Pamiętacie moje remontowe problemy, które przeżywałam dwa lata temu Katastrofę zobaczycie TU)? Całe szczęście są już dawno z mną, a ja mogę cieszyć się spokojem, ciszą i brakiem worków z cementem składowanych w każdym niemal pokoju. Mogę też czerpać radość z tego, że z każdym dniem coraz lepiej czujemy się z Meridą w naszych czterech kątach. I choć wiele jest jeszcze do zrobienia (tak naprawdę zawsze mieszanie czy dom rozwija się i zmienia wraz z nami), to w ostatnich dniach udało mi się spełnić jedno z pragnień.
