Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 czerwca 2021

Glennon Doyle "Nieposkromiona"

Tytuł: Nieposkromiona
Autor: Glennon Doyle
Wydawnictwo: Sensus


Każdego dnia zaczynasz dzień patrząc w lustro i … Co widzisz? Czy osobę, którą rzeczywiście jesteś, czy też osobę, którą pragną widzieć w tobie inni? A może tak bardzo się pilnujesz, żeby maska, którą przywdziałaś na potrzeby otoczenia była naturalną, że sama o niej nie pamiętasz? Że zapomniałaś, kim kiedyś chciałaś być, jakie sprawy, wartości były dla Ciebie ważne. Twoje ciało jednak często pamięta, a ten wewnętrzny sprzeciw wobec kłamstwa, w którym żyjesz, przejawiać się może różnymi problemami zdrowotnymi lub też nałogami – one bowiem pomagają ci przetrwać kolejny dzień grając w tym coraz bardziej kiepskim filmie zwanym życiem.

niedziela, 27 listopada 2016

Katarzyna Misiołek "Dziewczyna, która przepadła"

Autor: Katarzyna Misiołek
Autor: MUZA


Dwa lata temu świat obiegła sensacyjna informacja o odnalezieniu w USA kobiety, która została porwana dziesięć lat wcześniej, jeszcze jako nastolatka. Przez wszystkie te lata była ona przetrzymywana przez byłego partnera swojej matki, który zmusił ją między innymi do wstąpienia z nim w związek małżeński, urodziła mu również dziecko. Początkowo była trzymana w zamknięciu, a stopniowo otrzymywała coraz większy zakres swobód. Niestety dwukrotnie podejmowana próba ucieczki zakończyła się brutalnym pobiciem, dopiero a trzecim razem udało jej się uwolnić. Niemal w tym samym czasie w niewoli przebywała również inna kobieta, porwana przez kierowcę szkolnego autobusu, który przez jedenaście lat więził ją w swoim domu w Ohio. W tym czasie pięć razy zaszła w ciążę i pięć razy pobił ją tak dotkliwie, że poroniła. 

sobota, 9 stycznia 2016

Claire Dunn „365 dni bez zapałek. Jak rok w australijskim buszu odmienił moje życie”

Tytuł: 365 dni bez zapałek
Autor: Claire Dunn
Wydawnictwo: Kobiece

„Mogłabym w każdej chwili otworzyć drzwi mojej klatki i uciec. Ale co miałabym robić? Kim zostać? Ogarnia mnie nagła ochota, by zdjąć buty i po prostu zacząć iść. I nie zatrzymywać się, dopóki pod stopami nie poczuję opadłych liści” – te słowa oddają i naszą tęsknotę za ucieczką, za innym życiem, za zmianami które oderwą nas od doczesności i trywialności, od wyścigu szczurów i materializmu. Ileż to razy marzyłeś o rzuceniu pracy i wyjeździe do Ameryki Południowej? Ile razy chciałeś porzucić ciepłą posadę w banku by zostać żeglarzem? Ile razy pragnąłeś wyrwać się z pętli kredytów, przymusu kupowania przedmiotów pod wpływem otoczenia i zamieszkać w drewnianej chacie na plaży, opierając swoją egzystencję na kilku tylko przedmiotach i redukując swoje potrzeby do minimum? Dlaczego to jest wciąż w sferze marzeń? Dlaczego nie realizujesz swoich planów?

Odwagę, by dokonać zmian, odnalazła w sobie Claire Dunn, zagorzała aktywistka walcząca w obronie lasów, pracownica jednej z fundacji działających w tym zakresie. Z chwilą przyjęcia posady, zamieniła podróże i protesty na niezliczone godziny spędzone na pisaniu tekstów o lasach i petycjach, a z każdym dniem rosła jej frustracja i przeświadczenie, że tak naprawdę nie jest to jej życiowa droga. Kiedy wszyscy znajomi zdążyli już założyć rodziny, wziąć kredyty na dom i wspiąć się po szczeblach kariery, ona świadomie postanowiła z tego wszystkiego zrezygnować. Zdecydowała się na udział w niezwykłym projekcie, który zakładał niemal samotną, roczną egzystencję w australijskim buszu. Prowadzony podczas pobytu dziennik posłużył jako szkic wciągającej książki „365 dni bez zapałek. Jak rok w australijskim buszu odmienił moje życie”. Opublikowany nakładem Wydawnictwa Kobiecego reportaż, jest zatem zapisem wydarzeń, które miały miejsce podczas trwania programu, a jednocześnie jesteśmy świadkami wewnętrznych zmian, jakie dokonywały się w psychice autorki. Nastawiona na zadaniowy system pracy, na nieustanne starania w drodze do perfekcji Dunn, musiała nauczyć się niczego nie pragnąć, niczego nie musieć, nie robić nic na siłę, tylko dać się porwać swojej pierwotnej naturze. 

„Całe życie uczono cię produktywności i osiągania celów. Na tej podstawie budowałaś poczucie własnej wartości. Teraz zrobiła jeden krok poza ten świat i twoje ego walczy, żeby zachować status quo. Zapewne czujesz się, jakby rozpętała się w tobie wojna domowa” – mówi Dunn instruktor ze szkoły przetrwania, w której uczestniczyła przygotowując się do programu. I zapewne jest w tym sporo racji, bowiem pierwsze dni i tygodnie pobytu w buszu są naznaczone kolejnymi klęskami, z którymi kobieta nie może się pogodzić. Nieustannie porównuje się z innymi „szaleńcami”, którzy nie tylko zdecydowali się porzucić obecne życie, ale jeszcze za ten przywilej zapłacić, wciąż też ma poczucie straconego czasu, tego, że mogłaby zrobić wszystko szybciej, dokładniej, lepiej.

Ponieważ program przetrwania w naturalnym środowisku zakładał stopniowe ograniczanie wykorzystania przedmiotów ze świata zewnętrznego, jego uczestnicy przez pierwsze sześć miesięcy uczestniczyli w rozmaitych warsztatach, mających za zadanie przygotować ich do przetrwania w buszu bez zapałek czy metalowych przedmiotów, zaś kolejne sześć miesięcy byli zdani wyłącznie na siebie. Claire Dunn uczyła się zatem lepienia zastawy stołowej z gliny, konstruowania pułapek na kraby i węgorze, rozpalania ognia za pomocą świdra ręcznego czy polowania. Uczestnicy mieli również za zadanie wybrać sobie swoje miejsce na rozległym terenie i postawić własnoręcznie dom, według swojego projektu. Jedyne zasady, jakie obowiązywały w trakcie trwania programu, to zakaz spożywania alkoholu, w trakcie dwunastu miesięcy poza obozem mogli spędzić wyłącznie trzydzieści dni i przez trzydzieści dni mogli przyjmować gości. Jak Dunn, poradziła sobie z postawionymi przed nią wyzwaniami? Co stało się najtrudniejszym zadaniem? Jakie bariery, w tym bariery wewnętrzne będzie musiała pokonać, by wytrwać do końca pobytu? Na te pytania odpowiada wspaniała książka „365 dni bez zapałek”, będąca zarówno fascynującym zapisem powrotu do korzeni, jak i odkrywania samej siebie, swoich pragnień oraz dawno zatraconej kobiecości. 

Autorka, posługując się niezwykle barwnym, plastycznym językiem przenosi nad do australijskiego buszu, zaś załączone zdjęcia dodatkowo pobudzają naszą szalejącą wyobraźnię, pozwalając poczuć się niemal jak uczestnik tego survivalowego pobytu, a jednocześnie zatęsknić za ta wolnością, lekkością, jaką daje obcowanie z naturą. I choć pobyt był wykańczający fizycznie, to skupienie się na prostych czynnościach, korzystanie z darów Matki Natury, nieustanny kontakt z przyrodą wyzwalały niezwykłą energię, płynąca z wnętrza człowieka. Również podczas lektury znikają wszelkie ograniczenia, wszelkie nakazy i zakazy, budzi się w nas tęsknota za podążeniem drogą marzeń. Jak pisze Dunn: „Najtrudniej jest uwierzyć, że jest to możliwe, że można zrobić to, na co zawsze miało się ochotę, co przemawia do ciebie bardziej niż wszystko inne”. Patrząc na to, czego dokonała Claire Dunn, czując jeszcze smak pieczonego węża na języku czy dotyk twardej gliny nabieramy przekonania, że realizacja każdego planu rzeczywiście jest możliwa, Zatem … do dzieła!

poniedziałek, 30 listopada 2015

Alphonse Daudet „Koza Pana Segiun”

Tytuł: Koza Pana Segiun
Autor: Alphonse Daudet
Wydawnictwo: Psychoskok

„Kto wolności nadużywa, przeciwko temu ona sama się zwraca” – pisał filozof Tadeusz Czeżowski. Mimo tego, każdy z nas chce być wolny, choć wielu rozumie to pojęcie inaczej. Wolności pragniemy, o wolność walczymy, sami niekiedy niepostrzeżenie wpędzając się w pułapkę. Niezwykle trafnie pojęcie wolności ujmował francuski pisarz, Alphonse Daudet, który swojemu przyjacielowi dedykował historię o kozie, pragnąc uświadomić mu, że wszystko ma swoją cenę, nawet wolność.

Dziś i my możemy poznać tę wspaniałą i niezwykle pouczającą opowieść, która pozwala nam zatrzymać się na chwilę oraz zastanowić nad swoim postępowaniem. Historię pokochają dzieci, które – odpowiednio pokierowane przez dorosłych opiekunów – będą mogły wyciągnąć z niej daleko idące wnioski, choć tak naprawdę przesłanie bajki powinni poznać także pełnoletni czytelnicy. „Koza Pana Segiun”, opublikowana nakładem wydawnictwa Psychoskok, jest bowiem tekstem uniwersalnym, który łączy pokolenia i który pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla mnie jest wolność i jaką cenę jestem gotów za nią zapłacić


Daudet uczynił bohaterem książki Pana Seguin, wielkiego miłośnika kóz, który zrobiłby dla nich wszystko. Jednak każda z nich wybierała ostatecznie upragnioną wolność, co niestety kończyło się tragicznie – jedna po drugiej ginęły w szponach złego wilka. Blanchette, piękna biała koza miała być wyjątkiem, a właściciel obiecał sobie szczególnie o nią dbać. Pan Seguin pieczołowicie wybrał dla niej najlepszy kawałek ogrodu, zadbał o długi sznur, by nie krępował jej ruchów, jednak pomimo tych starań, kózka wciąż tylko zastanawiała się, jak wspaniale musi być na wolności. Nawet ostrzeżenia Pana Segiun nie robiły na niej większego wrażenia, była bowiem przekonana, że tak waleczna koza, jak ona, z łatwością poradzi sobie ze złym wilkiem. Niestety… przegrała te nierówną walkę…



„Koza Pana Seguin” to nie tylko doskonała lekcja pokory, ale również dowód na to, że wszyscy musimy być świadomi konsekwencji swoich zachowań. Dzięki tej bajce możemy wytłumaczyć dziecku czym jest odpowiedzialność, dlaczego należy być ostrożnym, zaś pytania zamieszczone na ostatnich stronach książki stanowią nie tylko sprawdzian uważności, ale przede wszystkim mogą być wspaniałym punktem wyjścia do rozmowy z maluchem na temat przyczyn i skutków określonych działań. Książka Daudeta bawi i uczy, a jednocześnie jej lektura jest prawdziwą przyjemnością dla zmysłu wzroku, a to dzięki kolorowym ilustracjom, pobudzającym wyobraźnie i pozwalającym śledzić akcje nawet tym dzieciom, które nie potrafią jeszcze samodzielnie czytać.