Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2019

Nora Roberts "W ukryciu"

Tytuł: W ukryciu 
Autor: Nora Roberts 
Wydawnictwo: Edipresse Książki 


Lubimy centra handlowe i wcale nie kryjemy się z tym, że spędzamy tam czas. Co więcej, coraz więcej obszarów naszej aktywności tam przenosimy, poczynając od zakupów, spotkań z przyjaciółmi przy kawie, skorzystania z rozlicznych usług czy oferty kulturalnej, w postaci galerii malarstwa, teatru czy kina. Planując takie wyjście nawet nie bierzemy pod uwagę negatywnych aspektów tego rodzaju galerii handlowych i zagrożenia związanego chociażby ze zgromadzeniem ogromnej ilości ludzi na ograniczonej powierzchni. Tymczasem takie zagrożenie istnieje, choć rzadko daje o sobie znać. Musimy być jednak świadomi tego, jak wielką pokusę stanowią dla wszelkiego rodzaju psychopatów tego typu obiekty, jak bardzo podniecać ich może fakt, iż w krótkim czasie mogą osiągnąć spektakularny efekt czy to podkładając w takim sklepie bombę czy też sięgając po broń… 

sobota, 3 marca 2018

Krystyna Mirek "Światło o poranku"

Tytuł: Światło o poranku
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Edipresse Książki

„To już nie miało dla nikogo znaczenia. Przestali grzebać w starej historii. Oto na ich oczach zaczynała się nowa opowieść. Dla wszystkich.” – niestety mało jest osób, które mogłyby podpisać się pod tymi słowami, dla których byłyby one prawdziwe. Wiele ludzi ma bowiem tendencję do nieustannej analizy przeszłości, do nurzania się w swoim bólu, cierpieniu, co jest o tyle bezowocne, że owa analiza do niczego nie prowadzi, Tymczasem są takie sytuacje, kiedy trzeba odciąć się od przeszłości, pozostawić za sobą wszystko, co przeminęło i zacząć nowy etap. Nawet, jeśli na początku będzie trudno, jeśli będzie to wymagało ogromnej siły woli, to jednak w dłuższej perspektywie czasu będzie opłacalne i otworzy nam szansę, na nowe, wspaniałe rzeczy i ludzi.

sobota, 17 lutego 2018

Sabri Louatah "Dzikusy. Upiór nawiedził Europę "

Tytuł: Dzikusy. Upiór nawiedził Europę 
Autor: Sabri Louatah 
Wydawnictwo: WAB 



„Chwilami mam wrażenie (…), że my wszyscy jesteśmy upiorami. Błąka się w nas nie tylko to, co odziedziczyliśmy po ojcu i matce. Są to różne stare, martwe poglądy, różne strupieszałe wierzenia. Nie żyją w nas, ale weszły nam w krew, nie możemy się ich wyzbyć. Kiedy biorę do ręki gazetę, żeby ją przeczytać, mam wrażenie, że między wierszami pełzają upiory. Po całym kraju snują się upiory, jest ich tyle, ile piasku w morzu... " – te słowa autorstwa Henrika Ibsena przychodzą na myśl, kiedy słuchamy doniesień telewizyjnych, kiedy obserwujemy to, co dzieje się na szczeblach rządowych, kiedy jesteśmy świadkami żenujących zachowań polityków. 

wtorek, 30 stycznia 2018

Linda Bleser "Dom łez'

Tytuł: Dom łez
Autor: Linda Bleser
Wydawnictwo: HarperCollins



„Łatwo można się pogubić, jeśli człowiek wciąż spogląda wstecz, zamiast tam, gdzie podąża. Przeszłości nie można już mienić. Człowiek panuje tylko i wyłącznie nad dniem dzisiejszym” – te mądre słowa niestety zbyt często są przez nas ignorowane, zbyt często zmieniamy swoją codzienność w koszmar nieustannie zastanawiając się, co mogłoby się w niej zmienić, gdybyśmy dokonali innych wyborów, jak mogłaby wyglądać i o ile szczęśliwsi byśmy byli. Nieustannie rozważając zasadność podjętych decyzji, lub też dając się zawładnąć strachowi przed podejmowaniem kolejnych, sami odbieramy sobie prawo do dobrego życia. 

piątek, 17 listopada 2017

Sabri Louatah "Dzikusy. Francuskie wesele"

Tytuł: Dzikusy. Francuskie wesele
Autor: Sabri Louatah
Wydawnictwo: WAB


„Życie to nieustanny stan zawieszenia (…). Ludzie szufladkują cię i myślisz, że to już na zawsze, ze zostałeś zamknięty w więzieniu, w jakimś sennym koszmarze do końca twoich dni, ale to nie prawda. Cokolwiek ludzie mówią nikt, powtarzam, nikt nie wie, co nas czeka potem” – o prawdziwości tych słów nie trzeba nikogo przekonywać, a jednak, kiedy napotykamy je na kartach książki, mogą one nie tylko zaskoczyć, ale i zatrwożyć. Nie warto zatem przywiązywać się do teraźniejszości, do bogactwa czy władzy, bowiem wszystko można stracić w jednej chwili. Przychodzi bowiem taki moment, że ambicje polityczne, fakt przynależności do partyjnego ugrupowania, czy świadomość, że się czegoś nie osiągnęło, przestają mieć znaczenie.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Cecily Wong "Diamentowa góra"

Autor: Cecily Wong
Wydawnictwo: Kobiece


Stara chińska legenda mówi, że każdy mężczyzna i każda kobieta są ze sobą połączeni niewidzialną czerwoną nicią, która jest zawiązana wokół kostek ich obojga. Nić ta łączy kochanków niezależnie od miejsca, czasu i okoliczności. Jeśli nie odnajdą się od razu, a w trakcie swojego życia dokonywać będą błędnych wyborów partnerów, to z każdą taką niewłaściwą decyzją, na nici przybywać będzie jeden supeł. W konsekwencji, maleć też będzie szansa na odnalezienie tej właściwej osoby w doczesnym życiu. Co więcej, owe supły dziedziczony są przez kolejne pokolenia, w których dana osoba już na początku swojego życia ma niewielkie szanse na szczęście u boku ukochanego czy ukochanej. 

wtorek, 11 kwietnia 2017

Cecelia Ahern "Pora na życie"

Tytuł: Pora na życie
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Świat Książki


„Złoszczę się na Ciebie bo nie tylko nie jesteś szczęśliwa, ale jeszcze na domiar złego nie potrafisz sobie wyobrazić, że mogłabyś być. Co uważam za ... smutne" – słowa te, w zdumiewający sposób podsumowujące egzystencję wielu z nas, powinny skłonić do refleksji nad własną codziennością, nad naszym stosunkiem do otaczającej rzeczywistości. Zbyt często bowiem nasze życie ogranicza się tylko do trwania, do monotonnego i bezcelowego funkcjonowania. Pokonujemy trasę z domu do pracy i z pracy do domu, coraz rzadziej angażujemy się w relacje międzyludzkie, ból istnienia zagłuszając używkami czy zakupami. 

piątek, 11 listopada 2016

Tiffany Snow „Nie zawracaj”

Tytuł: Nie zawracaj
Autor: Tiffany Snow
Wydawnictwo: Arkady


„Nie jesteśmy powołani do życia, w którym bezpieczeństwo i wygoda są najwyższym dobrem” – pisała w jednej ze swoich książek Stasi Eldredge. Tak naprawdę prawdziwe życie zaczyna się dopiero wówczas, kiedy wychodzimy poza swoją strefę komfortu, choć niekiedy nie jest to nasza samodzielna decyzja. Zdarzają się bowiem sytuacje, w których to okoliczności warunkują nasz sposób postępowania, albo głęboko wpojone wartości zwyciężają nad zdrowym rozsądkiem. Dlatego właśnie rzucamy się w pogoń za złodziejem, choć rozsądniej byłoby unikać kolejnej z nim konfrontacji, dlatego właśnie, w głębokim poczuciu sprawiedliwości, upominamy się o prawdę.

wtorek, 21 czerwca 2016

Neil Patrick Harris "Autobiografia, w której decydujesz ty"

Autor: Neil Patrick Harris
Wydawnictwo: MT Biznes (Laurum)


Często zastanawiamy się, w jakim momencie swojego życia popełniliśmy błąd, co sprawiło, że znaleźliśmy się właśnie w tym miejscu. Jak potoczyłyby się nasze losy, gdybyśmy w odpowiedniej chwili podjęli dane wyzwanie lub też zaprzestali aktywności, gdybyśmy wyszli z domu bądź w nim zostali, gdybyśmy wybrali inne studia, inne miejsce zamieszkania, inny sklep …Takie dywagacje możemy prowadzić w nieskończoność, nigdy jednak już nie cofniemy czasu by sprawdzić, jakim człowiekiem byśmy byli, dokąd zaprowadziłaby nas alternatywna droga. A szkoda, bowiem możliwość wglądu w swoje wybory i ich konsekwencje mogłaby być niezwykle konstruktywna, pomóc nam w przyszłości, zidentyfikować te zachowania, które tylko pozornie są dla nas korzystne.

środa, 18 maja 2016

Przedpremierowa recenzja: Dana Perino "Dobre wieści"

Tytuł: Dobre wieści
Autor: Dana Perino
Wydawnictwo: Kobiece


Stanowisko rzecznika prasowego jest marzeniem wielu adeptów dziennikarstwa lub filologii, choć fascynujący charakter tej funkcji, a także nieustanny rozwój, który w stanowisko jest wpisany, czynią go dobrym rozwiązaniem również dla innych grup zawodowych. Niestety ostatnie lata i gwałtowne przemiany na scenie gospodarczej i politycznej, zarówno tej krajowej, jak i międzynarodowej pokazały, że obiektywne dziennikarstwo, a także solidni rzecznicy prasowi, odchodzą już powoli do lamusa. Przedstawiciele firm odpowiedzialni za kontakty z prasą popełniają kardynalne błędy, do mediów przedostają się informacje uderzające w dobre imię osób i wizerunek przedsiębiorstw, które nie są w żaden sposób wyjaśniane, zaś strategią polityków powoli staje się brak strategii i kompletny brak poszanowania swoich wyborców.

Dlatego też sztuki dziennikarstwa, a przede wszystkim bycia rzecznikiem prasowym, należy uczyć się od najlepszych i to nie tylko jeśli chodzi o sam warsztat pracy, ale o etyczne podejście oraz wartości, którymi należy się kierować. Jedną z takich postaci, która może stać się pewnym wzorem, a nawet … mentorem, jest Dana Perino, obecnie dziennikarka kanału Fox News oraz współprowadząca The Five. W Polsce, mogliśmy spotkać się z nią w przeszłości głównie dzięki relacjom z Białego Domu, którego była rzecznikiem prasowym w okresie prezydentury George`a W.Busha. Ta wyjątkowa, silna kobieta, była pierwszą republikanką, która została rzecznikiem prasowym Białego Domu i, co więcej, która postanowiła się podzielić swoimi doświadczeniami z szerokim gronem czytelników. Jej książka „Dobre wieści”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to nie tylko wciągająca lektura o tym, w jaki sposób z rancza Wyoming można trafić do Gabinetu Owalnego, ale i książka o niezwykłym człowieku, jakim był George W.Bush, o lojalności i zasadach oraz o kulisach pracy w Białym Domu. Po książkę powinni sięgnąć wszyscy studenci dziennikarstwa, komunikacji, pretendujący do roli rzecznika prasowego, a także osoby piastujące już tę funkcję oraz ci czytelnicy, którzy lubią dobrze napisane i oparte na faktach relacje. 

Pokusiłabym się o określenie książki Perino bibliografią, choć tak naprawdę wymyka się ona wszelkich schematom, Zajdziemy tu bowiem wspomnienia autorki z dzieciństwa, czytamy o dorastaniu na ranczu wśród zwierząt, o wycieczce do Waszyngtonu, którą odbyła jako siedmiolatka, o czasach licealnych i przewodniczeniu samorządowi szkolnemu, a także o studiach na Uniwersytecie Południowym Kolorado, które były czasem wytężonej nauki i żywiołowych dysput toczonych w klubie dyskusyjnym. Ukończenie studiów magisterskich na University of Ilinois Springfield oznaczało dla autorki powrót do Denver i krótki epizod z kelnerowaniem, ale wkrótce otrzymała ona możliwość pracy w biurze poselskim kongresmena Scotta McInnisa w Waszyngtonie, zaś stanowisko to było pierwszym, w drodze do objęcia funkcji rzecznika prasowego. 

Jak pisze Perino: „(…) w Waszyngtonie nawiązuje się kontakty. To tu buduje się sieć znajomości i to dzięki tej pierwszej pracy w końcu zostałam rzecznikiem prasowym Białego Domu”. Zanim jednak do tego doszło, pracowała również dla kongresmena Dana Schaefera z Kolorado, a po powrocie z Anglii, gdzie mieszkała przez pewien czas z mężem, a także po atakach na World Trade Center, została zatrudniona w Departamencie Sprawiedliwości. Posada zastępcy rzecznika prasowego Białego Domu, Tony`ego Snowa, a następnie objęcie po nim stanowiska, to wynik zarówno szczęścia i znalezienia się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, ale i (przede wszystkim) ciężkiej pracy, profesjonalizmu, podejmowania nowych wyzwań i nie uchylania się przed najtrudniejszymi nawet zadaniami. Jej żelazne zasady, niezwykła lojalność, oddanie sprawie, wszystko to procentowało, czyniąc z niej osobę, którą sam George W.Bush obdarzył wielkim zaufaniem i szacunkiem.

„Dobre wieści” jest książką wyjątkową, bowiem nie tylko odsłania przed nami pewne fakty, dotyczące zarówno samej prezydentury Busha, jego podróży, problemów społeczno-gospodarczych i politycznych, ale i zdradza mnóstwo szczegółów technicznych dotyczących stanowiska rzecznika. Autorka, wykorzystując swoje bogate doświadczenie, dzieli się z czytelnikami wskazówkami, jak stać się lepszym w swojej pracy, ale również, jak stać się lepszym człowiekiem. Tym samym jest to jedna z tych pozycji, po które sięga się często, szukając inspiracji, wskazówki dotyczącej danego postępowania czy ewentualnego rozstrzygnięcia spornej kwestii. Dana Perino nie ukrywa zarówno swego konserwatyzmu, jak i wielkiej miłości do kraju, ale także licznych słabości, z którymi – jak każdy człowiek – musi walczyć. Tyle tylko, że w jej przypadku, dzięki wielkiej pasji i zaangażowaniu, a także sile i trwaniu w swych zasadach, walka ta jest często wygrana. Mam nadzieję, że jej książka, stanie się dla wielu z nas przewodnikiem po dobrym i pełnym fascynujących wyzwań życiu.


czwartek, 18 lutego 2016

Krzysztof Piotr Łabenda "Kleszcz "

Tytuł: Kleszcz
Autor: Krzysztof Piotr Łabenda
Wydawnictwo: Psychoskok



„Polityka (…). Liczy się cel ostateczny, wizerunek, a ty masz szansę na coś wielkiego. Takie bzdury jak prawda nie mają tu znaczenia” – te słowa, choć bulwersujące, mogłoby wypowiedzieć wielu polityków i to z każdej opcji. Kto jednak jest ich autorem tym razem? Zanim się o tym przekonamy, musimy być świadomi iż wkraczamy w bagno, bowiem trudno inaczej nazwać świat, w którym liczą się wyłącznie pozory, w którym dla osobistych korzyści poświęca się najbliższe osoby, w którym żądza władzy determinuje wszystkie kolejne kroki, przyćmiewając umysł, odbierając zdrowy rozsądek. 

Książka, która traktuje o tej brudnej grze, jaką jest polityka, powstała w doskonałym momencie, bowiem na jej stronach znajdziemy odzwierciedlenie wszystkich tych absurdów, którymi mamy obecnie do czynienia na szczytach władzy. I choć autor książki „Kleszcz”, Krzysztof Piotr Łabenda, zarzeka się, iż wszelkie podobieństwo do realnych postaci jest przypadkowe, to jednak nie sposób jest powstrzymać się od identyfikacji kolejnych bohaterów – sprzedawczyków, ogarniętych manią wielkości braci, wszechobecnych popleczników każdej z opcji czy ogarniętych pożądaniem sprawców seks-afer. Nad tym wszystkim góruje martyrologiczna historia pewnego wypadku, za który odpowiedzialny jest … 

No właśnie, aby poznać winnego katastrofy samolotu, w której zginęli najważniejsi prominenci w kraju, z prezydentem Aleksandrem Warszawskim włącznie, musimy sięgnąć po opublikowaną nakładem wydawnictwa Psychoskok książkę, zaliczaną do gatunku political fiction (a może nawet reality show). Publikacja jest adresowana do tych czytelników, którzy są otwarci na prawdę, którzy nie należą do wiernych wyznawców jedynej i słusznej opcji politycznej, którzy mają dystans zarówno do siebie, jak i do otaczającej nas rzeczywistości. 

Autor przedstawia nam tytułowego Kleszcza, czyli Józefa Zybertowicza, syna „Trupiarza” i Inkwizytora Sądu Białej Róży. To człowiek całkowicie oddany Partii Pobożnych i Sprawiedliwych, niezwykle aktywny zawodowo z powodu prężnie działających Oddziałów Wzmożonego Wspierania Prawa, które każdego niemal dnia dokonują nowych zatrzymań. Tym razem przed sądem stanąć ma znany z poprzednich książek autora Piotr Bonerski, który popełnił jeden z najcięższych grzechów w kraju – odważył się mieć swoje zdanie i nie było ono zbieżne z interesem aparatu władzy. Zanim jednak dowiemy się, jakie wydarzenia doprowadziły go przed oblicze Inkwizytora, poznamy losy samego Józefa Zybertowicza i jego drogę do kariery.

Kleszcz urodził się z pewnym defektem anatomicznym, który stał się źródłem jego upokorzeń i cierpienia w kolejnych latach. Nie pomagał fakt, iż oprócz małego penisa, był chłopcem wycofanym i nieufnym, ignorowanym przez dzieci oraz nielubianym przez nauczycieli. Samobójcza śmierć ojca również go stygmatyzowała, zaś samotnie wychowująca syna matka nie była w stanie wyrwać go z jego apatii i własnego świata, w którym dorastał. Z każdym rokiem rosło w nim przekonanie o tym, że przyjdzie dzień, w którym objawi swoją wielkość światu. Z każdym rokiem rosła też nienawiść do otoczenia, w tym do pięknej Małgorzaty, córki pułkownika Służby Bezpieczeństwa, która niegdyś odrzuciła jego zakamuflowane zaloty. 

Jesteśmy świadkami szkolnych niepowodzeń Kleszcza, wraz z nim przygotowujemy się do zawodu stoczniowca, obserwujemy jego pracę oraz uczestniczymy w tragicznych wydarzeniach z czerwca 1980, kiedy to groźny wybuch uśmiercił w stoczni osiemnaście osób. Próba zakamuflowania tego wypadku i brak konsekwencji wobec winnych śmierci wznieca w sercu Kleszcza bunt, szybko zduszony przez funkcjonariuszy SB.

W jaki jednak sposób osoba Kleszcza wiąże się z Aleksandrem Warszawskim oraz jego bratem Mirosławem, jaką rolę w tajemniczym wypadku odgrywa nieocenione źródło informacji w osobie Antoniego Koszona, a także o tym, kto i dlaczego boi się Partii Obywatelskiej z Romualdem Zębem na czele dowiemy się z lektury książki „Kleszcz”. Książki kontrowersyjnej, której autorstwo z pewnością łamie Kodeks Prostego Prawa i nie zostałoby rozgrzeszone oraz potwierdzone wpisem do Karty Parafialnej. 

Krzysztof Piotr Łabenda oferuje nam prawdziwy rollercoaster, tak bowiem jawi się świat polityki, w który władza jest obiektem pożądania wartym każdej ceny i każdego poświęcenia – nawet życia. Wątki polityczne przeplatają się tu z obyczajowymi, również Piotr i Małgorzata odciskają swój ślad na kartach historii, zaś zakończenie pozwala mieć nadzieję, że jeszcze o nich usłyszymy. Na uwagę zasługują przede wszystkim wyraziste postacie bohaterów, chciałoby się powiedzieć – karykatury osób z pierwszych stron gazet, obawiam się jednak, że są to raczej wierne portrety ludzi, o których można powiedzieć wszystko tylko nie to, że są godni zaufania. Skomplikowana intryga, nieczyste zagrania polityczne, rządy terroru, który mimo zmiany opcji zmienia tylko formę – to wszystko czyni książkę „Kleszcz” godną uwagi szczególnie tych czytelników, którzy lubują się w politycznych dysputach i aktywnie śledzą sejmowe zapasy w błocie i przysłowiowe rzucanie mięsem. Kończąc książkę chciałoby się jednak zanucić: „tylko kota, kota brak…”.


poniedziałek, 21 grudnia 2015

Greg McKeown "Esencjalista"

Tytuł: Esencjalista
Autor: Greg McKeown
Wydawnictwo: MT Biznes

Co odróżnia osobę nieustannie zajętą od osoby, która pracuje znacznie mniej, ale osiągane przez nią efekty, są lepiej postrzegane? Dlaczego jedni, mimo iż pracują ciężko, wcale nie przybliżają się do realizacji celów, zaś inni, starannie wybierając działania i wcale się nie przemęczając, szybko osiągają pożądane rezultaty? Dlaczego jedni szybko wypalają się w swojej pracy, zaś inni mogą długie lata wykonywać określone czynności i nie odbija się to negatywnie na ich zdrowiu? Kluczem do udzielenia właściwej odpowiedzi, jest tu pojęcie esencjalizmu, czyli strategii „mniej, ale więcej”.

O tym, jak zostać esencjalistą, jak osiągać wyznaczone cele, jak pracować, by się nie przepracować, a także jak – dzięki porządkom w myślach, otoczeniu oraz zadaniach do wykonania – osiągnąć spektakularnie rezultaty, traktuje książka Grega McKeowna, doradcy takich firm, jak Apple, Google, Facebook czy Linkedln. Jest uważany za jednego z najbardziej wpływowych ludzi, a lektura książki „Esencjalista. Mniej, ale lepiej” pozwala nam uświadomić sobie, w jaki sposób tę pozycję osiągnął. Opublikowany nakładem Wydawnictwa MT Biznes poradnik nie jest przeznaczony wyłącznie dla ludzi biznesu bądź też tych, którzy mają aspiracje prowadzić własną firmę. Książka ta winna być lekturą obowiązkową na każdym kierunku studiów, pokazuje bowiem, w jaki sposób wybierać właściwe cele, co daje asertywność, pozwala także kreować właściwe postawy, a także zachęca do … odnalezienia w sobie dziecięcej radości i chęci do zabawy, która jest motorem kreatywności. 

„Droga esencjalizmu nie polega na powzięciu postanowienia noworocznego, by częściej mówić „nie”, zmniejszyć ilość napływającej korespondencji albo opanować nową strategię zarządzania czasem. Chodzi w niej o to, żeby jak najczęściej zatrzymywać się i odpowiadać sobie na pytanie, czy inwestujemy swoje siły i zasoby w odpowiednie przedsięwzięcia” – pisze McKeown wyjaśniając, że tytułowy esencjalizm to tak naprawdę sztuka dokonywania właściwych wyborów. Wymaga to on nas dyscypliny, żelaznej konsekwencji, niekiedy narażania się na niechęć innych, ale ostatecznie postawa taka pozwala skupić się na tym, co jest najważniejsze, a my zyskujemy nie tylko czas, by odpocząć czy realizować swoje pasje, ale też pracujemy na szacunek innych.

Autor zwraca uwagę na przyczyny naszej wielozadaniowości, tak modnej jeszcze kilkanaście lat temu, choć w obecnej rzeczywistości gospodarczej nie przynoszącej już spodziewanych efektów. Mowa tu o „paradoksie sukcesu” czyli przymusie osiągania sukcesów w wielu dziedzinach, zajmowania się wieloma rzeczami, korzystania z każdej pojawiającej się okazji. McKeown dowodzi, że strategia taka jest może skuteczna, ale wyłącznie w krótkich odcinkach czasu, bowiem w perspektywie długookresowej skutkuje brakiem czasu na realizacje zadań naprawdę ważnych i obniżaniem jakości wykonywanej pracy.

Poradnik złożony jest z czterech części, a każda z nich przybliża nam ideę esencjalizmu, a także pomaga nam lepiej dokonywać wyborów, zastanowić się, co naprawdę jest ważne, pozbyć się niechcianych rzeczy z nasze szafy (także tej mentalnej) oraz przyzwyczaić się do selekcji bodźców i możliwości oraz do systematycznej eliminacji przeszkód i dbania o to, by każde działanie wymagało on nas jak najmniej wysiłku. Dzięki licznym przykładom oraz prostemu przekazowi nawet nie zauważamy, jak zaczynamy otwierać się na nowe idee, widzimy logikę omawianych kwestii, zaczynamy rozumieć pewne aspekty rzeczywistości, a także potrafimy wskazać to, co nas rozprasza, co przeszkadza w naszym życiu.

McKeown podkreśla, że droga do myślenia jak esencjalista to proces, dlatego też sama lektura książki niczego w naszym życiu trwale nie zmieni. Autor jednak daje nam do dyspozycji pewną filozofię życia oraz zestaw narzędzi, byśmy mogli sami wprowadzić istotne zmiany, byśmy krok po kroku przybliżali się do realizacji naszych pragnień, do poprawy jakości życia, do tego, by mieć mniej, ale by wszystko było najlepszej jakości. Jestem przekonana, że to jedna z tych książek, które potrafią znacząco odmienić naszą rzeczywistość, odmienić nas samych – jeśli oczywiście na to pozwolimy i podejmiemy wyzwanie. W końcu nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale spodziewane rezultaty są tego warte. Zatem – weniger aber besser, czyli … mniej, ale lepiej niech stanie się od dziś twoim mottem!

środa, 11 listopada 2015

Aleksander Janowski "Pieprz w oczach czyli podśmiewajki "

Tytuł: Pieprz w oczach czyli podśmiewajki 
Autor: Aleksander Janowski 
Wydawnictwo: Psychoskok

„Prawdziwa demokracja to jest niezwykle demokratyczna władza mniejszości, która pod pozorem reprezentowania większości, demokratycznie – jak najbardziej i owszem – wzięła za mordę …” – trudno nie zgodzić się z tą jakże prostą i adekwatną do współczesnej rzeczywistości logiką. Jeśli chcecie poznać więcej takich „złotych myśli”, przekonać się, jak to jest żyć w demokratycznym kraju, jak przeżyć z żoną mającą większość głosów, a także jakie filozoficzne dysputy można toczyć przy piwie (polskim, oczywiście), koniecznie musicie sięgnąć po zbiór felietonów Aleksandra Janowskiego. 

„Pieprz w oczach czyli podśmiewajki”, opublikowane nakładem wydawnictwa Psychoskok, to nie tracące na aktualności teksty, które doskonale odzwierciedlają absurdy polskiej rzeczywistości, upadek władzy i dewaluacje elit, a także stosunek przeciętnego obywatela do rządu. To jedna z tych publikacji, która budzi śmiech, choć – niestety – jest to śmiech poprzez łzy. 

Gorzką pigułkę zwaną codziennym życiem podaje nam dwóch bohaterów felietonów – ich autor, wykształcony i światowy Redaktor („człowiek uczony tu i tam), posiadacz wspaniałej żony, która docenia jego walory i umiejętności oraz pan Jan, absolwent szkoły zawodowej, człowiek o prostym sercu i duszy, choć skomplikowanych problemach. Większość z nich ma swoje źródło w niedoskonałym pożyciu małżeńskim, gadatliwej małżonce Gieniuchnie, chorowitej teściowej Eugenii oraz bredniach sprzedawanych ciemnej masie „w telewizorni”. Spotkania owych panów, to „wieczorne polaków rozmowy” przy kuflu z piwem (za trzy złote dziennie, pieczołowicie wydzielane przez płeć piękną), w trakcie których komentują oni społeczno-gospodarczą sytuację kraju, rozważają kwestię demokracji, konsumpcjonizmu i pogoni za markami, a nawet globalizacji. Nie odrywając się od „zdrowego kolektywa”, trudno nie zgodzić się z wnioskami, jakie po tych rozmowach można wyciągnąć, trudno też nie uśmiechnąć się – niekiedy z podziwem – podążając tokiem myślenia pana Jana. 

W książce, poza felietonami, znajdziemy również wywiad z autorem oraz wybrane wiersze Renaty Grześkowiak, które Janowski poleca naszej uwadze.

„Podśmiewajki” są kolejnym już dowodem na wszechstronność Janowskiego oraz na niezwykły zmysł obserwacji, który z taką swobodą pozwala mu nazywać rzeczy po imieniu, zabarwiając je humorem, niekiedy przerysowując pewne sytuacje, a wszystko po to, by ich sens dotarł do nas z podwójną siłą. Kontrast pomiędzy uczonym Redaktorem i jego poprawnymi politycznie wypowiedziami, a przeciętnym Kowalskim …a właściwie Janem, który w prostych słowach zawiera złożone prawdy, dodaje kolorytu publikacji, czyniąc ją prawdziwym majstersztykiem i stawiając autora na piedestale, wraz z naczelnymi prześmiewcami kraju, takimi jak Daukszewicz czy Pietrzak. Lektura jest również bodźcem do przemyśleń i gorzkich refleksji na temat kondycji Polski, moralności (często podwójnej) elit, a także naszej przyszłości. Jedyne co nam pozostało to „robić swoje” – cytując Wojciecha Młynarskiego oraz …oczekiwać na kolejną książkę Aleksandra Janowskiego.


piątek, 30 października 2015

Andrzej Mleczko „Kto pieprzy ten lepszy”

Tytuł: Kto pieprzy ten lepszy
Autor: Andrzej Mleczko
Wydawnictwo: ISKRY

„Co z tą Polską?” – pyta w swoim programie publicystycznym oraz książce Tomasz Lis, zaś ostatnie przedwyborcze wydarzenia pokazały, iż jest to pytanie niezwykle aktualne. Nienawiść do politycznych przeciwników, negatywny PR, ale również puste obietnice, które nie znajdują pokrycia w kondycji finansowej Polski oraz przeczą prawidłom ekonomii stały się naszą rzeczywistością, tym kraj żył przez ostatnie tygodnie i – niestety – żył będzie co najmniej przez kolejne cztery lata. 

Kiedy głos rozsądku ginie w fali wzajemnych oskarżeń i niekończących się procesów sądowych, być może to obraz ma szanse przemówić do tych, którzy szumnie nazywają się przywódcami oraz do tych, którzy mają potencjał, być może chcą i mogą, ale potrzebują bodźca, który skłoniłby ich do działania. Tym bodźcem może być książka „Kto pieprzy ten lepszy”, w której Andrzej Mleczko niezmiennie obnaża wszystkie absurdy polskiej rzeczywistości, porusza ważkie kwestie dotyczące każdego obywatela. Publikacja Wydawnictwa iskry jest jedną z tych pozycji, która nie traci swojej aktualności pomimo upływu lat, bowiem Polska konsekwentnie zmierza w kierunku dla niej niekorzystnym, zaś kolejni członkowie grupy trzymającej władze zatracili już dawno umiejętność, którą posiadają nawet psy Pawłowa – uczenia się na błędach.

źródło: A.Meczko
Mleczko dzieli swoją książkę na pięć rozdziałów, których każdy poświęcony jest innej tematyce, lecz wszystkie tworzą niepowtarzalną całość, niczym krzywe zwierciadło, w którym odbija się polski naród. Tytułowy „Kto pieprzy ten lepszy” poświęcony jest szeroko pojętemu zagadnieniu seksu, ze szczególnym położeniem nacisku na seksualne dewiacje oraz erotyczne fantazje. Autor „puszcza oko” również do homofonów, do dewotek oraz tych wszystkich, którzy seks uznają za wymysł szatana i zło wcielone – przerysowane sytuacje (i przyrodzenia) mogą gorszyć, ale tylko tych, którzy grzeszą wyłącznie w myślach …

„Zajęcia w plenerze” obejmuje szeroki zakres tematów, zaś autor uczynił bohaterami rysunków przedstawicieli różnych zawodów i osoby sprawujące różne funkcje. Posługując się niekiedy alegorią, niekiedy dosłownie odtwarzając teksty, jakie możemy usłyszeć na ulicach, Mleczno przedstawia nam przekrój polskiego społeczeństwa, a nie zawsze jest to wesoły obraz. Mamy zatem korporacyjne szczury, które biegną pomimo świadomości, że tak naprawdę nie ma mety, komputerowych maniaków, polityków i policjantów, a nawet hieny… o przepraszam – dziennikarzy, spieszących na konferencję prasową. 
źródło: A.Meczko

Od spraw ziemskich odrywamy się w kolejnej części książki, bowiem „Dywagacje metafizyczne: gwarantują nam spotkanie z Wszystkimi Świętymi, a także z Szatanem – każdemu, według zasług. Z kolei w rozdziale „Kraków i okolice” nie brakuje artystyczno-historycznych klimatów, tworzonych nie tylko przez lajkonika czy Smoka Wawelskiego, ale i przez władców oraz legendy i podania. „Krótko i na temat” to zaś dosadne obrazy zjawisk społecznych oraz całe spektrum ludzkich zachowań wobec konkretnych wydarzeń. Wszystko to okraszone sporą dozą humoru (często czarnego humoru) i skłaniające do refleksji nad kondycją swoją oraz społeczeństwa polskiego.

„Kto pieprzy ten lepszy” to kolejny już dowód na niezwykłą zdolność obserwacji oraz trafność diagnozy, jaką Mleczko stawia Polsce. Posługując się satyrycznymi rysunkami, w kilka kreskach autor zawiera to wszystko, co wymaga napiętnowania, to, co nas boli, śmieszy, irytuje. Piękne wydanie książki potęguje jeszcze wrażenia z lektury i jej ponadczasowość. Szkoda tylko, że odpowiedź na pytanie „Co z tą Polską?” nie jest optymistyczna. Nadzieją napawa jedynie fakt, że przynajmniej potrafimy się z siebie śmiać …


poniedziałek, 12 października 2015

Czesław Bielecki "Jest alternatywa"

Tytuł: Jest alternatywa
Autor: Czesław Bielecki
Wydawnictwo: POLITEXT

„Politycy dryfują na fali własnych słów, dbając tylko, żeby nie drażniły opinii publicznej. Rozróżniamy ich po retorycznych ornamentach, po kojącym lub drażniącym stylu narracji. Jakby fakty i liczby nie istniały na przekór politycznym manipulacjom. Jeśli fakty przeczą rzeczywistości, tym gorzej dla faktów” - te słowa stają się szczególnie prawdziwe w okresach natężonego zainteresowania osobami polityków, a raczej zainteresowania polityków tym, by ludzie kupli ich „produkty”. Zdają się nie zauważać, że jedyne, co mają do zaoferowania, to wyuczone populistyczne przemówienia napisane przez spin doktorów oraz mgliste obietnice, które nigdy nie przeradzają się w możliwy do realizacji (i konsekwentnie realizowany) program. Przed nami kolejna wędrówka do urn. Po raz kolejny dokonamy wyboru pomiędzy złym a gorszym zastanawiając się, jak to możliwe, żeby wśród kandydatów nie było żadnego idealisty, żadnego doktora Judyma. Żeby nie było nikogo, kto mógłby sprawić, by Polska znów zaistniała na firmamencie Europy. 

Już sondaże przedwyborcze i frekwencja pokazuje nasz stosunek do władzy i brak wiary w to, że będzie lepiej. Jednocześnie wypada zadać sobie pytanie, jak można było zaprzepaścić to wszystko, co dokonało się pomiędzy rokiem 1979 a 1989? Dlaczego Polska rozmieniła się na drobne, dlaczego rozmyła się w fali dyskusji dotyczących gender, in vitro i tego, czy ksiądz może być gejem? Zapewne wielu Polaków w duchu zadaje sobie te pytania, nie każdy jednak ma w sobie tyle odwagi, by głośno wyrazić swoje wątpliwości co do kierunku, w którym zmierza Polska i – co więcej – spróbować odpowiedzieć na pytanie dotyczące przyczyn powolnej agonii. Taką odwagą odznaczył się Czesław Bielecki, zawierając swoje przemyślenia w opublikowanej nakładem wydawnictwa POLITEXT książce „Jest alternatywa”. Autor – architekt, dr nauk technicznych, autor książek publicystycznych „Głowa” i „Wizja Polski”, powraca na rynek z nowym wydaniem książki, która niepokoi, która burzy iluzoryczny obraz wspaniałej rzeczywistości, jaki roztacza przed nami władza. 

Bielecki bezlitośnie diagnozuje problem, jaki dotyka Polski, a mimo obiektywnego spojrzenia na minione oraz bieżące wydarzenia, trudno uniknąć tu krytyki. Obserwujemy bowiem kraj rządzony przez ludzi unikających jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje działania, podejmowane decyzje. Obserwujemy dewaluację społecznego dobra, zacieranie się granic pomiędzy dobrem a złem, pogłębiający się rozdźwięk pomiędzy biednymi, a bogatymi. Autor pisze o zmarnowanych szansach, o marniejącej i niedoinwestowanej kulturze, o niekompetencji elit politycznych. Za Stasiukiem powtarza: „Wybieramy głupców, żeby nami rządzili, takich samych jak my, bo przy mądrych trzeba się strać (…)” i … trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem.

Wspólnie z autorem zastanawiamy się także nad przyczynami zła, rozważamy kwestię siły w narodowych ramach, debatujemy nad strukturą organizacyjną, skutkującą paraliżem decyzyjnym i umożliwiającą przerzucanie odpowiedzialności. Niezwykle interesujący jest rozdział poświęcony wolnemu rynkowi w kontestacji do interwencjonizmu oraz trzem towarom sztucznym (praca, ziemia i pieniądz). Autor stawia nas również przed koniecznością dokonania rzeczywistych wyborów, takich jak odwaga albo kundlizm czy refleks albo kunktatorstwo. Tej refleksji o podłożu historycznym oraz bieżącym obserwacjom autor nadaje formę swobodnych myśli, zapraszając jednocześnie do polemiki, choć – tak naprawdę – trudno jest polemizować z faktami. Podsumowaniem książki jest Credo Bieleckiego, oparte na wierze w to, że „Polska może być silniejsza i piękniejsza”.

„Jest alternatywa” Czesława Bieleckiego nie jest lekturą łatwą, ale nie dlatego, że wymaga znajomości podstawowych faktów z przeszłości naszego kraju, czy biernego chociaż uczestniczenia w życiu społecznym. Jest lekturą trudną, bowiem otwiera nam oczy na to, czego już dawno przyzwyczailiśmy się ignorować – na robaki toczące Polskę, na hieny żerujące na resztkach, na nasze tchórzostwo i konformistyczną postawę. Dlatego też książkę warto polecić przede wszystkim wyborcom, którzy już niedługo ruszą do urn. Mam nadzieję, że sięgną po nią również politycy i oddając się chwili refleksji zawstydzą się, a następnie bijąc się w pierś, zabiorą do pracy. By już nikt nigdy nie musiał pytać „Co z tą Polską?”


niedziela, 7 czerwca 2015

Alison Wolf "Faktor XX. Jak pracujące kobiety tworzą nowe społeczeństwo"

Tytuł: Faktor XX. Jak pracujące kobiety tworzą nowe społeczeństwo
Autor: Alison Wolf
Wydawnictwo: Muza SA

Emancypacja kobiet, ich prawo do głosu, do decydowania o swoim losie to proces, który trwał przez długie lata. Sytuacja kobiet zmieniała się stopniowo, zarówno w wyniku przemian politycznych, rozwoju cywilizacji, jak i pod wpływem samych kobiet, które nie godziły się na przedmiotowe traktowanie, które głośno domagały się praw. Rewolucja francuska z 1789 r. czy walki o niepodległość w Ameryce Północnej były kamieniami milowymi w walce o równouprawnienie, zaś rozwijający się ruch kobiecy wysuwał żądania przyjmowania kobiet w poczet studentów, równej pracy i płacy, zrównania praw małżonków czy innych uprawnień, które dziś wydaja się nam oczywistością. W wielu krajach kobiety mogą wykonywać już większość zawodów zarezerwowanych dotąd dla mężczyzn, stają się kreatorkami własnych biznesów czy wspinają się po szczeblach korporacyjnej kariery. Czy jednak to wyzwolenie ich spod jarzma rzeczywiście się dokonało, czy przed nami jeszcze daleka droga? Jakie skutki dla mikro- i makrootoczenia spowodowała emancypacja kobiet? Jakie nowe dylematy i ograniczenia niesie dla kobiet równouprawnienie?

środa, 11 lutego 2015

Krystyna Śmigielska "Kochanek pani Grawerskiej"

Tytuł: Kochanek pani Grawerskiej
Autor: Krystyna Śmigielska
Wydawnictwo: Replika



„U nas nigdy nie będzie dobrze. Prywata i korupcja rządzą tym chorym państwem (…)” – słuchając doniesień sejmowych, obserwując bieżące wydarzenia, polityków zmieniających przekonania w zależności od tego, w jakim ugrupowaniu czekają ich większe możliwości i pieniądze, patrząc na kraj uginający się pod irracjonalnymi żądaniami różnych grup zawodowych, te słowa zyskują szczególnej wymowy. Wkładając je w usta jednego ze swoich bohaterów, Krystyna Śmigielska udowodniła, iż jest doskonała obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości. Kolejne afery, korupcje, układy, lobbowanie na rzecz określonych grup czy obszarów, to wszystko stanowi część życia politycznego, choć nie tylko w naszym kraju.
Autorka osadziła jednak akcję „Kochanka pani Grawerskiej” właśnie w Polsce, doskonale dokumentując istniejące realia, czyniąc przez to książkę bardziej autentyczną. Połączenie polityki z miłością daje zaś mieszankę wybuchową, przyciągającą czytelnika do lektury i utrzymującą w nieustannym napięciu. Choć książka nie zaskakuje i nie zachwyca, to jednak pozwala na spędzenie relaksujących chwil. Jeśli do tego sprowokuje do przemyśleń na temat kondycji państwa polskiego i osób na szczeblach władzy, to tym lepiej…
Śmigielska przedstawia nam Martę Grawerską, żonę rzutkiego prezesa spółki Orient, mającego polityczne aspiracje. Dla statusu materialnego poświęciła swoją wolność i niezależność, pozbawiała się prawdziwego uczucia, godząc się na rolę marionetki. „Masz karty kredytowe, samochód, ładny, duży apartament w centrum miasta (…). Dużo nie wymagam! Kiedy trzeba, masz stać przy mnie i dobrze wyglądać” – mówi do niej Grawerski, pokazując rolę i znaczenie, jakie żona odgrywa w jego życiu. Pnący się po szczeblach mężczyzna potrzebuje tylko i wyłącznie reprezentacyjnej towarzyszki, która ociepli jego wizerunek, dopełni wrażenie doskonałego przywódcy, mającego uporządkowane, szczęśliwe życie rodzinne. Takiemu człowiekowi przecież warto zaufać, warto zawierzyć mu swój los – czyż zatem nie jest idealnym kandydatem na polityka?
Samotna i nieszczęśliwa w małżeństwie Marta decyduje się na podjęcie ryzykownej gry, jaką w jej przypadku jest romans. Można się tylko domyślać, w jakim stopniu jego ujawnienie  zburzyłoby wizerunek szczęśliwego małżeństwa i jak rozwścieczyłoby samca alfa, jakim jest Marek. Dlatego Marta decyduje się na potajemne spotkania, a także na wyjazd z dala od terenów, na których mogłaby spotkać kogoś znajomego. Jednak podróż do hotelu, który ma się stać miłosnym gniazdkiem, zmieni całe jej życie, wpływając również na losy osób z jej otoczenia. Zostaje porwana, zaś oprawcy grożą ujawnieniem niechlubnych szczegółów interesów jej męża – są ponoć w posiadaniu kompromitujących dokumentów. Okazuje się, że interesy prowadzone nie tylko przez Marka, ale i współpracujących z nim polityków, nie zawsze były zgodne z literą prawa. Zastanawiacie się, co będzie w stanie poświęcić Marek, by odzyskać żonę? Pytanie powinno raczej brzmieć, czy będzie w stanie coś poświęcić…
„Kochanek pani Grawerskiej” to - pomimo politycznych konotacji - lektura lekka, choć daleka od banału. Mamy wartko toczącą się akcję, mamy ludzi uwikłanych w nielegalne interesy, wątki korupcjogenne, brawurowe porwanie oraz zdesperowaną i łaknąca miłości kobietę. Autorka mistrzowsko stopniuje napięcie, przykuwając naszą uwagę i wciągając w ryzykowną grę. Niestety, wszystkie te atuty są umniejszone przez postać głównej bohaterki, która nie tylko nie budzi mojej sympatii, ale napawa mnie wręcz niechęcią.
Trudno zrozumieć rozczarowanie Marty, która nie powinna mieć złudzeń co do jej roli u boku męża. Trudno słuchać jej narzekań, będąc jednocześnie świadomym, jak wielką wagę przywiązuje do materialnej strony bytu. Jej konwersacja z porywaczami, jej zachowanie w niewoli razi swoją sztuczności, irracjonalnością, a kulminacją tego jest romans z jednym z nich. O wiele bardziej autentyczny jest Marek, który nie kryje swojej chorej ambicji i żądzy posiadania władzy. Marta mówi o nim: „(…) to zagubiony człowiek. Uchwycił się władzy i z niej chce czerpać siłę (…). Brak mu ideałów, on w nic nie wierzy”. I w tym swoim braku wiary jest tak prawdziwy …
Mimo mojego rozczarowania konstrukcją osoby Marty, która odebrała mi przyjemność płynącą z lektury powieści, nie mogę nie docenić kunsztu autorki. Doskonale skonstruowana fabuła, wątki splatające się ze sobą w logiczny ciąg zdarzeń i elektryzująca mieszkanka tematów stanowią powód, dla którego po kolejną książkę pisarki z pewnością sięgnę. Zanim jednak pojawi się ona na rynku, pozostaje mi zapoznać się z poprzednimi tytułami jej autorstwa.