Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 października 2023

„Kajko i Kokosz. Szkoła latania” - streszczenie szczegółowe lektury

Tytuł:  „Kajko i Kokosz. Szkoła latania” 
Autor: Janusz Christa


W komiksie „Kajko i Kokosz. Szkoła latania” towarzyszymy bohaterom w ich pełnej przygód podróży na Łysą Górę oraz w walkach o ocalenie grodu Mirmiłowa. Bohaterowie będą musieli wykorzystać swoje talenty i pokonać słabości, by obronić dom przez złowrogimi zbójcerzami, dowodzonymi przez Hegemona.

środa, 5 lutego 2020

Shannon Hale i LeUyen Pham "Najlepsze przyjaciółki"

Tytuł: Najlepsze przyjaciółki
Autor: Shannon Hale i LeUyen Pham
Wydawnictwo: Jaguar


Dla niektórych osób szkolne czasy jawią się jako okres nieskrępowanej zabawy, fascynacji światem, nawiązywania rozmaitych relacji. Są jednak osoby, którzy nawet po latach wspominają szkołę z niechęcią, dla których uczęszczanie do niej było ciągiem traumatycznych wydarzeń i pozostawiło trwały ślad w ich psychice. Taka sytuacja ma miejsce zwykle, kiedy do szkoły masowej trafia dziecko z pewnymi deficytami, problemami wychowawczymi, bądź też dziecko, określane przez rówieśników jako „inne”. 

niedziela, 28 lipca 2019

Dav Pilkey "Dogman. Władca Pcheł "

Tytuł: Dogman. Władca Pcheł 
Autor: Dav Pilkey 
Wydawnictwo: Jaguar 


Znacie „Kapitana Majtasa” Dava Pilkeya? A Dogmana, człowieka z głową psa? Nawet jeśli jeszcze jakimś sposobem nie mieliście okazję się z nimi zapoznać, to najwyższy czas zmienić tę sytuację. Na rynku wydawniczym pojawiła się bowiem kolejna część tej niezwykłej opowieści stworzonej przez wspomnianego artystę z ADHD o duszy o fantazji dziecka oraz Jose Garibaldiego. Opublikowany nakładem Wydawnictwa Jaguar komiks to doskonała propozycja nie tylko dla młodszych czytelników, ale i dla wszystkich fanów komiksów i nieco abstrakcyjnego sposobu myślenia autora. 

czwartek, 17 listopada 2016

Rzecznik Michał, Wicherek Leszek "Strzały na Służewcu"

Autor: Rzecznik Michał, Wicherek Leszek
Wydawnictwo: Widnokrąg


Warszawski Służewiec to miejsce znane nie tylko mieszkańcom miasta, ale wszystkim wielbicieli wyścigów konnych. Zgromadzony tłum oraz emocje towarzyszące gonitwom, obecność przedstawicieli równych grup społecznych (w tym także przestępczych) sprzyjają kamuflażowi oraz wykorzystywaniu torów treningowych jako miejsca spotkań i nie zawsze legalnych transakcji.

niedziela, 31 stycznia 2016

Joann Sfar, Christophe Blain „Sokrates. Półpies”

Autor: Joann Sfar, Christophe Blain
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe 

Pamiętacie Heraklesa? Herosa o niezwyklej sile, który narodził się ze związku Zeusa i królowej Alkmeny? Jeśli tak, to zapewne wiecie, że ten odważny półbóg pomógł niegdyś w walce królowi tebańskiemu, zaś w nagrodę otrzymał za żonę jego córkę. Mściwa Hera zesłała jednak na niego szaleństwo, w przypływie którego zabił ukochaną żonę nożem, a swoje dzieci utopił. Kiedy wróciły mu zdrowe zmysły udał się po poradę do wyroczni delfickiej, a następnie – zgodnie z jej przepowiedniami – zaciągnął się na służbę do króla Eurystesa. Tchórzliwy władca zlecał mu wykonanie najbardziej niebezpiecznych prac będąc pewnym, że w trakcie wypełniania swoich obowiązków Herkules zginie. 

Okazuje się jednak, że Heraklesowi ani się śni zabijać hydrę lernejską, czyścić stajnię Augiasza czy sprowadzać Cerbera z królestwa Hadesa. Nie, on zdecydowanie woli zabawiać się z kobietami, choć oprócz ich ciała, trudno jest mu pozyskać ich serca. Nie wydaje się jednak, żeby Herakles zbytnio się tym smucił, a jeśli nawet tak, to intensywne ćwiczenia fizyczne w ciągu dnia oraz cielesne uciechy w nocy nie pozostawiają ani chwili na bezowocne rozmyślania. Kto miał czelność tak namieszać w mitologii? Kto z Heraklesa zrobił mięśniaka, któremu tylko seks w głowie, który nie pogardzi również męską ręką doprowadzającą go do orgazmu, który zjada niewygodnych świadków swoich czynów?

Za nową wersję mitów greckich odpowiedzialny jest duet: scenarzysta Joann Sfar oraz rysownik Christophe Blain, autorzy komisu „Sokrates. Półpies”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Komiksowego pozycja to niezwykłe (niezwykle nieprzyzwoite) ujecie tematu, a przy tym sporo wartych zapamiętania filozoficznych myśli, prezentowanych przez półpsa Heraklesa – Sokratesa, a wszystko to w pięknej szacie graficznej pozwalającej sycić wzrok nieszablonowymi rysunkami. Komiks docenią wszyscy miłośnicy gatunku, wielbiciele lektur pełnych smaków i smaczków, którzy nie boją się otworzyć na nową jakość, którzy pamiętając o tradycji, pokochają również wariację na jej temat, a także ci, którzy nie rumienią się na widok nagości. Z tego właśnie względu warto zaznaczyć, iż nie jest to książka adresowana do młodych czytelników, chyba że chcemy pracować nad ich edukacją seksualną tudzież ryzykować, że rezolutne dziecko pozyskawszy informacje na temat mitologii, rozpocznie w szkole opowieść o seksie oralnym pomiędzy Heraklesem a Odyseuszem.


Na komiks składają się trzy albumy, których motywem przewodnim jest przede wszystkim tytułowy Sokrates, syn psa Zeusa, samozwańczy filozof i moralista, z równym zaangażowaniem dyskutujący o życiu seksualnym swojego pana, jego przygodach, jak i o swojej pozycji czy powinnościach. Jak na niezwykłego pasa przystało, Sokrates nie tylko umie mówić (co niekiedy irytuje Heraklesa), ale i czytać, zaś treścią jego życia jest nicnierobienie. Niestety ruchliwość oraz zdolność do wpadania w tarapaty jego pana nie ułatwia mu zadania, zaś on – jak to wierny pies – skazany jest zarówno na czekanie, jak i towarzyszenie Heraklesowi.

Otwierający zbiór tom, zatytułowany „Herakles”, ukazał się w roku 2002 i opowiada o przygodach i walkach mitycznego bohatera, stanowiąc dość niezobowiązującą interpretację mitów. Od czynów Heraklesa ważniejsze są tu przymioty charakteru, zarówno jego, jak i Sokratesa. Wydany kolejno „Odyseusz” opowiada o wizycie herosa i jego psa u Odyseusza i Penelopy. To pomysł filozofa, by pokazać swojemu panu istnienie wielkiej miłości, by sławić wierność Penelopy, która uparcie czekała na swojego mężczyznę. Rozwój wypadków okazuje się jednak dość … zaskakujący również dla Sokratesa, trafiają oni bowiem na małżeński kryzys. Nie dość, że znudzony domową sielanką Odyseusz znów pozbawia żony swojego towarzystwa, to na dodatek porzucona kobieta zaczyna żałować wierności, czemu zresztą daje wyraz w upojnym seksie z Heraklesem. Jakby było mało zamieszania, to swawolącą parę przyłapuje syn królewskiej pary Telemach, którego ignorant Herakles zabija bez zastanowienia. Uciekając z Itaki, heros i jego pies trafiają na starą łódź rybacką, a wśród jej pasażerów jest sam Odyseusz. Nie wspominając już nawet o tym, że to właśnie pokład owej łajby staje się świadkiem ekstatycznych uniesień Heraklesa podczas nocy spędzonej z nieszczęsnym mężem Penelopy.

Trzecia część zbioru, „Edyp w Koryncie”, to równocześnie pierwsza część historii pechowego Edypa, syna Lajosa i Jokasty, który – według wyroczni – miał zabić w przyszłości swojego ojca i poślubić własną matkę. Na końcu opowieści znajduje się obietnica kontynuacji, zatem pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś doczekamy się na album. W tym czasie jednak możemy cieszyć się obecnością Sokratesa, który pomimo swojego ponurego usposobienia potrafi być czuły i uśmiechnięty, a już na pewno zadziwia celnością spostrzeżeń i ciętymi ripostami. To właśnie on jest prawdziwą gwiazdą komiksu i szybko zaczynamy rozumieć, dlaczego autorski duet to jego postawił na pierwszym planie, dając mu prawo głosu. 

Sfar i Blain nie mają litości dla mitologii, pozbawiając bogów właściwego im pierwiastka boskości, oraz obnażając ich lubieżne myśli i niemoralne czyny. To sprawia, że „Sokrates. Półpies” nie jest pozycją dla pruderyjnych czytelników, nie docenią go w pełni ci, którzy uparcie trwają przy pierwotnych wersjach mitów, odsądzając autorów od czci i wiary. Wszyscy pozostali pokochają nie tylko sam komiks i jego mistrzowskie wykonanie, ale przede wszystkim psiego filozofa. I mimo iż Sokrates twierdzi, że „zbyt wiele spraw kręci się wokół pragnień mego pana”, to nasza uwaga bez wątpienia kręci się wokół tego niezwykłego półpsa!



Własny egzemplarz komiksu możecie wygrać w konkursie - TU.

środa, 6 stycznia 2016

Michał Rzecznik i Leszek Wicherek „Żona dyplomaty”

Autorzy: Michał Rzecznik i Leszek Wicherek
Wydawnictwo: Widnokrąg

„Por. Bogusław Klaudiusz Kot – kawaler, urodzony w 1938 r. w Warszawie. Po maturze ukończyłem Szkołę Oficerską Milicji Obywatelskiej w Szczytnie. W Komendzie Głównej MO jestem zatrudniony od 1966 roku. Posiadam mieszkanie własnościowe M2 oraz samochód osobowy Fiat 125p.” – wbrew pozorom nie jest to fragment ogłoszenia matrymonialnego ani zeznania majątkowego, ale przedstawienie sylwetki nieco zdystansowanego, ale sumiennego porucznika Milicji Obywatelskiej. Czemu Milicji? Bowiem rzecz dzieje się jeszcze za czasów MO, kiedy jedynymi sklepami sieciowymi, były sklepy Społem, a Pepsi w szklanej butelce stanowiła prawdziwy rarytas.

W czasach PRL-u właśnie, Michał Rzecznik i Leszek Wicherek umieścili akcję swojego komiksu „Żona dyplomaty” , rozpoczynając tym samym cykl publikacji z osobą porucznika w rolach głównych. Niegdyś to kultowy kapitan Żbik świecił triumfy i stanowił straszak na bandytów, dziś wykazać się może także porucznik Kot. Opublikowany nakładem wydawnictwa Widnokrąg komiks ma szansę na dłużej zagościć w naszej świadomości, podbijając serca miłośników minionych czasów oraz siermiężnej, ale jakże klimatycznej rzeczywistości. 

Mimo niewielkiej objętości (zaledwie 32 strony, które musimy policzyć sami, bowiem nie stanowią one sedna sprawy) otrzymujemy niezwykle interesujący zapis codziennej pracy funkcjonariuszy milicji, którzy mierzyć się muszą z takimi wyzwaniami, jak choćby znalezienie ludzi, którzy grożą dyplomacie, panu Debois. Ów mężczyzna otrzymuje list z nakazem przekazania określonej sumy pieniędzy, w przeciwnym razie porwana może zostać jego ciężarna żona. List zawiera kategoryczny zakaz informowania funkcjonariuszy MO, ale dyplomata, jak każdy rozsądny obywatel, natychmiast zgłasza sprawę na posterunku, żądając od Władzy Ludowej ochrony oraz ujęcia bandytów.


Ze sprawą zapoznaje się porucznik Bogusław Klaudiusz Kot, prowadząc przesłuchanie z właściwym sobie chłodem i nonszalancją, skrywającymi jednak profesjonalizm i doświadczenie. Eliminując analizę grafologiczną, Kot decyduje się na obserwację oraz obławę przy torze treningowym na Służewcu, w której udział ma wziąć równie – na własne życzenie – Debois. Mimo iż Kot wydaje się przygotowany, czujemy, że coś w tej całej historii nie pasuje, że akcja ma małe szanse na powodzenie. By może ta niepewność wynika z dynamiki postaci, z niedopowiedzeń czy przemyśleń porucznika, ale z zaciekawieniem czekamy na dalszy rozwój akcji…




„Żona dyplomaty” to nie tylko kryminał, odkrywający przed nami kulisy pracy funkcjonariuszy MO, czy sylwetki przestępców i sposoby ich działania, ale również sentymentalna podróż do czasów PLR. I mimo iż nie można tu mówić o dynamizmie akcji (wręcz przeciwnie – z sekwencyjną dokładnością obserwujemy kolejne wydarzenia), to cała historia wciąga i zmusza do odkrywania prawdy. Na odbiór komiksu wpływ ma również siermiężna szata graficzna: przypominający dostępne w minionych czasach papiery z odzysku, objęte systemem kontroli dystrybucji towarów oraz pozbawione większego nasycenia barw kolejne kadry. Taka oprawa książki przepełnia nas nostalgią i umożliwia przeniesienie się do przeszłości. Warto zwrócić uwagę również na szczegóły, do których wielką wagę przywiązują autorzy – mamy tu zbliżenia poszczególnych części ciała, butelki Pepsi niesionej przez dyplomatę, kolejne ujęcia sklepu Społem, widzianego przez pryzmat różnych barw. To wszystko składa się na spójną, oryginalną całość, którą bez wątpienia docenia fani komiksu oraz czasów PRL-u, włączając tę publikację do swojej kolekcji i z niecierpliwością czekając na kolejne części opowieści o poruczniku Kocie.



niedziela, 13 grudnia 2015

Scott McCloud "Stwórca"

Tytuł: Stwórca
Autor: Scott McCloud
Wydawnictwo: Komiksowe

Czym jest tak naprawdę sztuka i co odróżnia prawdziwe dzieło od pracy rzemieślnika? Co sprawia, że nasze nazwisko przechodzi do potomności? Co warto poświęcić dla sławy i dla swojej pracy i dla sławy? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Scott McCloud, autor komiksu „Stwórca”, poruszającego ważkie dla wielu tematy, koncentrującego się na zadawaniu egzystencjalnych pytań i próbie znalezienia na nie odpowiedzi. 

Opublikowana nakładem Wydawnictwa Komiksowe opowieść toczy się na granicy jawy i snu, zaś doczesność przeplata się tu z tym, co wieczne i uniwersalne. Boski absolut jest tu widoczny pod wieloma postaciami, zaś autor prezentuje swoją wizję śmierci i samego momentu umierania – wypełnionego obrazami z przeszłości. To czyni z lektury prawdziwe wydarzenie, McCloud nie szczędzi nam uniesień, całej gamy emocji, która towarzyszy nam i bohaterowi w zmaganiach z twórczą niemocą i egoistycznym pragnieniem, by zaznaczyć w sposób szczególny swoją obecność na Ziemi. 

Bohater, David Smith, to obiecujący artysta, którego karierę przerwała nieuczciwa działalność agenta. Pięć lat wcześniej zainteresował się nim bogaty marszand, który ostatecznie zniknął z jego pracami oraz pieniędzmi. Tak naprawdę jednak David nigdy nie zdobył uznania krytyków, zaś jego nieliczne prace sprzedawały się za nikły ułamek ich rzeczywistej wartości. Nic dziwnego zatem, że załamany, pozbawiony twórczej weny artysta zapija swój smutek świadom, że nie jest w stanie zrealizować żadnego ze swoich projektów. Na dodatek nowy zarządca domu robi wszystko, by wyrzucić go z pięknego loftu na Manhattanie, a David nie ma pieniędzy nie tylko na czynsz, ale i na bieżące potrzeby. 

źródło: Stwórca

Okazją do podzielenia się swoim smutnym losem i rozczarowaniem sobą w roli artysty, jest spotkanie z ciotecznym dziadkiem. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, iż mężczyzna tak naprawdę … nie żyje. Moment, w którym David uświadamia to sobie, uruchamia lawinę wspomnień o rodzinie – o ojcu pisarzu, mamie artystce oraz siostrze. Dziś wszyscy oni już odeszli, a i on z chęcią oddałby życie, gdyby mógł tworzyć, gdyby został dostrzeżony. 

Ktoś kiedyś powiedział, by uważać na pragnienia, bo mogą się ziścić i tak właśnie dzieje się w przypadku Davida. Zawiera on pakt ze Śmiercią, zaś ceną sztuki jest życie. Artysta ma dwieście dni, by wykorzystać swój dar przekształcania materii zgodnie ze swoją wolą. Dwieście dni, które dzielą go od śmierci może wykorzystać jakkolwiek zechce, będąc świadomym tkwiącego w nim potencjału.


Czy jednak talent, połączony z niezwykłymi właściwościami, dzięki którym nie opiera mu się żaden materiał, wystarczą by odnieść spektakularny sukces? Okazuje się, że gotowość, o której wspomina poznana w niezwykłych okolicznościach Meg nie wystarczy, by zrealizować swoje marzenia, by pozostawić po sobie wiekopomne dzieło. Stworzone przez Davida prace są krytykowane za brak spójności i konsekwencji, tak naprawdę nikt nie rozumie, że przedstawiają one istotne dla niego chwile życia, że za sprawą swoich rzeźb próbuje on zachować przeszłość. Przełomową dla niego jest chwila, w której uświadamia sobie, że wcale nie musi tworzyć dla krytyków … Tak powstają prace, określane przez media mianem „nocnych rzeźb”, które budzą zachwyt, ale i wściekłość, które sprawiają, że David staje się poszukiwany przez policje…

„Stwórca” to komiks wielowymiarowy, poruszający wiele istotnych kwestii – nie tylko problem twórczości, ale też określenia priorytetów, a nawet depresji, na którą najwyraźniej cierpi Meg. Wątek obyczajowy i miłosny, splata się tu z wątkami nadprzyrodzonymi, a wszystko to, by przekonać nas, że „każda minuta jest jak ocean” i, że warto się na nie otworzyć. Czytelników przyciągnie nie tylko interesująca fabuła, ale i szata graficzna – oszczędne w kolorach, ale bogate w szczegóły rysunki, wyraziste i pełne mocy. Niekiedy możemy mieć wrażenie, że autor kadr po kadrze uwiecznia wydarzenia, zatrzymując czas, niekiedy zaś czujemy pęd wiatru we włosach, obserwując Meg na swym rowerze. Wszystko to wynosi „Stwórcę” wysoko ponad zwykły komiks, czyniąc z niego prawdziwe arcydzieło, na zawsze zapisując zarówno obrazy jak i płynące z lektury nauki w naszej świadomości. Przestaje również dziwić fakt, że zostanie on przeniesiony na duży ekran, choć nie wiem, czy film będzie w stanie powtórzyć spektakularny sukces komiksu.



piątek, 27 listopada 2015

Dominik Szcześniak "Robaczki"

Tytuł: Robaczki
Autor: Dominik Szcześniak
Wydawnictwo: Komiksowe



James A. Owen, Joe Shuster, Fred Gallagher – to nazwiska znane wszystkim miłośnikom komiksów. Co trzeba zrobić, żeby zostać tak genialnym twórcą komiksów? Jak wygląda proces przygotowywania komiksu? Czy scenarzyści i rysownicy to naprawdę ludzie z innej planety, czy może są dokładnie tacy sami, jak my, mają takie same problemy? Tak naprawdę, najgorzej w tym całym cyklu pracy ma scenarzysta, którego osoba pozostaje niezauważona, pensja – marna. Na dodatek recenzenci wciąż mają o coś pretensję, maja czelność wyrażać swoje zdanie (bywa, że i negatywne), a co gorsza … czasami robią to zupełnie ignorując lekturę. I jak w takiej atmosferze tworzyć?