wtorek, 26 maja 2026

Pieśń o Rolandzie - streszczenie szczegółowe lektury

Trwają ostatnie starcia między Francuzami a Saracenami zamieszkującymi Hiszpanię, czyli Arabami wyznającymi islam. Na czele wojsk francuskich stał cesarz Karol Wielki. Wojna ciągnęła się przez wiele lat, jednak zbliżała się już do końca, ponieważ Karolowi pozostało jedynie pokonać Marsyla, króla Saragossy. Władca miasta był przekonany, że cesarz Francji chce zdobyć Saragossę, a jednocześnie wiedział, że nie zdoła obronić się przed francuską armią. Szukał więc sposobu, by uniknąć klęski, która groziła mu po wkroczeniu wojsk Karola do miasta.

Doradca Marsyla, Blankandryn, przekonał go, że najlepszym rozwiązaniem będzie udawanie przejścia na chrześcijaństwo, mimo że w rzeczywistości nadal pozostanie on wyznawcą islamu. Dzięki temu Karol utraciłby powód do prowadzenia wojny religijnej i nie mógłby podbić ziem Marsyla. Król Saragossy postanowił również wysłać do Karola swoich synów w charakterze zakładników. Było to bardzo ryzykowne posunięcie, ponieważ jako muzułmanie, którzy nie chcieli naprawdę przyjąć chrześcijaństwa, mogli – zgodnie z ówczesnym zwyczajem – zostać od razu straceni.

Marsyl mimo wszystko zdecydował się uczynić z synów posłów. Mieli oni przekazać Karolowi wiadomość, że król Saragossy zamierza przyjąć chrześcijaństwo. Taki krok miał skłonić cesarza do wycofania wojsk. Plan przewidywał następnie wyjazd Marsyla do Francji, gdzie oficjalnie zostałby wasalem Karola.

W czasie, gdy doradcy Marsyla pomagali mu podjąć ostateczną decyzję, Karol świętował zdobycie dzisiejszej Kordoby. Wkraczając do kolejnego miasta należącego wcześniej do Saracenów, dawał jego mieszkańcom tylko dwa wyjścia – przyjęcie chrztu albo śmierć. Gdy przybyli do niego wysłannicy Marsyla, cesarz postanowił ich wysłuchać. Zarówno Karol, jak i jego dwór byli w doskonałych nastrojach, ponieważ zdobycie następnego miasta oznaczało również przejęcie wielu cennych dóbr.

Posłowie Marsyla od razu podkreślili, że król Saragossy jest gotów oddać Karolowi tylu zakładników, ilu tylko cesarz zażąda. Po wysłuchaniu tej propozycji Karol zaprosił przybyłych gości na uroczystą i bogatą ucztę.

Następnego dnia, po porannej mszy, Karol Wielki wraz ze swoimi najbliższymi doradcami udał się na naradę. Głównym tematem rozmowy była propozycja przedstawiona przez Marsyla. Cesarz razem z rycerzami zastanawiał się, czy warto ją przyjąć. Wśród obecnych znajdowali się między innymi Roland, Ganelon oraz Oliwier.

Największym przeciwnikiem planu Marsyla był Roland. Przypominał zebranym, że król Saragossy już wcześniej dopuścił się zdrady, a dodatkowo odpowiada za śmierć dwóch francuskich hrabiów. Roland zamiast zawarcia pokoju pragnął dalszej walki z Marsylem i zemsty za krzywdy wyrządzone Francji. Jego zdanie nie zyskało jednak większego poparcia. Ganelon oraz wielu innych rycerzy opowiadali się za ugodą i zakończeniem wojny.

Karol Wielki postanowił, że to Ganelon uda się do Saragossy, aby prowadzić negocjacje z Marsylem. Rycerz nie był zadowolony z decyzji cesarza, ponieważ uważał, że wyprawa do Saragossy może zakończyć się śmiercią. Nie mógł jednak sprzeciwić się woli Karola, dlatego przygotował się do podróży. Przed wyjazdem oddał pod opiekę cesarza swojego syna Baldwina. Karol wręczył mu także rękawicę, królewskie oznaki władzy oraz list przeznaczony dla Marsyla.

Po przybyciu do Saragossy Ganelon najpierw rozpoczął rozmowy z Blankandrynem, który nadal udawał, że Marsyl rzeczywiście zamierza przyjąć chrześcijaństwo. Doradca przedstawiał się również jako człowiek darzący ogromnym szacunkiem Karola Wielkiego. Takie zachowanie skłoniło Ganelona do ujawnienia własnych poglądów i uczuć. W czasie rozmowy wyznał Saracenom swoją nienawiść do Rolanda. Okazało się, że poseł Karola pragnął śmierci jednego z najwybitniejszych rycerzy cesarza. Saraceni z dużym zainteresowaniem wysłuchali jego słów i obiecali mu nawet, że wspólnie mogą doprowadzić do zgładzenia Rolanda.

W końcu Ganelon spotkał się z samym Marsylem i przedstawił mu odpowiedź Karola oraz warunki porozumienia. Najważniejszym z nich było przyjęcie chrztu przez władcę Saragossy. W zamian miał on otrzymać połowę Hiszpanii, natomiast drugą część Karol Wielki zamierzał oddać Rolandowi.

