Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Łukasz Łuczaj "Dziki ogród"

Tytuł: Dziki ogród
Autor: Łukasz Łuczaj
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


W ostatnich latach coraz więcej mówi się o wymieraniu pszczół i innych pożytecznych owadów. Dzieje się tak nie tylko za sprawą stosowanych środków ochrony roślin, ale też dlatego, że coraz więcej jest betonu zamiast przyrody, coraz rzadziej uprawiamy ogrody, nawet wokół domu ograniczając się wyłącznie do trawy. Tymczasem wystarczy tak niewiele, by zmienić ten stan rzeczy, co więcej – wcale nie trzeba posiadać połaci ziemi, żeby założyć ogród, i to taki, który owady najbardziej lubią, czyli dziki. Uprawiać kwiaty możemy nawet na balkonie, wysiewając w donicach kwiaty miododajne i ciesząc się nie tylko kolorami naszej „łąki”, ale i obecnością wśród roślin owadów.

wtorek, 24 sierpnia 2021

Ogrodzenie panelowe - tani i efektywny wybór

źródło: www.ogrodzeniepanelowe.pl

Planując budowę czy zakup domu rzadko kiedy – poza kosztami samego domu i/lub działki, rzadko bierzemy pod uwagę równie z koszt ogrodzenia. Tymczasem jest to niebagatelna kwota, która może odsunąć w czasie prace wykończeniowe we wnętrzu domu, jego umeblowanie czy założenie takiego ogrodu, jaki byśmy chcieli. Tak naprawdę jednak ogrodzenie wcale nie musi nas zrujnować, wystarczy bowiem, że postawimy na tanie i coraz bardziej popularne ogrodzenie panelowe.

sobota, 30 stycznia 2021

Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród"

Tytuł: Tajemniczy ogród 
Autor: Frances Hodgson Burnett 
Wydawnictwo: MG 


Są takie książki do których się wraca pomimo upływu lat, pomimo zmiany zainteresowań, planów, priorytetów. Takie książki nie tylko znów pozwalają poczuć nam się dzieckiem, ale dają siłę, poczucie stałości, bezpieczeństwa, korzeni. To zwykle książki wypełnione pozytywnymi wartościami, pokazujące że dobro zwycięża i że warto pozostawać w zgodzie ze sobą, nawet pomimo związanych z tym trudów. Takie książki pozwalają znów odnaleźć w sobie świeże spojrzenie, otworzyć się na świat, wzbudzają nasza ciekawość, mogą nawet łączyć pokolenia, jeśli wracamy do nich wspólnie z naszymi dziećmi. 

poniedziałek, 13 lipca 2020

Alice Vincent "Mowa roślin"

Tytuł: Mowa roślin 
Autor: Alice Vincent 
Wydawnictwo: MUZA 



Ogrodoterapia to jedna ze sprawdzonych metod terapeutycznych, ale tak naprawdę wcale nie trzeba uczestniczyć w określonych programach czy uczęszczać do specjalnych ośrodków prowadzących działania terapeutyczne, by poddać się kojącej mocy natury. O tym, jaki wpływ mają na nas rośliny, wiadomo od dawna – przez wieki czerpano zarówno z dobrodziejstwa natury na różne sposoby przerabiając jej wyroby, jak i z energii, której dostarcza nam chociażby przytulenie się do drzewa. Gdzieś jednak, w drodze rozwoju, zatraciliśmy tę wiekową mądrość, myląc zielarstwo z szamanizmem, a zupełny brak roślinności z minimalizmem. Ogrodnictwo zaczęliśmy kojarzyć z nudą i zajęciem właściwym dla babci, a nie dla młodego człowieka, podobnie jak pielęgnację domowych roślin. Tymczasem w opiece nad choćby najmniejszym balkonowym ogródkiem, choćby jedną rośliną doniczkową, odnaleźć możemy głębszy sens i… ratunek. Nie tylko dla naszych skołatanych nerwów, ale również dla naszego bezrefleksyjnego i skomplikowanego życia. 

środa, 9 października 2019

Pora na wrzosy

Jesienne miesiące niezmiennie kojarzą mi się z chryzantemami w gródku i wrzosami, a właściwie wrzoścami na moim stole. Miniony wrzesień zresztą swoją nazwę zawdzięcza właśnie krzewinkom wrzosów, przez wielu uważanych za najpiękniejsze rośliny ogrodowe. O urządzeniu przydomowego wrzosowiska mogą pomyśleć osoby, marzące o ogrodzie łatwym w pielęgnacji, a przy tym niezwykle urokliwym i przyciągającym spojrzenia przez cały rok. Nawet, jeśli nie dysponujemy pokaźnym ogrodem, a zaledwie kilkoma metrami przed wejściem do domu, to nawet taka przestrzeń obsadzona wrzosami, będzie wyglądać niezwykle atrakcyjnie – podobnie zresztą rzecz ma się z wrzosami na balkonie, który staje się małym, jesiennym rajem. 

poniedziałek, 7 października 2019

Przygotuj ogród na zimę

Obraz Pascal ROBERT z Pixabay 
Co prawda niektóre kwiaty i krzewy jeszcze kwitną, ale październik i listopad to najlepszy czas, by zabezpieczyć ogród przed mrozami. To także dobry moment na sadzenie nowych roślin. Jeśli zatem chcesz, by twój ogród znów był piękny na wiosnę, przygotuj rośliny do zimowego wypoczynku. Zobacz, w jaki sposób to zrobić i jakie najważniejsze prace musisz wykonać Oto najważniejsze prace. 

niedziela, 4 marca 2018

Carmen Santos "Ogród z marzeń"

Autor: Carmen Santos
Wydawnictwo: Kobiece



„Czemu jestem szczęśliwy jak dziecko? Dlaczego jestem jak szalony wyścigowy koń? Czemu czuję taką ekstazę? Bo coś się wydarzyło. Bo jestem zakochany i nadchodzi wiosna.” – te słowa znanego przeboju Cole`a Portera są obecne w sercach wszystkich zakochanych, nie tylko wiosenną porą. Co jednak zrobić, żeby ten stan utrzymać na zawsze? Żeby ta ekstatyczna przyjemność płynąca ze świadomości, że kochamy i jesteśmy kochani wciąż trwała? By utrzymać tę miłość, która sprawia, że nasze serce bije mocniej, a w brzuchu fruwają motyle? 

poniedziałek, 25 września 2017

Z wizytą w Ogrodzie Zoologicznym w Opolu

Już jako dziecko bojkotowałam ZOO, mając w pamięci to najbliższe, w Chorzowie i smutne oczy zwierząt zamkniętych w klatkach. Konsekwentnie unikałam zatem wszelkich wycieczek szkolnych w tamtym kierunku, a jako osoba dorosła pojawiłam się tam zaledwie raz – bardziej z poczucia obowiązku, ulegając prośbie chrześniaka. Dlatego też planowana wizyta w ZOO w Opolu nieco mnie przeraziła, tym razem jednak nie było miejsca na moje wątpliwości.

Do ZOO dojedziemy bez problemu w 2 godziny z Katowic, może to być alternatywą zarówno dla ZOO w Chorzowie, jak i dla niedzieli spędzonej przed ekranem telewizora. Śmiało można tu zaplanować całodzienną wizytę, a mimo iż rozlokowane budki z lodami czy innymi napojami są w większości zamknięte, to zarówno przy wejściu do obiektu, jak i na jego terenie, działają punkty gastronomiczne. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Keukenhof - weekend w Holandii (część I)

Jeśli masz wolny weekend oraz niezłą kondycję, możesz wybrać się na wyprawę do Amsterdamu oraz jednego z najpiękniejszych ogrodów świata – Keukenhof. To właśnie te ogrody były moim przystankiem w drodze do niezwykłego miasta zbudowanego na palach, gdzie zalegalizowane są zarówno miękkie narkotyki, jak i prostytucja.

Nazwa Keukenhof wywodzi się z czasów średniowiecznych – wówczas to księżna Jakoby van Beiren z Bawarii w miejscu obecnego ogrodu uprawiała ogródek ziołowo-warzywny. Dlatego też dosłowne tłumaczenie słowa „keukenhof” oznacza „ogród kuchenny”.

piątek, 25 listopada 2016

Kolorowanka "Rośliny kwitnące"

Wydawnictwo: Vesper


O dobroczynnym wpływie natury na organizm człowieka nie trzeba nikogo przekonywać – wystarczy krótki spacer po parku, by dotleniony mózg lepiej pracował, by mijało zmęczenie, a także napięcie, które nagromadziło się w naszych mięśniach podczas dnia. Pisał już o tym amerykański filozof i poeta Henry Thoreau, który w 1840 roku przeprowadził się do Massachusetts, gdzie spędził niemal dwa lata we własnoręcznie zbudowanej chacie. Twierdził on, że twierdził, że udał się w leśne zakątki, by przypomnieć sobie o priorytetach, odzyskać kontakt ze sobą, a także odróżnić oczekiwania innych od własnych pragnień. W obecnych czasach, kiedy życie z roku na rok coraz bardziej przyspiesza, rosną wymagania – nasze wobec życia i otoczenia wobec nas, kiedy otoczeni technologią gubimy się w gąszczu informacji, szczególnie przydałby się taki odpoczynek w leśnej głuszy bądź w ogrodowej altanie. Brak równowagi w naszym życiu, nadmierna eksploatacja swoich sił, przyczynia się do wzrostu poziomu stresu, do zobojętnienia na piękno dnia codziennego.

sobota, 3 października 2015

Jude Deveraux „Lawendowy poranek”

Autor: Jude Deveraux
Wydawnictwo: Lucky


„Tajemnica nieodłączna jest widocznie od życia tak jak woda od głębi” – te słowa czeskiego pisarza Věroslava Mertla, doskonale oddają naturę sekretów, które każdy z nas kryje przed światem. Różne są powody tego, że wolimy pewnych rzeczy nie zdradzać, że nie dzielimy się wybranymi faktami nawet z bliskimi osobami. Możemy kierować się na przykład pragnieniem ukrycia swojej winy, swoich grzechów, motywować nas może chęć zysku bądź też możemy być przekonani, że chronimy wybrane osoby przez krzywdą. 

Jocelyn Minton wydawało się, że o swojej przyjaciółce, która długie lata zastępowała jej matkę, wie wszystko. Jak się okazało, panna Edilean Harcourt odsłoniła przed dziewczyną zaledwie nikłą część swojego świata, pilnie strzegąc sekretów dotyczących swojej przeszłości. Dopiero kiedy po śmierci panny Edi dziedziczy ona starą posiadłość w Wirginii zaczyna się zastanawiać, kim naprawdę była ta staruszka o wielkim sercu i straszliwych ranach na nogach. Wraz z Jocelyn możemy odkrywać wszystkie tajemnice przeszłości dzięki powieści „Lawendowy poranek”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Lucky książka autorstwa Jude Deveraux to jedna z tych powieści, które wzbudzają w nas tęsknotę za nieznanym, za przygodą, które stanowią bodziec do dokonania w swoim życiu zmian. Po lekturę sięgnąć mogą nie tylko wielbiciele powieści obyczajowych, ale wszyscy, którzy potrzebują odrobiny relaksu, którzy kochają stare domy i ich sekrety oraz którzy interesują się wojennymi historiami. Niczym w Matrioszce, rosyjskiej zabawce, autorka ukryła w książce kolejną historię, która sama w sobie jest dobrym materiałem na publikację…

Dla Jocelyn spadek po przyjaciółce jest prawdziwym zaskoczeniem. Przyjaźniła się z panną Edi od lat, aby wspomóc starzejącą się kobietę wybrała nawet uniwersytet blisko domu, ale nigdy nie słyszała najmniejszej wzmianki o Edilean Manor. Dzięki posiadłości kobieta ma jednak szansę rozpocząć nowe życie, z dala od pazernych i złośliwych przyrodnich sióstr, nienawidzącej jej macochy i ojca, dla którego liczy się tylko dobra zabawa. Porzuca nisko płatną posadę asystentki na uczelni i wyrusza do Edilean, miasteczka założonego przez przodków panny Edi. Rzeczywistość, którą zastaje na miejscu, przerasta jej wyobrażenia. Olbrzymi dwuskrzydłowy dom w całkiem dobrym stanie i hektary ogrodu wydają się skromnej nauczycielce snem. O tym, co tak naprawdę odziedziczyła dowiaduje się dopiero od zatrudnionego przez panną Edi prawnika, przystojnego i elokwentnego Ramseya McDowella. Okazuje się, że spadek tak naprawdę jest problemem i skarbonką bez dna, której na dodatek Jocelyn nie posiada. W ręce kobiety przechodzi bowiem sam dom, ale panna Edi w chwili śmierci nie miała ani grosza, który mogłaby przeznaczyć na utrzymanie posiadłości.

Jocelyn staje zatem przed problemem zdobycia środków finansowych, ale w małym miasteczku nie jest łatwo o znalezienie zatrudnienia. W wyniku splotu wydarzeń, które miały doprowadzić do zdobycia serca kobiety przez Ramseya, rozkręca ona interes polegający na wypieku babeczek. Nieocenioną pomoc przy ich zdobieniu oferuje Tess Newland, jedna z dwóch kobiet wynajmujących skrzydła domu, na co dzień zatrudniona w charakterze asystentki Ramseya. Druga z lokatorek, Sara Shaw, nie zna się co prawda na pieczeniu, natomiast specjalizuje się w szyciu i przeróbce sukien. Czy jednak babeczkowy biznes jest w stanie generować takie przychody by bohaterka nie musiała martwić się o utrzymanie domu? A może prościej byłoby znaleźć męża, tak majętnego jak przystojny prawnik i wreszcie realizować marzenie o napisaniu biografii? Jocelyn ten pomysł przychodzi do głowy w chwili zwątpienia, jednak nie chce być od nikogo zależna, a poza tym, mężczyzną, przy którym mocniej bije jej serce wcale nie jest Ramsey, ale ogrodnik Luke Connor. Co prawda ich znajomość rozpoczęła się dość niefortunnie, a pomiędzy nimi wciąż wybuchają kłótnie, ale tak naprawdę powietrze aż iskrzy z pożądania. Jednak nie tylko panna Edi miała tajemnice, które zresztą Jocelyn stara się za sprawą Connora odkryć. Także Luke nie mówi wiele o swojej przeszłości, choć w tym przypadku sekret stosunkowo szybko wychodzi na jaw. Szkoda tylko, że prawda jest tak bolesna …

„Lawendowy poranek” to powieść pełna tajemnic i zwrotów akcji, kryjąca w sobie zarówno sporą dawkę humoru, jak i traumatyczne wydarzenia z przeszłości. Książkę Deveraux pochłania się łapczywie, angażując się w losy bohaterów, głęboko przeżywając wraz z nimi wzloty i upadki. Wzruszająca historia miłości panny Edi i tragedii, jaka ją spotkała oraz opowieść o losach Jocelyn, przenikają się wzajemnie i dopełniają. To już kolejna książka Deveraux która udowadnia, jak dobrym obserwatorem jest autorka oraz z jaką wirtuozerią gra ona na naszych emocjach. Tych zaś w „Lawendowym poranku” z pewnością nie zabraknie …



czwartek, 6 września 2012

Ferenc Máté "Prawdziwe życie"

Tytuł: Prawdziwe życie
Autor: Ferenc Máté
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
A gdyby tak rzucić wszystko, zrezygnować z wszechobecnej gonitwy za pieniędzmi, karierą, sławą i … wyjechać do Toskanii? Przecież wokoło słyszymy relacje ludzi, którzy zmienili swoje życie diametralnie, którzy zostawiają w miastach luksusowe apartamenty, intratne posady w korporacjach i zaczynają wieść życie wolne od stresu czy upływających terminów. „Może już czas usiąść i porozmawiać od serca z jedyną osobą, która może coś zmienić; z samym sobą. Może już czas zadać sobie kilka niewygodnych pytań o to, co naprawdę się w życiu liczy. Na czym polega prawdziwy sukces (…)” – pisze  Ferenc Máté w swojej najnowszej  książce „Prawdziwe życie”. Autor bestsellerowych powieści  „Winnica w Toskanii” oraz „Wzgórza Toskanii” wraca ponownie, by w sielsko-moralizatorskim  stylu, odwołując się do naszego sumienia i pragnień siać zamęt w umysłach. Tym razem nie mami nas opowieściami o wspaniałym życiu, jakie wiedzie z rodziną we Włoszech, ale zmusza do zadawania sobie pytań o sens i kierunek naszych poczynań.
Choć po „Prawdziwym życiu” spodziewałam się pasjonującej historii, to i w tym swego rodzaju apelu o powrót do korzeni, do  prostoty, również znalazłam magię. Mimo, iż słowa Máté nie są odkrywcze, daleko im do motywacyjnego tonu specjalistów od coachingu, to właśnie ich przeciętność ma szanse poruszyć nasze dusze i obudzić w nas tęsknotę za tym, od czego tak naprawdę uciekamy – za prostotą.
Autor, choć pokazując przykłady rozpasania, autodestrukcyjnych zachowań, upadku moralności i pędu ku zatraceniu odwołuje się głównie do sytuacji w Stanach Zjednoczonych, to tak naprawdę mógłby za niechlubny przykład postawić większość krajów, powszechnie uznanych za cywilizowane.
„Prawdziwe życie” to zatem lekko filozoficzny monolog, przesycony troską o nasze zdrowie, pracę czy model spędzania wolnego czasu. Máté pisze o kosztach społecznych postępu technologicznego – samochodach skazujących nas na niekończące się dojazdy do pracy czy ograniczających naszą wolność urządzeniach, typu: iPhone, laptop czy blackberry. Zwraca naszą uwagę na fakt, iż bliskość z ludźmi zastąpił nam ekran monitora, a słowa – emotikony. „Wydaje się, jakbyśmy stali się społeczeństwem, które boi się spojrzeć prawdzie w oczy” – pisze autor, wymieniając koszty środowiskowe rozwoju, rozprawiając się z mitem stałej pracy, która chwyta nas w pułapkę złudnego bezpieczeństwa i mami obietnicą luksusu. „Przestańmy zmieniać samochody, domy, żony i mężów, kolor włosów, rozmiar naszych klat czy rachunki bankowe (…) I jeżeli żadna z tych zmian nie przyniosła trwałego zadowolenia, to czemu wierzymy, że przyniesie je następna? Może pora zamiast tego zmienić świat” – konkluduje Máté, zmuszając nas do pełnej mobilizacji, opuszczenia bezpiecznej, choć czasowej strefy komfortu i szerszego spojrzenia na otaczający nas świat.
Prawdziwym „kwiatkiem” (i to niemal dosłownie), jest jednak rozdział poświęcony „dbałości o ogródek warzywny”, czyli traktujący o radości płynącej z gleby, pożegnaniu z trawnikiem i o dobrym jedzeniu.
Być może „Prawdziwe życie” nie wywoła rewolucji w naszych umysłach, nie zmieni sposobu życia czy stosunku do otaczającego nas świata. Może po lekturze  nie rzucimy stałej posady, nie podążymy drogą naszych marzeń, pełną przeszkód i niepewności. Może książkę Ferenca Máté uznamy za populistyczną papkę i dowód na to, że opłaca się „odcinać kupony” od sławy. Może się jednak zdarzyć tak, że jedna osoba na tysiąc odnajdzie w niej prawdę i inspirację, by snuć wizję swojej przyszłości, zaczerpnie z niej siłę, by zawalczyć o samego siebie. Wówczas już żaden głos krytyki wobec „Prawdziwego życia” nie będzie miał znaczenia. Dlatego też powstrzymam się od niepochlebnych stwierdzeń i poczekam mając nadzieję, że ktoś z Was odnajdzie szczęście w słowach zaklętych w książce. Kto wie, może będę to ja sama? 


Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl