Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasztor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasztor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 listopada 2022

Podróże z dzieckiem: Jemielnica i Strzelce Opolskie

Ostatnio mocno doskwiera mi brak czasu, a ilość obowiązków sprawiła, że muszę ograniczać zarówno czytanie, jak i podróże. Dlatego niespodziewanie wolny dzień, 31 października, postanowiłam w pełni wykorzystać, by się gdzieś z Klarą wyrwać. Początkowo wybór padł na moje ukochane Paczółtowice (pisałam o nich m.in. TU), ale zupełnie przez przypadek zmieniłam zdanie - w trakcie przeglądania zdjęć z klasztoru w Czernej, przeglądarka pokazała też fotografię z Jemielnicy, koło Opola. A ponieważ dojazd okazał się w zasięgu moich możliwości, powstał plan: Jemielnica i góra św.Anny. Jak się okazało plany mają to do siebie, że nie zawsze warto się ich sztywno trzymać i dzięki temu zobaczyłam Strzelce Opolskie, znane mi dotąd jedynie z zakładu karnego. 

sobota, 29 maja 2021

Krzysztof Bochus "Klątwa Lucyfera"

Tytuł: Klątwa Lucyfera
Autor: Krzysztof Bochus
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska




Zaginione skarby, czarny rynek handlu dziełami sztuki, ich transfer do innych państw czy też zakończone sukcesem procesy związane z odzyskaniem zrabowanych w czasie II wojny światowej przedmiotów – to wszystko rozpala wyobraźnię i staje się niemal gotowym przepisem na bestseller czy kinowy hit. Temat ten jest szczególnie ciekawy, bowiem dotyczy nas niemal bezpośrednio – nas, czyli naszego państwa i zgromadzonych w nim dzieł sztuki, o bogatej historii i często tak cennych, że o wartości nie do określenia.

piątek, 15 maja 2020

Z wizytą w Alwerni

Od niemal trzech lat intensywnie eksplorujemy Małopolskę, zresztą efekty tych podróży mogliście zobaczyć na blogu szczególnie dwa lata temu. Od czasu narodzin Klary, aż do teraz, nie pojawiła się okazja, by tam powrócić. Koronawirus mocno pokrzyżował nam plany podróżnicze, ale w końcu mieliśmy szansę wyrwać się do pięknych Paczółtowic (pisałam o nich TU) – raju, dla miłośników przyrody, a także zobaczyć przy okazji Alwernię. 

poniedziałek, 30 marca 2020

Na Szlaku Cysterskim: Opactwo Cystersów w Rudach

fot. J.Gul
Obecna epidemia oraz ograniczenia z niej wynikające w pełni uświadomiły nam, że tak naprawdę w pobliżu Sosnowca trudno znaleźć miejsce, by móc - zachowując zasady bezpieczeństwa - wybrać się z dzieckiem na spacer. Co prawda kilka dni temu wybraliśmy się do lasów grodzieckich, ale nie zadowolił nas ani ich stan, ani obszar. Miejsce to jest dobre na dwugodzinny spacer, ale z pewnością trudno jest tam spędzić cały dzień. Dlatego też postanowiliśmy zrealizować plan, który już od kilku miesięcy rodził się w głowach, niestety bez samochodu był niemożliwy do zrealizowania (szczególnie z małą Klarą). 

niedziela, 3 marca 2019

Cmentarz i klasztor na Monte Cassino

Planując wyjazd do Rzymu warto wykorzystać okazję i odwiedzić miejsce, do którego – niestety – Polacy rzadko już docierają. Mowa o Cmentarzu na Monte Cassino, będącym przejmującym świadectwem bohaterstwa polskich żołnierzy, a także o pobliskim klasztorze na Monte Cassino. 

Cmentarz na Monte Cassino 

Cmentarz na Monte Cassino jest jednym z najważniejszych polskich cmentarzy wojennych. Znajduje się on na wzgórzu Monte Cassino i jest miejscem pochówku ponad tysiąca polskich żołnierzy z II Korpusu Armii Andersa, którzy polegli podczas walk o pobliski klasztor Montecassino w okresie od 11 do 19 maja 1944 roku. 

czwartek, 3 maja 2018

Z wizytą w klasztorze Czernej i w Dolinie Racławki

Rezerwat przyrody Dolina Racławki to krajobrazowy rezerwat przyrody, znajdujący się na terenie Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie w Dolinie Racławki, nad rzeką Racławka. Chociaż to nie on, a Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej był celem naszej wyprawy, to wędrówka doliną była cudownym przeżyciem. Była też oczywistym wyborem szczególnie, że nocowaliśmy we wsi Paczółtowice, znanej głównie z drewnianego kościółka znajdującego się na szlaku architektury drewnianej województwa małopolskiego – z kościoła parafialnego pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Choć do samego kościoła nie udało nam się wejść, był bowiem zamknięty zarówno wówczas, kiedy wieczorem przyjechaliśmy, jak i następnego dnia, kiedy wyjeżdżaliśmy, to zapewne jeszcze nie raz nadarzy się okazja, by tam zawitać. Szczególnie, że trudno być obojętnym wobec uroków okolicy.

czwartek, 18 maja 2017

Wydawnictwo Paulinianum "Mały przewodnik po Jasnej Górze"

Tytuł: Mały przewodnik po Jasnej Górze
Wydawnictwo: Paulinianum


Częstochowa kojarzona jest niezmiennie z zespołem klasztornym ojców paulinów na Jasnej Górze, stanowiącym jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych w Polsce. To tu, ponad dwadzieścia pięć lat temu, odbyło się spotkanie Jana Pawła II z młodymi pielgrzymami, tu od wieków przychodzą tłumy ludzi z modlitwami, prośbami oraz podziękowaniami. Kierują je do Matki Bożej Częstochowskiej, której cudowny wizerunek znajduje się w specjalnej kaplicy. Ten niezwykły obraz, wedle tradycji wędrujący na polskie ziemie przez Konstantynopol i Ruś Czerwoną z samej Jerozolimy, jest symbolem dokonanych przez Matkę Boską cudów oraz ducha narodu.

wtorek, 28 marca 2017

Pomysł na niedzielę: Niepołomice i Staniątki

Niedzielny poranek, choć wietrzny, stał się doskonałą okazją do wyruszenia szlakiem turów, legend i modlitwy. Kierunek? Niepołomice i Staniątki, czyli dwa miejsca leżące nieopodal Krakowa, o których wie stanowczo zbyt mało osób. To właśnie na tych terenach rozciągała się bogata w zwierzynę Puszcza Niepołomicka, która od wieku IV do czasu rozbiorów stanowiła własność królewską i ulubiony teren polowań monarchów na grubą zwierzynę – niedźwiedzie, tury, żubry, łosie i wilki. Od tej puszczy „niepołomnej” zaczyna się właściwie historia Niepołomic, bowiem wśród leśnych ostępów, przy moście na Wiśle w roku 1340 król Kazimierz Wielki postanowił postawić zamek obronny. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Christiane Fux "Ostatnia posługa"

Tytuł: Ostatnia posługa
Autor: Christiane Fux
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN


Nazistowskie dążenie do czystości rasy, do stworzenia nadludzi zdolnych panować nad światem, doprowadziło do masowych czystek. Mordowani byli nie tylko przedstawiciele innych nacji – Żydzi, Cyganie, Polacy, ale również Niemcy, którzy nie spełniali wyśrubowanych wymagań. Jednostki niepełnosprawnie fizycznie lub psychicznie, niezależnie od tego, czy owa niepełnosprawność była wynikiem jakiegoś wydarzenia, czy też istnieje od urodzenia, były również eliminowane, jako stanowiące niepełnowartościowy materiał genetyczny, obciążające dodatkowo budżet państwa oraz opiekujących się nimi ludzi. Zanim jednak osoby takie (w tym również dzieci) poddawano eksterminacji, często posługiwano się nimi, jako obiektami badań, byli swego rodzaju „królikami doświadczalnymi”.

Czy rozwój medycyny rzeczywiście wymaga ofiar? Gdzie leży granica pomiędzy dążeniem do przekraczania granic poznania, a działaniem niezgodnym z prawem, nieetycznym? Czy lekarze dokonujący eksperymentów to wizjonerzy czy zwyczajni przestępcy? Te pytania, choć nie stanowią sedna powieści Christiane Fux, to jednak pojawiają się podczas lektury. Powieść „Ostatnia posługa”, to porywające studium zbrodni, dokonywanych przez pozbawionego uczuć psychopatę. Choć aspekt moralny jest wszechobecny, to jednak zachwyca również plejada wspaniale skonstruowanych bohaterów, z ekscentrycznym idealistą Theo na czele. To jedna z tych historii, która zapada nam w pamięć, o której dyskutujemy z przyjaciółmi, którą polecamy szerszemu gronu znajomych. To również książka, która porusza tematy kontrowersyjne, nierozwiązane kwestie, co do których społeczeństwo nigdy nie znalazło jednej, właściwej odpowiedzi.

Autorka przedstawia nam wspomnianego Theo, mieszkańca Wilhelmsburga, byłego chirurga, który z wyboru został … przedsiębiorcą pogrzebowym. W pewnym sensie ta praca, obcowanie ze zmarłymi, pomaga mu oswoić śmierć, pogodzić się z jej nieuchronnością, choć do dziś nie może on zrozumieć, dlaczego jego ciężarna żona musiała umrzeć na raka, zabierając ze sobą również nienarodzoną córkę. Wykonywanym zadaniom oddaje się z pasją, mając u boku oryginalną asystentkę May i jej nad wyraz dojrzałą i przemądrzałą córkę, a także pomocnego przyjaciela Larsa. 

To właśnie zaangażowanie, a także wrodzona dobroć i szacunek do drugiego człowieka nie pozwalają mu przejść obojętnie obok zagadkowej śmierci. Zwłoki starszej kobiety, Anny Florin, trafiły do jego zakładu już po sekcji przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej. Mimo nietypowej przyczyny śmierci – staruszka zamarzła, leżąc na ziemi w pobliżu latarni morskiej – nie znaleziono dowodów wskazujących na morderstwo. Być może również Theo nie zwróciłby uwagi na nakłucia za uchem gdyby nie wykształcenie medyczne i świadomość, że nie jest to typowe miejsce do dokonywania iniekcji. 

Lokalna policja nie chce podjąć śledztwa, zatem Theo, przy współudziale znajomych oraz niezwykłego przyjaciela Anny, młodego Turka Fatiha, postanawia odtworzyć ostatnie dni z życia staruszki i odkryć rzeczywistą przyczynę śmierci. Okazuje się, że Anna była kobietą dość niezwykłą, wręcz ekscentryczną, choć nic nie wskazuje na to, że cierpiała na demencję lub starcze otępienie. Tymczasem starością próbuje wytłumaczyć niezwykły atak słowny, Jonathan Bergman, wybitny specjalista w dziedzinie badania mózgu ludzkiego. Okazuje się, że przed śmiercią, kobieta wtargnęła bez akredytacji na naukowy kongres i publicznie oskarżyła jednego z nagrodzonych za pracę nad siecią neuronów – właśnie Bergmana – zarzucając mu zbrodnie wojenne.

Czy to rzeczywiście chwilowa niepoczytalność, czy może przenikliwość Anny sprawiły, że wpadła na trop mordercy, który nigdy nie poniósł kary za eksperymenty wykonywane na ludziach podczas drugiej wojny światowej? Biorąc pod uwagę fakt, że w 1943 roku, była pielęgniarką na oddziale dziecięcym w klasztorze Eichenhof, w którym podczas II wojny światowej na mocy dokumentu podpisanego przez Hitlera, uśmiercono około dwieście dzieci, oskarżenia Anny brzmią prawdopodobnie. 

Jak zakończy się ta historia? Co wspólnego może mieć Bergman, rzekomo od 1940 roku jeniec obozu wojennego w Neuengamme, z lekarzami pracującymi w klasztorze Eichenhof? Jaka jest prawda o śmierci Anny? Czy Theo, przy współudziale dociekliwej dziennikarki, zdoła odnaleźć choć jednego, żyjącego świadka, mogącego potwierdzić co tak naprawdę działo się w klasztornych murach? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi w doskonałej powieści Fux – powieści rodzącej pytania o lekarską etykę, a także o człowieczeństwo. Autorka, posługując się dwoma planami i dwoma liniami czasowymi (wydarzenia rozgrywają się w czasach współczesnych, ale poszukując prawdy wracamy również do 1943 roku), stworzyła tekst porywający, od którego nie można się wprost oderwać. Zwroty akcji, niespodziewane zakończenie, a także wyraziste tło w postaci okrutnych, nazistowskich zbrodni – to wszystko sprawia, że po „Ostatnią posługę” sięgnąć warto. Ja zaś, niecierpliwie wyglądam kolejnej powieści autorki, równie mocnej i równie dobrej!

czwartek, 3 lipca 2014

Mary Paterson „Mnisi i ja”

Tytuł: Mnisi i ja
Autor: Mary Paterson
Wydawnictwo: Illuminatio


Z roku na rok przyspiesza tempo naszego życia. Wiecznie zajęci, obojętni, o poszarzałych twarzach, biegniemy przed siebie nie rozglądając się na boki. Wspomagani kolejnym kubkiem kawy, nakręceni krążącą w żyłach adrenaliną, zastanawiamy się nad tym, jak przetrwać kolejny dzień, jak pokonać przeciwnika. Jednocześnie deklarujemy, iż naszym głównym celem jest znalezienie szczęścia, że jeszcze tylko jeden szczyt, jeden tysiąc, dzieli nas od absolutu. 

Kończymy załamani, rozczarowani, bowiem cel do którego zmierzaliśmy okazał się być ułudą, lepsze stanowisko, pełne konto i nowe ciuchy znów nie zapewniły nam poczucia szczęścia, znów nie okazały się tym, czego tak naprawdę pragnęliśmy. Jednak, nawet ta chwila, nie staje się dla nas momentem opamiętania, nawet w obliczu rozczarowania naszym życiem, nie oddajemy się refleksji. Wolimy stłumić pustkę, smutek, rozczarowanie sobą oraz światem wyznaczając kolejne cele, robiąc kolejne plany i ponownie zajmując miejsce w peletonie ślepców…

Właśnie do tych, którzy nie chcą poddawać się społecznej presji posiadania, którzy od życia oczekują czegoś więcej, którzy nie chcą tylko trwać, ale doświadczać, adresowana jest książka Mary Paterson „Mnisi i ja”. Opublikowana nakładem Illuminatio pozycja, jest zapisem niezwykłej podróży autorki, odbywanej pod przewodnictwem niezwykłego człowieka, duchowego mistrza, Thich Nhat Hanha. Podróży w głąb siebie, mającej na celu nie tylko zatrzymanie się w szaleńczym biegu, ale i wypełnienie pustki po stracie najbliższych i nadanie życiu nowego kierunku.

„Chęć zatrzymywania dla siebie tego, czego się nauczyliśmy, jest nie tylko czymś karygodnym, ale także destrukcyjnym. Wszystko, czego nie oddajemy za darmo i w dużej ilości, zostaje przez nas utracone” – te słowa amerykańskiej pisarki Annie Dillard, stały się motywacją do podzielenia się z czytelnikami osobistymi doświadczeniami Paterson i refleksjami na temat pobytu w klasztorze Plum Village we Francji.

Czterdziestodniowa pielgrzymka, na którą zdecydowała się lat autorka, pozostawała w zgodzie z filozofią starożytnych joginów. Sześć tygodni spędzonych w Akwitanii, życie wraz z przebywającą tam wspólnotą buddyjską, medytacje, praca w ogrodzie, czerpanie z mądrości przekazywanej przez Thich Nhat Hanha – to wszystko otworzyło Paterson na świat, stanowiło cenną lekcję uważności, samoakceptacji i wybaczania.

W trakcie pobytu w odosobnieniu, którego tematem przewodnim było skupienie na podejściu do nowego porządku świata, autorka przekonała się jak bardzo aktualne i uniwersalne są nauki buddyjskich mnichów. Również i czytelnikom Paterson przybliża Cztery Szlachetne Prawdy (Istnieje cierpienie. Cierpienie ma swoja przyczynę. Istnieje droga prowadząca do ustania cierpienia. Droga prowadząca do ustania cierpienia do Szlachetna Ośmioraka Ścieżka) oraz elementy składowe owej Ścieżki w Ośmiu Aspektach (tj. właściwy pogląd, właściwe myślenie, właściwe słowo, właściwy czyn, właściwe zarobkowanie, właściwe dążenie, właściwe skupienie, właściwa medytacja), dzieląc się wiedzą zdobytą podczas swojej podróży. 

Paterson opowiada nie tylko o zwyczajach panujących w klasztorze, wyjątkowym człowieku, jaki był mistrz zen, pisarz, aktywista na rzecz pokoju i praw człowieka, nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla, Thich Nhat Hanh czy o ludziach zagubionych, tak jak i ona poszukujących sensu w życiu. Autorka pisze również o swojej drodze do oświecenia, o ciężkiej, codziennej pracy nad przełamywaniem swoich ograniczeń, o pozbywaniu się fałszywych przekonań i jadu zatruwającego serce. Życie również w klasztorze wystawia ją na próby, dając możliwość sprawdzenia siebie i zweryfikowana swoich niedoskonałości. Niezwykle wnikliwie Paterson analizuje emocje, które pojawiły się w niej podczas kąpieli, rozmowy z Vanną czy w sytuacji przywłaszczenia sobie przez turystę jej słuchawek. Otwarcie przyznaje się do chwil słabości, ale też dokumentuje swoją pracę nad „przyjęciem schronienia w sobie samym”, uważnością czy wchodzeniem w relacje z osobami, co do których nie żywi ciepłych uczuć, a nawet … wręczaniem im kwiatów (buddyści obdarowują kwiatami swoich „wrogów”, zamiast dawać je tylko tym, których kochają).

„Mnisi i ja” nie jest lekturą, która pojawia się w naszym życiu ku rozrywce. To ważna lekcja, przekonująca do otworzenia się na negatywne emocje z pełnym zrozumieniem, to dowód, jak istotną umiejętnością jest bycie uważnym, świadomym tego, co się dzieje w chwili obecnej. Po książkę Paterson nie sięgną osoby, które oczekują lekkiej w odbiorze publikacji, którą można przeczytać pomiędzy śniadaniem a obiadem. Książka odciska bowiem na nas swoje piętno, zmusza do delektowania się nią i refleksji. To pozycja, która podobnie jak odosobnienie autorki, jest podróżą w głąb własnej świadomości i swojego serca…

sobota, 3 maja 2014

Podróże z książką - wycieczka na Święty Krzyż

Ten wpis rozpoczyna nowy cykl na moim blogu „Podróże z książką”. Z uwagi na obowiązki zawodowe nie mam możliwości często wyruszać w drogę (nie tak często, jakbym chciała), ale korzystam z każdej okazji, by wyrwać się w świat. Oczywiście nie może istnieć podróż bez książki w plecaku, choć  tym razem to miejsce będzie najważniejsze – lektura stanowi tylko miły akcent!

Cel majowego wyjazdu – Klasztor Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej

fot. J.Gul

Książka towarzysząca – „Komandosi w białych kołnierzykach” Rafała Szczepanika, One Press
 
fot.J.Gul
Klasztor na Świętym Krzyżu - jedno z najstarszych sanktuariów na ziemiach polskich znajduje się na szczycie górskim zwanym Świętym Krzyżem, Łysą Górą bądź  Łyścem.
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul
fot. J.Gul

Krużganek klasztorny, to rodzaj korytarza, którego ramiona tworzą zamknięty czworobok. Jego wewnętrzne okna wychodzą na niewielki dziedziniec (wirydarz). Krużganek świętokrzyski w stylu gotyckim, jest szeroki na ok. cztery metry, został zbudowany na planie prostokąta i obejmuje najstarsze partie architektury świętokrzyskiego opactwa. Sklepienie krużganku to sklepienie krzyżowe, z ceglanymi żebrami o kamiennych zwornikach i służkach, na których wykuto herby dobrodziejów klasztoru: Topór, Prus, Odrowąż, Jastrzębiec, Junosza, Wieniawa, Kościesza i podwójny Krzyż.

fot. J.Gul


fot. J.Gul

fot. J.Gul

Rozczarowaniem była Krypta Benedyktyńska i Krypta Jeremiego Wiśniowieckiego – do tej drugiej wejście niezbyt drogie (2zł), natomiast kryptę stanowi jedno pomieszczenie z trumną Wiśniowieckiego właśnie.
fot. J.Gul


Poniżej klasztoru na stoku północnym rozciąga się rozległa polana, na której znajdują się krzyże.
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Najstarsza droga w czasach przedchrześcijańskich wiodła na górę od strony wschodniej do przejścia w wale kamiennym. Ten szlak stanowił przez długi czas dojście do kościoła Św. Krzyża, zarówno dla pątników jak i kupców, zbaczających z niezbyt odległego traktu sandomierskiego. Obecna trasa turystyczna nosi nazwę „Drogi Królewskiej" (dość karkołomna), jej górny odcinek ułożony z kamienia powstał na początku XIX wieku. Droga ta jest dosyć karkołomna, bowiem na długości ok. 2 km należy pokonać różnicę wzniesień dochodzącą do 300 m. Trasa jest przeznaczona do wędrówki pieszej. Czas ok. 1 godz. ścieżką prowadzi szlak turystyczny oznakowany kolorem niebieskim.

Schodząc w kierunku Nowej Słupi mijamy kapliczki ze stacjami Drogi Krzyżowej, z rzeźbami wykonanymi ręką miejscowego artysty…
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Można również wypożyczyć sobie kij pielgrzyma, który z pewnością przyda  się podczas wędrówki …
 
fot. J.Gul
Mniej więcej w połowie drogi można odpocząć na ławeczce przy schronie turystycznym, bądź też zboczyć nieco ze szlaku (ok. 50 m), by po 50 m dojść do okazałego drzewa. To buk Jagiełły, liczący sobie według legendy ok. 600 lat, natomiast według badań dendrologicznych drzewo jest nieco młodsze i liczy sobie „tylko” ok. 360 lat ….
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul


fot. J.Gul

Na dole, już w Nowej Słupi spotykamy niezwykłą kamienną postać. Ten pielgrzym klęczy przy wejściu do Świętokrzyskiego Parku Narodowego i jest zwany św. Emerykiem. Najbardziej popularna legenda mówi, że jest to ukarany za swoją pychę pielgrzym, który na dźwięk klasztornych dzwonów ośmielił się powiedzieć, że biją na jego cześć. Od tego czasu odbywa pokutę i co roku posuwa się tylko o ziarnko piasku. Kiedy dojdzie na szczyt, ma nastąpić koniec świata!
fot. J.Gul

fot. J.Gul


Dojazd: Z Kielc autobusem PKS na Święty Krzyż lub do Nowej Słupi (kierunek na Ostrowiec Świętokrzyski), a stamtąd piechotą ok. 4 kilometrów pod górę do klasztoru.

sobota, 5 października 2013

Bożena Gałczyńska–Szurek „Monachos”


Tytuł: Monachos
Autor: Bożena Gałczyńska-Szurek
Wydawnictwo: Szara Godzina













Grecja kojarzy się zazwyczaj z leniwymi wakacjami, magią kolorów i zapachów, pięknymi plażami i pięknymi kobietami. Sam Homer opiewał uroki jednej z greckich wysp - Krety, tylko tu znajdziemy tak zgodnie współistniejące dwa światy: nowoczesny i kosmopolityczny. Niewiele osób jednak wie, że Grecja to również pewien wyjątkowy zakątek, do którego wstępu nie mają osoby płci żeńskiej. Autonomiczna Republika Mnichów Świętej Góry Athos, położona na ostatnim paluchu Półwyspu Chalcydyckiego, to prawdziwy relikt przeszłości. Władzę sprawuje tam wybrany spośród zamieszkujących tam mnichów Zarząd, a małe państwo w państwie jest oddzielone od reszty półwyspu granicą lądową. Wjazd jest możliwy wyłącznie droga morską i to po uzyskaniu specjalnej przepustki. 

To właśnie w tej osobliwej scenerii miało miejsce tajemnicze morderstwo, którego wyjaśnieniem zajmuje się agent Interpolu, Tasos oraz Polka mieszkająca od wielu lat w Grecji, Klara. Wciągające, wielowątkowe śledztwo stało się kanwą powieści kryminalnej „Monachos”, autorstwa Bożeny Gałczyńskiej–Szurek. Opublikowana nakładem wydawnictwa Szara Godzina książka to wciągająca historia pełna niespodziewanych zwrotów akcji, intryg, a także … rodzinnych dramatów. Niech czytelnika nie zmyli tajemnicza okładka, obiecująca gorący romans w kraju pełnym słońca i gorącokrwistych Greków. Mamy bowiem do czynienia ze skomplikowanymi relacjami interpersonalnymi, śledztwem w którym nie ma żadnych dowodów ani poszlak, a dochodzenie prawdy utrudnia izolacja Republiki Mnichów oraz szczególny status duchowieństwa w Grecji. 
Autorka zadebiutowała w 2010 r. książką „Tajemnice greckiej Madonny”, ale dopiero teraz w pełni rozwinęła skrzydła, przelewając na karty powieści nie tylko pomysł na skomplikowaną fabułę, ale również całą swoją miłość i fascynacje Helladą. Doskonałe wyczucie proporcji, kompilacja wątku kryminalnego, obyczajowego oraz historycznego i wspaniały styl – lekki, a jednocześnie zdradzający szeroką wiedzę autorki na temat kultury śródziemnomorskiej i samej Grecji, są głównymi atutami lektury. 
Gałczyńska–Szurek zabiera nas zatem do Vurvuru, miejsca, w którym Klara spędziła dzieciństwo i skąd uciekła by rozpocząć nowe życie. Telefon od przyjaciela i współpracownika sprawia, że będzie musiała zmierzyć się nie tylko z dochodzeniem, ale również z własnymi demonami.
Jako policyjny psycholog Klara często współtowarzyszy agencji wywiadowczej, a znajomość trzech języków znacznie ułatwia kontakty z potencjalnymi świadkami przestępstw. I tym razem jej biegły grecki oraz wiedza na temat reguł zachowania i zasad przestrzeganych w Grecji, okaże się niezbędna. Szczególnie, że zbrodnia miała miejsce na terenie Republiki Mnichów, zaś jedną z ofiar jest ojciec Konstantinos. Jego ciało oraz zwłoki drugiego mężczyzny, młodego Polaka, zostało znalezione w wodzie, razem z pistoletem będącym własnością mnicha. Czy mężczyźni przed śmiercią stoczyli walkę na skraju przepaści? Czy ojciec Konstantinos planował morderstwo? A może ich śmierć jest nieszczęśliwym wypadkiem, jak uważa miejscowa policja?
Toczące się śledztwo ujawnia wiele tajemnic ojca, a także Republiki Świętej Góry Athos i rezydujących tam mnichów. Koncepcja, jakoby śledczy mieli do czynienia z tragicznym w skutkach wypadkiem szybko upada, ale kolejne tropy ani na krok nie przybliżają Tasosa i Klary do rozwiązania zagadki. Na dodatek bohaterowie są nieustannie obserwowani przez dziwnego, długowłosego chłopca, którego obecność budzi niepokój, zaś na te wszystkie wydarzenia nakłada się jeszcze historia z przeszłości, której Klara w końcu będzie musiała stawić czoła. 
Ślepe zaułki, fałszywe tropy, niedopowiedzenia i nieporozumienia – to wszystko składało się będzie na pracę śledczych, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z czym tak naprawdę przyjdzie im się zmierzyć. „Monachos” zaskakuje również czytelnika, trzymając w nieustannym napięciu i skazując na brnięcie poprzez gąszcz domysłów oraz fałszywych wniosków wyciąganych na podstawie błędnego pojmowania rzeczywistości. W tle śledztwa mamy piękną Grecję z jej historią i malowniczymi krajobrazami, a miłość autorki do tego kraju przebija z każdego wersu. Jako czytelniczce pozostaje mi życzyć sobie więcej takich książek, które nie tylko zaspokajają apetyt na dobrą i emocjonującą książkę, ale i sugerują, gdzie warto spędzić urlop. Zatem w przyszłym roku będzie to Grecja – oczywiście z książką Bożeny Gałczyńskiej-Szurek w plecaku! 



Recenzja została umieszczona na stronie Granice.pl