Są takie wycieczki, podczas których nie trzeba się spieszyć, zdobywać górskich szczytów ani pokonywać wielu kilometrów pieszo, żeby zobaczyć naprawdę dużo. W Beskidach doskonale sprawdza się stara, dobra zasada: usiąść wygodnie, patrzeć przez okno i pozwolić, żeby droga zrobiła resztę. Właśnie taki pomysł towarzyszył nam podczas przejażdżki Wiślańską Ciuchcią.
