Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwłoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwłoki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Piotr Bojarski „Pokuszenie”

Tytuł: Pokuszenie
Autor: Piotr Bojarski
Wydawnictwo: Czwarta Strona



Wakacje to czas relaksu, regeneracji sił tak, by wrócić do pracy w pełni wypoczętym. Dlatego też tak ważne jest oderwanie się od wszystkiego, porzucenie problemów i trosk dnia codziennego. Co jednak zrobić, kiedy problemy nas dopadają? Kiedy wydają się czekać na nasz przyjazd?

Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku Bogdana Popiołka, czterdziestopięcioletniego nauczyciela historii, z wyjątkowym talentem do pakowania się w tarapaty. Nadchodzące wakacje miały być spokojne, leniwe, wypełnione pasjonującą lekturą książek, na które w ciągu roku szkolnego nie było czasu. Z pozoru niewinna propozycja kolegi z pracy, Marka Cichonia, była jednak równie nęcąca. Kilka dni spędzonych w klimatycznym, małym miasteczku pomiędzy Lesznem a Głogowem, wydawało się być doskonałym pomysłem. Szczególnie, że Wschowa to prawdziwa perełka dla miłośników historii, bowiem jej tereny doświadczyły wielu wydarzeń historycznych, w 1706 roku miała tu nawet miejsce bitwa, w której Szwedzi rozgromili połączone siły sasko-rosyjskie. Nikt jednak nie spodziewał się, że wakacyjny pobyt w takiej małej, sielskiej wręcz miejscowości, może mieć daleko idące skutki…

sobota, 12 grudnia 2015

George Rodson "Hiobowe wieści"

Tytuł: Hiobowe wieści
Autor: George Rodson
Wydawnictwo: Psychoskok

Nigdy nie zgadzałam się ze słowami Edgara Allana Poe, który twierdził, iż „tajemnice zmuszają do myślenia i dlatego szkodzą zdrowiu”. Sekrety bowiem mają to do siebie, że ekscytują, sprawiają, iż pragnąc je odkryć wzbijamy się na wyżyny kreatywności, nowe połączenia neuronów w naszym mózgu pojawiają się z wyjątkową systematycznością, osiągamy stan ducha, w którym „chce się nam chcieć”. Okazuje się jednak, że istnieją osobniki, na których tajemnice działają destrukcyjnie, zaś próba ich rozwikłania – nawet zakończona sukcesem – wiąże się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.

Być może ta negatywna właściwość tajemnic sprawia, że pomimo licznych sukcesów zawodowych, detektyw George Rodson z Houston, jest poważnie chory. Mężczyzna cierpi na nadciśnienie, ma chore nerki, wytrzeszcz oczu, zaparcia, tętniaka, a nawet guza mózgu – świadomość tych wszystkich problemów zdrowotnych trawi jego ciało niczym gorączka i nie pomaga nawet fakt, iż lekarze specjaliści nie potwierdzili żadnej z dolegliwości. Detektyw wie przecież lepiej i dlatego właśnie leczy się kolejnymi tabletkami z uporem, przypominającym lekomanię, zaś każda próba ograniczenia dawkowania, spotyka się u niego z agresją bądź wymyśleniem kolejnej choroby. Być może takie zachowanie, noszące znamiona hipochondrii i zdecydowanie nadające się do diagnozy nie byłoby tolerowane gdyby nie fakt, że Rodson jest jednym z najlepszych. Mimo iż nienawidzi on kontaktów z ludźmi, zaś jego introwertyzm zaczyna przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu, to tak naprawdę nie istnieje zagadka, której detektyw by nie rozwiązał. Właśnie dlatego, to jego osoba zostaje oddelegowana do wilgotnej Luizjany, gdzie powietrze przesiąknięte jest siarką, zaś ludzie są milczący i podejrzliwi. Książka „Hiobowe wieści”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Psychoskok, jest właśnie krótką relacją ze śledztwa, w którym pewne jest tylko jedno – istnienie straszliwie okaleczonego ciała. Opowiadanie, utrzymane w konwencji czarnego kryminału, zachwyci wszystkich miłośników gatunku i wielbicieli zagadek, których pozornie nie da się rozwiązać. 

Śmierć Micheala Higgsa wydaje się nie obchodzić nikogo z członków lokalnej społeczności, a przynajmniej nie na tyle, żeby kogokolwiek skłonić do współpracy. Ciało zostało znalezione przez właściciela posesji na łodzi dryfującej po jeziorze, a jego stan w pierwszych minutach uniemożliwiał rozpoznanie denata. Pokryte krwią i błotem zwłoki po dokładnych oględzinach okazały się być ciałem miejscowego pijaczka ze skłonnością do przesiadywania w barach i podnoszenia ręki na żonę. Higgs został zabity nożem, a na jego ciele znajdowały się rany kłute brzucha i podbrzusza. Znacznie bardziej zagadkowym elementem, niż owe rany, jest wyryty na jego piersi znak, przypominający krzyż oraz ptasie pióro tkwiące pomiędzy palcami denata. Kto, w spokojnym przecież miasteczku, mógł dopuścić się tak potwornego mordu? Policja robi wszystko, by nie znaleźć sprawcy – ślady zbrodni są konsekwentnie zacierane, a istotne dla śledztwa ustalenia nie są przekazywane Rodsonowi. Każda próba prowadzenia przez niego działań kończy się natomiast porażką i surowym upomnieniem ze strony szeryfa Kennera.

Kiedy wydawać by się mogło, że śledztwo utknęło w martwym punkcie, zostaje znalezione kolejne ciało. Tym razem ofiarą jest młody chłopak, podejrzany o morderstwo Higgsa. On również zostaje zabity ciosami w brzuch i podbrzusze, a na jego piersi widnieje krwawy znak. Tyle tylko, że zamiast piórka w dłoni, będącego niewątpliwie rodzajem wskazówki, to ciało zostało ogolone na łyso. 

Co łączy, oprócz metody działania sprawcy, te zbrodnie? Dlaczego sposób morderstwa wydaje się być nawiązaniem do biblijnych przypowieści i czy ten trop, podjęty przez Rodsona, przyniesie jakiekolwiek rezultaty? Na te wszystkie pytania odpowiedzieć może lektura pasjonującej książki „Hiobowe wieści”, która otula nas mroczną atmosferą Luizjany, przeraża tajemniczością i świadomością, iż okoliczni mieszkańcy najprawdopodobniej znają tożsamość mordercy. Relacja z prowadzonego śledztwa jest prowadzona w pierwszej osobie, co nie tylko daje nam możliwość bezpośredniego poznania detektywa, ale i sprawia, iż czujemy się częścią tej sprawy, zaczynamy rozumieć przeszkody, z którym Rodson musi się mierzyć, niemal fizycznie czujemy smród unoszący się w powietrzu i bagienną wilgoć. Sama konstrukcja bohatera – genialnego analityka, a przy tym człowieka słabego, pełnego ułomności, jest prawdziwym majstersztykiem. To właśnie sprawia, że opowieść możemy uznać za wyjątkową, zaś jej konstrukcja, klimat, jaki udało się stworzyć oraz kreacja postaci powinny stać się wzorem, na którym rzesze pisarzy kryminałów mogą się uczyć.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Karen Dionne "Dochodzenie na styku"

Autor: Karen Dionne
Wydawnictwo: Marginesy

„Okrucieństwo siedzi [...] w człowieku od zarania dziejów. Sto, dwieście, tysiąc lat temu... Siedzieć będzie pewnie i za kolejnych tysiąc. Zmienia się tylko technologia mordowania, sposoby zadawania śmierci i bólu” – pisał w swojej książce Adam Darski. O tym, ile zła jest na świecie, jak różne jest oblicze tego okrucieństwa wiedzą oficerowie policji, a szczególnie – wydziału zabójstw. Obcując nieustannie z ludzkimi tragediami mają dwa wyjścia: uodpornić się na ludzką krzywdę lub wykorzystać swoje emocje, empatię, by wczuć się w rolę ofiary czy zbrodniarza i dzięki temu odnaleźć winnych.

Właśnie tak emocjonalnie do prowadzonych przez siebie spraw podchodzi detektyw Sarah Linden, policjantka znana ze swojego zaangażowania i nieustępliwości, prywatnie samotna matka dorastającego chłopca. Wszystkie te cechy przydadzą się jej szczególnie w nowej sprawie, którą prowadzi – w jednej z przyczep mieszkalnych na terenie Rainier Valley Trailer Park, znaleziono ciało mężczyzny z kulą w głowie. Brak śladów włamania czy walki wskazuje na to, że ofiara znała swojego zabójcę, ale jednocześnie stanowi utrudnienie w prowadzeniu śledztwa. Na dodatek okoliczne przyczepy zamieszkane są przez ludzi, dla których współpraca z policją jest ostatnią rzeczą, na którą by się zdecydowali – środowisko złodziejaszków, paserów czy narkomanów woli udawać niewiedzę i brak zainteresowania.

Nawet media nie poświęciły tej sprawie wiele uwagi, bowiem w przyczepie obok rozegrał się dramat, urastający w oczach środków przekazu do prawdziwie sensacyjnej wiadomości. Doszło bowiem do wybuchu w którym zginął niejaki Neil Campbell, wielokrotnie notowany za mniejsze i większe przestępstwa. Wytwarzał on w przyczepie metamfetaminę, stosując tzw. metodę shake and bake, czyli domowy sposób na szybką i tanią produkcję z ogólnie dostępnych półproduktów. Koło przyczepy, w samochodzie, siedział zamknięty jego mały synek i tylko interwencja Stephena Holdera, tajniaka z Biura Szeryfa King Country, uchroniła dziecko przed groźnym poparzeniem, a nawet utratą życia. Natomiast Campbell w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie utrzymywany jest w śpiączce farmakologicznej – poparzone zostało ponad osiemdziesiąt procent jego ciała.

To jeszcze nie koniec zbrodni, z którymi funkcjonariusze z Seattle są zmuszeni się borykać. W porcie, pomiędzy kontenerami, odnaleziono kolejne ciało z kulą w głowie. Sprawę prowadzi tym razem John Goddard, ale szybko okazuje się, że będzie on musiał ściśle współpracować z Sarah. Ofiarami są bowiem dwaj bracia – Lance oraz Guy Marsee, pochodzący z dobrej, szanowanej rodziny prawdziwi geniusze. Dlaczego zatem zginęli w takich miejscach? Co było motywem zbrodni? Czy w jakikolwiek sposób morderstwo to jest połączone z wypadkiem, jakiemu uległ Campbell? O tym przekonamy się podczas lektury powieści „Dochodzenie na styku”, autorstwa Karen Dionne.

Opublikowana nakładem wydawnictwa Marginesy książka, oparta na motywach popularnego serialu, to wciągająca lektura, która zadowoli nawet najbardziej wymagających fanów kryminalnych opowieści. Mamy tu bowiem szalone tempo akcji, nieustanne jej zwroty i ślepe uliczki, do których prowadzą kolejne tropy, mamy również sporo tajemnic, które wydają się skrywać motyw zbrodni.

U Dionne nic nie jest oczywiste, zaś policjanci będą musieli wkroczyć do świata hazardu i badań naukowych – dwóch płaszczyzn, na których gra toczy się o wysoką stawkę. Choć to Sarah i John prowadzą śledztwo w sprawie śmierci braci, to zaangażowany na wniosek Goddarda zostaje również Holder, który inwigilując środowisko narkomanów ma wiele cennych spostrzeżeń i uwag. Żadne z nich nie mogło się jednak spodziewać takiego rozwoju wypadków, jakie stały się ich udziałem, przyciągając czytelnika do lektury niczym magnes.

Autorka dała się poznać jako prawdziwa mistrzyni suspensu, która wyważając proporcję pomiędzy wiedzą a podejrzeniem utrzymuje niesłabnące zainteresowanie i podgrzewa atmosferę. Możemy tu zaobserwować doskonałe panowanie nad wielowątkowym tekstem, zdumienie budzi również fakt, w jaki sposób pozornie nie mające ze sobą nic wspólnego fragmenty splatają się, naprowadzając nas na nowy trop, bądź obalając wysuniętą teorię. Zwraca ponadto uwagę doskonała kreacja bohaterów, szczególnie intrygujący jest Holder, który działając w konspiracji musi wykazać się niebywałą umiejętnością koncentracji oraz odporności psychicznej na próby, jakim jest nieustannie przez członków lokalnej społeczności poddawany. To wszystko sprawia, że „Dochodzenie na styku” pochłania się łapczywie, dążąc do poznania prawdy na temat śmierci ofiar. A prawda ta obnaża najbardziej pierwotne ludzkie żądze i słabości, pachnie też dużymi pieniędzmi, w posiadaniu których byli bracia …

Za książkę dziękuję księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl