Jestem zwolenniczką rozmawiania z dziećmi szczerze i tłumaczenia wszystkiego, tak jak to wygląda w rzeczywistości, bez owijania "w bawełnę". Jednak w przypadku św.Mikołaja robię zdecydowane odstępstwa pragnąć, by nie tyle Klara wierzyła w niego cały czas, co świetnie się w Mikołajki bawiła. Dlatego już kolejny rok pozostawiamy Mikołajowi prezenty na talerzyku - słodkie ciasteczka i mleko. Oczywiście ciasteczka te wcześniej pieczemy razem. Pomijając fakt, że Mikołaj zjadł prawie wszystkie (a Klara zastanawiała się, czy wielki brzuch nie przeszkodzi mu wejść do komina), to faktycznie pierniczki są przepyszne, wypełnione słodką masą (jaką lubimy).
