Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarz. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lipca 2019

Karina Obara "Kobieta, która nie odmieniła losów świata"

Tytuł: Kobieta, która nie odmieniła losów świata 
Autor: Karina Obara
Wydawnictwo: Replika 


Co byś zrobił, gdybyś miała już wszystkiego dosyć? Gdybyś uważała, że twoje życie zmierza do nikąd, a ten brak celu przenika każdą jego sferę? Gdybyś z dnia na dzień straciła pracę, nie mając właściwie żadnej innej opcji w zanadrzu, tym bardziej umiejętności, pozwalających robić coś innego poza tym, co wykonywałaś dotychczas? W takiej sytuacji pozostaje tylko rzucić się pod pociąg, albo powiększyć szereg bezdomnych i bezrobotnych osób. 

sobota, 2 czerwca 2018

Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska "Ciasteczko z wróżbą"

Tytuł: Ciasteczko z wróżbą 
Autor: Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska 
Wydawnictwo: Edipresse 


Nie ma chyba osoby, która by dziś nie słyszała o słynnych chińskich ciasteczkach z wróżbą, a nawet nie próbowała choć raz za ich pośrednictwem poznać przyszłości. I nie ma znaczenia fakt, iż te słodycze tak naprawdę zostały wymyślone w japońskim Kioto, ani to, że wartość takiej wróżby jest nikła, a nawet więcej – niczym samospełniająca się przepowiednia może negatywnie zaważyć na naszych losach. 

piątek, 15 września 2017

Andrea Portes "Liberty. Jak zostałam szpiegiem"

Autor: Andrea Portes
Wydawnictwo: HarperCollins


Korespondent wojenny Waldemar Milewicz, który zginął w Iraku, gdy samochód polskiej ekipy dziennikarzy został ostrzelany z broni maszynowej, Beta Pawlak, która straciła życie w ataku terrorystycznym na Bali, Jarosław Zientara – prawdopodobnie porwany i zamordowany, Anna Politkowska, zastrzelona przed swoim domem – to zaledwie kilka nazwisk ludzi mediów, którzy za swoją pracę oddali życie. W dobie wolności słowa trudno jest uwierzyć, że część z nich zginęła za prawdę, inni zaś padli ofiarą walk toczących się pomiędzy zwaśnionymi narodami. Trudno jest uwierzyć w to, że odeszli, choć ich dorobek pozostanie na zawsze swego rodzaju pomnikiem.

wtorek, 31 stycznia 2017

Vi Keeland „Gracz”

Tytuł: Gracz
Autor: Vi Keeland
Wydawnictwo: Kobiece



„Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje” – pisał Fiodor Dostojewski, zaś historia wielu ludzi potwierdza prawdziwość tych słów. Człowiek bowiem nawet sam nie jest świadomy tego, jak bardzo jest silny i jak wiele może znieść. I choć niekiedy wszystko wydaje się być przeciwko niemu, choć wieje mu w oczy wiatr, on powstaje z kolan silniejszy. Czasami jednak taki upadek nie tylko dodaje nam mocy, ale i pozostawia w naszym sercu głęboką rysę, która nie pozwala nam zaangażować się emocjonalnie w relacje z ludźmi. Chronimy się tym samym przed zranieniem, ale i odbieramy sobie przyjemność oraz poczucie zaspokojenia płynące z faktu, że kochamy i jesteśmy kochani.

niedziela, 9 października 2016

Katy Evans "Manwhore"

Tytuł: Manwhore
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Kobiece



Przeglądając tytuły prasowe, zagłębiając się w sensacyjne artykuły czy oglądając drastyczne zdjęcia zadajemy sobie pytanie, gdzie leżą granicę ludzkiej przyzwoitości i jak daleko jest w stanie posunąć się dziennikarz w poszukiwaniu tematu. Nieustannie słyszymy o przedstawicielach prasy, którzy są w stanie wedrzeć się do szpitala, by sfotografować rodzące aktorki, którzy – zamiast udzielać pomocy rannemu – robią zdjęcia umierającemu człowiekowi. Nasza ocena postępowania przedstawicieli prasy uzależniona jest zwykle od tego, czym się zawodowo zajmujemy i jakie normy etyczne jesteśmy zmuszeni łamać w naszym zawodzie oraz od tego, jak bardzo interesuje nas dany temat.

środa, 1 czerwca 2016

Sacha Pfeiffer, Michael Rezendes i inni "Spotlight. Zdrada"

Dodaj napis
Autorzy: Sacha Pfeiffer, Michael Rezendes i inni
Wydawnictwo: HarperCollins



Kardynał Stanisław Dziwisz w 2009 roku, w słowie pasterskim na adwent, zwracał się do młodej społeczności katolickiej tymi słowami: „Powiedzcie nam, dlaczego nie ma was wśród nas? Co wam przeszkadza, abyście się modlili razem z nami?”. I choć na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi, to można się zastanawiać, na ile przyczyną jest kryzys wiary jako takiej, upadek powszechnie dotąd uznawanych wartości, a na ile powodem masowego opuszczania Kościoła przez wiernych są … sami księża. Ostatnie lata przyniosły szereg afer z ich udziałem, uporządkowania wymagają zarówno finanse Kościoła, jak i szeregi jego przedstawicieli. Działalność księży wymknęła się już spod kontroli, a wśród nich są tacy, którzy w jednej chwili potrafią straszyć ogniem piekielnym, zaś w drugiej – dopuszczać się najbardziej zwyrodniałych czynów, takich jak gwałty oraz molestowanie seksualne nieletnich.

Jedną z takich afer, która okazała się być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, odkrył zespół reporterski Spotlight pracujący dla „Boston Globe”. Wciągająca, ale i bulwersująca książka „Spotlight. Zdrada. Kryzys w Kościele katolickim”, opublikowana nakładem wydawnictwa HarperCollins, stanowi historię upadku moralności i prawości tych, którzy powinni dawać świadectwo swojego głębokiego umiłowania ludzi, których życie powinno stanowić przykład do naśladowania. Książka ta jest również dowodem na to, iż większość czynów karalnych, dokonywanych na małoletnich członkach Kościoła, odbywała się pod parasolem ochronnym kościelnych zwierzchników – trudno bowiem uznać przeniesienie do innej parafii za karę dla pederastów i zwyrodnialców. 

Trudno jest się dziwić, że informacje zawarte w książce, a właściwie wyniki dziennikarskiego śledztwa, wstrząsnęły światem. Trudno też wytłumaczyć fakt, że problem przestępstw seksualnych dokonywanych przez księży 

ujrzał światło dzienne tak późno, skoro w sprawę, a także jej ukrycie, było zaangażowanych tak wiele osób. Bulwersuje świadomość, jak wielkie siły i jak wielkie środki musiały być uruchomione, by zatuszować skandal, któremu daleko jest do incydentu. Czujności w przedstawicielach prawa, w rodzicach, nie zwiększył nawet artykuł z 1997 roku, kiedy to „Boston Globe” ujawnił sprawę księdza Johna Geoghana – został on wysłany na zwolnienie lekarskie po wpływie złożonego przez jedną z matek doniesienia do urzędników kościelnych o wykorzystywaniu synów. Szokujący jest fakt, że już rok później ksiądz wrócił do posługi kapłańskiej, zyskując niejako milczące przyzwolenie na oddawanie się swoim bezeceńskim praktykom. 

Jednym ze współwinnych cierpienia setek molestowanych dzieci jest kardynał Bernard Francis Law, arcybiskup diecezji rzymskokatolickiej w Bostonie, choć istnieją dowody, że o sprawie wiedział doskonale również papież Jan Paweł II. Niezrozumiała jest bezczynność kościelnych zwierzchników oraz praktyki polegające na płaceniu odszkodowań bez rozprawy, niszczeniu dowodów, wchodzeniu w układy z adwokatami. Dlatego wyniki śledztwa prowadzonego przez dziennikarzy i reporterów są krzykiem rozpaczy ofiar, są wołaniem o sprawiedliwość i powstrzymanie się od bulwersujących i obrzydliwych czynów. 

W książce znajdziemy nie tylko kulisy prowadzonego śledztwa i kolejne tropy, ale i sylwetkę samego Geoghana, a także szokujące wyznania jego ofiar, w tym mężczyzny, który dopiero po latach (jak większość pokrzywdzonych) zdecydował się ujawnić fakt, że w wieku trzynastu lat był ofiarą molestowania. Autorzy opisują ponadto mechanizm, który miał na celu ochronę księży przed skandalem i uniknięcie przez nich odpowiedzialności karnej oraz społecznego ostracyzmu. Wspomniany ksiądz to zaledwie jeden z wielu oprawców ukrywających się w Domu Bożym i pod pretekstem świadczenia posługi kapłańskiej, wykorzystujących dziecięce słabości, naiwność i strach – tylko w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu piętnastu lat o wykorzystywanie seksualne zostało oskarżonych około tysiąc pięciuset księży! Autorzy przybliżają ich praktyki, przytaczają wypowiedzi psychoterapeutów, piszą zarówno o sprawcach, jak i o ich ofiarach. Publikacja zawiera również przedruki dokumentów zebranych w trakcie śledztwa, między innym pisma Geoghana kierowane do przełożonych, opinie o księdzu i o jego gotowości do pracy, opisy spraw sądowych czy korespondencję pomiędzy zwierzchnikami dotyczącą zdeprawowanych księży.

Zarówno tematyka, jak i świadomość, że wszystkie opisane historie miały miejsce, czynią książkę „Spotlight. Zdrada. Kryzys w Kościele katolickim” publikacją szokującą, ale konieczną. Fakt, że przez całe lata udawało się (i zapewne dalej udaje) unikać księżom odpowiedzialności za popełnione czyny jest niewiarygodny i bulwersujący, dlatego też tak istotne jest, by głośno mówić o popełnionych przez przedstawicieli Kościoła przestępstwach, by uświadomić ofiarom, że nie są winne tego, co ich spotkało, że na potępienie zasługują nie oni, ale ich oprawcy. Mam nadzieję, że zarówno książka, jaki nakręcony na jej podstawie głośny film, staną się początkiem końca takich praktyk w Kościele katolickim, a wszelkie ich przejawy będą surowo karane. I choć lektura zebranego materiału nie jest łatwa, z uwagi na emocjonalny stosunek do sprawy, to jednak warto wiedzieć, co dzieje się w zaciszu parafii, co skrywają skromne sutanny. W tym kontekście odpowiedź na pytanie kardynała Dziwisza wydaje się oczywista …

środa, 18 maja 2016

Przedpremierowa recenzja: Dana Perino "Dobre wieści"

Tytuł: Dobre wieści
Autor: Dana Perino
Wydawnictwo: Kobiece


Stanowisko rzecznika prasowego jest marzeniem wielu adeptów dziennikarstwa lub filologii, choć fascynujący charakter tej funkcji, a także nieustanny rozwój, który w stanowisko jest wpisany, czynią go dobrym rozwiązaniem również dla innych grup zawodowych. Niestety ostatnie lata i gwałtowne przemiany na scenie gospodarczej i politycznej, zarówno tej krajowej, jak i międzynarodowej pokazały, że obiektywne dziennikarstwo, a także solidni rzecznicy prasowi, odchodzą już powoli do lamusa. Przedstawiciele firm odpowiedzialni za kontakty z prasą popełniają kardynalne błędy, do mediów przedostają się informacje uderzające w dobre imię osób i wizerunek przedsiębiorstw, które nie są w żaden sposób wyjaśniane, zaś strategią polityków powoli staje się brak strategii i kompletny brak poszanowania swoich wyborców.

Dlatego też sztuki dziennikarstwa, a przede wszystkim bycia rzecznikiem prasowym, należy uczyć się od najlepszych i to nie tylko jeśli chodzi o sam warsztat pracy, ale o etyczne podejście oraz wartości, którymi należy się kierować. Jedną z takich postaci, która może stać się pewnym wzorem, a nawet … mentorem, jest Dana Perino, obecnie dziennikarka kanału Fox News oraz współprowadząca The Five. W Polsce, mogliśmy spotkać się z nią w przeszłości głównie dzięki relacjom z Białego Domu, którego była rzecznikiem prasowym w okresie prezydentury George`a W.Busha. Ta wyjątkowa, silna kobieta, była pierwszą republikanką, która została rzecznikiem prasowym Białego Domu i, co więcej, która postanowiła się podzielić swoimi doświadczeniami z szerokim gronem czytelników. Jej książka „Dobre wieści”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to nie tylko wciągająca lektura o tym, w jaki sposób z rancza Wyoming można trafić do Gabinetu Owalnego, ale i książka o niezwykłym człowieku, jakim był George W.Bush, o lojalności i zasadach oraz o kulisach pracy w Białym Domu. Po książkę powinni sięgnąć wszyscy studenci dziennikarstwa, komunikacji, pretendujący do roli rzecznika prasowego, a także osoby piastujące już tę funkcję oraz ci czytelnicy, którzy lubią dobrze napisane i oparte na faktach relacje. 

Pokusiłabym się o określenie książki Perino bibliografią, choć tak naprawdę wymyka się ona wszelkich schematom, Zajdziemy tu bowiem wspomnienia autorki z dzieciństwa, czytamy o dorastaniu na ranczu wśród zwierząt, o wycieczce do Waszyngtonu, którą odbyła jako siedmiolatka, o czasach licealnych i przewodniczeniu samorządowi szkolnemu, a także o studiach na Uniwersytecie Południowym Kolorado, które były czasem wytężonej nauki i żywiołowych dysput toczonych w klubie dyskusyjnym. Ukończenie studiów magisterskich na University of Ilinois Springfield oznaczało dla autorki powrót do Denver i krótki epizod z kelnerowaniem, ale wkrótce otrzymała ona możliwość pracy w biurze poselskim kongresmena Scotta McInnisa w Waszyngtonie, zaś stanowisko to było pierwszym, w drodze do objęcia funkcji rzecznika prasowego. 

Jak pisze Perino: „(…) w Waszyngtonie nawiązuje się kontakty. To tu buduje się sieć znajomości i to dzięki tej pierwszej pracy w końcu zostałam rzecznikiem prasowym Białego Domu”. Zanim jednak do tego doszło, pracowała również dla kongresmena Dana Schaefera z Kolorado, a po powrocie z Anglii, gdzie mieszkała przez pewien czas z mężem, a także po atakach na World Trade Center, została zatrudniona w Departamencie Sprawiedliwości. Posada zastępcy rzecznika prasowego Białego Domu, Tony`ego Snowa, a następnie objęcie po nim stanowiska, to wynik zarówno szczęścia i znalezienia się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, ale i (przede wszystkim) ciężkiej pracy, profesjonalizmu, podejmowania nowych wyzwań i nie uchylania się przed najtrudniejszymi nawet zadaniami. Jej żelazne zasady, niezwykła lojalność, oddanie sprawie, wszystko to procentowało, czyniąc z niej osobę, którą sam George W.Bush obdarzył wielkim zaufaniem i szacunkiem.

„Dobre wieści” jest książką wyjątkową, bowiem nie tylko odsłania przed nami pewne fakty, dotyczące zarówno samej prezydentury Busha, jego podróży, problemów społeczno-gospodarczych i politycznych, ale i zdradza mnóstwo szczegółów technicznych dotyczących stanowiska rzecznika. Autorka, wykorzystując swoje bogate doświadczenie, dzieli się z czytelnikami wskazówkami, jak stać się lepszym w swojej pracy, ale również, jak stać się lepszym człowiekiem. Tym samym jest to jedna z tych pozycji, po które sięga się często, szukając inspiracji, wskazówki dotyczącej danego postępowania czy ewentualnego rozstrzygnięcia spornej kwestii. Dana Perino nie ukrywa zarówno swego konserwatyzmu, jak i wielkiej miłości do kraju, ale także licznych słabości, z którymi – jak każdy człowiek – musi walczyć. Tyle tylko, że w jej przypadku, dzięki wielkiej pasji i zaangażowaniu, a także sile i trwaniu w swych zasadach, walka ta jest często wygrana. Mam nadzieję, że jej książka, stanie się dla wielu z nas przewodnikiem po dobrym i pełnym fascynujących wyzwań życiu.


środa, 27 kwietnia 2016

Lesław Tur „Polak w krainie d`Artagnana”

Autor: Lesław Tur
Wydawnictwo: Psychoskok


„Chcesz uchodzić za Francuza? Całuj wszystkich na dzień dobry, płać kartą bankomatową i w restauracji nie zamawiaj ślimaków”. Proste? Tylko takie się wydaje, bowiem każda narodowość ma swoje reguły zachowań, swoje przyzwyczajenia, przywary, a nawet drobne szczegóły – odmienne reakcje na dany bodziec – mogą zdradzić naszą prawdziwą twarz i kraj pochodzenia. Jednak, nawet popełnione poza granicami kraju faux-pas – o ile traktujemy siebie z dystansem i poczuciem humoru – może stać się pretekstem do zawarcia nowych znajomości, do rozszerzenia słownictwa czy zgłębienia danej kultury.

O tym, jak to jest być Polakiem wśród Francuzów, jak przebiega nauka języka w sytuacji, kiedy zostało się „wrzuconym na głęboką wodę”, a przede wszystkim o zaobserwowanych pomiędzy narodami różnicach, pisze w fenomenalny sposób Lesław Tur. W książce „Polak w krainie d`Artagnana”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Psychoskok, autor odsłania przed nami słabości, tęsknoty, zwyczaje Francuzów, pokazując ich odmienne w wielu kwestiach podejście, zapoznając czytelnika z francuską kuchnią, zwyczajami, zasadami i sposobami zachowania w różnych sytuacjach. Po książkę powinni sięgnąć nie tylko miłośnicy Francji i kultury francuskiej czy podróżnicy, ale wszyscy, którzy choć odrobinę ciekawi są otaczającego nas świata, którzy chcą dowiedzieć się czegoś nowego w nieszablonowy sposób, a przy tym … dobrze się bawić. 

Lesław Tur przedstawia nam młodego dziennikarza, który w wyniku pewnego nieporozumienia, zostaje wysłany do Francji na roczny staż zawodowy. Pracę w dzienniku „Dernières Nouvelles d`Alsace” łączyć ma z intensywną nauką języka francuskiego na Uniwersytecie Nauk Humanistycznych w Strasburgu, a wszystko to, by zapewnić stały przepływ informacji, między innymi dotyczących Parlamentu Europejskiego. Ta przygoda szybko staje się dla Wojciecha Szczygła nie lada wyzwaniem szczególnie, że wpada on w tryby francuskiej maszyny biurokratycznej, która skłania do zweryfikowania sądów na temat zbytniej szczegółowości polskich procedur. 

Przykład z ilością zdjęć niezbędnych do wyrobienia dokumentów koniecznych do funkcjonowania na terenie Francji, to zarazem jedna z pierwszych różnic zauważonych przez autora. Z właściwym sobie dziennikarskim zapałem opisuje on wszystkie wydarzenia, które pozwalają inaczej nam spojrzeć nad mieszkańców kraju, a przy okazji uniknąć być może nieprzyjemnych sytuacji podczas własnych podróży. Dowiadujemy się, że „we Francji, jak nie całujesz , to jesteś uznany za obcokrajowca i to jeszcze na dodatek za sztywniaka”, poznajemy zatem rytuał tych pocałunków, a nawet – w kontekście relacji damsko-męskich, gry zwanej uwodzeniem. W kinie kosztujemy słodkiego popcornu, deszyfrujemy oznaczenia w karcie dań, a nawet kosztujemy ½ eskargot (co bynajmniej nie oznacza połowy ślimaka).

Szczygieł, za pośrednictwem księdza Polskiej Misji Katolickiej, nakreśla nam francuskie podejście do duchowości, wiary i problemów dnia codziennego, dowiadujemy się również, w jaki sposób we Francji obchodzone są Święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc, zwiedzamy ponadto cmentarz świętego Urbana, który staje się miejscem obserwacji i jednoczesnych wniosków dotyczących braku charakterystycznego dla listopadowego święta klimatu zadumy w świetle setek zapalonych zniczy. I choć nie udaje nam się (a właściwie Wojtkowi) zachęcić Francuzów do polubienia naszych kiszonych ogórków i „narkotycznego” makowca, to jednak w trakcie wspólnego biesiadowania poznajemy wiele ciekawych szczegółów dotyczących codziennego życia mieszkańców kraju. Niezależnie od tego, czy bohater stara się zbliżyć do koleżanki z redakcji Sophie, czy też ostatecznie – do koleżanki z kursu językowego Noriko, to każde wyjście, każda rozmowa, każda degustacja, staje się okazją do tropienia różnic, do dopasowania do siebie kolejnych fragmentów układanki, obrazującej mieszkańców Francji. 

Autor, na stronach tej niewielkiej objętościowo książki, zaprezentował nam całą plejadę postaci, poczynając od fascynującej Sophie, delikatnej Noriko, samotnego właściciela domu Gilberta czy barwnego Paco, kolegi ze szkoły językowej i włoskiego kreatora mody w jednym. O tym, jakie dokładnie różnice znalazł Szczygieł pomiędzy Polakami i Francuzami, jak rozwinął się pod francuskim niebem romans i dlaczego tak naprawdę znalazł się we Francji, dowiemy się ze znakomitej książki (od której prawdziwości autor się odżegnuje, zostawiając nam pole do dociekań) „Polak w krainie d`Artagnana”. Kolejne rozdziały publikacji pochłaniamy ze smakiem, wielokrotnie autor rozśmiesza nas do łez, a plastyczny język będący w stanie doskonale nakreślić sytuację sprawia, że możemy czuć się bezpośrednimi obserwatorami, a nawet uczestnikami opisywanych zdarzeń. I jedyny zarzut do autora dotyczy tego, że mając do dyspozycji taki warsztat oraz niezwykle wciągający temat, pisać książki liczącej niespełna sto czterdzieści stron po prostu nie wypada. Stanowczo żądam więcej!

środa, 10 lutego 2016

Maurycy Nowakowski "Plagiat"

Tytuł: Plagiat
Autor: Maurycy Nowakowski
Wydawnictwo: Videograf


Niekiedy jedynym sposobem, by wyrazić swoje zdanie, by przekonać opinię publiczną do swoich racji, by pokazać się światu i zachęcić do zmiany poglądów lub do aktywności w danej sferze, jest wyjście na ulice. Oczywiście taka manifestacja powinna odbywać się w duchu prawa, zgodnie z normami życia społecznego, w żaden sposób nikogo nie obrażać, nie szkalować. Niestety, niektórzy traktują manifestacje do wyładowania swojej frustracji, złości, agresji, szukają pretekstu do wdania się w bójkę, do skrzywdzenia kogoś, do zniszczenia wszystkiego co piękne i wartościowe. Niezmiernie często środki masowego przekazu podają informację o grupach, które dezorganizują marsz, które traktują go sposobność, do zdyskredytowania samych maszerujących oraz wszystkiego, co sobą reprezentują. 

Czy właśnie tak było w trakcie manifestacji kulturalnej Wrocław Otwartym Sercem Europy, odbywającej się na ulicach miasta? Czy grupa nazistów, reprezentujących Serca Biało-Czerwone, rzekomych obrońców polskości, rzeczywiście wierzy w głoszone przez siebie hasła, czy też może skrajnie prawicowe ruchy istnieją wyłącznie po to, by niszczyć dotychczasowy porządek? Jak głęboko sięga ich nienawiść do ludzi, do demokracji i czy w imię swoich idei są w stanie … zabić? Faktem jest, iż zamieszki podczas wrocławskiego marszu skutkują dwoma zgonami. Ginie para studentów Europejskiej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Komunikacji, będących zarazem propagatorami imprezy. Młodzi, zakochani w sobie ludzie, byli wybitnymi jednostkami, które miały szansę na wspaniałą karierę. Czemu zatem zginęli? Być może znaleźli się w niewłaściwym miejscu i czasie, być może narazili się komuś przypadkowo, a może skrycie pozostawali w kontakcie z nazistami i morderstwo było zemstą na dekonspirację tajnego planu grupy? 

O tym, jaki tak naprawdę motyw kryje się za tymi tragicznymi zgonami pisze Maurycy Nowakowski w rewelacyjnej powieści kryminalnej „Plagiat”. Autor dał się już poznać jako wytrawny znawca ludzkiej psychiki oraz mistrz kreacji słowa w książce „Okrągły przekręt”, traktującej o korupcji w świecie sportu, jednak dopiero najnowsza pozycja, opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf, wynosi go na pozycję prawdziwego mistrza kryminałów, dorównującego najlepszym polskim autorom. Po książkę śmiało mogą sięgnąć wielbiciele gatunku, bowiem wraz z nią otrzymują zestaw intrygujących zagadek, które stanowią prawdziwe wyzwanie, ale i zmuszają do smutnej refleksji na temat kondycji polskich uczelni, działań policji czy też stanu naszego państwa, w którym nie brak jest sprzedawczyków i intrygantów. 

Zarówno policja jak i media są przekonane, że za śmiercią Wojtka Krzykowskiego i Barbary Świątnickiej stoją naziści. Jednak fakt, że do ich zamordowania użyto noża, nie daje spokoju młodemu dziennikarzowi gazety kulturalnej „Korespondent”. Zbierając materiały do artykułu odkrywa on powiązania pomiędzy studentami, a ich wykładowczynią, niejaką Anitą Komar, jedną z najlepszych specjalistek public relations, mistrzynią „czarnego PR”. To właśnie ona, wraz z zamordowanymi studentami, zajmowała się promocją marszu, choć nie było to jedyne zlecenie, które dla niej realizowali. Zdołali oni również ustalić dla niej pewne fakty związane z osobą wrocławskiego polityka, Pawła Konopki, lidera oddziału Polskiej Partii Narodowej. Pół roku wcześniej został on oskarżony przez jedną z radnych o kontakty z neonazistami i choć ostatecznie nie postawiono mu zarzutów, to konsekwentnie gromadzonych po rozprawie materiałów wystarczy, by zniszczyć zarówno jego polityczną karierę, jak i jego. Właśnie ta aktywność wydaje się być motywem zbrodni szczególnie, że niedługo trzeba czekać na kolejną śmierć – na terenie swojej posesji, w samochodzie męża, ginie Anita Komar, zaś podłożony ładunek wybuchowy wskazuje na celowe działanie. Niestety policja nie dostrzega związku pomiędzy tymi zgonami, zaś funkcjonariusze trwonią czas na przesłuchania aresztowanych bojówkarzy…

Jednak zanim wskażemy winnego, zanim wydamy wyrok, warto się zastanowić, co wspólnego z tymi wydarzeniami ma wojna o stanowisko rektora Europejskiej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Komunikacji oraz jakie tajemnice skrywają dwie niezwykle zawzięte i chorobliwie pragnące władzy kandydatki. Prowadzący dziennikarskie śledztwo Marcin Faron wciąż trafia na nowe tropy, nowe afery, zaś o tym, jak blisko jest prawdy może świadczyć stan jego mieszkania, które zostało splądrowane, a także brutalna napaść na samego dziennikarza. To wszystko składa się na wciągającą fabułę z zaskakującym zakończeniem, choć tak naprawdę wcale nam się nie spieszy do poznania tożsamości mordercy. Dywagacje dotyczące sprawcy, kolejne tematy i osoby, które pojawiają się w związku ze zgonami, a także sam klimat powieści sprawiają, że lektura jest zarówno interesującym doświadczeniem, jak i prawdziwym wyzwaniem.

Postacie „Plagiatu” oddychają, przechadzają się ulicami Wrocławia, mordują, a ich istnieniu towarzyszy cała gama emocji. W niczym nie przypominają figur z papier-mâché, dlatego też ich portrety są niezwykle realistyczne, wraz z wszystkimi słabościami, niekiedy prowadzącymi do zguby. Wartko tocząca się akcja, nowe wątki, które w niezwykle przemyślany sposób splatają się ze sobą, stanowią kolejne atuty książki, a nie bez znaczenia jest też niezwykły klimat, który udało się Nowakowskiemu wykreować. Sporo tu muzyki rockowej, sporo odniesień do kultury, sztuki, polityki, sporo realiów pracy dziennikarskiej, a także celnych spostrzeżeń dotyczących otaczającej nasz rzeczywistości. Po lekturze powieści nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko wypatrywać kolejnej książki autora, oglądając się przy tym za siebie – w końcu nigdy nie wiadomo, komu możemy się narazić po nią sięgając …


sobota, 4 lipca 2015

Danka Braun "Nie zabijaj mnie, kochanie"

Tytuł: Nie zabijaj mnie, kochanie
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami

„Nie mamy żadnej władzy nad życiem, wbrew temu, co nam się wydaje. To ono rządzi nami przez różne przypadki, zbiegi okoliczności i temu podobne” – pisał Wiesław Myśliwski, ujmując w proste słowa prawdę o życiu. Kontrola nad wszystkimi aspektami naszej egzystencji jest niemożliwa, zawsze bowiem coś się wymknie, coś nie podda naszemu dozorowi, za sprawą różnych czynników zmieniać się będą również warunki zewnętrzne. Dlatego próba zapanowania nad przyszłością jest tylko działaniem służącym uspokojeniu swojego umysłu, ułudą, którą karmimy się dążąc do stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.

Wie o tym doskonale Marta Kruczkowska, młoda nauczycielka biologii, bohaterka wciągającej powieści kryminalnej „Nie zabijaj mnie, kochanie”. Autorka, Danka Braun, stworzyła nie tylko trzymającą w napięciu historię, w której nie brak ofiar śmiertelnych i nagłych zwrotów akcji, ale także wplotła w nią watek miłosny, który stanowi doskonałe uzupełnienie opowieści, spaja ją, a przy tym przykuwa nasza uwagę i … wprowadza w błąd. Sięgając po szablonowe rozwiązania, Braun stworzyła nieszablonową powieść, która mimo lekkości zawiera sporo celnych spostrzeżeń, dotyczących absurdów polskiej codzienności, z polityką na czele, okraszonych sprawnie prowadzonymi dialogami. I choć nie mogę wybaczyć autorce „waćpanny”, zupełnie nie pasującej do stylu wypowiedzi jednego z bohaterów, to jest to tylko niuans, który nie zakłóca odbioru powieści, jako całości. 

A całość jest niezmiernie skomplikowana, podobnie jak drogi wiodące do poznania prawdy. Ta zaś, jest jedyną szansą na odkrycie, czy wypadek samochodowy Ewy, matki Marty, rzeczywiście był przypadkiem, czy też może emerytowanej nauczycielce ktoś pomógł zginąć. Powstaje pytanie, komu mogłoby zależeć na śmierci starszej pani, która poświęciła życie swoim uczniom oraz córce? Chyba, że … Ewa miała pewne tajemnice, z powodu których musiała zginąć. 

O tym, jak niewiele wie o życiu swojej matki, dziewczyna przekonuje się wraz z wizytą u notariusza. Czeka tam na nią list, adresowany do znanego lekarza z Krakowa, Roberta Orłowskiego, wraz z dyspozycją dostarczenia go w przypadku śmierci nadawcy. Marta spełnia prośbę matki, chociaż nawet w swoich snach nie spodziewała się, że przystojny i zamożny mężczyzna okaże się jej biologicznym ojcem. Uwielbiała swojego zmarłego sześć lat wcześniej tatę, nie było dnia, żeby z mamą za nim nie tęskniły, a tymczasem okazuje się, że jej życie zostało zbudowane na kłamstwie, a ona sama jest efektem przelotnego romansu nauczycielki i byłego ucznia. Zaskakująca jest nie tylko informacja dotycząca pokrewieństwa pomiędzy Martą a lekarzem, ale prośba Ewy do Roberta, by zaopiekował się jej córką. Z tonu listu wynika, że Ewa obawiała się czegoś lub kogoś, zresztą później na jaw wychodzi, że w dniu śmierci kobieta udawała się właśnie do Krakowa. Co więcej, w czasie, kiedy zdarzył się wypadek, ktoś włamał się do mieszkania Ewy i Marty, kradnąc tylko laptop i kamerę oraz złoty wisiorek z Nefretete. 

Czy to możliwe, żeby śmierć matki i włamanie były ze sobą powiązane? Kiedy po raz kolejny ktoś się włamuje, tym razem na działkę rekreacyjną Kruczkowskich, a także wpycha panią Marię, przyjaciółkę Ewy i Marty, pod pędzący samochód, zyskujemy pewność, że śmierć emerytki nie była przypadkowa. Tylko w jaki sposób ten, a także kolejne zgony, powiązane są z cudowną mocą żeń-szenia, a właściwie z austriacką firmą Panax? Mama Ewy dorabiała sobie do pensji rozprowadzając produkty z żeń-szenia, podobnie zresztą jak większość znajomych Roberta, ale czy to powód do morderstwa? W miarę rozwoju akcji zaczynamy podejrzewać wszystkich bohaterów, każdy mógłby mieć interes w tym, żeby prawda nie wyszła na światło dzienne, by odnaleźć pewną zgubę. Robert tropi potencjalnych morderców w kręgu swoich licealnych kolegów, gdy tymczasem Martą zaczyna się interesować pewien przystojny, austriacki dziennikarz Mark Biegler…

Każda strona powieści Danki Braun niesie nowe tropy i nowe kandydatury na mordercę, by i tak ostatecznie nas zaskoczyć, obalając nasz błędny sposób myślenia. To jednak dowodzi, że autorka mistrzowsko zapanowała nad tekstem, umiejętnie prowadząc akcję, nie pozwalając nam nawet na chwile rozluźnienia, nieustannie zaskakując i wprowadzając nowe komplikację. Jeśli oprzemy się pokusie zerkania na zakończenie, to możemy liczyć na dobrą zabawę, a przy tym międzynarodową aferę. Kluczem do przeżycia jest jednak nasza zdolność oceny sytuacji. Jednak, nawet jeśli nasz potencjalny „czarny charakter” okazał się być niewinną ofiarą splotu okoliczności, to jedno jest pewne – nie pomylimy się nigdy, polecając powieść „Nie zabijaj mnie, kochanie”, bowiem kilka godzin spędzonych w towarzystwie jej bohaterów na pewno nie jest czasem straconym…

wtorek, 9 czerwca 2015

Marcel Allain & Pierre Souvestre "Fantomas. Zakochany książę"

Tytuł: Fantomas. Zakochany książę
Autor: Marcel Allain & Pierre Souvestre
Wydawnictwo: Fontanna 


Ameryka miała Richarda Trentona Chase – seryjnego mordercę i nekrofia czy Teda Bundy`ego, któremu przypisuje się nawet sto zabójstw. Niechlubną sławę Francji przyniósł Giles de Rais, arystokrata, żołnierz, gwałciciel i morderca, zaś Indie z pewnością pragną zapomnieć o Thugu Behramie, przywódcy hinduskiej sekty thugów, której podstawowym zakresem działalności było dokonywanie rytualnych mordów. W mrocznych biografiach morderców możemy znaleźć nawet rodzime korzenie – Elżbieta Batory, nazwana krwawą hrabiną, siostrzenica polskiego króla Stefana Batorego, wyjątkowo lubowała się w cudzej krwi. Morderstwa, choć bestialskie i bezduszne, są wdzięcznym i przyciągającym uwagę tematem, nic zatem dziwnego, że środki przekazu są pełne informacji o zgonach, wyrokach skazujących, zaś sami przestępcy urastają do rangi celebrytów.

czwartek, 30 maja 2013

Nora Roberts "Letnie rozkosze"

Tytuł: Letnie rozkosze
Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: MIRA









„Miłość ma niejedno imię”. „Od miłości do nienawiści jeden krok”. „Kto się lubi, ten się czubi”. Te stwierdzenia, choć dla wielu brzmiące zbyt banalnie, by zasługiwały na powtarzanie, są jednak prawdziwe. Przekonujemy się o tym każdego dnia obserwując otaczającą nas rzeczywistość, nawiązując znajomości i romanse, bądź też rozstając się w emocjach. Nie od dziś wiadomo, że życie bywa nieprzewidywalne, trzyma w zanadrzu szereg niespodzianek i potrafi nas zaskoczyć. Dlatego też najlepsze scenariusze to te, które są pisane przez życie.

Nora Roberts, poczytna pisarka, autorka wielu bestsellerów, wie o tym doskonale i dlatego jej powieści odnoszą spektakularny sukces. Ujmują nie tylko swoją prostotą, ale właśnie historiami, które mogą zdarzyć się każdemu. Identyfikując się z bohaterami puszczamy wodze fantazji i podążając za fabułą kochamy, cierpimy, śmiejemy się i płaczemy. Tym razem nie będzie smutku, ale nie ominą nas negatywne emocje (a nawet ślepa furia). „Letnie rozkosze” Nory Roberts, opublikowane nakładem wydawnictwa MIRA, to dwie historie, których lektura sprawi nam wielką przyjemność nie tylko latem, ale zawsze wtedy, kiedy zatęsknimy za miłością która rozpala, za ścinającym z nóg pożądaniem i za obietnicą wspólnego życia. 

Pierwszy tekst „Wywiad z potworem” to fascynująca opowieść o pisarzu, autorze horrorów, mistrzu narracyjnych niedopowiedzeń, który od wielu lat intryguje środowisko wydawnicze i samych czytelników. Hunter Brown od kilku lat uchodzi za mistrza gatunku, ma na swoim koncie kilka bestsellerów, a mimo to jego twarz pozostaje nieznana. Kim jest pisarz, który z zimną precyzją bada najciemniejsze zakątki ludzkiego umysłu ożywiając tkwiące tam demony? Czy rzeczywiście jest samotnikiem, który mieszka z wilkami, jak mówi się o nim wśród zainteresowanych? Tego właśnie pragnie dowiedzieć się Lee Radcliffe, dziennikarka popularnego magazynu „Celebrity”. 

Wychowana w duchu powściągliwości, przygotowana do tego by brylować na salonach i stać się przykładną żoną kilka lat temu odrzuciła wszystko, chcąc zachować niezależność i realizować marzenie o pisaniu. Wciąż zmaga się z niskim poczuciem własnej wartości pisząc powieść, która nigdy nie ma ujrzeć światła dziennego. Odnalazła się jednak doskonale w redakcji, w bezpiecznym świecie, w którym nikt nie może zarzucić jej braku talentu. Dlatego też wywiad z tajemniczym Hunterem Brownem jest jej osobistym wyzwaniem i sposobem, by wreszcie udowodniła rodzicom, że osiągnęła samodzielnie tak wielki sukces. 

Jedyny sposób, by poznać twarz autora, to udać się na zjazd pisarzy we Flagstaff, w którym ponoć Mistrz ma uczestniczyć. Kobieta nie spodziewa się jednak niespodzianki, którą szykuje jej los. Dostanie szansę, by przeprowadzić swój wywiad, ale tylko wówczas, kiedy spędzi z mężczyzną dwa tygodnie na kempingu w Oak Creek Canyon. A tam, w lesie, pod namiotem, wszystko może się zdarzyć …

„Pewnego lata” to kolejna opowieść, która niejako odsłania przed nami kulisy medialnego świata. Tym razem poznajemy branżę fotograficzną i to od najlepszej strony. Autorka przedstawia nam bowiem Shade`a, fotografa specjalizującego się w zdjęciach reportażowych, nominowanego do wielu nagród. Jego zdjęcia z Libanu, Laosu czy Ameryki Środkowej porażają swoim pięknem oraz uwidaczniają profesjonalizm ich autora. 

Bryan Mitchell jest przeciwieństwem surowego, powściągliwego mężczyzny. Jej specjalnością były dotąd portrety gwizd rocka i VIP-ów, niezbyt poważane przez Shade`a. Pochodzą jakby z dwóch światów, reprezentują dwa style, dwa charakteru i dwa skrajnie różne podejścia do życia. Jak poradzą sobie podczas wspólnej pracy?

Jedno z wydawnictw wpadło na intrygujący pomysł – planuje stworzyć ilustrowane studium Ameryki i do wykonania zadania wybrało właśnie wspomnianą dwójkę. Bryan i Shade mają spędzić ze sobą trzy miesiące przemierzając tysiące kilometrów i utrwalając rzeczy warte zobaczenia i zapamiętania. Czy owocem ich wspólnej podróży będzie tylko album?

Nora Roberts w „Letnich rozkoszach” po raz kolejny udowodniła, że nie ma konkurencji w miłosnej tematyce. Udaje jej się przy tym zachować równowagę pomiędzy sferą duchową a erotyczną, wplatając wątki romansowe w prostą choć intrygującą fabułę, dzięki czemu jej powieści dalekie są od banału. Dają natomiast nadzieję na wielką miłość, która może na nas czekać w każdym momencie życia.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Edgar Wallace "Upierzony Wąż"

Tytuł: Upierzony Wąż
Autor: Edgar Wallace
Wydawnictwo: Damidos










Gucumatz to imię Boga Stwórcy, czczonego przez starożytnych Azteków, a szczególnie mieszkańców dzisiejszej Gwatemali. Znany również w Meksyku jako Quetzalcoatl, miał kształt upierzonego węża. Tak właśnie jest nazywany do dziś przez tych, którzy pielęgnują jego legendę, szczególnie w regionie Centralnej Ameryki. Upierzony Wąż był uznawany za pierwszą istotę „przed jakimikolwiek dwiema stworzonymi istotami, czyli przed materialną egzystencją wszystkich gatunków na ziemi.
Okazuje się jednak, że kult węża przeniósł się nawet do Europy, zaś w Anglii oddaje mu cześć mała grupa czcicieli, zwanych Czcicielami Upierzonego Pierwszego – Wspaniałego Boga Świata –Tchnienia Życia. To tajne stowarzyszenie zrodziło się za murami więzienia i daleko mu do idei węża – tworzenia, miłości do bliźniego i dobroczynności. Co jednak wspólnego Upierzony Wąż ma z piękną aktorką teatru, bogatym biznesmenem czy ekscentrycznym i introwertycznym naukowcem?
Dowiemy się tego podczas lektury powieści Edgara Wallace`a, zaś „Upierzony Wąż”, powieść kryminalna opublikowana przez Wydawnictwo Damidos, to najlepszy przykład tego, że Sherlock Holmes może mieć konkurencję. Autor przenosi nas do spowitego mgłą Londynu, gdzie na uliczkach mają miejsce największe podłości tego świata  - kradzieże, morderstwa, giełdowe spekulacje czy handel opium. Lawinowe tempo akcji, pełna napięcia atmosfera i wyraziści bohaterowie stanowią znak rozpoznawczy Wallace`a, i prawdziwa gratkę dla wielbicieli jego talentu. Ja do jego fanów niestety nie należę, ale po powieść sięgnęłam z prawdziwym zainteresowaniem, traktując ją jako idealną lekturę na parny, letni wieczór.
Autor przedstawia nam Piotra Dewina, dziennikarza kryminalnego, dla którego tropienie śladów zbrodni stało się nie tylko pracą, ale i prawdziwą pasją. Z dyskrecją niespotykaną u dziennikarzy przemierza ulicę Londynu szukając tematów do artykułów a, że „niebo jest dla niego przychylne plus minus siedem dni w tygodniu, to znaczy w czasie, gdy trwoni czas na badanie malowniczych morderstw” to wkrótce wpada na trop prawdziwej afery kryminalnej, gubiąc przy okazji serce dla pięknej sekretarki Daphne Olroyd. Mimo, iż początkowo jest przeciwny sprawie złodzieja, który napada na damy obwieszone biżuterią, to wkrótce odkrywa prawdziwa naturę zbrodni, która niestety na zniknięciach kosztowności się nie kończy.
Z pomocą Daphne, byłej pracownicy bogatego biznesmena Crewego Leicestera, a obecnie asystentki filantropa, naukowca i badacza Gregory`ego Beale, dziennikarz zgłębia naturę Upierzonego Węża, którego ślad znaczą bileciki z czerwonym stemplem. Co wspólnego ma to azteckie bóstwo z Leicesterem i z piękną choć despotyczną Ellą Creed, właścicielką teatru „Orpheum”? Kim jest William Lane, oficjalnie uznany przed laty za zmarłego i co łączy go z teraźniejszymi wydarzeniami? Jaką tajemnicę kryje kluczyk zdobyty przez Piotra, który jest na tyle cenny, że wiele osób zrobi wszystko, by go zdobyć?
Lektura „Upierzonego Węża” przynosi jeszcze wiele takich pytań i choć lektura powieści nie porwała mnie, to jednak z ciekawością śledziłam rozwój wydarzeń. Koniec, choć schematyczny i łatwy do przewidzenia nie rozczarowuje, bowiem cała historia układa się w lekką, nie wymagającą lekturę, idealną na wakacyjny wyjazd. Musimy tylko uważać, by wędrując uliczkami nieznanych miejscowości nie spotkać przypadkiem Upierzonego Węża bądź przestępcy, który się za niego podaje.

Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl