Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lutego 2024

Natasha Lester "Dom na Riwierze"

Autor: Natasha Lester
Wydawnictwo: Kobiece



Rabowane z domów. Odbierane ludziom przekonanym, że jadą tam, gdzie będą mieli szansę żyć spokojnie. Odbierane z muzeów, rekwirowane z galerii. Przetapiane na kule armatnie i pociski. Takie były losy dzieł sztuki w trakcie II wojny światowej. Niektóre udało się ukryć przed okupantem budując skomplikowane skrytki, chowając po piwnicach i strychach, zakopując w ziemi. Niektóre zostały zniszczone, inne zaginęły, a miejsce ich pobytu jest do tej pory nieznane, o innych zaś wiemy prawie wszystko, włącznie z miejscem ich pobytu. Wiele z tych dzieł udało się po wojnie odzyskać, inne być może wciąż przebywają w miejscu ich ukrycia – przez Hitlerowców, albo przez ludzi, którzy pragnęli zapewnić im bezpieczeństwo.

niedziela, 26 sierpnia 2018

Luz Gabás "Płomień pod lodem"

Tytuł: Płomień pod lodem 
Autor: Luz Gabás 
Wydawnictwo: MUZA 


„(…) Nigdy nie wiesz, czemu coś się dzieje i po co (…), ale zawsze trzeba patrzeć w przyszłość. Marzenia można przestawić na inne tory. Nie ty jeden musisz odwrócić bieg losu (…). Pomyśl o epoce zmian, w jakiej żyjemy.” – słowa te, niezależnie od czasów, w jakich byłyby wypowiedziane, wciąż są aktualnie. Gwałtownie zmieniające się otoczenie, postęp technologiczny, a nawet sami ludzie i ich osobowość stanowią czynniki, które znacząco mogą wpłynąć na nasze plany, modyfikując je, a niekiedy nawet zmuszając do porzucenia marzeń. Nie znaczy to jednak, że niemożliwe jest dalsze życie po zmianie, że nie można odnaleźć szczęścia podążając inną drogą. 

sobota, 25 sierpnia 2018

Ruszamy w Pireneje, czyli Pic du Jer

Na Pic du Jer zwróciliśmy uwagę od razu po przyjeździe do Loudres i zakwaterowaniu w Polskiej Misji Katolickiej (relacja TU i TU). Górujący nad miastem szczyt zaintrygował nas, zauroczył, zaś widniejący na jego szczycie krzyż przywodził na myśl ten, zlokalizowany na szczycie rodzimego, Wielkiego Giewontu. Dlatego też, w drugim dniu pobytu, zdecydowaliśmy się na górską wędrówkę. Wędrówkę, bowiem choć na szczyt można wjechać ponad 100-letnią kolejką szynową, nie braliśmy nawet takiej opcji pod uwagę. 

Bartrès, czyli śladami małej Bernadetty Subirous

Będąc w Lourdes (relacja TU i TU) i śledząc losy Bernadetty Subirous, biednej, czternastoletniej pastereczki, która została uznana za świętą, trudno nie trafić do Bartrès. To niezwykle urokliwe miasteczko, do którego z Polskiej Misji Katolickiej, gdzie mieszkaliśmy, docieraliśmy w 10 minut, znane jest jednak nie tylko z owczarni, gdzie chroniła się mała Bernadetta. Ta położona na zielonych wzgórzach miejscowość we Francji, ze swoimi kamiennymi domkami, malowniczymi uliczkami i uroczymi restauracjami z nieustannie uśmiechniętą obsługą to magnes, który powinien przyciągnąć do Bartrès turystów, a co więcej powinien spowodować, że będą tu wracali w poszukiwaniu ciszy i spokoju. 

niedziela, 8 lipca 2018

Małgorzata Rogala "Kopia doskonała"

Tytuł: Kopia doskonała 
Autor: Małgorzata Rogala 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 


To już niemal osiem lat od chwili, kiedy to z jednego z egipskich muzeów skradziono obraz Vincenta van Gogha pt. „Maki”, znany też jako „Jałowce i maki” czy „Wazon z kwiatami”, wyceniony na 50-55 mln dolarów. Los dzieła jest do dziś nieznany, ale najbardziej interesujący jest fakt, iż to nie pierwsze zniknięcie tego obrazu. Pierwsza kradzież miała miejsce w 1977 roku, zaś rząd egipski nigdy nie ujawnił szczegółów dotyczących zniknięcia dzieła. „Maki” udało się odnaleźć dopiero po dwóch latach w Kuwejcie i powróciły na swoje miejsce. Okazuje się jednak, że nikt nie zrozumiał powagi sytuacji i nie kwapił się, by zabezpieczyć obraz przed kolejną kradzieżą. Jakby w odpowiedzi na tę jawną prowokację i zaproszenie do kradzieży, ponownie zniknął on z muzeum w sierpniu 2010 roku. I tym razem okoliczności tego zdarzenia nie do końca pozostają jasne pewne jest natomiast, że do kradzieży doszło w biały dzień, kiedy muzeum było otwarte dla zwiedzających. 

niedziela, 4 marca 2018

Carmen Santos "Ogród z marzeń"

Autor: Carmen Santos
Wydawnictwo: Kobiece



„Czemu jestem szczęśliwy jak dziecko? Dlaczego jestem jak szalony wyścigowy koń? Czemu czuję taką ekstazę? Bo coś się wydarzyło. Bo jestem zakochany i nadchodzi wiosna.” – te słowa znanego przeboju Cole`a Portera są obecne w sercach wszystkich zakochanych, nie tylko wiosenną porą. Co jednak zrobić, żeby ten stan utrzymać na zawsze? Żeby ta ekstatyczna przyjemność płynąca ze świadomości, że kochamy i jesteśmy kochani wciąż trwała? By utrzymać tę miłość, która sprawia, że nasze serce bije mocniej, a w brzuchu fruwają motyle? 

sobota, 17 lutego 2018

Sabri Louatah "Dzikusy. Upiór nawiedził Europę "

Tytuł: Dzikusy. Upiór nawiedził Europę 
Autor: Sabri Louatah 
Wydawnictwo: WAB 



„Chwilami mam wrażenie (…), że my wszyscy jesteśmy upiorami. Błąka się w nas nie tylko to, co odziedziczyliśmy po ojcu i matce. Są to różne stare, martwe poglądy, różne strupieszałe wierzenia. Nie żyją w nas, ale weszły nam w krew, nie możemy się ich wyzbyć. Kiedy biorę do ręki gazetę, żeby ją przeczytać, mam wrażenie, że między wierszami pełzają upiory. Po całym kraju snują się upiory, jest ich tyle, ile piasku w morzu... " – te słowa autorstwa Henrika Ibsena przychodzą na myśl, kiedy słuchamy doniesień telewizyjnych, kiedy obserwujemy to, co dzieje się na szczeblach rządowych, kiedy jesteśmy świadkami żenujących zachowań polityków. 

piątek, 17 listopada 2017

Sabri Louatah "Dzikusy. Francuskie wesele"

Tytuł: Dzikusy. Francuskie wesele
Autor: Sabri Louatah
Wydawnictwo: WAB


„Życie to nieustanny stan zawieszenia (…). Ludzie szufladkują cię i myślisz, że to już na zawsze, ze zostałeś zamknięty w więzieniu, w jakimś sennym koszmarze do końca twoich dni, ale to nie prawda. Cokolwiek ludzie mówią nikt, powtarzam, nikt nie wie, co nas czeka potem” – o prawdziwości tych słów nie trzeba nikogo przekonywać, a jednak, kiedy napotykamy je na kartach książki, mogą one nie tylko zaskoczyć, ale i zatrwożyć. Nie warto zatem przywiązywać się do teraźniejszości, do bogactwa czy władzy, bowiem wszystko można stracić w jednej chwili. Przychodzi bowiem taki moment, że ambicje polityczne, fakt przynależności do partyjnego ugrupowania, czy świadomość, że się czegoś nie osiągnęło, przestają mieć znaczenie.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Nina Harrington, Lynne Graham, Amanda Browning „Zapach lawendy”

Autor: Nina Harrington, Lynne Graham, Amanda Browning
Wydawnictwo: HarperCollins


Niestety nie zawsze jest tak, że piękne okoliczności przyrody zmiękczają ludzkie serca. Tragedie, niesnaski, zdrady i rozstania mają miejsce niezależnie od tego, czy wokół nas jest miasto czy malownicza wieś, niezależnie od tego, czy powietrze przesycone jest zapachem lawendy czy wielkomiejskich spalin. O tym, że zarówno szczęśliwym, jak i nieszczęśliwym można być w każdym miejscu, przekonują się trzy wspaniałe kobiety, bohaterki opowiadań zebranych pod wspólnym tytułem „Zapach lawendy”.

środa, 27 kwietnia 2016

Lesław Tur „Polak w krainie d`Artagnana”

Autor: Lesław Tur
Wydawnictwo: Psychoskok


„Chcesz uchodzić za Francuza? Całuj wszystkich na dzień dobry, płać kartą bankomatową i w restauracji nie zamawiaj ślimaków”. Proste? Tylko takie się wydaje, bowiem każda narodowość ma swoje reguły zachowań, swoje przyzwyczajenia, przywary, a nawet drobne szczegóły – odmienne reakcje na dany bodziec – mogą zdradzić naszą prawdziwą twarz i kraj pochodzenia. Jednak, nawet popełnione poza granicami kraju faux-pas – o ile traktujemy siebie z dystansem i poczuciem humoru – może stać się pretekstem do zawarcia nowych znajomości, do rozszerzenia słownictwa czy zgłębienia danej kultury.

O tym, jak to jest być Polakiem wśród Francuzów, jak przebiega nauka języka w sytuacji, kiedy zostało się „wrzuconym na głęboką wodę”, a przede wszystkim o zaobserwowanych pomiędzy narodami różnicach, pisze w fenomenalny sposób Lesław Tur. W książce „Polak w krainie d`Artagnana”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Psychoskok, autor odsłania przed nami słabości, tęsknoty, zwyczaje Francuzów, pokazując ich odmienne w wielu kwestiach podejście, zapoznając czytelnika z francuską kuchnią, zwyczajami, zasadami i sposobami zachowania w różnych sytuacjach. Po książkę powinni sięgnąć nie tylko miłośnicy Francji i kultury francuskiej czy podróżnicy, ale wszyscy, którzy choć odrobinę ciekawi są otaczającego nas świata, którzy chcą dowiedzieć się czegoś nowego w nieszablonowy sposób, a przy tym … dobrze się bawić. 

Lesław Tur przedstawia nam młodego dziennikarza, który w wyniku pewnego nieporozumienia, zostaje wysłany do Francji na roczny staż zawodowy. Pracę w dzienniku „Dernières Nouvelles d`Alsace” łączyć ma z intensywną nauką języka francuskiego na Uniwersytecie Nauk Humanistycznych w Strasburgu, a wszystko to, by zapewnić stały przepływ informacji, między innymi dotyczących Parlamentu Europejskiego. Ta przygoda szybko staje się dla Wojciecha Szczygła nie lada wyzwaniem szczególnie, że wpada on w tryby francuskiej maszyny biurokratycznej, która skłania do zweryfikowania sądów na temat zbytniej szczegółowości polskich procedur. 

Przykład z ilością zdjęć niezbędnych do wyrobienia dokumentów koniecznych do funkcjonowania na terenie Francji, to zarazem jedna z pierwszych różnic zauważonych przez autora. Z właściwym sobie dziennikarskim zapałem opisuje on wszystkie wydarzenia, które pozwalają inaczej nam spojrzeć nad mieszkańców kraju, a przy okazji uniknąć być może nieprzyjemnych sytuacji podczas własnych podróży. Dowiadujemy się, że „we Francji, jak nie całujesz , to jesteś uznany za obcokrajowca i to jeszcze na dodatek za sztywniaka”, poznajemy zatem rytuał tych pocałunków, a nawet – w kontekście relacji damsko-męskich, gry zwanej uwodzeniem. W kinie kosztujemy słodkiego popcornu, deszyfrujemy oznaczenia w karcie dań, a nawet kosztujemy ½ eskargot (co bynajmniej nie oznacza połowy ślimaka).

Szczygieł, za pośrednictwem księdza Polskiej Misji Katolickiej, nakreśla nam francuskie podejście do duchowości, wiary i problemów dnia codziennego, dowiadujemy się również, w jaki sposób we Francji obchodzone są Święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc, zwiedzamy ponadto cmentarz świętego Urbana, który staje się miejscem obserwacji i jednoczesnych wniosków dotyczących braku charakterystycznego dla listopadowego święta klimatu zadumy w świetle setek zapalonych zniczy. I choć nie udaje nam się (a właściwie Wojtkowi) zachęcić Francuzów do polubienia naszych kiszonych ogórków i „narkotycznego” makowca, to jednak w trakcie wspólnego biesiadowania poznajemy wiele ciekawych szczegółów dotyczących codziennego życia mieszkańców kraju. Niezależnie od tego, czy bohater stara się zbliżyć do koleżanki z redakcji Sophie, czy też ostatecznie – do koleżanki z kursu językowego Noriko, to każde wyjście, każda rozmowa, każda degustacja, staje się okazją do tropienia różnic, do dopasowania do siebie kolejnych fragmentów układanki, obrazującej mieszkańców Francji. 

Autor, na stronach tej niewielkiej objętościowo książki, zaprezentował nam całą plejadę postaci, poczynając od fascynującej Sophie, delikatnej Noriko, samotnego właściciela domu Gilberta czy barwnego Paco, kolegi ze szkoły językowej i włoskiego kreatora mody w jednym. O tym, jakie dokładnie różnice znalazł Szczygieł pomiędzy Polakami i Francuzami, jak rozwinął się pod francuskim niebem romans i dlaczego tak naprawdę znalazł się we Francji, dowiemy się ze znakomitej książki (od której prawdziwości autor się odżegnuje, zostawiając nam pole do dociekań) „Polak w krainie d`Artagnana”. Kolejne rozdziały publikacji pochłaniamy ze smakiem, wielokrotnie autor rozśmiesza nas do łez, a plastyczny język będący w stanie doskonale nakreślić sytuację sprawia, że możemy czuć się bezpośrednimi obserwatorami, a nawet uczestnikami opisywanych zdarzeń. I jedyny zarzut do autora dotyczy tego, że mając do dyspozycji taki warsztat oraz niezwykle wciągający temat, pisać książki liczącej niespełna sto czterdzieści stron po prostu nie wypada. Stanowczo żądam więcej!

sobota, 27 lutego 2016

MOUSSE AU CHOCOLAT FACILE, czyli łatwy mus czekoladowy

Czekolada to przysmak, który Tygrysy lubią najbardziej. Dla tych jednak, którzy (podobnie jak ja), rzadko wybierają jej tradycyjną postać, czyli tabliczkę, mam niezwykłą propozycję, która kusi i uwodzi – Mousse Au Chocolat Facile, czyli łatwy mus czekoladowy, inspirowany książką „Sekrety francuskiej kuchareczki”.

Według autorki pochodzenie tego musu jest niejasne, pewne jest natomiast, że został stworzony w XVIII wieku i można go znaleźć w dziewiętnastowiecznych książkach kucharskich.

fot.J.Gul

MOUSSE AU CHOCOLAT FACILE

Składniki:
  • 200 g posiekanej gorzkiej czekolady;
  • 6 jajek;
  • szczypta soli

Przygotowanie:

Postaw rondel na małym ogniu i roztop czekoladę. Rób to powoli, regularnie mieszaj, żeby się nie przypaliła i nie przywarła do rondla. Zdejmij rondel z ognia.

Oddziel białka od żółtek. Powoli dodawaj żółtka do czekolady, za każdym razem dobrze mieszając.

Ubij białka na sztywno. Delikatnie wmieszaj białka do czekolady z jajkami. 

Przelej do pucharków i odstaw przynajmniej na 4 godziny. Jedno jest pewne – dłużej z pewnością nie wytrzymasz!

fot. J.Gul
Autorka proponuje dodać do musu likieru lub mięty, dla mnie jednak mus jest idealny. Następnym razem pokryję jego powierzchnię gorzkim, dobrym kakao.

fot. J.Gul


SMACZNEGO!


wtorek, 16 lutego 2016

Marie-Morgane Le Moël „Sekrety francuskiej kuchareczki”

Autor: Marie-Morgane Le Moël
Wydawnictwo: Kobiece


„Nie mogę powiedzieć, żebym wolała wino australijskie od francuskiego. Ale któż wie, co może wydarzyć się w ciągu następnych pięciu lat? Poczekam i zobaczę. Coś mi mówi, że Australia jeszcze nie raz mnie zaskoczy” – te słowa mogła wypowiedzieć tylko osoba, która jest gotowa na podjęcie każdego wyzwania, która z ciekawością patrzy w przyszłość, która po upadku szybko wstaje z kolan i kroczy dalej przed siebie. Czy jednak zawsze jej życie, choć fascynujące, jest godne pozazdroszczenia? Jak Francuzka o podniebieniu, które doświadcza ekstatycznych przeżyć przy konsumpcji pâté lorrain czy foie gras odnalazła się w Australii, gdzie świąteczna kolacja oznacza potrawy z grilla, zaś wygasająca wiza… konieczność zawarcia związku małżeńskiego?

Na te wszystkie pytania odpowiemy dzięki niezwykle smakowitej książce, która zabiera nas nie tylko w podróż po świecie, ale i stanowi prawdziwą kulinarną ucztę. Opublikowane nakładem Wydawnictwa Kobiecego „Sekrety francuskiej kuchareczki”, autorstwa Marie-Morgane Le Moël, to pozycja zachwycająca nas na wielu płaszczyznach, przybliżająca nie tylko kulisy pracy dziennikarskiej, ale i codzienne życie, a przede wszystkim – tajemnice francuskiej kuchni i przepisy na potrawy, za którymi tęskni się nawet na przysłowiowym końcu świata. Przyjemność płynącą z lektury znajdą nie tylko ci czytelnicy, którzy celebrują jedzenie, którzy są gotowi na nowe smaki, nowe doznania. Książka zauroczy również tych wszystkich, którzy kochają Francję i francuskie klimaty (z dobrym winem włącznie), którzy marzą o podróżach, o dziennikarskiej karierze, którzy chętnie sięgają po historie oparte na rzeczywistych faktach i odczuwanych emocjach.

A tych emocji możemy spodziewać się wiele, bowiem Marie jest osobą niezwykle impulsywną, powiedziałabym nawet – nieprzewidywalną, zaś jej skłonność do przygody i do lokowania uczuć w obiektach niegodnych jej uwagi, jest wprost zdumiewająca. Już jako mała dziewczynka przysparzała ona rodzicom trosk, w przeciwieństwie do swojego brata bliźniaka, Pierre`a, zaś ta żywiołowość i gotowość do angażowania się w daną sprawę, staje się źródłem jej porażek, ale i sukcesów w przyszłości. 

Marie opowiada o swoim dorastaniu, o pierwszych miłościach, o buntowniczych zapędach, wyrażających się między innymi skokiem z okna oraz o pierwszych kulinarnych wspomnieniach. Wraz z nią uczestniczymy w zbiorach winogron, doceniając ciężką, fizyczną pracę robotników, wyruszamy też do Dijon na studia z dziedziny literatury. Wkraczając w świat młodych, zblazowanych intelektualistów prowadzimy długie dysputy przy papierosach i obowiązkowym winie, swoją aktywność kończąc z kolei kieliszkiem kiru, czyli likierem z czarnej porzeczki z białym winem. Wraz z autorką przenosimy się też do Grenoble, by studiować nauki polityczne i – w sercu francuskich Alp – zakochać się rozpaczliwie w komiku Nolanie, jednym z wielu mężczyzn i wielu nieszczęśliwych miłości w życiu Marie.

Ostatni rok studiów spędzamy wraz z bohaterką w Kanadzie, a po powrocie do Paryża gorąco kibicujemy jej pragnieniu dostania się do jednej z najlepszych szkół dziennikarskich. Właśnie podczas zbierania materiału do jednego z artykułów Marie poznaje przystojnego marynarza, Romaina, który na dłużej zagości w jej sercu i za którym przeprowadza się nawet do Montrealu. Wszystko zmienia się, kiedy jedna z gazet proponuje jej pracę korespondenta w Australii…

Jak zakończy się ta opowieść, w której kulinaria i kultura francuska odgrywają tak wielką rolę? Jak nucąca Marsyliankę i mająca „skrajnie bolszewickie poglądy” dziennikarka odnajdzie się w kraju, gdzie nikt nie strajkuje, gdzie francuskie sery są tylko wspomnieniem a dobre wino ma zawrotną cenę? Dowiecie się tego z lektury fascynującej książki „Sekrety francuskiej kuchareczki”, wypełnionej smakami i zapachami Francji oraz potraw, które powodują wzmożone działanie naszych ślinianek. Każdy rozdział książki zakończony jest wyjątkowym przepisem, który nawiązuje do jego treści – dzięki temu poznamy zarówno historię, jak i sposób wykonania takich wspaniałości jak: tarte provençale, sytego i zdrowego ratatouille, grzechu wartego łatwego musu czekoladowego czy też sałatki nicejskiej. To zaledwie kilka z wielu propozycji autorki, dzięki której wskazówkom możemy przenieść klimat Francji do swojego domu. Sporo w książce również informacji dotyczących historii ojczyzny Marie, a także ciekawostek związanych z Australią, nawiązań do literatury czy prozy życia dziennikarza. To wszystko składa się na fascynującą lekturę, po której mamy ochotę rzucić wszystko i wyjechać do Francji oddając się duchowej i kulinarnej uczcie, bądź też oddać się natychmiast eksperymentom we własnej kuchni, zaskakując naszych gości potrawami, które nie mogą się nie udać!


wtorek, 19 stycznia 2016

Marie-Morgane Le Moël „Cała prawda o Francuzkach”

Autor: Marie-Morgane Le Moël
Wydawnictwo: Kobiece

Co tak naprawdę wiemy o Francuzkach? Kolejne publikacje, które w ostatnich latach ukazały się na rynku wydawniczym mówią o nich, jako o swego rodzaju fenomenie, chwaląc ich figury, styl, a także sposób wychowywania dzieci. Czy tak jest naprawdę? Czy ten obraz kreowany przez media rzeczywiście jest tak nieskazitelny? Jak wygląda codzienne życie Francuzek, jak radzą sobie w polityce, jak pracują, jak funkcjonują w społeczeństwie i … w sypialni? 

Na te wszystkie pytania odpowiada wspaniała publikacja autorstwa Marie-Morgane Le Moël, która zdradza nam wszystkie (lub prawie wszystkie) sekrety francuskich kobiet, choć obnażenie ich tajemnicy wcale nie sprawia, że przestają one fascynować. Wręcz przeciwnie, książka „Cała prawda o Francuzkach”, to niezwykły portret zwyczajnych-niezwyczajnych kobiet, które mają swoje słabości, gorsze dni, których dzieci wcale nie są tak dobrze wychowane, które nie mają czasu, by wyłącznie oddawać się przyjemnościom i zakupom. Co nie znaczy, że styl i szyk nie są dla nich ważne – nawet w obliczu problemów finansowych cenią sobie jakość i markę, dlatego nikogo nie powinien dziwić piękny francuski manicure, zdobiący dłonie kobiety-rybaka czy torebka Vuittona u mieszkanki wsi. Dlatego też książka powinna stać się obowiązkową lekturą dla wszystkich kobiet, które chcą odkryć sekret sex appealu Francuzek, które chcą zapoznać się z rzetelnym materiałem o Francji i sytuacji kobiet na przestrzeni wieków, które są poczuć ten niezwykły klimat kraju oraz zapach Chanel nr 5, otulający Francuzki, stanowiący esencje ich kobiecości i wyrafinowania.

Le Moël pisze o dotyczących Francuzek stereotypach, obalając przy okazji wiele z nich i stwierdzając ostatecznie: „idealnej kobiety dotąd nie spotkałam”. W kolejnych częściach książki autorka opisuje różne aspekty życia kobiet, nierzadko sięgając do przeszłości, by tam szukać przyczyn danego zjawiska, bądź też przedstawić nam kobiety, które miały niebagatelny wpływ na Francję i Francuzki. Na kartach książki sportretowane zostały ikony kina, takie jak Brigitte Bardot czy seksowna Sophie Marceau, przeczytamy także o „wróbelku”, czyli o Edith Piaf. Biografie tych niezwykłych kobiet potwierdzaj teorii o wyjątkowości Francuzek, nie odpowiadają jednak na pytanie o to, jak wygląda życie przeciętnej Francuzki, której twarz nie jest znana z pierwszych stron gazet. Dlatego też autorka przedstawia nam Marie, za którą stoją tysiące Francuzek, dzielących jej los. Czytając krótki scenariusz jej życia okazuje się, że wcale tak bardzo nie różni się on od życia przeciętnej Polki, za wyjątkiem stopnia wyzwolenia obywatelki Francji, przejawiającego się wczesnym sięganiem po papierosy i alkohol oraz – co jest objęte tajemnicą – pozamałżeńskim seksem. 

Poznamy także stosunek Francuzek do polityki oraz przeczytamy o traktowaniu kobiet na szczeblach władzy państwowej, spotkamy również kobiety, które w przeszłości odegrały istotną role w dziejach kraju, zapisując się na zawsze na kartach historii. Mowa tu o jednej z najsilniejszych kobiet na świecie, czyli o Joannie D`Arc, pod której pomnikiem której co roku zbierają się tysiące ludzi, składając bohaterce hołd, a także o wpływowych Francuzkach z królewskiego rodu. Poznamy także losy dwóch kobiet, które dostąpiły zaszczytu pochówki w Panteonie – Olympe de Gouges, zgilotynowanej orędowniczki równouprawnienia i Manon Roland, która również stała się ofiarą swoich przekonań politycznych. Autorka przypomina nam także o tysiącach innych kobiet, z różnych klas społecznych, które brały udział w rewolucji czy przewodziły zamieszkom, a także … traciły życie w obronie swoich idei.

Francuzki nie są traktowane na politycznych salonach na równi z mężczyznami, a ta nierówność niestety przenosi się również na inne sfery życia społecznego. Również jeśli chodzi o zarządzanie firmami, to najwyższe funkcje kierownicze wciąż sprawują głownie mężczyźni, a chociaż i w miejscach pracy zachodzą zmiany, w wyniku których kobiety zajmują coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska, to do stanu równowagi jeszcze jest daleko.

Le Moël zaprasza nas również do sypialni Francuzek, zanim jednak tam wkroczymy przeczytamy o miłosnych manewrach, czyli o grze uwodzenia, mającej we Francji długą tradycję, o wolnej miłości oraz o … francuskim pocałunku. Dowiemy się, jaką Francuzki noszą bieliznę, a także, że tak naprawdę krążące o nich mity dotyczące nimfomanii, są nieprawdziwe. Nie zmienia to faktu, że Francuzki są otwarte na różne praktyki seksualne, a już samo przebywanie w ich towarzystwie zmusza do nieczystych myśli. Nie bez powodów to właśnie we Francji powstał słynny Moulin Rouge, a w promowaniu wizerunku Paryża jako miasta miłości i wolności pomagali artyści rozmaitych talentów, jak choćby pisarka Colette oraz Simone de Beauvoir.

Dowiemy się ponadto, czym jest francuski szyk i jak manifestuje się kobiecość obywatelek Francji, jaką rolę w ich życiu (i zawartości garderoby) odegrała Chanel, czym jest dla Francuzek moda i jak, przy tych wspaniałych specjałach francuskiej kuchni, udaje im się zachować wspaniałą sylwetkę. Z każdym rozdziałem książki coraz lepiej poznajemy te wspaniałe kobiety, a także historie ich kraju przekonując się, że to nieuchwytne „coś”, które Francuzki otacza, to połączenie kobiecości, otwartości na nowe wyzwania (i doznania), to niezwykły apetyt na życie. „Cała prawda o Francuzkach” jest zaś porywającą lekturą, wielopłaszczyznowym przedstawieniem roli kobiety we Francji, przemiany obyczajów, a także „joie de vivre”, który je charakteryzuje! 


niedziela, 21 czerwca 2015

Sylwia Zientek „Próżna”

Tytuł: Próżna
Autor: Sylwia Zientek
Wydawnictwo:MUZA SA


„Życie mija zbyt szybko, by warto było tracić czas na pracę tylko po to, aby dotrzymać kroku innym, by nie mieć mniej. Pracować, aby kupić dom, samochód, superciuchy (…) Po co koncentrować się na posiadaniu, jeżeli nie mamy czasu dla tych, których kochamy? Jeśli nie starcza dnia, aby dzielić się tym, co mamy?” – pisze Kacper Godycki-Ćwirko w swojej książce. Pod tymi słowami mogłaby się podpisać większość współczesnej populacji, której treścią życia jest właśnie konsumpcja i mozolne pięcie się po szczeblach kariery. Jednak, gdyby zapytać któregokolwiek z przedstawicieli tej grupy, nie uzyskalibyśmy odpowiedzi, po co tak naprawdę pniemy się wyżej, chcemy więcej. Ambicja nie jest tu wytłumaczeniem, nie o rozwój nam bowiem chodzi, ale tak naprawdę rozpaczliwie próbujemy zapełnić pracą oraz przedmiotami ogromną pustkę, która istnieje w naszym sercu i duszy. 

Doskonałym przykładem ludzi, którzy bezrefleksyjnie prą przed siebie, nie bacząc na koszty i ofiary, są bohaterki (a właściwie niemal wszyscy bohaterowie) powieści Sylwii Zientek „Próżna”. Opublikowana nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego MUZA książka, to niezwykle emocjonalna i boleśnie prawdziwa historia osób, które dawno zapomniały (a może nigdy nie wiedziały?) o co tak naprawdę chodzi w życiu. Mają wszystko, dążą do powiększenia już i tak olbrzymich majątków, kolekcjonują kolejnych partnerów bądź partnerki, przeżycia, stopnie zawodowe, idą wciąż dalej, pragną wciąż więcej, nie umieją zatrzymać się nawet na chwile i oddać refleksji. Powieść nie należy do łatwych i lekkich, napisana pięknym językiem, świadcząca o erudycji autorki i rozległej wiedzy na temat kultury i sztuki pozycja, jest bowiem lustrem w którym wielu czytelników może się przejrzeć. Powinna stać się bodźcem do zmiany, do nadania swojemu życiu nowego kierunku, do znalezienia w swoich czynach głębi.

Poznajemy Dianę oraz Penelopę, dwie prawniczki, przyjaciółki tak od siebie różne, a jednocześnie tak samo zagubione we współczesnym świecie, przytłoczone swoimi marzeniami i pragnieniami. Diana jest tą rozważną i stateczną, która skrupulatnie dąży do wytyczonych celów ciężka pracą. Godziny poświęcone na analizowaniu kazusów prawnych, paragrafów, dokumentów, staranność w wykonywaniu zadań i poświęcenie dla kancelarii Duval, Smok i Partnerzy sprawiają, że z biegiem lat zostaje partnerem. Troska o pokonywanie kolejnych szczebli zawodowych wymaga poświeceń i odbywa się kosztem życia rodzinnego. Z mężem Adamem z roku na rok oddalają się od siebie coraz bardziej, zaś próby ratowania związku macierzyństwem, powodują jeszcze większe pretensje i wyrzuty. Dzieci widują ją sporadycznie, a każda minuta nie poświęcona na pracę jest dla niej minutą straconą. Poprawie jakości życia rodzinnego nie pomaga fascynacja Robertem, nieszablonowym partnerem kancelarii, ani romans z przełożonym, Davidem. Czego tak naprawdę Diana pragnie, do czego dąży? Można odnieść wrażenie, że ona sama nie jest już w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Penelopa, Penny – jak każe do siebie mówić – została wychowana w przekonaniu, że jest najlepsza i najpiękniejsza, że jest predestynowana do bycia wynoszoną na piedestał. Śliczna i uwodzicielska, umiejętnie wykorzystuje swoje atuty, by jak najmniej angażować się w pracę, by zdobyć kolejną błyskotkę, by zjeść kolejną kolacje w prestiżowej restauracji. Bardziej niż relacje liczą się dla niej pozory, ludzi ocenia nie po tym, jacy są, ale ile i co mogą dla niej zrobić. Przygodny seks to dla niej codzienność, zachłannie rzuca się na nowe doznania, kolekcjonując rzeczy materialne, korzystając z tego wszystkiego, co za pieniądze oferuje jej świat. Jak pisze autorka: „W wieku dwudziestu dziewięciu lat Penny stała się ucieleśnieniem lansowanego przez większość magazynów wizerunku kobiety, o której wartości decydują trzy najważniejsze rzeczy: figura, kariera, orgazmy”. W rzeczywistości jednak, ten pęd do poznawania i zdobywania jest desperackim krzykiem kobiety, która w żaden inny sposób nie umie oswoić swojej samotności, która nie potrafi zapełnić prawdziwymi relacjami, miłością, pustki.

Jak zakończy się historia tych dwóch kobiet? Dokąd zmierza współczesny świat, w którym ludzie niczym owce biegną bezmyślnie w jednym kierunku – na mityczny szczyt? Na te pytania odpowiada Sylwia Zientek, w pięknej, ale i smutnej w swej wymowie powieści „Próżna”. Piękny język autorki, plastyczne opisy Francji, klimat, który autorka potrafi stworzyć za pomocą słowa sprawiają, że powieść jest wyjątkową, zaś jej lektura staje się czasem głębokich emocjonalnych przeżyć i wewnętrznych dialogów. Autorka ukazując nie tylko dwie kobiety, ale i wszystkich pracowników kancelarii, osoby w ich otoczeniu, nakreśla mały fragment rzeczywistości, stanowiący jednak odzwierciedlenie współczesnych społeczeństw. Jedynie zakończenie, choć zaskakujące, wydaje mi się zbyt banalne, nieprzystające do kierunku, w jakim powieść zmierzała. Czymże jest jednak te kilka zdań w porównaniu z pozostałymi stronnicami książki; historii ukazującej człowieka uwikłanego w rozmaite zależności, zabijanego powoli pragnieniami i dążeniami? Pozostając pod wielkim wrażeniem powieści, jak i muzyki towarzyszącej mi podczas lektury (Concha Buika wciąż była w tle), z niecierpliwością wypatrywać będę kolejnej pozycji autorstwa Sylwii Zientek. Pisarki, która portretuje życie w taki sposób, że widzimy się w tym obrazie, zaś to, co dostrzegamy, wcale się nam nie podoba … 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Jamie Cat Callan "Szczęście na dzień dobry"

Tytuł: Szczęście na dzień dobry
Autor: Jamie Cat Callan
Wydawnictwo: Literackie


Wyrafinowanie, dobry smak, klasa, szyk – te wszystkie określenia przychodzą na myśl, kiedy tylko mówimy o kobietach we Francji. Francuzki charakteryzują się jednak nie tylko wykwintnością. Mają bowiem w sobie to nieuchwytne „coś”, co przenoszą na wszystkie sfery życia. Mowa to o joie de vivre, o radości życia, o umiłowaniu piękna i czerpaniu satysfakcji ze wszystkich, nawet drobnych rzeczy oraz działań.
Sekret joie de vivre zdradza nam Jamie Cat Callan, amerykańska autorka powieści i poradników, która już takimi publikacjami, jak „Księga stylu Coco Chanel” czy „Lekcje Madame Chic” udowodniła, że od Francuzek możemy się wiele nauczyć. Tym razem, poradnik „Szczęście na dzień dobry”, opublikowany nakładem Wydawnictwa Literackiego, odsłoni przed nami kolejne tajemnice mieszkanek Francji. Autorka zachęca jednocześnie do zmiany swojego stylu życia i podejścia do otaczającej nas rzeczywistości, nie tylko by być bardziej chic, ale by móc w pełni cieszyć się każdą chwilą.
Z każdym rozdziałem Callan odsłania nam kolejne elementy, które składają się na joie de vivre, pokazując nam, w jaki sposób Francuzki podchodzą do problemów i wyzwań, w jaki sposób zachowują się w określonych sytuacjach, jak celebrują każdą okazję. Książka jest efektem setek spotkań i rozmów z kobietami wykonującymi różne zawody, będącymi w różnym wieku i mającymi różną pozycję społeczną. To, co je łączy, to ów niezwykły stosunek do świata,  radość oraz pewność siebie z nich emanujące. „Chodzi o to, by być obecnym tu i teraz. By być świadomym zwyczajnych chwil. Chodzi o przyjaźń i o to, by zdać sobie sprawę, że nic nie trwa wiecznie. To zen i myślę, że dla Francuzek jest on właśnie istotą szczęścia” – pisze autorka we wstępie do poradnika. Jak zatem ten stan osiągnąć?
Z lektury książki dowiemy się, że w odnalezieniu radości w codziennym życiu pomaga pomoc osoby, która nas kocha. Callan przekonuje, że szczęście można znaleźć wszędzie, że przypomina ono natchnienie, które może przyjść do nas niespodziewanie, podczas kąpieli w basenie, czy krojenia pomidorów. Warto się zatem skoncentrować na drobnych czynnościach, otworzyć oczy na proste przyjemności związane z codziennymi obowiązkami. Niezależnie od tego, czy będzie to gotowanie dla rodziny, sprzątanie czy praca w ogrodzie – wszystko to może dać joie de vivre, jeśli tylko „skoncentrujecie się na rytmie, na tym, że ta czynność łączy was z zastępami tych, którzy zamiatali podłogo przed wami”.
Autorka pisze o tym, w jaki sposób Francuzki się starzeją, co przygotowują na obiad (w książce znajdziecie także grzechu warte przepisy), wyjaśnia tajemnicę krzeseł w kawiarnianych ogródkach, które zawsze zwrócone są frontem do chodnika i ulicy, a także przekonuje, że miejsce zamieszkania nie ma żadnego znaczenia dla poczucia szczęścia.
„Żeby dotrzeć do szczęścia, nie wystarczy jeden wielki skok (…). Potrzebna jest raczej seria drobnych kroczków” – te słowa Jamie Cat Callan są najlepszym podsumowaniem treści zawartych w poradniku. Tak naprawdę wszystkie niezbędne składniki joie de vivre są już obecne w naszym życiu. Wystarczy tylko – wzorem Francuzek – zacząć je wykorzystywać, a w jaki sposób to zrobić, dowiecie się z książki „Szczęście na dzień dobry”. Książki uroczej, zabawnej, ale głębokiej mimo lekkości nadanej jej przez autorkę. Książki, która może stać się naszym przewodnikiem w drodze ku szczęściu!


niedziela, 22 marca 2015

Justin Go "Wyścig z czasem"

Tytuł: Wyścig z czasem
Autor: Justin Go
Wydawnictwo: MUZA SA


„Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew własnemu” – tak właśnie miłość widział Vincent van Gogh, trwale łącząc ją z wolnością oraz stawianiem szczęścia ukochanej osoby ponad swoje. Można odnieść wrażenie, że dziś nie ma już takich miłości. Wychowani w dobie egoizmu, dążenia do celu zabiegamy o miłości, a kiedy już ją znajdziemy, kurczowo się jej trzymamy niezależnie od tego, jaka jest jakość tego uczucia i czy tak naprawdę jest ono miłością. Często bowiem mylimy to uczucie z desperackim pragnieniem, by nie zostać samemu.

Uczucie, którym obdarzyli się bohaterowie doskonałej powieści Justina Go „Wyścig z czasem” pokochali się jednak tą miłością prawdziwą, tą bezinteresowną o której mówił Van Gogh. Opublikowana nakładem wydawnictwa MUZA SA książka to niezapominana opowieść o miłości napiętnowanej przez wojnę, o wspinaczce oraz o wielkim spadku, o zdobycie którego trzeba zawalczyć. Przyjemność w lekturze znajdą wszyscy ci, którzy cenią sobie głębokie historie, przesycone emocjami, historie poruszające nasze serca i dusze. 

Autorka przedstawia nam młodego mieszkańca Kalifornii, Tristana Campbella. Dwudziestotrzyletni chłopak stoi właśnie przed poważną decyzją, co robić dalej po skończeniu studiów, kiedy przeznaczenie wybiera za niego. Otrzymana wiadomość z londyńskiej kancelarii burzy jego bezpieczny świat – Tristan dowiaduje się, że prawdopodobnie jest spadkobiercą wielkiego majątku. Spadek po Ashleyu Walsinghamie, słynnym uczestniku wyprawy na Mount Everest, który zginął samotnie podczas drogi na szczyt, czeka na beneficjenta. Mężczyna, przed wyruszeniem na wyprawę, zapisał bowiem w spadku niemal wszystko co posiadał, pewnej kobiecie. Nigdy jednak nie wystąpiła ona o potwierdzenie swoich praw do należnego jej spadku. W testamencie ustanowiono zarząd powierniczy, który sprawować miał nadzór nad majątkiem do czasu, aż zostanie on przekazany bezpośrednim potomkom owej kobiety. Do chwili obecnej przekazanie majątku nie było jednak możliwe. Co więcej – zgodnie z wolą Ashleya, jeśli przez osiemdziesiąt lat nikt po majątek się nie zgłosi, ma on być rozdysponowany pomiędzy liczne instytucje charytatywne. Do końca tego okresu zostało zaledwie siedem tygodni, dlatego też kancelaria postanowiła poinformować jedynego potencjalnego spadkobiercę, jednocześnie wyznaczając mu odpowiedzialne zadanie – ma on przedstawić ostateczny dowód, że jest bezpośrednim potomkiem Imogen Soames-Andersson, kobiety, którą bezgranicznie kochał Ashley. 

Ashley kochał i był kochany, właśnie dale tego Imogen pozwoliła mu odejść. Pragnęła bowiem postawić go przed wyborem, którego dokonać nie mógł i odwieść go od powrotu na front, zatem ostatecznie wolała go opuścić. Ich miłość choć krótka, przetrwała lata. Poznali się zaledwie tydzień przed wyruszeniem Ashleya do Francji. Chłopak z bogatego domu nie miał tak naprawdę pojęcia, czym jest wojna, z czym przyjdzie mu się zmierzyć na froncie. Mimo wszystko jakby podświadomie, starał się wykorzystać czas spędzony z Imogen tak, jakby był on jego ostatnim. Dziewczyna obiecuje czekać na niego cierpliwie, codziennie zresztą piszą do siebie listy w oczekiwaniu na powtórne spotkanie. Do niego dochodzi wkrótce, bowiem Ashley odnosi ciężką ranę w bitwie pod Sommą. Pomyłkowo zostaje nawet uznany za zmarłego dlatego też, kiedy na jaw wychodzi błąd urzędników, Imogen wyrusza niezwłocznie do Francji, nie zważając na niebezpieczeństwo. Spotykają się w szpitalu w Albert, nieopodal linii frontu, gdzie Imogen wyjawia mu pewną tajemnicę. To jest niestety ich ostatnie spotkanie, bowiem dziewczyna żąda od niego, by nie wracał na wojnę. Dokonując wyboru, oboje skazują się na cierpienie ale wiedzą, że próba zmiany zdania unieszczęśliwiłaby drugą osobę. Tu, w Albert, urywa się też ślad po Imogen… 

Czy Tristanowi uda się rozwiązać zagadkę, z którą nie poradzili sobie pracownicy kancelarii? Czy uda się mu udowodnić, że to Imogen, a nie jej siostra Eleanor, była jego prababką? Droga do prawdy wiedzie przez archiwa British Library, przez Szwecję i bibliotekę w Uppsali, Paryż i Bibliothéque Nationale, przez północną Francję, gdzie po raz pierwszy Ashley widział Imogen nad Sommą, a nawet przez Islandię. Czas płynie jednak nieubłaganie, a chłopakowi wciąż nie udaje się odkryć tego ostatecznego dowodu. Znajduje jednak coś więcej – nie dość, że z fragmentów układanki wyłania się historia pięknej choć nieszczęśliwej miłości, to jeszcze w drodze Tristan znajduje swoją miłość. 

„Wyścig z czasem” to książka wzruszająca i piękna, zachwycająca nie tylko złożoną fabułą, ale również sprawnością, z jaką Justin Go operuje słowem. Wykreowani bohaterowie targani namiętnościami, pełni sprzeczności są niezwykle plastyczni, emocjonalni, angażują nas bez reszty w przeżywane przez nich wydarzenia. Zagadki jakie stawia przed Tristanem autor zmuszają i czytelnika do zastanowienia się nad wyborem najlepszych dróg, wciąż analizujemy otrzymane informacje pragnąc wspomóc bohatera w tym trudnym dla niego czasie próby. To sprawia, że od książki nie można się oderwać, że można nazwać ją spektakularnym debiutem autora i z niecierpliwością oczekiwać na kolejną powieść, nad której publikacją Justin Go już pracuje.



piątek, 5 października 2012

Agnieszka Moniak-Azzopardi "Niania w Paryżu"

Tytuł: Niania w Paryżu
Autor: Agnieszka Moniak-Azzopardi
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Au pair, fille au pair – niezależnie jak i w jakim języku nazwiemy tę specyficzną formę pracy połączonej z nauką języka w obcym kraju, nigdy nie oznacza ona służącej z głodową pensją, obiektu drwin i szyderstw czy przemocy, zarówno fizycznej, jaki psychicznej. Niestety rzeczywistość wskazuje na coś innego, zaś młode dziewczyny spragnione innego życia nierzadko padają ofiara bezwzględnych i bezwstydnych ludzi, którzy korzystają z każdej okazji, by je poniżyć czy oszukać.
Jedną z takich osób, które wyjeżdżają owładnięte marzeniami o studiach poza granicami kraju i „wielkim świecie”, tak innym od szarej, polskiej rzeczywistości, jest dziewiętnastoletnia Ania, bohaterka wstrząsającej książki Agnieszki Moniak-Azzopardi. „Niania w Paryżu” opublikowana przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka jest powieścią, która zmienia nasze postrzeganie Francji i Francuzów oraz całej organizacji systemu Au-pair. Powinny ją przeczytać przede wszystkim osoby, które planują wyjazd i chcą pogodzić naukę z opieka nad dziećmi, a także te, które w przeszłości skorzystały z tej możliwości pobytu w innym kraju. To także książka dla tych wszystkich, którzy lubią dobrą lekturę, szczególnie w długie, jesienne wieczory, bowiem akcja wciąga i angażuje bez reszty.
Ania wyjeżdża jesienią 1992 roku po skończeniu liceum, by na Sorbonie zgłębiać język francuski na kursach przygotowawczych dla obcokrajowców. Zgodnie z umową zawartą z biurem pośrednictwa, ma pracować jako fille au pair, bowiem taka forma umożliwia – przynajmniej teoretycznie – realizację programu studiów, a przy tym daje możliwość utrzymania się w tak drogim mieście, jakim jest Paryż. Dom państwa H. miał stać się również jej domem, zaś zakres obowiązków obejmował opiekę nad dwójka dzieci. Dziewczyna jednak nie podejrzewa, że bogaty dom to niemal więzienie, zaś eleganccy właściciele to w rzeczywistości ignoranci i hipokryci, gotowi w każdej chwili wykorzystać „biedą dziewczynę z Polski”. Polski, która przez wielu Francuzów kojarzona jest z Wałęsą, „Solidarnością” i … murem berlińskim.
Bardzo szybko okazuje się, że zapisy umowy są tak naprawdę fikcyjne, zaś Ania zostanie wyeksploatowana do granic możliwości. Dodatkowym ciężarem są złośliwości kierowane pod jej adresem przez panią H., rozpuszczone dzieci spragnione tak naprawdę matczynej miłości oraz niezrozumienie najbliższych, dla których narzekanie Ani jest niemal bluźnierstwem.
Całe szczęście, że w kraju, w którym bardzo szybko musiała dorosnąć, spotkała również życzliwych ludzi – czterdziestoletnią Finkę, żonę dyplomaty, uczącą się francuskiego dla kaprysu,  rodaczkę Magdę czy sympatyczną Amerykankę Pati. W mieście miłości nie mogło zabraknąć także tego jedynego, czyli przystojnego Francuza, Michela. Nikt jednak, poza dziewczynami znajdującymi się w takim samym położeniu co Ania, nie rozumie jak trudne jest życie fille au pair. Nikt też nie chce uwierzyć w to, co dziewczyna mówi o swojej pracy i pracodawcach. Do czasu…
„Niania w Paryżu” Agnieszki Moniak-Azzopardi to bulwersująca historia, pod którą niejedna Polka mieszkająca we Francji (choć nie tylko) mogłaby się podpisać. To także dramat dziewczyny wyrwanej z szarej, siermiężnej Polski i rzuconej do francuskiej dżungli, gdzie przeżyć mogą tylko najsilniejsi. Problem nie dotyczy tylko Ani, ale całego systemu kontroli rodzin czy umów zawieranych przez agencje Au pair. Być może powieść Moniak-Azzopardi zwróci uwagę odpowiednich władz i zagwarantuje wyjeżdżającym dziewczynom choć minimalną opiekę, by historia bohaterki nigdy się nie powtórzyła. Ania w Paryżu dorosła, stała się kobietą i pokochała, jednak cena jaką zapłaciła, była stanowczo zbyt wysoka.


Recenzja została umieszczona również na stronach wortalu literackiego Granice.pl