Ostatnio mocno doskwiera mi brak czasu, a ilość obowiązków sprawiła, że muszę ograniczać zarówno czytanie, jak i podróże. Dlatego niespodziewanie wolny dzień, 31 października, postanowiłam w pełni wykorzystać, by się gdzieś z Klarą wyrwać. Początkowo wybór padł na moje ukochane Paczółtowice (pisałam o nich m.in. TU), ale zupełnie przez przypadek zmieniłam zdanie - w trakcie przeglądania zdjęć z klasztoru w Czernej, przeglądarka pokazała też fotografię z Jemielnicy, koło Opola. A ponieważ dojazd okazał się w zasięgu moich możliwości, powstał plan: Jemielnica i góra św.Anny. Jak się okazało plany mają to do siebie, że nie zawsze warto się ich sztywno trzymać i dzięki temu zobaczyłam Strzelce Opolskie, znane mi dotąd jedynie z zakładu karnego.
