Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 lipca 2018

Graham Masterton "Krew Manitou"

Autor: Graham Masterton 
Wydawnictwo: Albatros 



Czy może być coś bardziej przerażającego niż śmierć? Okazuje się, że życie w jej oczekiwaniu, a nawet więcej – życie w przeświadczeniu, że jest się martwym, że nie ma nadziei, a także życie po śmierci, kiedy uwięziona w ciele dusza wciąż nie chce odejść w zaświaty, są jeszcze gorszą opcją. Wie o tym doskonale jasnowidz Harry Erskine, występujący na komercyjnym rynku, jako Niesamowity Erskine. Jego specjalnością jest wróżenie z kart i wyciąganie pieniędzy od fanatycznych emerytek, ale tak naprawdę jego talent nie polega tylko na doskonałym aktorstwie. Rzeczywiście ma on zdolność komunikowania się z duchami, głównie za sprawą swojego Duchowego Przewodnika, Śpiewającej Skały, szamana z plemienia Siuksów. Problem w tym, że każda taka aktywność w przeszłości źle się dla niego kończyła, narażał zarówno życie swoje, jak i swoich znajomych (może dlatego ci obecni, nie chcą mieć z nim nic wspólnego). 

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Victoria Aveyard "Królewska Klatka"

Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Moondrive


„Nie dopuszcza się do mnie nikogo. Nikt nie przychodzi, aby się pogapić i napawać upadkiem dziewczyny od błyskawic” – te pełne goryczy słowa mogły paść z ust tylko jednej osoby. Bez wątpienia ich autorką jest Mare Barrow z Palów, dziewczyna, która posiada umiejętność kontrolowania energii elektrycznej, a właściwie jest w stanie wykrzesać z siebie błyskawice. Tyle tylko, że obecnie jej moc jest tłumiona przez obręcze z Cichego Kamienia, a sama Mare jest z dnia na dzień coraz słabsza. Daleko jej do przepojonej mocą wojowniczki, będącej jednocześnie Czerwoną i Srebrną, a choć trudno jest ją złamać, to tym razem sytuacja wydaje się bez wyjścia. Na dodatek dziewczyna wciąż nie wie, czy Maven dotrzymał obietnicy, czy jej poświęcenie się opłaciło.

środa, 11 maja 2016

Jan Mostowik „Śmiertelna rozgrywka”

Autor: Jan Mostowik
Wydawnictwo: Szara Godzina


Wojna w Czeczenii to jeden z najkrwawszych konfliktów mających miejsce we współczesnym świecie, a przy tym przykład walki Dawida z Goliatem – przeciwko potężnej armii rosyjskiej wystąpiło zaledwie około dwunastu tysięcy bojowników. Do dziś można zadawać sobie pytanie, czy ta wojna miała na celu utrzymanie Czeczenii we władzy Rosji, czy raczej była wojną ekonomiczną, której prawdziwą przyczyną były złoża ropy naftowej, znajdujące się na terytorium kraju. Faktem jest jednak, że Rosja pod rządami Borysa Jelcyna w 1994 roku rozpoczęła inwazję mającą na celu przejęcie pełnej kontroli nad separatystyczną republiką. Partyzancka walka przyniosła spustoszenie w wojsku rosyjskim, a przewlekłe działania bojowe oraz okres wyborów prezydenta Rosji sprawiły, że szczególnie istotne dla rozwiązania tego konfliktu, stały się działania polityczne. 

Jaki jednak związek ma walka w Czeczenii i nieporozumienia na wysokich szczeblach państwowych z profesorem prawa, właścicielem krakowskiej kancelarii adwokackiej, Michałem Kobaltem? Na to pytanie, a także na kolejne rodzące się w trakcie lektury, próbujemy odpowiedzieć zagłębiając się w powieść „Śmiertelna rozgrywka”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Szara Godzina książka Jana Mostowika, jest już kolejnym – po doskonałej „Amatorce” – dowodem niezwykłego kunsztu autora. Tym razem dajemy się w ciągnąć w niebezpieczną grę polityczną, której ofiarą pada wspomniany profesor oraz jego rodzina. Nagłe zwroty akcji, niespodziewane sploty wydarzeń i iście makiaweliczne posunięcia, to tylko przykładowe atuty książki, która zmusza do natychmiastowej reakcji, do przedefiniowania słowa sprawiedliwość oraz … do dalszego zgłębiania, już samodzielnie, szczegółów czeczeńskiego konfliktu. Po książkę sięgnąć powinni wszyscy czytelnicy, pragnący poczuć szybsze bicie serca i adrenalinę krążącą w organizmie, mający wobec lektury wysokie wymagania. Mostowik zabiera nas bowiem w szaloną i niebezpieczną podróż rollercoasterem, w której meta jest tak naprawdę wielką niewiadomą.

Profesor Kobalt wiedział doskonale, jaki jest cel jego wyjazdu, a przynajmniej było tak podczas pobytu w Brukseli, dokąd udał się jako członek delegacji uczestniczącej w negocjacjach ustalających warunki przystąpienia Polski do Paktu. Tyle tylko, że tym razem misja profesora nie polegała wyłącznie na reprezentowaniu stanowiska polskiego rządu – na krótką chwilę był zmuszony wcielić się w bojownika o wolność Czeczenii. Takie zadanie nie wpisywało się w jego kodeks moralny, przynajmniej do chwili, kiedy jego krakowską kancelarię odwiedziło dwóch tajemniczych mężczyzn. Samuel Dasajew, pełnomocnik rządu niepodległej Czeczenii do spraw kontaktów międzynarodowych oraz Igor Pietrow – pierwszy zastępca dowódcy powstańczych sił zbrojnych, złożyli adwokatowi propozycję nie do odrzucenia, wciągając go przy okazji do gry, w której stawką było zarówno życie jego, jak i całej jego rodziny. Zadanie tylko pozornie było proste – profesor miał przekazać Bushowi pewne dokumenty, zawierające między innymi dowody na łamanie przez Rosję umów międzynarodowych, skłaniając tym samym rząd USA do zagrożenia sankcjami w przypadku, kiedy Rosja nie wycofa z Czeczenii swoich wojsk. Dlaczego zatem Kobalt kilkanaście godzin po przekazaniu dokumentów znika w tajemniczych okolicznościach? Jak zdołał się wymknąć CIA i co znaczyć ma wiadomość o rzekomej podróży do Francji? 

Tego właśnie próbuje dowiedzieć się bystra korespondentka radia Smog FM, Magdalena Strzelecka. To ona pierwsza zauważyła nieobecność profesora i wszczęła alarm, zaniepokojona nie tylko przedłużającym się milczeniem Kobalta, ale również tajemniczym mężczyzną buszującym w jego pokoju. W śledztwie uczestniczy również CIA, a wkrótce okazuje się, że ciało profesora zostało znalezione na poboczu drogi, zaś zaplombowana trumna i szybki pochówek składają się na tę absurdalną i pełną niedopowiedzeń sytuację. Napięcie rośnie, bowiem szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, generał Kriuczkow, ma zaledwie tydzień na rozpracowanie szajki szpiegowskiej, w przeciwnym razie Matuszka Rosija z pewnością się z nim rozliczy. Na dodatek, do cierpiącej Agnieszki, wdowy po Kobalcie, dociera sensacyjna wiadomość – profesor żyje, został jednak skazany na dożywotni pobyt w łagrach…

Jak zakończy się ta niesamowita i pełna śmiertelnego niebezpieczeństwa rozgrywka? O co tak naprawdę chodzi w tej grze, w której dobro jednostki wydaje się być sprawą drugorzędną? Czy uda się wydostać profesora z mroźnej Syberii? Przekonamy się o tym podczas lektury brawurowo napisanej powieści „Śmiertelna rozgrywka”, która zwraca uwagę zarówno wciągającą fabułą, jak i doskonałym przygotowaniem technicznym. Dobrze prowadzona akcja, stopniowe wzmacnianie natężenia dynamiki wydarzeń i napięcia, doskonale nakreśleni bohaterowie, obarczeni bagażem przeszłości – to wszystko składa się na kolejną książkę Mostowika, dzięki której trwale zapisuje się on w naszej świadomości jako autor doskonałych powieści akcji. To jednak rodzi wobec niego pewne oczekiwania – już od dziś wypatruję kolejnej powieści, zastanawiając się, w jaką aferę zostanę wplątana tym razem…


niedziela, 1 maja 2016

Nadia Hashimi "Kiedy księżyc jest nisko"

Tytuł: Kiedy księżyc jest nisko
Autor: Nadia Hashimi
Wydawnictwo: Kobiece


Kiedy myślimy o Afganistanie, napływają do nas skojarzenia z rzeszą uchodźców, a także talibów -bezlitosnych ekstremistów religijnych, organizujących zamachy terrorystyczne w największych miastach Europy. Widzimy też kobiety pozbawione wszelkich praw, przemykające ulicami w czadorach zakrywających je od stóp do głów, zawsze w towarzystwie mężczyzny pochodzących z najbliższej rodziny – męża, ojca, syna lub brata. Widzimy kobiety, które nie mogą uczęszczać do szkół, które nie mają prawa do odpoczynku czy rekreacji, do wizyt lekarskich, do zabierania głosu w publicznej dyskusji. Widzimy kraj owładnięty rządzą zemsty i władzy, który już nie wie, o co tak naprawdę walczy – oczywiście poza gronem pozbawionych moralności i skrupułów wyznawców Allaha, którzy dawno przekroczyli już dranicę pomiędzy dobrem i złem.

Zwykle, nie zastanawiamy się, jak wygląda rzeczywistość osób żyjących w tym kraju – w trosce o własne bezpieczeństwo i ulegając panice rozpowszechnionej przez media, na każdego mieszkańca Afganistanu patrzymy jak na potencjalnego zamachowca-samobójcę. Być może o setkach osób ciemiężonych, którzy zostali niewolnikami tragicznej rzeczywistości stworzonej przez talibów, pomyślimy w trakcie lektury wstrząsającej książki autorstwa Nadii Hashimi. Powieść „Kiedy księżyc jest nisko”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to przejmująca opowieść drogi – zarówno tej przebywanej fizycznie przez młodą mieszkankę Kabulu, jak i tej, którą przechodzi kraj, pogrążający się w upadku i pływający we krwi, również krwi swoich mieszkańców.

Narratorką, a zarazem główną bohaterką powieści, jest Feriba, a jej tragiczna przyszłość wydaje się już być określoną w momencie przyjścia na świat. Pojawienie się dziewczynki pociąga za sobą śmierć matki, a przekleństwo to - powtarzane przez okolicznych mieszkańców, ciążyć będzie na Feribie całe jej życie. Ojciec Feriby, padar dżan, syn cieszącego się szacunkiem wezyra, szybko znajduje sobie nową żonę. Choć jest to spowodowane względami pragmatycznymi, a potencjalna żona musi zmierzyć się z duchem pierwszej, najlepszej i ukochanej, a także z dwójką pozostałych po niej dzieci, to żadna kobieta nie odmówiłaby takiego zaszczytu. W życiu Feriby pojawia się zatem koko Gul, która przejmuje obowiązki żony i matki, choć tak naprawdę tylko pierworodny syn może liczyć na opiekę – dziewczynka co najwyżej na bezosobowe traktowanie. Sytuacja pogarsza się jeszcze, kiedy na świat przychodzą wspólne dzieci, na nieszczęście dla sfrustrowanej koko Gul, same córki. Feriba zostaje sprowadzona do roli służącej, zaś wszelkie przejawy czułości wobec niej, są podyktowane jedynie wyrachowaniem macochy. Dziewczynce odmówiono nawet prawa do nauki, jedynie jej niezwykła determinacja sprawiła, że z ośmioletnim opóźnieniem zdołała zasiąść w klasowej ławce, a co więcej – ukończyć ostatecznie szkołę z wyróżnieniem. 

O klątwie ciążącej na Feribie przypomniano sobie w momencie, kiedy nagle umiera kandydat do jej ręki. Co więcej, kiedy mężczyzna, w którym się zakochała – sąsiad, z którym prowadziła wielogodzinne rozmowy poprzez mur okalający domostwo, na skutek pomyłki swojej matki prosi o rękę jej siostry, dziewczyna sama jest w stanie w klątwę uwierzyć. Dlatego też, kiedy otrzymuje kolejną propozycję małżeństwa, tak naprawdę nie myśli już o romantycznej miłości, a szuka raczej matki, którą mogłaby stać się teściowa. I rzeczywiście, przez krótką chwilę taką miłość otrzymuje – jej teściowa jest wspaniałą kobietą, która wychowała łagodnego i sprawiedliwego syna, Mahmuda. Związek, który połączył go z Feribą okazuje się być czymś więcej niż aranżowanym małżeństwem, a młodzi z czasem stają się nie tylko kochankami i przyjaciółmi, ale też i jednością, zaś ukoronowaniem ich miłości jest pierworodny, długo wyczekiwany syn Selim. 

Niestety kolejne dzieci przychodzą na świat w świecie, w którym nikt dobrowolnie nie chciałby żyć. Dziewięcioletnia interwencja radziecka w Afganistanie przeciwko partyzantce mudżahedinów, a następnie dojście do władzy talibów i szereg zakazów z tym związanych, naznaczyły tragicznie mieszkańców Kabulu. Ofiarą wojny afgańskiej, a następnie talibów padają tysiące ludzi, a jednym z nich jest Mahmud – aresztowany za protest przeciwko islamskim prawom. Paradoksalnie, w chwili aresztowania małżeństwo planowało ucieczkę z ogarniętego szaleństwem kraju, mając zamiar udać się do rodziny Mahmuda, do Anglii. Sytuacja Feriby staje się po śmierci męża tragiczna, nie dość, że jako kobieta nie może już pracować w charakterze nauczycielki i tym samym została bez środków do życia, to jeszcze na świat przychodzi pogrobowiec, Aziz. Kobieta podejmuje zatem wymagającą niezwykłej odwagi i hartu ducha decyzje – decyduje się na ucieczkę z Kabulu, docierając do Herat, a stamtąd do granicy Afganistanu z Iranem…

To zaledwie jeden z wielu etapów drogi, którą pokonać przyjdzie Feribie, narażając nie tylko życie własne, ale i swoich dzieci. Pozostawiona bez wyjścia kobieta rozpoczyna walkę o wolność i lepszą przyszłość dla swoich potomków, zaś my jesteśmy świadkami przemiany, jaka zachodzi zarówno w niej, jak i w Salimie, który z dnia na dzień staje się młodym mężczyzną. Powieść „Kiedy księżyc jest nisko” jest zapisem tragedii, jaka dotknęła Afganistan, jest krzykiem tysięcy kobiet, które straciły swoje dzieci, a także tych, którym w imię źle pojętych zasad odebrano wolność. Kobiet sprowadzonych do roli przedmiotu, pozbawionych wszelkich praw, obarczonych wyłącznie obowiązkami. Plastyczna narracja i talent autorki do obserwacji zachowań i charakterów sprawiają, że książka tętni życiem i budzi całe spektrum emocji, nierzadko wyciskając łzy bezsilności. „Kiedyś nadejdzie dzień, w którym już nie będziemy oglądać się za siebie ze strachem ani spać na cudzej ziemi (…)” – mówi Feriba, a słowa te powinny stać się nie tylko mottem tych wszystkich, którzy są ciemiężeni, ale również podrywać do walki z ciemiężcami. Powieść Hashimi można również traktować jako petycję o wolność dla Afganistanu – wolność od talibów uzurpujących sobie prawo do wydawania religijnych sądów – pod którą każdy czytelnik z pewnością się podpisze.

piątek, 25 marca 2016

Joachim Bauer „Granica bólu. O źródłach agresji i przemocy”

Autor: Joachim Bauer
Wydawnictwo: Dobra Literatura 


Ostatnie zamachy w Brukseli, masakra w Paryżu, wydarzenia sprzed kilku lat w Londynie. Dzieci pozostawione w kościołach, skatowany rowerzysta, kobieta z odciętą głową czy rodzice zamordowani bestialsko przez ich syna i jego dziewczynę. Słuchając takich informacji można odnieść wrażenie, że świat oszalał, że pogrąża się w otchłani agresji, przemocy, beznadziei, że mamy do czynienia z upadkiem powszechnie uznawanych wartości, autorytetów i ideałów. Co sprawia, że ludzie są zdolni zachowywać się w ten sposób, zadawać ból swojemu bliźniemu? Czy nienawiść i skłonność do przemocy leżą w naszej naturze czy może są warunkowane czynnikami sytuacyjnymi?

Na te pytania stara się odpowiedzieć Joachim Bauer , psychiatra i psychoterapeuta, w swojej książce „Granica bólu. O źródłach agresji i przemocy”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Dobra Literatura pozycja jest pracą naukową, a jednak brak jest tu zawiłych wywodów czy nadmiernego intelektualizowania. Dlatego też po książkę może śmiało sięgnąć każdy zainteresowany zjawiskami przemocy, socjologowie, przedstawiciele służb mundurowych, nauczyciele oraz psychologowie i psychiatrzy. Każdy z odbiorców znajdzie w niej coś dla siebie, każdy znajdzie pewien punkt odniesienia – czy to do własnej sytuacji czy też do przypadków z życia zawodowego, a być może książka Bauera stanie się też inspiracją do własnych badań. Cenny jest szczególnie fakt, iż autor niejako wdaje się w polemikę z funkcjonującymi teoriami dotyczącymi agresji, przytacza różne stanowiska naukowców na przestrzeni wieków, pozwalając nam dociekać, wyciągać wnioski i opierać się – poprzez analogię – na podanych przykładach.

Jak pisze autor: „Moim celem jest przekazanie, w jaki sposób nowoczesne neuronauki mogą się przyczynić do poradzenia sobie z problemem, przy którego rozwiązywaniu wiek XX wielokrotnie ponosił spektakularne porażki”. W tym celu sięga do przeszłości, by prześledzić drogę, jaką pokonali badacze zajmujący się zjawiskami agresji i przemocy, poczynając od Freuda, który założył, że agresja jest wrodzonym instynktem człowieka czy też Darwina, według którego zarówno w przypadku agresji, jak i strachu, chodzi o zachowania reaktywne, zaś do wywołania tych zachowań niezbędne jest powstanie specyficznych bodźców, które by je prowokowały. Bauer obala wiele tez dotyczących agresji, omawia również wyniki prowadzonych na przestrzeni wieków badań, zwracając uwagę na fakt, iż wielokrotnie funkcjonują one w naszej świadomości w sposób nieco wypaczony, niekompletny, zaś wyciągnięte przez nas wnioski są dzięki temu błędne. 

Bauer podkreśla, iż mimo że spotykamy się z agresją na każdym kroku, to określenie „instynkt agresji” jest błędne. Z uwagi na rosnącą eskalację przemocy niezbędne jest dokładne zrozumienie jej struktury, redefinicja pojęcia agresji po to, by móc ograniczyć jej niszczycielski wpływ oraz … wykorzystać jej pozytywny potencjał. Autor wyjaśnia nam, jak działa neurobiologiczny układ agresji, przedstawia agresję jako czynnik wspomagający układ motywacyjny oraz jej funkcje komunikacyjne. Dokładnie omawia zasadę „granicy bólu” i zastanawia się, jakie czynniki wpływają na indywidualny próg bólu, a w konsekwencji – na odmienną skłonność do zachowań agresywnych. 

Wnikliwie przyglądamy się wraz z Bauerem przyczynom agresji dzieci i młodzieży, zastanawiając się nad wpływem więzi społecznych na postawy oraz dociekając skąd bierze się szał zabijania w szkołach. Definiujemy osobowość antyspołeczną i psychopatyczną, a ponadto śledzimy rozwój osobowości, poszukując czynników mających wpływ na proces stawania się psychopatą. Autor dowodzi, że zarówno agresja jak i przemoc nie leżą w naszej naturze, co więcej, to nie one leżą u postaw naszego przetrwania i rozwoju. „Ewolucyjna recepta człowieka na sukces to ani siła, ani żądza mordu, lecz inteligencja i współpraca” – pisze Bauer, przytaczając liczne dowody i pokazując chociażby wpływ korzystnej kultury organizacyjnej, opartej na silnych więzach pomiędzy współpracownikami i życzliwości, na wyniki pracy. 

Wszystko to sprawia, że książka „Granica bólu” jest nie tylko fascynującą lekturą, ale istotne jest również jej praktyczne zastosowanie. Inne spojrzenie na agresję i przemoc powinno pociągać inne metody przeciwdziałania im i reagowania w sytuacji ich pojawienia się. Jest to szczególnie istotne w obecnych czasach, kiedy zarzewiem konfliktu staje się odmienna kultura, wyznanie czy dostęp do zasobów naturalnych. Szczególnie, że wizja globalnej wioski się nie sprawdziła…

piątek, 4 marca 2016

Powtórka do matury: Kult rycerza doskonałego i „Pieśń o Rolandzie”

Karol Wielki pasuje Rolanda na rycerza
Źródło: Wikipedia
W atmosferze kultury rycerskiej rozwinęła się epika rycerska, w niej zaś znalazły odzwierciedlenie ideały i obyczaje epoki, a wśród nich kult bohaterów uznanych za wcielenie cnót rycerskich. Najbujniej kwitła ona we Francji w XII i XIII w., gdzie powstała „Pieśń o Rolandzie”, uznana za najwybitniejszą epopeję rycerską. 


Polski przekład „Pieśni o Rolandzie” pochodzi z roku 1932, jego autorem jest Tadeusz Boy-Żeleński.

„Pieśń o Rolandzie” (z końca XI w.) zachowała się w kilku odmiennych wersjach, z których najstarszą, z połowy XII w. (tzw. oksfordzką), uznano za najbliższą oryginałowi.

Utwór ten jest narodową epopeją francuską, której autor pozostaje nieznany, mimo iż poemat zamyka zdanie: „Tu kończy się pieśń, którą Turold spisał”. Rękopis obejmuje 291 strof różnej długości, o wersach dziesięciozgłoskowych, asonansowych, bowiem rymują się tylko ostatnie akcentowane samogłoski. „Pieśń o Rolandzie” ma przejrzystą kompozycję trójdzielną: wstęp – przygotowanie zasadzki przez zdrajcę Ganelona; rozwinięcie akcji przedstawia bohaterską walkę i śmierć Rolanda oraz jego towarzyszy; zakończenie natomiast ukazuje zemstę Karola Wielkiego na Saracenach za śmierć siostrzeńca. Poszczególne strofy stanowią treściowe oraz kompozycyjne całości i łączą się zazwyczaj w trójkowe tematyczne cykle. Trójkę bowiem uznawano w średniowieczu za liczbę świętą, doskonałą. 

pomnik Rolanda
Źródło: http://dolny-slask.org.pl/

Utwór cechuje patos i hiperbolizacja. Narrator włącza w tok opowiadania bezpośrednie wypowiedzi poszczególnych osób – stosuje naprzemiennie formę epicką – opowiadanie, i dramatyczną – dialogi, wplatając w tekst mowę niezależną. Cechuje ja – obok indywidualizacji języka – również zabarwienie uczuciowe, dlatego często występują w niej wołacze, wykrzykniki, wyrazy o zabarwieniu emocjonalnym. W „Pieśni…” zdecydowaną przewagę mają zdania pojedyncze, krótkie, niezbyt rozwinięte, a także zdania współrzędnie złożone.

Wydarzenia przedstawione w utworze odbiegają od prawdy, choć sam Roland jest postacią historyczną – należał on do grona wybitnych rycerzy i wodzów Karola Wielkiego. Podczas powrotu z hiszpańskiej wyprawy przeciw Saracenom w 778 r. dowodził on tylną strażą wojsk francuskich. W czasie przejścia przez Pireneje oddział Rolanda został napadnięty w wąwozie przez oddziały uzbrojonych Basków i zabity razem z całym swoim oddziałem. . Z biegiem lat postać Rolanda obrosła legendą, stał się on nawet wzorem chrześcijańskiego rycerza i czołowym bohaterem epiki rycerskiej, a także uosobieniem ówczesnego ideału świeckiego, za jakiego uważano dobrego rycerza. 

Śmierć Rolanda w bitwie pod Roncevaux, ilustracja z manuskryptu, ok. 1455-1460
Źródło: Wikipedia



Już wkrótce: Kronika Galla Anonima oraz Bogurodzica.

O literackim dorobku średniowiecza przeczytacie TU:

O epoce średniowiecza i jej charakterystycznych cechach przeczytacie TU:

wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczny konkurs: "Okowy zmysłów" Bruno Wioska - ZAKOŃCZONY

Święty Mikołaj dla jednych, Dziadek Mróz dla innych dotarł i do mnie, dlatego już dziś macie okazję zagrać o intrygującą książkę, której akcja rozgrywa się na granicy czasów, w Rzymie przeszłości i teraźniejszości.

Nagrodą w konkursie jest książka "Okowy zmysłów", autor Bruno Wioska.


    Co trzeba zrobić, by wygrać książkę? Świąteczny czas nie sprzyja skomplikowanym zasadom, dlatego:

  1. Należy udostępnić wpis na portalu społecznościowym (FB, G+, blogach) – pamiętajcie o statusie publicznym.
  2. Przesłać maila na adres: qulturaslowa@gmail.com z tytułem wiadomości „Okowy zmysłów”.
  3. W mailu wspomnieć, gdzie informacja o konkursie została udostępniona, a także podać adres na jaki można przesłać nagrodę (wysyłka tylko na terenie Polski). 
  4. Konkurs trwa od dnia 22 grudnia 2015 r. do dnia 30 grudnia 2015 r. do godz. 23:59.
  5. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.
  6. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszych zasad.
  7. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w dniu 31 grudnia 2015 r.

POWODZENIA!

Jest mi bardzo miło poinformować, że książka powędruje do Pana Bartłomieja G.

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie i zapraszam wkrótce do kolejnych rozdań.




poniedziałek, 30 listopada 2015

Alphonse Daudet „Koza Pana Segiun”

Tytuł: Koza Pana Segiun
Autor: Alphonse Daudet
Wydawnictwo: Psychoskok

„Kto wolności nadużywa, przeciwko temu ona sama się zwraca” – pisał filozof Tadeusz Czeżowski. Mimo tego, każdy z nas chce być wolny, choć wielu rozumie to pojęcie inaczej. Wolności pragniemy, o wolność walczymy, sami niekiedy niepostrzeżenie wpędzając się w pułapkę. Niezwykle trafnie pojęcie wolności ujmował francuski pisarz, Alphonse Daudet, który swojemu przyjacielowi dedykował historię o kozie, pragnąc uświadomić mu, że wszystko ma swoją cenę, nawet wolność.

