Autor: John Marrs
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Są takie statystyki, obok których człowiek nie potrafi przejść obojętnie. Każdego roku setki tysięcy ludzi na świecie odbierają sobie życie. Za każdą liczbą kryje się konkretna historia: człowiek, którego coś przerosło, który przez długi czas próbował jeszcze funkcjonować normalnie, aż w końcu zabrakło mu sił. Jeszcze bardziej przejmujące jest jednak to, że wielu z nich wcześniej próbowało wołać o pomoc. Czasem bardzo cicho. Niekiedy były to słowa rezygnacji wypowiedziane do przyjaciela. A niekiedy był to pojedynczy telefon wykonany późnym wieczorem, rozmowa z anonimowym głosem po drugiej stronie słuchawki, ostatnia próba uchwycenia się życia. Właśnie na tym opiera się idea telefonów zaufania — mają być miejscem, w którym człowiek usłyszy, że jego cierpienie jest ważne, że nie został sam, że istnieje jeszcze jakaś droga wyjścia. Ale John Marrs w swojej powieści „Dobra samarytanka”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Czwarta Strona, zadaje pytanie znacznie bardziej niepokojące: co stanie się wtedy, gdy osoba mająca ratować zacznie świadomie popychać ludzi ku śmierci?















