Autor: Diana Brzezińska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Sztuka od zawsze miała w sobie coś niebezpiecznego. Potrafiła zachwycać, poruszać, przekraczać przyzwyczajenia, ale też prowokować, drażnić i stawiać pytania, na które nie ma wygodnych odpowiedzi. Historia sztuki wszak jest historią ludzi, którzy nie zawsze mieścili się w ramach wyznaczanych przez swoją epokę. Artyści bywali ekscentryczni, bezkompromisowi, skłonni do łamania obyczajowych konwenansów i przekraczania granic, które dla innych wydawały się nienaruszalne. Czasem właśnie dzięki temu powstawały dzieła wybitne. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy przekonanie o wyjątkowości artysty zaczyna być traktowane jako usprawiedliwienie dla wszystkiego, co robi.
To jedna z najbardziej interesujących sprzeczności związanych ze sztuką. Z jednej strony oczekujemy od artysty odwagi, oryginalności i gotowości do przekraczania granic. Z drugiej — istnieją granice, których przekraczać nie wolno, niezależnie od tego, jak wielki jest talent człowieka, który się do tego posuwa. Znamy przecież wiele przypadków twórców, których niezwykłość próbowano stawiać ponad moralnością, a ekscentryczność tłumaczyła zachowania, których w przypadku zwykłego człowieka nigdy byśmy nie zaakceptowali. Artysta może być kontrowersyjny. Może szokować. Może podważać obowiązujące normy estetyczne i obyczajowe. Nie oznacza to jednak, że otrzymuje specjalne prawo do krzywdzenia innych. Właśnie w tym miejscu sztuka może spotkać się z kryminałem. Obraz może mieć swoją cenę, ale jego znaczenie jest często nieporównywalnie większe. Dlatego świat artystyczny tak dobrze nadaje się na scenerię kryminalnej opowieści: mamy w nim pieniądze, prestiż, ambicję, zazdrość, obsesję, władzę, pożądanie, tajemnice i ludzi przekonanych, że wyjątkowość daje im prawo do sięgania po więcej, niż inni.
Diana Brzezińska w „Skradzionym pięknie” wykorzystuje właśnie tę przestrzeń między zachwytem a mrokiem. Nie interesuje jej sztuka jako dekoracja fabuły. Znacznie ciekawsze okazuje się to, co dzieje się wokół niej — ludzkie ambicje, interesy, chore zależności, zazdrość i konsekwencje przekraczania kolejnych granic. To książka, która przypomina, że za fascynującym światem pięknych przedmiotów, wielkich nazwisk i artystycznego prestiżu mogą kryć się sprawy zdecydowanie bardziej mroczne. Powieść Brzezińskiej dobrze wpisuje się w charakterystyczny dla jej twórczości sposób budowania kryminalnej intrygi: punktem wyjścia jest przestępstwo, ale prawdziwa historia zaczyna się dopiero wtedy, gdy próbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego do niego doszło i ... dlaczego ktoś je popełnił. Nie jest nawet tak bardzo istotne to, kto je popełnił, znacznie ciekawsze jest bowiem odkrywanie motywacji ludzi uwikłanych w wydarzenia.
„Skradzione piękno” korzysta przy tym z bardzo wdzięcznego motywu: fascynacji pięknem, która może przerodzić się w obsesję. Piękno bywa czymś, czego pragniemy posiadać na własność. Dotyczy to zarówno dzieł sztuki, jak i ludzi. Chcemy zatrzymać to, co wyjątkowe, podporządkować sobie, zabezpieczyć przed utratą. A kiedy pojawia się lęk, że coś wymyka się spod kontroli, łatwo przekroczyć granicę między podziwem a zawłaszczeniem. Pomiędzy podziwem, a chęcią utrwalenia tego piękna na zawsze poprzez ... śmierć. Czy tak właśnie działa słynna malarka Astrid, czyli Laura Szkarłatka? Ta jedna z najwybitniejszych polskich malarek młodego pokolenia zyskała sławę dzięki obrazom z cyklu „Skradzione piękno”, przedstawiającym młode kobiety, które osiągnęły sukces. Te obrazy są wyjątkowe w trudny do uchwycenia sposób, wyjątkowe są też przygotowania do ich powstania. Malarka bowiem nie tylko robi zdjęcia tym kobietom, ale długo z nimi rozmawia, pragnąć poznać ich sekrety, motywacje i - co zastanawiające - stosunek do śmierci.
Kiedy zostają znalezione poćwiartowane zwłoki jednej z modelek Astrid, być może nikt nie zwróciłby uwagi na powiązanie zmarłej ze znaną artystką. Jednak Oskar Pieniążek, jeden z bliskich współpracowników Astrid znał modelkę, znaną szafiarkę i influencerkę. Okazało się, że kobieta zaginęła tuż po namalowaniu obrazu i ... nie była jedyną muzą artystki, którą spotkało coś złego. Mężczyzna rozpoczyna własne śledztwo, które może nie tylko wywołać największy skandal w historii rynku dzieł sztuki, ale i pozbawić go życia. Wspólnie z nim w śledztwo angażuje się córka właściciela galerii, zaś ich odkrycia są coraz bardziej niepokojące, ale i niebezpieczne.
Psychologiczne tło książki sprawia, że powieść Brzezińskiej można czytać nie tylko jako kryminał, ale także jako opowieść o mechanizmach usprawiedliwiania własnych czynów i o motywach zbrodni. Na uwagę zasługuje również umiejętność autorki budowania napięcia wokół kolejnych odkryć. Brzezińska nie opiera całej atrakcyjności książki na odkryciu tożsamości sprawcy, choć tym zajmują się bohaterowie, ale ważniejsze staje się stopniowe odkrywanie zależności między ofiarami i pomiędzy ofiarami a samymi bohaterami. Każda kolejna informacja zmienia perspektywę, a czytelnik musi na nowo oceniać osoby, które wcześniej wydawały się jednoznaczne.
Brzezińskiej dotyka tez niezwykle złożonego problemy: czy sztuka może usprawiedliwiać zło? Czy talent daje człowiekowi szczególne prawa? Czy człowiek wyjątkowy może pozwolić sobie na więcej? I wreszcie: kto właściwie ustala granicę między ekscentrycznością a przekroczeniem norm? To jedna z najciekawszych płaszczyzn interpretacyjnych „Skradzionego piękna”. Powieść przypomina, że fascynacja wyjątkowością może być niebezpieczna. Pytanie tylko, jak daleko może sięgać.
I właśnie dlatego „Skradzione piękno” to powieść, którą warto czytać nie tylko dla rozwiązania kryminalnej zagadki. Jej prawdziwa wartość kryje się w pytaniach, które pojawiają się gdzieś pomiędzy kolejnymi tropami: o cenę piękna, o granice fascynacji i o odpowiedzialność. W świecie, w którym tak często zachwycamy się talentem, oryginalnością i ekscentrycznością, dobrze pamiętać, że żadna z tych cech nie zwalnia z odpowiedzialności za drugiego człowieka. Piękno może być niezwykłe. Nie powinno jednak nigdy stawać się usprawiedliwieniem dla zła. Nie powinno nigdy być pretekstem do tego, by go odebrać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz