Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akademia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akademia. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2020

Ilona Gołębiewska "Zaczekaj na miłość"

Tytuł: Zaczekaj na miłość
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo: Muza


Wszystko dzieje się po coś, każde zdarzenie pociąga za sobą kolejne i, nawet jeśli w danym momencie nie widzimy logicznego ciągu, to jednak z perspektywy czasu sami się o tym przekonamy. Każdy z nas ma bowiem los zapisany w gwiazdach, a pewne przeszkody, trudności, nie są karą za nasze grzechy, lecz pozwalają nam wrastać i jak najlepiej wypełniać naszą życiową misję. Nie oznacza to, że mamy biernie patrzeć na to, co wokół nas się dzieje, że nie mamy reagować wówczas, kiedy dosięga nas krzywda. Chodzi raczej o to, by wykorzystać daną sytuacje do nauki, do zmiany.

niedziela, 24 stycznia 2016

Powtórka do matury: Średniowiecze - charakter epoki

Madonna z Krużlowej
Źródło: Wikipedia
W średniowieczu upowszechnił się w Europie ustrój feudalny, który przyniósł podział społeczeństw na odrębne stany, różniące się pomiędzy sobą pozycją społeczną oraz uprawnieniami, a także przekształcenie się monarchii wczesnofeudalnych w stanowe. W tych warunkach rozwinęła się kultura średniowieczna. Pomimo rozwarstwienia stanowego oraz odrębności w obyczajach, trybie życia oraz zainteresowaniach poszczególnych stanów, a co za tym idzie – stanowego charakteru ówczesnej kultury, zasadnicze jej elementy były wspólne dla wszystkich społeczności tego kręgu kulturowego. Uniwersalizm kultury średniowiecza, stanowiący jej cechę, przejawiał się głównie w pojmowaniu świata, w sposobie myślenia, w ideałach, nauce oraz w literaturze i sztuce.

Światu chrześcijańskiemu starano się zapewnić jednolity charakter poprzez zharmonizowanie wszystkich jego elementów. Społeczeństwo pojmowano jako organizm złożony ze stanów pełniących określone funkcje społeczne – szczytowe miejsca w hierarchii zajmowały dwa stany: rycerstwo oraz duchowieństwo; mieszczanie i chłopi tworzyli niższe stany. Symbolami epoki stały się dlatego krzyż i miecz.

Hierarchicznemu porządkowi społecznemu odpowiadał ustalony porządek moralny, oparty na teocentryzmie, czyli przyporządkowaniu spraw ludzkich Bogu, jako jedynej wartości. Nauka, literatura, sztuka, pełne były pierwiastków religijnych i spełniały służebną rolę wobec religii i Kościoła. 

W naukach królowała scholastyka, czyli „filozofia szkolna”, uznająca Biblię oraz dzieła najdawniejszych pisarzy chrześcijańskich , tj. Ojców Kościoła oraz pisma Arystotelesa (greckiego filozofa), za ostateczny autorytet. Jej zadaniem było określenie i udowadnianie prawd wiary na drodze rozumowania zgodnego z zasadami logiki Arystotelesa. Dlatego też filozofię uważano za „służebnicę teologii”. Temu modelowi kultury patronował Kościół, bowiem duchowieństwo stanowiło wówczas zdecydowaną większość wśród ludzi wykształconych.

Kościół miał ogromne znaczenie i zabiegał o umocnienie swojej wyższości nad instytucjami świeckimi. W tej rywalizacji o władzę i wpływy dochodziło do nieustannych zatargów pomiędzy cesarstwem a papiestwem, pomiędzy koroną a tiarą. Był to jeden z głównych konfliktów epoki.

Również w sztuce rozpowszechniły się jednakowe systemy znaków, a tym samym jednolite style. W okresie średniowiecza panowały kolejno style: preromański, romański i gotyk, zaś dwa ostatnie są charakterystyczne dla tej epoki. 

Okres średniowiecza w Polsce przypada na czasy rozkwitu i schyłku średniowiecza europejskiego, obejmuje bowiem wieki od II połowy X do końca XV w. Rozpoczyna je pojawienie się państwa polskiego na europejskiej scenie dziejowej i wejście Polski w krąg cywilizacji zachodnioeuropejskiej za czasów Mieszka I. 

Mimo odbudowy organizacji państwowej i kościelnej w XI w. przez Kazimierza Odnowiciela, w XII stuleciu, na mocy testamentu Bolesława Krzywoustego nastąpiło rozbicie dzielnicowe. Dopiero XIV stulecie przyniosło trwałe zjednoczenie Polski, tym razem jako monarchii nierównoprawnych stanów, zaś koronacja Władysława Łokietka w 1320 r. stała się zwieńczeniem tego wydarzenia. 

Proces przemian na ziemiach polskich nie przebiegał spokojnie – towarzyszyły mu walki na tle religijnym, a następnie konflikty międzyplemienne i społeczne; te ostatnie były rezultatem wzrostu obciążenia stanów niższych świadczeniami na rzecz duchowieństwa oraz szlachty. Początkowo, krzewicielami nowej religii i kultury w Polsce byli przybysze z dalekich stron, duchowni świeccy i zakonni, bowiem Kościół pełnił rolę łącznika Polski z Zachodem.

Z czasem, dzięki Akademii Krakowskiej, założonej w 1364 r. przez Kazimierza Wielkiego, a odnowionej przez Władysława Jagiełłę w 1400 r., dorównaliśmy na polu naukowym krajom przodującym kulturalnie. Akademia ta w XV i na początku XVI stulecia stała się znanym i cenionym ośrodkiem naukowym na tereny środkowej i wschodniej Europy.

W dziedzinie architektury i sztuki sięgnęliśmy po wzorce zachodnie. Zarówno w stylu romańskim, jak i gotyckim stworzyliśmy wiele obiektów zasługujących na uwagę. W rzeźbie i malarstwie przyjął się na przełomie XIV i XV w. tzw. „styl piękny” – znamionowały go łagodne, faliste krzywizny i idealizacja przedstawionych postaci ludzkich (szczególnie kobiecych). Jednym z przykładów rzeźby gotyckiej wykonanej w tym stylu jest Madonna z Krużlowej w powiecie nowosądeckim. 

Z chwilą utworzenia przez Kazimierza Odnowiciela ośrodka władzy w Krakowie, wzrosła rola tego miasta w życiu politycznym i kulturalnym Polski. Po zjednoczeniu pozostało ono stolicą państwa i głównym ogniskiem kultury – tę funkcję Kraków pełnił do końca XVI stulecia.



Już wkrótce… Literacki dorobek średniowiecza 



Podsumowanie

Cecha średniowiecza: uniwersalizm
Symbol epoki: krzyż i miecz
Idea: teocentryzm
Główny konflikt: spór pomiędzy cesarstwem a papiestwem
Style: preromański, romański i gotyk
Średniowiecze w Polsce: od II połowy X do końca XV w.
Stolica: Kraków

sobota, 12 września 2015

Iga Wiśniewska „Żyli niedługo i nieszczęśliwie”

Tytuł: Żyli niedługo i nieszczęśliwie
Autor: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Miasto Książek


„Ciężko wytłumaczyć, czym naprawdę jest magia. Nie da się jej dotknąć, ale obdarzeni wyczulonymi zmysłami, mogą ją poczuć. To rodzaj energii, która w odpowiednich miejscach (…) znajduje się na wyciągniecie ręki, wystarczy po nią sięgnąć i nagiąć do własnej woli. Tak naprawdę wszystkie zaklęcia i formułki pomagały w niewielkim stopniu, jeśli ktoś nie czuł magii, nigdy nie nauczy się porządnie czarować” – pisze Iga Wiśniewska w pierwszym tomie serii „Spod flagi magii”. Zaspokaja tym samym ciekawość tych wszystkich, którzy fascynują się magią i czarami, którzy są przekonani, że istnieje coś więcej, niż racjonalne postrzeganie rzeczy, że są siły, których nie jesteśmy do końca w stanie pojąć.

Powieść „Żyli niedługo i nieszczęśliwie” jest właśnie dowodem na to, że magia nie tylko istnieje wokół nas, ale też jest ona niesłychanie groźna, kiedy posługuje się nią ktoś nieodpowiedzialny (albo złośliwy) oraz, że demony, bazyliszki i inne krwiożercze bestie żyją nie tylko w bajkach, ale mogą stać się również przekleństwem naszego życia. Choć książka adresowana jest do młodszych czytelników – przede wszystkim z uwagi na nastoletnią bohaterkę, to tak naprawdę przyjemność płynącą lektury odnajdą ci wszyscy, którzy lubią powieści ze szczyptą magii. U Wiśniewskiej tej magii odnajdą dużo, bowiem sama bohaterka nie tylko uczy się w Akademii Magii, ale jeszcze z powodzeniem magię uprawia we własnym zakresie i w celach niekoniecznie związanych z edukacją. 

Malice Webber nie należy do najbardziej lubianych uczennic (w rzeczywistości trudno znaleźć osobę, która by ją lubiła), ani do najlepszych, choć bez wątpienia jest jedną z najbardziej utalentowanych. Jej talent do pakowania się w kłopoty wyniki przede wszystkim z nieustannej troski o zachowanie w nienaruszonym stanie swojej strefy bezpieczeństwa. Dlatego też chroni się zaklęciami i biada temu, kto zbliży się do niej, by ją o poranku zbudzić. Chyba, że jest przystojnym, młodym mężczyzną, choć i to nie zapewnia bezpieczeństwa. Dlatego też Malice jest stałym gościem w gabinecie dyrektora szkoły, a upomnienia dotyczą nie tylko jej nieuprawnionych pokazów magicznych umiejętności, ale także podejścia do samej nauki. Dziewczyna unika bowiem jak tylko może obowiązków szkolnych, lekceważąco odnosi się do nauczycieli i robi wszystko, by nie robić nic. Namiętnie pochłania za to książki, z równą pasją oddając się ich lekturze co bywaniu na alkoholowych imprezach. Właśnie jedna z nich kończy się dla Malice oraz jej oprawców tragicznie – za próbę gwałtu dziewczyna mści się zmieniając penisy chłopców … w świńskie ogonki.

Ten czyn przepełnia czarę goryczy i daje dyrektorowi Akademii pretekst do pozbycia się problematycznej uczennicy. Malice musi opuścić szkołę i powrócić do rodzinnego domu, ale tu czeka na nią kolejna smutna wiadomość – jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Po nich zostały jej tylko wspomnienia i poczucie, że ich zawiodła, mieszkanie, które szybko zamienia na stary, opuszczony domek oraz niezwykła paczka od jej zmarłej babci, Alice Webber. Malice się nawet nie spodziewa, jak wielkim stopniu niezwykła zawartość opakowania – długi, ostry miecz z klingą ozdobioną magicznymi symbolami i dwa sztylety, zmienia jej życie, ani jak szybko staną się przydatne. Malice zderza się bowiem z brutalną rzeczywistością: przetrwanie wymaga pieniędzy. Gra w karty, dochodowa z racji umiejętności magicznych, nie wystarcza, by wieść godne życie. Malice zatem, wykorzystując zdobyte w Akademii umiejętności, zostaje … najemnikiem. Z kim przyjdzie jej walczyć? 

O tym przekonacie się w trakcie lektury powieści „Żyli niedługo i nieszczęśliwie”, która otworzy przed Wami wrota do prawdziwego świata, w którym rozum i wiara mają równe prawa, w którym magia współistnieje codziennością, w którym słowo „najemnik” nabiera innego wydźwięku, wiąże się bowiem z walką ze stworami z koszmarów. Akcja toczy się tu wartko, choć tak naprawdę nie obfituje w spektakularne wydarzenia, koncentrując się raczej na kolejnych przykładach niesubordynacji Malice. Bohaterka stoi niewątpliwie w epicentrum wydarzeń, zwracając uwagę swoim zachowaniem oraz ciętym językiem, ale zabrakło mi dogłębnej analizy jej osobowości. Socjopatyczna introwertyczka – bo taki jest odbiór Malice, nie zdradza nam zbyt wiele ze swojej przeszłości, choć wciąż liczyłam na to, że poznam jej mroczny sekret, że zaistniały jakieś wydarzenia, które zmieniły ją w paranoiczkę przeciwstawiającą się każdemu systemowi, unikającą bliskości. Z pewnością taki rys charakterologiczny dodałby lekturze głębi, choć jego brak zupełnie nie dyskredytuje powieści. Jest ona bowiem doskonałą rozrywką i to nie tylko na nadchodzące, jesienne wieczory. Co więcej, kolejne części serii dają nam nadzieję na ponowne spotkanie z buntowniczą Malice i jej kąśliwymi uwagami, a także na zweryfikowanie swoich opinii co do tego, że magiczne stwory istnieją tylko bajkach.