Autor: Agnieszka Sztyler-Turovsky
Wydawnictwo: Pascal
Nie jesteśmy przyzwyczajeni do życia w samotności. Od pierwszych lat życia uczymy się funkcjonowania wśród innych ludzi, szukamy bliskości, akceptacji, poczucia przynależności. Potrzeba bycia z kimś jest jednym z najbardziej podstawowych ludzkich pragnień, a miłość od wieków pozostaje jednym z najważniejszych tematów kultury, literatury i sztuki. Jednocześnie coraz częściej okazuje się, że samo bycie z drugim człowiekiem nie gwarantuje ani szczęścia, ani bezpieczeństwa, ani nawet trwałości relacji. Są jednak osoby, dla których samotność staje się doświadczeniem niemal nie do zniesienia. Uzależniają się od samego faktu pozostawania w związku, od emocji, które towarzyszą zakochaniu, od oczekiwania na wiadomość, spotkanie, deklarację uczuć. Niestety, zachłannie poszukując miłości nie radzą sobie z budowaniem relacji, nie umieją jej utrzymać, a czasem wręcz powtarzają te same błędy, które prowadzą do kolejnych rozstań. Mimo to wciąż próbują, pragnąc nowej osoby, nowego początku, nowej obietnicy, że tym razem będzie inaczej. Mechanizm jest prosty, choć jego konsekwencje bywają skomplikowane: kiedy jedna relacja się kończy, zamiast zatrzymać się i przyjrzeć sobie, natychmiast pojawia się potrzeba znalezienia kolejnej. Nie zawsze chodzi zresztą o drugiego człowieka. Czasem poszukujemy przede wszystkim emocji, które daje zakochanie – ekscytacji, niepewności, oczekiwania, poczucia, że właśnie wydarza się coś ważnego. Miłość może wówczas przestać być relacją dwojga ludzi, a stać się nałogiem, rytuałem, sposobem na ucieczkę przed samym sobą.
Właśnie w tym miejscu rozpoczyna się historia Agnieszki Sztyler-Turovsky. Powieść „Miłość i inne obsesje” to książka, która przygląda się miłości nie od strony romantycznego mitu, lecz patrzy na nią przez pryzmat ludzkich potrzeb, lęków i uzależnień. Autorka interesuje się tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy pragnienie bliskości zaczyna wymykać się spod kontroli. Pokazuje, że granica między miłością a obsesją może być znacznie mniej wyraźna, niż chcielibyśmy sądzić. To opowieść o poszukiwaniu bliskości, ale także o samotności, która może istnieć nawet wtedy, gdy obok nas znajduje się druga osoba. Opowieść o współczesnych czasach, kiedy desperacko poszukujemy kogoś, kto nada naszemu życiu sens, chociaż sami nie wiemy, jaki on miałby być i czego tak naprawdę szukamy.
Mela jest przykładem tego, jak bardzo można być samotną wśród tłumu i jak bardzo zagubioną w morzu możliwości. Jej mąż Rafał okazał się draniem, który o planach rozwodowych poinformował wiadomością tekstową w Walentynki. Kolejne przygody miłosne okazują się niewypałami, chociaż i tak się w nie wikła, uzależniając się w takim samym stopniu od pożądliwych spojrzeń mężczyzn, jak i od Tindera i podcastów o miłości, jej poszukiwaniu i o rozstaniach. Mimo że ma pasjonującą pracę i grono przyjaciół, Mela sprowadza sens swojego istnienia do bycia w związku, a jej sesje z psychologiem boleśnie pokazują, że nie tylko nie wie ona do końca czego chce, ale nawet, kim jest.
Miłość w tej książce ma wiele twarzy: potrafi być źródłem radości i poczucia bezpieczeństwa, ale może również prowadzić do podporządkowania własnego życia drugiej osobie, ciągłego poszukiwania potwierdzenia własnej wartości czy uzależnienia od emocjonalnych wzlotów i upadków. Sztyler-Turovsky zwraca uwagę na moment, w którym uczucie przestaje być wolnym wyborem, a zaczyna przypominać przymus. Jest to szczególnie interesujący temat we współczesnym świecie. Z jednej strony mamy coraz więcej możliwości nawiązywania relacji, z drugiej – coraz trudniej o prawdziwą bliskość. Aplikacje randkowe, media społecznościowe i nieustanna dostępność drugiego człowieka sprawiają, że poszukiwanie partnera stało się łatwiejsze niż kiedykolwiek. Paradoksalnie nie oznacza to jednak, że łatwiej jest zbudować trwały związek. Możliwość nieustannego wyboru może bowiem rodzić przekonanie, że zawsze gdzieś czeka ktoś lepszy. Ktoś, kto nie ma zakoli, byłej żony za plecami czy ... przerośniętych piersi. A rozstanie nie musi już oznaczać długiego okresu samotności – wystarczy rozpocząć kolejne poszukiwania. Problem w tym, że zmiana partnera nie zawsze oznacza zmianę schematu.
Lektura książki „Miłość i inne obsesje” skłania do zastanowienia się, czy naprawdę szukamy konkretnego człowieka, czy może przede wszystkim uczucia, które pojawia się wtedy, gdy ktoś nas wybiera. Autorka nie próbuje przy tym moralizować, a zamiast szufladkować bohaterów i komentować ich wybory, przygląda się raczej źródłom określonych zachowań. Dzięki temu książka staje się nie tyle oskarżeniem wobec osób uwikłanych w trudne relacje, ile próbą zrozumienia ich postępowania. To ważne, ponieważ obsesyjna potrzeba miłości rzadko bierze się znikąd. Za nią mogą stać lęk przed odrzuceniem, niskie poczucie własnej wartości, doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego czy przekonanie, że człowiek jest coś wart tylko wtedy, gdy jest kochany przez kogoś innego.
Książka Agnieszki Sztyler-Turovsky jest zatem propozycją dla tych, którzy chcą spojrzeć na relacje z nieco innej perspektywy. Nie oferuje łatwej recepty na udany związek, bo też nie jest to publikacja o tym, jak znaleźć „drugą połówkę”. Jej wartość polega raczej na zadawaniu pytań o to, dlaczego wchodzimy w związki, czego od nich oczekujemy i co sprawia, że niekiedy kurczowo trzymamy się relacji, które przestały nam służyć. Lektura książki pozostawia czytelnika z refleksją, że największym wyzwaniem w miłości nie zawsze jest znalezienie drugiego człowieka. Trudniejsze okazuje się bowiem zrozumienie własnych potrzeb i zaakceptowanie faktu, że żadna relacja nie zastąpi pracy nad sobą. Bo miłość, aby nie zamieniła się w obsesję, potrzebuje nie tylko bliskości, lecz także granic, wolności i umiejętności pozostawania sobą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz