Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sens. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

Donna Ashworth "Dzika nadzieja"

Tytuł: Dzika nadzieja
Autor: Donna Ashworth
Wydawnictwo: Sensus


Są w życiu chwile, kiedy grunt usuwa się spod nóg, a wszystko, co wydawało się stałe i pewne, nagle traci znaczenie. Wtedy człowiek doświadcza osobliwej pustki — takiej, w której nie ma już żadnych planów, pewników ani jasnych odpowiedzi. A jednak nawet w tej pustce coś pozostaje. To nadzieja. Nie zawsze jasna i pewna, często ledwie tląca się gdzieś na obrzeżach świadomości, ale obecna. To ona każe wstać kolejnego dnia, wykonać najprostszy krok, spojrzeć dalej niż tylko na chwilowe załamanie. Nadzieja w swojej najbardziej pierwotnej formie nie jest deklaracją ani ideą — jest odruchem, niekiedy jedyną deską trzymającą nas na powierzchni. I właśnie tę instynktowną nadzieję opisuje opublikowana nakładem wydawnictwa Sensus pozycja „Dzika nadzieja” autorstwa Donna Ashworth.

piątek, 24 sierpnia 2018

Cristina Caboni 'Strażniczka miodu i pszczół"

Autor: Cristina Caboni 
Wydawnictwo: MUZA 



„W życiu zdarzają się różne rzeczy. Z pozoru straszne wydarzenia niespodziewanie nabierają zupełnie innego znaczenia. Nie zawsze ich konsekwencje są negatywne. Często wskazują nowe możliwości. Sekret polega na tym, by umieć je rozpoznać” – te piękne słowa znamionują bogate życiowe doświadczenie, ale i cierpienie, którego nie brakuje w naszym życiu. Problem w tym, że w chwilach ciężkich, traumatycznych, potrafimy skoncentrować się tylko na ich przeżywaniu, tylko nieliczni widzą w nich głębszy sens. Dopiero z perspektywy czasu okazuje się, że wszystko miało swój cel, nic nie zdarzyło się bez przyczyny, że każde zdarzenie miało nas czegoś nauczyć, miało nas doświadczyć byśmy potrafili poradzić sobie z kolejnym wyzwaniem bądź też zainicjowało proces niezbędnych zmian. 

sobota, 17 lutego 2018

Anand Dilvar „Niewolnik. Jak przebudziłem się do życia” - KONKURS ZAKOŃCZONY

Potężna w swym przekazie, przełomowa książka, która zmienia sposób patrzenia na świat. To niezwykła podróż do życia, jaką przeżył narrator, będąc w śpiączce, zapis jego doświadczeń i wniosków odnośnie prawd o życiu, byciu człowiekiem i uczuciach. 



Zadanie: Za co cenisz sobie życie? 

wtorek, 11 lipca 2017

Marcin Kretkiewicz "Droga na koniec świata"

Tytuł: Droga na koniec świata
Autor: Marcin Kretkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res



Camino de Santiago to średniowieczny szlak pielgrzymkowy, który wiedzie do położonego w Galicji Santiago de Compostela. To właśnie tam znajduje się grób jednego z dwunastu powołanych przez Jezusa uczniów – apostoła Jakuba. Już w XI wieku miejsce to otoczone było kultem, Santiago de Compostela obok Jerozolimy i Rzymu, stało się bowiem jednym z trzech najważniejszych miejsc pielgrzymkowych zachodniej Europy. Każdego dnia Drogą św. Jakuba wędruje tysiące pielgrzymów, a pokonywane kilometry odmierzane są ilością stempli w credencial, paszporcie pielgrzyma.

niedziela, 28 maja 2017

Iwona Walczak "Śniadanie na skale"

Autor: Iwona Walczak
Wydawnictwo: Replika


„Tam, gdzie los jest dla nas zbyt łaskawy, zwykle pojawia się otchłań, w którą w każdej chwili mogą runąć wszystkie marzenia” – pisał w jednej ze swoich książek Paulo Coelho. Dlatego właśnie warto czerpać radość z bycia „tu i teraz”, z rzeczy drobnych i małych sukcesów. Niestety mamy tendencję do parcia wciąż przed siebie bez rozglądania się na boki, nie mamy czasu by choć na chwilę zatrzymać się w miejscu, by cieszyć się drobnymi przyjemnościami i osiągniętymi celami – zamiast tego wyznaczamy kolejne. Efekt? Wypalenie zawodowe, brak satysfakcji z życia, rozpad związku, pułapka, z której nie widzimy wyjścia…

wtorek, 10 stycznia 2017

Viola Shipman "Bransoletka pełna wspomnień"

Tytuł: Bransoletka pełna wspomnień
Autor: Viola Shipman
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


„Dawaj z siebie, ile możesz. Nigdy nie wiesz, jak głęboki ślad odciśniesz przy tym w kimś obcym” – te słowa przyświecają ludziom o wielkich sercach, stanowią niewypowiedziane motto osób, które każdym swoim czynem dają wyraz głębokiego zaangażowania w społeczne problemy i w poprawę losu bliźniego. I choć media zarzucają nas informacjami o kolejnych bestialskich zbrodniach popełnionych przez ludzi, to wśród współczesnych ludzi kryją się też pomocne anioły, dobre dusze gotowa wspomóc nas dobrym słowem czy też … za pomocą symbolicznego prezentu wlać w nasze serca nadzieję.

niedziela, 21 czerwca 2015

Sylwia Zientek „Próżna”

Tytuł: Próżna
Autor: Sylwia Zientek
Wydawnictwo:MUZA SA


„Życie mija zbyt szybko, by warto było tracić czas na pracę tylko po to, aby dotrzymać kroku innym, by nie mieć mniej. Pracować, aby kupić dom, samochód, superciuchy (…) Po co koncentrować się na posiadaniu, jeżeli nie mamy czasu dla tych, których kochamy? Jeśli nie starcza dnia, aby dzielić się tym, co mamy?” – pisze Kacper Godycki-Ćwirko w swojej książce. Pod tymi słowami mogłaby się podpisać większość współczesnej populacji, której treścią życia jest właśnie konsumpcja i mozolne pięcie się po szczeblach kariery. Jednak, gdyby zapytać któregokolwiek z przedstawicieli tej grupy, nie uzyskalibyśmy odpowiedzi, po co tak naprawdę pniemy się wyżej, chcemy więcej. Ambicja nie jest tu wytłumaczeniem, nie o rozwój nam bowiem chodzi, ale tak naprawdę rozpaczliwie próbujemy zapełnić pracą oraz przedmiotami ogromną pustkę, która istnieje w naszym sercu i duszy. 

Doskonałym przykładem ludzi, którzy bezrefleksyjnie prą przed siebie, nie bacząc na koszty i ofiary, są bohaterki (a właściwie niemal wszyscy bohaterowie) powieści Sylwii Zientek „Próżna”. Opublikowana nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA książka, to niezwykle emocjonalna i boleśnie prawdziwa historia osób, które dawno zapomniały (a może nigdy nie wiedziały?) o co tak naprawdę chodzi w życiu. Mają wszystko, dążą do powiększenia już i tak olbrzymich majątków, kolekcjonują kolejnych partnerów bądź partnerki, przeżycia, stopnie zawodowe, idą wciąż dalej, pragną wciąż więcej, nie umieją zatrzymać się nawet na chwile i oddać refleksji. Powieść nie należy do łatwych i lekkich, napisana pięknym językiem, świadcząca o erudycji autorki i rozległej wiedzy na temat kultury i sztuki pozycja, jest bowiem lustrem w którym wielu czytelników może się przejrzeć. Powinna stać się bodźcem do zmiany, do nadania swojemu życiu nowego kierunku, do znalezienia w swoich czynach głębi.

Poznajemy Dianę oraz Penelopę, dwie prawniczki, przyjaciółki tak od siebie różne, a jednocześnie tak samo zagubione we współczesnym świecie, przytłoczone swoimi marzeniami i pragnieniami. Diana jest tą rozważną i stateczną, która skrupulatnie dąży do wytyczonych celów ciężka pracą. Godziny poświęcone na analizowaniu kazusów prawnych, paragrafów, dokumentów, staranność w wykonywaniu zadań i poświęcenie dla kancelarii Duval, Smok i Partnerzy sprawiają, że z biegiem lat zostaje partnerem. Troska o pokonywanie kolejnych szczebli zawodowych wymaga poświeceń i odbywa się kosztem życia rodzinnego. Z mężem Adamem z roku na rok oddalają się od siebie coraz bardziej, zaś próby ratowania związku macierzyństwem, powodują jeszcze większe pretensje i wyrzuty. Dzieci widują ją sporadycznie, a każda minuta nie poświęcona na pracę jest dla niej minutą straconą. Poprawie jakości życia rodzinnego nie pomaga fascynacja Robertem, nieszablonowym partnerem kancelarii, ani romans z przełożonym, Davidem. Czego tak naprawdę Diana pragnie, do czego dąży? Można odnieść wrażenie, że ona sama nie jest już w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Penelopa, Penny – jak każe do siebie mówić – została wychowana w przekonaniu, że jest najlepsza i najpiękniejsza, że jest predestynowana do bycia wynoszoną na piedestał. Śliczna i uwodzicielska, umiejętnie wykorzystuje swoje atuty, by jak najmniej angażować się w pracę, by zdobyć kolejną błyskotkę, by zjeść kolejną kolacje w prestiżowej restauracji. Bardziej niż relacje liczą się dla niej pozory, ludzi ocenia nie po tym, jacy są, ale ile i co mogą dla niej zrobić. Przygodny seks to dla niej codzienność, zachłannie rzuca się na nowe doznania, kolekcjonując rzeczy materialne, korzystając z tego wszystkiego, co za pieniądze oferuje jej świat. Jak pisze autorka: „W wieku dwudziestu dziewięciu lat Penny stała się ucieleśnieniem lansowanego przez większość magazynów wizerunku kobiety, o której wartości decydują trzy najważniejsze rzeczy: figura, kariera, orgazmy”. W rzeczywistości jednak, ten pęd do poznawania i zdobywania jest desperackim krzykiem kobiety, która w żaden inny sposób nie umie oswoić swojej samotności, która nie potrafi zapełnić prawdziwymi relacjami, miłością, pustki.

Jak zakończy się historia tych dwóch kobiet? Dokąd zmierza współczesny świat, w którym ludzie niczym owce biegną bezmyślnie w jednym kierunku – na mityczny szczyt? Na te pytania odpowiada Sylwia Zientek, w pięknej, ale i smutnej w swej wymowie powieści „Próżna”. Piękny język autorki, plastyczne opisy Francji, klimat, który autorka potrafi stworzyć za pomocą słowa sprawiają, że powieść jest wyjątkową, zaś jej lektura staje się czasem głębokich emocjonalnych przeżyć i wewnętrznych dialogów. Autorka ukazując nie tylko dwie kobiety, ale i wszystkich pracowników kancelarii, osoby w ich otoczeniu, nakreśla mały fragment rzeczywistości, stanowiący jednak odzwierciedlenie współczesnych społeczeństw. Jedynie zakończenie, choć zaskakujące, wydaje mi się zbyt banalne, nieprzystające do kierunku, w jakim powieść zmierzała. Czymże jest jednak te kilka zdań w porównaniu z pozostałymi stronnicami książki; historii ukazującej człowieka uwikłanego w rozmaite zależności, zabijanego powoli pragnieniami i dążeniami? Pozostając pod wielkim wrażeniem powieści, jak i muzyki towarzyszącej mi podczas lektury (Concha Buika wciąż była w tle), z niecierpliwością wypatrywać będę kolejnej pozycji autorstwa Sylwii Zientek. Pisarki, która portretuje życie w taki sposób, że widzimy się w tym obrazie, zaś to, co dostrzegamy, wcale się nam nie podoba … 

czwartek, 4 czerwca 2015

Katarzyna Targosz "Jesień w Brukseli"

Tytuł: Jesień w Brukseli
Autor: Katarzyna Targosz
Wydawnictwo: JanKa


„Najpiękniejsza z pór roku, zadumana pogodną zadumą zrozumienia i ciszy, wspaniała w mądrym uśmiechu do opadających z niej złotych i purpurowych liści, w uśmiechu do przemijającego porywu wiosennej młodości i rozkwitu lata. Najmądrzejsza z pór roku, zapatrzona w głębię tajemnic natury (…)” – tak o jesieni pisał Tadeusz Dołęga-Mostowicz. O tej wyjątkowej porze roku powstało wiele książek, czyniąc z niej zarówno bohaterkę, jak i tło wydarzeń, efekt zmian, jak i do nich bodziec.

A jaka jest jesień u Katarzyny Targosz, pisarki i fotografki, znanej z wyjątkowo udanego debiutu „Wiosna po wiedeńsku”? Jej najnowsza powieść „Jesień w Brukseli”, jest właśnie taka, jak ta osobliwa pora roku, niosąca ze sobą piękno, ale i przemijanie, kreację, ale i destrukcję. Opublikowana nakładem wydawnictwa JanKa pozycja, zachwycić może poszukujących w literaturze czegoś więcej, niż tylko ulotnej przyjemności. Teksty Targosz, mimo że odwołują się do znanych nam schematów, do codziennego życia, odznaczają się niezwykłą głębią i zmuszają do refleksji. Dzięki temu nie tylko gościmy w świecie bohaterów, ale bohaterowie ci wpływają na nasz świat – zarówno ten wewnętrzny, jak i nasze otoczenie.

Autorka przenosi nas do … Brukseli, tyle tylko, że krakowskiej. Ekskluzywne osiedle zamknięte, wysoki standard wykończenia i płynący z tego prestiż – to wartości, które ceni bohaterka książki, Konstancja Igłowska. Trzeba przyznać, że to całkiem przyjemne warunki do tego, by rozpocząć nowe życie. Ostatnie miesiące były bowiem dla trzydziestoletniej graficzki niezwykle ciężkie - nie dość, że mężczyzna, z którym wiązała życiowe plany postanowił szukać duchowej równowagi w Tybecie, to jeszcze firma, w której była zatrudniona, ogłosiła nagle upadłość. Okazuje się, iż mimo sukcesu komercyjnego, jaki odniosła ostatnia gra stworzona przez Konstancję, ofert pracy w zawodzie nie ma zbyt wiele. Szansą może być rozmowa z firmą pracującą nad serią gier komputerowych – potrzebują oni osoby do opracowania gry edukacyjnej, rozgrywającej się w średniowieczu. 

Jednym z szefów firmy okazuje się być niezwykle pociągający mężczyzna, Marek Zlewik, który nie ma nic przeciwko łączeniu pracy z przyjemnością. Zacieśnienie relacji i przekroczenie pewnych barier wydaje się też nie przeszkadzać Konstancji. Pomimo oczywistych sygnałów, kobieta wydaje się zupełnie nie zauważać, że jest zaledwie zabawką w jego rękach. Romans z szefem nie jest jednak gwarancją zatrudnienia – do tego potrzebna jest jeszcze akceptacja projektu gry przez wspólnika Marka. Konstancja staje zatem przed zadaniem przełamania swojej niechęci do epoki, w której toczyć ma się akcja i stworzenia oferty, która zapewni jej zdolność kredytową i możliwość pozostania w pięknym mieszkaniu. 

Będzie to trudne, bowiem od pracy odrywają Konstancję jej nałogi, hulaszczy tryb życia i brak asertywności. Mogłoby się wydawać, że osoba o jej pozycji zawodowej, autorka gry „Mroczne katakumby”, będzie poważniej podchodziła do obowiązków oraz ludzi. Tymczasem poranki Konstancja spędza na leczeniu kaca, kolejne dni upływają właściwie pod znakiem niekończącej się imprezy, przerywanej tylko przygodnym seksem. Paradoksem jest to, że jedyny przyzwoity mężczyzna w jej otoczeniu, Bartek, wykładowca UJ, nie pociąga jej fizycznie. Prawdopodobnie właśnie dlatego, że jest …zbyt przyzwoity. Konstancja ma bowiem wyjątkową słabość do niegrzecznych chłopców, którzy nie lubią zobowiązań, dla których seks jest sportem, formą relaksu. 

W obliczu zainteresowań Konstancji i jej miłosnych przygód nie dziwi wcale korespondencja, którą nagle zaczyna otrzymywać. Nadawca listów wydaje się być owładniętym myślą o cielesnych uciechach psychopatą, lubującym się przy tym w straszeniu swojej ofiary. Początkowe podejrzenia padają na nowego sąsiada Konstancji, sympatycznego pana Zenona, ale śledztwo prowadzone przez brata bohaterki prowadzi w zupełnie innym kierunku… I jak tu w atmosferze strachu, podejrzeń, a przy tym niekończącej się zabawy tworzyć grę? Nieocenioną pomocą służy mężczyzna poznany na jednym z for internetowych, Ostrze_B, historyk mediewista, który nie tylko odsłania przez Konstancją mroki średniowiecza, ale i próbuje skłonić kobietę do podpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące jej życia i wyznawanych przez nią wartości. Czy uda mu się ta trudna sztuka?

„Jesień w Brukseli” to powieść wielowymiarowa, której kolejnych znaczeń możemy doszukiwać się w zależności od naszych poglądów czy życiowego doświadczenia. Autorka tworzy niezwykły klimat dla swojej opowieści, wydawać by się mogło, że pętla zaciska się na szyi Konstancji coraz mocniej, nieodwracalnie rujnując jej przyszłość, zaś jej serce zmienia się w kamień. Jak to jednak jesienią bywa, wszystko może się odmienić – zarówno sytuacja, jak i sami bohaterowie. 

Przyznam, że graficzka nie wzbudziła we mnie sympatii, nie jest typem osoby, z którą chciałabym mieć cokolwiek wspólnego. Leniwa paranoiczka ze skłonnością do autodestrukcji – takie określenie nieustannie przychodzi mi na myśl, charakteryzując bohaterkę. Nie mogę się również przełamać, by nazwać ją Sisi, zbyt pretensjonalnie to brzmi w jej ustach, pozostaję zatem przy pięknym, choć znienawidzonym przez nią imieniu – Konstancja. Ogromną sympatię wzbudził natomiast we mnie jej brat, równie lekko podchodzący do życia, ale naturalny w swoich zachowaniach, bez skłonności do tworzenia pesymistycznego scenariusza każdego wydarzenia czy do prokrastynacji. Mimo osobliwego podejścia do życia jest empatycznym młodym człowiekiem, będącym zawsze tam, gdzie jest potrzebny. To on pierwszy zauważył, że aktywność pana Zenona nie wynika z chęci osaczenia sąsiadki czy jej wystraszenia, ale z samotności. Właśnie ta relacja, najpiękniejsza w całej książce, zasługuje na głębsze przemyślenia i rozejrzenie się dookoła – być może wśród osób z naszego otoczenia jest więcej panów Zenonów…

A co z samą Konstancją? Czy uda jej się zdobyć wymarzoną pracę? Czy gra podbije serce wspólnika Marka? Kim tak naprawdę jest Ostrze_B i jaki wpływ na rzeczywistość na internetowa znajomość? Ile zniesie zakochany w Konstancji Bartek? Na te wszystkie pytania musimy poszukać odpowiedzi w powieści Targosz pamiętając jednocześnie, że „Nawet w zaawansowanej jesieni życia można zaczynać od początku. Pozostawić za sobą miejsca ciężkie od wspomnień i znajomą okolicę (…)”.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Julian Barnes "Poczucie kresu"

Tytuł: Poczucie kresu
Autor: Julian Barnes
Wydawnictwo: Świat Książki










„Co wiedziałem o życiu ja, człowiek, który żył tak ostrożnie? Który ani nie przegrał, ani nie wygrał, ale po prostu pozwalał, by życie mu się przytrafiało? Który miał zwykłe ambicje i zbyt szybko przystał na to, by ich nie realizować? Który unikał bólu i nazywał to zdolnością przetrwania?”- ile osób, może sobie u kresu życia zadać takie pytania? Ile osób żyło i wciąż żyje nie ryzykując niczego, nie wychodząc ze swojej strefy bezpieczeństwa? Czy możliwe jest życie bez wzlotów i bez upadków, bez sukcesu i bez porażek, bez miłości i bez nienawiści? I co najważniejsze - czy takie życie można życiem nazwać, czy może raczej egzystowaniem w skorupie jaką się otaczamy? Pytania, pytania… Trudno ich uniknąć podczas lektury książki światowej sławy brytyjskiego pisarza Juliana Barnesa. Jego najnowsza powieść „Poczucie kresu” to właśnie bodziec do rozmyślania o przeszłości, o motywach i konsekwencjach postępowania, to podróż w przeszłość szlakiem swoich wspomnień po to, by odkryć, że rzeczy nie zawsze są takie, jak je widzimy.
Trudno doszukiwać się tu brawurowo prowadzonej akcji, wielkich tragedii, dramatów czy morza łez. A jednak, mimo leniwie toczących się wydarzeń, książka porusza nas do głębi pozwalając docenić kunszt autora i jego mistrzostwo we władaniu słowem. Londyński klimat nie ma tu nic do rzeczy, mamy jednak wrażenie, że wszystko jest jakby spowite mgłą, niewyjaśnione, pełne znaków zapytania czy niedopowiedzeń. Barnes unika patosu, nie ma tu wzniosłych słów czy choćby jednego zbędnego epitetu, mamy wrażenie, że książka jest doskonale wyważona, dopracowana w każdym celu tak, że nawet przewidywalne zakończenie nie budzi rozczarowania, ale staje się kolejnym zapisem na osi czasu.
Poznajemy Tony’ego Webstera, emeryta, członka lokalnego towarzystwa historycznego, człowieka wyważonego, powściągliwego, typowego asekuranta, który nigdy niczym nie zaryzykował. List otrzymany z jednej z kancelarii prawniczych burzy jego wystudiowany spokój i zmusza do powrotu wiele lat wstecz do czasów szkolnych, do zawartych wówczas przyjaźni i do dziewczyny w obecności której stał się mężczyzną.
„Trochę osiągnięć, trochę rozczarowań”- tak mówi o swoim życiu Tony, przypominając sobie Alexa, Colina i Adriana, kolegów ze szkolnej ławki. Owa informacja od prawnika to w rzeczywistości spadek po niejakiej Sarah Ford, matce jego pierwszej dziewczyny, którą widział jeden jedyny raz, a jednak zdołał zaskarbić sobie jej sympatię (a może współczucie?). Jednak to nie marne pięćset funtów odziedziczone po kobiecie, ale pamiętnik, który mu zapisała wstrząsnął nim zmuszając do przewartościowania swojego obrazu świata. Zapiski Adriana Finna mogły zawierać wszystko, włącznie z wyjaśnieniem przyczyny samobójstwa jakie popełnił. Niestety ów pamiętnik zagarnęła dla siebie Veronica Ford, kobieta, która na długie lata zapadła mu w pamięć, która go upokorzyła, manipulowała nim, wiążąc się ostatecznie z jego najbliższym przyjacielem.
Historii Barnesa daleko do ckliwego love story, to raczej opowieść o zbrodni (choć nie tej rozumianej dosłownie) i karze, o winie i odpowiedzialności. To także znakomity dowód na ułomność ludzkiej pamięci, jej zdolność do fałszowania rzeczywistości i tworzenia iluzji, które stają się jedynym światem, jaki znamy. W „Poczuciu kresu” pojawia się też Philip Larkin, poeta tworzący w duchu Yeatsa, czy Hardy’ ego, a właściwie fragmenty jego wierszy, co dodatkowo podsyca nasze pragnienie odpowiedzi na pytania o motywy, którymi się w życiu kierujemy.
„Poczucie kresu” Juliana Barnesa jest książką wielowymiarową i choć nie jest to lektura łatwa, lekka i przyjemna to warto się w nią zagłębić, zatracić bez reszty. Wielbiciele dobrej literatury z pewnością docenią geniusz Barnesa, przestrzeń, którą potrafi stworzyć wyłącznie za pomocą słowa i emocje, jakie wywołuje. To powieść, która zmusza do analizy swoich wyborów i dróg, odpowiedzi na pytanie ile z Tony’ego jest w nas samych. Obawiam się, że zbyt wiele…


Recenzja została również umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl