Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2020

Daniel Silva "Nowa dziewczyna"

Tytuł: Nowa dziewczyna
Autor: Daniel Silva
Wydawnictwo: HarperCollins


Najtrudniejszymi do rozwiązania konfliktami są te, gdzie racjonalne argumenty nie są w stanie zmienić czyjegoś zdania, przekonać do swoich racji. Konflikty te dotyczą zwykle religii, władzy i pieniędzy, a niekiedy wszystkich tych spraw jednocześnie. Jeśli nie działają zwykłe środki, sięga się po agresję. Stąd biorą się konflikty zbrojne, stąd próby przejęcia mienia drugiej osoby, uderzenia tam, gdzie zaboli najbardziej. Dlatego też często przeciwnicy posuwają się do takich działań, jak porwania – by wymusić zmianę decyzji, określony sposób postępowania lub po prostu zemścić się na kimś i pokazać przewagę. 

wtorek, 21 stycznia 2020

Tomasz Sekielski „Sejf”

Tytuł: Sejf (tom 1-3)
Autor: Tomasz Sekielski 
Wydawnictwo: Rebis 



Nie ma chyba osoby, która nie kojarzy Tomasz Sekielskiego, gwiazdy TVN. Nawet, jeśli ktoś nie posiada telewizora i bojkotuje komercyjne stacje musiał słyszeć o ubiegłorocznym sensacyjnym filmie dokumentalnym pt. „Tylko nie mów nikomu”, którego Sekielski był scenarzystą i reżyserem. Opisujący wykorzystywanie seksualne dzieci w kościele katolickim w Polsce film nie tylko bulwersował, ale też rozpoczął ogólnokrajową dyskusję, zwracając uwagę na ten od wieków ukrywany przez kościół proceder. Co jednak Sekielski ma wspólnego z powieścią? Czy dziennikarz śledczy może napisać dobrą powieść zamiast reportażu? 

sobota, 9 lutego 2019

James Patterson, Bill Clinton "Gdzie jest prezydent"

Tytuł: Gdzie jest prezydent 
Autor: James Patterson, Bill Clinton 
Wydawnictwo: Znak 



Apokaliptyczne wizje już wielokrotnie pojawiały się w przepowiedniach, zaś świat zamierał w oczekiwaniu na swój koniec. Zagrożenie miało nadejść z różnych stron – w zależności od autora przepowiedni – miała to być kolejna wojna światowa i związane z nią (bądź od niej niezależne) skażenie chemiczne lub biologiczne, ocieplenie klimatu, bądź milenijny koniec wszystkiego, za sprawą braku wiedzy na temat reakcji oprogramowania, na zmianę daty z 1999 na 2000 rok. 

piątek, 27 kwietnia 2018

Wojciech Kulawski "Lista sześciu"

Autor: Wojciech Kulawski
Wydawnictwo: CM



„Zwycięzcami mogą zostać tylko ci, którzy w drodze po chwałę, gotowi są wszystko stracić” – te słowa doskonale oddają skłonność do ryzyka, a właściwie gotowość na ryzyko osób, które wiele w życiu osiągnęły. Warto jeszcze dodać, że ryzyko przynosi wówczas najlepsze rezultaty, kiedy je dokładnie poznamy, kiedy zabezpieczymy się przed zagrożeniami i kiedy mamy wyjście awaryjne. Tylko nieliczne przypadki gry va banque, tylko czasami wyłożenie wszystkich kart, jest opłacalne. W pozostałych przypadkach ryzyko powinno zostać poddane analizie, powinny też zostać podjęte środki zapobiegawcze bądź minimalizujące stratę. 

czwartek, 6 lipca 2017

Krzysztof P. Łabenda "Przetrwać noc"

Autor: Krzysztof P. Łabenda
Wydawnictwo: Psychoskok



„Miejsce dla wszelkiego rodzaju kombinatorów, przestępców w białych kołnierzykach i zwyczajnych bandziorów jest za kratami. Uczciwi ludzie nie muszą obawiać się prowokacji, bo jej nie ulegną. Jednostki słabe, zdemoralizowane muszą być eliminowane ze społeczeństwa. Prewencyjnie” – wbrew pozorom nie jest to stare przemówienie Stalina czy Hitlera, ale jednego ze współczesnych przywódców państwa. Rządy terroru, indoktrynacji, propagandy, niemalże powrót do gospodarki centralnie planowanej – jakieś skojarzenia? Tak, to oczywiście filozofia partii Pobożnych i Sprawiedliwych, armii plujących jadem karierowiczów i uzurpatorów, rządzących krzyżem i pejczem niemalże.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Pieter Aspe "Kwadrat zemsty"

Tytuł: Kwadrat zemsty
Autor: Pieter Aspe
Wydawnictwo: Videograf


Są takie miejsca na ziemi, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Jednym z nich jest romantyczna Brugia, nie bez przyczyny zwana Wenecją Północy lub flamandzką Wenecją. Turyści kochają jej średniowieczną zabudowę, zabytkowe centrum, a także bogatą kolekcję malarstwa flamandzkiego. Ale nawet do Brugii dotarła korupcja i przestępczość, nawet tutaj czai się występek i zło.

Doskonale o tym wie komisarz Pieter Van In, któremu przyszło prowadzić zagadkowe śledztwo, będące najwyraźniej aktem zemsty. Ofiarą padła rodzina jednego z najbardziej wpływowych członków lokalnej społeczności, Ludovica Degroofa, szanowanego katolika, Rycerza Zakonu Msaltańskiego, donatora wielu kościelnych organizacji, a w rzeczywistości – despoty i zboczeńca. Cła sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, niż można by sądzić po włamaniu do sklepu jubilerskiego, prowadzonego przez syna Degroofa. W śledztwie pomaga komisarzowi piękna Hannelore Martens, zastępca prokuratora, zaś o tajemnicach Brugii przeczytać możemy we wciągającej powieści „Kwadrat zemsty”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf książka Pietera Aspe to pierwszy tom cyklu z Van Innem w tle, a zarazem pasjonująca przygoda i łamigłówka, której rozwiązanie zaskakuje. To powieść lekka, ale daleka od banału, dlatego nawet najbardziej wymagający wielbiciele kryminalnych historii nie będą mogli się od niej oderwać. 

poniedziałek, 30 maja 2016

Wojciech Wójcik "Nikomu nie ufaj"

Autor: Wojciech Wójcik
Wydawnictwo: ZYSK i S-ka


Mówi się, że pewna jest tylko niepewność i właśnie te słowa przychodzą na myśl obserwując przemiany społeczno-gospodarcze, kursy walut, zachowania reprezentantów państwa na arenie politycznej czy nawet … poszczególnych ludzi w naszym otoczeniu. Te wszystkie uwarunkowania sprawiają, że nigdy nie możemy przewidzieć dokładnie rozwoju wydarzeń, a jedyne działanie, jakie możemy wykonać, to minimalizacja ryzyka poprzez rozpoznanie jak największej ilości wariantów, szczególnie tych o negatywnej wymowie. Jak zatem w takich warunkach można prowadzić działalność wywiadowczą? Jak prowadzić dochodzenie i ścigać przestępców, skoro dawno już pozbyli się oni atrybutów typowego zbira i przebrali się w garnitury oraz mundury? Komu zaufać, kiedy świat wydaje się pełen wrogich istot?

Na te pytania będzie musiał odpowiedzieć Marek, młody funkcjonariusz ABW, kierowany idealistycznymi pobudkami bohater porywającej książki autorstwa Wojciecha Wójcika. Kryminalna powieść „Nikomu nie ufaj” obnaża kulisy działania polskich służb specjalnych oraz powiązania świata polityki, biznesu z … przestępczym środowiskiem. Opublikowana nakładem wydawnictwa ZYSK powieść ma szanse trwale zapisać się w historii polskiego kryminału, jest również gotowym materiałem na scenariusz filmowy. Czytelnicy, którzy z zapartym tchem oglądali „Psy” Pasikowskiego czy „Służby specjalne” w reżyserii Vegi, z pewnością chłonąć będą zarówno atmosferę książki, jak i dostrzegać prawdopodobieństwo rozgrywających się wydarzeń. 

Marka, pracownika Departamentu Analiz w ABW poznajemy w chwili, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach zostaje oddelegowany do służby w Departamencie Operacyjno-Śledczym. Nie jest ani gotowy mentalnie ani merytorycznie do pracy w terenie, jego domeną jest analiza informacji i wyszukiwanie powiązań pomiędzy określonymi danymi oraz faktami. To on jest autorem raportu dotyczącego wydawania przez Ministerstwo Środowiska decyzji koncesyjnych, ale nigdy się nie spodziewał, że owo opracowanie – odrzucone zresztą przez przełożonych z braku poparcia tez dowodami – zwróci na jego osobę uwagę innego departamentu. 

Opisywana przez niego spółka Gazostar, jedna z trzech spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa, funkcjonujących w branży paliwowo-gazowej, jest w niezwykle zawiły sposób powiązana ze zbywaniem gruntów w pewnych rejonach Polski i to po zaskakujących cenach. Pozornie proste zadanie, czyli rozmowa z wójtem gminy Rytwino, Alfredem Gierszem, zamieszanym w handel ziemią za nikły procent jej wartości, zmienia się w koszmar, który wydaje się nie mieć końca. Marek wpada na trop afery, której zakres wykracza daleko poza łamanie prawa podczas organizowania przetargów, a w trakcie akcji ginie dwóch jego kolegów. Co więcej, również on sam znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, tym większym, iż pomimo niezrozumiałego rozkazu przełożonych, decyduje się prowadzić dochodzenie na własną rękę. 

Co wspólnego z przeciętnym urzędnikiem w małej gminie ma znany polityk o kryształowej reputacji, były minister gospodarki, a obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego? W jaki sposób ze sprawą powiązany jest ojciec Marka, który wiele lat temu popełnił samobójstwo? Jaki związek z handlem ziemią ma zaginiony tir pełen narkotyków i rozbicie czeczeńskiej siatki przemytników? Czy te wszystkie, pozornie niezwiązane ze sobą wątki, mają wspólny mianownik? To tylko kilka pytań rodzących się podczas lektury powieści, która angażuje nasze emocje, zmusza do wykazania się zdolnościami dedukcyjnymi, by i tak ostatecznie udowodnić, że środowisko przestępcze, niezależnie od tego, kim są jego reprezentanci, rządzi się własnymi prawami…

Książka „Nikomu nie ufaj” ma szanse wpędzić nas w paranoję, bowiem poddaje w wątpliwość zarówno uczciwość przeciętnych obywateli, jak i tych, którzy stoją na czele wielkich firm, a nawet samego państwa. Doskonale skonstruowana fabuła nie pozwala na dekoncentrację, a narracja w pierwszej osobie umożliwia przeżywanie emocji wraz z głównym bohaterem. Również i jego kreacja jest na wysokim poziomie - poznajemy mężczyznę potężnej postury, funkcjonariusza ABW, a jednocześnie romantycznego, nawet lekko nieśmiałego człowieka, który zostaje zmuszony nie tylko do poznania siebie, ale również prawdy o swoim ojcu. Obecne wydarzenia wydają się być bowiem powiązane z przeszłością, zagrożenie rośnie z minuty na minutę, a tymczasem liczba osób, którym Marek może zaufać – maleje. Jak zakończy się ta historia? Dowiecie się z doskonałej książki Wojciecha Wójcika, mam nadzieję, że nie ostatniej stworzonej przez autora w tym klimacie… 

środa, 18 maja 2016

Przedpremierowa recenzja: Dana Perino "Dobre wieści"

Tytuł: Dobre wieści
Autor: Dana Perino
Wydawnictwo: Kobiece


Stanowisko rzecznika prasowego jest marzeniem wielu adeptów dziennikarstwa lub filologii, choć fascynujący charakter tej funkcji, a także nieustanny rozwój, który w stanowisko jest wpisany, czynią go dobrym rozwiązaniem również dla innych grup zawodowych. Niestety ostatnie lata i gwałtowne przemiany na scenie gospodarczej i politycznej, zarówno tej krajowej, jak i międzynarodowej pokazały, że obiektywne dziennikarstwo, a także solidni rzecznicy prasowi, odchodzą już powoli do lamusa. Przedstawiciele firm odpowiedzialni za kontakty z prasą popełniają kardynalne błędy, do mediów przedostają się informacje uderzające w dobre imię osób i wizerunek przedsiębiorstw, które nie są w żaden sposób wyjaśniane, zaś strategią polityków powoli staje się brak strategii i kompletny brak poszanowania swoich wyborców.

Dlatego też sztuki dziennikarstwa, a przede wszystkim bycia rzecznikiem prasowym, należy uczyć się od najlepszych i to nie tylko jeśli chodzi o sam warsztat pracy, ale o etyczne podejście oraz wartości, którymi należy się kierować. Jedną z takich postaci, która może stać się pewnym wzorem, a nawet … mentorem, jest Dana Perino, obecnie dziennikarka kanału Fox News oraz współprowadząca The Five. W Polsce, mogliśmy spotkać się z nią w przeszłości głównie dzięki relacjom z Białego Domu, którego była rzecznikiem prasowym w okresie prezydentury George`a W.Busha. Ta wyjątkowa, silna kobieta, była pierwszą republikanką, która została rzecznikiem prasowym Białego Domu i, co więcej, która postanowiła się podzielić swoimi doświadczeniami z szerokim gronem czytelników. Jej książka „Dobre wieści”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to nie tylko wciągająca lektura o tym, w jaki sposób z rancza Wyoming można trafić do Gabinetu Owalnego, ale i książka o niezwykłym człowieku, jakim był George W.Bush, o lojalności i zasadach oraz o kulisach pracy w Białym Domu. Po książkę powinni sięgnąć wszyscy studenci dziennikarstwa, komunikacji, pretendujący do roli rzecznika prasowego, a także osoby piastujące już tę funkcję oraz ci czytelnicy, którzy lubią dobrze napisane i oparte na faktach relacje. 

Pokusiłabym się o określenie książki Perino bibliografią, choć tak naprawdę wymyka się ona wszelkich schematom, Zajdziemy tu bowiem wspomnienia autorki z dzieciństwa, czytamy o dorastaniu na ranczu wśród zwierząt, o wycieczce do Waszyngtonu, którą odbyła jako siedmiolatka, o czasach licealnych i przewodniczeniu samorządowi szkolnemu, a także o studiach na Uniwersytecie Południowym Kolorado, które były czasem wytężonej nauki i żywiołowych dysput toczonych w klubie dyskusyjnym. Ukończenie studiów magisterskich na University of Ilinois Springfield oznaczało dla autorki powrót do Denver i krótki epizod z kelnerowaniem, ale wkrótce otrzymała ona możliwość pracy w biurze poselskim kongresmena Scotta McInnisa w Waszyngtonie, zaś stanowisko to było pierwszym, w drodze do objęcia funkcji rzecznika prasowego. 

Jak pisze Perino: „(…) w Waszyngtonie nawiązuje się kontakty. To tu buduje się sieć znajomości i to dzięki tej pierwszej pracy w końcu zostałam rzecznikiem prasowym Białego Domu”. Zanim jednak do tego doszło, pracowała również dla kongresmena Dana Schaefera z Kolorado, a po powrocie z Anglii, gdzie mieszkała przez pewien czas z mężem, a także po atakach na World Trade Center, została zatrudniona w Departamencie Sprawiedliwości. Posada zastępcy rzecznika prasowego Białego Domu, Tony`ego Snowa, a następnie objęcie po nim stanowiska, to wynik zarówno szczęścia i znalezienia się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, ale i (przede wszystkim) ciężkiej pracy, profesjonalizmu, podejmowania nowych wyzwań i nie uchylania się przed najtrudniejszymi nawet zadaniami. Jej żelazne zasady, niezwykła lojalność, oddanie sprawie, wszystko to procentowało, czyniąc z niej osobę, którą sam George W.Bush obdarzył wielkim zaufaniem i szacunkiem.

„Dobre wieści” jest książką wyjątkową, bowiem nie tylko odsłania przed nami pewne fakty, dotyczące zarówno samej prezydentury Busha, jego podróży, problemów społeczno-gospodarczych i politycznych, ale i zdradza mnóstwo szczegółów technicznych dotyczących stanowiska rzecznika. Autorka, wykorzystując swoje bogate doświadczenie, dzieli się z czytelnikami wskazówkami, jak stać się lepszym w swojej pracy, ale również, jak stać się lepszym człowiekiem. Tym samym jest to jedna z tych pozycji, po które sięga się często, szukając inspiracji, wskazówki dotyczącej danego postępowania czy ewentualnego rozstrzygnięcia spornej kwestii. Dana Perino nie ukrywa zarówno swego konserwatyzmu, jak i wielkiej miłości do kraju, ale także licznych słabości, z którymi – jak każdy człowiek – musi walczyć. Tyle tylko, że w jej przypadku, dzięki wielkiej pasji i zaangażowaniu, a także sile i trwaniu w swych zasadach, walka ta jest często wygrana. Mam nadzieję, że jej książka, stanie się dla wielu z nas przewodnikiem po dobrym i pełnym fascynujących wyzwań życiu.


czwartek, 18 lutego 2016

Krzysztof Piotr Łabenda "Kleszcz "

Tytuł: Kleszcz
Autor: Krzysztof Piotr Łabenda
Wydawnictwo: Psychoskok



„Polityka (…). Liczy się cel ostateczny, wizerunek, a ty masz szansę na coś wielkiego. Takie bzdury jak prawda nie mają tu znaczenia” – te słowa, choć bulwersujące, mogłoby wypowiedzieć wielu polityków i to z każdej opcji. Kto jednak jest ich autorem tym razem? Zanim się o tym przekonamy, musimy być świadomi iż wkraczamy w bagno, bowiem trudno inaczej nazwać świat, w którym liczą się wyłącznie pozory, w którym dla osobistych korzyści poświęca się najbliższe osoby, w którym żądza władzy determinuje wszystkie kolejne kroki, przyćmiewając umysł, odbierając zdrowy rozsądek. 

Książka, która traktuje o tej brudnej grze, jaką jest polityka, powstała w doskonałym momencie, bowiem na jej stronach znajdziemy odzwierciedlenie wszystkich tych absurdów, którymi mamy obecnie do czynienia na szczytach władzy. I choć autor książki „Kleszcz”, Krzysztof Piotr Łabenda, zarzeka się, iż wszelkie podobieństwo do realnych postaci jest przypadkowe, to jednak nie sposób jest powstrzymać się od identyfikacji kolejnych bohaterów – sprzedawczyków, ogarniętych manią wielkości braci, wszechobecnych popleczników każdej z opcji czy ogarniętych pożądaniem sprawców seks-afer. Nad tym wszystkim góruje martyrologiczna historia pewnego wypadku, za który odpowiedzialny jest … 

No właśnie, aby poznać winnego katastrofy samolotu, w której zginęli najważniejsi prominenci w kraju, z prezydentem Aleksandrem Warszawskim włącznie, musimy sięgnąć po opublikowaną nakładem wydawnictwa Psychoskok książkę, zaliczaną do gatunku political fiction (a może nawet reality show). Publikacja jest adresowana do tych czytelników, którzy są otwarci na prawdę, którzy nie należą do wiernych wyznawców jedynej i słusznej opcji politycznej, którzy mają dystans zarówno do siebie, jak i do otaczającej nas rzeczywistości. 

Autor przedstawia nam tytułowego Kleszcza, czyli Józefa Zybertowicza, syna „Trupiarza” i Inkwizytora Sądu Białej Róży. To człowiek całkowicie oddany Partii Pobożnych i Sprawiedliwych, niezwykle aktywny zawodowo z powodu prężnie działających Oddziałów Wzmożonego Wspierania Prawa, które każdego niemal dnia dokonują nowych zatrzymań. Tym razem przed sądem stanąć ma znany z poprzednich książek autora Piotr Bonerski, który popełnił jeden z najcięższych grzechów w kraju – odważył się mieć swoje zdanie i nie było ono zbieżne z interesem aparatu władzy. Zanim jednak dowiemy się, jakie wydarzenia doprowadziły go przed oblicze Inkwizytora, poznamy losy samego Józefa Zybertowicza i jego drogę do kariery.

Kleszcz urodził się z pewnym defektem anatomicznym, który stał się źródłem jego upokorzeń i cierpienia w kolejnych latach. Nie pomagał fakt, iż oprócz małego penisa, był chłopcem wycofanym i nieufnym, ignorowanym przez dzieci oraz nielubianym przez nauczycieli. Samobójcza śmierć ojca również go stygmatyzowała, zaś samotnie wychowująca syna matka nie była w stanie wyrwać go z jego apatii i własnego świata, w którym dorastał. Z każdym rokiem rosło w nim przekonanie o tym, że przyjdzie dzień, w którym objawi swoją wielkość światu. Z każdym rokiem rosła też nienawiść do otoczenia, w tym do pięknej Małgorzaty, córki pułkownika Służby Bezpieczeństwa, która niegdyś odrzuciła jego zakamuflowane zaloty. 

Jesteśmy świadkami szkolnych niepowodzeń Kleszcza, wraz z nim przygotowujemy się do zawodu stoczniowca, obserwujemy jego pracę oraz uczestniczymy w tragicznych wydarzeniach z czerwca 1980, kiedy to groźny wybuch uśmiercił w stoczni osiemnaście osób. Próba zakamuflowania tego wypadku i brak konsekwencji wobec winnych śmierci wznieca w sercu Kleszcza bunt, szybko zduszony przez funkcjonariuszy SB.

W jaki jednak sposób osoba Kleszcza wiąże się z Aleksandrem Warszawskim oraz jego bratem Mirosławem, jaką rolę w tajemniczym wypadku odgrywa nieocenione źródło informacji w osobie Antoniego Koszona, a także o tym, kto i dlaczego boi się Partii Obywatelskiej z Romualdem Zębem na czele dowiemy się z lektury książki „Kleszcz”. Książki kontrowersyjnej, której autorstwo z pewnością łamie Kodeks Prostego Prawa i nie zostałoby rozgrzeszone oraz potwierdzone wpisem do Karty Parafialnej. 

Krzysztof Piotr Łabenda oferuje nam prawdziwy rollercoaster, tak bowiem jawi się świat polityki, w który władza jest obiektem pożądania wartym każdej ceny i każdego poświęcenia – nawet życia. Wątki polityczne przeplatają się tu z obyczajowymi, również Piotr i Małgorzata odciskają swój ślad na kartach historii, zaś zakończenie pozwala mieć nadzieję, że jeszcze o nich usłyszymy. Na uwagę zasługują przede wszystkim wyraziste postacie bohaterów, chciałoby się powiedzieć – karykatury osób z pierwszych stron gazet, obawiam się jednak, że są to raczej wierne portrety ludzi, o których można powiedzieć wszystko tylko nie to, że są godni zaufania. Skomplikowana intryga, nieczyste zagrania polityczne, rządy terroru, który mimo zmiany opcji zmienia tylko formę – to wszystko czyni książkę „Kleszcz” godną uwagi szczególnie tych czytelników, którzy lubują się w politycznych dysputach i aktywnie śledzą sejmowe zapasy w błocie i przysłowiowe rzucanie mięsem. Kończąc książkę chciałoby się jednak zanucić: „tylko kota, kota brak…”.


środa, 10 lutego 2016

Maurycy Nowakowski "Plagiat"

Tytuł: Plagiat
Autor: Maurycy Nowakowski
Wydawnictwo: Videograf


Niekiedy jedynym sposobem, by wyrazić swoje zdanie, by przekonać opinię publiczną do swoich racji, by pokazać się światu i zachęcić do zmiany poglądów lub do aktywności w danej sferze, jest wyjście na ulice. Oczywiście taka manifestacja powinna odbywać się w duchu prawa, zgodnie z normami życia społecznego, w żaden sposób nikogo nie obrażać, nie szkalować. Niestety, niektórzy traktują manifestacje do wyładowania swojej frustracji, złości, agresji, szukają pretekstu do wdania się w bójkę, do skrzywdzenia kogoś, do zniszczenia wszystkiego co piękne i wartościowe. Niezmiernie często środki masowego przekazu podają informację o grupach, które dezorganizują marsz, które traktują go sposobność, do zdyskredytowania samych maszerujących oraz wszystkiego, co sobą reprezentują. 

Czy właśnie tak było w trakcie manifestacji kulturalnej Wrocław Otwartym Sercem Europy, odbywającej się na ulicach miasta? Czy grupa nazistów, reprezentujących Serca Biało-Czerwone, rzekomych obrońców polskości, rzeczywiście wierzy w głoszone przez siebie hasła, czy też może skrajnie prawicowe ruchy istnieją wyłącznie po to, by niszczyć dotychczasowy porządek? Jak głęboko sięga ich nienawiść do ludzi, do demokracji i czy w imię swoich idei są w stanie … zabić? Faktem jest, iż zamieszki podczas wrocławskiego marszu skutkują dwoma zgonami. Ginie para studentów Europejskiej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Komunikacji, będących zarazem propagatorami imprezy. Młodzi, zakochani w sobie ludzie, byli wybitnymi jednostkami, które miały szansę na wspaniałą karierę. Czemu zatem zginęli? Być może znaleźli się w niewłaściwym miejscu i czasie, być może narazili się komuś przypadkowo, a może skrycie pozostawali w kontakcie z nazistami i morderstwo było zemstą na dekonspirację tajnego planu grupy? 

O tym, jaki tak naprawdę motyw kryje się za tymi tragicznymi zgonami pisze Maurycy Nowakowski w rewelacyjnej powieści kryminalnej „Plagiat”. Autor dał się już poznać jako wytrawny znawca ludzkiej psychiki oraz mistrz kreacji słowa w książce „Okrągły przekręt”, traktującej o korupcji w świecie sportu, jednak dopiero najnowsza pozycja, opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf, wynosi go na pozycję prawdziwego mistrza kryminałów, dorównującego najlepszym polskim autorom. Po książkę śmiało mogą sięgnąć wielbiciele gatunku, bowiem wraz z nią otrzymują zestaw intrygujących zagadek, które stanowią prawdziwe wyzwanie, ale i zmuszają do smutnej refleksji na temat kondycji polskich uczelni, działań policji czy też stanu naszego państwa, w którym nie brak jest sprzedawczyków i intrygantów. 

Zarówno policja jak i media są przekonane, że za śmiercią Wojtka Krzykowskiego i Barbary Świątnickiej stoją naziści. Jednak fakt, że do ich zamordowania użyto noża, nie daje spokoju młodemu dziennikarzowi gazety kulturalnej „Korespondent”. Zbierając materiały do artykułu odkrywa on powiązania pomiędzy studentami, a ich wykładowczynią, niejaką Anitą Komar, jedną z najlepszych specjalistek public relations, mistrzynią „czarnego PR”. To właśnie ona, wraz z zamordowanymi studentami, zajmowała się promocją marszu, choć nie było to jedyne zlecenie, które dla niej realizowali. Zdołali oni również ustalić dla niej pewne fakty związane z osobą wrocławskiego polityka, Pawła Konopki, lidera oddziału Polskiej Partii Narodowej. Pół roku wcześniej został on oskarżony przez jedną z radnych o kontakty z neonazistami i choć ostatecznie nie postawiono mu zarzutów, to konsekwentnie gromadzonych po rozprawie materiałów wystarczy, by zniszczyć zarówno jego polityczną karierę, jak i jego. Właśnie ta aktywność wydaje się być motywem zbrodni szczególnie, że niedługo trzeba czekać na kolejną śmierć – na terenie swojej posesji, w samochodzie męża, ginie Anita Komar, zaś podłożony ładunek wybuchowy wskazuje na celowe działanie. Niestety policja nie dostrzega związku pomiędzy tymi zgonami, zaś funkcjonariusze trwonią czas na przesłuchania aresztowanych bojówkarzy…

Jednak zanim wskażemy winnego, zanim wydamy wyrok, warto się zastanowić, co wspólnego z tymi wydarzeniami ma wojna o stanowisko rektora Europejskiej Wyższej Szkoły Dziennikarstwa i Komunikacji oraz jakie tajemnice skrywają dwie niezwykle zawzięte i chorobliwie pragnące władzy kandydatki. Prowadzący dziennikarskie śledztwo Marcin Faron wciąż trafia na nowe tropy, nowe afery, zaś o tym, jak blisko jest prawdy może świadczyć stan jego mieszkania, które zostało splądrowane, a także brutalna napaść na samego dziennikarza. To wszystko składa się na wciągającą fabułę z zaskakującym zakończeniem, choć tak naprawdę wcale nam się nie spieszy do poznania tożsamości mordercy. Dywagacje dotyczące sprawcy, kolejne tematy i osoby, które pojawiają się w związku ze zgonami, a także sam klimat powieści sprawiają, że lektura jest zarówno interesującym doświadczeniem, jak i prawdziwym wyzwaniem.

Postacie „Plagiatu” oddychają, przechadzają się ulicami Wrocławia, mordują, a ich istnieniu towarzyszy cała gama emocji. W niczym nie przypominają figur z papier-mâché, dlatego też ich portrety są niezwykle realistyczne, wraz z wszystkimi słabościami, niekiedy prowadzącymi do zguby. Wartko tocząca się akcja, nowe wątki, które w niezwykle przemyślany sposób splatają się ze sobą, stanowią kolejne atuty książki, a nie bez znaczenia jest też niezwykły klimat, który udało się Nowakowskiemu wykreować. Sporo tu muzyki rockowej, sporo odniesień do kultury, sztuki, polityki, sporo realiów pracy dziennikarskiej, a także celnych spostrzeżeń dotyczących otaczającej nasz rzeczywistości. Po lekturze powieści nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko wypatrywać kolejnej książki autora, oglądając się przy tym za siebie – w końcu nigdy nie wiadomo, komu możemy się narazić po nią sięgając …


wtorek, 26 stycznia 2016

Aleksander Janowski "Reportaż z życia. Część 2"

Tytuł: Reportaż z życia. Część 2
Autor: Aleksander Janowski
Wydawnictwo: Psychoskok


„Miał ojciec trzech synów … Dwóch było mądrych, a trzeci … Dyplomata…” – to tylko jeden ze smaczków zawartych w pełnej humoru (niekiedy czarnego) oraz niezwykle wnikliwych analiz i obserwacji książce autorstwa Aleksandra Janowskiego. Urodzony nad Niemnem autor z dyplomem magistra z ekwiwalencji tłumaczeniowej na Wydziale Lingwistyki UW, ma w swoim dorobku zawodowym m.in. pracę dla MSZ jako tłumacz oraz czteroletni pobyt w Moskwie w charakterze członka zespołu politycznego ambasady polskiej, a także … kilka znakomitych publikacji. 

O niezwykle burzliwych, również historycznie, czasach swojej młodości oraz początkach pracy w MSZ Janowski pisał już w swojej biograficznej książce „Tłumacz. Reportaż z życia”. Dziś mamy szansę ponownie zagłębić się w świat kultury języka, w jego melodię, a także przenieść w przeszłość do okresu gwałtownych przemian polityczno-gospodarczych w kraju, towarzysząc Janowskiemu nie tylko podczas pełnienia obowiązków służbowych, ale i podczas zapadających w pamięć wakacyjnych podróży.

Książka „Reportaż z życia” to drugi tom tej niezwykłej opowieści, która nie tylko wciąga, ale i zmusza do zastanowienia się nad minionymi wydarzeniami. Dla wielu czytelników będzie też lekturą niezwykle emocjonalną, bowiem jej akcja toczy się w okresie „manewrów gospodarczych”, wprowadzenia kartek na żywność, strajku powszechnego na Wybrzeżu, ogłoszenia stanu wojennego i konsekwencji tej decyzji. Przyjemność płynącą z lektury znajdą szczególnie czytelnicy ceniący sobie sprawne pióro, analityczny umysł, a przy tym niezwykłą zdolność przekazu. Autor opisuje minione wydarzenia w taki sposób, iż czujemy się ich bezpośrednimi uczestnikami, doceniamy trafność spostrzeżeń, a niekiedy nawet weryfikujemy własne sądy na tematy polityczno-gospodarcze czy społeczne.

Autor wspomina obsługę delegacji z Ministerstwa Kultury, konsultacje dwustronne z ministrem Olszowskim, a także konferencję KBWE w Helsinkach, która stała się bodźcem do snucia wspomnień o rejsie balatońskim stateczkiem przy siedmiu stopniach w skali Beauforta. Wraz z Janowskim udajemy się do Budapesztu, gdzie w niezwykłej atmosferze słuchamy koncertu prawdziwego wirtuoza skrzypiec, uczestniczymy również w sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Czytamy o procesie tłumaczenia nowej Konstytucji z poprawkami dotyczącymi gwarancji sojuszu z ZSRR i kierowniczej roli partii, a także o niezwykłym wydarzeniu, jakim było „dyrygowanie” przez Breżniewa orkiestrą, podczas VII Nadzwyczajnego Zjazdu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Wraz z Janowskim udajemy się również do Moskwy, gdzie autor objął stanowisko I sekretarza do spraw politycznych, zastępując radcę Kazimierza Tomaszewskiego. Czytamy o różnicach kulturowych, o stereotypach i próbie ich obalenia, o codziennej pracy, w tle zaś o burzliwych zmianach politycznych mających miejsce w Polsce. 

Wszystko to składa się nie tylko na autobiograficzną powieść, ale na niezwykle emocjonującą lekturę. Aleksander Janowski udowadnia tym samym zdumiewający talent do języków, a także do przelewania myśli na papier, do pisania ze swadą i humorem w sposób niezwykle plastyczny i angażujący czytelnika. Dla wielu czytelników będzie to również prawdziwa lekcja historii, obarczona być może przekonaniami i poglądami autora, ale już nie cenzurą partii. Liczne anegdoty z udziałem postaci z pierwszych stron gazet dodają książce pikanterii, zaś opisy podróży zachęcają do wyruszenia śladem bohatera i jego żony. Po lekturze „Reportażu z życia” nie pozostaje nam zatem nic innego, jak tylko wyruszyć w rejs, zabierając do plecaka kolejne książki autora…



Recenzję części pierwszej powieści biograficznej autora znajdziecie TU.


środa, 11 listopada 2015

Aleksander Janowski "Pieprz w oczach czyli podśmiewajki "

Tytuł: Pieprz w oczach czyli podśmiewajki 
Autor: Aleksander Janowski 
Wydawnictwo: Psychoskok

„Prawdziwa demokracja to jest niezwykle demokratyczna władza mniejszości, która pod pozorem reprezentowania większości, demokratycznie – jak najbardziej i owszem – wzięła za mordę …” – trudno nie zgodzić się z tą jakże prostą i adekwatną do współczesnej rzeczywistości logiką. Jeśli chcecie poznać więcej takich „złotych myśli”, przekonać się, jak to jest żyć w demokratycznym kraju, jak przeżyć z żoną mającą większość głosów, a także jakie filozoficzne dysputy można toczyć przy piwie (polskim, oczywiście), koniecznie musicie sięgnąć po zbiór felietonów Aleksandra Janowskiego. 

„Pieprz w oczach czyli podśmiewajki”, opublikowane nakładem wydawnictwa Psychoskok, to nie tracące na aktualności teksty, które doskonale odzwierciedlają absurdy polskiej rzeczywistości, upadek władzy i dewaluacje elit, a także stosunek przeciętnego obywatela do rządu. To jedna z tych publikacji, która budzi śmiech, choć – niestety – jest to śmiech poprzez łzy. 

Gorzką pigułkę zwaną codziennym życiem podaje nam dwóch bohaterów felietonów – ich autor, wykształcony i światowy Redaktor („człowiek uczony tu i tam), posiadacz wspaniałej żony, która docenia jego walory i umiejętności oraz pan Jan, absolwent szkoły zawodowej, człowiek o prostym sercu i duszy, choć skomplikowanych problemach. Większość z nich ma swoje źródło w niedoskonałym pożyciu małżeńskim, gadatliwej małżonce Gieniuchnie, chorowitej teściowej Eugenii oraz bredniach sprzedawanych ciemnej masie „w telewizorni”. Spotkania owych panów, to „wieczorne polaków rozmowy” przy kuflu z piwem (za trzy złote dziennie, pieczołowicie wydzielane przez płeć piękną), w trakcie których komentują oni społeczno-gospodarczą sytuację kraju, rozważają kwestię demokracji, konsumpcjonizmu i pogoni za markami, a nawet globalizacji. Nie odrywając się od „zdrowego kolektywa”, trudno nie zgodzić się z wnioskami, jakie po tych rozmowach można wyciągnąć, trudno też nie uśmiechnąć się – niekiedy z podziwem – podążając tokiem myślenia pana Jana. 

W książce, poza felietonami, znajdziemy również wywiad z autorem oraz wybrane wiersze Renaty Grześkowiak, które Janowski poleca naszej uwadze.

„Podśmiewajki” są kolejnym już dowodem na wszechstronność Janowskiego oraz na niezwykły zmysł obserwacji, który z taką swobodą pozwala mu nazywać rzeczy po imieniu, zabarwiając je humorem, niekiedy przerysowując pewne sytuacje, a wszystko po to, by ich sens dotarł do nas z podwójną siłą. Kontrast pomiędzy uczonym Redaktorem i jego poprawnymi politycznie wypowiedziami, a przeciętnym Kowalskim …a właściwie Janem, który w prostych słowach zawiera złożone prawdy, dodaje kolorytu publikacji, czyniąc ją prawdziwym majstersztykiem i stawiając autora na piedestale, wraz z naczelnymi prześmiewcami kraju, takimi jak Daukszewicz czy Pietrzak. Lektura jest również bodźcem do przemyśleń i gorzkich refleksji na temat kondycji Polski, moralności (często podwójnej) elit, a także naszej przyszłości. Jedyne co nam pozostało to „robić swoje” – cytując Wojciecha Młynarskiego oraz …oczekiwać na kolejną książkę Aleksandra Janowskiego.


piątek, 30 października 2015

Andrzej Mleczko „Kto pieprzy ten lepszy”

Tytuł: Kto pieprzy ten lepszy
Autor: Andrzej Mleczko
Wydawnictwo: ISKRY

„Co z tą Polską?” – pyta w swoim programie publicystycznym oraz książce Tomasz Lis, zaś ostatnie przedwyborcze wydarzenia pokazały, iż jest to pytanie niezwykle aktualne. Nienawiść do politycznych przeciwników, negatywny PR, ale również puste obietnice, które nie znajdują pokrycia w kondycji finansowej Polski oraz przeczą prawidłom ekonomii stały się naszą rzeczywistością, tym kraj żył przez ostatnie tygodnie i – niestety – żył będzie co najmniej przez kolejne cztery lata. 

Kiedy głos rozsądku ginie w fali wzajemnych oskarżeń i niekończących się procesów sądowych, być może to obraz ma szanse przemówić do tych, którzy szumnie nazywają się przywódcami oraz do tych, którzy mają potencjał, być może chcą i mogą, ale potrzebują bodźca, który skłoniłby ich do działania. Tym bodźcem może być książka „Kto pieprzy ten lepszy”, w której Andrzej Mleczko niezmiennie obnaża wszystkie absurdy polskiej rzeczywistości, porusza ważkie kwestie dotyczące każdego obywatela. Publikacja Wydawnictwa iskry jest jedną z tych pozycji, która nie traci swojej aktualności pomimo upływu lat, bowiem Polska konsekwentnie zmierza w kierunku dla niej niekorzystnym, zaś kolejni członkowie grupy trzymającej władze zatracili już dawno umiejętność, którą posiadają nawet psy Pawłowa – uczenia się na błędach.

źródło: A.Meczko
Mleczko dzieli swoją książkę na pięć rozdziałów, których każdy poświęcony jest innej tematyce, lecz wszystkie tworzą niepowtarzalną całość, niczym krzywe zwierciadło, w którym odbija się polski naród. Tytułowy „Kto pieprzy ten lepszy” poświęcony jest szeroko pojętemu zagadnieniu seksu, ze szczególnym położeniem nacisku na seksualne dewiacje oraz erotyczne fantazje. Autor „puszcza oko” również do homofonów, do dewotek oraz tych wszystkich, którzy seks uznają za wymysł szatana i zło wcielone – przerysowane sytuacje (i przyrodzenia) mogą gorszyć, ale tylko tych, którzy grzeszą wyłącznie w myślach …

„Zajęcia w plenerze” obejmuje szeroki zakres tematów, zaś autor uczynił bohaterami rysunków przedstawicieli różnych zawodów i osoby sprawujące różne funkcje. Posługując się niekiedy alegorią, niekiedy dosłownie odtwarzając teksty, jakie możemy usłyszeć na ulicach, Mleczno przedstawia nam przekrój polskiego społeczeństwa, a nie zawsze jest to wesoły obraz. Mamy zatem korporacyjne szczury, które biegną pomimo świadomości, że tak naprawdę nie ma mety, komputerowych maniaków, polityków i policjantów, a nawet hieny… o przepraszam – dziennikarzy, spieszących na konferencję prasową. 
źródło: A.Meczko

Od spraw ziemskich odrywamy się w kolejnej części książki, bowiem „Dywagacje metafizyczne: gwarantują nam spotkanie z Wszystkimi Świętymi, a także z Szatanem – każdemu, według zasług. Z kolei w rozdziale „Kraków i okolice” nie brakuje artystyczno-historycznych klimatów, tworzonych nie tylko przez lajkonika czy Smoka Wawelskiego, ale i przez władców oraz legendy i podania. „Krótko i na temat” to zaś dosadne obrazy zjawisk społecznych oraz całe spektrum ludzkich zachowań wobec konkretnych wydarzeń. Wszystko to okraszone sporą dozą humoru (często czarnego humoru) i skłaniające do refleksji nad kondycją swoją oraz społeczeństwa polskiego.

„Kto pieprzy ten lepszy” to kolejny już dowód na niezwykłą zdolność obserwacji oraz trafność diagnozy, jaką Mleczko stawia Polsce. Posługując się satyrycznymi rysunkami, w kilka kreskach autor zawiera to wszystko, co wymaga napiętnowania, to, co nas boli, śmieszy, irytuje. Piękne wydanie książki potęguje jeszcze wrażenia z lektury i jej ponadczasowość. Szkoda tylko, że odpowiedź na pytanie „Co z tą Polską?” nie jest optymistyczna. Nadzieją napawa jedynie fakt, że przynajmniej potrafimy się z siebie śmiać …


niedziela, 18 października 2015

Aleksander Janowski „Tłumacz – reportaż z życia”

Tytuł: Tłumacz – reportaż z życia
Autor: Aleksander Janowski
Wydawnictwo: Psychoskok

„Ile trudności i nieporozumień można by uniknąć, ile czasu oszczędzić, oddając sprawy w zaufane ręce tłumacza” – twierdził niemiecki pisarz Friedrich von Gentz, a te słowa doskonale oddają charakter pracy tłumacza, który – z jednej strony powinien odwzorowywać przekazywane treści, z drugiej jednak, proces ten winien przypominać akt twórczy. Nie wspominając już o tym, że niekiedy bywa tak, iż tłumacz jest człowiekiem bardziej światłym, bardziej świadomym konsekwencji wypowiadanych słów, niż sam mówca …

O tym, jak naprawdę wygląda praca tłumacza, o żmudnej drodze dochodzenia do mistrzostwa, o ciężkich czasach wojny, o powojennych partyjnych układach, o wydarzeniach rozgrywających się w marcu 1968 roku oraz o wielu innych – zarówno smutnych, jak i zabawnych momentach życia opowiada czytelnikom Aleksander Janowski w książce „Tłumacz – reportaż z życia”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Psychoskok pozycja to nie tylko napisane pięknym językiem wspomnienia z barwnego życia autora, ale również szereg wskazówek przydatnych zarówno dla tych, którzy chcą pracować jako tłumacz, jak i dla tych, którzy pragną sukcesu. Recepta? Praca, praca i jeszcze raz praca, w połączeniu z otwartym umysłem i unikaniu postaw konformistycznych. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto pragnie wytchnienia i ucieczki przed zalewającym rynek książki komercjalizmem, kto pragnie lektury głębszej, poruszającej istotne tematy, wartej przemyśleń. 

Urodzony w miasteczku granicznym niedaleko Nowogródka, dorastał wśród ludności białoruskiej, polskiej i żydowskiej, chłonąc tę wielokulturowość i nie będąc świadomym, że zdeterminuje ona późniejsze jego życie. Mimo iż w rubryce „narodowość” widniał jako „Białorusin”, udało mu się ukończyć Rosyjską Szkołę Średnią, szlifując język i już wówczas dając dowody swojej pracowitości oraz ogromnego potencjału. Po stracie ojca, wcielonego do Armii Wojska Polskiego, wychował się pod opieką matki i nie zmienił tego nawet fakt, iż informacja o śmierci okazała się fałszywa. Wiadomość z Czerwonego Krzyża, że ojciec nie tylko ma się dobrze, ale mieszka w Polsce w Nowej Rudzie w Dolnej Silesii była prawdziwym zaskoczeniem, podobnie zresztą jak zaproszenie na pobyt czasowy i sama wizyta małego Olka w kraju, gdzie sklepy są pełne towarów, gdzie nie ma wszechobecnej propagandy.

Kolejne lata okazują się przełomowe dla młodego chłopca za sprawą historycznego wydarzenia, jakim była śmierć Generalissimusa Josifa Wissarionowicza Stalina oraz ogłoszonej repatriacji do Polski … To zaledwie kilka faktów z burzliwego życia bohatera, który wyjeżdżając z rodzimej wioski wyłącznie z podręcznikiem algebry i otrzymanym w prezencie od matki tomem Puszkina, zdołał wspiąć się na wyżyny sztuki, jaką jest tłumaczenie.

Czytamy o konsekwencjach nieporozumienia, związanego z przeżyciem rodziny (również ojciec Olka był przekonany, że nie przeżyli bombardowania), o zmianie obywatelstwa na polskie, o nauce w Liceum Ogólnokształcącym w Nowej Rudzie i pracy w charakterze inwentaryzatora, czyli kontrolera sklepów i restauracji, od której bohater zaczął swoją karierę zawodową. Niezwykle interesujący jest opis okresu, w którym bohater uczęszczał do Państwowej Szkoły Górniczej oraz pierwszych kroków w zawodzie tłumacza. Czytamy również o wydarzeniach marca 1968 roku, tj. o kryzysie politycznym zapoczątkowanym demonstracjami studenckimi oraz o uznaniu trybu życia Olka, za „pasożytniczy” przez ówczesne władze. Kolejne lata przynoszą pracę na stanowisku młodszego redaktora w sekcji rosyjskiej Polskiej Agencji Interpress oraz nowe umiejętności – tzw. kabinowca i pracę z Igorem Zakrzewskim z Polskiej Agencji Prasowej, którego autor uważa za „wzór wysoce kulturalnego człowieka i tłumacza”. Stopniowo, krok po kroku, zdobywając nowe doświadczenia, szkoląc nieustannie język, autor staje się jednym z „ludzi predysponowanych do świadczenia najwyższej klasy usług tłumaczeniowych dla kierownictwa partyjno-państwowego kraju”, czyli pracownikiem Bura Tłumaczy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

„Tłumacz …” Aleksandra Janowskiego to porywająca historia życia pełnego zwrotów akcji i ważkich wydarzeń, również tych, o krajowym i ponadnarodowym zasięgu. Dzięki cierpliwości, wytrwałości oraz konsekwencji w działaniu, bohater-autor miał szansę uczestniczyć w przełomowych wydarzeniach, rozmawiać z osobami znanymi z pierwszych stron gazet (o słynnym zdjęciu z Gierkiem i Breżniewem nawet nie wspominając). Książkę pożera się łapczywie, zaś jedynym rozczarowaniem są słowa „Koniec tomu pierwszego”…



poniedziałek, 12 października 2015

Czesław Bielecki "Jest alternatywa"

Tytuł: Jest alternatywa
Autor: Czesław Bielecki
Wydawnictwo: POLITEXT

„Politycy dryfują na fali własnych słów, dbając tylko, żeby nie drażniły opinii publicznej. Rozróżniamy ich po retorycznych ornamentach, po kojącym lub drażniącym stylu narracji. Jakby fakty i liczby nie istniały na przekór politycznym manipulacjom. Jeśli fakty przeczą rzeczywistości, tym gorzej dla faktów” - te słowa stają się szczególnie prawdziwe w okresach natężonego zainteresowania osobami polityków, a raczej zainteresowania polityków tym, by ludzie kupli ich „produkty”. Zdają się nie zauważać, że jedyne, co mają do zaoferowania, to wyuczone populistyczne przemówienia napisane przez spin doktorów oraz mgliste obietnice, które nigdy nie przeradzają się w możliwy do realizacji (i konsekwentnie realizowany) program. Przed nami kolejna wędrówka do urn. Po raz kolejny dokonamy wyboru pomiędzy złym a gorszym zastanawiając się, jak to możliwe, żeby wśród kandydatów nie było żadnego idealisty, żadnego doktora Judyma. Żeby nie było nikogo, kto mógłby sprawić, by Polska znów zaistniała na firmamencie Europy. 

Już sondaże przedwyborcze i frekwencja pokazuje nasz stosunek do władzy i brak wiary w to, że będzie lepiej. Jednocześnie wypada zadać sobie pytanie, jak można było zaprzepaścić to wszystko, co dokonało się pomiędzy rokiem 1979 a 1989? Dlaczego Polska rozmieniła się na drobne, dlaczego rozmyła się w fali dyskusji dotyczących gender, in vitro i tego, czy ksiądz może być gejem? Zapewne wielu Polaków w duchu zadaje sobie te pytania, nie każdy jednak ma w sobie tyle odwagi, by głośno wyrazić swoje wątpliwości co do kierunku, w którym zmierza Polska i – co więcej – spróbować odpowiedzieć na pytanie dotyczące przyczyn powolnej agonii. Taką odwagą odznaczył się Czesław Bielecki, zawierając swoje przemyślenia w opublikowanej nakładem wydawnictwa POLITEXT książce „Jest alternatywa”. Autor – architekt, dr nauk technicznych, autor książek publicystycznych „Głowa” i „Wizja Polski”, powraca na rynek z nowym wydaniem książki, która niepokoi, która burzy iluzoryczny obraz wspaniałej rzeczywistości, jaki roztacza przed nami władza. 

Bielecki bezlitośnie diagnozuje problem, jaki dotyka Polski, a mimo obiektywnego spojrzenia na minione oraz bieżące wydarzenia, trudno uniknąć tu krytyki. Obserwujemy bowiem kraj rządzony przez ludzi unikających jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje działania, podejmowane decyzje. Obserwujemy dewaluację społecznego dobra, zacieranie się granic pomiędzy dobrem a złem, pogłębiający się rozdźwięk pomiędzy biednymi, a bogatymi. Autor pisze o zmarnowanych szansach, o marniejącej i niedoinwestowanej kulturze, o niekompetencji elit politycznych. Za Stasiukiem powtarza: „Wybieramy głupców, żeby nami rządzili, takich samych jak my, bo przy mądrych trzeba się strać (…)” i … trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem.

Wspólnie z autorem zastanawiamy się także nad przyczynami zła, rozważamy kwestię siły w narodowych ramach, debatujemy nad strukturą organizacyjną, skutkującą paraliżem decyzyjnym i umożliwiającą przerzucanie odpowiedzialności. Niezwykle interesujący jest rozdział poświęcony wolnemu rynkowi w kontestacji do interwencjonizmu oraz trzem towarom sztucznym (praca, ziemia i pieniądz). Autor stawia nas również przed koniecznością dokonania rzeczywistych wyborów, takich jak odwaga albo kundlizm czy refleks albo kunktatorstwo. Tej refleksji o podłożu historycznym oraz bieżącym obserwacjom autor nadaje formę swobodnych myśli, zapraszając jednocześnie do polemiki, choć – tak naprawdę – trudno jest polemizować z faktami. Podsumowaniem książki jest Credo Bieleckiego, oparte na wierze w to, że „Polska może być silniejsza i piękniejsza”.

„Jest alternatywa” Czesława Bieleckiego nie jest lekturą łatwą, ale nie dlatego, że wymaga znajomości podstawowych faktów z przeszłości naszego kraju, czy biernego chociaż uczestniczenia w życiu społecznym. Jest lekturą trudną, bowiem otwiera nam oczy na to, czego już dawno przyzwyczailiśmy się ignorować – na robaki toczące Polskę, na hieny żerujące na resztkach, na nasze tchórzostwo i konformistyczną postawę. Dlatego też książkę warto polecić przede wszystkim wyborcom, którzy już niedługo ruszą do urn. Mam nadzieję, że sięgną po nią również politycy i oddając się chwili refleksji zawstydzą się, a następnie bijąc się w pierś, zabiorą do pracy. By już nikt nigdy nie musiał pytać „Co z tą Polską?”


sobota, 29 sierpnia 2015

Tariq Ali "Noc Złotego Motyla"

Autor: Tariq Ali
Wydawnictwo: Lambook

„Życie jest dramatem i nawet istoty z natury swej najszlachetniejsze zaznać muszą goryczy kapryśnego i zawistnego losu” – pisał Carlos Ruiz Zafón, ujmując w tych słowach charakter naszego istnienia i naturę nieprzewidywalnego losu. Cytat ten przychodzi my na myśl podczas lektury każdego z tomów składających się na Kwintet Muzułmański, czyli cykl powieści historycznych, autorstwa Tariqa Ali, opowiadających o losach muzułmańskich władców, arystokratów oraz zwyczajnych ludzi. 

Wydarzenia piątej i ostatniej zarazem część serii, „Noc Złotego Motyla”, rozgrywają się w czasach nam współczesnych, choć i tu Ali sięga do przeszłości, ukazując nie tylko zamierzchłe wydarzenia, ale też w ich kontekście rozpatrując bieżącą sytuację społeczno-polityczną czy losy jednostek. To sprawia, że choć lektura książki nie należy do łatwych, wymaga maksymalnego skupienia, to jednocześnie w pełni możemy docenić kunszt autora, który snuje swoją opowieść używając słów w taki sposób, w jaki malarz używa poszczególnych barw. Piękny, plastyczny język uruchamia naszą wyobraźnię, czyniąc z nas nie anonimowych obserwatorów, ale bezpośrednich uczestników opisywanych w książce wydarzeń. 

Autor przedstawia nam Darę, pisarza z Lahuru, który sławę zdobył dzięki niezwykłemu darowi obserwacji świata i cynizmowi, który pomaga mu pozostać sceptycznym i utrzymać dystans do wszystkiego, o czym pisze. Jednak tym razem będzie trudno mu pozostać bezstronnym – otrzymuje bowiem niezwykłą propozycję napisania biografii człowieka, którego przed laty doskonale znał. O ile oczywiście można poznać artystę, a na takie miano z pewnością zasługuje ekscentryczny i bezkompromisowy malarz Platon. Na spisanie historii jego życia nalega kochanka - Zajnab, kobieta poślubiona Koranowi, dla której miłości Platon wyrzekł się nawet nadziei na raj po śmierci. 

Choć Dara jest przekonany, że „starość ogranicza widok człowieka na przyszłość i zmusza go, by rozmyślał przede wszystkim o przeszłości”, to jednak on sam stara się nie zaprzątać swoich myśli minionymi czasami. Być może odnalazłby tam utraconą miłość, a może przyjaźń, którą zniszczyła zdrada? Niezależnie od odpowiedzi, ostatecznie jednak przyjęcie zlecenia oznacza powrót do przeszłości i do lat spędzonych u boku Platona i Zahida. Biografia ma być nie tylko kolejnym wyzwaniem zawodowym, ale i formą spłaty długu wdzięczności, zaciągniętego przed laty u Platona. Jak jednak opisać życie kogoś, kto utrzymuje wiele faktów w tajemnicy, kto konfabuluje, kto jest mistrzem niedopowiedzeń? 

Przygotowując się do pracy, Dara będzie musiał nie tylko odbyć podróż do Londynu czy Paryża, ale również odnowić znajomość z Zahidem, którego przed laty niesłusznie podejrzewał o zdradę. Nie rozmawiał z nim od czterdziestu pięciu lat, od chwili, kiedy w połowie lat 60. wyjechał on do USA studiować medycynę na Uniwersytecie w Baltimore. Kontakt ze starym przyjacielem oznacza także ponowne spotkanie z jego żoną – Jindié. Ta piękna kobieta, nazwana przez Platona Złotym Motylem, Sunehri Titli, to niespełniona miłość Dary. W przeszłości był gotowy ją poślubić mimo sprzeciwu rodziców, ale w wyniku nieporozumienia ich drogi życia rozeszły się. To właśnie Złoty Motyl daje Darze niezwykły rękopis, zawierający dzieje jej rodziny, szczególnie marszu z Junnanu do Indii. Niezwykłe historie, opowiadane jeszcze przez babkę Złotego Motyla, a uzupełniane przez pozostałych członków rodziny oraz o fragmenty dzienników samej Jindié to lektura zarówno piękna, jak i smutna. Jesteśmy bowiem świadkami konfliktu ludu Han z Mandżurami, krwawych wydarzeń, jakie miału miejsce w XIX w. w Chinach i ucieczki do kraju, w którym rodzina Złotego Motyla wciąż pozostawała obca. Choć ona sama twierdzi, że czuje się Pendżabką o chińskich korzeniach, zaś jej otwartość, światły umysł oraz piękny styl sprawia, że opowieści przez nią spisane mogłyby stać się materiałem na kolejną wciągającą książkę. 

Ta wielowątkowość „Nocy Złotego Motyla”, to wzajemne przenikanie się historii, nawarstwienie zdarzeń oraz postaci, wymaga od Tariqa Ali niezwykłego panowania nad tekstem, dyscypliny słowa, świadczy również o mistrzostwie samego autora. Niezależne opowieści stają się nagle częścią większej całości, pomagają w rozumieniu rzeczywistości, staja się kanwą do kolejnych historii. W trakcie lektury jesteśmy we władaniu autora oraz wykreowanych przez niego bohaterów, szkoda bowiem uronić choć słowa z tej przepięknej baśni o życiu pełnym cieni i blasków, miłosnych zawodów, zdrad, a nawet śmierci. Jest to również opowieść o trudnej przyjaźni, o więzi pomiędzy ludźmi, którzy pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Jak pisze Ali: „Przyjaźń to bardzo krucha i zmienna relacja. Płynie swoim rytmem, zmienia się, znika, a bywa, że na długi czas schodzi pod ziemię niczym kret i pozwala o sobie zapomnieć”. W przypadku Dary, Zahida i Platona pojawił się jednak katalizator, który choć nie wskrzesił starej przyjaźni, to nadał jej nową formę, dojrzałą i świadomą. Tą dojrzałość właśnie widać nie tylko w tworzonych przez autora bohaterach, ale również w każdej z jego powieści. Tu nie ma miejsca na przypadkowe dialogi czy wydarzenia, wszystko ma swój miejsce i czas. Podobnie jak w życiu …


niedziela, 19 kwietnia 2015

Ryszard Bugaj "Plusy dodatnie i ujemne, czyli polski kapitalizm bez solidarności"


Tytuł: Plusy dodatnie i ujemne, czyli polski kapitalizm bez solidarności 
Autor: Ryszard Bugaj
Wydawnictwo: POLTEXT


Koniec lat 80. XX wieku przyniósł Polsce duże zmiany. Obrady Okrągłego Stołu, w wyniku których odbyły się pierwsze, częściowo wolne wybory, rozpoczęły nowy etap dla kraju, otwierając go na nowe możliwości. Czy rzeczywiście zostały one właściwie wykorzystane? W jakiej kondycji Polska znajduje się dziś i ile w tym jest zasługi minionej rzeczywistości? Czy kraj wykorzystał czy może zaprzepaścił szanse, jaka się przed nim pojawiła?

O tym wszystkim, poczynając od zmiany minionego ustroju po prognozy dotyczące głównych problemów przyszłego ustroju, pisze Ryszard Bugaj, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, były przewodniczący Unii Pracy, poseł na Sejm, obecny przy obradach Okrągłego Stołu. Jako aktywny uczestnik przemian, jak i krytyczny obserwator oraz analityk, autor w niezwykle przystępnej formie pisze (bez cenzury i fałszowania rzeczywistości) o swoich przemyśleniach, zawierając je w książce „Plusy dodatnie i ujemne, czyli polski kapitalizm bez solidarności”. Opublikowana nakładem wydawnictwa POLTEXT pozycja, jest lekturą niezwykle cenną, pozwala bowiem spojrzeć na wydarzenia okiem osoby stojącej w ich epicentrum, która nie boi się poruszać trudnych i niewygodnych dla wielu grup tematów. Po książkę powinni sięgnąć nie tylko dziennikarze zajmujący się zagadnieniami politycznymi, historycy i ludzie piastujący stanowiska państwowe, ale także wszyscy ci, którzy interesują się tym, co dzieje się w kraju oraz perspektywami przed nim stojącymi.

Bugaj dzieli książkę na dwie części, pierwszą z nich osadzając w przeszłości, zaś drugą – w przyszłości. Taki sposób przedstawienia tematu stwarza możliwość spojrzenia na niego w szerszym kontekście i wyciągnięcia własnych wniosków, w oparciu o opisane fakty oraz uwagi autora. Jak sam Bugaj uprzedza, tekst skoncentrowany jest na zagadnieniach społeczno-gospodarczych, ale styl wypowiedzi oraz kierunek rozważań sprawił, że tak naprawdę wątków jest o wiele więcej, a każdy równie ciekawy.

W części dotyczącej wydarzeń minionych, autor pisze o powodach, które zadecydowały o tym, że Polska nie weszła „na ścieżkę stopniowego tworzenia zrębów gospodarki kapitalistycznej”, o trzecim rozbiorze, skutkującym utratą państwowości, a także o okresie 20-lecia międzywojennego. W ten sposób tworzy podwaliny pod poruszenie kwestii wyzwania, przed którym stanął kraj po II wojnie światowej – integracji gospodarki i państwa. Bugaj pisze o systemie nakazowym i politycznej dyktaturze, zmianach systemu komunistycznego, a także o stanie wojennym, który „przywrócił władzom decyzyjność”. Dużo miejsca poświęca transformacji, zmianom ustrojowym zapoczątkowanym w roku 1989. 

Druga część książki, to próba krytycznego spojrzenia na przyszłość, z uwzględnieniem doświadczeń kraju. Autor nie tylko mierzy się z niedawnym kryzysem ekonomicznym i jego konsekwencjami, ale wyciąga z niego wnioski na przyszłość sugerując, iż „nie można oczekiwać, że wystarczy pilnować niskiej inflacji i zrezygnować z państwowej przedsiębiorczości”. Zastanawia się również nad uwarunkowaniami przyszłego rozwoju Polski, zagrożeń dopatrując się między innymi w niekorzystnych zmianach demograficznych, a także sugeruje pewne działania, które powinny być podjęte.

Bugaj, w swojej książce „Plusy dodatnie i ujemne…” dostarcza rozwiązań i narzędzi po które rządzący mogą sięgnąć. Czy je wykorzystają? Być może już sama publikacja autora spowoduje pewną zmianę świadomości obywateli, w tym przedstawicieli narodu, co skutkować będzie odpowiednimi działaniami. Pewne jest tylko to, że Bugaj podjął się opracowania tematu, którego wszyscy starają się unikać, koncentrując raczej naszą uwagę na populistycznych hasłach czy doraźnych rozwiązaniach. Takich książek powinno być zdecydowanie więcej - publikacji napisanych tak plastycznym językiem, adresowanych do szerokiego grona odbiorców zainteresowanych losami Polski.

środa, 11 lutego 2015

Krystyna Śmigielska "Kochanek pani Grawerskiej"

Tytuł: Kochanek pani Grawerskiej
Autor: Krystyna Śmigielska
Wydawnictwo: Replika



„U nas nigdy nie będzie dobrze. Prywata i korupcja rządzą tym chorym państwem (…)” – słuchając doniesień sejmowych, obserwując bieżące wydarzenia, polityków zmieniających przekonania w zależności od tego, w jakim ugrupowaniu czekają ich większe możliwości i pieniądze, patrząc na kraj uginający się pod irracjonalnymi żądaniami różnych grup zawodowych, te słowa zyskują szczególnej wymowy. Wkładając je w usta jednego ze swoich bohaterów, Krystyna Śmigielska udowodniła, iż jest doskonała obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości. Kolejne afery, korupcje, układy, lobbowanie na rzecz określonych grup czy obszarów, to wszystko stanowi część życia politycznego, choć nie tylko w naszym kraju.
Autorka osadziła jednak akcję „Kochanka pani Grawerskiej” właśnie w Polsce, doskonale dokumentując istniejące realia, czyniąc przez to książkę bardziej autentyczną. Połączenie polityki z miłością daje zaś mieszankę wybuchową, przyciągającą czytelnika do lektury i utrzymującą w nieustannym napięciu. Choć książka nie zaskakuje i nie zachwyca, to jednak pozwala na spędzenie relaksujących chwil. Jeśli do tego sprowokuje do przemyśleń na temat kondycji państwa polskiego i osób na szczeblach władzy, to tym lepiej…
Śmigielska przedstawia nam Martę Grawerską, żonę rzutkiego prezesa spółki Orient, mającego polityczne aspiracje. Dla statusu materialnego poświęciła swoją wolność i niezależność, pozbawiała się prawdziwego uczucia, godząc się na rolę marionetki. „Masz karty kredytowe, samochód, ładny, duży apartament w centrum miasta (…). Dużo nie wymagam! Kiedy trzeba, masz stać przy mnie i dobrze wyglądać” – mówi do niej Grawerski, pokazując rolę i znaczenie, jakie żona odgrywa w jego życiu. Pnący się po szczeblach mężczyzna potrzebuje tylko i wyłącznie reprezentacyjnej towarzyszki, która ociepli jego wizerunek, dopełni wrażenie doskonałego przywódcy, mającego uporządkowane, szczęśliwe życie rodzinne. Takiemu człowiekowi przecież warto zaufać, warto zawierzyć mu swój los – czyż zatem nie jest idealnym kandydatem na polityka?
Samotna i nieszczęśliwa w małżeństwie Marta decyduje się na podjęcie ryzykownej gry, jaką w jej przypadku jest romans. Można się tylko domyślać, w jakim stopniu jego ujawnienie  zburzyłoby wizerunek szczęśliwego małżeństwa i jak rozwścieczyłoby samca alfa, jakim jest Marek. Dlatego Marta decyduje się na potajemne spotkania, a także na wyjazd z dala od terenów, na których mogłaby spotkać kogoś znajomego. Jednak podróż do hotelu, który ma się stać miłosnym gniazdkiem, zmieni całe jej życie, wpływając również na losy osób z jej otoczenia. Zostaje porwana, zaś oprawcy grożą ujawnieniem niechlubnych szczegółów interesów jej męża – są ponoć w posiadaniu kompromitujących dokumentów. Okazuje się, że interesy prowadzone nie tylko przez Marka, ale i współpracujących z nim polityków, nie zawsze były zgodne z literą prawa. Zastanawiacie się, co będzie w stanie poświęcić Marek, by odzyskać żonę? Pytanie powinno raczej brzmieć, czy będzie w stanie coś poświęcić…
„Kochanek pani Grawerskiej” to - pomimo politycznych konotacji - lektura lekka, choć daleka od banału. Mamy wartko toczącą się akcję, mamy ludzi uwikłanych w nielegalne interesy, wątki korupcjogenne, brawurowe porwanie oraz zdesperowaną i łaknąca miłości kobietę. Autorka mistrzowsko stopniuje napięcie, przykuwając naszą uwagę i wciągając w ryzykowną grę. Niestety, wszystkie te atuty są umniejszone przez postać głównej bohaterki, która nie tylko nie budzi mojej sympatii, ale napawa mnie wręcz niechęcią.
Trudno zrozumieć rozczarowanie Marty, która nie powinna mieć złudzeń co do jej roli u boku męża. Trudno słuchać jej narzekań, będąc jednocześnie świadomym, jak wielką wagę przywiązuje do materialnej strony bytu. Jej konwersacja z porywaczami, jej zachowanie w niewoli razi swoją sztuczności, irracjonalnością, a kulminacją tego jest romans z jednym z nich. O wiele bardziej autentyczny jest Marek, który nie kryje swojej chorej ambicji i żądzy posiadania władzy. Marta mówi o nim: „(…) to zagubiony człowiek. Uchwycił się władzy i z niej chce czerpać siłę (…). Brak mu ideałów, on w nic nie wierzy”. I w tym swoim braku wiary jest tak prawdziwy …
Mimo mojego rozczarowania konstrukcją osoby Marty, która odebrała mi przyjemność płynącą z lektury powieści, nie mogę nie docenić kunsztu autorki. Doskonale skonstruowana fabuła, wątki splatające się ze sobą w logiczny ciąg zdarzeń i elektryzująca mieszkanka tematów stanowią powód, dla którego po kolejną książkę pisarki z pewnością sięgnę. Zanim jednak pojawi się ona na rynku, pozostaje mi zapoznać się z poprzednimi tytułami jej autorstwa.




niedziela, 11 stycznia 2015

John Gerzema, Michael D`Antonio "Doktryna Ateny"

Tytuł: Doktryna Ateny
Autorzy: John Gerzema, Michael D`Antonio
Wydawnictwo: Studio EMKA


Jednym z determinantów sukcesu organizacji jest styl zarządzania, podejście do problemów, do zagadnienia komunikacji oraz zarządzania zasobami ludzkimi. Nie bez przyczyny rozróżnia się model przywództwa oparty na tradycyjnych męskich cechach, czyli sile, kontroli oraz nadmiernej ambicji, a także model oparty na cechach kobiecych. Zmiana warunków ekonomicznych, spowodowana przede wszystkim kryzysem gospodarczym, jaki w ostatnich latach dotknął niemal wszystkie kraje świata, spowodowała zwrócenie się właśnie ku tym cechom kobiecym, reprezentowanym zarówno przez same kobiety, jak i mężczyzn, który o zarządzaniu myślą w taki sposób, jak kobiety. 
Nie tylko wspomniane załamanie rynków, ale również gwałtowny rozwój technologiczny pociągający za sobą nieustanne zmiany warunków otoczenia, wymuszają na firmach elastyczne podejście do wyzwań i oczekiwań, stawianych przez klientów. W sytuacji niepewności, rosnącego znaczenia informacji płynących z otoczenia wewnętrznego i zewnętrznego, wzrasta również rola komunikacji oraz współpracy grupowej. Z nowymi wyzwaniami znacznie lepiej radzi sobie styl zarządzania oparty na słuchaniu oraz kooperacji. Taki trend obserwuje się przynajmniej w trzynastu krajach, wiodących prym w światowej gospodarce. 
Bestsellerowa książka „Doktryna Ateny”, opublikowana nakładem wydawnictwa Studio EMKA, wytycza kierunek, w którym podążają najprężniej rozwijające się państwa. Publikacja stanowi interpretację wyników badań, przeprowadzonych przez Johna Gerzemę, mówcę, konsultanta oraz autora wielu opracowań oraz Michaela D`Antonio – autora i współautora wielu książek, zdobywcy nagrody Pulitzera (wspólnie z dziennikarzami z „Newsday”). Autorzy obserwowali podejście do przywództwa oraz efektywność danego stylu zarządzania w krajach, takich jak: Brazylia, Chile, Chiny, Francja, Indie, Indonezja, Japonia, Kanada, Korea Południowa, Meksyk, Niemcy, USA i Wielka Brytania. Prowadzone od lat analizy wykazały, że ludzie mają już dosyć świata, w którym dominują cechy męskie. Co więcej, „oczekują większej obecności w biznesie, polityce i życiu społecznym cech określonych jako kobiece – w tym intuicji, współpracy, lojalności, oryginalności, kreatywności czy elastyczności”.
W kolejnych rozdziałach książki dowiadujemy się, w jaki sposób te cechy kobiece przejawiają się w poszczególnych krajach i przedsięwzięciach. Co więcej, choć książka dotyczy głównie przywództwa, jego postrzegania oraz efektywności zarządzania, to nie sposób również nie docenić wpływu cech kobiecych na wszystkie sfery naszego życia. Pierwszym etapem inspirującej podróży, w którą zabierają nas autorzy, jest Wielka Brytania. Poznamy tam między innymi Vinay Guptę oraz Toma Wrighta, oferujących samochody na wynajem, sukces przedsiębiorstwa opierających na założeniu, że „ludzie są z gruntu uczciwi”, a także Katie Mowat, założycielkę serwisu łączącego konsumentów z dziewiarkami, wykonującymi na zamówienie czapki, szaliki i inne wyroby z wełny, które można zaprojektować samodzielnie za pośrednictwem Internetu. Odwiedzimy również Islandie zmagającą się z problemami gospodarczymi, zmęczoną tradycyjną polityką i niepewnością co do przyszłości oraz Izrael, gdzie poznamy niezwykłą Ornę Barbivai, jedyna kobietę generała w Siłach Obronnych. W Japonii przekonamy się, jak kobiece cechy charakteru pomogły znaleźć schronienie tysiącom ofiar trzęsienia ziemi w 2011 roku, kiedy to fale tsunami uderzyły w główną wyspę Archipelagu Japońskiego, zabierając ze sobą ponad dziewiętnaście tysięcy osób. Ci, którzy przeżyli, utracili dach nad głowa i dorobek całego życia, ale mieli szansę podnieść się, dzięki studentowi Keio University, Kohei Fukuzakiemu. Uruchomił on stronę kontaktującą ze sobą tych, którzy chcieli użyczyć swojego domu poszkodowanym i tych, którzy bezpiecznego kąta poszukiwali. W Kolumbii i Peru zetkniemy się z przemocą, ale i determinacją obywateli, walczących o ich ocalenie. Poznamy także szczegóły serii inicjatyw, mających na celu poprawę kondycji państw, między innymi budowę sieci Metrocable, łączącej odizolowane dzielnice miasta Medellin z dzielnicami biznesowymi. Dowiemy się również, że zarówno w Medelin, jak i w całej Kolumbii, kobiety przewodzą wielu organizacjom, zajmującym się niezwykle ryzykownymi zadaniami, w tym nawiązywaniem kontaktów z członkami gangów i proponowaniem im alternatywy dla takiego sposobu życia. 
Odwiedzamy również Kenię, której podstawa gospodarki jest drobne rolnictwo, z którego utrzymuje się ponad połowa ludności kraju. Przyglądamy się działalności farmy J`a, który stawiając na maniok i nowe technologie zdołał zapewnić sobie i sąsiadom stałe dochody oraz poznajemy Rose Goslinger, udzielającą J`owi wsparcie w procesie podejmowania ryzyka. To za jej sprawą możliwe było nabywanie przez rolników produktów finansowych; wprowadziła również ubezpieczenia rolne.
W Indiach, gdzie do dziś funkcjonuje system kastowy, spotykamy Manjuli Pradeep, której udało się ukończyć studia na kierunku praca socjalna, mimo iż jeszcze do niedawna mogłaby co najwyżej czyścić latryny. Pełni ona funkcję prawnika występującego w imieniu mniejszości, a jej działania otwierają różnym grupom społecznym drogę do opieki socjalnej i uczestnictwa w życiu gospodarczym. Z kolei w Chinach, Flora Lan wyjaśnia, w jaki sposób inżynierowie, projektanci, handlowcy i pedagodzy mają szansę zyskać na promowaniu ekologii. Odwiedzając Niemcy, Szwecję i Belgię, zapoznajemy się między innymi z niekonwencjonalnym pomysłem Marii Ziv, dyrektorki marketingu narodowego biura turystycznego VisitSweden, która przekazała zarządzanie oficjalnym profilem kraju na Twittterze, w ręce obywateli. Przekonamy się ponadto, w jaki sposób w Bhutanie miejscowa kultura wspiera wzajemny szacunek oraz poznamy stan realizacji jednego z głównych celów rozwoju kraju, którym stało się podniesienie wskaźnika „szczęścia narodowego brutto”.
Roczna podróż, której podsumowaniem jest właśnie „Doktryna Ateny”, pozwoliła autorom publikacji przekonać się, że najbardziej innowacyjne przedsięwzięcia, czy to biznesowe czy społeczne, były podejmowane właśnie przy wykorzystaniu kobiecych cech. Co więcej, często efektywne modele biznesowe angażowały nie tylko samych pomysłodawców, ale również klientów oraz obywateli, zmieniając istniejącą rzeczywistość na lepsze. Tym samym, John Gerzema oraz Michael D`Antonio stworzyli nieocenione źródło inspiracji, zarówno dla biznesmenów, polityków, studentów, jak i wszystkich zainteresowanych tematem. To nie tylko fascynująca lektura, ale również obraz tego, w jaki sposób kobiecy styl zarządzania i „miękkie” cechy charakteru, prowadzące do kooperacji, a także efektywnej komunikacji, oswajają ciągle zmieniającą się rzeczywistość. I choć – jak stwierdzają autorzy –„wartości zgodne ze stylem Ateny nie gwarantowały (…) ostatecznego sukcesu, jednak uczciwość, energia, ciekawość i kreatywność, które wykorzystywali w poszukiwaniu trwałych rozwiązań, były niezwykle inspirujące. Pozwalały nam przypuszczać, że obecny kryzys zaowocuje pojawieniem się inicjatyw bardziej ludzkich i otwartych, które jednak odniosą sukces”.