Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prezydent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prezydent. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lutego 2019

James Patterson, Bill Clinton "Gdzie jest prezydent"

Tytuł: Gdzie jest prezydent 
Autor: James Patterson, Bill Clinton 
Wydawnictwo: Znak 



Apokaliptyczne wizje już wielokrotnie pojawiały się w przepowiedniach, zaś świat zamierał w oczekiwaniu na swój koniec. Zagrożenie miało nadejść z różnych stron – w zależności od autora przepowiedni – miała to być kolejna wojna światowa i związane z nią (bądź od niej niezależne) skażenie chemiczne lub biologiczne, ocieplenie klimatu, bądź milenijny koniec wszystkiego, za sprawą braku wiedzy na temat reakcji oprogramowania, na zmianę daty z 1999 na 2000 rok. 

sobota, 17 lutego 2018

Sabri Louatah "Dzikusy. Upiór nawiedził Europę "

Tytuł: Dzikusy. Upiór nawiedził Europę 
Autor: Sabri Louatah 
Wydawnictwo: WAB 



„Chwilami mam wrażenie (…), że my wszyscy jesteśmy upiorami. Błąka się w nas nie tylko to, co odziedziczyliśmy po ojcu i matce. Są to różne stare, martwe poglądy, różne strupieszałe wierzenia. Nie żyją w nas, ale weszły nam w krew, nie możemy się ich wyzbyć. Kiedy biorę do ręki gazetę, żeby ją przeczytać, mam wrażenie, że między wierszami pełzają upiory. Po całym kraju snują się upiory, jest ich tyle, ile piasku w morzu... " – te słowa autorstwa Henrika Ibsena przychodzą na myśl, kiedy słuchamy doniesień telewizyjnych, kiedy obserwujemy to, co dzieje się na szczeblach rządowych, kiedy jesteśmy świadkami żenujących zachowań polityków. 

piątek, 17 listopada 2017

Sabri Louatah "Dzikusy. Francuskie wesele"

Tytuł: Dzikusy. Francuskie wesele
Autor: Sabri Louatah
Wydawnictwo: WAB


„Życie to nieustanny stan zawieszenia (…). Ludzie szufladkują cię i myślisz, że to już na zawsze, ze zostałeś zamknięty w więzieniu, w jakimś sennym koszmarze do końca twoich dni, ale to nie prawda. Cokolwiek ludzie mówią nikt, powtarzam, nikt nie wie, co nas czeka potem” – o prawdziwości tych słów nie trzeba nikogo przekonywać, a jednak, kiedy napotykamy je na kartach książki, mogą one nie tylko zaskoczyć, ale i zatrwożyć. Nie warto zatem przywiązywać się do teraźniejszości, do bogactwa czy władzy, bowiem wszystko można stracić w jednej chwili. Przychodzi bowiem taki moment, że ambicje polityczne, fakt przynależności do partyjnego ugrupowania, czy świadomość, że się czegoś nie osiągnęło, przestają mieć znaczenie.

środa, 18 maja 2016

Przedpremierowa recenzja: Dana Perino "Dobre wieści"

Tytuł: Dobre wieści
Autor: Dana Perino
Wydawnictwo: Kobiece


Stanowisko rzecznika prasowego jest marzeniem wielu adeptów dziennikarstwa lub filologii, choć fascynujący charakter tej funkcji, a także nieustanny rozwój, który w stanowisko jest wpisany, czynią go dobrym rozwiązaniem również dla innych grup zawodowych. Niestety ostatnie lata i gwałtowne przemiany na scenie gospodarczej i politycznej, zarówno tej krajowej, jak i międzynarodowej pokazały, że obiektywne dziennikarstwo, a także solidni rzecznicy prasowi, odchodzą już powoli do lamusa. Przedstawiciele firm odpowiedzialni za kontakty z prasą popełniają kardynalne błędy, do mediów przedostają się informacje uderzające w dobre imię osób i wizerunek przedsiębiorstw, które nie są w żaden sposób wyjaśniane, zaś strategią polityków powoli staje się brak strategii i kompletny brak poszanowania swoich wyborców.

Dlatego też sztuki dziennikarstwa, a przede wszystkim bycia rzecznikiem prasowym, należy uczyć się od najlepszych i to nie tylko jeśli chodzi o sam warsztat pracy, ale o etyczne podejście oraz wartości, którymi należy się kierować. Jedną z takich postaci, która może stać się pewnym wzorem, a nawet … mentorem, jest Dana Perino, obecnie dziennikarka kanału Fox News oraz współprowadząca The Five. W Polsce, mogliśmy spotkać się z nią w przeszłości głównie dzięki relacjom z Białego Domu, którego była rzecznikiem prasowym w okresie prezydentury George`a W.Busha. Ta wyjątkowa, silna kobieta, była pierwszą republikanką, która została rzecznikiem prasowym Białego Domu i, co więcej, która postanowiła się podzielić swoimi doświadczeniami z szerokim gronem czytelników. Jej książka „Dobre wieści”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to nie tylko wciągająca lektura o tym, w jaki sposób z rancza Wyoming można trafić do Gabinetu Owalnego, ale i książka o niezwykłym człowieku, jakim był George W.Bush, o lojalności i zasadach oraz o kulisach pracy w Białym Domu. Po książkę powinni sięgnąć wszyscy studenci dziennikarstwa, komunikacji, pretendujący do roli rzecznika prasowego, a także osoby piastujące już tę funkcję oraz ci czytelnicy, którzy lubią dobrze napisane i oparte na faktach relacje. 

Pokusiłabym się o określenie książki Perino bibliografią, choć tak naprawdę wymyka się ona wszelkich schematom, Zajdziemy tu bowiem wspomnienia autorki z dzieciństwa, czytamy o dorastaniu na ranczu wśród zwierząt, o wycieczce do Waszyngtonu, którą odbyła jako siedmiolatka, o czasach licealnych i przewodniczeniu samorządowi szkolnemu, a także o studiach na Uniwersytecie Południowym Kolorado, które były czasem wytężonej nauki i żywiołowych dysput toczonych w klubie dyskusyjnym. Ukończenie studiów magisterskich na University of Ilinois Springfield oznaczało dla autorki powrót do Denver i krótki epizod z kelnerowaniem, ale wkrótce otrzymała ona możliwość pracy w biurze poselskim kongresmena Scotta McInnisa w Waszyngtonie, zaś stanowisko to było pierwszym, w drodze do objęcia funkcji rzecznika prasowego. 

Jak pisze Perino: „(…) w Waszyngtonie nawiązuje się kontakty. To tu buduje się sieć znajomości i to dzięki tej pierwszej pracy w końcu zostałam rzecznikiem prasowym Białego Domu”. Zanim jednak do tego doszło, pracowała również dla kongresmena Dana Schaefera z Kolorado, a po powrocie z Anglii, gdzie mieszkała przez pewien czas z mężem, a także po atakach na World Trade Center, została zatrudniona w Departamencie Sprawiedliwości. Posada zastępcy rzecznika prasowego Białego Domu, Tony`ego Snowa, a następnie objęcie po nim stanowiska, to wynik zarówno szczęścia i znalezienia się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, ale i (przede wszystkim) ciężkiej pracy, profesjonalizmu, podejmowania nowych wyzwań i nie uchylania się przed najtrudniejszymi nawet zadaniami. Jej żelazne zasady, niezwykła lojalność, oddanie sprawie, wszystko to procentowało, czyniąc z niej osobę, którą sam George W.Bush obdarzył wielkim zaufaniem i szacunkiem.

„Dobre wieści” jest książką wyjątkową, bowiem nie tylko odsłania przed nami pewne fakty, dotyczące zarówno samej prezydentury Busha, jego podróży, problemów społeczno-gospodarczych i politycznych, ale i zdradza mnóstwo szczegółów technicznych dotyczących stanowiska rzecznika. Autorka, wykorzystując swoje bogate doświadczenie, dzieli się z czytelnikami wskazówkami, jak stać się lepszym w swojej pracy, ale również, jak stać się lepszym człowiekiem. Tym samym jest to jedna z tych pozycji, po które sięga się często, szukając inspiracji, wskazówki dotyczącej danego postępowania czy ewentualnego rozstrzygnięcia spornej kwestii. Dana Perino nie ukrywa zarówno swego konserwatyzmu, jak i wielkiej miłości do kraju, ale także licznych słabości, z którymi – jak każdy człowiek – musi walczyć. Tyle tylko, że w jej przypadku, dzięki wielkiej pasji i zaangażowaniu, a także sile i trwaniu w swych zasadach, walka ta jest często wygrana. Mam nadzieję, że jej książka, stanie się dla wielu z nas przewodnikiem po dobrym i pełnym fascynujących wyzwań życiu.


czwartek, 24 grudnia 2015

Łukasz Walewski „Przywitaj się z królową. Gafy i wpadki, faux pas inne historie”

Tytuł: Przywitaj się z królową. Gafy i wpadki, faux pas inne historie
Autor: Łukasz Walewski
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Pamiętacie o czym ówczesny premier, Leszek Miller, rozmawiał z cesarzem Japonii w 2002 r.? Zapewne nie, ale z pewnością pamiętacie sukienkę, którą miała na sobie Aleksandra Miller na spotkaniu z cesarską parą. Biało-różowa kreacja z napisami „sex love romance” wywołała wówczas skandal i do dziś pozostała w naszej pamięci. Ta modowa wpadka to tylko jedna z tysięcy faux pas, jakie na przestrzeni wieków zdarzyły się przedstawicielom najwyższych władz państwowych. Dziś już nikt nie kara za tego rodzaju przewinienia karą śmierci, ale warto pamiętać, że w pewnych kwestiach złamanie protokołu dyplomatycznego może nieść ze sobą poważne konsekwencje i doprowadzić do groźnego w skutkach konfliktu.

O tym, jakie reguły obowiązują w życiu politycznym, czym należy się kierować wybierając na spotkanie z przedstawicielami rządu, jak organizować przyjęcia, jak czytać zaproszenia i jak wręczać prezenty pisze Łukasz Walewski, rozwiewając wiele naszych wątpliwości, obnażając największe wpadki ludzi na szczytach władzy, a także – co szczególnie interesujące – sięgając do starych wytycznych w kwestii zachowania, obowiązujących m.in. w carskiej Rosji. Książka „Przywitaj się z królową. Gafy i wpadki, faux pas inne historie”, opublikowana nakładem wydawnictwa SQN, to fascynująca wyprawa w świat sztywnych reguł i konwenansów, do których zbyt często podchodzi się z pogardą i ignorancją. Publikacja jest jedną z tych książek, które tak naprawdę powinny znaleźć się w każdym domu (nawet jeśli nie liczymy, iż kiedykolwiek będzie nam dane spotkać prezydenta), a już na pewno w każdym domu ludzi ze świata polityki i biznesu, które to sfery wzajemnie się przenikają. Pomijając praktyczne zastosowanie zawartych w niej informacji, jest to niezwykle wciągająca lektura, bowiem oparta na licznych przykładach błędów popełnianych przez osoby, którym owe wpadki nigdy nie powinny się zdarzyć. 

Na wstępie autor przybliża nam nieco kwestie związane z Protokołem Dyplomatycznym, poszukując jego korzeni w Polsce, docierając do jego głównych współtwórców – Stefana Przeździeckiego i Karola Bertoniego – zawodowych dyplomatów, pisze również o książce Tomasza Orłowskiego, uważanej za swego rodzaju „biblię” dla polskiej dyplomacji. W kolejnych rozdziałach znajdziemy omówienie zagadnień związanych z każdą niemal sferą działań mieszczących się w zakresie reprezentacji kraju (i nie tylko), obejmujące takie tematy, jak organizowanie przyjęć, ubiór i prezencję, typy wizyt, powitania, konferencje prasowe i relacje z mediami, prezenty, toasty i wiele innych ważkich kwestii. Dowiadujemy się jak zorganizować ważne spotkanie, aby wszyscy czuli się komfortowo i jak wybrnąć w sytuacji, kiedy obecność danej osoby mogłaby negatywnie wpłynąć na odbiór całego wydarzenia, jak ubrać się na ważną uroczystość, czym różni się „white tie” od „black tie” i jakie określone działania / stroje wymusza oraz co oznaczają inne jeszcze terminy, występujące na oficjalnych zaproszeniach (jak „lounge suit” czy „tenue de ville”). Autor podaje uniwersalne rady, które trzeba mieć na uwadze wybierając się na spotkanie (również na spotkanie z Papieżem), wymienia różne rodzaje wizyt, z którymi mamy do czynienia w praktyce dyplomatycznej i wiążące się z nimi reguły, pisze także o tym, w jaki sposób należy poprawnie powitać gości. Zanim wyrwiemy się do całowania partnera bądź partnerki na powitanie, koniecznie należy przeczytać fragment książki poświęcony pocałunkom, by uniknąć wielomiesięcznych prób interpretacji zachowania, jakie zaprezentował m.in. Donald Tusk całując w dłoń kanclerz Niemiec Angelę Merkel.

Niezwykle istotny – z uwagi na moc rażenia mediów – jest rozdział poświęcony konferencjom prasowym i relacjom z mediami, w którym autor zwraca uwagę na to, jak powinna wyglądać poprawna konferencja (a przede wszystkim na zasadność postawienia sobie pytania „gdzie jest news”?), co generuje koszty i gdzie ową konferencje zorganizować. Walewski porusza również temat kurtuazyjnej wymiany prezentów, w tym ich wartości materialnej i oryginalności, zajmuje się również kwestią toastów, zwracając uwagę na to, iż „sztuka wznoszenia prawdziwych toastów nie należy do najłatwiejszych”. Od toastów przechodzi do punktu zapalnego wielu spotkań, czyli rozsadzenia gości przy stole oraz kolejności ich powitania, które to zagadnienia są jednymi z najtrudniejszych, opisanych w Protokole Dyplomatycznym. Niezwykle interesujące są również rozdziały dotyczące dbałości o detale, które niejednokrotnie rzutują na całokształt oraz … zapobiegania wpadkom popełnianym przez współpracowników. 

Wszystkie te informacje, poparte przykładami oraz zdjęciami, ubarwione przywołaniem zasad z przeszłości, obowiązujących w różnych stronach świata, składają się zarówno na ten quasi-podręcznik dyplomacji, jak i na niezwykle wciągającą lekturę. Autor po raz kolejny przywołuje kompromitujące momenty w pracy ludzi piastujących najwyższe szczeble władzy, niektóre znane nam z pierwszych stron gazet, niektóre będące dla prawdziwym zaskoczeniem, bowiem odpowiadają one naszym zachowaniom (i – niestety – wpadkom). Tym samym „Przywitaj się z królową” to obszerna publikacja zawierająca mnóstwo przydatnych informacji, możliwych do wykorzystania nie tylko w sferze zawodowej, ale również podczas planowania rodzinnego spotkania w mniejszym bądź większym gronie. Niekiedy zabawna, niekiedy zatrważająca ignorancją głów państwa lektura jest jedną z tych, które warto polecić każdemu. Chociażby po to, by uniknąć kompromitujących wpadek …


środa, 11 listopada 2015

Aleksander Janowski "Pieprz w oczach czyli podśmiewajki "

Tytuł: Pieprz w oczach czyli podśmiewajki 
Autor: Aleksander Janowski 
Wydawnictwo: Psychoskok

„Prawdziwa demokracja to jest niezwykle demokratyczna władza mniejszości, która pod pozorem reprezentowania większości, demokratycznie – jak najbardziej i owszem – wzięła za mordę …” – trudno nie zgodzić się z tą jakże prostą i adekwatną do współczesnej rzeczywistości logiką. Jeśli chcecie poznać więcej takich „złotych myśli”, przekonać się, jak to jest żyć w demokratycznym kraju, jak przeżyć z żoną mającą większość głosów, a także jakie filozoficzne dysputy można toczyć przy piwie (polskim, oczywiście), koniecznie musicie sięgnąć po zbiór felietonów Aleksandra Janowskiego. 

„Pieprz w oczach czyli podśmiewajki”, opublikowane nakładem wydawnictwa Psychoskok, to nie tracące na aktualności teksty, które doskonale odzwierciedlają absurdy polskiej rzeczywistości, upadek władzy i dewaluacje elit, a także stosunek przeciętnego obywatela do rządu. To jedna z tych publikacji, która budzi śmiech, choć – niestety – jest to śmiech poprzez łzy. 

Gorzką pigułkę zwaną codziennym życiem podaje nam dwóch bohaterów felietonów – ich autor, wykształcony i światowy Redaktor („człowiek uczony tu i tam), posiadacz wspaniałej żony, która docenia jego walory i umiejętności oraz pan Jan, absolwent szkoły zawodowej, człowiek o prostym sercu i duszy, choć skomplikowanych problemach. Większość z nich ma swoje źródło w niedoskonałym pożyciu małżeńskim, gadatliwej małżonce Gieniuchnie, chorowitej teściowej Eugenii oraz bredniach sprzedawanych ciemnej masie „w telewizorni”. Spotkania owych panów, to „wieczorne polaków rozmowy” przy kuflu z piwem (za trzy złote dziennie, pieczołowicie wydzielane przez płeć piękną), w trakcie których komentują oni społeczno-gospodarczą sytuację kraju, rozważają kwestię demokracji, konsumpcjonizmu i pogoni za markami, a nawet globalizacji. Nie odrywając się od „zdrowego kolektywa”, trudno nie zgodzić się z wnioskami, jakie po tych rozmowach można wyciągnąć, trudno też nie uśmiechnąć się – niekiedy z podziwem – podążając tokiem myślenia pana Jana. 

W książce, poza felietonami, znajdziemy również wywiad z autorem oraz wybrane wiersze Renaty Grześkowiak, które Janowski poleca naszej uwadze.

„Podśmiewajki” są kolejnym już dowodem na wszechstronność Janowskiego oraz na niezwykły zmysł obserwacji, który z taką swobodą pozwala mu nazywać rzeczy po imieniu, zabarwiając je humorem, niekiedy przerysowując pewne sytuacje, a wszystko po to, by ich sens dotarł do nas z podwójną siłą. Kontrast pomiędzy uczonym Redaktorem i jego poprawnymi politycznie wypowiedziami, a przeciętnym Kowalskim …a właściwie Janem, który w prostych słowach zawiera złożone prawdy, dodaje kolorytu publikacji, czyniąc ją prawdziwym majstersztykiem i stawiając autora na piedestale, wraz z naczelnymi prześmiewcami kraju, takimi jak Daukszewicz czy Pietrzak. Lektura jest również bodźcem do przemyśleń i gorzkich refleksji na temat kondycji Polski, moralności (często podwójnej) elit, a także naszej przyszłości. Jedyne co nam pozostało to „robić swoje” – cytując Wojciecha Młynarskiego oraz …oczekiwać na kolejną książkę Aleksandra Janowskiego.


piątek, 3 kwietnia 2015

William Lashner "Z krwi i kości"

Tytuł: Z krwi i kości
Autor: William Lashner


„Czym w końcu jest kłamstwo? Prawdą w masce” – pisał George Byron, doskonale oddając nie tylko naturę kłamstwa, ale i prawdy. Prawda bowiem bywa złudna, niekiedy leży blisko granicy kłamstwem, niekiedy prawdą jest nie to, co widzimy, ale to, co czujemy. Tysiące ludzi specjalizują się w temacie kłamstwa i prawdy, poczynając od psychologów, na funkcjonariuszach policji skończywszy. Jednak nasz mózg, który lubi być oszukiwany, a co więcej – sam oszukuje, nie zawsze wysyła nam ostrzegawcze sygnały, nie sprawdza się, jako swego rodzaju detektor kłamstwa.
Jak zatem poznać, kto kłamie, a to mówi prawdę? Ile odcieni ma prawda? Dlaczego ludzi posługują się kłamstwem? Na te wszystkie pytania możemy pośrednio znaleźć odpowiedź w porywającej powieści „Z krwi i kości”, autorstwa Williama Lashnera. Opublikowana nakładem wydawnictwa MUZA SA książka, to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów thrillerów, w tym thrillerów prawniczych, a także zwolenników sensacyjnych opowieści z prawem i porządkiem w tle.
Autor przedstawia nam Kyle`a Byrne`a, dwunastolatka, w tragicznym dla niego momencie życia. Na zawał serca umiera jego ojciec, znany filadelfijski prawnik, a uczestnictwo w jego pochówku determinuje przyszłe życie chłopca. Okazuje się bowiem, że Kyle jest tak naprawdę synem z nieprawego łoża, kolokwialnie mówiąc – bękartem, zaś szanowany Liam Byrne tak naprawdę nigdy nie poślubił matki chłopca. Dlatego też Kyle zostaje wyproszony z pogrzebu przez wspólnika ojca, Laszko Totha, a to wspomnienie prześladować go będzie przez długie lata…
Mimo upływu czasu Kyle nie może zapomnieć o ojcu. Nigdy nie był z nim związany emocjonalnie, ale wystarczył mu sam fakt jego istnienia. Teraz, kiedy został na świecie sam (nie licząc wujka alkoholika), tym bardziej szuka oparcia w ojcu. Co więcej – notorycznie miewa przeświadczenie, że ojciec go obserwuje, doszukując się podobieństwa do Liama w sylwetkach przypadkowych osób. Sytuacji nie poprawia też styl życia, które Kyle prowadzi. Nigdy nie można na nim polegać, ima się dorywczych zajęć, nie może nawet utrzymać posady barmana w lokalu prowadzonym przez swojego przyjaciela. Z powoduj zadłużenia stracił rodzinny dom i gdyby nie życzliwość przyjaciółki, spałby pod mostem.
Dopiero wiadomość o śmierci Laszko Totha, zamordowanego w swojej kancelarii, przerywa tę stagnację. Chłopak zostaje wciągnięty w rozgrywki, w których stawką jest jego życie. Tajemnicza teczka, o którą dopomina się niejaki pan O`Malley, a właściwie Robert Spangler, okazuje się nieść ze sobą informacje, za które warto zabić. Stawka jest wysoka, bowiem afera sięga senatorskiego stołka i dotyczy przyszłego kandydata na prezydenta. Czy Kyle będzie w stanie odnaleźć zaginione akta? Czy uda mu się powiązać śmierć Liama i Laszko? Jaka jeszcze tajemnica kryje się za tą sprawą?
„Z krwi i kości” Lashnera, odsłania przed nami brudne sekrety ludzi na szczeblach władzy, zastawia na nas pułapki i wodzi bocznymi drogami. Dlatego tkwimy w nieustannym oczekiwaniu na trop, który przywiedzie nas ku prawdzie, dostarczy wskazówek do rozwiązania zagadki.  Mimo iż styl autora nie do końca mi odpowiada, to docenić należy zarówno porywającą fabułę, jak i kreacje bohaterów, niezwykle skomplikowanych, targanych sprzecznymi emocjami, podejmujących zaskakujące decyzje. To wszystko sprawia, że lekturę kończymy z wypiekami na policzkach wątpiąc w prawdę, a właściwie dostrzegając jej złudny charakter.