Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lutego 2018

Dagmara Bożek-Andryszczak, Piotr Andryszczak "Dom pod biegunem"

Autorzy: Dagmara Bożek-Andryszczak, Piotr Andryszczak
Wydawnictwo: Bezdroża



Czy marzysz czasami, aby rzucić wszystko i wyjechać na przysłowiowy koniec świata? Takie myśli pojawiają się najczęściej wówczas, gdy dopada nas stres, kiedy problemy przerastają naszą możliwość ich rozwiązywania, a przynajmniej, kiedy wydaje się nam, że nie jesteśmy w stanie się z nimi uporać. Jednak, mimo takich pragnień, niewiele osób decyduje się rzeczywiście tak postąpić i zrezygnować ze wszystkiego, co udało się osiągnąć, tylko po to, by gonić za marzeniami. 

piątek, 26 sierpnia 2016

Jerzy Vetulani, Maria Mazurek "Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg"

Autor: Jerzy Vetulani, Maria Mazurek
Wydawnictwo: PWN


Mózg fascynował człowieka już od wieków, zarówno pod względem swojej budowy, jak i nieograniczonych możliwości. Szczególne zainteresowanie naukowców skupia się też na konsekwencjach uszkodzenia mózgu, na związanych z tym zmianach w funkcjonowaniu jednostki, możliwościach ewentualnych działań naprawczych. Tym właśnie zajmuje się neurologia, neuropsychologia czy neurobiologia, badając i analizując budowę narządu i zachodzące w nim procesy, choć mimo tego zaangażowania wciąż jeszcze o mózgu wiemy tak naprawdę niewiele. Ten brak informacji sprawił, że obecnie funkcjonuje wiele mitów na temat tego narządu ośrodkowego układu nerwowego, wiele też narosło wokół niego kontrowersji.

piątek, 24 lipca 2015

Lawrence Hill "Aminata. Siła miłości"

Autor: Lawrence Hill
Wydawnictwo: Czarne

„Musi istnieć jakiś powód, dla którego żyłam w tych wszystkich krainach, przetrwałam te wszystkie morskie przeprawy, podczas gdy inni padali od kul albo zamykali powieki i siłą woli kończyli żywot. Uniknęłam brutalnych zakończeń nawet wtedy, gdy otaczały mnie ze wszystkich stron. Nigdy jednak nie było mi dane tulić własnych dzieci, mieszkać z nimi i wychowywać je w sposób, w jaki przez dziesięć czy jedenaście lat wychowywali mnie rodzice, dopóki nasze życie nie zostało rozdarte na strzępy” – autorem tych bolesnych słów mógłby zostać każdy, kto jako dziecko został pozbawiony domu, kto został zabrany a następnie wywieziony i sprzedany na targu niczym zwierze. Każdy, kto został sprowadzony do roli rzeczy, którą właściciel może swobodnie dysponować. Każdy, kogo życie i śmierć były w rękach właściciela.

Niewolnictwo istniało nieprzerwanie od czasów starożytnych, ale dopiero rozwój techniki, możliwości przemieszczania się na większe odległości sprawiły, że swym zasięgiem objęło niemal cały świat. Od XV wieku szczególnym powodzeniem zaczęli cieszyć się niewolnicy murzyńscy sprowadzani z Afryki. Wpływ na to miały miedzy innymi plantacje zakładane w Ameryce i rosnące zapotrzebowanie na siłę roboczą, a także fakt, że przyzwyczajeni do ciężkich warunków mieszkańcy Afryki, stanowili wytrzymały i tani w utrzymaniu zasób pracy. Jedną z takich ofiar przemian gospodarczych i rosnącego apetytu białego człowieka, była Meena Dee, a właściwie Aminata Diallo, takie bowiem imię nosiła w dzieciństwie. Pierwsze dziesięć lat życia, spędzonych w wiosce Bayo w Afryce Zachodniej, upłynęły dziewczynce na pracy, ale również na dobrej zabawie. Otoczona miłością rodziców, została przez nich wychowana na osobę nieustannie poszukującą wiedzy i garnącą się do nauki. Jako Bamanka i Fulanka, nie tylko potrafiła mówić w języku tych dwóch plemion, ale znała również modlitwy adresowane do Allaha oraz potrafiła zapisać kilka znaków. Wystarczył jeden dzień, by przerwać jej dzieciństwo, by zmienić ją w młodą i doświadczoną przez życie kobietę – w Meenę, niewolnicę.

Historię tej niezwykłe mieszkanki Afryki, której rodzice i współplemieńcy zostali bestialsko zamordowani w nierównej walce, możemy poznać dzięki powieści „Aminata. Siła miłości”. Autor, Lawrence Hill, posługując się fikcyjną postacią tej niezwykłej kobiety, tak naprawdę stworzył postać, przez którą przemawia tysiące niewolników. Książka jest nie tylko wciągającą opowieścią o burzliwym życiu głównej bohaterki, ale również protestem przeciwko zezwierzęceniu, przeciwko dyskryminacji rasowej, przeciwko niewolnictwu. Autor, z niezwykłym wyczuciem kreśli tło społeczno-historyczne, nie szczędząc często brutalnych szczegółów opisujących urągające człowieczeństwu warunki w jakich niewolnicy byli przetrzymywali, a także absurdy kolejnych rządów, których deklaracje pomocy były nic nie znaczącymi, pustymi słowami. Po książkę powinni sięgnąć ci wszyscy, którzy pragną odpoczynku od infantylnych historii, którzy lekturze stawiają wysokie wymagania oraz ci, których wciągnął kanadyjski serial o tym samym tytule z Aunjanue Ellis w roli głównej.

Mordercza droga przez Afrykę, rejs statkiem cuchnącym śmiercią i odchodami, płynącym do Karoliny Południowej, gdzie zostaje niewolnicą na plantacji indygowca należącej do Robinsona Appleby`ego to zaledwie początek wędrówki wypełnionej bólem, cierpieniem, ale i aktami wielkiej odwagi. „Gdy opuściłam dom i rozpoczęłam długą wędrówkę, odkryłam, że na świecie istnieją ludzie, którzy mnie nie znają, nie kochają i nie dbają o to, czy będę żyć, czy umrę” – mówi Meena, wspominając nie tylko Appleby`ego, ale również Solomona Lindo, pod którego dachem przeżyła swe najlepsze ale i najgorsze chwile, rodzinę Witherspoonów z Nowego Jorku, która to para przywłaszczyła sobie jej córkę czy mieszkańców kolonii brytyjskiej, Nowej Szkocji, w której zamiast ziemi i możliwości pracy jako wolny człowiek, na Meenę czekał tylko ból.

Przytoczona historia, to w istocie wspomnienia tej dzielnej kobiety, spisane w ostatnich latach jej życia. Może właśnie dzięki zastosowaniu pierwszej osoby, przeżycia te są tak dojmujące, tak bolesne. Plastyczny język opowieści pobudza naszą wyobraźnię, widzimy kolory Afryki, czujemy smak dojrzałych owoców, ale również smród ludzkiego ciała i ekskrementów. Dzięki temu „Aminata” jest jedną z tych powieści, które przykuwają nas kajdanami do fotela, które nie pozwalają na dekoncentrację, które długo pozostają w naszym sercu i umyśle. Choć Meena i jej losy są literacką fikcją, to tak naprawdę opisują wydarzenia, które dotyczą tysięcy kobiet i mężczyzn, sprowadzonych do roli bydła. Mam nadzieję, że dzięki takiej powieści, jak ta stworzona przez Hilla, historia niewolnictwa już nigdy się nie powtórzy…






środa, 30 lipca 2014

Squire Rushnell "Boski Kompas”

Tytuł: Boski Kompas. Jak chwile, kiedy Bóg mruga, wyznaczają kierunek życia
Autor: Squire Rushnell,
Wydawnictwo: Illuminatio














Ksiądz Jan Twardowski pisał, że „Jeśli ktoś się mod­li, Pan Bóg w nim oddycha”. O sile modlitwy przekonało się wiele osób, którzy zawierzyli Bogu, w którego ręce złożyli swoje losy. Modlitwa jest bowiem uniwersalną formą komunikacji z Panem, nie potrzebujemy specjalnego miejsca, specjalnej okazji, by rozpocząć tę głęboko oczyszczającą rozmowę. Mając świadomość, że Bóg zawsze nas wysłucha, że jest cierpliwym Ojcem, nigdy już nie będziemy samotni, opuszczeni. Nawet, jeśli mamy wrażenie, że nasze prośby nie docierają do Pana, to warto uzbroić się w cierpliwość – być może to, o co prosimy, wcale nie jest dla nas najlepszym rozwiązaniem? A może po prostu trzeba czasu, by Bóg poukładał niczym puzzle fragmenty naszego przyszłego życia, zmieniając tory innych osób, osadzając ich we właściwym dla nas miejscu i czasie?

O tym, co może nam dać modlitwa, o poszukiwaniu swojej drogi dzięki rozmowie z Boskim Nawigatorem, o sile tej konwersacji i jej sprawczej mocy, możemy przekonać się podczas lektury książki „Boski Kompas. Jak chwile, kiedy Bóg mruga, wyznaczają kierunek życia”. Autorem tego opublikowanego nakładem wydawnictwa Illuminatio nietypowego poradnika, jest Squire Rushnell, twórca serii popularnych programów „Schoolhouse Rock!”. Dzięki temu, że nie mamy do czynienia z kaznodzieją, otrzymujemy świeckie spojrzenie na Boga. Spojrzenie o tyle inspirujące, że odkrywa przed nami głębie rozmów, w obrazowy (a nawet nieco żartobliwy) sposób, tłumacząc naturę tych kontaktów i ich skutki. Otrzymujemy tym samym książkę o zabarwieniu nie religijnym, a duchowym, pozycje skłaniającą do przemyśleń, a także do wkroczenia na drogę szczęścia i łaski. 

Jeśli kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie, dlaczego znalazłeś się w danym miejscu i czasie, jeśli kiedykolwiek doświadczyłeś zdarzenia określanego mianem „cudu”, sięgniesz po książkę, by zrozumieć zjawisko Boskiego dostrojenia. Również wtedy, kiedy sceptycznie podchodzisz do kwestii modlitwy, kiedy nie wierzysz w jej sprawczą moc, powinieneś zajrzeć do poradnika, by dowiedzieć się (i rozumieć), w jaki sposób niewidzialne nici splatają twoje życie z życiem innych. Życiem, w którym nie ma miejsca na przypadek, ale na Boską Interwencję. 

Squire Rushnell przekonuje, że „każdy z nas rodzi się z wbudowanym systemem GPS, Boskim Systemem Nawigacji”. Uzbrojeni w wewnętrzny głos intuicji oraz zestaw Boskich Mrugnięć okiem, możemy dostrajać się do ludzi oraz do tych wydarzeń, które prowadzić nas będą prosto do celu. Ten specyficzny GPS, Boski Kompas, pozwala również na kontakt z Nawigatorem. Niekiedy jednak, w chaosie dnia codziennego, w obliczu sprzecznych potrzeb, nacisków otoczenia, gubimy drogę i zaczynamy błądzić we mgle. Wówczas, musimy porozumieć się z owym Nawigatorem, dowiedzieć się, jakie ma wobec nas plany i powrócić na właściwy tor. 

W obraniu naszej życiowej drogi pomaga rozmowa z Nim, czyli modlitwa. To ona daje możliwość zajęcia stanowiska, wyspowiadania przed Bogiem, ale również stanowi szansę, by Pan przemówił do nas, naszym wewnętrznym głosem. Posługując się przykładami osób, które za sprawą rozmowy z Nawigatorem przestały błądzić, które doświadczyły niezwykłych wydarzeń, a nawet cudów, autor objaśnia system siedmiu kroków, które zbliżają nas do Boga, a tym samym do naszego celu. 

„Zasady Boskiego Kompasu pozwalają każdemu wyznaczyć własny kurs w życiu, którego celem będzie osiągnięcie stanu absolutnego zadowolenia” – pisze autor zaznaczając, że jego własne doświadczenia są najlepszym dowodem na to, że nawigacja w jego GPS działa bez zarzutu. Tym samym lektura „Boskiego Kompasu” odkrywa i przed nami nowe możliwości, nowe drogi i – co najważniejsze – przeświadczenie, że w tej podróży nie jesteśmy sami. Wystarczy tylko wsłuchać się w siebie i być czujnym na Boskie Mrugnięcia, by wiedzieć, że Pan nad nami sprawuje piecze!