Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emerytura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emerytura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 sierpnia 2019

Hendrik Groen "Żyj i pozwól żyć"

Tytuł: Żyj i pozwól żyć
Autor: Hendrik Groen
Wydawnictwo: Albatros


Przychodzi taki dzień, kiedy większość z nas ma dosyć życia, jakie prowadzi. Taka refleksja może przyjść z dnia na dzień, pod wpływem jakiegoś wydarzenia bądź serii wydarzeń, takim przełomem w podejściu do życia mogą być nasze urodziny, może być też tak, że poczucie podjęcia szeregu złych decyzji narasta w nas od pewnego czasu. Możemy wówczas wybuchnąć niespodziewanie, a momentem zapalnym może być praktycznie wszystko…

środa, 15 marca 2017

Peter Leach "Firmy rodzinne. Wszystko, co istotne"

Autor: Peter Leach
Wydawnictwo: Studio Emka


Popularne przysłowie mówi, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu, jednak doświadczenia rodzinnych firm wskazują na coś zupełnie innego. Wal-Mart, Ikea, Auchan czy Ford – to tylko kilka ze światowych gigantów pokazujących, że firmy rodzinne mają się dobrze i nie muszą wcale działać wyłącznie na lokalnych rynkach. Dlaczego zatem te sukcesy tak trudno powtórzyć, a rodzinne firmy zmagają się z wieloma problemami począwszy od doboru kadry po kwestie sukcesji czy dziedziczenia? Jak w pełni wykorzystać zgromadzony w rodzinnych firmach kapitał – zarówno finansowy, jak i intelektualny? Jak utrzymać równowagę pomiędzy realizacją celów biznesowych a rodzinnych?

niedziela, 14 lutego 2016

Mariusz Sander „Każdy może zarobić milion”

Tytuł: Każdy może zarobić milion
Autor: Mariusz Sander
Wydawnictwo: Psychoskok


Masz poczucie, że twoje zarobki nie są odpowiednie do posiadanych umiejętności? Że wciąż brakuje ci na podstawowe potrzeby? Nie pamiętasz, kiedy byłeś na wakacjach, bo wciąż oszczędzasz na „czarną godzinę”? Obawiasz się, jak będzie wyglądała twoja emerytura przy obecnym poziomie dochodów? Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś TAK, to znak, że koniecznie musisz zająć się zdobywaniem wiedzy finansowej. Celem jest generowanie przychodów w oczekiwanej wysokości, a także właściwe nimi zarządzanie, bo przecież … każdy z nas może zostać milionerem.

O tym, że zarabianie kwot z kilkunastoma zerami jest możliwe, przekonuje nas Mariusz Sander w swojej książce „Każdy może zarobić milion”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Psychoskok pozycja, to niewielkiej objętości poradnik, który dotyka najważniejszych kwestii związanych z inteligencją finansową oraz zwraca uwagę na nasze ograniczenia, które nie pozwalają nam wygrywać. Po książkę powinien sięgnąć szczególnie ten czytelnik, którego konto już kilka dni po wypłacie świeci pustkami, a także ten, który przez całe życie kieruje się wewnętrznym przymusem oszczędzania, nie czerpiąc z tego żadnej przyjemności i żyjąc w nędzy. 

Autor, w kolejnych rozdziałach poradnika pokazuje nam, jakie błędy popełniamy w kwestii zarządzania finansami i generowania przychodów, obarczając odpowiedzialnością za błędne myślenie i brak pozytywnych wzorców między innymi szkołę. Pisze: „Edukacja wtłoczyła w nasze głowy model, w którym życie polega na wyuczeniu się zawodu po to, abyśmy mogli pracować za małe pieniądze, czekając co miesiąc na upragnioną wypłatę (…)”. Przyjęty model edukacji czyni z nas doskonałych pracowników, ale już nie pracodawców, programując nas na takie działanie, które przyczynia się do wzbogacania innych ludzi, ale nie nas samych. Sander wspomina również o wzorcach wyniesionych z domu i ograniczającej roli przekonań. Nie bez przyczyny mówi się, że nasze życie jest kształtowane przez nasze myśli, jeśli zatem uważamy, że pieniądze są złem koniecznym, że „swój pierwszy milion należy ukraść”, to jak możemy cieszyć się z zarabiania dużych pieniędzy czy myśleć o założeniu własnego biznesu? Nie pomagają również negatywne opinie na swój temat, które słyszymy w ciągu całego życia – zapewne niejednokrotnie powracają do nas wspomnienia nauczyciela ze szkoły podstawowej, który twierdził, że do niczego się nie nadajemy czy mamy stwierdzającej, że potrafimy tylko psuć. 

Autor opisuje również grupy ludzi w społeczeństwie, dzieląc ich na biednych, klasę średnią i bogatych (ta grupa tworzona jest przez biznesmenów, przedsiębiorców, kapitalistów, rentierów i inwestorów). W klasie pracującej, którą tworzą zarówno biedni, jak i klasa średnia, wyodrębnia pożyczkobiorców, drobnych ciułaczy, zniechęconych i zawiedzionych oraz szybkich i wściekłych. Poznajemy również największe przeszkody w osiągnięciu celu, czyli ograniczające działanie strachu, zazdrości i zawiści, chciwości, pożądliwości i pazerności, a także nadmiernych emocji. Emocjami zresztą autor radzi zająć się na pierwszym miejscu, bowiem „kluczem do stania się dobrym biznesmenem jest opanowanie emocji na tyle, by być neutralnym w stosunku do wygranych i przegranych”

Sander wyposaża nas również w podstawową wiedzę, dostarczając kluczy do poprawy naszej sytuacji finansowej. Dyscyplina finansowa, aktywa i pasywa oraz różnica pomiędzy nimi, najczęściej popełniane błędy i niepowodzenia – z tymi tematami zmierzymy się, analizując przy okazji własną sytuację. Ostatni rozdział dostarcza nam już praktycznych wskazówek i działań, które być może zaprowadzą nas nawet na szczyt listy Forbesa, a przynajmniej pozwolą osiągnąć zakładany poziom dochodów, cieszyć się z posiadanych pieniędzy i nie bać się myślenia o starości.

Książka „Jak zarobić milion” Mariusza Sandera nie zawiera w sobie nic odkrywczego, ale paradoks polega na tym, iż mimo że z wielu rzeczy zdajemy sobie sprawę, to nic z nimi nie robimy. Wierzę, że lektura tej pozycji pozwoli na zastanowienie się nad swoimi barierami, które utrudniają nam zarobienie pierwszego miliona i … kolejnych. W prostych słowach autor przekazuje nam swoją wiedzę, zmuszając do refleksji i zmiany swoich postaw oraz aktywności, do mądrego oszczędzania, ale również do weryfikacji znajomych oraz doradców.

czwartek, 21 listopada 2013

Hilary Boyd "Czwartki w parku"

Tytuł: Czwartki w parku
Autor: Hilary Boyd
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie









Mówi się, że kobieta jest jak wino – im starsza tym lepsza. Niestety rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Można odnieść wrażenie, że społeczeństwo traktuje kobiety w pewnym wieku niczym dinozaury, które nie zasługują na to, żeby pracować, a już tym bardziej na to, by dobrze się bawić, o życiu uczuciowym już nawet nie mówiąc. Kiedy zatem „mija termin” przydatności danej osoby? Czy czterdziestoletnia kobieta jest kobietą starą? A sześćdziesięciolatka- czy ona rzeczywiście nie może liczyć na karierę, na flirt, na pożądliwe spojrzenia mężczyzn?

Jeanie Lawson, zbliżająca się do sześćdziesiątki mieszkanka Londynu i bohaterka porywającej powieści „Czwartki w parku”, przekonuje nas, że witalność, marzenia, a nawet … miłość, nie zaglądają w metrykę. Hilary Boyd, autorka opublikowanej przez Wydawnictwo Literackie pozycji, zajęła się tematem trudnym i kontrowersyjnym, w wielu społeczeństwach stanowiącym tabu, a mianowicie starością. Niejednokrotnie bowiem starsze osoby skazywane są na ostracyzm, są ignorowane nie tylko przez pracodawców, ale nawet przez bliskie im osoby, które sprowadzają ich rolę do bezwolnych manekinów, zbędnych sprzętów, których należy się pozbyć czy dzieci, za które należy podejmować wszelkie decyzje. Co zatem się dzieje, kiedy pewna kobieta w wieku sześćdziesięciu lat nie tylko prężnie rozwija swój biznes, ale wcale nie ma zamiaru zostać etatową babcią i opiekunką męża, uwięzioną niemalże na końcu świata w domu na wsi? Czy otoczenie pozwoli jej przełamać stereotyp siwej pani w koczku? Czy będzie miała siłę, żeby walczyć nie tylko o siebie, ale i o mężczyznę, którego pokochała?

Małżeństwo Lawsonów, choć uchodzi za przykładne, tak naprawdę od dziesięciu lat jest martwe. Wtedy to właśnie George wyprowadził się z ich wspólnej sypialni, nie wyjaśniając nawet powodów takiej decyzji. Jego przejście na emeryturę jeszcze pogłębiło przepaść między nimi szczególnie, że kiedy on gnuśnieje w domu, Jeanie prowadzi sklepik ze zdrową żywnością, który z roku na rok przynosi coraz większe dochody. Co czwartek spotyka się też ze swoją ukochaną wnuczką, dwuletnią Ellie. Ich ulubionym miejscem spacerów i zabaw jest pobliski park Waterlow. Tam właśnie poznaje przystojnego mężczyznę w sile wieku, który przychodzi wraz z wnuczkiem Dylanem. 

Ray jest właścicielem szkoły aikido, wielbicielem jazzu i … całkiem niezłym słuchaczem. Grzecznościowe formułki wymieniane przez opiekunów szybko zostają zastąpione przez szczere rozmowy i nie wiedzieć kiedy, pomiędzy nimi zaczyna rodzić się uczucie. Tyle tylko, że Jeanie ma przecież męża, z którym przeżyła trzydzieści lat. Czy można ich małżeństwo przekreślić z powodu romansu z mężczyzną z parku? Czy w jej wieku wypada jeszcze myśleć o uczuciach, czy o zbliżeniach cielesnych? 

Według George`a, wraz z jej sześćdziesiątymi urodzinami, skończyć się ma jej dotychczasowej życie. Z etykietką „staruszki” chciałby ją widzieć u swojego boku w wiejskim domu w Somerset. Co więcej, poczynił już pierwsze kroki swojego wielkiego planu ucieczki z Londynu, jak zawsze nie uwzględniając sprzeciwu żony. Przyzwyczajony do tego, że przez lata decydował o tym, co będzie dla niej najwłaściwsze, nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że Jeanie mogłaby mu się przeciwstawić. Solą w jego oku jest też dobrze prosperujący sklepik żony postanawia zatem o jego sprzedaży. Tymczasem Ray w tej „staruszce” widzi godną pożądania kobietę, z którą chciałby spędzić resztę życia. Kobietę, którą chciałby rozpalić pocałunkiem, z która rozmowa może trwać godzinami…

„Czwartki w parku” Hilary Boyd to wielopłaszczyznowa powieść, w której każdy miłośnik dobrej literatury znajdzie coś dla siebie. Akcja toczy się wolno, możemy zatem smakować lekturę, zastanawiając się nad wydarzeniami, z których każde wnosi jakąś wartość do książki – kolejny problem bądź odrębny punkt widzenia. Jedyne, co kładzie się cieniem na odbiorze tekstu, to postać pracownicy sklepu ze zdrową żywnością, Polki niemiłosiernie kaleczącej język angielski. Niech to jednak będzie przykład, że nie należy ulegać stereotypom. 

Książka Boyd jest jedną z tych pozycji, której nie można bezrefleksyjnie odłożyć na półkę. Zwraca bowiem uwagę nie tylko doskonałą kompozycją czy całą plejadą wyjątkowych bohaterów, ale również przesłaniem. Daleko „Czwartkom w parku” do banalnej historii miłosnej (chociaż, czy o miłości można powiedzieć, że jest banalna?) - to raczej mądra i głęboka opowieść o oczekiwaniach, także tych względem siebie samego, o marzeniach i o prawie do szczęścia. Prawie, o które warto walczyć nawet, jeśli cena którą przyjdzie nam zapłacić, będzie wysoka.