piątek, 23 lutego 2018

Tommi Kinnunen "Inni niż my"

Autor: Tommi Kinnunen 
Wydawnictwo W.A.B. 



„Życie nie jest niekończącą się walką o wszystko, a jutro nigdy nie jest wierną kopią wczoraj. Trzeba umieć je rozróżniać i oddzielać od siebie jak piątek od świątku. Nigdy nie staraj się być taki czy inny tylko dlatego, że ktoś od ciebie tego oczekuje. Musisz się podobać wyłącznie sobie i nikomu innemu.” – te pełne emocji słowa pokazują, jak trudne jest bycie innym. Wymaga to bowiem od nas niesłychanej siły, wewnętrznej mocy i kontroli, trzymania się swoich zasad. Znacznie łatwiej i bezpieczniej jest wtopić się w tłum, ale zatracenie siebie, nie jest warte tego komfortu. I choć czasami inność boli, choć przez nią możemy stracić wiele, to w ostatecznym rozrachunku jesteśmy wygrani. 

O tym, jak to jest być innym, o emocjach, reakcjach otoczenia, o świecie, który na inność reaguje wrogością, który ze strachu atakuje, pisze Tommi Kinnunen, w książce będącej kontynuacją powieści „Inni niż my”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa W.A.B. saga o losach fińskiej rodziny z małej miejscowości Lopotti, to przykład na to, jak debiutant piszący wspaniale o tym, co boli, na tematy rzadko poruszane, bo wstydliwe, bo obnażające zepsucie ludzkiej duszy, może porwać tłumy czytelników i osiągnąć prawdziwy sukces. Po nagradzaną powieść „Cztery drogi” sięgnąć warto jeszcze przed rozpoczęciem lektury „Innych niż my”, bowiem wyłącznie wówczas w pełni docenimy piękno tej historii i zrozumiemy, jak spójną całość tworzą. 

O ile pierwszy tom dawał nam pełen obraz sytuacji oraz przedstawiał sylwetki członków rodziny, tak druga część koncentruje się głównie na Helenie i Tuomasie. Autor nie porzuca jednak pozostałych bohaterów, w tym Johannesa czy babusi, której wrażliwe dłonie akuszerki wspomina Helena. Szczególnie starsza kobieta, do której po poradę czy pomoc zwracały się matki, znów ożywa w tych opowieściach, poznajemy ją z nieco innej perspektywy, podobnie, jak i inne wydarzenia z pierwszego tomu. Mimo iż nie uczestniczymy bezpośrednio w dramatycznej wojnie fińsko-radzieckiej, to czujemy wrogi oddech na plecach, chociażby w pojedynczych wspomnieniach związanych z napięciem panującym w domu czy ucieczką przed wrogiem. 

Autor, zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio dotyka problemu inności, pokazuje też konsekwencje traum i rozterek, które nie zostały przepracowane i sytuacji, które nie były wyjaśnione. Brak akceptacji inności młodych bohaterów przybiera tu nieco inne formy, niż w pierwszym tomie, mimo wszystko jednak wciąż spotykamy się z brakiem zaufania, odrzuceniem. Niezależnie, czy chodzi o niepełnosprawność Heleny, która jest niewidoma, czy też odmienne preferencje seksualne Tuomasa, bohaterowie zderzają się z murem niechęci, tłumionej agresji. Prawdziwym wyzwaniem dla nich w tym wszystkim będzie zachowanie własnego „ja”, własnej tożsamości, właściwe postawy i reakcje względem otoczenia, mimo nietolerancji, jakie to otoczenie prezentuje. Pozostaje tylko pytanie, czy to się uda? Czy bohaterowie Kinnunena odnajdą swoje miejsce w życiu, włączając w to Johannesa? 

Na to pytanie odpowiedzi szukać będziemy w powieści „Inni niż my” – książce trudnej, również emocjonalnie, którą najlepiej smakować jest powoli, oddając się refleksji, ale zwracając również uwagę na plastyczność opisów, dialogów, na poetycką wymowę tekstu. Kinnunen tworzy fabułę, skupiając się nie na kolejnych wydarzeniach, ale na osobach, na ich wnętrzu, pieczołowicie układając kawałki wspomnień, osobowości, w spójną całość. Treść, która jest w ten sposób skomponowana przypomina muzyczny utwór bądź obraz malowany pojedynczymi pociągnięciami pędzla, który odczytywać można każdą komórką naszego ciała. I choć zdecydowanie nie jest to lektura dla wszystkich, to osoby, które wciąż pozostają pod wrażeniem „Czterech dróg” z pewnością powinny się w nią zagłębić, dając się ponieść fali emocji.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza