Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Dziennikarstwo śledcze od zawsze miało w sobie szczególną siłę przyciągania. Jego istotą jest docieranie do faktów, które ktoś chciałby ukryć, konfrontowanie oficjalnych wersji wydarzeń z tym, co naprawdę się wydarzyło, oraz zadawanie pytań w miejscach, w których inni wolą milczeć. Dobrze prowadzone śledztwo dziennikarskie potrafi obnażyć kłamstwa, nadużycia i przestępstwa, a reporterzy niejednokrotnie docierają do informacji, do których policji trudno się dostać. Nie mają jednak policyjnych uprawnień ani gwarancji bezpieczeństwa. Mają za to ciekawość, determinację i świadomość, że za odkryciem prawdy może stać coś znacznie większego niż dobry materiał prasowy.
Na tym właśnie fundamencie Remigiusz Mróz buduje swoją najnowszą powieść „Świat jest teatrem”, drugi tom cyklu „Raport”. I tym razem autor pozostaje blisko środowiska dziennikarskiego, ale jeszcze wyraźniej przesuwa ciężar opowieści w stronę thrillera o poszukiwaniu informacji, manipulacji i konsekwencjach przekraczania granic, a także o makabrycznym procederze, który istnieje, choć tak naprawdę wolimy o nim nie wiedzieć.
Punktem wyjścia jest śmierć kobiety, której upadek z dachu jednego z warszawskich budynków zostaje uznany za samobójstwo. Dziennikarze „Raportu NSI” nie są jednak przekonani, że sprawa jest tak oczywista, jak wynikałoby z pierwszych ustaleń. Ich zainteresowanie prowadzi do śladów pozostawionych przez zmarłą reporterkę, tajemniczej postaci znanej jako Boreasz oraz zakodowanych wiadomości, których znaczenie trzeba dopiero odkryć. Rzekoma samobójczyni była bowiem nastoletnią kuzynką zmarłej wcześniej reporterki, Patrycji Dobskiej. Wcześniej siedemnastolatka trafiła na szyfr, nazwany roboczo Kodem Dobskiej i wszystko wskazuje na to, że jako jedynej udało jej się go złamać. I za to właśnie musiała zginąć. Pytanie tylko, czy dziennikarzom „Raportu”, Wagnerowi i Skowronie, a także Maratowi i Szpili ów kod uda się złamać. To wystarczy, aby uruchomić właściwą machinę fabularną....
Jednym z najciekawszych elementów powieści jest wybór perspektywy. Mróz nie patrzy na sprawę z perspektywy komisariatów, ale redakcji i środowiska reporterów. Dzięki temu klasyczny schemat kryminału zostaje przefiltrowany przez realia pracy dziennikarskiej. To istotna różnica, bowiem dziennikarz śledczy musi działać innymi metodami niż policjant. Zamiast formalnych uprawnień ma kontakty i źródła. Zamiast dostępu do akt — umiejętność wyszukiwania informacji, rozmowy z ludźmi i łączenia faktów. Zamiast możliwości zabezpieczenia dowodów — publikację, która może nadać sprawie zupełnie nowy wymiar. Zamiast dowodów, może niekiedy posłużyć się nawet konfabulacją, by wydobyć na światło dzienne prawdę.
Mróz wykorzystuje te ograniczenia jako źródło napięcia. Bohaterowie często wiedzą, że znaleźli się blisko czegoś istotnego, ale jednocześnie nie mają pewności, czy następny krok nie sprowokuje osoby, której zdecydowanie nie chcieliby zwrócić na siebie uwagi. W ten sposób dziennikarskie śledztwo staje się pełnoprawnym odpowiednikiem dochodzenia prowadzonego przez detektywa. Różnica polega na tym, że stawką nie jest wyłącznie rozwiązanie zagadki. Jest nią również możliwość jej opublikowania. Większe jest jednak ryzyko, bowiem kiedy stawka jest wysoka – a tak jest w tej powieści – to sprawca może posunąć się do wszystkiego, by zachować tożsamość w ukryciu. I już nie raz udowodnił, że nie ma problemu z usuwaniem ze sceny zagrażających mu ludzi.
Tym sposobem tytuł „Świat jest teatrem” nie jest jedynie efektowną metaforą. Dobrze oddaje konstrukcję całej historii. Teatr wymaga przecież aktorów, ról i scenariusza. W powieści Mroza te trzy elementy również są obecne, tyle że bohaterowie długo nie wiedzą, kto i kim właściwie obsadził poszczególne role i jaki jest rzeczywisty scenariusz wydarzeń. Kręcą się zatem w kółko, nieustannie roztrząsając sprawę sprzed lat, w której na jaw wychodzą coraz bardziej zdumiewające fakty, co dziwniejsze, dotyczące nawet samego Wagnera, a właściwie jego żony. Pytanie tylko, czy mają one coś wspólnego z prowadzonym śledztwem, czy tylko komuś zależy, by doprowadzić dziennikarzy do nieistotnych faktów. To zatem również opowieść o pozorach. O tym, że oficjalna wersja wydarzeń może być tylko przedstawieniem przygotowanym dla widzów, a prawdziwa historia rozgrywa się poza kadrem. A jej epicentrum leży daleko od miejsca w którym szukają dziennikarze.
Szczególnie dobrze wypada sposób budowania tajemnicy wokół Boreasza. Zamiast szybko przedstawiać przeciwnika i wyjaśniać jego motywacje, autor pozwala, by postać funkcjonowała początkowo bardziej jako zagadka niż konkretny bohater. Czytelnik otrzymuje kolejne informacje, ale nie dostaje pełnego obrazu. Musi sam oceniać wiarygodność poszczególnych tropów i zastanawiać się, czy pozornie przypadkowe elementy rzeczywiście są ze sobą powiązane. Co więcej, nawet sami bohaterowie mają co do tego wątpliwości szczególnie, że nieustannie zmagają się również ze swoimi demonami.
Nie będzie zaskoczeniem dla czytelników znających twórczość Mroza, że „Świat jest teatrem” jest powieścią mocno podporządkowaną tempu. Autor buduje narrację z krótkich odcinków, informacji i zwrotów akcji, które mają utrzymać uwagę odbiorcy. To jeden z jego najbardziej rozpoznawalnych znaków firmowych, a także chwyt, który rzeczywiście działa. Tu historia toczy się w lawinowym tempie nie pozwalając czytelnikowi nawet na chwile dekoncentracji i gwarantując nieustanne wyrzuty kortyzolu do krwioobiegu. Mróz bowiem stawia od razu przed bohaterami problem, bo czym konsekwentnie komplikuje sytuacje, pozwalając niejednokrotnie i im i czytelnikowi się zdziwić i zaskoczyć. Wymaga to nieustannego wysiłku umysłowego: pojawia się nowy trop, trzeba go sprawdzić, odkrycie prowadzi do kolejnego pytania, a odpowiedź często zmienia znaczenie wcześniejszych wydarzeń.
Tym samym „Świat jest teatrem” to sprawnie skonstruowany thriller, który łączy kryminalną zagadkę z opowieścią o pracy dziennikarzy śledczych. Najlepiej wypada tam, gdzie Mróz wykorzystuje specyfikę tego zawodu do budowania napięcia: ograniczony dostęp do informacji, konieczność korzystania ze źródeł, ryzyko związane z ujawnianiem niewygodnych faktów oraz świadomość, że osoba prowadząca śledztwo może bardzo łatwo stać się jego kolejnym bohaterem. Siłą książki jest przede wszystkim sprawność narracyjna, umiejętne dawkowanie informacji i konsekwentne budowanie atmosfery nieufności. Mróz po raz kolejny pokazuje, że potrafi stworzyć historię, w której czytelnik chce poznać odpowiedź nie dlatego, że została mu obiecana na końcu, lecz dlatego, że kolejne strony nieustannie podważają jego dotychczasowe przypuszczenia. Tu, w tytułowym teatrze, w świecie przedstawionym przez Mroza, każdy może odgrywać określoną rolę, a rzeczywistość oglądana przez widza niekoniecznie odpowiada temu, co dzieje się za kulisami. Zadaniem dziennikarza jest więc nie tylko opisać przedstawienie, lecz także sprawdzić, kto napisał scenariusz. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe śledztwo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz