Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazda. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2018

Laurelin Paige "Twardziel"

Tytuł: Twardziel 
Autor: Laurelin Paige 
Wydawnictwo: Kobiece 



O prawdziwości stwierdzenia, że pozory mylą, mogła przekonać się już niejedna osoba, która dała się nabrać na czułe słówka czy piękny wygląd. Tymczasem prawda o człowieku może być zupełnie inna, niż sugerowałyby zewnętrzne atrybuty, zaś błąd poznawczy może dotyczyć zarówno charakteru, jak i wykonywanego zawodu czy statusu materialnego. 

Jeśli chodzi o te dwa ostatnie aspekty, to Heather Wainwright nie można błędnie ocenić. Wszyscy bowiem wiedzą, że jest światowej sławy aktorką o boskim ciele, a luksusowe życie, jakie prowadzi, nie pozostawia wątpliwości, co do imponującego stanu jej konta. Jeśli jednak chodzi o jej osobowość, styl bycia, to wielu zapewne wypowiedziałoby się negatywnie. W środowisku filmowym zyskała sobie opinię „trudnej” gwiazdy i „rozkapryszonej primadonny”. Jednak prawie nikt nie wie, jaka Heather tak naprawdę jest, jedynie jej asystentka, a także przyjaciółka Lexie poznała głęboko skrywane tajemnice aktorki, jedynie ona wie, co kryje się za niezwykłą determinacją i pracoholizmem pracodawczyni. 

piątek, 16 grudnia 2016

Joanna Góźdź "Szopka na Boże Narodzenie. Kreatywne zabawy świąteczne"

Autor: pomysł i realizacja: Joanna Góźdź
Wydawnictwo: Jedność


Święta to wyjątkowy czas, w którym radujemy się z przyjścia na świat Dzieciątka Jezus. Mają nam o tym przypominać liczne symbole i zwyczaje powiązane z celebrowaniem tego radosnego momentu – oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, stawianie szopki, ale często w ferworze przygotowań do świąt, zapominamy o tym, co naprawdę jest w nich ważne. Dlatego warto już od najmłodszych lat zapoznawać dzieci z opowieścią o Bożym Narodzeniu, warto również, przypominać ją sobie. W ten sposób może powstać kolejna, piękna tradycja, wspólnego czytania historii o narodzinach Jezusa.

sobota, 19 marca 2016

Andrea Pomerantz Lustig „Jak wyglądać olśniewająco”

Autor: Andrea Pomerantz Lustig
Wydawnictwo: Kobiece 


Mówi się, że mamy tylko kilkanaście sekund, by zrobić pierwsze wrażenie. Co więcej, pierwsze wrażenie, można zrobić – jak sama nazwa wskazuje – tylko raz, warto zatem zadbać o to, by było jak najlepsze. Wbrew temu, co wpajały nam jeszcze nasze babcie, szata jednak zdobi człowieka, podobnie zresztą, jak lśniące włosy, promienna cera czy nienaganny makijaż. Jak jednak sprawić, żeby wyglądać jak przysłowiowy milion dolarów? Co zrobić, żeby choć trochę przybliżyć się do ideału piękności, nie wydając przy tym majątku? 

Na te pytania próbuje odpowiedzieć Andrea Pomerantz Lustig, redaktorka działu urody amerykańskiego wydania „Glamour”, znana jako „Pani Detektyw ds. Piękna”. Kobieta, która większość swojego zawodowego życia spędziła doradzając tysiącom kobiet w sprawach urody, zdecydowała się zebrać wszystkie swoje wskazówki oraz spostrzeżenia i tak właśnie powstała książka „Jak wyglądać olśniewająco”. Ten gorący tytuł, wydany nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to lektura obowiązkowa nie tylko dla stylistek, wizażystek czy innych osób zawodowo zajmujących się kreowaniem wizerunku, ale również dla setek kobiet zainteresowanych tym, by … wyglądać olśniewająco!

Jak pisze autorka, jej poradnik: „(…) nie jest tylko o tym, jak być próżną i wyglądać na superbogatą (jakie to płytkie!). Zawsze wierzyłam, że poprawienie wyglądu jest sposobem na poprawę życia”. Dlatego też, w kolejnych rozdziałach, Pomerantz Lustig zajmuje się poszczególnymi aspektami tego wyglądu, począwszy od włosów, które są symbolem statusu społecznego, aż po makijaż, rodzaj perfum oraz rady dotyczące ubioru. 

W pierwszym rozdziale poznamy pięć fryzur z górnej półki cenowej, które może ułożyć niedrogi fryzjer i to w taki sposób, że będą one wyglądały, jakby wyszły spod ręki prawdziwych mistrzów. Dowiemy się również, w jakie urządzenia do układania włosów warto się zaopatrzyć oraz jak samodzielnie wymodelować fryzurę i stworzyć elegancki kucyk. Rozdział drugi został poświęcony farbowaniu włosów i dobieraniu najlepszego ich koloru. Autorka omawia tu siedem cech olśniewającego koloru włosów, wskazuje również na największe błędy popełniane podczas farbowania. Specjaliści zajmujący się koloryzacją dzielą się z nami swoimi wskazówkami dotyczącymi olśniewającego koloru i procesu jego uzyskiwania. 

Rozdział trzeci dostarcza nam szeregu informacji dotyczących pięknej skóry – poznamy terminy powiązane z olśniewającą skórą, najlepsze produkty do jej pielęgnacji czy też popularne wśród celebrytów zabiegi warte fortunę, które my – przy znacznie mniejszych nakładach finansowych – możemy wykonać samodzielnie w domowym zaciszu. W rozdziale czwartym znajdziemy wiele cennych rad dotyczących wykonania idealnego makijażu. Poznamy zasady jego tworzenia, sporządzimy listę rzeczy niezbędnych do makijażu, dowiemy się czym różni się róż w kremie od tego w kamieniu, a także jak zrobić makijaż oczu na różne okazje. 

Rozdział piąty zdradza nam sekrety dobrego wyglądu, zatem możemy poszukiwać w nim informacji na temat optymalnego kształtu brwi, uśmiechu, który wygląda jak milion dolarów (poznamy również plan utrzymania „podrasowanego” uśmiechu), a także zwracających uwagę paznokci. Poradnik kończy podsumowanie, które zawiera dobre rady dotyczące wybranych szczegółów związanych z tworzeniem wizerunku, będących przysłowiową „wisienką na torcie”. 

Informacje zawarte w książce stanowią cenne źródło wiedzy na temat technik, ale i sztuczek, pozwalających wykonać pewne czynności taniej i lepiej. To jedna z niewielu książek dotyczących dbania o urodę, w której ceny kosmetyków nie rujnują domowego budżetu, zaś zawarte rady można wykorzystać natychmiast, bez konieczności dokonywania większych inwestycji. Autorka zwraca również uwagę na fakt, iż wygląd jest niezmiernie ważny i może stanowić decydujący czynnik wpływający na efektywność poszukiwania pracy czy realizowania własnych pomysłów. Angażując do współpracy szereg specjalistów Andrea Pomerantz Lustig sprawiła, że bez problemu możemy wykonywać pewne czynności dokładnie w taki sposób, jak to ma miejsce w przypadku celebrytów z pierwszych stron gazet, co więcej – możemy wyglądać równie dobrze. Dlatego też poradnik „Jak wyglądać olśniewająco”, z zawartymi w nim schematami cięć, listami kosmetyków, słowniczkami terminów czy omówionymi błędami jest pozycją pozwalającą wpłynąć pozytywnie na wygląd, poszerzyć nasza znajomość tematu oraz dokonywać najlepszych dla nas wyborów. Mam też nadzieję, że autorka nie poprzestanie na dzieleniu się swoją olbrzymią wiedzą, a jej kolejną książką będzie poradnik skoncentrowany wyłącznie na modzie – wówczas możliwe będzie dokonanie kompleksowej zmiany wizerunku, a może nawet … życia!

piątek, 10 lipca 2015

Rozmowy z autorem - Marek Majewski "Koniak i daktyle"

Marek Majewski - z wykształcenia plastyk. Skończył ASP w Warszawie w pracowni Henryka Tomaszewskiego. W Polsce pracował w pismach „Jazz”, „Ty i Ja”, a później wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Spędził 12 lat w San Francisco, gdzie jako jedyny Polak współpracował ze znanym pismem rockowym „Rolling Stone”. W 1982 zdobył złoty medal w międzynarodowym konkursie na plakat ONZ. Był też współtwórcą artystycznego tytułu „Artbeat”. W latach 90-tych pracował dla „Twojego Stylu” i „Urody”. Wydał w USA album fotograficzny „Frisco on my mind”, który planuje wydać również w Polsce. (źródło: rozpisani.pl)




Justyna Gul: W którym momencie Pan zrozumiał, że fotografia jest tym, co chce Pan robić zawodowo?

Marek Majewski: W momencie, kiedy zacząłem wywoływać swoje filmy w ciemni fotograficznej.

Czy zawsze patrzył Pan na życie obrazami? 

Tak…. Zawsze i teraz, bo ciągle, jak każdy artysta dalej żyję obrazowo. 

Co takiego trzeba w sobie mieć, albo co musi się stać, żeby zostawić rodzinny dom w Polsce i wyruszyć w podróż, trwającą całe życie? 

Fakt, że wychowałem się w internatach i akademikach jako półsierota, pozwolił mi bez obciążeń opuścić POLSKĘ… Wyjechałem w poszukiwaniu nowej rodziny i innej OJCZYZNY.

Te pierwsze miesiące po przyjeździe do Kalifornii były trudne. Co Pana motywowało do tego, by zostać, walczyć?

Nie chciałem być mięczakiem i jednym z tych, którzy poddali się komunie.

Studia na ASP pomagały czy raczej ograniczały sposób postrzegania rzeczywistości? 

Studia artystyczne otworzyły mi nieznany i fantastyczny świat, w którym dalej przebywam ……..

W swojej książce wspomina Pan enerdowski Pentacon. Czy ma Pan jeszcze ten aparat?

Ten oryginalny Pentacon, który przywiozłem z Polski, dalej leży w moim „storage” i czasem bawię się nim jak jakąś relikwią …… naciągając puste klatki.

Poznanie Barona Wolmana było jednym z punktów przełomowych, mających wpływ na Pana dalsze losy. Można odnieść wrażenie, że takich przypadków było więcej. Jest Pan szczęściarzem, czy raczej robi Pan wszystko, żeby temu szczęściu dopomóc? 

Zapomniała Pani dodać, że przyjechałem do Frisco w czasie dekady Wodnika… mojego astrologicznego znaku?! Ciągle prowokuję szczęście,....Tak miedzy innymi poznałem moja drugą żonę, którą dosłownie ściągnąłem z wybiegu dla modelek na pokazie mody i był to jeden z tych fantastycznych przypadków! 

Którzy fotografowie mieli największy wpływ na Pana warsztat? Czy ma Pan jakiś niedościgniony wzór?

Gdy pracowałem w „Jazzie” Marek Karewicz pokazał mi, jak się wywołuje czarno białe filmy a później Jim Marshall w „Rolling Stone” i Ansel Adams, pokazali mi dużo więcej.

Według Ryszarda Kapuścińskiego, fotografowanie pozwala „zatrzymać wiecznie pędzące życie”. A na co Panu pozwala fotografia? Czego Pan w niej szuka?

Zgadzam się z Panem Kapuścińskim…. i dlatego w latach 70-tych zabrałem się do kronikarskiego strzelania fotek na ulicach Frisco, co później przerodziło się w 2500 klatek i album „Hotel Kalifornia”.

Czy „Koniak i daktyle” są próbą zatrzymania czasu? 

Nie tylko próbą, ale doskonale obrazują ten czas … czas utraconej młodości i czas, którym chciałem się podzielić z moimi czytelnikami, no bo w końcu to ja, jako jedyny Polak, byłem w środku tego Hippisowskiego Kotła, jako Andy Madżeski.

Tęskni Pan za czasami hippisów i wolnej miłości? 

Tak, bo w Polsce, pod pręgierzem katolickim, dalej mamy „moralność Pani Dulskiej”. Wiec nie tylko tęsknię, ale ciągle do nich powracam czytając fragmenty książki gloryfikującej „Summer of Love”, gdzie miłość oralna nie była grzechem śmiertelnym….!!!

Jak powstawała książka? Spisywał Pan wydarzenia na bieżąco, czy może przyszedł taki dzień, który uświadomił Panu, że warto podzielić się tym doświadczeniem i tak fascynującym życiem z innymi?

Tak spisywałem ciekawsze momenty na gorąco, aby nie zatarły się w pamięci i w ten sposób powstała Kniga Kultowa jak, „ŁUK TRYUMFALNY” Remarque`a, który z wypiekami na policzkach czytałem jeszcze w ogólniaku.

W książce dużo uwagi poświęca Pan pamiętnej wyprawie do Meksyku. Rzeczywiście zrobiła na Panu tak duże wrażenie? 

Meksyk to było „życie jak w Madrycie”; coś, czego nigdy nie przeżyłbym w kraju nad Wisłą.

Irene Cary, Joan Baez i wiele, wiele innych gwiazd uwiecznił Pan na swoich fotografiach. W książce przytacza Pan nawet kilka anegdot związanych z tymi spotkaniami. Czy jednak któraś z tych postaci szczególnie zapadła Panu w pamięć? 

Myślę, że zdjęcia Cary, przy których stałem się egzotycznym fotografem dla ekipy strzelającej o niej dokument… wtedy w jakimś sensie poczułem się gwiazdą. 

Mówi się, że każdy artysta ma swoją misję, a każde zdjęcie – historię. Co mówią Pana prace?

„K&D i Hotel Kalifornia” są kapsułką czasu, do którego przyjemnie jest wrócić. Ale teraz dla mnie to nie tylko zdjęcia, ale też grafika, do której powróciłem 10 lat temu, jako wykładowca w Akademii Sztuki w Tampie na Florydzie… no bo w końcu studiowałem plakat u Henia Tomaszewskiego, z którym piłem „brudzia” właśnie w San Francisco, które mój profesor odwiedzał razem z żona w latach 70-tych.

Jak Pan sądzi, o którym ze zdjęć, jeśli musiałby wybrać Pan jedno, będzie się mówiło za kilka, a nawet kilkadziesiąt lat?

Jest to fotka z dwoma hippisami podpierającymi ścianę domu, w którym mieszkała Jannis Joplin na Hight Ashbury. Tę fotę w stylu “candid” strzeliłem według recepty Jima Marshalla.

Aparat przeszkadza czy pomaga w poznawaniu świata?

Tutaj muszę Panią odesłać na str. #3 do mego autoportretu z filmem na oczach, przez który oglądam świat w albumie „Hotel Kalifornia”.

W jednym z wywiadów wspomniał Pan o różnicach pomiędzy polskimi a zagranicznymi sesjami. Czy ta przepaść istnieje nadal? Z czego ona może wynikać?

Tak przepaść jest kolosalna, bo nikt w Polsce nie uczy wizualizacji poprzedzającej sesję zdjęciową.

Co Pan czuł po powrocie do Polski? Czy polska rzeczywistość wciąż Pana rozczarowuje?

Za każdym razem, gdy odwiedzałem Polskę czułem, że jestem w świecie karłowatym, w którym żyją „midgety”, gdzie cała rzeczywistość jakoś się skurczyła.

Co Pan uważa za największy sukces?

Największym moim sukcesem było zrozumienie AMERYKI i nastąpiło to dopiero, gdy opuściłem na dobre FRISCO i zobaczyłem inne regiony tego olbrzymiego i fantastycznego KRAJU. Przejechałem Stany samochodem kilka razy górą i dołem.

Ukazała się Pana kolejna książka, tym razem album fotograficzny. Jakie są Pana kolejne plany wydawnicze? 

Chciałbym wydać album fotograficzny z moich podróży po Europie. 

Życzę spełnienia tych planów i bardzo dziękuję za poświęcony czas.



niedziela, 14 czerwca 2015

Elizabeth Haran „Rzeka przeznaczenia”

Tytuł: Rzeka przeznaczenia
Autor: Elizabeth Haran
Wydawnictwo: Akurat

„[...] paradoksy chodzą tymi samymi drogami co prawda. Jeśli chcemy badać rzeczywistość, musimy jej najpierw kazać tańczyć na linie. O prawdach można wydawać sąd dopiero wtedy, gdy się stają akrobatami” – pisał Oscar Wilde, ujmując dosadnie sytuację, której zapewne wielu z nas zdołało doświadczyć. Prawda, mimo iż najbardziej naturalna, bywa bolesna, może niszczyć i ranić, choć takie same konsekwencje przypisuje się kłamstwu. Jak to zatem z tą prawdą jest? Czy zawsze zasługujemy naprawdę? Czy każdy z nas powinien ją poznać? Jakie skutki może mieć fałszowanie obrazu rzeczywistości?