Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwód. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 maja 2022

Aleksandra Tyl "Zgodne małżeństwo"

Tytuł: Zgodne małżeństwo
Autor: Aleksandra Tyl
Wydawnictwo: Prozami


Statystyki są bezlitosne – coraz więcej par rozwodzi się i to zaledwie po kilku latach od wstąpienia w związek małżeński. Socjologowie poszukując przyczyn takiego stanu rzeczy wskazują na przemiany społeczne i cywilizację jednorazowego kubka, w której wszystko, co już zużyte, co nie pasuje, po prostu się wyrzuca wymieniając na nowe. Obserwując rozwodzące się pary możemy potwierdzić tę teorię – zwykle już zamieszkanie ze sobą powoduje konflikt, który zamiast rozwiązywać, para postanawia po prostu przerwać rozwodząc się. Brak rozmowy, empatii, chęci porozumienia się przy jednoczesnej dostępności rozwodów oraz modzie na singli powoduje, że decyzje o rozwodzie podejmujemy z łatwością, nie próbując nawet szukać sposobów porozumienia. Druga grupa rozwodzących się par to takie osoby, które mają za sobą długi staż i nagle poczuły, że w małżeństwie się duszą, nie mogą być sobą, nie mogą rozwinąć skrzydeł, zaś iskrę miłości dawno zgasiła już rutyna. Jeśli nałożyć na to tzw. kryzys wieku średniego i poczucie, że to ostatni moment, żeby coś zmienić, żeby zacząć wszystko od nowa, to powód do rozwodu gwarantowany.

piątek, 18 marca 2022

Paulina Kozłowska "Spotkanie na Kaczym Wzgórzu"

Tytuł: Spotkanie na Kaczym Wzgórzu
Autor: Paulina Kozłowska
Wydawnictwo: Replika


Rozstanie czy rozwód, niezależnie od powodów i stanu zadowolenia z odzyskanej wolności, to zwykle stresujące i wyczerpujące psychicznie wydarzenie. Szczególnie, kiedy rozstanie nie było polubowne, a bardziej niż sam koniec związku bardziej ranił sposób, w jaki to się odbyło. Najlepiej zatem nowy etap życia rozpocząć definitywnie żegnając się ze starym, odpoczywając, zajmując się sobą i zbierając siły do tego, by powstać niczym feniks z popiołów.

środa, 11 marca 2020

Kinga Gąska "Miłość aż po rozwód"

Tytuł: Miłość aż po rozwód 
Autor: Kinga Gąska 
Wydawnictwo: Filia 


O tym, jak trudno spotkać miłość i to taką na całe życie, doskonale wie wiele kobiet. Trafiamy na nieudaczników, wyzyskiwaczy, leni, albo takich, co rozglądają się na boki, tylko szukając okazji do zdrady. W takiej sytuacji coraz więcej kobiet podejmuje decyzje, że lepiej żyć samotnie, dobrowolnie rezygnują z bycia niańką i sponsorem dla swoich mężów czy partnerów. Są jednak takie, które nie potrafią wyobrazić sobie życia bez mężczyzny u boku i albo kurczowo trzymają się związku, nawet jeśli jest toksyczny, a partner tylko wyrządza krzywdę lub też od razu po zakończeniu jednego związku natychmiast czują przymus rozpoczynania kolejnego. 

środa, 20 listopada 2019

Kulturalny rozwód – czy to możliwe?

Mimo iż najwięcej rozwodów odnotowuje się w Stanach Zjednoczonych, ich liczba rośnie również w innych krajach, w tym w Polsce. Istnieje wiele teorii na temat przyczyn takiego stanu rzeczy, a część z nich koncentruje się na przyczynach ekonomicznych i wskazuje industrializację, jako winowajcę. Uważa się bowiem, że w jej konsekwencji zaistniały czynniki zagrażające trwałości małżeństwa, takie jak spadek zainteresowania partnerów swoją rolą jako małżonka i rodzica; modna obecnie chęć samorealizacji, wzbogacenia się, poświęcanie swoim sprawom więcej uwagi niż sprawom rodziny, a także upadek autorytetów. Wszystko to wydaje się zagrażać trwałości małżeństwa i przyczyniać się do powszechnie wzrastającej liczby rozwodów. 

czwartek, 24 października 2019

Carrie Elks "Jesienny pocałunek"

Autor: Carrie Elks
Wydawnictwo: Kobiece


Dziś już nikogo niestety nie dziwi wiadomość o rozwodzie, rozstaniu pary, o tym, że wielka miłość (jeśli kiedykolwiek istniała) jest już przeszłością. Szybkie decyzje o ślubie skutkują jeszcze szybszymi rozwodami, a dostępność pokus czy alternatyw dla stałego związku i obowiązków jest tak duża, że nawet nie podejmujemy starań, by taki związek utrzymać. Zapomnieliśmy czym jest kompromis, wolimy zaspokajać tu i teraz egoistyczne pragnienia, nie bacząc na to, jak wielką krzywdę wyrządzamy innym.

środa, 18 września 2019

Barbara Sęk "Nowakowie. Uchylone drzwi"

Tytuł: Nowakowie. Uchylone drzwi 
Autor: Barbara Sęk 
Wydawnictwo: Jaguar 


W 2018 roku w Polsce zawarto blisko dwieście tysięcy związków małżeńskich, natomiast liczba rozwodów wyniosła ponad sześćdziesiąt tysięcy. Z czego wynika ta zatrważająca liczba rozwodów? Czy pochopnie podejmujemy decyzję o wstąpieniu w związek, czy też może coraz więcej osób ma odwagę na wprowadzenie zmian? Zamiast tkwić w nieudanym związku, znosić obojętność lub nawet wrogość drugiej strony, wybierają to, co uznają za szczęście, niezależnie od tego czy jest to samotność po rozwodzie czy kolejny, lepszy – w ich mniemaniu – związek. Tak zwane rodziny patchworkowe już na stałe zagościły w świadomości Polaków, bowiem coraz częściej w tych nowych związkach wychowywane są również dzieci z poprzedniego małżeństwa, trzeba też zaakceptować w tym nowym życiu stałą obecność poprzedniego partnera. 

czwartek, 29 sierpnia 2019

Magdalena Kołosowska "Pod niebieskim księżycem. Lepsze jutro"

Tytuł: Pod niebieskim księżycem. Lepsze jutro 
Autor: Magdalena Kołosowska 
Wydawnictwo: Replika 


Niekiedy możemy odnieść wrażenie, że życie pastwi się nad nami, piętrząc przeszkody i wystawiając na liczne próby. Kolejne działania kończą się fiaskiem, a każdy element układanki zwanej codziennością, rozsypuje się niczym domek z kart. Możemy wówczas załamać ręce, użalając się nad sobą i wycofując z życia, albo – wręcz przeciwnie – zmierzyć się z przeciwnościami i obrać inny kierunek. Nikt co prawda nie gwarantuje, że w tym drugim przypadku czeka na ans pasmo sukcesów, ale jeśli nie podejmiemy działania, na zawsze możemy stracić do siebie szacunek. 

środa, 3 kwietnia 2019

Magdalena Kołosowska "Słonce za horyzontem. Lepsze jutro"

Tytuł: Słonce za horyzontem. Lepsze jutro
Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Replika 


Czasami bywa tak, że ciosy spadają na nas w momencie, w którym zupełnie nie spodziewamy się ataku i od ludzi, po których nigdy byśmy się okrucieństwa nie spodziewali. Niestety, zwykle nie da się takich sytuacji przewidzieć, często też upadkowi towarzyszy ogromny ból serca, wszak zdradziły nas osoby, co do których wierności, lojalności mogliśmy mieć całkowitą pewność. Tym trudniej jej odzyskać stabilizację, bowiem ciężko jest od tej pory komukolwiek zaufać, czy nawet szukać pomocy.

sobota, 2 marca 2019

Natasza Socha "(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie"

Tytuł: (Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie 
Autor: Natasza Socha 
Wydawnictwo: Edipresse 



Kiedy w małżeństwie kończy się miłość, a zaczyna przyzwyczajenie? Czy da się uchwycić ten moment, kiedy przestajemy się starać? Kiedy zapominamy kupić dla niego ulubionego sera, a dla niej ulubionej czekolady? Kiedy zapominamy o rocznicach, ważnych dla siebie datach i wydarzeniach? Kiedy robimy tylko jedną kawę? Tak naprawdę wiele par budzi się po kilku, kilkunastu latach wspólnego związku będąc przekonanym, że dalsze w nim trwanie nie ma sensu. Nie umieją jednak podać choćby jednej przyczyny, ważnego powodu, dla którego to wspólne trwanie się rozpadło. Przegapili gdzieś po drodze drobne zdarzenia, które – nawarstwione – zadecydowały o tym, że nie są w stanie już wytrzymać. 

niedziela, 28 października 2018

Grażyna Jeromin-Gałuszka "Zmowa byłych żon"

Autor: Grażyna Jeromin-Gałuszka 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 



Co może być lepszego od bycia żoną? Bycie byłą żoną, o czym przekonują się wszystkie kobiety, które hucznie świętują rozstanie z mężem, przypieczętowane wyrokiem sądu. Co sprawia, że po rozwodzie byłe żony są naprawdę szczęśliwymi kobietami, zaczynają wykorzystywać drugą szansę, którą dostały od losu, rozwijają skrzydła podcięte przez mężczyznę, nie tylko pięknieją, ale rozwijają swoje biznesy, zaczynają studia, wyprowadzają się do innych miast, budują domy? Odzyskana motywacja, zabijana w małżeństwie przez drugą połówkę lub pewność siebie, odbierana dotąd przez małżonka, potrafią czynić cuda. Jeśli jeszcze do tego dodamy kobiecą solidarność tych pań, które rozwód mają już za sobą i doszły już do siebie po tym wydarzeniu, sukces gwarantowany. Pod warunkiem, że owe byłe żony nie były małżonkami jednego mężczyzny. Wówczas spotkanie i współpraca mogłyby okazać się dość … traumatyczne. 

piątek, 19 października 2018

Natalia Sońska "Cała przyjemność po mojej stronie"

Autor: Natalia Sońska 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 



Bywa niekiedy tak, że musimy zacząć coś od nowa, że konieczna jest zmiana kierunku. Najczęściej wiąże się to z dramatycznymi wydarzeniami, z bólem i cierpieniem. Może to być rozwód, może to być utrata majątku, choroba czy też śmierć kogoś bliskiego, ale niezależnie od przyczyny, zmiana ta zawsze jest trudna. Bardzo często jednak okazuje się, że po takim życiowym zakręcie, zmieniają się nasze priorytety, zaczynamy inaczej patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość oraz doceniać każdą chwilę. Są jednak takie sytuacje, kiedy ten początek wydaje się niemożliwy, kiedy pogrążamy się w bólu i cierpieniu do chwili ostatecznego upadku, a przynajmniej do momentu, kiedy coś lub ktoś nie wyrwie nas z tego marazmu. 

niedziela, 8 kwietnia 2018

Chelle Bliss, Meredith Wild "Zmysłowa dziewczyna z miasta"

Tytuł: Zmysłowa dziewczyna z miasta 
Autorzy: Chelle Bliss, Meredith Wild 
Wydawnictwo: Edipresse 



„To, co zrobiliśmy w przeszłości, nie determinuje tego, kim jesteśmy na całą wieczność” – mimo iż jesteśmy przekonani o prawdziwości tych słów, trudno jest zlekceważyć przeszłość szczególnie, jeśli pełna jest bólu i cierpienia. Jest ona częścią nas samych, ale warto ją zaakceptować jako coś, co minęło, co miało nas czegoś nauczyć, co miało przygotować do funkcjonowania w przyszłości. 

czwartek, 14 września 2017

Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska "Marzena M."

Tytuł: Marzena M.
Autor: Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Wydawnictwo: Edipresse


Przyzwoita posada za całkiem niezłe pieniądze, dorosła już niemal córka, własne mieszkanie i mąż o wrażliwej, artystycznej duszy. Czy można chcieć więcej? Wydawać by się mogło, że życie takiej kobiety po czterdziestce obfitować powinno w same szczęśliwe momenty, wszak osiągnęła już stabilizację zawodową, nie musi walczyć o każdą złotówkę by spłacać kredyt, dawno też zapomniała, czym jest wstawanie do dziecka. Niestety, nic bardziej mylnego – przynajmniej w przypadku Marzeny M., kobiety w najlepszym ponoć dla płci pięknej wieku, zatrudnionej w charakterze fotoedytorki. Okazuje się bowiem, że niezależnie od naszej sytuacji, życie może zawalić się w ciągu kilku chwil i to w najmniej spodziewanym momencie. 

sobota, 8 kwietnia 2017

Izabeli Panopulos "Na półmetku"

Tytuł: Na półmetku
Autor: Izabeli Panopulos
Wydawnictwo: Psychoskok


„Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień / już bliżej jest niż dalej, o tym wiesz (…)” – śpiewał niegdyś Andrzej Rosiewicz, a ten popularny utwór nuciła cała Polska. Czy jednak, zważywszy na wymowę słów, piosenka ta powinna towarzyszyć wszystkim zbliżającym się do czterdziestki? Czy lekko nie trąci fatalizmem i czarnowidztwem zapowiadając, że „już bliżej nam niż dalej”? Niezależnie od tego, jakie intencje miał autor pisząc słowa piosenki, pewne jest, że dla wielu osób – szczególnie dla kobiet – przemijanie jest kwestią wyjątkowo drażliwą. Czterdzieste urodziny to czas pewnych podsumowań, weryfikacji dokonań i niekiedy smutnej refleksji, że nic nie zostało z naszych młodzieńczych marzeń, że nie możemy poszczycić się żadnymi dokonaniami. 

czwartek, 22 grudnia 2016

Cathy Glass "Córeczka tatusia"

Autor: Cathy Glass
Wydawnictwo: MUZA


Prowadzenie rodzinnego domu dziecka czy też rodziny zastępczej to prawdziwa misja, którą tylko niektórzy gotowi są podjąć. Wychowywanie dzieci skrzywdzonych przez los, najczęściej przez samych rodziców, borykanie się z ich lękami i ograniczeniami oraz próba przekazania im prawdziwych wartości, pokazania prawidłowych schematów, budowania właściwych relacji, to nie tylko pełna poświęceń i wyzwań praca, ale i inwestycja w przyszłość tych dzieci. Prawidłowo prowadzony proces wychowawczy, otoczenie dziecka miłością, ale wytyczenie mu dokładnych granic, obdarzenie go zaufaniem, ale jednocześnie wyciąganie konsekwencji z popełnionych błędów – to najlepsze, co rodzic zastępczy może dać dziecku, wprowadzając go w świat. Taki młody człowiek będzie w stanie budować poprawne związki, wchodzić w relacje z innymi, nie powielając błędów biologicznych rodziców.

środa, 29 lipca 2015

Joanna Marat „Jedenaście tysięcy dziewic”

Tytuł: Jedenaście tysięcy dziewic
Autor: Joanna Marat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


„Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży / A występków szkaradność lub cnoty przykłady / Te obrzydłe, te święte zostawują ślady” – pisał Ignacy Krasicki uświadamiając nam, ze żadne działanie nie pozostaje bez konsekwencji, że zarówno dobre, jak i złe uczynki determinują w pewien sposób naszą przyszłość, wpływają na losy kolejnych pokoleń.

Tę prawidłowość, dostrzeżoną przez Krasickiego, widać również w najnowszej powieści Joanny Marat, niosącej ze sobą zarówno ból i łzy, jak i zadumę nad powtarzalnością historii, nad wpływem, jaki mają na nas osoby czy wydarzenia. Powieść „Jedenaście tysięcy dziewic”, opublikowana nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, to niezwykła historia kobiet, których drogi są ze sobą splątane, które uwikłane są w skomplikowane relacje, dalekie od pożądanego ich charakteru. Są także mężczyźni, choć ich obraz jest druzgocący – są gwałcicielami, alkoholikami, postaciami bez twarzy i charakteru, dbającymi wyłącznie o własne interesy.

Poznajemy Ankę, której życie może zakończyć się w wieku trzydziestu siedmiu lat. Zdiagnozowano u niej raka, właśnie wychodzi po operacji i chemii ze szpitala, okrywając swoja nagą głowę chustką. To okrycie to piętno, ale także sygnał, że Anka walczy, że z podniesioną głową stawia czoło przeciwnościom losu. Znamienne jest to, że pod szpitalną bramą nie czeka mąż, zaś ona wracać ma do pustego domu, starej przedwojennej willi, którą tak ukochała i którą pieczołowicie dekorowała latami. Już niedługo przyjdzie jej opuścić nie tylko Wieśka, ale i ten dom, będący własnością wiarołomnego małżonka. Można pomyśleć, że kobieta jest na świecie sama i … jest w tym sporo prawdy. Nie sposób bowiem nazwać ojcem człowieka, który ma inną rodzinę, którego wizyty są sporadyczne i zawsze kończące się zaspokajaniem wyrzutów sumienia pieniędzmi bądź prezentami. Nie można też nazwać matką roszczeniowej i oziębłej kobiety, obwiniającej córkę o zaprzepaszczoną karierę. 

Nic więc dziwnego, że z takim dzieciństwem, życie Anki pozbawione jest głębszych uczuć, czułości, że nie umie ona okazywać emocji. Kobieta poświęciła się pracy, zdołała obronić pracę doktorską na temat płyt nagrobnych oraz sztuce dobrego umierania, była uznawana przez swojego promotora za najlepszą studentkę. Być może czując jej samotność w małżeństwie, stary profesor postanowił poznać Ankę z własnym synem, boleśnie doświadczonym przez los Svenem, zwanym przez nią Sinobrodym …

Na dom Anki i Wieśka, symbol materialnego powodzenia i statusu społecznego ma chrapkę Gosia. Zresztą nie tylko na dom – pozbywszy się męża alkoholika robiła wszystko, by uwieść starego znajomego z liceum. A Wiesiek skorzystał z okazji, niepostrzeżenie wikłając się z Gośką w zobowiązującą relację, z której nie ma siły się wydostać. Kobieta, świadoma swoich niedoskonałości i niepewna co do przyszłości, postanawia zrobić wszystko, by partner wystąpił o rozwód i pozbył się z domu i życia chorej, budzącej litość kobiety. Jej drogą do szczęścia ma być operacja powiększenia piersi …

Na kartach powieści Marat portretuje również Monikę, przyjaciółkę Anki, tkwiącą od lat w nieudanym małżeństwie, Romę, teściową Gośki, która nieustannie powraca do przeszłości, do historii swojego małżeństwa i zdrady, której się dopuściła oraz Honoratę, uwikłaną w toksyczną relację z matką…

Wszystkie te historie są ze sobą nierozerwalnie splecione, przenikają się wzajemnie, budząc skrajne emocje, przyciągając do lektury niczym magnes. Powieść „Jedenaście tysięcy dziewic” to nie tylko wędrówka uliczkami Gdańska, ale również wędrówka w przeszłość, która miała decydujący wpływ na teraźniejszość. Zachwyca w powieści nie tylko doskonała konstrukcja fabuły i niezwykłe panowanie autorki nad rozlicznymi wydarzeniami czy postaciami, ale i kreacja samych bohaterów. Nie ma w nich nic ze sztuczności, wszyscy reprezentują cechy i postawy znane nam z życia codziennego, wszyscy oni wikłają nas w swoje problemy, dzielą się z nami przemyśleniami, my zaś stajemy się częścią ich historii. Dzięki temu książka staje się niezwykle bliską, zaś emocje towarzyszące lekturze są z nami jeszcze długo po skończeniu lektury... 

niedziela, 1 marca 2015

Lorrie Moore "Kora"

Tytuł:Kora
Autor: Lorrie Moore
Wydawnictwo: PWN


„Chociaż czasem straszliwe trzęsienie ziemi albo niszczycielska burza rodzą we mnie przekonanie, że natura jest okrutna, zrozumiałem, że takie właśnie są zmienne koleje drogi zwanej losem. Natura również wędrowała w poszukiwaniu iluminacji” - pisał Paulo Coelho. Nie zawsze jednak musi to być traumatyczne przeżycie czy wstrząs, wystarczy bowiem określona sekwencja porażek czy problemów, byśmy zaczęli zastanawiać się nad życiem i naszym miejscem w nim, nad naturą porażek i skomplikowaną drogą, jaką ma do przejścia człowiek.
Właśnie o tej zwyczajnej – niezwyczajnej ludzkiej drodze, o jednostkach przeżywających częściej upadki niż wzloty, o smutku, samotności i rozczarowaniu, czyli o prozie życia przejmująco pisze Lorrie Moore. Wykładowczyni na kursach kreatywnego pisania, profesor wydziału anglistyki, ale przede wszystkim … mistrzyni słowa, oddaje w nasze ręce osiem wyjątkowych opowiadań, zebranych w tomie „Kora”. Jest to pozycja tym bardziej wyjątkowa, że przełamuje niemal piętnastoletnie milczenie autorki, choć na taką publikację czekać warto. I mimo iż nie jestem zwolenniczką krótkich form literackich, to w tym przypadku autorka ujęła mnie swoją wrażliwością, umiejętnością analitycznej obserwacji, trafnymi komentarzami oraz barwnym obrazem człowieka, który wyłania się w tych wszystkich historii.
Zbiór otwiera opowiadanie „Wysiadka”, które doskonale portretuje ludzi w średnim wieku, zmuszonych do ponownego odnalezienia się w świecie randek. Autorka przełamuje konwencje, czyniąc tym razem mężczyznę ofiarą. Z życia Iry, skromnego pracownika budżetówki odchodzi nie tylko żona, ale i ośmioletnia córka. Trudno bowiem krótkie spotkania z Bekką nazwać sprawowaniem rodzicielskiej opieki szczególnie, że mężczyzna z trudem radzi sobie z własnym życiem, nie mówiąc już nawet o opiece nad małą dziewczynką. Samotność potrafi być bardzo dotkliwa, zatem kiedy na przyjęciu u przyjaciół Ira poznaje pediatrę, Zorę, niezależnie od jej wad, upatruje w tej znajomości szansę na stabilizację. Tyle tylko, że dla kobiety całym światem jest jej nastoletni syn i ewentualny mężczyzna u jej boku musi to uwzględnić. Gdzie leży jednak granica pomiędzy matczyną miłością, a chorą relacją?
O tym, jak kruche jest życie przekonamy się z lektury kolejnego opowiadania „Krzak jałowca”. Słowa ks. Jana Twarowskiego „Spieszmy się kochać ludzi nabierają tu szczególnej wymowy, a śmierć Robin Ross, mimo iż złośliwa natura choroby nie dawała nadziei na poprawę, wciąż zaskakuje. Z kolei opowiadanie „Strata czasu” stanowi odbicie małżeńskiego pożycia, które – szczególnie po latach spędzonych wspólnie – dalekie jest od ideału. Kit i Rafe poznali się przed laty działając w ruchu pokojowym, zaś obecnie, po dwudziestu latach małżeństwa jedyne co ich łączy poza dziećmi, to nienawiść. Otrzymane papiery rozwodowe, z listem od męża wspominającym, że nadchodząca rocznica ślubu, powinna być jednocześnie ostatnią, stają się również przyczynkiem do dyskusji na temat gatunku samców. Jego przedstawiciele nazywani są przez Jan, przyjaciółkę Kit, mianem NOL (czyli niewdzięczne olewusy lebry).
„Wrogowie”, to niejednoznaczna opowieść o relacji pomiędzy sztuką a pieniędzmi, o poziomie, który sobą i swoim zachowaniem reprezentujemy. Żona głównego bohatera, Suzy, wspomina o „gonitwie za pieniędzmi konkurującej z gonitwą za walorami (…)”, zaś postacie sportretowanie w opowiadaniu wydają się potwierdzać prawdziwość tych słow. W najlepszym z całego zbioru opowiadaniu „Skrzydła”, przeczytamy natomiast o przemijaniu, o starości i samotności, ale również o różnych podejściach do życia. Poznajemy KC, która jest w stałym związku z Denchem, choć relacje pomiędzy nimi przypominają raczej zabawę dwójki dzieci w dom. Niespełnieni muzycy finansujący własne trasy koncertowe, żyjący za okazjonalnie zdobyte pieniądze, nie mają na tym świecie nic stałego – tak wygląda ich rzeczywistość. Dopiero piękna przyjaźń, jaka rodzi się pomiędzy KC, a pewnym miłym staruszkiem, sąsiadem Miltonem, zmieni jej punkt widzenia świata oraz priorytety.
W „Odniesieniach” poruszony został problem wchodzenia w relację z innymi w sytuacji, kiedy w rodzinie występuje problem choroby umysłowej oraz motyw kłamstwa i ucieczki, jakiej dopuścił się Pete nie mając odwagi zakończyć związku patrząc partnerce prosto w oczy. „Rewizja”, nieco słabsze opowiadanie, po raz kolejny porusza temat damsko-męskich stosunków, ale również prezentuje różne podejścia do życia, podobnie zresztą jak tekst „Dziękuję za wspólnie spędzony czas”.
Nie wszystkie słodko-gorzkie historie opowiedziane przez Moore do mnie przemówiły, niezmiennie jednak zachwycał sposób ich opowiadania. Wszystkie one zwracają uwagę niezmiennym perfekcjonizmem, płynnością tekstu, czarem słowa. Moore władająca piórem kojarzy mi się z baletem, tak bowiem lekkie są te teksty, poruszające przecież ważkie tematy. To pierwsza książka autorki którą miałam przyjemność przeczytać, ale zachwyt nad kunsztem, nad techniczną stroną opowiadań popycha mnie do nadrobienia tej karygodnej zaległości.


sobota, 5 lipca 2014

Iwona J. Walczak "Dom złudzeń. Iga"

Tytuł: Dom złudzeń. Iga
Autor: Iwona J. Walczak
Wydawnictwo: Replika


Mówi się, że życie potrafi sprawić nam największe niespodzianki i pisze takie scenariusze, których nie powstydziłby się poczytny autor. Niestety, czasami los nie jest dla nas łaskawy i wystawia nas na bolesne próby, testuje naszą wytrzymałość i z triumfem patrzy na naszą porażkę. Jeśli jednak pozostaniemy nieugięci, jeśli znajdziemy w sobie wiarę i siłę by walczyć, to zwycięstwo będzie prawdziwym szczęściem i doda nam skrzydeł. Bo sztuką tak naprawdę nie jest kroczyć przez życie omijając wszelkie przeszkody czy wycofując się, ale stawić im czoło. 

Wydawać by się mogło, że Iga nigdy nie stanie w obliczu przeszkody – wszak mąż odsuwał od niej wszelkie problemy i kłopoty. Ona miała tylko pięknie wyglądać, relaksować się w Spa i podróżować, wystawiając swoje ponętne ciało do słońca. Od prowadzenia firmy był Leszek, przy nim przestała rozumieć znaczenie słowa oszczędność, a zwitki banknotów, wręczane jej „na cukiereczki” – jak to określał – szybko wypływały z jej rąk, zamieniając się w kolejne markowe ciuchy, buty czy pamiątki z zagranicznych wypraw. 

Złośliwy chichot losu dopadł ją po powrocie z kolejnej wyprawy, kiedy znudzona koiła swoja samotność towarzystwem przystojnego i tajemniczego Ludwika. Nagle okazało się, że wraz z Leszkiem nie mają nic oprócz długów i tylko rozdzielność majątkowa stanowi szansę na przetrwanie. Na dodatek mąż postanowił zostawić ją w kryzysie, przekreślając za jednym zamachem ich związek, kontakty z dzieckiem, piękną posiadłość, zwaną Akacjowym Domem, jak i firmę wraz z ziemią, będącą rodzinnym majątkiem. 

Frywolna, głupiutka bohaterka wciągającej powieści Iwony J. Walczak „Dom złudzeń” miała wybór. Mogła odciąć się od wszystkiego, co udało się dotąd zdobyć i, może trochę biedniejsza, ale rozpocząć nowe życie. I rzeczywiście je zaczęła, ale biorąc na siebie olbrzymią odpowiedzialność za farmę rolną. Mimo, że nigdy nie lubiła tego, co niosło ze sobą wiejskie życie, że nigdy nie zaprzątała sobie głowy bilansami, sprawozdaniami finansowymi, aktywami i pasywami, postanowiła walczyć. Małżeństwa nie udało się uratować, podobnie jak większości aktywów, ale o resztę toczyła bój z godnym podziwu uporem. I właśnie ta postawa stanowi prawdziwą wartość powieści Walczak. Powieści przeciętnej, nieco naiwnej, momentami zbyt ckliwej i ciężkostrawnej, ale jednak niosącej ze sobą nadzieję na lepsze jutro i kształtującej postawy.

Na naszych oczach Iga przechodzi prawdziwą metamorfozę. Mimo, że wciąż w tle toczy się romans z żonatym Ludwikiem, mimo że wciąż zadłużonej kobiecie zdarzają się wakacyjne wypady, że niekiedy jej naiwność i infantylność zaskakuje, to jednak z podziwem można obserwować, jak na zgliszczach luksusowego życia próbuje budować skromniejszą egzystencję, ale o wiele bardziej wartościową, wypełnioną szlachetnymi ideami i priorytetami. Powoli odzyskuje swoje status quo, a z zahukanej, egzaltowanej i egoistycznej kobiety zmienia się w bizneswoman, która ma przed sobą ściśle wytyczoną drogę.

Na tej nowe drodze brakuje jej tylko kogoś, do kogo mogłaby się przytulić, kto dodawałby jej skrzydeł. Ludwik nie może pełnić takiej roli – sztywne granice ich związku już dawno zostały wytyczone. Może zatem Kosma, przyjaciel z dzieciństwa, którego kiedyś odrzuciła? Przyjaciel, który po latach, słysząc o jej problemach znów nawiązał z nią kontakt deklarując pomoc …

Akcja „Domu złudzeń” toczy się na dwóch płaszczyznach, a przeszłość i teraźniejszość przenikają się, tworząc spójną całość. Dopiero czytając o niełatwym dzieciństwie Igi, o jej dorastaniu, o latach spędzonych u boku dziadka w Złotniczkach, zaczynamy darzyć bohaterkę sympatią rozumiejąc jednocześnie desperacką walkę o ziemię i o ocalenie Domu Złudzeń. Z zachwytem śledzimy również opowieści dziadka o jego wojskowej służbie, o patriotycznych postawach i przywiązaniu do ziemi, do korzeni.

Lata temu, dziadek Igi powiedział: „Gdy będziesz powolna, jak ten strumień, każdy wiatr cię przegoni. Jeśli będzie silny, to i złamie. Nie daj się, bądź szybsza i mocniejsza niż wiatr. Nie szepcz, mów głośno, a nawet krzycz”. I choć wydawać by się mogło, że zapomniała tą lekcję, to jednak osiągnięcia na polu biznesowym i gotowość do stawienia czoła największym problemom świadczą o tym, że słowa starego, ukochanego człowieka głęboko zapadły jej w serce. Zapadają i nam, wyczekującym kolejnej części powieści …

niedziela, 1 grudnia 2013

John O`Farrell „Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie”.

Tytuł: Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie
Autor: John O`Farrell 
Wydawnictwo: Sonia Draga









Mężczyźni najczęściej zapominają o imieninach, urodzinach, rocznicy spotkania czy ślubu. Wymazują też z pamięci pierwszy pocałunek, pierwszy ząbek dziecka czy daty wizyt u lekarzy. Czy jednak mężczyzna może wymazać z pamięci własną żonę? Czy fakt, że ponoć mężczyźni są z Marsa jest powodem, by zupełnie zapomnieć o tym, że od wielu lat jest się statecznym mężem i ojcem?

NN – tak można by nazwać mężczyznę, który znalazł się w londyńskim metrze pewnego dżdżystego popołudnia. Jego przebudzenie nastąpiło gdzieś w pobliżu stacji Hounslow East, choć trudno powiedzieć, czy była ona celem jego podróży. Trudno powiedzieć, bowiem ów mężczyzna nie pomięta nawet stacji początkowej. A właściwie nie pamięta również tego, jak ma na imię, jak się nazywa i kim jest. Nie ma również przy sobie żadnych dokumentów ani rzeczy, które mogłyby posłużyć jako wskazówki w procesie identyfikacji jego tożsamości. 

Tę niezwykłą historię poznamy dzięki autorowi książki „Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie”. John O`Farrell stworzył przejmującą opowieść o miłości oraz o destrukcyjnym wpływie codzienności na jej siłę. Stworzył opowieść o zaczynaniu wszystkiego od nowa i walce o osobę, którą naprawdę kochamy. Opublikowana nakładem wydawnictwa Sonia Draga powieść jest najlepszą w dorobku autora, zawiera w sobie pokłady życiowej mądrości oraz ważne przesłanie dla wszystkich tych, którzy nie chcą pewnego dnia spojrzeć na siebie z perspektywy czasu i zobaczyć obraz człowieka, który przegrał życie

Zanim jednak nasz NN stanął do konfrontacji z samym sobą i swoją przeszłością, trafia do Szpitala Króla Edwarda, gdzie zostaje sklasyfikowany jako „nieznany biały mężczyzna”, choć szpitalny personel zwraca się do niego per Jason, czerpiąc inspirację z „Tożsamości Bourne`a”. Lekarze nie są w stanie podać przyczyn jego niezwykłej przypadłości, nie ma również prostej terapii, dzięki której pamięć mogłaby powrócić. Najbardziej prawdopodobna diagnoza, postawiona przez jedną z lekarek, określa jego przypadłość mianem „fugi psychologicznej”, czyli swego rodzaju ucieczki od rzeczywistości, być może na skutek stresu czy traumatycznego wydarzenia. Zgubienie rzeczy osobistych, takich jak portfel czy telefon komórkowy stanowi tylko potwierdzenie trafności diagnozy – NN nie pamięta kim jest, bo nie chce pamiętać.

W szpitalnej sali nie tylko kończy się jego dotychczasowe, krótkie życie w roli nieznanego mężczyzny, ale również zaczyna się nowy etap – powolnego odtwarzania minionych lat z okruchów zdarzeń przechowywanych w pamięci oraz rozmów ze znajomymi (a właściwie nieznajomymi, bowiem nie pamięta twarzy nikogo z nich). Przebłysk wspomnień na dźwięk imienia Gary i przypisany do imienia numer telefonu pozwala skontaktować się z rzekomym przyjacielem. Wraz z nim pojawiają się liczne fakty z życia (niekoniecznie pozytywne) oraz osoby. Co więcej, NN dowiaduje się, że nie tylko ma żonatego przyjaciela, przez ostatnich kilka lat był nauczycielem historii w jednej z najgorszych szkół z mieście, ale także … ma żonę i dwójkę dzieci. A właściwie, można powiedzieć, że miał zonę, bowiem do orzeczenia rozwodu brakuje tylko jednej sprawy sądowej. 

Rozpoczyna się batalia Vaughana o odzyskanie dawnego życia i o serce Maddy. Sprawa jest o tyle trudna, że kobieta już się z kimś spotyka i o powrocie do męża nie chce nawet słyszeć. Każdy dzień przynosi bohaterowi kolejne rozczarowania, a największym z nich jest on sam. Okazuje się, że przegrał swoje życie – jest beznadziejnym nauczycielem, pozbawionym pasji i sympatii uczniów, z przyjacielem łączy go wyłącznie zamiłowanie do telefonów komórkowych i projektowania stron internetowych z których jedna miała rzekomo przynieść olbrzymie dochody. Na dodatek kompletnie nie sprawdził się jako mąż, a uczucie pomiędzy nim a Maddy nie tylko wygasło, ale zmieniło się w koszmar wspólnego życia. Właściwie jedynie dzieci cieszą się z jego powrotu, choć w pamięci wciąż jeszcze mają gwałtowne kłótnie rodziców.

Czy Vaughanowi uda się odzyskać serce ukochanej kobiety? Czy uda mu się wypełnić życie ideałami i wartościami, które kiedyś były mu bliskie, a które porzucił gdzieś na przestrzeni lat? Czy znów pokocha nauczanie, czy zdoła jeszcze kogoś zainspirować? Na te wszystkie pytania warto poszukać odpowiedzi w powieści „Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie” – książce tylko z pozoru lekkiej i zabawnej. Autorowi udała się sztuka właściwa tylko najlepszym, bowiem pod płaszczykiem prostej historii, zmieścił sedno naszego życia. Operując prostą fabułą i kilkoma zaledwie kluczowymi postaciami, O`Farrell zdołał doskonale uchwycić proces powolnej utraty ideałów, rozczarowania, których źródłem jesteśmy my sami, jak i nasi bliscy, a także wielkie pasje zabijane powoli przez prozę życia. Obserwując swoją rodzinę bohater mówi: „ (..) jakże kruche i ulotne jest ludzkie szczęście. To może się okazać najlepszy moment, tutaj i teraz”. Warto zapamiętać te słowa, warto wziąć sobie je do serca tak, abyśmy kiedyś budząc się z długiego snu, czy też doświadczając „fugi psychologicznej” mogli powiedzieć, że lubimy osobę, którą się staliśmy. 

niedziela, 12 sierpnia 2012

Elizabeth Berg "Zdarzyła się miłość"

Tytuł: Zdarzyła się miłość
Autor: Elizabeth Berg
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka










Niekiedy za swe nieudane związki winimy rodziców – ich kłótnie, rozstania i wzajemny stosunek do siebie. Zastanawiające jest to, dlaczego mimowolnie powtarzamy błędy, zamiast zmienić schemat postępowania i uniknąć losu, który stał się ich udziałem. Bywa również tak, że małżeństwo od początku traktujemy jako stan przejściowy, mamy wątpliwości i tak naprawdę nie jesteśmy przekonani, że wybrana osobą, jest tą właściwą”.
„Nie powinno się wychodzić za mąż tylko po to, żeby mieć dzieci. Nie mogę wyjść za mąż tylko po to, aby mieć dzieci” – te słowa padają z ust kobiety, której ślub odbędzie się za piętnaście minut. Może zatem nie należy się dziwić, że małżeństwo Johna i Irene Marshów w końcu się rozpadło? Poznajemy ich już jako osoby wolne, dzielące się opieką nad dzieckiem, a właściwie dorosłą już, osiemnastoletnią córką Sadie. „Zdarzyła się miłość” Elizabeth Berg to historia utkana z codzienności, opleciona wokół uczuć, do której jednak nie mogę się w pełni przekonać. Mimo tego, iż autorce nie można nic zarzucić, to jednak w historię bohaterów brnęłam z trudem, starając się z okruchów ich wspomnień, komentarzy córki czy wydarzeń bieżących, złożyć portret rozbitej rodziny, której członkowie maja skazę na sercu.
Sadie, mimo miłości rodziców, zaczyna dusić się w towarzystwie ojca i matki, ze smutkiem obserwując ich życie. Nie dość, że nie potrafili żyć razem, to jeszcze nie potrafią ułożyć sobie życia po rozwodzie. Swoje uczucia przenoszą na córkę, zaś ta, osaczona i rozdarta, zaczyna się coraz bardziej od nich oddalać pragnąc tworzyć swoją historię. Dlatego też nie wspomina nic o swoim chłopaku Ronie Savage oraz o planowanej wspólnej wycieczce wzdłuż wybrzeża. Nie przypuszcza jednak, że drobne kłamstwo o wyjeździe z przyjaciółmi na skałki, będzie miała tak brzemienne w skutkach konsekwencje.
Irene to introwertyczna i niestabilna emocjonalnie pani domu, pokładająca wszystkie nadzieje w córce. Z jednej strony pragnie miłości mężczyzny, oparcia na męskim ramieniu, z drugiej jednak panicznie boi się zakochać, swoich porażek upatrując w starzejącym się ciele. John, specjalista od renowacji starych budynków również po rozwodzie nie może znaleźć nikogo, kto mógł zapełnić pustkę po odejściu żony i córki. Czy teraz, kiedy pojawiła się delikatna wdowa, Amy, zaryzykuje ponownie i stawiając na szali swoją samotność i niezależność, wybierze ciepło życia we dwoje? A może los postanowi z nich zakpić i … połączy ich znowu?
Kiedy Sadie po wyjeździe w góry nie daje znaku życia, zdesperowana Irene dzwoni do jedynej osoby, która jest w stanie zrozumieć jej niepokój – do byłego męża. Ten, zostawiając zaniepokojoną Amy, przylatuje pierwszym możliwym samolotem, by znów stanąć oko w oko ze swoją żoną, jej irytującym sposobem bycia i pretensjami, a także… No właśnie, czy po latach wzajemnych oskarżeń będą potrafili wspólnie stawić czoło rzeczywistości i niespodziance, która ich czeka?
„Zdarzyła się miłość” to historia, jakich wiele, jakie otaczają nas codziennie. Może właśnie dlatego w bohaterach tak łatwo udaje się nam odnaleźć nas samych i nasze historie. Autorka, Elizabeth Berg, jest uznaną pisarką i doskonałą obserwatorką ludzkich zachowań. Przenosząc na karty książki oczekiwania, nadzieje i cierpienie pozwala nam odnaleźć w nich wskazówki oraz zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem. I choć nie odpowiada mi ani konstrukcja tekstu ani styl pisarki, to doceniam to, że nie boi się ona poruszać tematów dotyczących cieni zwyczajnego o życia, a jeszcze znajduje nieco miejsca dla jego blasków.

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl