Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2019

Eva García Sáenz de Urturi "Rytuały wody"

Tytuł: Rytuały wody 
Autor: Eva García Sáenz de Urturi 
Wydawnictwo; MUZA 


Nie istnieje żadna święta księga, która dałaby nam dokładne pojęcie odnośnie religii Celtów, dlatego też wszystko co wiemy o ich kulcie, jest oparte tylko na wzmiankach historyków oraz na interpretacji znalezisk archeologicznych. Z tych fragmentów informacji można wyciągnąć wniosek, że centralną część wierzeń Celtów stanowił kult bóstw żeńskich, odpowiedzialnych za płodność i śmierć. Bóstwa te posiadały swoje sanktuaria, w których kapłanki dokonywały krwawych obrzędów ku czci bogini. Plemiona celtyckie czciły ponadto - podobnie jak Słowianie - liczne nimfy i boginki, które opiekowały się lasami, jeziorami czy rzekami. Dlatego często w legendach pojawiają się sprytne, piękne nimfy, zamieszkujące zbiorniki wodne, jak choćby arturiańska Pani Jeziora. 

środa, 2 października 2019

Z wizytą w Ustroniu - Muzeum im. Marii Skalickiej

Nie tylko wtajemniczeni wiedzą, że uwielbiam okolice Ustronia i Wisły i nie ma z tym nic wspólnego fakt, iż mieszka tam moja siostra. Przyciągają mnie zarówno góry, jak i specyficzny klimat tych miejscowości, w których życie toczy się jakby wolniej i pełniej, a także oferta kulturalna. O atrakcjach oferowanych przez te uzdrowiskowe miasta i okolice pisałam już kilkakrotnie (m.in. TU i TU), podczas wcześniejszych wypraw nigdy jednak nie udało mi się dotrzeć do muzeum „Zbiory Marii Skalickiej”. 

środa, 23 stycznia 2019

Andrew Juniper "Wabi sabi"

Tytuł: Wabi sabi. Japońska sztuka dostrzegania piękna w przemijaniu
Autor: Andrew Juniper 
Wydawnictwo: Helion (Sensus) 



Czym jest wabi sabi? Czy to coś smacznego do zjedzenia? Może jakiś rodzaj muzyki albo oryginalny krój ubrania? Mimo iż próba wyjaśnienia, co tak naprawdę Japończycy określają tym mianem, jest dość skomplikowana, Andrew Juniper podjął się tego zadania, zdradzając nam, w jaki sposób możemy dostrzegać piękno. Prowadzący galerię design o nazwie wabi sabi właśnie Juniper, pracujący również jako tłumacz dla organizacji rządowych, spędził w Japonii sporo czasu, przenikając nieco wrażliwością jej mieszkańców i sposobem pojmowania rzeczy nieco inaczej, niż robią to na przykład Europejczycy. 

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Koncert Muzyki Żydowskiej pt. AHAVAT OLAM

W dniu 2 grudnia br., w Salonie Paderewskiego w Sosnowcu, odbył się niezwykły Koncert Muzyki Żydowskiej pt. AHAVAT OLAM – Miłość wieczna – Pieśni hebrajskie, w wykonaniu Anny Riveiro i Anny Hajduk. Zorganizowane przez Pianoforte Concert Management oraz Towarzystwo Muzyczne im. Ignacego Jana Paderewskiego w Sosnowcu wydarzenie, okazało się być prawdziwym sukcesem. Było to nie tylko niezwykły wieczór dla mieszkańców miasta, ale i ukłon w stronę historii – w czasie II wojny światowej, w willi, w której mieści się Salon, była siedziba gestapo. 

czwartek, 11 stycznia 2018

Tasmina Perry "Oświadczyny"

Tytuł: Oświadczyny
Autor: Tasmina Perry
Wydawnictwo: Kobiece


„Wszystko, co miała, to marzenia o życiu, które mogliby razem wieść, gdyby nie ten jeden wieczór, który zmienił jej życie na zawsze” – ileż osób zmieniło swoje życie na gorsze w ciągu zaledwie kilku chwil. Jedno zawahanie, jedna nierozsądna decyzja, jeden unik bądź po prostu nieobecność w danym czasie i miejscu wystarczy, by zaprzepaścić szansę, by zmienić koleje naszego losu. 

niedziela, 3 grudnia 2017

Sabina Waszut "Bar Na Starym Osiedlu"

Tytuł: Bar Na Starym Osiedlu
Autor: Sabina Waszut
Wydawnictwo: MUZA


„Kiedyś, gdy podziały były jasne (…) zadaniem kobiet było utrzymanie w czystości domu, ugotowanie obiadu i uważanie, aby dzieci nie zrobiły sobie krzywdy. Obowiązkiem mężczyzny było utrzymanie rodziny” – jakkolwiek mało feministycznie brzmią te słowa, jak daleko nie byłyby od haseł związanych z równouprawnieniem, to prawda jest taka, że przez długie lata na Śląsku funkcjonował właśnie taki model rodziny. Mężczyzna ciężko pracujący na kopalni czy w hucie łożył na utrzymanie rodziny, zaś zadaniem kobiety było dbanie o męża i dzieci. I choć można długo dyskutować o tym, czy był to lepszy czy gorszy sposób na życie, czy rola kobiety rzeczywiście była deprecjonowana, to taki właśnie śląski obrazek przeszłości prezentuje nam Sabina Waszut, pisarka i propagatorka śląskiej kultury.

wtorek, 24 października 2017

Tomasz Szlendak, Krzysztof Olechnicki "Nowe praktyki kulturowe Polaków"

Autorzy: Tomasz Szlendak, Krzysztof Olechnicki
Wydawnictwo: PWN


Czym jest konsumowanie kultury i jakie doznania zastąpiły występujące w przeszłości uniesienia duchowe? Jaka pora jest najgorsza na realizację festiwali na świeżym powietrzu? Co kieruje uczestnikami imprez plenerowych i jaką rolę w tym wszystkim odgrywają finanse? To tylko kilka z wielu pytań, na które odpowiedź próbują znaleźć Tomasz Szlendak oraz Krzysztof Olechnicki, autorzy porywającego studium socjologicznego, opublikowanego nakładem Wydawnictwa PWN.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Do ArtKwarium przybyły Koniostwory

"Zagubiony czerwony"
Wczorajszy, sobotni wieczór, był idealnym czasem na przeniesienie się w niezwykły świat wykreowany pędzlem Grzegorza Skrzypka. Odbywający się w dniu 5 sierpnia w sosnowieckim ArtKwarium wernisaż wystawy artysty, pt. „Koniostwory”, przyciągnął wielu ludzi ceniących sobie zarówno artystyczne dokonania malarza, jak i szeroko pojętą kulturę. 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Anna Jaklewicz "Indonezja. Po drugiej stronie raju"

Autor: Anna Jaklewicz
Wydawnictwo: Bezdroża


Na Indonezję można patrzeć przez pryzmat kolorowych folderów biur podróży i przepięknych zdjęć lazurowej wody, piaszczystych plaży i palm. Takie wyjazdy dla wymagających podróżników mają swoją cenę, ale w zamian turyści otrzymują możliwość pobytu niemalże w raju. Organizatorzy kuszą wspaniałymi wschodami słońca nad wulkanem Kelimutu, jednymi z najpiękniejszych raf koralowych świata, endemicznymi gatunkami zwierząt, wizytami na plantacjach przypraw czy degustacjami najdroższej kawy świata – Kopi Luwak. Ta przesłodzona wizja Indonezji niewiele ma jednak wspólnego z prawdziwym życiem i prawdziwym obliczem tego wyspiarskiego państwa. 

niedziela, 19 lutego 2017

Susie Hodge "Dlaczego sztuka pełna jest golasów?"

Autor: Susie Hodge
Wydawnictwo: PWN


„Istotą sztuki jest życie spotęgowane i najbardziej ludzkie. Ten tylko kocha twórczo sztukę, czyja miłość dla niej jest miłością dla człowieka i zawartych w nim możliwości i bogactw” – pisał Stanisław Brzozowski i te słowa doskonale oddają duszę i serce sztuki, doskonale pokazują przedmiot jej zainteresowań. To nie tylko życie rozumiane dosłownie, ale i jego przeciwieństwo – śmierć, a także wszystkie codzienne, prozaiczne czynności, do których nie przywiązujemy wagi, a także ciało, ono bowiem w pewnych okresach dla sztuki było niezwykle istotne.

niedziela, 29 stycznia 2017

Czesław Szarycz " Strażnicy Marca Polo"

Autor: Czesław Szarycz
Wydawnictwo: ARKADY


„Szczęśli­wy jest naród, które­go his­to­ria jest nudna” – pisał Monteskiusz, a stwierdzenie to doskonale oddaje sytuację wielu państw, nie tylko Polski. Również Chiny doświadczyły w swojej przeszłości wielu traumatycznych momentów, również tamte ziemie spływały krwią. Co więcej, również w historii Państwa Środka kryje się wiele wydarzeń, które po dziś dzień pozostają tajemnicą. Zagadką jest choćby to, w jaki sposób potężne państwo, któremu przypisuje się wynalezienie prochu, papieru i jedwabiu, a także broni palnej, druku i papierowych pieniędzy, na wiele lat popadło w zapomnienie, zżerane od środka przez organy władzy niczym rak.

poniedziałek, 3 października 2016

Charles Duhigg "Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności"

Autor: Charles Duhigg
Wydawnictwo: PWN


Co odróżnia ludzi sukcesu od tych, którzy mimo starań nie potrafią wspiąć się ponad pewien pułap? Dlaczego jedni osiągają założone cele, inni zaś rezygnują przy pierwszych porażkach? Dlaczego pomimo wysokiego IQ nie zawsze udaje nam się skończyć wybrany kierunek studiów czy znaleźć satysfakcjonującą pracę? Na te pytania nie tylko wielu czytelników chciałoby poznać odpowiedź, ale i rzesze naukowców zajmujących się badaniem efektywności, procesami grupowymi czy działaniem mózgu w określonych okolicznościach. Okazuje się, że klucz do tej zagadki tkwi w koncentracji i komunikacji, choć jego użycie jest bardziej problematyczne, niż się wydaje, zaś rządzące naszym zachowaniem mechanizmy wielokrotnie działają przeciwko nam.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Z wizytą w Muzeum Miejskim Sztygarka i Kopalni Ćwiczebnej w Dąbrowie Górniczej

Mimo iż przez niemal dwa lata mieszkałam w Dąbrowie Górniczej, nigdy nie dotarłam do Muzeum Miejskiego Sztygarka oraz do Kopalni Ćwiczebnej. Dopiero dziś, podczas zbierania materiałów do tekstu o atrakcjach Dąbrowy, udało mi się zwiedzić ekspozycje i zachwycić bogactwem zbiorów Muzeum, a nawet … wydobyć nieco węgla.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

"Mój bajkowy bohater" - wystawa dla dzieci w Zamku Sieleckim

Miś Koralgol czy Miś Uszatek? A może Muminki? Bolek czy Lolek? A może Tola? Niezależnie od tego, kto jest Twoim ulubionym bohaterem z bajki, to Sosnowieckie Centrum Kultury – Zamek Sielecki, zaprasza na wyjątkowe wydarzenie (nie) tylko dla najmłodszych. Wystawę zatytułowaną „Mój bajkowy bohater” można oglądać już od soboty, 8 kwietnia, a towarzyszy jej szereg niezwykłych wydarzeń adresowanych do dzieci i ich opiekunów. 


Na wystawie zaprezentowane zostały postacie ze znanych i lubianych bajek, wypożyczone z Muzeum Zabawek i Zabawy. Wśród eksponatów znajdziemy m.in. maskotki Koziołka Matołka, Pinokia, złego Wilka z bajki o „Czerwonym Kapturku”, lalki z bajki „Smok Barnaba”, figurkę Kota w Butach oraz scenerię z bajki „Mały pingwin Pik-Pok” (zrealizowanej na podstawie książki Adama Bahdaja pod tym samym tytułem). Nie zabrakło również słusznych rozmiarów Muminka, miniaturowych Smerfów oraz Reksia, który wiernie strzegł wystawy.

środa, 10 lutego 2016

Maurycy Nowakowski "Plagiat"

Tytuł: Plagiat
Autor: Maurycy Nowakowski
Wydawnictwo: Videograf


Niekiedy jedynym sposobem, by wyrazić swoje zdanie, by przekonać opinię publiczną do swoich racji, by pokazać się światu i zachęcić do zmiany poglądów lub do aktywności w danej sferze, jest wyjście na ulice. Oczywiście taka manifestacja powinna odbywać się w duchu prawa, zgodnie z normami życia społecznego, w żaden sposób nikogo nie obrażać, nie szkalować. Niestety, niektórzy traktują manifestacje do wyładowania swojej frustracji, złości, agresji, szukają pretekstu do wdania się w bójkę, do skrzywdzenia kogoś, do zniszczenia wszystkiego co piękne i wartościowe. Niezmiernie często środki masowego przekazu podają informację o grupach, które dezorganizują marsz, które traktują go sposobność, do zdyskredytowania samych maszerujących oraz wszystkiego, co sobą reprezentują. 

Czy właśnie tak było w trakcie manifestacji kulturalnej Wrocław Otwartym Sercem Europy, odbywającej się na ulicach miasta? Czy grupa nazistów, reprezentujących Serca Biało-Czerwone, rzekomych obrońców polskości, rzeczywiście wierzy w głoszone przez siebie hasła, czy też może skrajnie prawicowe ruchy istnieją wyłącznie po to, by niszczyć dotychczasowy porządek? Jak głęboko sięga ich nienawiść do ludzi, do demokracji i czy w imię swoich idei są w stanie … zabić? Faktem jest, iż zamieszki podczas wrocławskiego marszu skutkują dwoma zgonami. Ginie para studentów Europejskiej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Komunikacji, będących zarazem propagatorami imprezy. Młodzi, zakochani w sobie ludzie, byli wybitnymi jednostkami, które miały szansę na wspaniałą karierę. Czemu zatem zginęli? Być może znaleźli się w niewłaściwym miejscu i czasie, być może narazili się komuś przypadkowo, a może skrycie pozostawali w kontakcie z nazistami i morderstwo było zemstą na dekonspirację tajnego planu grupy? 

O tym, jaki tak naprawdę motyw kryje się za tymi tragicznymi zgonami pisze Maurycy Nowakowski w rewelacyjnej powieści kryminalnej „Plagiat”. Autor dał się już poznać jako wytrawny znawca ludzkiej psychiki oraz mistrz kreacji słowa w książce „Okrągły przekręt”, traktującej o korupcji w świecie sportu, jednak dopiero najnowsza pozycja, opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf, wynosi go na pozycję prawdziwego mistrza kryminałów, dorównującego najlepszym polskim autorom. Po książkę śmiało mogą sięgnąć wielbiciele gatunku, bowiem wraz z nią otrzymują zestaw intrygujących zagadek, które stanowią prawdziwe wyzwanie, ale i zmuszają do smutnej refleksji na temat kondycji polskich uczelni, działań policji czy też stanu naszego państwa, w którym nie brak jest sprzedawczyków i intrygantów. 

Zarówno policja jak i media są przekonane, że za śmiercią Wojtka Krzykowskiego i Barbary Świątnickiej stoją naziści. Jednak fakt, że do ich zamordowania użyto noża, nie daje spokoju młodemu dziennikarzowi gazety kulturalnej „Korespondent”. Zbierając materiały do artykułu odkrywa on powiązania pomiędzy studentami, a ich wykładowczynią, niejaką Anitą Komar, jedną z najlepszych specjalistek public relations, mistrzynią „czarnego PR”. To właśnie ona, wraz z zamordowanymi studentami, zajmowała się promocją marszu, choć nie było to jedyne zlecenie, które dla niej realizowali. Zdołali oni również ustalić dla niej pewne fakty związane z osobą wrocławskiego polityka, Pawła Konopki, lidera oddziału Polskiej Partii Narodowej. Pół roku wcześniej został on oskarżony przez jedną z radnych o kontakty z neonazistami i choć ostatecznie nie postawiono mu zarzutów, to konsekwentnie gromadzonych po rozprawie materiałów wystarczy, by zniszczyć zarówno jego polityczną karierę, jak i jego. Właśnie ta aktywność wydaje się być motywem zbrodni szczególnie, że niedługo trzeba czekać na kolejną śmierć – na terenie swojej posesji, w samochodzie męża, ginie Anita Komar, zaś podłożony ładunek wybuchowy wskazuje na celowe działanie. Niestety policja nie dostrzega związku pomiędzy tymi zgonami, zaś funkcjonariusze trwonią czas na przesłuchania aresztowanych bojówkarzy…

Jednak zanim wskażemy winnego, zanim wydamy wyrok, warto się zastanowić, co wspólnego z tymi wydarzeniami ma wojna o stanowisko rektora Europejskiej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Komunikacji oraz jakie tajemnice skrywają dwie niezwykle zawzięte i chorobliwie pragnące władzy kandydatki. Prowadzący dziennikarskie śledztwo Marcin Faron wciąż trafia na nowe tropy, nowe afery, zaś o tym, jak blisko jest prawdy może świadczyć stan jego mieszkania, które zostało splądrowane, a także brutalna napaść na samego dziennikarza. To wszystko składa się na wciągającą fabułę z zaskakującym zakończeniem, choć tak naprawdę wcale nam się nie spieszy do poznania tożsamości mordercy. Dywagacje dotyczące sprawcy, kolejne tematy i osoby, które pojawiają się w związku ze zgonami, a także sam klimat powieści sprawiają, że lektura jest zarówno interesującym doświadczeniem, jak i prawdziwym wyzwaniem.

Postacie „Plagiatu” oddychają, przechadzają się ulicami Wrocławia, mordują, a ich istnieniu towarzyszy cała gama emocji. W niczym nie przypominają figur z papier-mâché, dlatego też ich portrety są niezwykle realistyczne, wraz z wszystkimi słabościami, niekiedy prowadzącymi do zguby. Wartko tocząca się akcja, nowe wątki, które w niezwykle przemyślany sposób splatają się ze sobą, stanowią kolejne atuty książki, a nie bez znaczenia jest też niezwykły klimat, który udało się Nowakowskiemu wykreować. Sporo tu muzyki rockowej, sporo odniesień do kultury, sztuki, polityki, sporo realiów pracy dziennikarskiej, a także celnych spostrzeżeń dotyczących otaczającej nasz rzeczywistości. Po lekturze powieści nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko wypatrywać kolejnej książki autora, oglądając się przy tym za siebie – w końcu nigdy nie wiadomo, komu możemy się narazić po nią sięgając …


środa, 30 grudnia 2015

Mirosław Kowalski "Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada"

Tytuł: Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada
Autor: Mirosław Kowalski
Wydawnictwo: Helion (Bezdroża)

„Odbywam tę podróż niemal dwieście lat po pierwszych Europejczykach. Nie muszę się przebierać ani ukrywać. Nie muszę znać arabskiego ani żadnego z języków ludów zamieszkujących Sahel. Nie znam obyczajów Bambara ani Mossich, nie przeczytałem w całości Koranu. Czy człowiek będący takim ignorantem może tam wyruszyć? Czy taka podróż może się dobrze skończyć?” – pytania te zadaje sobie wędrowiec, badacz, malarz słów i obrazów. Tak bowiem można określić osobę Mirosława Kowalskiego, lekarza kardiologa, który zabiera nas w daleką wyprawę po to, by sypnąć nam w oczy piaskiem pustyni, by rozwiać nam włosy wiatrem, by poczęstować nas daktylami czy jissuma gounday, by … zauroczyć nas pięknem Czarnej Afryki.

Książkę „Szkatułka pełna Sahelu”, opublikowaną nakładem wydawnictwa Helion, trudno nazwać podróżniczą, nie jest to też przewodnik – chyba że mamy na myśli przewodnik po codziennym życiu i kulturze. Sam autor wskazuje w podtytule na fakt, iż jest to subsaharyjska ballada i chyba to określenie najlepiej oddaje klimat książki, jej nieuchwytny czar oraz plastyczność i melodyjność. Czytając o Sahelu niemal widzimy mieszkańców tego biednego, ale pełnego surowego piękna terenu, czujemy zapachy i doznajemy niezwykłego wrażenia obecności u boku autora. Kowalski opisuje ten mało znany zakątek w taki sposób, że chłoniemy kolejne słowa, weryfikując swoje opinie o życiu na czarnym ladzie, bądź też poddając się tęsknocie za odbyciem takiej podróży w rzeczywistości. 

Autor przybliża nam rzeczywistość, z jaką zmagają się mieszkańcy Sahelu, obrzeża pustyni (tak tłumaczona jest ta nazwa), pisze o historii Afryki, o powstaniu i rozwoju miast, o bolączkach ludzi oraz o różnicach kulturowych. Zatrzymujemy się wraz z nim w Bamako – mieście ludu Bambara, chłonąc opowieść o kolonizacji Sahelu, o niepodległości, o niezwykłej topografii miast, w których brak jest chodników, także o lokalnych podróżach w dość ekstremalnych warunkach, jakie zapewnia sotrama, mały autobus.

Odwiedzamy Muzeum Narodowe w Bamako, Musa Kunda, czyli Muzeum Kobiet, wędrujemy na urwisko Bandiagary, zwiedzając okoliczne osady, poznając kultywowane do dziś tradycje, w tym rytuał zabiegu obrzezania. W Songo nas zachwyt budzi grota pokryta malowidłami; ciekawość rozpalą też zwyczaje Dogonów, wzbudzające pragnienie metaforycznej wędrówki drogą życia. Zdziwienie i niezrozumienie budzi fakt izolacji kobiet w pewnych okresach jej życia, na przykład kiedy miesiączkuje czy karmi dziecko, zaś czytając opisy meczetu Kani Kombolé nie możemy wyjść ze zdumienia nad ekstrawagancją i finezyjnością tej budowli. To zaledwie kilka przystanków, kilka obrazów, które mamy możliwość obserwować i wydarzeń, w jakich mamy możliwość uczestniczyć dzięki Mirosławowi Kowalskiemu, a już wiemy, że chcemy jeszcze. Wraz z nim przemierzamy zatem kolejne setki kilometrów, spacerujemy po Djenné, podziwiamy góry Hombori, odwiedzamy jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi, czyli Timbukt chłonąc jego wyjątkowość, zatrzymujemy się również w Nigerze, zatapiając się w atmosferę odwiedzanych miejsc, poznając ich historię i kulturę, a także bieżące problemy. 

Lektura tekstu pozwala na docenienie reporterskiej ciekawości autora, dzięki której i czytelnik może poznać intrygujące historie na temat lokalnych obyczajów, zagłębić się też w przeszłość, śledząc rozwój poszczególnych miast, wędrówki ludów czy zmiany, które zachodzą obecnie – tak w ludziach , jak i w zamieszkiwanych przez nich osadach. Podróżując wraz ze „Szkatułką…” po tych niezwykłych, pełnych oddechów przodków miejscach zdumiewa fakt, że tak naprawdę do dziś nie znamy dobrze tych terenów, a już na pewno nie doceniamy ich zagadkowego piękna. Ono widoczne jest nie tylko w słowach Mirosława Kowalskiego, ale też w niezwykłych zdjęciach przyrody oraz portretach mieszkańców, które to stanowią integralną część książki. Jedyne, co budzi rozczarowanie to świadomość że książka – jak każda podróż – kończy się zbyt szybko. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że dostaniemy szansę powrotu do miejsc, gdzie znów zbudzi nas głos muezina, gdzie ciekawić będzie opowieść o europejskich wyprawach, gdzie rozpalać wyobraźnie będą obrzędy, festiwale a także grioci i ich opowieści snute muzyką.


piątek, 30 października 2015

Andrzej Mleczko „Kto pieprzy ten lepszy”

Tytuł: Kto pieprzy ten lepszy
Autor: Andrzej Mleczko
Wydawnictwo: ISKRY

„Co z tą Polską?” – pyta w swoim programie publicystycznym oraz książce Tomasz Lis, zaś ostatnie przedwyborcze wydarzenia pokazały, iż jest to pytanie niezwykle aktualne. Nienawiść do politycznych przeciwników, negatywny PR, ale również puste obietnice, które nie znajdują pokrycia w kondycji finansowej Polski oraz przeczą prawidłom ekonomii stały się naszą rzeczywistością, tym kraj żył przez ostatnie tygodnie i – niestety – żył będzie co najmniej przez kolejne cztery lata. 

Kiedy głos rozsądku ginie w fali wzajemnych oskarżeń i niekończących się procesów sądowych, być może to obraz ma szanse przemówić do tych, którzy szumnie nazywają się przywódcami oraz do tych, którzy mają potencjał, być może chcą i mogą, ale potrzebują bodźca, który skłoniłby ich do działania. Tym bodźcem może być książka „Kto pieprzy ten lepszy”, w której Andrzej Mleczko niezmiennie obnaża wszystkie absurdy polskiej rzeczywistości, porusza ważkie kwestie dotyczące każdego obywatela. Publikacja Wydawnictwa iskry jest jedną z tych pozycji, która nie traci swojej aktualności pomimo upływu lat, bowiem Polska konsekwentnie zmierza w kierunku dla niej niekorzystnym, zaś kolejni członkowie grupy trzymającej władze zatracili już dawno umiejętność, którą posiadają nawet psy Pawłowa – uczenia się na błędach.

źródło: A.Meczko
Mleczko dzieli swoją książkę na pięć rozdziałów, których każdy poświęcony jest innej tematyce, lecz wszystkie tworzą niepowtarzalną całość, niczym krzywe zwierciadło, w którym odbija się polski naród. Tytułowy „Kto pieprzy ten lepszy” poświęcony jest szeroko pojętemu zagadnieniu seksu, ze szczególnym położeniem nacisku na seksualne dewiacje oraz erotyczne fantazje. Autor „puszcza oko” również do homofonów, do dewotek oraz tych wszystkich, którzy seks uznają za wymysł szatana i zło wcielone – przerysowane sytuacje (i przyrodzenia) mogą gorszyć, ale tylko tych, którzy grzeszą wyłącznie w myślach …

„Zajęcia w plenerze” obejmuje szeroki zakres tematów, zaś autor uczynił bohaterami rysunków przedstawicieli różnych zawodów i osoby sprawujące różne funkcje. Posługując się niekiedy alegorią, niekiedy dosłownie odtwarzając teksty, jakie możemy usłyszeć na ulicach, Mleczno przedstawia nam przekrój polskiego społeczeństwa, a nie zawsze jest to wesoły obraz. Mamy zatem korporacyjne szczury, które biegną pomimo świadomości, że tak naprawdę nie ma mety, komputerowych maniaków, polityków i policjantów, a nawet hieny… o przepraszam – dziennikarzy, spieszących na konferencję prasową. 
źródło: A.Meczko

Od spraw ziemskich odrywamy się w kolejnej części książki, bowiem „Dywagacje metafizyczne: gwarantują nam spotkanie z Wszystkimi Świętymi, a także z Szatanem – każdemu, według zasług. Z kolei w rozdziale „Kraków i okolice” nie brakuje artystyczno-historycznych klimatów, tworzonych nie tylko przez lajkonika czy Smoka Wawelskiego, ale i przez władców oraz legendy i podania. „Krótko i na temat” to zaś dosadne obrazy zjawisk społecznych oraz całe spektrum ludzkich zachowań wobec konkretnych wydarzeń. Wszystko to okraszone sporą dozą humoru (często czarnego humoru) i skłaniające do refleksji nad kondycją swoją oraz społeczeństwa polskiego.

„Kto pieprzy ten lepszy” to kolejny już dowód na niezwykłą zdolność obserwacji oraz trafność diagnozy, jaką Mleczko stawia Polsce. Posługując się satyrycznymi rysunkami, w kilka kreskach autor zawiera to wszystko, co wymaga napiętnowania, to, co nas boli, śmieszy, irytuje. Piękne wydanie książki potęguje jeszcze wrażenia z lektury i jej ponadczasowość. Szkoda tylko, że odpowiedź na pytanie „Co z tą Polską?” nie jest optymistyczna. Nadzieją napawa jedynie fakt, że przynajmniej potrafimy się z siebie śmiać …


niedziela, 21 października 2012

Suzanna Clarke "Dom w Fezie"

Tytuł: Dom w Fezie
Autor: Suzanna Clarke
Wydawnictwo: Lambook









Al-Mamlaka al-Maghribijja, czyli Królestwo Marokańskie, kojarzy się raczej z egzotycznymi wakacjami nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym, z upalnym słońcem i miejscami takimi, jak Casablanca czy Marrakesz. Żaden turysta, nawet zachwycony egzotyką miast, cedrowymi drzwiami riadów, oknami zdobionymi ażurową, ręcznie wykonaną sztukaterią tynkową bądź tradycyjnym zellidżem, ceramicznymi kaflami służącymi do ozdabiania ścian, nie planuje zostać to na dłużej niż trwa wakacyjny wypoczynek. Żaden turysta nie planuje przenieść tu swojego życia, kupić domu i pozwolić, aby wręczono mi akt własności wykaligrafowany w niezrozumiałym języku na kilkumetrowym papirusie. Żaden?
Otóż znalazł się ktoś, kto pokochał Fez, dawną stolicę Maroka do tego stopnia, żeby zacząć szukać tu własnego riadu z fontanną na podwórku i wścibskimi sąsiadami za ścianą. Na dodatek, mimo licznych kłopotów z remontem i wszechobecną biurokracją znalazł tyle czasu i samozaparcia, żeby prowadzić blog „The View from Fez” oraz … napisać książkę o swoich przygodach.
Suzanna Clarke, urodzona  Nowej Zelandii dziennikarka i pisarka wraz ze swoim partnerem, po zaledwie drugim pobycie w Fezie, podjęła karkołomną decyzje, która wywróciła ich świat do góry nogami i zmieniła sposób dotychczasowego postrzegania rzeczywistości. Książka „Dom w Fezie. Nowe życie w sercu marokańskiej medyny”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Lambook, to nie tylko perypetie związane z ogromnym przedsięwzięciem, jakim był remont wiekowego domu, ale wyraz miłości i fascynacji tym arabskim krajem. Książka jest pozycją z serii Kolory Wschodu, stanowiącą pasjonującą wędrówkę po krajach Bliskiego Wschodu i Maghrebu. Powieść Clarke jest częścią barwnej, etnicznej mozaiki, w której przenikają się kultury: berberyjska, arabska i afrykańska z domieszka francuskiej i hiszpańskiej. Sama autorka z humorem wprowadza nas w świat, w którym bladym świtem słychać nawoływanie muezzina, w studniach i starych rurach rezydują niezależne byty stworzone przez Boga z czystego ognia, czyli dżinny, zaś załatwienie czegokolwiek w urzędzie granicy z cudem.
Pisarz Paul Bowles mówił o Maroko, że jest „miejscem, w którym podróżnicy szukają tajemnicy i w którym ją znajdują”, zaś „Dom w Fezie” jest najlepszym dowodem na to, że Maroko to kraj cudów, gdzie nic nie zależy od człowieka, zaś rozbrzmiewające dookoła stwierdzenie „In sza`a Allah”, stało się kwintesencją filozofii arabskiego stylu życia. Właśnie ta nieprzewidywalność, inspirujące krajobrazy i wyjątkowy klimat Fezu zaowocował zakupem trzystuletniego domu w stanie kompletnego rozkładu, za to z jednym z najpiękniejszych widoków – całego zbocza doliny.
Dla Suzanny i Sandy`ego własny riad w Fezie miał być okazją do pełniejszego odkrywania kultury muzułmańskiej, a także do poszukiwania odpowiedzi na pytanie dotyczące sekretu niesłabnącej popularności Maroka. Czy tak się stało? Z pewnością, choć do pewnych rzeczy czy zwyczajów trudno było przywyknąć. Już samo żebractwo, praca dzieci czy bezwzględność wobec zwierząt stanowiło nie lada wyzwanie dla tolerancji pary, a do tego dochodziło jeszcze szereg drobnych nieporozumień i kłopotów, stanowiących część złożonej rzeczywistości kraju.
Mimo niekończących (jakby się wydawało) dramatów i niemal dantejskich scen rozgrywających się na dziedzińcu nowego-starego domu, książka nie ogranicza się tylko do spojrzenia na kraj przez pryzmat biurokracji czy walorów konstrukcyjnych budynków, bądź pracowników, którzy prace stawiają na …szarym końcu. Suzanna Clarke przybliża też zagadnienia dotyczące sztuki, która w społeczeństwie muzułmańskim służy ukazaniu porządku i jedności natury, historii – w tym historii niewolnictwa, czy powstania Fezu. Sama, niezmiennie zauroczona miejscem które wybrała z Sandym, nie stroni od porównań i refleksji nad przepaścią, która dzieli kraje „cywilizowane” od Maroka. „Uderzyło mnie, że przehandlowaliśmy żywiołowość i spontaniczność za iluzję bezpieczeństwa. Żyjemy zamknięci w bańkach samochodów i domów, oglądając świat przez szkło telewizyjnego ekranu” – pisze autorka i to stwierdzenie doskonale oddaje różnicę pomiędzy obcokrajowcami, a rdzennymi mieszkańcami Fezu.
Wspaniałym dodatkiem do książki, pozwalającym choć na chwilę przenieść się w rejony arabskiej medyny, są zdjęcia ilustrujące zarówno sam dom i poszczególne etapy jego remontu, jak i zapierającą dech w piersiach panoramę z meczetem Al.-Karawijjin, uważanym za jeden z najstarszych uniwersytetów świata. Jednak do tego, by poczuć wyjątkowy klimat Fezu tak naprawdę nie są potrzebne zdjęcia – niezwykle barwny, plastyczny styl Suzanny Clarke podsuwa nam kolejne obrazy, uwodzi zapachami i kolorami. „Dom w Fezie” stanowi tym samym nie tylko okno na arabski świat – jego kultury i historii, ale także drzwi do tego magicznego miejsca na ziemi. Zatem do zobaczenia w Fezie. Oczywiście „In sza`a Allah” - jeśli Bóg zechce.


Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl