Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potwór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potwór. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 kwietnia 2023

Kamila Stokowska "Emilka i potwory z legend"

Tytuł: Emilka i potwory z legend
Autor: Kamila Stokowska
Wydawnictwo: Lemoniada


Każdy z nas się czegoś boi. Jedni obawiają się ciemności, inni zamkniętych przestrzeni, jeszcze inni są śmiertelnie przerażeni, kiedy dostają do jedzenia szpinak. A ile osób boi się potworów? Zapewne wiele biorąc pod uwagę fakt, iż pod maską potwora może czaić się każdy, a same potwory przybierają kształty z naszych najgorszych koszmarów. Jednak największym grzechem potworów jest to, że nigdy ich nie wiedzieliśmy, zatem nasz lęk jest lękiem przed tym, co obce, nieznane, niezidentyfikowane.

niedziela, 12 maja 2019

Peternelle Van Arsdale "Bestia"

Tytuł: Bestia 
Autor: Peternelle Van Arsdale 
Wydawnictwo: Poradnia K 



Kiedy zastanowisz się nad sobą i swoimi reakcjami przekonasz się, że większą część twojego życia wypełnia strach. Wraz z upływem czasu, kiedy dorastasz i stajesz się coraz bardziej racjonalny, ten strach wcale nie maleje, a wręcz przeciwnie – rośnie w siłę. Jako maluch bałeś się bowiem samotności, ciemności, być może potwora mieszkającego w szafie czy pod łóżkiem, którym straszyli cię rówieśnicy czy rodzice. Jako dorosły, boisz się życia w każdym z jego aspektów, boisz się też innych ludzi. Twoje serce pełne jest strachu, a właściwie lęku – irracjonalnego, niewytłumaczalnego, przed którym nie można się obronić. Ten lęk popycha często dorosłych do zachowań, którym daleko jest do ludzkich… 

sobota, 17 grudnia 2016

Michał Rusinek "Księga potworów"

Autor: Michał Rusinek
Wydawnictwo: Zwierciadło


Kto powiedział, że potwory są straszne i złe? Ktoś kiedyś zrobił ogromną krzywdę potworom, czyniąc z nich negatywnych bohaterów i przedstawiając ich … potwornie. Już od czasów najdawniejszych, w opowieściach potwory stały po tej złej stronie mocy, nie tylko okropnie się zachowywały, bywały złośliwe bądź też śmiertelnie niebezpieczne, a na dodatek były po prostu brzydkie. Mówiło się, że potwory czają się na słabszych, że porywają niewinne panienki, a nawet, że ukrywają się w szafie i korzystając z każdej sposobności, by nastraszyć dziecko, albo też zrobić prawdziwy bałagan w pokoju.

czwartek, 15 października 2015

Amanda Noll "Potrzebuję mojego potwora"

Tytuł: Potrzebuję mojego potwora
Autor: Amanda Noll
Wydawnictwo: CzyTam


„(...) potwory zawsze istnieją. Ale tylko tutaj. - Postukał dwoma palcami w bok głowy. - Tylko tutaj. Ale to nie sprawia, że są mniej prawdziwe” – pisał w swojej książce Philip Huff. Te potwory w swoich myślach przywołują najczęściej dzieci, zaś ci nieproszeni goście potrafią rozgościć się bezwstydnie w pokojach maluchów. Szczególnie upodobały one sobie szafy oraz powierzchnię pod łóżkiem, gdzie sprytnie potrafią skrywać się całymi dniami po to tylko, żeby w nocy wychodzić i straszyć. Każde dziecko ma inną metodę na oswojenie lęku – jedne zostawiają zapalone światło podczas snu, jeszcze inne wolą spać w łóżku rodziców, gdzie czują się bezpiecznie. I choć wszystkie deklarują chęć pozbycia się nieproszonego gościa, to czy rzeczywiście świat bez potworów byłby taki wspaniały?

O tym, do czego może przydać się osobisty potwór zamieszkujący pod łóżkiem, możemy przekonać się dzięki lekturze książki dla dzieci (a może i dorośli chowają swoje potwory?) „Potrzebuję mojego potwora”. Ta zabawna, ale i straszna powiastka adresowana do młodych czytelników, autorstwa Amandy Noll, kryje w sobie nie tylko interesującą historię, ale i zachwycające ilustrację Howarda McWilliama. A nie jest łatwo portretować potwory, które przecież ze swojej natury są paskudne i odrażające, nie mają w sobie ani czaru, ani osobistego wdzięku. Mimo tego, można się do nich przywiązać i znaleźć pewne korzyści płynące z obcowania z nimi.

Właśnie taki stosunek do własnego potwora, nazwanego Gabem, ma Ignaś, mały chłopiec, który bez śliniącego się paskudy pod łóżkiem nie potrafi zasnąć. Tymczasem pewnego dnia Gab postanawia udać się na ryby i – ku ubolewaniu chłopca – opuszcza swoje stałe miejsce pobytu. „Jak miałem zasnąć bez tych tak dobrze znanych, strasznych dźwięków i ohydnej zielonej wydzieliny?” – pyta zrozpaczony chłopiec, ale okazuje się, że na miejsce Gaba szybko zgłasza się kilku chętnych. Pierwszy kandydat na zastępczego potwora, gotów zamieszkać w przytulnym pokoju, pod łóżkiem Ignasia, to Hubert. Niestety, dyszący ustami, straszny gość z wadą zgryzu, nie zaskarbia sobie sympatii chłopca, który spodziewał się po zastępczym potworze długich zębisk i strasznych pazurów. 

Także Raf, właściciel wyszczotkowanego futra i połyskujących pazurów nie jest w stanie zastąpić Gaba, a już z pewnością nie potrafi tego dokonać potworzyca Sylwia. Co prawda posiada ona okropne pazury, które mogą budzić przerażenie, ale za to monstrualnych rozmiarów ogon z kokardą, nie wzbudza szacunku (ani strachu) w Ignasiu. W domu chłopca pojawia się również Maks – prawdziwy flejtuch, ale tak naprawdę żaden, nawet najbardziej przerażający potwór nie zadowoli wymagającego chłopca. Dlaczego? Bo nie jest Gabem…


O tym, czy chłopiec znajdzie w końcu godnego zastępcę Gaba przekonamy się dzięki lekturze książki „Potrzebuję mojego potwora”, okraszonej sporą dawką humoru i potworności. Książka stanowi nie tylko wspaniałą rozrywkę dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, ale jest również doskonałym narzędziem do oswajania tych potworów, które nie pozwalają najmłodszym czytelnikom spać. Niezwykłe wizualizacje stworzone przez ilustratora uruchamiają wyobraźnie i pozwalają zmierzyć się i ze swoimi demonami. A wówczas, jak twierdzi Ignaś, zaśniemy „w mgnieniu oka”.

sobota, 31 stycznia 2015

Kristin Cashore "Iskra"

Tytuł: Iskra
Autor: Kristin Cashore
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Kim jest potwór? Niestety, nie zawsze tym mianem określamy osobnika, który popełnia bestialskie czyny. Zbyt często za potwora uważamy tego, kto w pewien sposób różni się od nas, nie chce zaakceptować określonych reguł, łamie schematy. Ludzie boją się bowiem wszystkiego, co nie przystaje do matrycy wytworzonej w ich umysłach. Łatwiej jest zatem nazwać Innego potworem, łatwiej jest skierować przeciwko niemu falę nienawiści, niż starać się go zrozumieć, zaakceptować, a może nawet … pokochać.
O tym, jak silna może być ludzka nienawiść, doskonale wie Iskra, bohaterka wciągającej powieści Fantazy o tym samym tytule. „Iskra” Kristin Cashore, opublikowana nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia, to już drugi tom serii „Siedem Królestw”. Mogą po niego sięgnąć również Ci, którzy nie czytali powieści „Wybrańcy”, chociaż jestem przekonana, że wkrótce po skończeniu lektury nadrobią to przeoczenie. Mamy bowiem do czynienia z napisaną z rozmachem, wielowątkową historią, której zalety odkryją również czytelnicy z dystansem podchodzący do tego gatunku literackiego.
Poznajemy Iskrę, mieszkankę górzystej, nieprzyjaznej krainy, zwanej Dolinami. To kraj o skąplikowanej sytuacji politycznej, gdzie o ziemie walczy dwóch żądnych krwi i bogactw lordów – Mydogg z Północy raz Gentian z Południa. Tronu desperacko próbuje bronić młody król Nash, opierając się ze wszystkich sił żądaniom uzurpatorów. Wydaje się jednak, ze nie ma sposobu na uniknięcie wojny, wszak lordowie gromadzą już swoje armie i nie mają zamiaru zrezygnować z budowy swoich imperiów na gruzach przejętej stolicy.
Iskra trafia w sam środek tej wojny, jest bowiem cenna, dla wszystkich zainteresowanych stron. Jest ona nie tylko piękną kobietą, ale pięknym… potworem. Doliny są bowiem krainą, w którym żyją różne stworzenia, obdarzone nadnaturalnymi mocami. Jej ojcem był nieziemsko piękny i nieziemsko okrutny Cansrel, zaś matką ziemska kobieta. Z takich związków zawsze rodziły się kolejne potwory, choć Iskra odziedziczyła po matce wielkie serce i człowieczą wrażliwość. Mimo posiadanego daru kontrolowania umysłów, nigdy nie wykroczyła poza narzucone sobie ramy, korzystając z niego tylko w wyjątkowych przypadkach i tylko w słusznych intencjach.
Dziewczyna została wychowana przez sąsiada ojca, Brockera, który zainteresował się półsierotą i nauczył dziewczynkę wszystkiego, co sam umiał. Pokochał Iskrę niczym własną córkę, choć uczucia jego syna, Łucznika, dalekie były od miłości braterskiej. Kiedy dorośli, zostali kochankami, lecz dziewczyna nigdy nie oddała mu do końca siebie, odrzucając przy tym kolejne oświadczyny. Nie dla niej bowiem spokojne życie w Dolinach, nie dla niej macierzyństwo i rodzenie podobnych do niej, znienawidzonych przez ludzi potworów.  Iskra postanawia bowiem odkupić grzechy ojca i wykorzystać swoją moc pomagając królowi Nashowi w walce o Doliny.
Wspólnie z Nashem, księciem Briganem i Garanem, a także ich siostrą, opracowuje strategię, która ma im pomóc w starciu z wrogiem. Iskra musi przełamać swoje opory, by wykorzystać swoje moce w trakcie przesłuchań szpiegów nasłanych przez zbuntowanych lordów. Tyle tylko, że zarówno Myddog, jak i Gentian  mają świadomość, iż wstąpiła ona w szeregi wroga. By zniwelować przewagę wynikającą z jej Daru, dezinformują własnych ludzi, a następnie wysyłają ich, by zostali schwytani. Rodzina królestwa musi wymyśleć inny, bardziej radykalny plan, w którym Iskra odegra kluczową rolę. Dziewczyna musi być jednak czujna, bo jej wartość na rynku rośnie i niejeden by wiele dał, by ją schwytać i wykorzystać do zdobycia przewagi.
Czy Iskrze uda się przetrwać w tym okrutnym świecie ludzi? Czy zdołają wraz z Briganem ochronić Doliny? Kim jest niezwykły chłopiec o kolorowych oczach, czarujący słowami i mącący umysły? Czy wojna to dobry moment, żeby wyznawać miłość i … kochać, szczególnie kiedy jest się potworem? Na te wszystkie pytania odpowiada Kristin Cashore w „Iskrze”. Ta porywająca powieść zapewnia niekończącą się przygodę, nagłe zwroty akcji i napięcie, które rośnie z każdą stroną, sięgając zenitu podczas zasadzki w pałacu i już do końca powieści trzymając nas w pułapce niepewności. Autorka podeszła do bitwy toczonej w Dolinach niczym strateg, z równym pietyzmem konstruując sylwetki swoich bohaterów. To sprawia, że jest to książka, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością, sięgając po jej zakończeniu po część pierwszą serii (wersja dla tych, dla których „Iskra” jest pierwszym spotkaniem z twórczością Cashore), bądź też z niecierpliwością oczekując kolejnych propozycji autorki.




piątek, 12 października 2012

Antonia Michaelis "Baśniarz"

Tytuł: Baśniarz
Autor: Antonia Michaelis
Wydawnictwo: Dreams
Bajki to nie zawsze przyjemne opowieści pełne księżniczek, klejnotów i pięknych szat. Częściej są to historie bliższe tragicznej „Dziewczynce z zapałkami” Hansa Christiana Andersena niż „Królewnie Śnieżce” braci Grimm, gdzie piękny książę zjawia się w samą porę, by uratować swą ukochaną, zaś dobro triumfuje. Najbardziej wiarygodne bajki stanowią odzwierciedlenie rzeczywistości i pomagają uporać się z problemami, bądź też godnie – w ślad za bohaterami historii – zejść ze sceny. Niektóre z nich pomagają zrozumieć pewne mechanizmy zachowań, ułatwiają akceptacje tego co nieuniknione, a także służą poszukiwaniu odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.
Skąd pochodzi księżyc? Jaki jest sens życia? Dokąd się idzie po śmierci? Gdzie się kończy strach? Mała dziewczynka nigdy nie zadałaby takich pytań, chyba, że byłaby Królową Skał, Małą Królową zatopionej wyspy. Wówczas Antonia Michaelis, niemiecka pisarka i autorka takich powieści, jak „Tygrysi księżyc” czy „U nas w Ammerlo” mogłaby napisać o niej bajkę, która, niczym u Andersena wcale nie kończy się happy endem i wcale nie jest wesoła i przyjemna. A może jednak tak się stało? Może „Baśniarz” opublikowany przez Wydawnictwo Dreams to właśnie historia takiej Małej Królowej, która w szarej rzeczywistości musi chronić niewinne, kryształowe serce przed tymi, którzy są w stanie odebrać klejnot wyłącznie dla własnej przyjemności? Dlatego w historii pojawia się także obrońca, Abel, choć daleko mu do rycerza w lśniącej zbroi. To raczej zbuntowany nastolatek, choć czasami wydaje się, że zamienia się w groźnego wilka, psa o złotych oczach, a nawet morsa. Do tego, aby bajka zyskała blasku, by pojawiła się nadzieja na odmianę losu, konieczna jest także postać różanej dziewczynki, czyli Anny, odpornej na ciernie, choć nieprzywykłej do wszelkich brudów tego świata.
Mając takich bohaterów Antonia Michaelis mogła opowiedzieć swoją baśń, uwodząc czytelnika, przykuwając go do siebie i hipnotyzując melodią słowa. „Baśniarz” jest tym samym pozycją wyjątkową, zatopioną gdzieś na granicy jawy i snu, daleką od banału i szokująco realistyczną. Zdumiewający zmysł obserwacji autorki i zdolność przeistoczenia wszelkiego zła w baśniowe kształty sprawia, że opowieści snute przez Abla przenikają tu prozę życia, barwiąc ją kolorem. Niestety, jest to kolor purpury – kolor krwi.
Michaelis przedstawia czytelnikowi kontrowersyjną postać Abla Tannateka, tytułowego baśniarza, a właściwie outsidera i przestępcę. „Polski handlarz pasmanterią” – tak określany jest w szkole przez tych, którzy nie mają oporów, by zwrócić się do niego z prośbą o narkotyki. Wszyscy widzą tylko to, co chcą widzieć – jego maskę groźnego wykolejeńca, wagarowicza, który ma małe szanse na zdanie matury. Jedynie Anna, wychowana z ciepłym domu, w którym nawet „powietrze jest niebieskie”, mająca dobrze sytuowanych rodziców, jest w stanie dostrzec jego prawdziwą naturę Abla  - kochanego brata, który chroniąc siostrę jest w stanie zrobić dla niej wszystko. Czy jednak jest w stanie posunąć się do zabójstwa? „Oni pomyślą, że to byłem ja. Nie można udowodnić, że się czegoś nie potrafi zrobić (…)” – mówi chłopak do Anny, a ta wierzy mu bezgranicznie. Nikt, kto widzi jaką opieką otacza małą Michi, jak chroni ją przed okrucieństwem świata i przed prawdą o odejściu matki, nie ma wątpliwości co do jego natury. Nikt, kto choć raz posłucha jego baśni nie będzie w stanie uwierzyć, że baśniarz, mors wiernie czuwający nad bezpieczeństwem Małej Królowej, różanej dziewczynki  i ślepego kotka, mógłby odebrać komuś życie na jawie. W bajce, to co innego, wszak ktoś musi się uporać z żeglarzem z czarnego okrętu, kolejnymi wrogami, czy też zdrajcą – Latarnikiem.
„Baśniarz” to książka przywodząca na myśl „Małego Księcia” czy „Księgę tysiąca i jednej nocy”, choć odwołać się można jedynie do specyficznej atmosfery ulotności i magii otaczającej nas dookoła. To jednak nie magia, a ponura rzeczywistość ukształtowała postać Abla, który jest tu ponurą ofiarą swoich czasów. Antonia Michaelis zdołała powstrzymać się od ingerencji w opowieści Baśniarza, nie ocenia, nie komentuje – daje mu całkowitą swobodę wypowiedzi i … swobodę wyboru. To, co się dzieje, jest tylko konsekwencją decyzji Abla, podobnie jak moje łzy są konsekwencją lektury.
„Baśniarzu, dokąd żegluje ten statek, na którego pokładzie się znajdujemy? Dokąd prowadzi twoja baśń? Kto płynie czarnym statkiem?” – pyta autorka, a ja w ślad za Małą Królową zapytam jeszcze: „Dokąd się idzie po śmierci? Gdzie się kończy strach?”