wtorek, 31 maja 2016

Melk i Krems - czyli zbawienie i miłość

Wizyta Wiedniu stworzyła okazję, by zachwycić się zarówno pięknym, modrym Dunajem, jak i imponującym klasztorem warownym w Melku. 

fot. J.Gul
Miasto Melk jest przystankiem na trasie żeglugi po Dunaju, a przed wiekami było punktem strategicznym dla Rzymian i Babenbergów. W 1089 r. margrabia Leopold II Babenberg przekazał zamek benedyktynom, którzy przebudowali go w ufortyfikowane opactwo. Zniszczony przez ogień pierwotny budynek został przebudowany w latach 1702 – 1738, dziś zachwycając zarówno kunsztownym wykończeniem, widokami rozciągającymi się z tarasów widokowych, jak i pięknymi ogrodami.

Barbara Wren "Uzdrawianie komórkowe"

Autor: Barbara Wren


Coraz więcej mamy wokół siebie „gadających głów”, coraz więcej ludzi przyznaje sobie prawo do tego, by nam mówić, jak należy żyć. Światłe rady spływają do nas z telewizyjnego odbiornika, gazety wprowadzają kolejne mody na zdrowe produkty – diametralnie różniące się od tych, które zachwalały pól roku wcześniej, lekarze prześcigają się w przepisywaniu antybiotyków czy innych specyfików, które rzekomo mają przywrócić nam dobrą kondycję. Problem w tym, że wcale nie odczuwamy poprawy, a nawet mamy wrażenie, że od natłoku sprzecznych zazwyczaj informacji cierpi nie tylko nasze ciało, ale i dusza. 

„Na Zachodzie jesteśmy ofiarami największego oszustwa. Nauczono nas, że aby osiągnąć mądrość i wiedzę, powinniśmy szukać ich w świecie nas otaczającym (…). Nikt nigdy nie powiedział nam, że możemy ich szukać wewnątrz siebie” – pisze Barbara Wren, założycielka College of Natural Nutrition, autorka technik uzdrawiania i odnowy biologicznej oraz nowego podejścia do odżywiania. Namawia ona do spojrzenia nie na otaczający nas świat, ale w głąb siebie, do poszukiwania najlepszych dla nas rozwiązań, do osiągnięcia harmonii. Po książkę powinny szczególnie sięgnąć osoby, które już od lat borykają się z problemami zdrowotnymi, a pomimo dostępnych środków farmaceutycznych brak jest widocznej poprawy, a także ci czytelnicy, którzy zwracają uwagę na swój rozwój i traktują organizm holistycznie. 

Wren przekonuje, że zarówno szczęście, jak i zdrowie należą się każdemu i – co więcej – są dla niego dostępne. Kluczem do dobrej formy jest jednak wykorzystanie swojego potencjału, wówczas bowiem zrozumiemy, iż wszystkie choroby można wyleczyć od wewnątrz. Autorka udowadnia to stwierdzenie w kolejnych rozdziałach książki, dokładnie przy tym tłumacząc czym jest ludzki potencjał i w jaki sposób można rozwijać swoje życie. Zwraca ponadto uwagę na miejsce i czas, w którym jesteśmy obecnie, a konkretnie, w którym znajduje się nasza planeta. Nie dość bowiem, że pole magnetyczne Ziemi staje się coraz słabsze, to zwiększa się prędkość wibracji, rezonans Ziemi, podobnie jak większa jest aktywność fotonów, a co za tym idzie – ilość dostępnego światła. Te wszystkie zmiany nie pozostają bez znaczenia dla naszego organizmu, musimy zatem otworzyć swój umysł, jak i swoje ciało na nowe doznania, warunki i wydarzenia. 

Lektura książki przynosi wiele cennych informacji oraz porusza tematy, które dotychczas nie doczekały się wielu opracowań, a które intrygują i zmuszają do zastanowienia się. Autorka podkreśla, jak istotne jest utrzymanie prawidłowej równowagi pH w ciele, szukając powiązań pomiędzy zakwaszeniem organizmu a trawieniem jedzenia. Pisze również o roli temperatury i jej wpływie na równowagę organizmu, o znaczeniu minerałów, a także o szczepionkach. 

Wraz z Wren przeanalizujemy, w jaki sposób nasze ciało przechowuje wiadomości z Wszechświata, odpowiadając przy tym na pytanie, co sprawia, że jesteśmy odwodnieni. Dokładnie omawia również reakcję organizmu na odwodnienie, zwracając uwagę na fakt, iż przechodzi ono w tryb podwyższonej gotowości, m.in. zwiększając produkcję cholesterolu. Czytamy również o gruczołach dokrewnych, o nienasyconych kwasach tłuszczowych, takich jak Omega-3 i Omega-6 oraz o rytmach natury i ich wpływie na nasze ciało. 

Wren prezentuje również zasady pomocne przy uzdrawianiu, obejmujące prace z ciałem poprzedzone zrozumieniem procesów, jakie w nim zachodzą. Pisze ponadto o żywiołach występujących w medycynie chińskiej (Drewno, Ogień, Ziemia, Metal, Woda), z których każdy odpowiada konkretnej porze roku, przytaczając przy tym przykłady braku ich równowagi. To wszystko składa się na pierwszą, merytoryczną część książki, pozwalającą zrozumieć lepiej działanie naszego organizmu oraz to, w jaki sposób jest on powiązany z otoczeniem. W części drugiej poszukujemy natomiast odpowiedzi w jaki sposób uzdrowić siebie, jak sobie pomóc w oparciu o analizę własnej historii i przy użyciu prostych technik. 

Poradnik Barbary Wren daleki jest od nakłaniania do przyjęcia określonego sposobu myślenia czy postępowania. Wręcz przeciwnie – autorka zwraca uwagę na rozbieżne poglądy naukowców, wielość opinii oraz na manipulacje służące wzbogacaniu się koncernów farmaceutycznych. Dlatego też zachęca do wsłuchania się w siebie, w swoje ciało, do poszukiwania równowagi oraz odpowiedzi na kluczowe pytania nie w świecie zewnętrznym, ale w sobie. Jest bowiem przekonana, że to my mamy klucz do naszego zdrowia, a jej zadaniem jest wyłącznie pomóc nam go odnaleźć. Tym samym „Uzdrawianie komórkowe” nie jest oparte na żadnej ideologii, nie przekonuje wyboru jednej słusznej opcji ale otwiera nasze oczy na szerokie spektrum możliwości, jakie się w nas kryją. Prosty język sprawia, że przekaz Wren jest czytelny dla wszystkich grup odbiorców, zaś stanowiące integralną część książki dodatki: analiza trzech przypadków zaburzeń stanu równowagi wraz z ich interpretacją oraz szczegółowe informacje na temat właściwości jodu, pozwalają jeszcze lepiej zrozumieć powiązania pomiędzy poszczególnymi elementami środowiska wewnętrznego i zewnętrznego. Składający się na spójną całość poradnik może pomóc nam w zmianie, nie tylko obejmującej poprawę kondycji, ale zwiększenie jakości naszego życia. I nawet, jeśli w chwili obecnej nie cierpimy na poważne dolegliwości, to warto a mistrzem Kochanowskim powtórzyć: „Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz”, skupiając się na działaniach prewencyjnych.

poniedziałek, 30 maja 2016

Z wizytą w mieście walca, czyli weekendowy Wiedeń

fot. J.Gul
Planując wizytę w Wiedniu trzeba być świadomym, że to miasto zrobi wszystko, żeby nas uwieść. I że nie ma takiej możliwości, żeby zobaczyć nawet w ciągu całego życia wszystko, co ma do zaoferowania. W mieście walca, w którym tworzyli słynni klasycy wiedeńscy – Haydn, Mozart i Beethoven; w mieście, z którego wywodzi się słynna dynastia Straussów; w mieście w którym odbywają się słynne koncerty noworoczne Filharmoników Wiedeńskich i w którym można zachwycać się twórczością Gustava Klimta, po prostu nie można się nudzić.

To już moja druga wizyta w Wiedniu (poprzednio zaszyłam się na prawie cztery godziny w galerii Albertina i wyszłam z potężnym uczuciem niedosytu), dlatego byłam świadoma, że trzy dni, z których jeden przeznaczony był na zwiedzanie miasteczka Krems, barokowego klasztoru Opactwa Benedyktynów w Melk i na rejs po malowniczej Dolinie Wachau, ograniczają moje możliwości. Mimo to wyjazd, choć intensywny, obfitował w wiele pięknych miejsc, którymi chciałam się z Wami podzielić. Być może trasa, którą pokonałam oraz szereg informacji, zainspiruje kogoś do zaplanowania podróży właśnie w tym kierunku. 

Wiedeń, według raportu amerykańskiego Mercera, oceniającego 221 najważniejszych metropolii, jest miastem o najwyższej jakości życia na świecie i tę jakość widać na każdym kroku – zarówno w staranności, z jaką odnowione są piękne kamienice, w funkcjonowaniu transportu i służb publicznych, jak i w czystości, która rzuca się w oczy nawet przy tej ilości turystów, jaką można w Wiedniu spotkać. To też chyba jedyne miasto, w którym mieszkania komunalne wyglądają tak, że co roku podziwiają je każdego dnia setki turystów. Mowa tu o wspaniałym domu zaprojektowanym przez Hundertwassera, zwanym „Domem Hundertwassera”, oddanym do użytku 8 września 1985 roku. Ten, jak i inne projekty architektoniczne artysty, stanowiły odzwierciedlenie jego wyrazistych poglądów, mówiących, iż w naturze nie ma linii prostych. Budynek budzi skojarzenie z twórczością Antoniego Gaudíego, znajdziemy tu okna o różnych kształtach i rozmiarach, zieleń rosnącą we wnętrzach ścian (są ponoć we wnętrzach mieszkań nawet drzewa), kolorowe kolumny i mozaiki z płytek ceramicznych.

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Będąc w Wiedniu tylko jeden, dwa dni, warto skupić się na budynkach będących w okolicy Ringu, czyli ulicy okalającej historyczne centrum. Aleja powstała na miejscu dawnych murów miejskich, które wyburzono w XIX wieku i szybko stała się „gorącym miejscem” na mapie Wiednia. Powstały tu najpiękniejsze pałace w całym mieście oraz piękne budynki użyteczności publicznej. 

W pierwszym dniu wyprawy priorytetem był Pałac Cesarski Hofburg i apartamenty Sissi, które postanowiłam zwiedzić. Od czasów Albrechta I aż do upadku monarchii austro-węgierskiej, Hofburg był rezydencją Habsburgów.

fot. J.Gul
Pałac był przez wieki systematycznie rozbudowywany – powiększono go m.in. o XVI-wieczny pałac Amalii, wczesnobarokowe skrzydło Leopolda czy XVIII-wieczną Kancelarię. To w Hofburgu mieszczą się obecnie biura prezydenta Austrii. Najstarszą część pałacu stanowią zabudowania wokół Dziedzińca Szwajcarskiego – tu miała swoją siedzibę gwardia szwajcarska, która strzegła Hofburga. Świadectwem renesansowej przebudowy jest Brama Szwajcarska z 1533 r. Dziedziniec łączy się z największym placem wśród zabudowań – In der Burg, pośrodku którego stoi pomnik Franciszka I (II).

fot. J.Gul
fot. J.Gul
W apartamentach Franciszka Józefa i cesarzowej Elżbiety obecnie mieści się muzeum – za bilet wstępu zapłacimy 12,50 EURO. Osoby, które pamiętają film „Sissi” z Romy Schneider w roli księżniczki bawarskiej Elżbiety, czy późniejszą jego wersję z 2009 roku z Cristianą Capotondi, z pewnością będą zachwycone kolekcją wspaniałych strojów, m.in. stroju letniego, rekonstrukcją sukni z wieczoru panieńskiego oraz węgierskiej sukni koronacyjnej, portretami Elżbiety, rekonstrukcją luksusowej salonki Sissi czy jej rzeczami osobistymi. W apartamentach niestety nie można robić zdjęć. 

W Pałacu mieści się też m.in. Biblioteka Narodowa, zawierająca jeden z największych księgozbiorów Austrii oraz tzw. Sale Redutowe, do których przylega budynek Hiszpańskiej Szkoły Jazdy, wzniesiony przez Josefa Emanuela Fischera von Erlach. Tu odbywają się treningi i występy sławnej szkoły jazdy (dodatkowo płatne), założonej w 1572 roku – ostatniej kultywującej stare formy sztuki jeździeckiej. Słynne białe lipicany są krzyżówką koni hiszpańskich i arabów.

Będąc pod wrażeniem luksusów, jakimi otaczała się księżniczka Sissi, której tak naprawdę daleko było od wykreowanego przez film ideału, warto oderwać się od dóbr materialnych i podążyć do katedry św. Szczepana, będącej prawdziwym symbolem Wiednia i należącej do najbardziej znaczących budowli gotyckich w Austrii. Na miejscu katedry stała niegdyś XII-wieczna romańska bazylika, przebudowana za panowania Ottokara II. 

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Charakterystyczną cechą katedry jest szkieletowa wieża południowa, nazywana przez wiedeńczyków „Steffl” - aby wejść na punkt widokowy na miasto, cały Wiedeń należy wspiąć się po 343 stopniach w górę. Wisi tu łącznie 13 dzwonów. Najsłynniejszy dzwon katedry Pummerin, znajduje się na wysokości 68,3 m na wieży północnej. Najbardziej charakterystycznym elementem katedry jest wspaniały dach kryty dachówką układającą się w wizerunek cesarskiego orła Habsburgów oraz herby miasta Wiednia i Austrii. Katedra św. Szczepana jest niekiedy błędnie nazywana katedrą św. Stefana - winę za to ponosi błąd, który wkradł się do starszych publikacji na temat świątyni oraz fakt, że w wielu językach imiona tych świętych brzmią podobnie. 

Po wizycie w Katedrze warto przejść się (lub skorzystać z dorożki) po głównych ulicach Wiednia.

fot. J.Gul
fot. J.Gul
fot. J.Gul
Jeśli nawet nie zrobimy zakupów w ekskluzywnych salonach odzieżowych, to w jednym z licznych sklepików możemy kupić pamiątki (m.in. czekoladki z Mozartem), napić się dobrej kawy (ok. 3 EURO) czy zjeść kawałek ciasta. Specjalnością miasta jest słynny tort Sachera (Sachertorte), upieczony po raz pierwszy przez młodego ucznia kucharskiego Franciszka Sachera dla księcia Metternicha. Już sama historia powstania tego tortu jest interesująca – w 1832 roku żona księcia Metternicha przebywała na kuracji w Karlowych Warach i zabrała tam ze sobą cały domowy personel. Kiedy zatem książę zaprosił na kolację gości, obowiązek przygotowania posiłku spoczął na młodym uczniu kucharskim. Ten, nie mając zbyt wiele czasu na przygotowanie deseru, posmarował formę tortowa masłem i wysypał mąką. Następnie stopił czekoladę, masło i cukier ukręcił z żółtkami na pianę, dodał filiżankę pszennej mąki i ostrożnie wymieszał z masą ubite białko. Po upieczeniu, dwie warstwy ciasta przełożył marmoladą morelową, zaś tort oblał glazurą z czekolady i cukru, podając go ze śmietaną. Goście byli zachwyceni, a w ciągu następnych miesięcy Franciszek Sacher przygotowywał w jeszcze wielu domach kolację, podczas której najważniejszym punktem był właśnie słynny już tort. Ostatecznie Sacher odszedł ze służby u księcia, by po latach otworzyć własny sklep, zaś sekret jego tortu odziedziczył syn Edward, który w 1876 r. otworzył w pobliżu opery słynny hotel. Właśnie w restauracji do niego przylegającej skosztować możemy kawałka tortu (6,30 EURO), choć tak naprawdę Sachertorte jest serwowany niemal w każdej wiedeńskiej kawiarni (ok. 4,20 – 5 EURO). Ja próbowałam go m.in. w kawiarni Rosenberger, w której dodatkowo kosztowałam równie znanego w Austrii strudla z jabłkami - Apfelstrudel (niestety nie był podawany na ciepło).

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Wieczorem, po zwiedzaniu, zakupach i pysznym jedzeniu warto zajrzeć jeszcze pod gmach słynnej wiedeńskiej Opery – przedstawienia operowe i baletowe obejrzeć możemy bez biletu również na wielkim telebimie umieszczonym na ścianie (przed gmachem opery zostały ustawione nawet krzesełka dla fanów; początek seansów ok. 18.30). Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że budowie Opery towarzyszyły dramatyczne losy jej wykonawców: Augusta von Siccardsburga i Edwarda van der Nűlla. Nieprzychylne komentarze prasy spowodowały, że van der Nűll załamał się nerwowo i popełnił samobójstwo, zaś dwa miesiące później na atak serca zmarł jego przyjaciel Siccardsburg. 15 maja 1869 roku, wystawieniem opery „Don Giovanni” Mozarta, rozpoczęto działalność tej docenianej przez melomanów z całego świata sceny operowej. Warto jeszcze dodać, że w ostatni czwartek karnawału, w Operze odbywa się największy i najwspanialszy bal wiedeński, którego tradycje sięgają 1877 roku. 

fot. J.Gul
fot. Gul
Będąc w Wiedniu nie można nie zawitać do słynnego wiedeńskiego wesołego miasteczka – Prater. Choć tego rodzaju rozrywki zupełnie nie leżą w kręgu moich zainteresowań, to jednak w sobotę, wracając z Krems, zawitałam do tego ogromnego centrum zabawy. Nazwa Prater pochodzi od hiszpańskiego słowa prado (łąka) – niegdyś mieściły się tu dworskie tereny łowieckie i dopiero cesarz Józef II zezwolił na korzystanie z tej pięknej okolicy. W rozciągającym się na ok. 10 km parku znajdują się liczne urządzenia sportowe, korty tenisowe, pola golfowe oraz wesołe miasteczko z licznymi karuzelami, strzelnicami, torami samochodowymi czy budkami z przekąskami. Najsłynniejszym jednak urządzeniem jest Riesenrad (koło diabelskie) – olbrzymia karuzela o średnicy 61 m, zbudowana w latach 1896 – 1897 przez angielskiego inżyniera Waltera B.Basseta (twórcę słynnego London Eye). Wstęp na teren Prateru jest bezpłatny, ale za skorzystanie z każdej z atrakcji trzeba zapłacić.

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Trzeci dzień pobytu w Wiedniu upłynął przede wszystkim na zachwycaniu się Belwederem – ten zespół pałacowo-parkowy był letnią rezydencją księcia Eugeniusza Sabaudzkiego.

Brama od strony Górnego Belwederu - fot. J.Gul
Dolny Belweder, znacznie mniej urokliwy od Górnego, służył jako pałac mieszkalny, zaś wybudowany później Górny Belweder pełnił (i słusznie) funkcje reprezentacyjne. Pomiędzy pałacami wznosi się tarasowato park długości niemal 500 m, stanowiący połączenie baroku francuskiego i włoskiego. Twórcą tego wspaniałego zespołu jest Johann Lukas von Hildebrandt. Wejście na teren pałacowo-parkowy jest bezpłatne, lecz niestety za wizytę w muzeach mieszczących się w pałacach (m.in. wystawa dzieł Klimta) trzeba już zapłacić. 

Górny Belweder_fot. J.Gul

Górny Belweder_fot. J.Gul

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Dolny Belwederr_fot. J.Gul
Ogrom kościołów, wspaniałych kamienic, placów czy pomników Wiedniu sprawia, że nie sposób opisać ich wszystkich. Dlatego zdecydowałam się utrwalić wizytę w Krems w odrębnym poście. Wspomnę tylko, że pragnąc zachować na dłużej w pamięci wyprawę do Wiednia, warto przywieść ze sobą nieco regionalnych smaków – oprócz tort Sachera, sprzedawanego w pięknych opakowaniach, warto kupić popularny dżem morelowy czy morelowy likier. Smacznego delektowania się … Wiedniem!

Wojciech Wójcik "Nikomu nie ufaj"

Autor: Wojciech Wójcik
Wydawnictwo: ZYSK i S-ka


Mówi się, że pewna jest tylko niepewność i właśnie te słowa przychodzą na myśl obserwując przemiany społeczno-gospodarcze, kursy walut, zachowania reprezentantów państwa na arenie politycznej czy nawet … poszczególnych ludzi w naszym otoczeniu. Te wszystkie uwarunkowania sprawiają, że nigdy nie możemy przewidzieć dokładnie rozwoju wydarzeń, a jedyne działanie, jakie możemy wykonać, to minimalizacja ryzyka poprzez rozpoznanie jak największej ilości wariantów, szczególnie tych o negatywnej wymowie. Jak zatem w takich warunkach można prowadzić działalność wywiadowczą? Jak prowadzić dochodzenie i ścigać przestępców, skoro dawno już pozbyli się oni atrybutów typowego zbira i przebrali się w garnitury oraz mundury? Komu zaufać, kiedy świat wydaje się pełen wrogich istot?

Na te pytania będzie musiał odpowiedzieć Marek, młody funkcjonariusz ABW, kierowany idealistycznymi pobudkami bohater porywającej książki autorstwa Wojciecha Wójcika. Kryminalna powieść „Nikomu nie ufaj” obnaża kulisy działania polskich służb specjalnych oraz powiązania świata polityki, biznesu z … przestępczym środowiskiem. Opublikowana nakładem wydawnictwa ZYSK powieść ma szanse trwale zapisać się w historii polskiego kryminału, jest również gotowym materiałem na scenariusz filmowy. Czytelnicy, którzy z zapartym tchem oglądali „Psy” Pasikowskiego czy „Służby specjalne” w reżyserii Vegi, z pewnością chłonąć będą zarówno atmosferę książki, jak i dostrzegać prawdopodobieństwo rozgrywających się wydarzeń. 

Marka, pracownika Departamentu Analiz w ABW poznajemy w chwili, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach zostaje oddelegowany do służby w Departamencie Operacyjno-Śledczym. Nie jest ani gotowy mentalnie ani merytorycznie do pracy w terenie, jego domeną jest analiza informacji i wyszukiwanie powiązań pomiędzy określonymi danymi oraz faktami. To on jest autorem raportu dotyczącego wydawania przez Ministerstwo Środowiska decyzji koncesyjnych, ale nigdy się nie spodziewał, że owo opracowanie – odrzucone zresztą przez przełożonych z braku poparcia tez dowodami – zwróci na jego osobę uwagę innego departamentu. 

Opisywana przez niego spółka Gazostar, jedna z trzech spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa, funkcjonujących w branży paliwowo-gazowej, jest w niezwykle zawiły sposób powiązana ze zbywaniem gruntów w pewnych rejonach Polski i to po zaskakujących cenach. Pozornie proste zadanie, czyli rozmowa z wójtem gminy Rytwino, Alfredem Gierszem, zamieszanym w handel ziemią za nikły procent jej wartości, zmienia się w koszmar, który wydaje się nie mieć końca. Marek wpada na trop afery, której zakres wykracza daleko poza łamanie prawa podczas organizowania przetargów, a w trakcie akcji ginie dwóch jego kolegów. Co więcej, również on sam znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, tym większym, iż pomimo niezrozumiałego rozkazu przełożonych, decyduje się prowadzić dochodzenie na własną rękę. 

Co wspólnego z przeciętnym urzędnikiem w małej gminie ma znany polityk o kryształowej reputacji, były minister gospodarki, a obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego? W jaki sposób ze sprawą powiązany jest ojciec Marka, który wiele lat temu popełnił samobójstwo? Jaki związek z handlem ziemią ma zaginiony tir pełen narkotyków i rozbicie czeczeńskiej siatki przemytników? Czy te wszystkie, pozornie niezwiązane ze sobą wątki, mają wspólny mianownik? To tylko kilka pytań rodzących się podczas lektury powieści, która angażuje nasze emocje, zmusza do wykazania się zdolnościami dedukcyjnymi, by i tak ostatecznie udowodnić, że środowisko przestępcze, niezależnie od tego, kim są jego reprezentanci, rządzi się własnymi prawami…

Książka „Nikomu nie ufaj” ma szanse wpędzić nas w paranoję, bowiem poddaje w wątpliwość zarówno uczciwość przeciętnych obywateli, jak i tych, którzy stoją na czele wielkich firm, a nawet samego państwa. Doskonale skonstruowana fabuła nie pozwala na dekoncentrację, a narracja w pierwszej osobie umożliwia przeżywanie emocji wraz z głównym bohaterem. Również i jego kreacja jest na wysokim poziomie - poznajemy mężczyznę potężnej postury, funkcjonariusza ABW, a jednocześnie romantycznego, nawet lekko nieśmiałego człowieka, który zostaje zmuszony nie tylko do poznania siebie, ale również prawdy o swoim ojcu. Obecne wydarzenia wydają się być bowiem powiązane z przeszłością, zagrożenie rośnie z minuty na minutę, a tymczasem liczba osób, którym Marek może zaufać – maleje. Jak zakończy się ta historia? Dowiecie się z doskonałej książki Wojciecha Wójcika, mam nadzieję, że nie ostatniej stworzonej przez autora w tym klimacie… 

czwartek, 26 maja 2016

Karolina i Maciej Szaciłło "Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem"

Autorzy: Maciej Szaciłło, Karolina Szaciłło
Wydawnictwo: Zwierciadło


Zmieniające się otoczenie i rzeczywistość polityczno-gospodarcza wymusza na nas dostosowanie się do wielu wymogów, w tym wymogów rynku pracy. Stajemy się coraz bardziej mobilni, jesteśmy w stanie dojeżdżać również do pracy wiele kilometrów w ciągu dnia. Wydłużają się też godziny samej pracy, deklarujemy dyspozycyjność i gotowość do pozostawania w pracy również po jej wyznaczonych godzinach. Wszystko to, w połączeniu ze stresem dnia codziennego oraz z brakiem ruchu sprawia, że cierpimy na wiele dolegliwości. Jeśli do tego dodamy brak czasu na przygotowanie regularnych posiłków i ich spożywanie, całodzienną głodówkę rekompensowaną spożywaniem zbyt dużych ilości przetworzonego jedzenia przed snem, możemy być pewni, że z czasem cierpieć będziemy nie tylko z uwagi na dodatkowe kilogramy w pasie, ale coraz częstsze problemy zdrowotne.

Jednak przygotowanie wartościowych i smacznych posiłków wcale nie musi wiązać się z całodziennym pobytem w kuchni. W podróż po kulinarnych smakach świata, po rozmaitości kulinarnych rozwiązań, które umożliwiają nam konsumpcje dania przy niewielkim wkładzie pracy, zabierają nas Karolina i Maciej Szaciłło w swojej książce „Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem”. Publikacja zawiera zdrowe i szybkie dania do i po pracy, składające się na tygodniowe menu, które możemy wykorzystać w pełni bądź też swobodnie modyfikować, wybierając te dania, które szczególnie cieszą podniebienia nasze i naszych domowników. Po książkę powinny sięgnąć szczególnie osoby, które brak czasu traktują jako wymówkę, które winę za dodatkowe kilogramy czy rozmaite choroby zrzucają na karb stresującej i wymagającej pracy. Jednak książka zachwycić może każdą osobę, gotową na kulinarne eksperymenty i otwartą na nowe smaki i zapachy.

Autorzy kolejnymi przepisami udowadniają, że nawet spędzając w kuchni około 60 do 80 minut jesteśmy w stanie przygotować zdrowe i smaczne potrawy. Kluczem do sukcesu jest odpowiednio ułożona lista zakupów oraz różnej wielkości pojemniki, w których przenosić możemy smaczne posiłki. Podane przepisy nie zawierają białej pszennej mąki, bowiem – podobnie jak biały, rafinowany cukier – jest ona pozbawiona cennych dla organizmu składników. W zamian za to autorzy proponują mąkę z ciecierzycy, gryczaną, orkiszowa, żytnią, sojową, ryżową i kukurydzianą. Jako zamiennik cukry występuje m.in. ksylitol, melasa buraczana czy naturalny miód, zaś stosowane w przepisach tłuszcze, to m.in. olej lniany czy olej kokosowy. Podane przepisy występują w dwóch modelach: wiosenno-letnim oraz jesienno-zimowym, oba zaś zawierają sezonowe owoce i warzywa. Każdy dzień tygodnia jest poświecony kuchni danego kraju, zatem mamy Dzień Włoski, Francuski, Grecki, Egipski, a to tylko przykład tych inspirujących, kulinarnych wypraw. 

Wyręczając nas w przygotowaniu listy, autorzy prezentują gotowy zestaw produktów niezbędnych dla danego modułu, w książce znajdziemy również przepisy na domowe masło sklarowane ghee, czerwoną pastę curry, pikle z dyni, cukinii i papryki oraz pastę harissa, mieszanki przypraw, zakwas żytni i cytryny kiszone. Karolina i Maciej Szaciłło przygotowali również dla nas propozycje na weekend, kiedy nieco więcej wolnego czasu pozwala nam na eksperymentowanie w kuchni i przygotowanie takich smakołyków, jak polenta z kaszy krakowskiej z glazurowanymi młodymi marchewkami ora czekoladowy flan z wiśniami na deser czy orkiszowa pizza i lekka panna cotta. Ponadto, polentę możemy wykorzystać jako element składowy innego posiłku w ciągu tygodnia, podobnie jak ciasto na pizzę i inne proponowane dania lub ich składowe.

Wśród propozycji z różnych zakątków świata, polecanych w ciągu tygodnia, możemy skosztować takich smakołyków, jak włoska sałatka z makaronu i pesto, należące do menu kuchni greckiej kofty z marchewki z cytrynowym ryżem i sałatką czy czerwone curry z fasolką szparagową i tofu, pochodzące prosto z Tajlandii. Te i wiele innych przepisów składa się na wspaniałą i pełną smaków świata publikację „Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem”, doskonałą nie tylko jako źródło kulinarnych inspiracji, ale również jako prezent dla równie zabieganej jak my osoby. Istotny jest fakt, iż menu zostało skomponowane pod nadzorem dietetyczki z Instytutu Żywności i Żywienia, która czuwała nad tym, aby posiłki były odpowiednio zbilansowane. Przy kolejnych posiłkach znajdziemy również informację, w jaki sposób danie można zapakować tak, aby nie straciło na smaku oraz na swych właściwościach. To wszystko, w połączeniu z pięknymi zdjęciami sprawia, że aż chce się nad zdrowiem pracować i … jeść te wspaniałe potrawy!

środa, 25 maja 2016

Camilla V.Saulsbury "Kuchnia kokosowa. Kompletna książka kucharska"

Autor: Camilla V.Saulsbury
Wydawnictwo: Vivante


Jeszcze niedawno kokos kojarzył się wielu osobom wyłącznie z wiórkami kokosowymi dodawanymi do ciasta lub z mleczkiem kokosowym sprzedawanym w wybranych sklepach, ewentualnie z drinkami z palemką, podawanymi w łupinie orzecha kokosowego w luksusowych wakacyjnych kurortach. Obecnie coraz częściej sięgamy po różne postacie tego owocu, począwszy od oleju kokosowego, po kokosową wodę, kierując się zarówno smakiem, dostępnością, jak i opiniami naukowców, którzy podkreślają jego cenne właściwości. Tak naprawdę jednak orzechy kokosowe i korzyści płynące z ich spożywania ludzie znają od wieków, wszak nie bez przyczyny palmę kokosową nazywa się drzewem życia. 

O tym, jak cenny jest dla naszego zdrowia olej kokosowy oraz inne postacie owoców drzewa kokosowego przekonamy się dzięki wspaniałej książce (nie tylko) kulinarnej „Kuchnia kokosowa. Kompletna książka kucharska”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Vivante. Autorka, Camilla V.Saulsbury, jest nie tylko instruktorką gotowania mająca na swoim koncie kilka książek kucharskich, ale również współpracuje m.in. z „Good Morning America” czy „Today”. W swojej najnowszej publikacji zachęca nas do wykorzystania kokosów w celu stworzenia zdrowych i pysznych dań na każda okazję. Po książkę sięgnąć mogą nie tylko osoby, które są weganami, czy też w swojej diecie nie mogą stosować glutenu. Inspiracje znajdą tu wszyscy, którzy cenią sobie smaczne posiłki, kulinarne eksperymenty oraz troszczą się o zdrowie własne i swojej rodziny.

Wstęp do książki zawiera wiele cennych informacji dotyczących owoców drzewa kokosowego, takich jak wpływ oleju kokosowego na organizm człowieka, obejmujący nie tylko zwalczanie wielu grzybów, pierwotniaków oraz wirusów powodujących infekcje i choroby, ale i – pośrednio – spadek wagi oraz zmniejszenie ryzyka zachorowania na choroby krążenia i zawał. Autorka prezentuje również zawartość „kompletnej kokosowej spiżarni”, czyli produkty, powstałe z owocu kokosa, takie jak różne rodzaje oleju kokosowego, suszony miąższ (płatki kokosowe), masło, mleko kokosowe oraz śmietana i wiele innych, które powoli zajmują miejsca w marketach czy sklepach ze zdrową żywnością, stając się produktami dostępnymi, również cenowo. Dowiemy się również po jakie inne składniki prezentowanych dań warto sięgnąć i dlaczego, jak czytać etykiety produktów organicznych oraz w jaki sposób prawidłowo odmierzać ilości składników pozostających w różnych stanach skupienia. Saulsbury tłumaczy również znaczenie popularnych terminów żywieniowych, począwszy od aminokwasów, poprzez fitoskładniki, aż po witaminy. 

Prawdziwą gratką dla smakoszy są jednak wyjątkowe przepisy na smaczne śniadania, lekkie przystawki, pożywne dania główne, a także napoje, chleby i muffiny, ciasta, ciasteczka, puddingi i inne desery. Wśród przepisów na rozpoczęcie dnia możemy znaleźć między innymi granolę ze słonecznikiem, pestkami dyni i nasionami chia, owsiankę z jabłkiem, cynamonem i nasionami konopi, naleśniki kokosowe czy też – mojego śniadaniowego faworyta – jogurt kokosowy. Przyrządzając wodę kokosową z miętą i imbirem poczujemy się niczym w najlepszym spa, zaś chlebek marchewkowy z kardamonem zaspokoi wymagania nawet najbardziej wybrednego podniebienia. Proste i pyszne sałatki zaspokoją nie tylko pierwszy głód, ale z powodzeniem zastąpią posiłek, a pełne smaku zupy będą rozgrzewać, chłodzić, sycić. Rozdział poświęcony daniom głównym to ponad trzydzieści wyjątkowych przepisów, które zachwycą zarówno domowników, jak i zaproszonych gości. Znajdziemy tu między innymi takie rarytasy, jak zielone tajskie curry ze szpinakiem i batatami, ziemniaczaną masalę z cynamonem i kolendrą, faszerowane pieczarki portobello czy grzybową zapiekankę pasterską. Liczne przepisy na przystawki (m.in. szparagi w oliwie z pomarańczą, marchewkowe placuszki z sosem jogurtowo-miętowym) oraz na ciasta, ciasteczka i desery (szczególnie polecam kokosowe makaroniki i lody kokosowe), pozwolą nam skomponować menu nie tylko na zwykły dzień, ale również na przyjęcie.

Niezwykłe przepisy wykorzystujące wiele nieznanych nam dotąd, a przecież dostępnych składników, szybko podbiją serca nasze i domowników, zaś kulinarne eksperymenty mogą okazać się fascynującą i – co ważniejsze – służyć będą poprawie naszego zdrowia. Już samo wydanie książki zachwyca, kolorowe zdjęcia wywołują gwałtowną reakcję ślinianek, zaś osoby aktywne w kuchni i poszukujące nowych kombinacji smaków z pewnością docenią miejsce na notatki na końcu książki oraz liczne rady zamieszczone przy przepisach, obejmujące sposób podania, przechowywania czy warianty serwowania potraw. Wszystko to sprawia, że książka „Kuchnia kokosowa” staje się wspaniałym towarzyszem kuchennych eksperymentów, a także znakomitym pomysłem na prezent dla osoby otwartej na nowe smaki.

Jan Fazlagić "Kreatywni w biznesie"

Autor: Jan Fazlagić
Wydawnictwo: Poltext


Coraz więcej firm poszukuje kreatywnych pracowników, mówi się o wartości dodanej płynącej z zatrudnienia takiej osoby. Epatujemy kreatywnością, mówimy o niej i deklarujemy bycie osobą kreatywną, starając się podporządkować rynkowym trendom. Co jednak oznacza kreatywność i dlaczego jest tak ceniona zarówno w biznesie, jak i w życiu prywatnym? Czy kreatywność jest cecha wrodzoną i czy jest tożsama z talentem? I – co najważniejsze – czy kreatywności można się nauczyć? 

Na te wszystkie pytania odpowiedzi poszukuje Jan Fazlagić, profesor zarządzania i właściciel firmy szkoleniowej, zajmujący się m.in. badaniami dotyczącymi zaufania w polskim biznesie. W swojej książce „Kreatywni w biznesie”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Poltext. przedstawia najważniejsze aspekty kreatywności zwracając jednocześnie uwagę, iż w obliczu gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości, wykorzystanie zasobu (kreatywności) będącego w posiadaniu każdego człowieka, jest niemal koniecznością. Autor obala również wiele mitów dotyczących kreatywności podkreślając, iż dla sukcesu organizacji kreatywność pojedynczej jednostki nie jest wystarczająca. Po książkę zatem powinni sięgnąć zarówno biznesmeni, którzy poszukują nowych dróg rozwoju swoich firm, jak i osoby zainteresowane samodoskonaleniem, wspinaniem się na kolejne szczeble świadomości i … kreatywności. 

Książka składa się z siedmiu rozdziałów, przybliżających czytelnikowi podstawowe aspekty kreatywności, dwóch rozdziałów prezentujących dobre praktyki w biznesie oraz dodatków, w których znajdziemy opis technik zwiększających kreatywność pracowników oraz test, dzięki któremu ustalimy dominującą półkulę mózgową. W kolejnych rozdziałach zgłębiać będziemy zagadnienie kreatywności, zastanawiając się, czym tak naprawdę kreatywność jest i jakie są czynniki ją determinujące, zastanowimy się, kiedy możemy mówić o myśleniu kreatywnym oraz zdiagnozujemy stosunek biznesu do kreatywności. Obalimy również wiele niesłusznych założeń dotyczących kreatywności, jak choćby przekonanie, że nie każdy jest kreatywny.

Wraz z autorem charakteryzować będziemy kreatywnego pracownika, poszukując właściwych cech takiej osoby, dowiemy się również, cze kreatywności można się nauczyć. W rozdziale trzecim zgłębiać będziemy natomiast istotę procesu kreatywnego, wyodrębniając w nim konwergencję i dywergencję. Poznamy kilka podstawowych teorii wyjaśniających istotę procesu twórczego oraz różne rodzaje twórczości. 

Fazlagić, na łamach książki, zastanawia się również nad wpływem otoczenia, wyodrębniając elementy współtworzące to sprzyjające kreatywności środowisko, odnosząc się również w tym kontekście do przestrzeni biurowej. Autor odpowiada również na pytanie odnośnie motywowania do kreatywności, przytaczając podstawowe teorie motywacji i wysuwając kontrowersyjną dla wielu osób tezę, iż pieniądze nie są skutecznym motywatorem. Dowiemy się również, w jaki sposób można kreatywność zmierzyć (i czy to w ogóle jest możliwe), zastanowimy się również, jak wygląda CV osoby kreatywnej i w jaki sposób zarządzać kreatywną firmą. 

Zapoznamy się również z przykładami wykorzystania kreatywności w polskich przedsiębiorstwach, a przytoczone historie mogą stanowić niewyczerpane źródło inspiracji, podobnie zresztą jak konkursy na kreatywne rozwiązania, do których organizowania autor zachęca. Dzięki dodatkowi obejmującemu podstawowe techniki zwiększające kreatywność mamy możliwość wybrać te, które najlepiej sprawdzą się w naszej sytuacji i przyniosą największą korzyść firmie, zaś stanowiący integralną część książki test, pozwoli zidentyfikować dominującą półkulę mózgową.

Książka „Kreatywność w biznesie” daleka jest od poradnikowej formuły, choć nie jest to również praca naukowa. Napisana przystępnym językiem, zwracająca uwagę na praktyczną stronę zagadnienia, jest swego rodzaju kompendium wiedzy na temat kreatywności oraz jej przydatności nie tylko w biznesie, ale i na prywatnym gruncie. Podczas lektury książki odkrywamy czynniki determinujące kreatywność i tym samym zyskujemy realny wpływ na jej poziom, a także przekonujemy się, dlaczego kreatywność jest taka ważna. To wszystko pozwala nam dostrzec (i mam nadzieję wykorzystać) szansę, jaką daje rozwijanie kreatywności!

Becca Fitzpatrick „Niebezpieczne kłamstwa”

Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte


„Przez całe życie próbujemy uciekać przed własną przeszłością, ale nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy z nią nierozerwalnie związani i nigdy nie zdołamy się od niej uwolnić” – trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, lecz jednocześnie trudno jest stawić czoła własnym błędom i minionym wydarzeniom szczególnie, jeśli ich konsekwencje dotkliwie nas zraniły. Nie zmienia to jednak faktu, że nie chcemy konfrontacji, że obawiamy się prawdy i – być może – świadomości własnej winy.

A przed czym ucieka Estella, siedemnastoletnia mieszkanka Filadelfii? W jej przypadku na tę przeszłość złożyły się błędy jej rodziców, a właściwie matki, której postępowanie sprowadziło na dziewczynę śmiertelne niebezpieczeństwo. Wychowana w bogatej rodzinie Estella nigdy nie musiała pracować, mogła śmiało planować wakacje z przyjaciółką czy naukę w college`u i to nawet po rozwodzie rodziców. Tyle tylko, że jej życie wcale nie przypominało sielanki, bowiem spokój ducha mąciła świadomość, że matka jest narkomanką i całe dnie spędza w stanie nieświadomości. Przynajmniej do czasu, kiedy Estella znalazła w ich domu zwłoki dilera … Występując w roli świadka koronnego dziewczyna zostaje objęta programem ochrony – staje się Stellą Gordon z Tennessee, zaś nowym miejscem jej pobytu ma być Thunder Basin w Nebrasce. 

Ta miejscowość leżąca na przysłowiowym końcu świata ma być gwarancją, że dziewczyna będzie bezpieczna, przynajmniej do momentu, kiedy za morderstwo zostanie skazany Danny Balando, stojący na czele kartelu narkotykowego. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, ale zeznania Stelli mają być kluczowe dla sprawy. Jak rozwinie się ta historia? Przekonamy się o tym dzięki lekturze niezwykle wciągającej i emocjonującej powieści „Niebezpieczne kłamstwa”, opublikowanej przez Wydawnictwo Otwarte. Becca Fitzpatrick stworzyła książkę opowiadającą o ludzkich słabościach, o konsekwencjach podejmowanych działań oraz o zaufaniu, które tak łatwo jest zawieść. Po książkę sięgnąć powinni nie tylko młodzi czytelnicy, ale wszyscy ci, którzy doświadczyli w życiu niejednego zawodu, niejednej porażki. Ta obyczajowa powieść z wątkami sensacyjnymi oraz miłosnymi przykuwa naszą uwagę, angażuje, a choć główna bohaterka wielokrotnie irytuje swoją lekkomyślnością, to jednocześnie pragniemy chronić ją przed złem tego świata.

Takie same pragnienia kierują Chetem Falconerem, dziewiętnastolatkiem, który po tragicznej śmierci rodziców musi nie tylko zająć się domem, ale i wychowaniem młodszego o kilka lat brata. Kiedy do jednej z jego sąsiadek, emerytowanej policjantki Carminy Songster, wprowadza się nieznośna, ale jednocześnie pociągająca dziewczyna, budzi się w nim instynkt opiekuńczy. Również Stella zwraca uwagę na chłopaka, choć jej serce wciąż bije dla Reeda, także objętego programem dla świadków. Mimo ustalonego (i zakazanego) sposobu komunikacji, nie otrzymuje jednak od niego żadnych wiadomości. Czy to znaczy, że Reed dostał się w ręce kartelu?

Powieść „Niebezpieczne kłamstwa” uświadamia nam, jak problematyczna jest kwestia prawdy i jak niebezpieczne jest z nią igranie. Wciąga nie tylko główny wątek historii, ale również wykreowane przez autorkę postacie i wydarzenia będące na drugim planie, podobnie zresztą, jak atmosfera grozy i niepewności przenikająca książkę oraz zaskakujące zakończenie. Nieustannie zadajemy sobie pytanie, czy Stella jest na pewno bezpieczna w Nebrasce, co się stało z Reedem i skąd jeden z miejscowych chłopaków zna bohaterkę (a co najważniejsze, czy jest w stanie ja zdemaskować)? Na te pytania, a także na kolejne pojawiające się w trakcie lektury, odpowiedź przynosi powieść Fitzpatrick. Autorka po raz kolejny udowadnia swój talent do budowania fabuły i tworzenia postaci z krwi i kości, których problemami i troskami żyjemy. Po raz kolejny też oddaje w nasze ręce niepokojącą książkę od której trudno się oderwać, która jest równocześnie gotowym materiałem na scenariusz filmowy…

wtorek, 24 maja 2016

Tahereh Mafi - trylogia „Dotyk Julii”

Tytuł: Trylogia „Dotyk Julii” (zawiera powieści „Dotyk Julii”, „Sekret Julii” oraz „Dar Julii” i trzy opowiadania)
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Moon Drive (Wydawnictwo Otwarte)


Ekolodzy i naukowcy już od dawna ostrzegają przed zbytnią eksploatacją środowiska naturalnego, przed wyczerpującymi się zasobami, przed grożącym nam kataklizmem, będącym konsekwencją chociażby ocieplania się klimatu. Niestety żadne prośby czy ostrzeżenia nie pomagają, staliśmy się owładniętymi konsumpcyjnym egocentryzmem potworami, dla których jedyną troską jest to, w jaki sposób zdobyć więcej władzy i otoczyć się większą ilością przedmiotów. Jak zatem, przy takim tempie eksploatacji naszej planety, będzie wyglądał świat za dziesięć, pięćdziesiąt czy sto lat? Czy będzie jeszcze miejsce na taką rzeczywistość, jaką dziś znamy?

W taką podróż w całkiem nieodległą przyszłość pod znakiem upadku kultury i sztuki, przyszłość ograniczonych zasobów, przeszłość bez przeszłości, zabiera nas Tahereh Mafi, autorka spektakularnej powieści o samotności, odrzuceniu, wielkiej miłości i cierpieniu. Adresowana nie tylko do młodych czytelników historia rozgrywająca się w dystopicznym świecie, jest przejmującym dowodem na to, że człowieka nie można odciąć od jego korzeni, zawsze jednak znajdzie się ktoś, kto będzie tego próbował. Trylogia „Dotyk Julii” to wyjątkowe, ekskluzywne wydanie, zawierające aż trzy tomy opowiadające o losach siedemnastoletniej Julii Ferrars – „Dotyk Julii”, „Sekret Julii” oraz „Dar Julii” oraz opowiadania, zaprezentowane pod wspólnym tytułem „Julia. Trzy tajemnice”. Po powieść sięgnąć mogą nie tylko osoby spragnione dobrze opowiedzianych historii czy opowieści z pogranicza fantastyki i brutalnego realizmu, ale wszyscy zainteresowani wizją przyszłego świata, w którym przetrwanie jest okupione cierpieniem.

Poznajemy Julię w niezwykle traumatycznym dla niej momencie życia. Dziewczyna przebywa w szpitalu dla obłąkanych, gdzie została umieszczona przez przerażonych jej darem przedstawicieli władz. Wyjątkowość dziewczyny jest jednocześnie jej przekleństwem oraz wyrokiem, skazującym ją na samotność. Jakikolwiek dotyk z jej strony jest bowiem śmiercionośny, nic zatem dziwnego, że przy pierwszej sposobności wyrzekli się jej nawet rodzice. Skazana przez lata na społeczny ostracyzm została ofiarą własnego dobrego serca – przy próbie pomocy dziecku w sklepie, pozbawiła go dotykiem życia. Aresztowana pod zarzutem morderstwa spędziła wiele miesięcy w szpitalach, izbach zatrzymań dla młodocianych przestępców, a także na padła ofiarą wielu bezskutecznych terapii oraz testów, mających na celu odkrycie źródeł jej daru oraz możliwości opanowania go. 

Jednak najgorszy koszmar zaczyna się dopiero teraz, kiedy o Julii dowiaduje się okrutny Warner, głównodowodzący i regent Sektora 45, syn przywódcy Komitetu Odnowy, kontrolującego cały świat. Ziemia została bowiem podzielona na sektory, a każdy z nich jest nadzorowany przez innego okrutnika, gotowego do każdego podłego czynu, w imię utrzymania status quo. Ludzie należący do Komitetu Odnowy zwalczają każdą niezależną myśl, starają się robić wszystko, by zatrzeć wszelkie ślady dorobku ludzkiego. Wśród tych, którzy przeżyli, podsycają panikę, zmuszają do nadludzkiej pracy, kontrolują każdą uprawę, każde złoża surowców. Wymaga to jednak ogromnego samozaparcia i ciągłej gotowości bojowej, dlatego też Julia z jej darem rozwiązałaby szereg problemów z buntownikami i sabotażystami w szeregach Komitetu. 

Warner nadaje Julii specjalny status, po wyciągnięciu jej ze szpitala obsypuje podarunkami, nie szczędzi komplementów i chorobliwie dba o jej bezpieczeństwo, wyznaczając do jej pilnowania niejakiego Adama Kenta, którego znała jeszcze z czasów szkolnych. O ile Warner wydaje się dbać wyłącznie o swoje i Komitetu interesy, to Adam jest mężczyzną, który pierwszy dostrzegł w Julii dobrego człowieka, dziewczynę przepełnioną bólem i samotnością. Co więcej, jest pierwszą osobą, która może jej dotknąć bez śmiertelnych konsekwencji… Pomiędzy młodymi rodzi się wielkie uczucie, podszyte strachem o wspólną przyszłość, bolesnymi doświadczeniami przeszłości, ale i świadomością, że jedyną szansą dla nich, jest ucieczka. 

Nie możemy liczyć jednak na klasyczny happy end, w kolejnych tomach autorka stawia przed bohaterami wiele wyzwań, co więcej, okazuje się, że takich ludzi jak Julia – obdarzonych wyjątkowymi zdolnościami, jest dużo więcej, a większość z nich należy do ruchu oporu. Siedzibą buntowników jest Punkt Omega, zaś przywódcą psychokinestetyk Castle. Pod jego opieką obdarzeni darami ludzie ćwiczą pilnie radzenie sobie z wyjątkowymi umiejętnościami tak, aby byli gotowi do walki w odpowiedniej chwili. Wydaje się, że pojawienie się w bazie Adama i Julii tylko przyspiesza decyzję, a sam Castle mówi: „Karmią nas kłamstwami, ponieważ wiara w nie sprawia, że jesteśmy słabi, bezbronni, ulegli. Jesteśmy zależni od innych w kwestiach żywności, zdrowia, wartości odżywczych. To nas okalecza. Robi z ludzi tchórzy. A z ich dzieci niewolników. Pora zacząć walczyć (… ).”

Jak zakończy się ta niezwykła opowieść? Czy historia cierpienia ludzi, kłamstwa, przejmowania kontroli nad wszystkimi aspektami rzeczywistości, może zostać napisana od nowa? Czy emocjonalna nastolatka poradzi sobie z żądnym władzy Komitetem i jego przedstawicielami? Czego naprawdę chce od Julii Warner i jak tłumaczyć sobie jego dziwne, pełne sprzeczności zachowanie? To tylko kilka z dziesiątek pytań rodzących się podczas lektury kolejnych tomów. Pytań, na które odpowiedzi przynieść może nie tylko lektura poszczególnych części, ale i opowiadań, doskonale obrazujących przeżycia osób ściśle związanych z Julią oraz dziennika samej bohaterki, choć wciąż wiele obrazów pozostaje wyłącznie w naszej wyobraźni, rozbudzonej przez plastyczne opisy autorki. 

Akcja poszczególnych części toczy się wartko, nie ma tu miejsca na nudę, na gwałtowne zwroty akcji gwarantują stały poziom adrenaliny. Mafi wciąż utrzymuje nas w niewiedzy odnośnie rzeczywistych motywów działań wybranych bohaterów, wciąż zastanawiamy się, co może spotkać Julię z ich rąk, czy i tym razem dziewczyna da sobie radę. Związek bohaterki z Adamem, a następnie niezwykła relacja, którą stworzyła z Warnerem nie odciągają naszej uwagi od pozostałych wątków, choć miłośnicy fantastyki mogą być nieco rozczarowani brakiem większej ilości szczegółów nowej rzeczywistości, kontrolowanej przez Komitet Odnowy. Ja jednak pozostaję pod wielkim wrażeniem historii, jej niezwykłego klimatu, a także osoby Julii, która na naszych oczach dojrzewa i z chimerycznej, pochłoniętej swoją własną tragedią dziewczyny, staje się prawdziwą bojowniczką o wolność i niepodległość!

poniedziałek, 23 maja 2016

Christa O`Leary "Dom pełen harmonii"

Autor: Christa O`Leary


Brak ci energii? Odnosisz wrażenie, że wszystko działa przeciwko tobie? Twój stan zdrowia jest coraz bardziej niepokojący, pogorszyła się nie tylko twoja kondycja fizyczna, ale i psychiczna? Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, jeśli masz wrażenie, że w twoje życie wkradł się chaos, to pora zastanowić się, skąd biorą się te wszystkie problemy. Być może winne jest temu otoczenie, w którym przebywasz, pełne nie tylko złych emocji ale i chemii, pochodzącej chociażby z używanych detergentów. Winny jest również brak równowagi oraz spożywane pożywienie – zarówno tempo i godziny przyjmowania posiłków, jak i ilość szkodliwych składników, które wchłaniasz. 

To tylko kilka z możliwych przyczyn istniejącego stanu rzeczy, zidentyfikowanych przez Christę O`Leary, dekoratorkę wnętrz, terapeutkę rodzin oraz ekspertkę, specjalizującą się w ekologii codziennego życia. Jej książka „Dom pełen harmonii”, opublikowana nakładem wydawnictwa Studio Astropsychologii, to nie tylko próba zdiagnozowania zastanej sytuacji, ale i szereg porad oraz wskazówek, dotyczących uzdrowienia siebie i swojego otoczenia. Po książkę powinni sięgnąć czytelnicy borykający się z problemami zdrowotnymi, ze spadkiem energii, z problemami rodzinnymi – autorka pokazuje, w jaki sposób, wdrażając pewne zmiany, można stworzyć życie pełne inspiracji i pasji. Pisze: „zaczniesz dostrzegać, które aspekty twojego obecnego życia są nawykowo toksyczne i destrukcyjne”, zaś ta diagnoza może stać się punktem zwrotnym, szansą na przyjęcie Stylu Życia w Harmonii. 

Czym ten styl jest? Otóż, zdaniem O`Leary, składają się na niego: pełen inspiracji dom, zdrowe ciało, spokojny umysł i wewnętrzne światło, zaś w kolejnych rozdziałach książki autorka prowadzi nas drogą ku upragnionemu celowi, przekonując do zmiany nawyków i rezygnacji ze środków, które wywołują spustoszenie w naszych organizmach. Dowiadujemy się zatem, jak dużą rolę odgrywają w naszym życiu nawyki, także te negatywne, przyjrzymy się ich wpływowi na naszą codzienność, podejmiemy również działania zmierzające do zmiany destrukcyjnych przyzwyczajeń. Filar po filarze stawiać będziemy podwaliny pod Styl Życia w Harmonii, uwalniając nasz dom od toksycznych substancji, poznając szkodliwe produkty i ich zdrowe odpowiedniki. Autorka dokładnie analizuje zawartość popularnych środków, przekazując nam jednocześnie wiedzę na temat popularnych toksyn i możliwości zmniejszenia skutków ich oddziaływania. 

Otrzymujemy również szereg informacji dotyczących drugiego filaru, czyli zdrowego ciała i działań zmierzających nie tylko do pozostania w tym zdrowiu, ale i osiągnięcia optymalnego fizycznego samopoczucia. Przekonamy się, co tak naprawdę znajduje się w pożywieniu i jak te wszystkie czynniki wpływają na nasze zdrowie. Traktując ciało jako pewnego rodzaju system, autorka zaopatruje nas w wiedzę mającą na celu jego sprawne funkcjonowanie, udzielając szeregu porad dotyczących radzenia sobie z toksynami. O`Leary zajmuje się również filarem trzecim, czyli spokojnym umysłem, namawiając nas do poszukiwania wrodzonego stanu równowagi. Pod wpływem autorki zaczniemy obserwować swoje reakcje na typowe bodźce, poszukiwać będziemy spokoju dzięki medytacji, czerpiąc inspirację z kilku wskazanych w książce technik. 

Pracować będziemy ponadto nad czwartym filarem, czyli wewnętrznym światłem, prawdziwą pasją i radością. Dzięki autorce będziemy w stanie pozbyć się naszych blokad, wynikających chociażby z chęci spełniania oczekiwań innych ludzi. To wszystko składa się na niezwykle cenny poradnik, łączący w sobie duchowość (nie mylić z religią) z praktycyzmem „Dom pełen harmonii”. Szczególnie cenny jest dodatek do książki, obejmujący najczęściej spotykane toksyny, zarówno te obecne w detergentach, jak i w środkach do pielęgnacji ciała oraz w pożywieniu, a także sposoby przeciwdziałania ich wpływom. Autorka ponadto dzieli się z nami inspirującymi pomysłami na przyjęcie oraz prostymi i zdrowymi przepisami na smakowite dania. Z każdą stroną, a następnie z każdym ćwiczeniem polegającym na wdrażaniu zdobytej wiedzy w życie, zbliżamy się do osiągnięcia wewnętrznej równowagi, harmonii, a także pełni zdrowia. I już wiemy, iż podtytuł książki „Oczyść mieszkanie, oczyść życie”, to nie tylko puste słowa, ale wskazówka stanowiąca początek zmian!

Joanna Jax „Piętno von Becków”

Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf 



„Niedobrze mieć przeszłość, nawet cudzą” – pisał Miron Białoszewski i te właśnie mądre słowa przychodzą na myśl podczas lektury książek, w których teraźniejszość jest silnie zdeterminowana przez przeszłość, w których dzieci i wnuki płacą niekiedy za grzechy przodków. Wiele jest takich sytuacji, w których musimy przejąć odpowiedzialność za błędy bliskich, nawet wówczas, kiedy te błędy miały miejsce w zamierzchłych czasach. Wszyscy jesteśmy bowiem powiązani ze sobą niewidzialnymi więzami, przekraczającymi granice, również te czasoprzestrzeni, a jedna błędna decyzja może unieszczęśliwić na tysiące sposobów wiele ludzi z naszego bliższego i dalszego otoczenia. Czasami żal za doznane krzywdy wydaje się irracjonalny, ale przenoszony jest z ojca na syna, z matki na córkę, zatem nigdy tak naprawdę nie wiemy, ilu naszych wrogów chodzi po tym łez padole.

Najlepszym przykładem na to, w jaki sposób zawinione krzywdy, grzechy z przeszłości mogą zmieniać nasze życie, jest spektakularna powieść autorstwa Joanny Jax. Po doskonałym i porywającym „Dziedzictwie von Becków”, opublikowanym nakładem wydawnictwa Videograf, przyszedł czas na opowieść o losach prawnuczki Wernera von Becka, która za sprawą pewnej teczki z dokumentami, postanawia odtworzyć dzieje swojej rodziny. Książka „Piętno von Becków” to nie tylko wzruszająca opowieść o miłości i zdradzie, zbrodni i karze, ale również dowód na wielki talent autorki, która za pomocą słów potrafi oddać całe okrucieństwo wojny, bestialstwo tych, którzy uważali się za nadludzi, a także cierpienie rzeszy niewinnych istot uwikłanych w historię, której sensu nie mogli dostrzec. Jax łącząc przeszłość z teraźniejszością, budując pomost pomiędzy czasami zdaje sobie jednocześnie sprawę, że jest to pomost skąpany we krwi tych wszystkich, którzy zginęli. Jednak są tacy, którzy przetrwali, którzy uniknęli odpowiedzialności za popełnione zbrodnie, a także ci, którzy o tych zbrodniach wciąż nie mogą zapomnieć …

Po powieść mogą sięgnąć nie tylko osoby, które znają już kunszt autorki, a także przedstawicieli klanu von Becków, ale dzięki licznym nawiązaniom do przeszłości również ci, dla których to pierwsze spotkanie z bohaterami. Ta zakłamana rodzina, na której czele stoi Heinrich von Beck, owładnięty faszystowską ideologią, znów odgrywać będzie jedną z głównych ról, a my poznamy kolejne grzechy przedstawicieli rodu. Prawdy o przodkach poszukuje Julia Kunis, prawnuczka Wernera von Becka, której udało się zdobyć cenne dokumenty, mogące przynieść wiele odpowiedzi dotyczących rodziny. O ich przetłumaczenie prosi Martę Landowską, pracownika naukowego, jedną z najlepszych specjalistów badających historię III Rzeszy, a prywatnie wnuczkę Kornelii Landowskiej z domu Janion. Kobiety jeszcze nie wiedzą, że mają wspólną przeszłość, że ich rodziny połączyła wielka miłość i wielka zdrada. 

Tożsamość Julii i historię jej rodziny zna natomiast Tom Anders, poszukiwacz pamiątek i skarbów III Rzeszy. Od kilkunastu lat rozpracowuje on sprawę majątku pewnej żydowskiej rodziny Halpernów, znanych jubilerów i szlifierzy diamentów. Niemal wszyscy Halpernowie zginęli podczas II wojny światowej w obozach w Dachau i Auschwitz, zaś w ich zagładę wmieszana jest rodzina von Becków. Z piekła wojny udało się wydostać jedynie dwóm chłopcom, Arielowi i jego starszemu bratu Izaakowi, którzy po latach podjęli starania o odzyskanie rodzinnego majątku. Okazało się jednak, że większość walorów należących do Halpernów w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła. Kluczem do dotarcia do tych skarbów może być właśnie Julia Kunis i zdobyte przez nią dokumenty. Tropem Julii podąża również Dawid Halpern, syn Ariela, który początkowo nie orientuje się nawet, kim jest piękna nieznajoma …

Jak zakończy się ta niezwykła i pełna wzruszeń, ale i cierpienia opowieść? Czy Julii grozi niebezpieczeństwo? Jeśli w dokumentach rzeczywiście było coś, co mogłoby pomóc w rozwiązaniu zagadki z przeszłości, kobieta musi być niezwykle ostrożna. Z której strony jednak powinna spodziewać się ciosu? Co wspólnego jej rodzina ma z zaginionym majątkiem Halpernów, w jaki sposób Landowscy są połączeni z Julią i ile krzywdy może znieść człowiek w swoim życiu? Na te wszystkie pytania, a także wiele innych rodzących się w trakcie lektury, odpowiada Joanna Jax w powieści „Piętno von Becków” – książce, która porusza nasze serca i zniewala dusze. Przenikające się historie bohaterów, akcja rozgrywająca się w przeszłości i teraźniejszości – wszystko to służy nakreśleniu szeregu błędów popełnionych przez von Becków, błędów, które zniszczyły życie niejednej ludzkiej istoty. Z równym pietyzmem, jak losy nakreślonych postaci, autorka odtwarza atmosferę grozy panującą w czasie II wojny światowej, bestialstwo nazistów i szaleństwo, które ogarnęło wyznawców Führera. Z każdą stroną książki coraz bardziej angażujemy się w wydarzenia, coraz bliżsi stają się nam jej niektórzy bohaterowie, coraz większą nienawiść i pogardę odczuwamy w stosunku do pozostałych. I wciąż niezmiennie i z niedowierzaniem powtarzamy za Nałkowską „Ludzie ludziom zgotowali ten los”…


niedziela, 22 maja 2016

Czas na meblowanie pokoju do pracy!

Niezależnie od tego, czy wnętrze naszego domu bądź biura charakteryzuje minimalizm, czy też domową atmosferę tworzymy otaczając się większą ilością ulubionych przedmiotów, są takie meble, które znajdziemy pod każdym dachem. Mowa tu o krzesłach, które znacząco poprawiają komfort naszej egzystencji – krzesłach ergonomicznych i trwałych, wygodnych, pasujących do wystroju bądź też nadających pomieszczeniu szyku czy powiewu lekkości i nowoczesności. Za pomocą krzeseł możemy przełamywać schematy, tworzyć eklektyczne wnętrza, łączyć różne style ze sobą w zaskakujący, ale też i inspirujący sposób.

piątek, 20 maja 2016

Dariusz Grabowski "Zapach bzu"

Tytuł: Zapach bzu
Autor: Dariusz Grabowski
Wydawnictwo: Psychoskok


Mówi się, że każda miłość jest pierwszą, a jednak są takie uczucia, których nie da się niczym zastąpić, którym nic nie może dorównać. Ta wielka miłość wcale nie musi być pierwszą, ale z pewnością jest ostatnią i nigdy nie można o niej zapomnieć. To obezwładniające uczucie ogarnia ciało i dusze, a druga osoba wypełnia nasze serce i myśli, nie dając się wypędzić nawet wówczas, kiedy zapomnienie byłoby jedynym ratunkiem i przywracało nam poczucie bezpieczeństwa. 

Czy jednak w życiu chodzi wyłącznie o to, by było bezpiecznie? Czasami podejmujemy decyzję kierując się irracjonalnymi pobudkami, jesteśmy z tego powodu niezmiernie rozczarowani sobą, cierpimy nawet, ale – paradoksalnie – po latach, właśnie ten wybór pamiętamy, ten wybór wspominamy jako najlepszy, niesie on bowiem ze sobą dreszczyk emocji, ekscytacje, zachłyśnięcie się szczęściem, życiem i jego pięknem. Taką decyzję podjęła właśnie Joanna, prowincjonalna nauczycielka szkoły podstawowej w Ibiczy. Codzienne powroty do szkoły były równie emocjonujące jak sam pobyt w pustym domu, bez rozrywek, przyjemności, ze wspomnieniami dotyczącymi umierającego, despotycznego ojca. Z tej rutyny i umartwiania duszy wytrąca dziewczynę pewien kierowca tira i to … dosłownie. Niegroźny wypadek mający miejsce w pobliżu rodzinnej wioski Joanny staje się punktem zwrotnym w przewidywalnym dotąd życiu i determinuje jej przyszłość. Historię niezwykle emocjonującej znajomości niewinnej nauczycielki z rozpustnym lekkoduchem opowiada nam Dariusz Grabowski w swojej powieści „Zapach bzu”. Choć sięgając po książkę jesteśmy przekonani, że mamy do czynienia z romansem, to jednak nic bardziej mylnego. W powieści znajdziemy bowiem wątki sensacyjne – mamy tu narkotyki, spisek, porwanie, a wszystko to rozgrywa się w sielskich plenerach, otulonych zapachem bzu. Po książkę sięgnąć zatem mogą nie tylko poszukujący idealnej, lekkiej lektury na długi weekend, ale też osoby, które chcą poczuć dreszczyk emocji, które chcą zagłębić się w ludzką psychikę i zastanowić nad motywami, jakie kierują niekiedy ludźmi. 

Wypadek staje się początkiem romansu Joanny i Ambrożego – tak bowiem ma na imię przystojny trucker. Kilka godzin później kobieta wzdycha ze szczęścia w jego ramionach i choć zarzuca mu gwałt, to tak naprawdę Ambroży nie jest mężczyzną, który zmuszałby kobiety siłą do spędzenia z nim nocy. Kolejne spotkania, choć nieregularne, dają Joannie wiele szczęścia, przywracają jej poczucie sensu życia, sprawiają, że jest na co czekać. Tyle tylko, że mężczyzna ma nieco inne podejście do ich znajomości, a na dodatek … jest żonaty. Joanna dowiadując się o zobowiązaniach kochanka wyrzuca go z domu, będąc jednocześnie świadomą, że była zaledwie jedną z wielu jego kobiet.

Joanna nie wie jednak, że już nigdy tak naprawdę nie będzie mogła zapomnieć o Ambrożym – nie dość, że nie potrafi wyrzucić go z pamięci, to jeszcze okazuje się, że jest w ciąży. W prowincjonalnej szkole jej stan jest powodem szykan ze strony dyrektorki i jednej z nauczycielek, ale całe szczęście Joanna ma wielkie wsparcie w swojej przyjaciółce oraz w Marku. Mężczyźnie z trudem przychodzi skrywanie uczuć, ale mimo jego deklaracji, Joanna nie chce się z nikim wiązać. Sytuacja zmienia się kilkanaście miesięcy później, kiedy przechodzi ciężkie chwile, bowiem jej córeczka okazuje się mieć chore serce. Podczas diagnozowania, a następnie pobytu w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka mężczyzna służy swoim wsparciem, a w pomoc samotnej matce angażuje się też jego matka, która wyraża pragnienie zajęcia się dzieckiem. Jej opieka ma być alternatywą dla żłobka i, mimo początkowych obaw, Joanna ostatecznie przyjmuje jej propozycje. Niezwykła więź, która się wytwarza pomiędzy Markiem a Joanną nie ma co prawda nic wspólnego z miłością, ale ostatecznie kończy się małżeństwem.

Kto wie, jak rozwinęłaby się ich wspólna historia, gdyby na scenę nie wkroczył znów Ambroży. Być może żyliby długo i szczęśliwie, a może Marek, podburzony przez matkę, nalegałby na wspólne dziecko? Niezależnie od tego, los postanowił znów się wtrącić wystawiając nie tylko Joannę na wielką próbę… Sięgając po książkę „Zapach bzu” możemy przygotować się na wiele emocji, wiele wzruszeń, a interesująca fabuła odwraca uwagę od słabości książki, czyli naiwnych niekiedy dialogów i opisów nic nie wnoszących do opowieści. Wątpliwości może budzić też zachowanie samej Joanny, naiwnej dziewicy, która jednak nie potrafi oprzeć się pokusie, choć możemy śledzić również rozwój jej osobowości – jako matka jest już bardziej wiarygodna, jakby dojrzewała wraz z autorem. Mimo tych wad sięgnąć po lekturę jednak warto, zaś romans z przystojnym truckerem jeszcze długo po zakończeniu lektury będzie marzeniem wielu czytelniczek…


czwartek, 19 maja 2016

Weronika Sokołowska „Zacznij mówić po angielsku. Jak przełamać barierę językową”

Autor: Weronika Sokołowska
Wydawnictwo: Samo Sedno


Ile już razy rozpoczynałeś naukę języka obcego i nagle, po roku lub dwóch dochodziłeś do wniosku, że to nie dla ciebie, że nigdy się tego języka nie nauczysz? Ile pieniędzy już wydałeś na różnego rodzaju kursy czy warsztaty, które nie przyniosły znaczącej poprawy twoich kompetencji językowych? Ile razy kupowałeś kolejny podręcznik lub płytę do samodzielne nauki języka łudząc się, że zmotywuje cię to do nauki? Czy przerobiłeś chociaż jedną lekcję z tych książek?

Odpowiedzi na te pytania niech staną się bodźcem do refleksji nie tyle nad przyczynami niepowodzeń, ale nad możliwymi sposobami zmiany istniejącego stanu rzeczy. Być może zmiana ta stanie się możliwa już teraz, a to dzięki niezwykle cennej dla wszystkich osób pragnących władać obcymi językami książce Weroniki Sokołowskiej. Poradnik „Zacznij mówić po angielsku. Jak przełamać barierę językową” dostarcza szeregu metod, za sprawą których nauka języka może nie tylko stać się przyjemnością, ale i prowadzić do sukcesu (celu). Autorka, anglistka i iberystka, założycielka szkoły językowej, prowadząca również bloga o nauce języków obcych, nie tylko identyfikuje bariery, które nie pozwalają nam opanować języka, ale i wyodrębnia kolejne etapy, które przechodzą osoby dążące do swobodnego mówienia w języku angielskim, dla każdego z tych etapów dobierając ćwiczenia wspomagające rozwój umiejętności. To sprawia, że po książkę sięgnąć mogą zarówno osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z nauką języków, jak i osoby, które mają za sobą już kilka lub kilkanaście miesięcy czy nawet lat nauki.

W kolejnych rozdziałach książki autorka dowodzi, iż uczucie niemocy komunikacyjnej, bariera, która nie pozwala nam wypowiedzieć się w obcym języku, to wynik strachu, którego źródeł należy doszukiwać się w osobistych doświadczeniach z okresu wczesnej edukacji. Zachęca do swego rodzaju autorefleksji i odpowiedzi na pytanie dotyczące obecnego miejsca na drodze rozwoju językowego, a także do wyznaczenia sobie celu z wykorzystaniem metody SMART.

Niezwykle cenny jest rozdział poświęcony ćwiczeniom i metodom rozwijającym umiejętności językowe. Sokołowska rozpoczyna charakterystykę od technik szczególnie przydatnych na podstawowym poziomie nauki, gdzie zasób słownictwa jest mocno ograniczony, stopniowo przechodząc do metod bardziej zaawansowanych, opartych na doskonaleniu umiejętności i poszerzaniu zasobów słownictwa oraz na tworzeniu wypowiedzi ustnych. 

Autorka obala ponadto mity związane z komunikowaniem się w obcym języku i zachęca do wytrwałości. Podkreśla również, że mimo faktu, iż znajomość języka anielskiego staje się pożądaną, a niekiedy nawet niezbędną umiejętnością, to wcale nie czyni go to łatwiejszym do przyswojenia. Dlatego też nie warto przejmować się, że angielskiego uczą się już dzieci w wieku przedszkolnym – liczy się jedynie nasza chęć do nauki, niezależnie od wieku. Sokołowska zachęca również do wymiany doświadczeń pomiędzy osobami pragnącymi nabyć kompetencje językowe, podkreślając motywacyjną rolę takich kontaktów. 

Badaniu postępów w nauce służy natomiast załączony do książki „Dziennik rozwoju językowego”, który nie tylko pozwala odpowiedzieć na pytania dotyczące celów nauki, czy też miejsca w którym się znajdujemy w kontekście naszych językowych umiejętności, ale służy również zaplanowaniu kolejnych kroków w rozwoju językowym. Wszystko to sprawia, że lektura, a następnie zastosowanie udzielonych przez autorkę wskazówek w praktyce, sprzyja naszemu rozwojowi językowemu i może przerwać niekończącą się spiralę rozpoczynania i zarzucania dalszych działań w kierunku biegłej znajomości języka. Poradnik „Zacznij mówić po angielsku. Jak przełamać barierę językową”, dzięki wykorzystaniu elementów coachingu i metodyki nauki osób dorosłych, a także możliwości swobodnego doboru metody czy ćwiczeń językowych umożliwia nam odniesienie sukcesu na tym polu. I choć sama lektura nie jest gwarantem osiągnięcia założonego celu, to z pewnością stanowi narzędzie, które – właściwie i w pełni wykorzystane – ułatwia stawianie kolejnych kroków w drodze do mety!



Alica Żarowska-Mazur „Cyfrowy świat seniora. Bezpieczeństwo w internecie”

Autor: Alica Żarowska-Mazur
Wydawnictwo: PWN


Rozwój technologii sprawił, że życie bez komputera wydaje się już niemożliwe, a przynajmniej dość znacznie utrudnione. Za jego pośrednictwem nie tylko pracujemy w edytorze tekstu, ale wyszukujemy informacje w sieci, kontaktujemy się z przyjaciółmi, robimy zakupy czy prowadzimy własne firmy. Niezależnie jednak, do czego służy nam posiadany komputer, ile godzin przy nim spędzamy, jaki profil wiekowy i zawodowy reprezentujemy, to w większym bądź mniejszym stopniu wszyscy jesteśmy narażeni na różne ataki zagrażające naszemu bezpieczeństwu. Dane, którymi posługujemy się w sieci, nasze logi, adresy mailowe, numery kont bankowych i hasła do nich, preferencje zakupowe – wszystko to stanowi cenne informacje, do których dostęp przez nieupoważnione osoby, mógłby wiązać się z bolesnymi skutkami.

O tym, jak ważne jest zadbanie o to bezpieczeństwo i jakie działania prewencyjne w tym zakresie warto podjąć, dowiemy się z adresowanej do wszystkich seniorów (i nie tylko) pozycji „Cyfrowy świat seniora. Bezpieczeństwo w internecie”. Opublikowany nakładem wydawnictwa PWN poradnik autorstwa Alicji Żarowskiej-Mazur stanowi niezwykle cenne źródło informacji o niebezpieczeństwach czyhających na każdego użytkownika oraz o sposobach minimalizowania ryzyka. To kolejny już tom popularnej serii, która krok po kroku odsłania przed użytkownikami tajemnice sieci, która w prosty oraz czytelny sposób wprowadza w szczegóły efektywnej i bezpiecznej pracy czy zabawy z wykorzystaniem komputera. Tom poświęcony zagadnieniom bezpieczeństwa powinien stać się lekturą obowiązkową nie tylko dla aktywnego seniora, ale każdego, kto spędza czas w internecie, bowiem techniki ataków i metody pozyskiwania danych stosowane przez hakerów, są niezwykle przebiegłe i coraz groźniejsze w swoich skutkach.

Książka Żarowskiej-Mazur uwrażliwia na potencjalne zagrożenia, zwraca również uwagę na skuteczność działań prewencyjnych, do podęcia których nas zachęca. Z kolejnych rozdziałów dowiemy się zatem nie tylko, jakie niebezpieczeństwo nam grozi w sieci, ale poznamy również sposoby, z pomocą których możemy go uniknąć, a przynamniej ograniczyć. Autorka dokładnie opisuje metody stosowane przez cyberprzestępców (m.in. hacking, cracking, skimming, instruuje również odbiorcę, w jaki sposób dbać o porządek w komputerze, telefonie i tablecie, bowiem właściwe postępowanie z danymi jest pierwszą linią obrony przed dostępem do nich osób nieuprawnionych. 

Żarowska-Mazur przestrzega przed używaniem cudzych nośników danych, przed włączeniem się w tzw. łańcuszek i dalszym rozsyłaniem wiadomości, a także zwraca uwagę na pliki, w których umieszczone są makropolecenia. Zachęca natomiast do pakowania i szyfrowania plików, do korzystania z chmury oraz do uważności. Właśnie ona przyda się szczególnie w przypadku ataków socjotechnicznych, choćby takich jak phishing, czyli wyłudzanie informacji. Dowiemy się również, czym jest kradzież tożsamości i jak należy ją rozumieć, a także poznamy cały szereg złośliwego oprogramowania, z wirusami na czele. 

„Oprogramowanie antywirusowe powinno być pierwszą rzeczą, którą zainstalujesz na swoim komputerze” – pisze Żarowska-Mazur, prezentując jednocześnie działanie jednego z najpopularniejszych bezpłatnych programów antywirusowych. Pisze również o skanerach online, a także o zachowaniu bezpieczeństwa w przypadku sieci komputerowych. Wszystkie wskazówki dawane przez autorkę obrazowane są zrzutami z ekranu oraz dokładnym opisem realizacji danego działania. To sprawia, że nawet nie będąc biegłym w informatyce, będziemy w stanie zabezpieczyć dobrze swój komputer.

Książka „Cyfrowy świat seniora. Bezpiecznie w internecie”, to pełen rad i praktycznych informacji poradnik, który zawsze warto mieć przy sobie podczas korzystania z komputera. Dzięki niemu mamy szanse ustrzec się wielu zagrożeń, których prawdopodobieństwo wystąpienia zwiększa się z każdym miesiącem. Szczególnie istotne jest to, że autorka prezentuje podawane rozwiązania zarówno w formie tekstowej, jak i posługując się oknami dialogowymi, dzięki czemu możemy na bieżąco wykonywać prezentowane przez nią czynności. To sprawia, że publikacja ta będzie z pewnością krążyła pomiędzy dziadkami a wnuczkami, również narażonymi na ataki, i że przyczyni się do uniemożliwienia wielu ataków przeprowadzanych z zamiarem pozyskania informacji o nas przez hakerów.