Marsyl nie był zadowolony z przebiegu rozmowy i w pewnym momencie chciał nawet zabić Ganelona, jednak został powstrzymany. Poseł wręczył mu jeszcze sobolowy płaszcz, który miał być symbolem gotowości Francuzów do zawarcia ugody. Jednocześnie ostrzegł Marsyla, że odrzucenie propozycji Karola doprowadzi do natychmiastowego oblężenia Saragossy.

Marsyl zwołał naradę i, co było dość zaskakujące, zaprosił na nią również Ganelona. Władca Saragossy uważał Rolanda za swojego największego przeciwnika, a jednocześnie wiedział, że Ganelon także pragnie jego śmierci. Marsyl był przekonany, że po zgładzeniu Rolanda Karol, pozbawiony tak ważnego rycerza, zrezygnuje z dalszych walk w Hiszpanii. Oprócz Rolanda mieli zginąć także Oliwier oraz dwunastu innych rycerzy szczególnie cenionych przez cesarza.

Ganelon nie tylko nie oburzył się planami Saracenów, ale wręcz postanowił im pomóc. Zaproponował, by przekazać Karolowi rzekomych zakładników, którzy mieliby podążać za tylną strażą wojsk cesarskich. Dzięki temu Saraceni mogliby łatwo ją zaatakować. Właśnie w tej straży znajdowali się Roland i Oliwier. Marsyl zgodził się na taki plan, a zadaniem Ganelona było dopilnowanie, aby Roland rzeczywiście znalazł się na końcu wojsk Karola, w tylnej straży, ponieważ to jego śmierć była najważniejszym celem spisku.

Po powrocie do obozu cesarskiego Ganelon zdecydował się na kłamstwo. Zapewnił Karola, że Marsyl przyjął przedstawione warunki. Dodał również nieprawdziwą informację, jakoby zakładnik Algif zginął podczas podróży. W ręce cesarza trafiły klucze do Saragossy, przez co wszystko wyglądało na zmierzające ku pokojowemu rozwiązaniu.

W rzeczywistości sytuacja była jednak zupełnie inna. W tym samym czasie wojska Marsyla zaczynały otaczać oddziały francuskie, choć nikt jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy. Ganelon dodatkowo zdołał nakłonić Karola, aby Roland, Oliwier oraz inni najdzielniejsi rycerze dowodzili tylną strażą armii. Roland zgodził się na to zadanie i przygotował plan obrony wąwozów oraz okolicznych wzgórz.

Chętnych do zgładzenia Rolanda nie brakowało. Do sił Marsyla dołączyło wielu hiszpańskich rycerzy, kierowanych pragnieniem pokonania słynnego wojownika. Wśród nich był także bratanek króla Saragossy, który szczególnie dążył do starcia z Rolandem.

Rycerze Karola zaczynali jednak przeczuwać, że sytuacja nie jest czysta. Oddziały tylnej straży miały coraz silniejsze podejrzenia, że mogą paść ofiarą podstępu. Gdy tylko Oliwier dostrzegł nadciągające wojska hiszpańskie, natychmiast dał Rolandowi znak, by rozpocząć odwrót. Ten jednak nie chciał o nim słyszeć – honor był dla niego ważniejszy niż życie. Wolał polec w walce niż wycofać się i narazić na hańbę. Zachęcał też pozostałych, by stanęli do obrony wiary chrześcijańskiej. Do walki zagrzewał ich również biskup Turpin.

Rycerze ruszyli więc do starcia z wielką odwagą. W trakcie walk Oliwier zaczął podejrzewać Ganelona o zdradę i podzielił się swoimi wątpliwościami z Rolandem, który przyznał mu rację.

Gdy doszło do bezpośredniego starcia wojsk Marsyla z oddziałami Karola, Roland zdołał rozbić część sił dowodzonych przez siostrzeńca władcy Saragossy, który poległ z jego ręki w okolicach Rosenwaldu. W tym samym czasie we Francji zerwała się gwałtowna burza, uznana za znak żałoby po Rolandzie, choć w rzeczywistości był to jeszcze zapowiedź wydarzeń, które miały dopiero nadejść.

Marsyl ruszył na pole bitwy, chcąc wesprzeć swoje wojska, jednak Saraceni zostali zmuszeni do odwrotu. Po chwili jednak zdołali się przegrupować i ponownie uderzyli na Francuzów. Tym razem przewaga była po ich stronie i większość rycerzy Karola poległa. Przy życiu pozostała jedynie niewielka grupa, w tym Roland.

Wówczas biskup nakazał mu zadąć w róg, aby wezwać pomoc. Dźwięk rogu dotarł do Karola i uświadomił mu, że doszło do zdrady. Cesarz natychmiast rozkazał odwet, a jego wojska schwytały winnego – Ganelona.

W kolejnej fazie walk Roland stanął do bezpośredniego starcia z Marsylem i zdołał odciąć mu prawą dłoń. Na chwilę los zdawał się sprzyjać Francuzom – wojska Saracenów zaczęły się cofać, a pole bitwy wypełnił chaos odwrotu.

Wśród pozostających jeszcze przy życiu przeciwników znajdował się Maganis, wuj Marsyla, który zmierzył się z Oliwierem. Choć został przez niego pokonany, wcześniej zadał mu śmiertelną ranę. Oliwier umierał, modląc się do Boga o wsparcie dla walczących, opiekę nad Francją oraz pomoc dla Karola i swojego przyjaciela Rolanda.

Gdy Roland dotarł na miejsce i ujrzał ciało przyjaciela, padł wstrząśnięty z bólu po stracie. Po odzyskaniu przytomności ponownie zadął w róg. Zajął się także rannym arcybiskupem, próbował przenieść ciało Oliwiera, lecz ponownie stracił przytomność. Biskup wkrótce również zmarł, gdy usiłował przynieść Rolandowi wodę. Świadomy zbliżającej się śmierci, Roland udał się na pobliskie wzgórze.

Roland, wyczerpany ranami, ponownie stracił przytomność. Leżący w pobliżu Hiszpan, który udawał martwego, wykorzystał okazję i odebrał mu miecz. Zamierzał go zabić, lecz Roland w porę odzyskał świadomość i jeszcze raz zdołał się obronić, zabijając przeciwnika przy pomocy rogu, który wciąż trzymał w dłoni.

Rycerz, choć coraz słabszy, próbował jeszcze złamać swój miecz, jednak nie miał już na to sił. Przeczuwając zbliżającą się śmierć, położył się na wzgórzu, zwrócił twarz w stronę ziem wroga i zaczął żarliwie modlić się do Boga. Wkrótce potem zmarł, a jego duszę mieli zabrać święci Gabriel i Michał.

Cesarz Francji nie potrafił pogodzić się z tragicznym biegiem wydarzeń i natychmiast zarządził odwet. Wysłał swoje wojska w pogoń za uciekającymi Saracenami. Zwracał się też gorąco do Boga, prosząc, by noc zapadła jak najpóźniej, aby zdążył dokonać zemsty. Wkrótce pojawił się przed nim anioł, który oznajmił, że jego prośba zostanie wysłuchana.

Wojska francuskie dogoniły przeciwników i całkowicie rozbiły resztki ich armii. Dopiero po zakończeniu walk nastała noc. Żołnierze zdecydowali się spędzić ją na łące. W czasie snu Karol Wielki miał dwa objawienia, z których jedno zapowiadało kolejną bitwę, jaka miała się wkrótce rozegrać.

Pokonany Marsyl powrócił do Saragossy, nie osiągnąwszy żadnego z zamierzonych celów. Na dodatek stracił rękę, a jego wojska zostały rozbite przez armię francuską. Wkrótce odwiedził go emir Baligant, przynosząc symboliczną rękawicę na prawą dłoń. Marsyl obiecał mu, że jeśli zdoła pokonać Karola, odda mu całe terytorium Hiszpanii. Baligant przyjął propozycję i zdecydował się stanąć do walki, wypowiadając wojnę cesarstwu Karola Wielkiego.

W tym czasie Karol Wielki odnalazł ciało swojego najwierniejszego rycerza. Cała armia francuska opłakiwała Rolanda. Cesarz polecił urządzić pogrzeb dla poległych wojowników, a serca Rolanda, Oliwiera oraz arcybiskupa Turpina zostały wyjęte z ciał, zawinięte w jedwabne całuny i złożone w trumnie z białego marmuru. Ciała rycerzy przewieziono następnie do Francji, aby tam oddać im należny hołd.

Do cesarza przybyli posłańcy od emira i w jego imieniu wypowiedzieli kolejną wojnę Francji. Karol zwrócił się w modlitwie o pomoc do Boga, a jednocześnie przypomniał swoim rycerzom, że nadchodzące starcie jest okazją do zemsty na tych, którym wcześniej udało się umknąć.

Bitwa była niezwykle krwawa. W jej trakcie polegli między innymi syn i brat Baliganta. Samego emira zdołał pokonać Karol, choć przypłacił to raną. Zwycięstwo Francuzów nie budziło jednak wątpliwości. Wojska hiszpańskie ponownie się wycofały, a Karol wkroczył do Saragossy. Marsyl, dowiedziawszy się o kolejnej klęsce, zmarł.

Wkrótce ochrzczono mieszkańców Hiszpanii, a cesarz dla bezpieczeństwa pozostawił tam część swoich rycerzy. Sam powrócił do Francji, by wziąć udział w pogrzebie poległych towarzyszy. Wieść o śmierci Rolanda sprawiła również, że zmarła jego narzeczona.

Karol nie zapomniał o zdrajcach – Ganelon wraz z krewnymi został skazany na śmierć. Żona Marsyla przyjęła natomiast chrześcijaństwo. Gdy wydawało się, że nastał pokój, św. Gabriel ponownie ukazał się Karolowi, tym razem z wieścią o potrzebie pomocy obleganemu przez pogan królowi Wiwianowi. Cesarz bez wahania wyruszył na kolejną wyprawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz