Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2019

Krystyna Bartłomiejczyk „Obietnica Klary”

Tytuł: Obietnica Klary 
Autor: Krystyna Bartłomiejczyk  
Wydawnictwo: Prozami 


Czasami bywa tak, że jedna decyzja pociąga za sobą tak dalece idące konsekwencje, że determinują one całe późniejsze życie. Ta jedna decyzja, szczególnie dotycząca ważkich kwestii, takich jak miejsce zamieszkania czy też pracy, a także wyboru mężczyzny, może nas uszczęśliwić, nadać naszemu życiu sens, lub też przeciwnie – pozbawić nas siły i życiowej energii. 

Dla Klary takim kamieniem milowym, zwrotem w jej życiu, stała się obietnica złożona babci, dotycząca rezygnacji życia w mieście i przeprowadzki na wieś. Nie sądziła zapewne, że kiedyś rzeczywiście przyjdzie jej obietnicę tę zrealizować, dlatego też podjęła to zobowiązanie. Teraz, w odziedziczonym przez babcię domu powoli oswaja się z otoczeniem, a także ze współpracownikami – Klara pracuje bowiem w szkole w charakterze nauczycielki. 

czwartek, 1 listopada 2018

Magdalena Kołosowska "Tęcza nad jeziorem"

Tytuł: Tęcza nad jeziorem
Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Replika


Niekiedy w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie potrafimy zrozumieć, które dopiero z perspektywy czasu nabierają głębszego sensu. Największą naukę otrzymujemy wówczas, kiedy wydarzenia te są bolesne, łączą się z traumą lub stanowią dla nas wyzwanie, wówczas bowiem musimy dokonać wglądu w siebie, nierzadko zupełnie zmienić system wartości, być może poszukać winy w sobie.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Wioletta Milewska "Znaki życia"

Autor: Wioletta Milewska
Wydawnictwo: Psychoskok


„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi” – ten optymistyczny w swej wymowie cytat z filmu „Forrest Gump”, z Tomem Hanksem w roli tytułowej, zna niemal każdy z nas. Tak naprawdę jednak często zdarza się, że każda z czekoladek, które wyciągamy z pudełka ma smak, który zupełnie nam nie odpowiada, każda może być przeterminowana. Życie obchodzi się z nami nad wyraz brutalnie pisząc swoje scenariusze z zakończeniami, którym daleko jest do happy endów. Tyle tylko, że pomimo przeciwności losu, musimy jakoś trwać w tej rzeczywistości, musimy zaakceptować codzienność, albo podjąć walkę o lepsze jutro.

sobota, 15 lipca 2017

Anna Szczęsna "Myśl do przytulania"

Autor: Anna Szczęsna
Wydawnictwo: Kobiece



Mówi się, że wystarczy jedna chwila, jedna decyzja, by odmienić swoje życie. Często jednak obawiamy się podejmowania działań, bowiem jesteśmy świadomi, że ich konsekwencje mogą być dla nas pozytywne lub mogą przyczynić się do skrzywdzenia kogoś czy też nas samych. Prawda jest jednak taka, że krzywdzić może również brak decyzji, stagnacja, uporczywe trwanie w obecnym, niezadowalającym stanie. Jak zatem zmobilizować się do aktywności? Jak upewnić się, co do słuszności wyboru?

niedziela, 13 marca 2016

Zenon Gierała „Tajemnica starej cerkwi”

Tytuł: Tajemnica starej cerkwi
Autor: Zenon Gierała
Wydawnictwo: Jedność


Świat pełen przygód, fascynacji i marzeń. Świat dzieciństwa – nie tego współczesnego, wypełnionego przez smartfony, tablety, nowoczesne zabawki, cyfrowe telewizje i obowiązki służące tylko temu, żeby w przyszłości mieć więcej. Świat, w którym jeszcze niedawno największą radością była zabawa z rówieśnikami i snucie fantastycznych historii, wymyślanie niezwykłych opowieści, budzących emocję i pobudzających kreatywność. 

Właśnie w takim świecie dorastał Wojtek Bełz, pochodzący z jednej z najbiedniejszych rodzin w okolicy chłopiec, uczeń piątej klasy, mieszkaniec wsi Śniatycze położonej na Lubelszczyźnie. To miejsce styku kultur, oddalone zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Lwowa, przesiąknięte jest wspomnieniami o wielkiej bitwie pod Wolicą Śniatycką w 1920 roku, zwaną „Cudem pod Komarowem” oraz ludowymi wierzeniami. Tu może zdarzyć się wszystko, za rogiem czekają na nas wodnice, które w noc świętojańską wabią śmiałków w głąb lasu, diabły mieszkające w starej wierzbie, a także pewien stary pamiętnik, zaginiony dzwon i cenny naszyjnik. O tym wszystkim mamy możliwość przeczytać w uroczej i natchnionej sielską atmosferą powieści dla młodych czytelników „Tajemnica starej cerkwi”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Jedność. Jednak autor, Zenon Gierała, stworzył książkę nie tylko dla równolatków głównego bohatera, ale tak naprawdę dla wszystkich – starsi czytelnicy bowiem traktować ją będą niczym sentymentalną podróż do krainy dzieciństwa, zachwycą się prostotą życia i – mimo biedy – prawdziwym jego urokiem.

Wojtek jest chłopcem, jakich wiele – nieco na bakier z dyscypliną, co zawsze wypomina mu babcia, lubiącym tajemnice i wyzwania, a przy tym niezmiernie ciekawym świata. Należy jeszcze wspomnieć o uczuciu, jakim darzy on klasową koleżankę, piękną Elę, która przyjechała z Lublina by zamieszkać u dziadków. To właśnie chęć zaimponowania dziewczynce pociągnęła za sobą szereg wydarzeń, których efektem było między innymi niezwykłe znalezisko w starej studni. Zanim jednak do tego doszło Wojtek został ukarany za wniesienie myszki na lekcje religii. Zwierzątko miało zachwycić Elę, tymczasem śmiertelnie ją przeraziło i zdezorganizowało zajęcia, dlatego też Wojtek został ukarany. Chłopiec dostał zadanie uprzątnięcia kościelnego strychu, na którym oprócz ton kurz zalegały również stare książki. Wśród nich znalazł się także stary pamiętnik okolicznego nauczyciela, który chłopiec postanowił sobie przywłaszczyć.

To właśnie na pożółkłych stronach pamiętnika Wojtek przeczytał o bitwie pod Komarowem, a także o niezwykłych wydarzeniach mających miejsce tuż po walkach. W wiejskim kościółku schronienie znaleźli bowiem ranni sowieccy żołnierze, ratowani przez ich pobratymca, mieszkającego od wielu lat w Polsce sędziego Mikołaja. Tam właśnie przeczytał też Wojtek o starym dzwonie, zwanym Janem, który zaginął przed laty. W wiosce mówi się, że w obawie przed Niemcami zakopano go w lesie, ale nikt nie potrafi wskazać miejsca jego spoczynku. Strata jest tym bardziej dotkliwa, iż wierzono, że Jan przynosi szczęście i ocalił wszystkich przed zagładą. Dzięki pamiętnikowi nauczyciela, to właśnie Wojtek poznał miejsce jego ukrycia …

To nie jedyna tajemnica rozwiązana przez Wojtka, zaś zakłócenie odpustu w Śniatyczach biciem Jana nie było jedynym figlem, za który odpowiedzialny był młody bohater. Ta pełna ciepła powieść „Tajemnica starej cerkwi” pełna jest takich smaczków, pełna jest też realiów codziennego życia, jak choćby pracy na roli, w której dzieci miały obowiązek brać czynny udział, odwiedzin cioci Unry i jej darów czy miłosnych rozterek Wojtka. Każdy rozdział pozwala poznać inny aspekt funkcjonowania mieszkańców wsi, każdy przynosi nowe opisy aktywności Wojtka i jego przyjaciela Mirona, każdy mocniej przywiązuje nas do przeszłości i tego urokliwego miejsca, w którym przyszło młodemu bohaterowi dorastać. Z rozczarowaniem witamy zakończenie oczekując, że jeszcze kiedyś powrócimy na Lubelszczyznę, że jeszcze kiedyś zatopmy się w świat odmalowany słowem przez autora, że jeszcze kiedyś docenimy jego talent…


niedziela, 24 stycznia 2016

opracowanie zbiorowe „Zwierzęta z zagrody i ich świat”

Tytuł: Zwierzęta z zagrody i ich świat
Wydawnictwo: JEDNOŚĆ dla dzieci


Ile braci i sióstr ma króliczek? Co łączy perliczki z dzikimi zwierzętami? Czy wszystkie gęsi są białe i po co krowie pędzelek, który wieńczy jej ogon? Na te wszystkie pytania odpowiada książka, która nie tylko przybliża nam specyfikę wiejskich gospodarstw, ale też wzbudza ciekawość świata, skłania do dalszych poszukiwań wiadomości na temat zwierząt, a także zabiera w podróż na wieś.

Książka „Zwierzęta z zagrody i ich świat”, opublikowana nakładem wydawnictwa Jedność, to jedna z pozycji serii odsłaniającej przed nami tajemnice świata zwierząt, pozwalającej je zrozumieć i pokochać. Tym razem odwiedzimy wiejskie gospodarstwo i zajrzymy do zagrody pełnej zwierząt. Znajdzie się tam pewien stwór z kręconym ogonkiem, króliczek, kura, a nawet koza i królowa zagrody, czyli … krowa. To pozycja adresowana do dzieci w każdym wieku, bowiem oprócz sporej dawki wiedzy na temat zwyczajów zwierząt czy ich pochodzenia otrzymujemy także mnóstwo ciekawostek, a także piękne zdjęcia mieszkańców zagrody. Korzystać z niej będą zarówno dzieci uczęszczające do szkoły, którym z pewnością uprzyjemni i ułatwi naukę przyrody, jak i młodsze maluchy, nawet takie, które samodzielnie nie potrafią czytać – wówczas rolę przewodnika po świecie zwierząt pełnić będzie rodzic bądź opiekun.


Na kolejnych stronach książki dzieci poznają sympatycznie wyglądające świnki, a także ich dzikiego przodka i dowiedzą się, skąd wzięło się powiedzenie „brudna jak świnia”. Małych czytelników wzruszy strachliwa puchata kuleczka, czyli królik. Dzieci dowiedzą się, dlaczego króliki hodowane są w klatkach, jak szybko rosną, poznają także różne rasy królików. 


Swoje tajemnice zdradzi również kura, która pod czujnym okiem koguta przechadza się niestrudzenie po podwórku, a także dziwne i barwne ptaki zza oceanu, czyli indyk pochodzący z Ameryki Północnej oraz perliczka, która wywodzi się z północnej Afryki. „Kwa, kwa, kwa…” – tak przedstawi się kaczka, przywitają nas również gęsi i ich dzieci, czyli gąski. 


Wiejską przygodę uprzyjemni także spotkanie z krową, która wbrew panującym przekonaniom jest zwierzęciem łagodnym i bojaźliwym. Czytelnicy poznają dziecko krowy, czyli cielaczka, a także tajemnicę dojenia oraz sekret długiego przeżuwania pożywienia. Przywita się z czytelnikiem również piękny i silny koń, który dawniej w gospodarstwie zastępował maszyny rolnicze, a także osioł. Okazuje się, że wbrew pozorom osioł wcale nie jest głupi, ale wytrwały, ostrożny i bardzo mądry. Co więcej, osioł i koń należą do tej samej rodziny i rzeczywiście, są dość podobni do siebie. 

W wiejskiej zagrodzie spotkamy również ciekawą świata kozę, pozbawioną lęku wysokości i doskonale odnajdującą się na górskich pastwiskach, dowiemy się także jak opiekuje się swoimi dziećmi mama koza oraz co znaczy, że ktoś śmierdzi jak stary cap. Przywita się z nami również owca, która najlepiej czuje się w stadzie i którą dwa razy w roku należy strzyc. 


Dowiemy się ponadto, że niekiedy w zagrodach hodowane są również owady, takie jak pomysłowe i pracowite pszczoły, poznamy też zwierzęta, które wspomagają prace gospodarza i są równoprawnymi członkami wiejskiej rodziny – są to psy, które obwieszczają gospodarzom przybycie gości, stoją na straży bezpieczeństwa, pilnując zwierząt, a także koty pozbywające się gryzoni. Na wsi pełno jest również małych ptaszków, które – choć piękne – wydziobują ziarna zbóż z pola. 

Zwierzęta żyjące w zagrodzie dostarczają nam wielu dobrych i zdrowych produktów, takich jak jajka, mleko i miód. Dowiemy się przy tej okazji co kryją w sobie te produkty i dlaczego warto je jeść, poznamy także tajemnice pożywienia bogów.

Te wszystkie informacje zdobyte dzięki lekturze książki „Zwierzęta z zagrody i ich świat” nie tylko pozwolą nam lepiej poznać i zrozumieć, ale nawet pokochać mieszkańców wiejskiego obejścia. Cenne uwagi, ciekawostki, a wszystko to w połączeniu z pięknymi ilustracjami tworzy publikację, która ucząc jednocześnie bawi, a bawiąc uczy. Przybliżając dziecku świat zwierząt uczymy je szacunku do nich, do natury, a także do produktów, które z tej natury otrzymujemy. Sprzyja to rozwojowi dzieci, łączeniu pewnych faktów, poznaniu świata, w którym dorastają. Jestem też przekonana, że po lekturze tej książki każde dziecko będzie chciało poznać sekrety kolejnych zwierząt, które odsłaniają kolejne pozycji cyklu. 



czwartek, 23 sierpnia 2012

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Upalne lato Marianny"

Tytuł: Upalne lato Marianny
Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: MG
Lipiec dopiero się zaczyna, ale jest już niezwykle parno i gorąco, a okoliczne pola złocą się od młodych kłosów, które spuszczają pokornie główki przed żarem lejącym się z nieba. W takie dni tylko cień może dać ukojenie. Choć przed rozpalonym słońcem nie da się uciec. A uczucia zrodzone w takie lato nie dadzą się już zapomnieć. Nigdy” – pisze Katarzyna Zyskowska-Ignaciak. Rzeczywiście letnia pora ma w sobie jakąś magię sprzyjającą miłości, zaś słońce rozgrzewa nie tylko ciała, ale także zmysły, rozpalając namiętność i żar, który niekiedy pozostawia za sobą zgliszcza. Już Hanka Ordonka śpiewała: „Na pierwszy znak, gdy serce drgnie (…)”, zaś ono bije żywo właśnie w lipcu, a szczególnie wówczas, jeśli ukochanego spotkamy wśród łąk, szumiącego lasu i szemrzących strumyków, zaś nastrój tworzą pachnące kwiaty. Taką sielską i anielską wydaje się być mazowiecka wieś mimo tego, że jest rok 1939, zaś wokoło pojawiają się pogłoski o wojnie i niepokojących ruchach Hitlera.
Większość ludzi, nawet w Warszawie, nie przypuszcza, że wojna może znów wybuchnąć – wszak Polska dopiero podniosła się po wcześniejszym pogromie, odbudowując kamień po kamieniu domy, a także hart ducha w narodzie. W jakiekolwiek przeszkody, które staną na drodze studiowania, nie wierzy także Marianna Borucka, bohaterka niezwykle ciepłej, wyjątkowej w swej delikatności i poezji słowa książki „Upalne lato Marianny”. Lektura przeniosła mnie w świat pełen zasad i reguł, ograniczeń, ale też niewinności, która w obecnych czasach jest niestety tylko cieniem przeszłości. Wychowana na książkach Stanisławy Fleszarowej-Muskat, ale i wielbiąc twórczość Elizy Orzeszkowej, a współcześnie – Marii Nurowskiej, odnalazłam w pisarstwie Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, to co najlepsze w powieści obyczajowej, swego rodzaju kompilację stylów złożonych jednak na jeden, właściwy autorce. Wpadłam w świat Marianny, jej nadziei, lęków, ideałów oraz wątpliwości i już wiem, że kolejne części sagi pochłonę z równym zaangażowaniem.
Mariannę poznajemy w momencie, kiedy matura uzyskana ze wspaniałymi wynikami, staje się dla niej przepustką do przyszłości, jaką sobie wymarzyła. Zostaje przyjęta na pierwszy rok prawa w Warszawie, a choć sam przedmiot niezbyt ją pociąga to wie, że dołoży wszelkich starań, aby być najlepszą. Zrobi wszystko, by wyrwać się z nudnej wsi, z dworu rozbrzmiewającego wyłącznie śmiechem jej młodszego brata, od nakazów i zakazów czyniących z kobiety tylko bezmyślną maszynę. Jej pragnienia dalekie są od marzeń typowych osiemnastolatek w jej wieku, myśli nie zajmuje szukanie męża, wyznawanie grzechów Bogu czy snucie planów dotyczących nowych kreacji. Ona chce chłonąć życie każda komórką ciała. Chce zmieniać świat. Chce podróżować, poznawać, przeżywać namiętności a nie tylko o nich czytać, chce grzeszyć i choć nie wie właściwie nic o życiu, to jednak intuicyjnie czuje, że rola w jaką wtłaczają ją czasy w których żyje, jest nie dla niej.
Tę nieznaną strunę w duszy, ukrytą jeszcze kobiecość, porusza mężczyzna spotkany w warszawskiej kawiarni. Jedno spojrzenie roziskrzonych oczu wystarczy, by śniady dżentelmen zagościł nie tylko w myślach Marianny, ale również w sercu. I być może historia skończyłaby się tylko na tym dojmującym uczuciu, że wraz z  nieznajomym zmieniło się jej postrzeganie świata, gdyby nie fakt, iż pojawia się on znowu, kilka dni później i to na mazowieckiej wsi. Zygmunt Jasieński, bo tak ma na imię wybranek serca Marianny okazuje się być najbliższym przyjacielem Zenka, siostrzeńca miejscowego proboszcza. Na dodatek również studiuje prawo i jako doktorant, będzie wykładowcą dziewczyny.
Mimo, iż w takiej sytuacji rozsądek nakazywałby natychmiastowe przeniesienie swoich uczuć na inny obiekt, to Marianna już wie, że pójdzie za nim w ogień. Wydaje się, że Zygmuntem targają równie silne emocje, choć jako mężczyzna nie przeżywa moralnych rozterek i wątpliwości przynajmniej do czasu, kiedy odkrywa że piękna osiemnastolatka zawładnęła jego myślami, zaś to może przeszkodzić mu w karierze.
Marianna jednak nie przyjmuje do wiadomości tego, że nie mogą być razem. Ona przecież wie, czuje, że tę namiętność może ugasić tylko jego spojrzenie, jego dotyk, jego pocałunek. Wbrew wszelkim zasadom, regułom i konwenansom, niezależnie od ceny, jaką przyjdzie jej za to zapłacić, postanawia walczyć o miłość Zygmunta. Czy jej się to uda? Czy w świecie, gdzie priorytetem są pragnienia mężczyzn, a nie kobiet, gdzie to mężczyźni a nie kobiety wiodą prym, nastolatka odnajdzie swoje miejsce? A może za grzechy, za nieczyste myśli, które wszak nie przystoją panience z dobrego domu, czeka na nią kara?
„Upalne lato Marianny” Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak to swego rodzaju podróż w czasie, wyprawa szlakiem historii emancypacji, ale też międzywojennych losów Polski. To także podróż szlakiem uczuć i emocji, tych bowiem nie brakuje na kartach powieści. Każdy z bohaterów został otoczony niezwykłą opieką autorki, zyskał indywidualne cechy i tajemnice, które sprawiają, że postacie przestają żyć wyłącznie na kartach książki, zapisując się trwale również w naszej pamięci. Pisarka rozpala również naszą ciekawość – jak bowiem potoczą się losy Marianny i Zygmunta kiedy wiemy, że za kilka miesięcy wojna naznaczy kraj cierpieniem? Czy ich miłość, jeszcze świeża, a już skażona tragedią, ma szansę by przetrwać? Mam nadzieję, że odpowiedź przyniesie kolejny tom…

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

wtorek, 24 lipca 2012

Magdalena Giedrojć "Słońce za zakrętem"

Tytuł: Słońce za zakrętem
Autor: Magdalena Giedrojć
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka










„Cierpienie jest zawsze dobrym wariantem. Łatwo je utrzymać przy sobie, wywołuje współczucie, bywa bardziej zaraźliwe niż szczęście, więc rozprzestrzenia się i tworzy wokół całkiem wygodny bufor bezpieczeństwa”. Od cierpienia można się uzależnić, można je celebrować, zamykając się w czterech ścianach ze swoim problemem,  można też ująć je w ramy okna małego mieszkania na czwartym piętrze.
Tak właśnie zrobiła Beata, bohaterka porywającej książki Magdaleny Giedrojć „Słońce za zakrętem”. Autorka, znana między innymi ze znakomitej „Mrówki w komputerze” znów pokaże nam zwyczajne, a jednak tak niezwyczajne życie, które nierzadko sami niszczymy  snując smętne opowieści, zamartwiając się czy zamykając serce przed innymi.  Znakomite wyczucie sytuacji i emocji oraz doskonałe pióro sprawia, że Giedrojć można nazwać malarką ludzkiej duszy, obserwatorką rzeczywistości i zaklinaczką nadziei. Taka też jest jej najnowsza książka – zaklęta w piękne słowa, naszkicowana na tle domku z malwami.
Beata po wypadku samochodowym i pobycie w szpitalu nie liczyła już na nic od życia, przeklinając los, który postawił na jej i Tomasza drodze pijanego kierowcę tira. Odtąd jej życie ograniczyło się do wózka, który odbierał wolność i radość życia, plany na przyszłość oraz miłość. Rok spędzony przy oknie w domu rodziców uczynił z niej osobę introwertyczną, depresyjną duszę, która nie mogła wykrzesać w sobie dawnego ognia. Irytujące zachowania bliskich, uprzejmość znajomych i znikające z jej świata osoby przekonały ją, że na nic już nie może liczyć, niczego oczekiwać ani czerpać radości z nowego dnia.
Perspektywa pobytu na wsi w wynajętym domu, którą uszczęśliwiła ja rodzina, również odebrała jako zamach na siebie, ubezwłasnowolnienie i pozbawienie prawa do podejmowania samodzielnych decyzji. Wyjazd odmienił jednak jej życie, napełniając codzienność blaskiem, kolorami, ludźmi, którzy stali jej się w tak krótkim czasie niezwykle bliscy oraz … zwierzętami, bo tych jest w „Słońcu za zakrętem” co niemiara, poczynając od kozy, na kocie (który staje się własnością Beaty) kończąc.
Kiedy na wiejskiej drodze spotkała nieznajomego z dworskimi manierami, Cezarego, nie wiedziała jeszcze, że to początek ciągu zdarzeń, które rozgrzeją jej serce. Wkrótce trafia do magicznego miejsca, kawiarni „z duszą” Motyleona, w której nad głowami latają koronkowe motyle, poznaje jej właścicielkę Barbarę, a także wielbiciela żab Krzysztofa. W jej świecie pojawia się również  przystojny wdowiec  Adam, zakochany w swojej pracy weterynarza oraz w małym (choć nieustannie powiększającym się) zwierzyńcu oraz prawdziwe przyjaciółki, zwariowana Kaśka i Lidka. Każda z tych postaci dopiero w otoczeniu wiejskich krajobrazów, ciszy, cudów przyrody oraz serdecznych ludzi odnalazła swój zakątek i ukojenie, każda ma do opowiedzenia jakąś historie. Najbardziej wzruszająca, ale i dająca siłę do walki z przeciwnościami losu oraz ucząca nas patrzeć na każdy dzień z wdzięcznością jest jednak opowieść małej mademoiselle Fibrozji, czyli Moniki.
Chora na mukowiscydozę dziewczynka jednoczy wszystkich ludzi, ogrzewa ich swoim ciepłem i sprawia, że zaczynają czerpać z życia pełnymi garściami. Angażują się w realizacje pewnego planu, marzenia Moniki  o fundacji Pocztówka z Nieba, zaś Bata ma zająć się wizualną stroną przedsięwzięcia. Projekt strony internetowej, czyli powrót do zawodu który ją tak ekscytował i w którym przed wypadkiem odnosiła sukcesu, daje jej nowe siły i pozwala wierzyć, że może jeszcze być szczęśliwa nawet, jeśli nie jest w pełni sprawna ruchowo. Szczególnie, że otaczają ją tak wspaniali ludzie, zaś nieznajoma staruszka snuje niesamowite historie o Zaklninaczce. Co więcej, nawet rodzina, która w ciasnym blokowisku męczyła ją i osaczała, tu wydaje się być zrelaksowana i otwarta na nowe znajomości Beaty, a nawet gorąco kibicuje jej zapałowi do pracy.
Może to magia domku z malwami sprawiła, że Beata zapragnęła zostać w tym sielskim otoczeniu znacznie dłużej, podobnie jak ja. Może to Magdalena Giedrojć uwiodła mnie swoim stylem, ale jedno jest pewne – żałuję , że „Słońce za zakrętem” tak szybko się kończy. Zatonęłam w tej powieści, w jej życiowej mądrości, czerpiąc z każdego słowa tyle otuchy, ile tylko mogłam unieść. Autorka nie waha się doświadczać swoich bohaterów, stawiać ich przed przeszkodami i zsyłać na nich kataklizmy, z których wychodzą silniejsi. Tym samym przekonuje, że po burzy zawsze wychodzi słońce nawet wówczas, kiedy znajdujemy się … na zakręcie.



Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl