Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 listopada 2025

Lifestyle: Muffiny z owocami

Te muffiny można zrobić tak naprawdę z rożnymi owocami, są doskonałe nie tylko na lato, ale przez cały rok. Tym razem zrobiłam je z borówkami i przywołały smak lata!

Składniki:

  • 1 i 1/2 szkl owoców
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki oleju

czwartek, 24 października 2019

Carrie Elks "Jesienny pocałunek"

Autor: Carrie Elks
Wydawnictwo: Kobiece


Dziś już nikogo niestety nie dziwi wiadomość o rozwodzie, rozstaniu pary, o tym, że wielka miłość (jeśli kiedykolwiek istniała) jest już przeszłością. Szybkie decyzje o ślubie skutkują jeszcze szybszymi rozwodami, a dostępność pokus czy alternatyw dla stałego związku i obowiązków jest tak duża, że nawet nie podejmujemy starań, by taki związek utrzymać. Zapomnieliśmy czym jest kompromis, wolimy zaspokajać tu i teraz egoistyczne pragnienia, nie bacząc na to, jak wielką krzywdę wyrządzamy innym.

wtorek, 24 września 2019

Agata Suchocka "Jesienny motyl"

Tytuł: Jesienny motyl 
Autor: Agata Suchocka 
Wydawnictwo: Replika 


O ile związek starszego mężczyzny z młodą dziewczyną dawno już przestał bulwersować, to odwrotna sytuacja – starsza kobieta spotykająca się z młodym mężczyzną – rodzi plotki i wzbudza niezdrowe zainteresowanie. Nie jest to społecznie akceptowalne, przywodzi na myśl relacje opartą wyłącznie na pieniądzach. Nikt nie pomyśli nawet o innych motywach kierujących partnerami, nikt tym bardziej nie podejrzewa nawet, że w takim związku może być prawdziwa miłość. 

I rzeczywiście, Lidia wcale nie szuka miłości nie wierzy już chyba nawet w jej istnienie. Od zawsze była samotnikiem, a ludzie – jakby wyczuwając jej odmienność i dystans – również nie zbliżali się do niej, nie próbowali zawierać z nią znajomości, o przyjaźni już nawet nie mówiąc. W nawiązywaniu relacji nie pomagało również jej podejście. To pracę uczyniła swoim życiem, nie mając skrupułów, by grac niekiedy nieczysto czy posługiwać się swoim ciałem w celu osiągnięcia wymiernych korzyści. Władza i pieniądze stały się jej siłą napędową, pozwalającą zapomnieć o tym, co stało się wiele lat temu. Nawet teraz, kiedy problemy w poprzedniej firmie zmusiły ją do podjęcia pracy poniżej jej ambicji i umiejętności, ona wciąż koncentruje się na kolejnych zadaniach i premii za ich wykonania. To pieniądze pozwalają jej wieść dość hedonistyczny z pozoru styl życia, choć żadna suma nie jest w stanie wypełnić ani pustki jej sercu, ani pustego mieszkania. 

poniedziałek, 16 września 2019

Ciastka serowe z jabłkami

Ostatnie już jabłka na jabłonce, a także ostatnie tygodnie przed porodem natchnęły mnie, by wykorzystać nieco wolnego czasu i zaszaleć w kuchni. Tym bardziej, że IG wypełnił się słodkościami z udziałem jabłek i śliwek, od których aż ślinka cieknie. Dlatego też w niedzielny poranek powstały ciasteczka z jabłkami. Tego, że w niedzielny wieczór już ich nie było, nie muszę dodawać… 


Ciastka serowe z jabłkami 

Składniki: 
  • 300 g mąki pszennej, 
  • 250 g sera białego (ja dałam półtłusty), 
  • 4 łyżki cukru pudru, 
  • 200 g masła (zimne i pokrojone w kostkę), 
  • 3 jabłka (obrane i pokrojone w cienkie plasterki) 

sobota, 9 marca 2019

Jan Tomkowski "Jesień"

Tytuł: Jesień 
Autor: Jan Tomkowski 
Wydawnictwo: Arkady 


„W kierunku Ziemi mknęła zabłąkana asteroida i prawdopodobnie zbliżał się koniec świata. A ja miałem jeszcze tyle spraw do załatwienia! Musiałem odnaleźć Henryka i pozbyć się Pauliny, uratować Justynę, a potem zdobyć bilet na podróż w czasie” – te słowa mogłyby równie dobrze zapowiadać powieść fantastyczną, jak i katastroficzną. Oczywiście tak by było, gdybyśmy potraktowali je dosłownie i umieścili w sztywnych schematach cech charakterystycznych danego gatunku. 

poniedziałek, 8 października 2018

Magdalena Kubasiewicz Jesienny bluszcz

Tytuł: Jesienny bluszcz 
Autor: Magdalena Kubasiewicz 
Wydawnictwo: Replika 


Rzadko bywa tak, by wszystko układało się idealnie, by odnosić sukcesy w każdej sferze życia, by nieustannie odczuwać szczęście. Życie składa się bowiem zarówno z radości, jak i ze smutków, a każda wrażliwa osoba przynajmniej raz w swoim życiu zapłakała. Tyle tylko, że niektóre osoby zdają się być bardziej przez ten los doświadczone, a na ich ścieżce życia zdecydowanie więcej jest smutków niż uśmiechu. Czasami też dzieje się tak wyłącznie na ich życzenie, a nieprzepracowana przeszłość ma tendencje do powrotu, do przypominania o sobie. Czasami też nasze problemy biorą się z braku rozmowy, z nadwątlonego zaufania i nadmiernej wyobraźni, która popycha nas do tego, by przypisać danej osobie wszystko, co złe. 

poniedziałek, 5 września 2016

Słodki podwieczorek: Łatwe ciasto ze śliwkami

Wrzesień to czas śliwkowych specjałów. Dziś w słoikach pysznią się już dorodne ich połówki, powidła już drugi dzień stoją na piecu (tak, rodzice posiadają jeszcze to mało ekologiczne cudo opalane węglem), w piekarniku – piecze się szybkie ciasto ze śliwkami. Z tych owoców, które już nie zmieściły się do słoika…

czwartek, 4 czerwca 2015

Katarzyna Targosz "Jesień w Brukseli"

Tytuł: Jesień w Brukseli
Autor: Katarzyna Targosz
Wydawnictwo: JanKa


„Najpiękniejsza z pór roku, zadumana pogodną zadumą zrozumienia i ciszy, wspaniała w mądrym uśmiechu do opadających z niej złotych i purpurowych liści, w uśmiechu do przemijającego porywu wiosennej młodości i rozkwitu lata. Najmądrzejsza z pór roku, zapatrzona w głębię tajemnic natury (…)” – tak o jesieni pisał Tadeusz Dołęga-Mostowicz. O tej wyjątkowej porze roku powstało wiele książek, czyniąc z niej zarówno bohaterkę, jak i tło wydarzeń, efekt zmian, jak i do nich bodziec.

A jaka jest jesień u Katarzyny Targosz, pisarki i fotografki, znanej z wyjątkowo udanego debiutu „Wiosna po wiedeńsku”? Jej najnowsza powieść „Jesień w Brukseli”, jest właśnie taka, jak ta osobliwa pora roku, niosąca ze sobą piękno, ale i przemijanie, kreację, ale i destrukcję. Opublikowana nakładem wydawnictwa JanKa pozycja, zachwycić może poszukujących w literaturze czegoś więcej, niż tylko ulotnej przyjemności. Teksty Targosz, mimo że odwołują się do znanych nam schematów, do codziennego życia, odznaczają się niezwykłą głębią i zmuszają do refleksji. Dzięki temu nie tylko gościmy w świecie bohaterów, ale bohaterowie ci wpływają na nasz świat – zarówno ten wewnętrzny, jak i nasze otoczenie.

Autorka przenosi nas do … Brukseli, tyle tylko, że krakowskiej. Ekskluzywne osiedle zamknięte, wysoki standard wykończenia i płynący z tego prestiż – to wartości, które ceni bohaterka książki, Konstancja Igłowska. Trzeba przyznać, że to całkiem przyjemne warunki do tego, by rozpocząć nowe życie. Ostatnie miesiące były bowiem dla trzydziestoletniej graficzki niezwykle ciężkie - nie dość, że mężczyzna, z którym wiązała życiowe plany postanowił szukać duchowej równowagi w Tybecie, to jeszcze firma, w której była zatrudniona, ogłosiła nagle upadłość. Okazuje się, iż mimo sukcesu komercyjnego, jaki odniosła ostatnia gra stworzona przez Konstancję, ofert pracy w zawodzie nie ma zbyt wiele. Szansą może być rozmowa z firmą pracującą nad serią gier komputerowych – potrzebują oni osoby do opracowania gry edukacyjnej, rozgrywającej się w średniowieczu. 

Jednym z szefów firmy okazuje się być niezwykle pociągający mężczyzna, Marek Zlewik, który nie ma nic przeciwko łączeniu pracy z przyjemnością. Zacieśnienie relacji i przekroczenie pewnych barier wydaje się też nie przeszkadzać Konstancji. Pomimo oczywistych sygnałów, kobieta wydaje się zupełnie nie zauważać, że jest zaledwie zabawką w jego rękach. Romans z szefem nie jest jednak gwarancją zatrudnienia – do tego potrzebna jest jeszcze akceptacja projektu gry przez wspólnika Marka. Konstancja staje zatem przed zadaniem przełamania swojej niechęci do epoki, w której toczyć ma się akcja i stworzenia oferty, która zapewni jej zdolność kredytową i możliwość pozostania w pięknym mieszkaniu. 

Będzie to trudne, bowiem od pracy odrywają Konstancję jej nałogi, hulaszczy tryb życia i brak asertywności. Mogłoby się wydawać, że osoba o jej pozycji zawodowej, autorka gry „Mroczne katakumby”, będzie poważniej podchodziła do obowiązków oraz ludzi. Tymczasem poranki Konstancja spędza na leczeniu kaca, kolejne dni upływają właściwie pod znakiem niekończącej się imprezy, przerywanej tylko przygodnym seksem. Paradoksem jest to, że jedyny przyzwoity mężczyzna w jej otoczeniu, Bartek, wykładowca UJ, nie pociąga jej fizycznie. Prawdopodobnie właśnie dlatego, że jest …zbyt przyzwoity. Konstancja ma bowiem wyjątkową słabość do niegrzecznych chłopców, którzy nie lubią zobowiązań, dla których seks jest sportem, formą relaksu. 

W obliczu zainteresowań Konstancji i jej miłosnych przygód nie dziwi wcale korespondencja, którą nagle zaczyna otrzymywać. Nadawca listów wydaje się być owładniętym myślą o cielesnych uciechach psychopatą, lubującym się przy tym w straszeniu swojej ofiary. Początkowe podejrzenia padają na nowego sąsiada Konstancji, sympatycznego pana Zenona, ale śledztwo prowadzone przez brata bohaterki prowadzi w zupełnie innym kierunku… I jak tu w atmosferze strachu, podejrzeń, a przy tym niekończącej się zabawy tworzyć grę? Nieocenioną pomocą służy mężczyzna poznany na jednym z for internetowych, Ostrze_B, historyk mediewista, który nie tylko odsłania przez Konstancją mroki średniowiecza, ale i próbuje skłonić kobietę do podpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące jej życia i wyznawanych przez nią wartości. Czy uda mu się ta trudna sztuka?

„Jesień w Brukseli” to powieść wielowymiarowa, której kolejnych znaczeń możemy doszukiwać się w zależności od naszych poglądów czy życiowego doświadczenia. Autorka tworzy niezwykły klimat dla swojej opowieści, wydawać by się mogło, że pętla zaciska się na szyi Konstancji coraz mocniej, nieodwracalnie rujnując jej przyszłość, zaś jej serce zmienia się w kamień. Jak to jednak jesienią bywa, wszystko może się odmienić – zarówno sytuacja, jak i sami bohaterowie. 

Przyznam, że graficzka nie wzbudziła we mnie sympatii, nie jest typem osoby, z którą chciałabym mieć cokolwiek wspólnego. Leniwa paranoiczka ze skłonnością do autodestrukcji – takie określenie nieustannie przychodzi mi na myśl, charakteryzując bohaterkę. Nie mogę się również przełamać, by nazwać ją Sisi, zbyt pretensjonalnie to brzmi w jej ustach, pozostaję zatem przy pięknym, choć znienawidzonym przez nią imieniu – Konstancja. Ogromną sympatię wzbudził natomiast we mnie jej brat, równie lekko podchodzący do życia, ale naturalny w swoich zachowaniach, bez skłonności do tworzenia pesymistycznego scenariusza każdego wydarzenia czy do prokrastynacji. Mimo osobliwego podejścia do życia jest empatycznym młodym człowiekiem, będącym zawsze tam, gdzie jest potrzebny. To on pierwszy zauważył, że aktywność pana Zenona nie wynika z chęci osaczenia sąsiadki czy jej wystraszenia, ale z samotności. Właśnie ta relacja, najpiękniejsza w całej książce, zasługuje na głębsze przemyślenia i rozejrzenie się dookoła – być może wśród osób z naszego otoczenia jest więcej panów Zenonów…

A co z samą Konstancją? Czy uda jej się zdobyć wymarzoną pracę? Czy gra podbije serce wspólnika Marka? Kim tak naprawdę jest Ostrze_B i jaki wpływ na rzeczywistość na internetowa znajomość? Ile zniesie zakochany w Konstancji Bartek? Na te wszystkie pytania musimy poszukać odpowiedzi w powieści Targosz pamiętając jednocześnie, że „Nawet w zaawansowanej jesieni życia można zaczynać od początku. Pozostawić za sobą miejsca ciężkie od wspomnień i znajomą okolicę (…)”.