Dziś i my możemy poznać tę wspaniałą i niezwykle pouczającą opowieść, która pozwala nam zatrzymać się na chwilę oraz zastanowić nad swoim postępowaniem. Historię pokochają dzieci, które – odpowiednio pokierowane przez dorosłych opiekunów – będą mogły wyciągnąć z niej daleko idące wnioski, choć tak naprawdę przesłanie bajki powinni poznać także pełnoletni czytelnicy. „Koza Pana Segiun”, opublikowana nakładem wydawnictwa Psychoskok, jest bowiem tekstem uniwersalnym, który łączy pokolenia i który pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla mnie jest wolność i jaką cenę jestem gotów za nią zapłacić


Daudet uczynił bohaterem książki Pana Seguin, wielkiego miłośnika kóz, który zrobiłby dla nich wszystko. Jednak każda z nich wybierała ostatecznie upragnioną wolność, co niestety kończyło się tragicznie – jedna po drugiej ginęły w szponach złego wilka. Blanchette, piękna biała koza miała być wyjątkiem, a właściciel obiecał sobie szczególnie o nią dbać. Pan Seguin pieczołowicie wybrał dla niej najlepszy kawałek ogrodu, zadbał o długi sznur, by nie krępował jej ruchów, jednak pomimo tych starań, kózka wciąż tylko zastanawiała się, jak wspaniale musi być na wolności. Nawet ostrzeżenia Pana Segiun nie robiły na niej większego wrażenia, była bowiem przekonana, że tak waleczna koza, jak ona, z łatwością poradzi sobie ze złym wilkiem. Niestety… przegrała te nierówną walkę…



„Koza Pana Seguin” to nie tylko doskonała lekcja pokory, ale również dowód na to, że wszyscy musimy być świadomi konsekwencji swoich zachowań. Dzięki tej bajce możemy wytłumaczyć dziecku czym jest odpowiedzialność, dlaczego należy być ostrożnym, zaś pytania zamieszczone na ostatnich stronach książki stanowią nie tylko sprawdzian uważności, ale przede wszystkim mogą być wspaniałym punktem wyjścia do rozmowy z maluchem na temat przyczyn i skutków określonych działań. Książka Daudeta bawi i uczy, a jednocześnie jej lektura jest prawdziwą przyjemnością dla zmysłu wzroku, a to dzięki kolorowym ilustracjom, pobudzającym wyobraźnie i pozwalającym śledzić akcje nawet tym dzieciom, które nie potrafią jeszcze samodzielnie czytać.



środa, 4 listopada 2015

Rae Carson "Płonąca korona"

Tytuł: Płonąca korona
Autor: Rae Carson
Wdawnictwo: Albatros

Czy niepozorna dziewczyna z nadwagą ma szansę zostać pożądaną przez mężczyzn i cenioną przez poddanych królową? Czy ktoś, kto całe swoje życie chował się przed wzrokiem tłumów studiując opasłe księgi, ma szanse stać się przywódcą, który poprowadzi ludzi ku lepszej przeszłości? Co tak naprawdę determinuje ocenę władcy i czy magia wystarczy, aby zrekompensować niedostatki wynikające z charakteru? Na te wszystkie pytania musi odpowiedzieć sobie Elisa, bohaterka cyklu „Trylogia Ognia i Cierni”, opublikowanego nakładem wydawnictwa Albatros. 

Czytelnicy, którzy mieli okazję poznać tę niezwykłą (i pełną kompleksów) dziewczynę podczas lektury powieści „Dziewczyna Ognia i Cierni” doskonale wiedzą, z jakim wyzwaniem przyszło jej się zmierzyć. Jest wszak Wybraną, jedną z tych, który raz na cztery pokolenia zostają obdarowani Boskim Kamieniem, w którym ukryta jest ogromna moc. Elisa musiała dopiero przekonać się do czego jest zdolna w obliczu zagrożenia, ale wygrała starcie z armią Inviernych, zaś po śmierci swojego męża zasiadła na tronie. To jednak tak naprawdę dopiero początek historii, bowiem miłość poddanych i wdzięczność za ocalenie nigdy nie trwa wiecznie. Przed młodą królową kolejne wyzwania i kolejne śmiertelne niebezpieczeństwa, na jakie jest narażona zarówno jako monarchini, jak i jako właścicielka Boskiego Kamienia. Drugi tom powieści, „Płonąca korona”, będzie prawdziwą niespodzianką zarówno dla czytelników pierwszej części, jak i dla tych, którzy swoją przygodę w Bisadulce rozpoczynają dopiero teraz. O ile początek historii dawał nam pewne wytchnienie i nie angażował tak bardzo emocjonalnie, to kontynuacja od razu rzuca nas w wir wydarzeń, nie pozwalając na dekoncentrację czy spokój ducha.

Królowa Lucero-Elisa została okrzyknięta prawdziwą bohaterką, ale zarówno wśród poddanych, jak i na samym dworze królewskim nie brak jest głosów, że wciąż pozostaje ona cudzoziemką, która piastuje stanowisko wyłącznie dzięki zaaranżowanemu małżeństwu oraz wygranej z pomocą magii wojnie. Czy jednak wątpliwości dotyczące jej kompetencji są na tyle uzasadnione, żeby podżegać tłum do buntu, a także… by planować zamach na królową? Komuś jednak bardzo zależy na pozbyciu się jej, o czym świadczyć mogą liczne zamachy na życie, z których jeden poważnie nadwyrężył jej zdrowie, zaś kolejny niemalże uśmiercił jej najlepszego przyjaciela Hectora, dowódcę Gwardii Królewskiej, który zasłonił ją swoim ciałem przez strzałą z kuszy. Na dodatek znów uaktywnili się Invierni, poświęcając swoich animagów – czarnoksiężników działających w szeregach armii, by dokonywali aktów samospalenia, ostrzegając przed tym przed kolejną wojną i apelując o wydanie królowej. 

Elisa musi podjąć decyzję co do dalszych kroków. Doradcy sugerują jej małżeństwo, a właściwie podjęcie strategicznej decyzji o sojuszu, zatem królowa jest zmuszona przyjmować konkurentów do swojej ręki, z których jeden wydaje się bardziej nieodpowiedni od drugiego. Wyłącznie niejaki hrabia Tristán z Selvariki wydaje się być godny zaufania i uwagi, choć tak naprawdę Elisa żadnego z nich nie mogłaby pokochać – wszak, mimo iż nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, to jej serce już od pewnego czasu bije tylko dla Hectora. Być może szansą na przetrwanie Elisy jako królowej, a także na spokojną przyszłość podległych jej terenów, jest odnalezienie zafiry – magii ziemi, duszy świata. Magowie używają jej do nadania mocy czarodziejskim amuletom, zaś ten, który ją oswoi, będzie władał potężną mocą, będzie mógł z niej korzystać nie przejmując się barierą, jaką stwarza skorupa ziemska. Jednak brama prowadząca do zafiry jest zarówno bramą życia, jak i śmierci. Czy Elisa przetrwa podróż? Czy jej – młodej i pełnej wątpliwości co do własnej wartości dziewczynie, uda się ujarzmić magię?

Na te wszystkie pytania odpowiada powieść „Płonąca korona”, w której niespodziewane zwroty akcji, intrygi oraz ryzykowne decyzje podejmowane przez królową nie pozwalają nam oderwać się od lektury, aż do samego końca. Do zakończenia rozczarowującego, należy dodać, bowiem zmuszającego nas do oczekiwania na kolejny tom. Na kartach powieści jak zwykle wyróżnia się Elisa, która nawet nie zdaje sobie sprawy, jaki potencjał w niej tkwi, a także Hector, któremu również coraz trudniej przychodzi ukrywanie uczuć do swojej królowej. Powracają również bohaterowie znani nam z pierwszego tomu – piastunka Elisy i strażniczka kamienia Ximena, a nawet Belèn – zdrajca, który sprzedał królową armii Inviernych. Tym razem chce jednak wynagrodzić jej krzywdę i przyrzeka wierną służbę. Wszystkie te barwne postacie, dopracowane przez autorkę w każdym aspekcie ich istnienia, w połączeniu w porywającą akcją i plastycznymi opisami sprawiają, że powieść „Płonąca korona”, a właściwie „Trylogię Ognia i Cierni”, można uznać za jedna z najlepszych książek fantasy tego roku. Mam nadzieję, że tom trzeci jeszcze utwierdzi mnie w tym przekonaniu. 


sobota, 18 lipca 2015

James Patterson, Jill Dembowski „Ogień”

Tytuł: „Ogień”
Autor: James Patterson, Jill Dembowski
Wydawnictwo: Albatros

<<To koniec. To nie jest bajka, nie oczekujcie zakończenia „żyli długo i szczęśliwie”. Nasz świat się nie skończy, kiedy zamkniesz książkę. Jest aż nadto prawdziwy. Rozbrzmiewają w nim krzyki dzieci dochodzący z ciemności i tupot żołnierskich butów na ulicach. Cuchnie rynsztokiem, chorobą i przegraną (…)>> – jeśli te słowa nie skłonią czytelnika do dalszej lektury, to oznacza, że jest … we władaniu Tego Który Jest Jedyny. Że jest istotą wyszkoloną na bezmyślnego zabójcę, którego celem jest utrzymywanie porządku rzeczy, zwanego Nowym Ładem.

W ten mroczny świat, w którym zniszczeniu uległo wszystko co cenne, wszystko, w co warto wierzyć, zaprasza nas James Patterson oraz Jill Dembowski. Opublikowany nakładem wydawnictwa Albatros „Ogień”, to już trzecia część serii „Czarodzieje”, która przynosi ostateczne rozstrzygniecie sytuacji Naziemia i nowy początek, bądź… ostateczny koniec wszystkiego. Historia niezwykłego rodzeństwa Wisty i Whita Wszechdobrych, adresowana głownie do młodych czytelników, to obraz odwiecznej walki dobra ze złem, tym razem przeniesiony w nieodległą przyszłość. Po nastaniu Nowego Ładu jedyną nadzieją na przetrwanie są proroctwa głoszące, że dwoje młodych ludzi zmieni bieg historii. Ci młodzi ludzie to właśnie niezwykłe rodzeństwo obdarzone czarodziejskimi mocami, ścigane przez żołnierzy Nowego Ładu. Czytelnicy, którzy znają wcześniejsze tomy trylogii z pewnością witać będą tę parę niczym dobrych znajomych. Zaś ci, dla których spotkanie z Wisty i Whitem przypada na trudny czas, po egzekucji ich rodziców i rozdzieleniu rodzeństwa, szybko poznają ich wcześniejsze losy i podążać będą z zapałem wytyczonymi przez nich ścieżkami, walcząc ramię w ramię w imię dobra.

Whit odnalazł wreszcie Wisty w szpitalu, gdzie pracowała jako wolontariuszka, pomagając pielęgnować ofiary epidemii wywołanej przez Tego Który Jest Jedyny. Niestety młoda czarodziejka również padła ofiarą zarazy i wydaje się, że nic i nikt nie jest w stanie uratować jej życia. Kiedy tracimy już nadzieję, że rodzeństwu uda się uciec przez wysłannikami tyrana, że dziewczyna przeżyje, znajdują schronienie u niezwykłej rodziny Needermanów, wciąż wyznających religię i połączonych ze sobą niezwykle silnymi więzami. Tam bohaterowie odzyskują siłę, zaś Whit jest nawet w stanie uruchomić w sobie pokłady magii, niezbędnej do tego, by uleczyć siostrę.

Przeżycie nie jest jednak jedynym celem Wszechdobrych – oni zostali wszak predestynowani do walki z potężnym przeciwnikiem i do poprowadzenia ludzi w kierunku wyzwolenia. Pomagać im będzie w tym przyjaciółka rodziny, również czarodziejka, pani Highsmith. Ona też rozdziela zadania, które rodzeństwo ma do wykonania. Okazuje się bowiem, że ich rodzice żyją, choć podobnie jak Celia znajdują się w Krainie Cieni. Zadaniem Whita będzie zatem wędrówka poprzez tereny, na których błądzą wygłodniali Zagubieni i gdzie króluje wszechobecna mgła doprowadzająca do szaleństwa. Wisty natomiast musi rozprawić się z Jedynym. Pomocą w tej nierównej walce może być Dar dziewczyny, z którego istnienia nie zdaje sobie jeszcze w pełni sprawy – zdolność do kierowania elektrycznymi impulsami mózgowymi. Tej jednej jedynej umiejętności Jedyny nie posiada, choć desperacko pragnie, bowiem wówczas zdobędzie już nieograniczoną władzę nad Nadziemiem…

Czy rodzeństwo zdoła wypełnić swoje misje? Czy młodej czarodziejce uda się przekonać Jedynego, że jest po jego stronie? Czy fortel ze wstąpieniem w szeregi oddziałów młodzieżówki Nowego Ładu powiedzie się? By tak się stało, Wisty będzie musiała zrozumieć, że zagrożeniem jest nie tylko Ten Który Jest Jedyny, ale także … jej Ego. Jak sama bowiem mówi: „W każdym z nas drzemie niepowtarzalny ludzki narcyzm, przeświadczenie o własnej ważności, które z taką łatwością może się wymknąć spod kontroli, a kluczem do przetrwania – do przetrwania całej ludzkości – jest trzymanie go w ryzach”.

„Ogień” Jamesa Pattersona i Jill Dembowski to interesująca propozycja, choć zawiodła nieco moje oczekiwania. Wszystko jest tu poprawne, widać troskę autorskiej pary o każdy szczegół, ale być może właśnie ten perfekcjonizm nie pozwolił im na pełną swobodę. Dlatego mamy do czynienia z wciągającą, ale schematyczną fabułą, poprawnymi, ale przewidywalnymi bohaterami, którzy tak naprawdę niczym nas nie zaskakują. Nie zmienia to jednak faktu, że do książki przyciąga już sama okładka, zaś do ostatniej strony pozostajemy pod wpływem hipnotycznego spojrzenia czarodziejki…


piątek, 8 maja 2015

Rae Carson "Dziewczyna ognia i cierni"

Tytuł:Dziewczyna ognia i cierni
Autor: Rae Carson
Wydawnictwo: Albatros


„Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć” – pisał Carlos Ruiz Zafón. Są zatem tacy, którzy nigdy nie odkryją swego przeznaczenia ze strachu przed światem, przed drogą wiodącą ich w nieznaną przyszłość. Są też tacy, ludzie małej wiary, którzy nie mają świadomości tego, jak wielka jest ich moc sprawcza…
Taką właśnie istotą, zakompleksioną, żyjąc w cieniu swojej siostry jest Elisa de Riqueza, młodsza córka króla krainy Orovalle. Ze swoim miękkim sercem, umiłowaniem nauki i pokaźną nadwagą, dziewczyna nie wzbudzałaby żadnego zainteresowania, gdyby nie pewien istotny fakt – Elisa jest wybranka Boga. W jej pępku lśni Boski Kamień, niebieski klejnot będący symbolem siły Pana. To największe wyróżnienie dla grzesznej istoty, jaką jest człowiek, zaś Bóg obdarza nim tylko jedną osobę na sto lat. To jednocześnie znak, że właściciel kamienia jest osobą predestynowaną do rzeczy wielkich, że ma do spełnienia pewną misję.
Elisa nie jest do końca świadoma, jak wielka odpowiedzialność na niej spoczywa. Jej ród należy do Reformatorów, przekonanych o mądrości Boga i stojących na stanowisku, iż rzeczy powinny toczyć się własnym rytmem. dlatego też dziewczyna trzymana jest w niewiedzy, nie zna ani legend mówiących o Boskim Kamieniu, ani jego możliwości. Jednak rzeczywistość wymaga spojrzenia w oczy prawdzie i … przeznaczeniu. Nadchodzi bowiem dzień szesnastych urodzin Elisy, a jednocześnie dzień jej zaślubin. Wybrankiem jest niejaki Alejandro de Vega, król rządzący rozległą i dochodową krainą Joya d`Arena. Zaaranżowany przez ojca ślub budzi w niej przerażenie, jest jednak świadoma, że to siostra przejmie tron po śmierci ojca, zostając królową Orovalle, zatem ona musi stworzyć sobie własną przestrzeń. Czy uda się tego dokonać z przystojnym królem u boku?
Elisa nie rozumie, jaką rolę w życiu Alejandro ma odegrać. Zdaje sobie sprawę, że nigdy nie zastąpi jego zmarłej żony, nie wyobraża sobie również, w jaki sposób sprawować ma opiekę nad sześcioletnim synem męża. Ona, infantylna grubaska, od której nie wymaga się nawet spełnienia obowiązków żony podczas nocy poślubnej, jest tak naprawdę częścią umowy zawartej pomiędzy władcami dwóch państw. Stawką jest armia, którą ojciec Elisy jest gotów wysłać do walki z nękającymi ziemie Joya d`Arena Inviernymi. Nie jest to jednak jedyny powód. Otóż w Orovalle ktoś czyhał na życie nieatrakcyjnej księżniczki i tylko dzięki jej służce, testerce żywności, udało się uchronić Elise przed otruciem. Odprawienie jej z dworu i wysłanie do kraju, gdzie mało kto wierzy w Boga, kto nie zna jej pozycji i nie wie, że jest Wybranką, jest zatem strategicznym posunięciem.
Plany wobec niej ma również Alejandro – zamierza utrzymywać ich związek w tajemnicy, przedstawiając ją na własnym dworze nie jako małżonkę, tylko jako specjalnego gościa. Wyznacza jej równocześnie niezwykle odpowiedzialne zadanie, Elisa ma bowiem szpiegować podczas nieobecności króla i donosić mu o wszystkich przypadkach budzących jej niepokój. Dumna z tego, iż może służyć pomocą, dziewczyna cierpi jednocześnie z powodu odrzucenia. To bowiem nie jej ciało pociąga męża, ale brylującej na salonach pięknej córki hrabiego Treviña. Elisa nie ma jednak czasu, by rozpaczać nad niewiernością męża i nad swoim nieszczęściem. Wkrótce po wyjeździe Alejandro, zostaje bowiem porwana, zaś oprawcy doskonale wiedzą, jaką przedstawia ona wartość. Nie chcą jej śmierci, potrzebna jest im raczej jej moc. Porwanie zaś było w istocie aktem desperacji i próbą ratowania życia mieszkańców najbardziej odległych od zamku króla terenów Joya d`Arena. Invierni plądrują bowiem ich wioski, zabijają niewinnych ludzi, którzy w zderzeniu z potężnymi magami nie maja żadnych szans. Szczególnie, że magowie ci wykorzystują moc niezwykłych kamieni – Boskich Kamieni  – zbieranych pieczołowicie przez setki lat.
Przed Elisą stoi wielkie wyzwanie. Nie jest co prawda świadoma, jaką dokładnie rolę ma odegrać w tej walce o życie nie tylko swoje, ale i poddanych króla, jednak wyraża pełną gotowość. Choć nie czuje się Wybraną, choć nie zna potęgi kamienia, a wiedza zdobywana z fragmentów opowieści i legend budzi jej przerażenie, to jednak do głosu dochodzi jej poczucie obowiązku oraz wiara w boską pomoc. Alternatywą zaniechania oporu jest bowiem kres ludzkości – magowie dążą do skompletowania kamieni, by obudzić magię na Ziemi. Ta bowiem „czai się pod naskórkiem tego świata i próbuje się uwolnić na powierzchnię. Żeby ją zwalczyć, Bóg co sto lat wybiera kogoś, kto jest w stanie zwyciężyć magię magią”.
Zanim jednak dojdzie do starcia, Elisa będzie musiała wraz ze swymi porywaczami pokonać pustynię, zostanie przechwycona przez Inviernych, pozbawi życia jednego z magów, a nawet stanie na czele partyzanckiego ugrupowania Malficio, knując makiaweliczny plan pomieszania szyków wrogowi. Jej dorastanie do roli królowej odpowiedzialnej na tysiące poddanych oraz do roli Wybranki Boga jest szybkie i bolesne, ale – pomimo wcześniejszych wątpliwości – Elisa wydaje się być stworzona do rządzenia. Jej analityczny umysł tworzy strategię, zaś żarliwa modlitwa dodaje wiary w zwycięstwo. Czy to jednak wystarczy, by stawić czoła potężnej armii Inviernych połączonych z Wyklętymi? O tym przekonamy się z lektury wciągającej powieści „Dziewczyna ognia i cierni”. To pierwsza część trylogii Ognia i Cierni, autorstwa Rae Carson, zdradzająca jednocześnie niezwykłe zdyscyplinowanie pisarki oraz umiejętność doskonałego panowania nad wielowątkową akcją. Plastyczność tekstu pozwala nam śledzić przebieg wydarzeń, widzimy blask niezwykłego kamienia, czujemy na twarzy ogień generowany przez klejnoty magów, słyszymy szczęk oręża w trakcie starcia … To wszystko, w połączeniu z doskonałą konstrukcją bohaterów, zarówno dojrzewającej na naszych oczach Elisy, niezdecydowanego Alejandro, jak i pozostałych postaci, składa się na powieść wyjątkową, którą czyta się z zapartym tchem. Po skończeniu lektury pozostaje mi jedynie z tęsknotą wypatrywać kolejnej części, pilnie studiując Belleza Guerra – ulubioną książkę Elisy …


poniedziałek, 15 września 2014

Sam Horn "Tongue-fu!"

Tytuł: Tongue-fu!
Autor: Sam Horn
Wydawnictwo: Studio EMKA


„Prawdziwa sztuka konwersacji polega nie tylko na tym, by powiedzieć właściwą rzecz we właściwym czasie. Należy nauczyć się także, czego i kiedy nie mówić” – te słowa Dorothy Nevill powinny stać się naszym drogowskazem, który wskazywać będzie kierunek, którym warto podążać w swoim życiu. Nie od dziś wiadomo, że retoryka to sztuka, że słowa maja wielką moc, którą możemy wykorzystać na swoja korzyść, bądź obrócić przeciwko sobie. Słowa mogą uskrzydlać i mogą ronić. Mogą dawać nadzieję i ją odbierać. Mogą też wygrywać walki w taki sposób, by żadna ze stron nie czuła się pokrzywdzona. Problem w tym, żeby używać ich właściwie …

O słowie i jego wykorzystaniu zajmująco pisze Sam Horn, autorka poradnika „Tongue-fu! Sztuka walki językiem”. Podtytuł opublikowanej nakładem wydawnictwa Studio EMKA książki, czyli: „o rozwiązywaniu konfliktów słownych”, mówi właściwie wszystko o książce. Autorka bowiem koncentruje się na wykorzystaniu komunikacji werbalnej po to, by zwyciężyć w grze zwanej życiem. Nie ma tu jednak rozlewu krwi, dowiadujemy się natomiast, jak w sposób uprzejmy rozładować trudne sytuacje, jak radzić sobie z trudnym klientem czy despotycznym szefem, nie tracąc przy tym twarzy. Rezultatem jest nie tylko rozwiązanie danej sytuacji, ale trwała poprawa relacji oraz rozładowanie negatywnych emocji, także tych, które kumulują się w nas. 

Celem autorki jest wypracowanie takich sposobów zachowań, które mogą być stosowane na co dzień do pokonywania problemów wynikających z codziennych kontaktów z otoczeniem. Tytułowe tongue-fu, czyli sztuka walki językiem, kładąca nacisk na rozwój wewnętrzny, pomaga nam złagodzić, a nawet odeprzeć napaść psychiczną. Jest – w opozycji do kłótni, czy cierpienia w milczeniu – metodą konstruktywną, swojego rodzaju filozofią, sposobem komunikowania się z innymi, który pomaga rozwiązywać pojawiające się w relacjach międzyludzkich problemy, nawiązać lepszy kontakt ze współpracownikami i domownikami. Jest sztuką lepszego życia, pełnego spokoju nawet w obliczu słownych ataków. 

Poradnik podzielony jest na cztery części, te z kolej na rozdziały, a każdy z nich zajmuje się innym aspektem walki słownej. Część pierwsza książki, „Reaguj zamiast odpowiadać”, pomaga pozbyć się nam frustracji wynikającej z braku reakcji na fałszywe oskarżenia czy zarzuty, zażegnać konflikt uśmiechem czy poszukiwać rozwiązań danego problemu zamiast osób winnych ich powstania. W części drugiej nauczymy się rozpoznawać właściwe i niewłaściwe słowa, których użycie stosownie do sytuacji pozwoli uwolnić się od problemów, unikać skrajności oraz bezowocnych sporów. Część trzecia poradnika, „Zamień konflikty we współpracę” zwraca nasza uwagę na cenną umiejętność słuchania oraz na moc otwartego umysłu. Dzięki ostatniej części zdobędziemy się na odwagę, by „sięgnąć po to, czego chcemy, czego gorąco pragniemy i na co zasługujemy”, a wszystko to dzięki licznym wskazówkom autorki dotyczącym taktownego kończenia sporów, podejmowania decyzji o co walczyć warto, a co niepotrzebnie tylko zabierze nam energię, poznaniu pięciu zasad perswazji oraz metod postępowania z gburami.

Możesz stwierdzić, że takich książek na rynku są tysiące. Rzeczywiście, literatura poświęcona komunikacji jest wyjątkowo bogata, zaś Sam Horn z pewnością nie eksploruje nowych trenów, poruszając się w obszarze znanej wszystkim tematyki. Jednak swobodny styl książki oraz koncentracja nie na teorii, ale n przykładach z codziennego życia, pozwala już na etapie lektury odnieść się do konkretnych problemów i skorzystać na bieżąco z podanych wskazówek. Każdy rozdział zakończony jest tzw. planem działania, w którym autorka opisuje daną sytuację oraz zestawiając ze sobą właściwe i niewłaściwe słowa, pokazuje różnice w odbiorze danej wypowiedzi / reakcji. To sprawia, że uświadamiamy sobie wagę wypowiadanych przez nas słów, popełniane w codziennym życiu błędy oraz ich konsekwencje.

„Tongue-fu!” warto czytać z ołówkiem w dłoni, bądź notesem trzymanym w pobliżu tak, by nie stracić cennych uwag autorki. Sama lektura bowiem może otworzyć nam oczy na pewne kwestie, ale nie zmieni naszego życia. Efekt zobaczymy dopiero wówczas, kiedy wdrożymy polecane przez Horn techniki, do czego zresztą ona sama zachęca. Tym sposobem, krok po kroku, poprawimy nie tylko swoje relacje z otoczeniem, ale i swoje podejście do ludzi i do problemów. Dzięki tej bezkrwawej walce, wszyscy będziemy zwycięzcami!