Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zjawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zjawy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 grudnia 2019

Tess Gerritsen "Kształt nocy"

Tytuł: Kształt nocy 
Autor: Tess Gerritsen 
Wydawnictwo: Albatros 


Choć zwykle są opuszczone, słychać w nich różne głosy, niekiedy płacz dzieci, w powietrzu unosi się dziwny zapach, czuć też czyjąś obecność, ma się ponadto wrażenie bycia obserwowanym. Takich nawiedzonych domów jest mnóstwo, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Budzą one grozę, ale i stanowią bodziec dla wyobraźni, często też stają się inspiracją dla wszelkiego rodzaju twórców, którzy wykorzystują je do swoich prac. Niezależnie od tego, czy stają się mrocznym tłem dla obrazu, umieszczona jest w nich akcja filmu bądź książki, zło w nich mieszkające jest niemal namacalne… 

poniedziałek, 17 września 2018

Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows „Moja Jane Eyre”

Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows 
Wydawnictwo: SQN 


„Nie było na świecie głupszej istoty od Jane Eyre; nie było na świecie niedorzeczniejszej idiotki, karmiącej się słodkimi kłamstwami, połykającej truciznę, jak gdyby to był nektar” – te słowa Charlotte Brontë z powieści „Dziwne losy Jane Eyre”, pamięta chyba każdy czytelnik. Wśród miłośników książek nie ma chyba takiego, który nie zna tej najsłynniejszej książki w dorobku Brontë, która przyniosła jej międzynarodową sławę. Opowieść o młodej dziewczynie, która po stracie obojga rodziców, trafia pod dach swojego wujostwa, a następnie zostaje odesłana do szkoły dla sierot, słynącej z rygoru i siermiężnych warunków, do dziś porusza serca czytelników. Jane mimo wszystko udaje się przetrwać wieczne zimno i głód, zdobywa solidne wykształcenie i znajduje pracę jako guwernantka, w domu Edwarda Rochestera, samotnie wychowującego przysposobioną córkę. Mimo iż mogłoby się wydawać, iż pod tym bezpiecznym dachem odnajdzie swoje szczęście, ale nic bardziej mylnego… 

piątek, 19 maja 2017

Maciej Jastrzębski "Rubinowe oczy Kremla"

Autor: Maciej Jastrzębski
Wydawnictwo: Helion


„Moskiewcy diggerzy wiedzą niemal wszystko o sekretach podziemnej Moskwy. Znają tajemnicę Metra-2 i schronów Stalina. Jednak niechętnie dzielą się tą wiedzą z innymi. Na szczęście paru diggerów zna mój przyjaciel i przewodnik (…), który nieraz się z nimi zapuszczał w mroczne korytarze podziemnego labiryntu (…)” – te słowa zachęcające nie tylko do odwiedzin moskiewskich podziemi, ale i do eksplorowania samego miasta i chłonięcia jego specyficznej atmosfery, kieruje do czytelnika Maciej Jastrzębski.

sobota, 7 listopada 2015

Paulina Sołowianiuk „Jasnowidz w salonie, czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej”

Tytuł: Jasnowidz w salonie, czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej
Autor: Paulina Sołowianiuk
Wydawnictwo: Wydawnictwo ISKRY


„Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym.” – mówi Biblia, a mimo to spirytyzm od wieków ma swoich zwolenników. Moda na niego przychodzi falami, zaskakując kierunkiem swojego rozwoju oraz osobami zwolenników. Czy spirytyzm – pogląd uznający istnienie duchów oraz dusz zmarłych, a także możliwość kontaktu z nimi – to kaprys znudzonych innymi rozrywkami bogaczy? A może głęboka potrzeba kontaktu ze zmarłymi, wynikająca z niezałatwionych za ich życia spraw? Co skłania ludzi do udziału w seansach spirytystycznych, do korzystania z pomocy mediów, które rzekomo pośredniczą w przekazywaniu informacji z zaświatów?

Być może na te pytania pozwoli odpowiedzieć książka Pauliny Sołowianiuk „Jasnowidz w salonie, czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa ISKRY publikacja jest spojrzeniem na dwudziestolecie międzywojenne, pełne tajemniczych wydarzeń oraz niecodziennych zainteresowań żyjących w tym okresie, nierzadko wybitnych osobistości. Ta frapująca książka bez wątpienia spotka się z zainteresowaniem nie tylko tych, którzy pasjonują się metafizyką, dla których świat duchów nie jest obcy, ale również tych, którzy tropią zagadki historii oraz śledzą informacje dotyczącymi życia pisarzy, naukowców, nie stroniących od spirytystycznych rozrywek. 

Autorka przypomina nam postacie Margaret, Leah i Kate Fox – młode Amerykanki, które były świadkami wędrówek mebli, jakie odbywały się w ich rodzinnym domu, a także słyszały trudne do wyjaśnienia odgłosy. Wkrótce opinię publiczną obiegła wieść, że siostry potrafią nawiązać kontakt z duchami, zaś same przedsiębiorcze kobiety opracowały specjalny system komunikacji z niematerialnymi bytami – tak właśnie narodził się nurt, którego zwolennicy nazwali siebie spirytystami, a który szturmem wkroczył na polskie salony.

Sołowianiuk śledzi, w jaki sposób rozwijała się ta moda, która początkowo w centrum zainteresowania stawiała sam stolik (najlepiej mahoniowy), a następnie – poprzez różne metody kontaktu z zaświatami („na talerzyk”, „na szklankę”, „na ekierkę”) – doszła do momentu, w którym to medium przejmowało na siebie ciężar komunikacji z duchem. Co więcej, często za sprawą medium ten duch się materializował, na przykład w postaci ektoplazmy. Jak pisze autorka: „spirytyzm nie tylko dawał propozycję nowej formy życia duchowego, ale i możliwość realizacji jednej z pierwotnych, instynktowy mych potrzeb – potrzeby zabawy i wcielania się w rolę”. Bawili się zatem wszyscy, zaś szał seansów ogarnął zarówno Warszawę, jak i Kraków, a przy mahoniowych stolikach zasiadały takie postacie, jak Ludwik Krzywicki, Ignacy Matuszewski, Bolesław Prus, Władysław Reymont czy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. 

Autorka dużo uwagi poświęca osobie Juliana Ochorowicza, publicysty, psychologa i filozofa pasjonującego się mediumizmem, wspomina również o znanym medium spirytystycznym i materializacyjnym, czyli Eusapii Palladino. Wzbudzająca sensację wszędzie, gdzie się tylko pojawiła kobieta, słynęła przede wszystkim z umiejętności nawiązywania kontaktów z duchami oraz z wydobywającej się z jej ust ektoplazmy, dzięki której duchy te stawały się widoczne dla otoczenia. Na stronach książki pojawiają się ponadto takie osobowości, jak Stefan Ossowiecki, który „sprawował” funkcję naczelnego jasnowidza stolicy.

„Jasnowidz w salonie…” to niezwykle wciągająca publikacja, która rzuca nowe światło na okres dwudziestolecia międzywojennego, a także na zainteresowania i rozrywki ówczesnej społeczności. Autorka przybliża nam postacie ważne dla rozwoju polskiego spirytyzmu i mediumizmu, a których prace i dokonania pokryły się patyną czasu, zostały zlekceważone, zapomniane przez współczesność. Niezmiernie interesujący jest również wątek dotyczący zainteresowań Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, choć będąc po lekturze książki Magdaleny Samozwaniec wiedziałam już o uczestnictwie poetki w seansach, a także o jej bogatych zbiorach literatury fachowej z zakresu spirytyzmu i nauk tajemnych. Niezależnie od tego, jaki jest nasz stosunek do kwestii spirytyzmu czy zjawisk paranormalnych, to z pewnością lektura publikacji Pauliny Sołowianiuk jest niezapomnianym przeżyciem – to nie tylko sprawnie napisana książka, niemal dokument, ale również pozycja skłaniająca do tego, by otworzyć umysł na nieznane…


piątek, 1 listopada 2013

Elżbieta Gros "Straszne zamczysko"

Tytuł: Straszne zamczysko
Autor: Elżbieta Gros
Wydawnictwo: Goneta.net









Duchy, strzygi, upiory i zjawy od lat współistnieją ze światem rzeczywistym, a dowodem na ich istnienie są liczne relacje świadków oraz podania i legendy przekazywane sobie przez kolejne pokolenia. Współczesny, racjonalny świat, również dostrzega tę niewyjaśnioną sferę zjawisk, tyle tylko, że próbuje wtłoczyć ją w sztywne ramy, zbadać, opisać i skatalogować. Część paranormalnych aktywności okazuje się być zwyczajnym oszustwem, bazującym na naiwności ludzi oraz odwiecznej wierze w magię, jednak są też takie przypadki, które opierają się racjonalnemu myśleniu i armii naukowców. Czy to właśnie są owe duchy czy upiory z podań?

Sprawy związane z nieziemskimi bytami wyjaśnia, a przynajmniej wyjaśnić próbuje, Elżbieta Gros w swojej powieści „Straszne zamczysko”. Wydana przez wydawnictwo Goneta.net historia pełna jest niewyjaśnionych zjawisk, cierpiętniczych jęków, które przyprawiają o dreszcze oraz morderstw – te ostatnie niestety są jak najbardziej realne. Nie można tego samego powiedzieć o dowodach, dlatego też poszukiwanie sprawcy w domu pełnym nieziemskich zjawisk i zagadek z przeszłości jest niezwykle zajmujące. Wszechobecna atmosfera grozy niczym u Edgara Allana Poe i zagadki z powieści Agathy Christie rodem, czynią książkę doskonałą propozycją na długie zimowe wieczory pod warunkiem oczywiście, że jesteśmy gotowi stawić czoła duchom.

Przenosimy się do tytułowego strasznego zamczyska, czyli starego, gotyckiego zamku we wsi Grabowo, otoczonego przez zdziczały i budzący grozę park. Miejsce to budzi lęk okolicznych mieszkańców, nie inaczej jest w przypadku przymusowych lokatorów zamku. Już od lat zarówno w okolicy, jak i w samym zamku mają miejsce dziwne zjawiska, ludzie widują tajemnicze zjawy przechadzające się w pobliżu grobowców, zaś w samym zamku rozlegają się jęki, upiorne chichoty i inne tajemnicze odgłosy. 

Dziedzic zamku, Robert Grabski, nigdy nie sądził, że przyjdzie mu zamieszkać w podupadającym zamczysku. Jednak wydarzenia ostatnich lat – tragiczna śmierć ukochanej siostry Kasi w wypadku samochodowym, wyrzeczenie się przez ojca drugiej córki – Asi, przez którą doszło do wypadku samochodowego, a także tajemnicza choroba nestora rodu i jego gwałtowna śmierć, sprowadziły go do rodzinnego domu. Jego plan szybkiej sprzedaży nieruchomości i ucieczki jak najdalej od wspomnień o upiornym miejscy niestety spalił na panewce. W dniu pogrzebu bowiem zjawia się nieznany dotąd brat właściciela zamku, a testament tym samym staje się nieważny. Zmarły nie miał bowiem prawa zapisać niemal całego majątku na rzecz Roberta i swojego małego synka z drugiego małżeństwa – Bobusia. 

Konieczny stał się tym samym ponowny podział włości oraz majtku ruchomego, dlatego też rodzina znalazła się tymczasowo w zamkowych komnatach. Nie jest to bynajmniej pobyt w luksusowych wnętrzach, bowiem zamek jest w opłakanym stanie, a na dodatek dzieją się w nim dziwne rzeczy. Pojawiają się duchy, w tym duch Zosi, małej dziewczynki z którą lubi bawić się córka Roberta. Jest też duch Mopsika, małego pieska, który jakiś czas temu zdechł bez żadnej widocznej przyczyny. To właśnie jego materialną postać widział rzekomo przed śmiercią Bobuś. Zadziwiająca śmierć chłopca, który wypadł z okna wieży, staje się początkiem skomplikowanego dochodzenia i badania historii rodu, który kryje niejedną tajemnicę. Intrygujące jest to, że owa wieża, do której dostał się chłopiec, stała od dawna zamknięta, zaś jedyną osobą, która posiadała do niej klucz, był Robert. Naturalną koleją losu staje się on głównym podejrzanym, należy jednak teraz znaleźć dowód na jego udział w tym okropnym morderstwie. 

Wkrótce okazuje się, że śmierć Bobusia to dopiero początek fali zbrodni, która przetacza się przez Grabowo. Drugą ofiarą jest matka zmarłego chłopca, Teresa. Oględziny zwłok, a także badania toksykologiczne wskazują na to, że przyczyną śmierci nie był szok wywołany utratą syna, ale … trucizna. Ona też stała się przyczyną śmierci chłopca, a upadek był tylko skutkiem zażycia śmiertelnej dawki substancji, bądź też nieudolną próbą zamaskowania przez mordercę prawdziwego narzędzia zbrodni. 

Śledztwo w tej zagadkowej sprawie prowadzi inspektor Jerzy Wolski, który mimo licznych przeszkód ze strony żywych i martwych, konsekwentnie zbliża się do rozwiązania sprawy. Kluczowe znaczenie w interpretacji faktów ma wizyta w zamkniętych od lat komnatach oraz lochach, czyli pomieszczeniach do których od lat nie było wolno nikomu wchodzić. Co znajduje się w tych tajnych komnatach? Dlaczego niektóre z nich wyglądają na zamieszkałe? Kim była tajemnicza jasnowłosa kobieta, która zostawiła list oraz jakie tajemnice kryje stara szafa? Na te wszystkie pytania odpowiada Elżbieta Gros w upiornej książce, budzącej grozę i wątpliwości co do natury zjawisk paranormalnych. 

Zabrakło mi w „Upiornym zamczysku” lekkości tekstu i płynnego przejścia pomiędzy poszczególnymi kwestiami bohaterów oraz spójności, która czyni tekst poprawny – pasjonującym. Zbędne są próby wyjaśnienia oczywistych stanów, oraz schematyczne zdania nie wnoszące nic do fabuły. Jednak te uchybienia nie przeszkadzają czytelnikowi wczuć się w mroczną atmosferę zamku. Niemal namacalne jest napięcie towarzyszące bohaterom, słyszymy również jęki i zawodzenia potępionych dusz. Właśnie ten klimat, genialnie stworzony przez autorkę, jest prawdziwą wartością tekstu i kreuje świat niematerialny, na tle którego toczy się wielowątkowe śledztwo. Czy inspektorowi uda się odnaleźć zbrodniarza zanim ten upatrzy sobie kolejną ofiarę? Niech pozostanie to zagadką do momentu, w którym czytelnik przekroczy progi strasznego zamczyska…