Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wenecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wenecja. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 czerwca 2022

Rhys Bowen "Wenecki szkicownik"

Tytuł: Wenecki szkicownik
Autor: Rhys Bowen
Wydawnictwo: Akurat


Wenecja nie bez powodu uznawana jest za jedno z najbardziej romantycznych miejsc, zaraz po Paryżu. Pomimo zauważalnych mankamentów, takich jak specyficzny zapach z kanałów, to miejsce niebywale urokliwe, ze wszystkimi swoimi kanałami i gondolami, którymi pływają zakochane pary. Specyficzna atmosfera miasta pełnego mostów i zaułków, idealnych do kradzionych pocałunków czy chociażby do tego, by na chwilę odpocząć od tłumu, przyciąga niczym magnes. Jeśli dodamy do tego piękne zabytki, doskonałe jedzenie, otrzymujemy miasto, w którym można się zakochać.

sobota, 7 kwietnia 2018

praca zbiorowa „Bazylika Świętego Marka w Wenecji”

Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Jedność



„Być w Wenecji, to jakby zjeść całe pudełko czekoladek z likierem naraz” - twierdził Truman Capote, a o prawdziwości tych słów może zaświadczyć każdy, kto choć raz odwiedził Wenecję. Zachwyt nad zabytkami, nad niezwykłym klimatem miasta wywołuje oszołomienie, przesyt, dlatego też warto Wenecję sobie dawkować, warto zgłębiać piękno poszczególnych budynków i budowli. Warto także prześledzić zaskakującą historię miasta, która pozwala zrozumieć specyficzny jego układ oraz poczuć ducha przeszłości. 

niedziela, 16 kwietnia 2017

Pieter Aspe "Kwadrat zemsty"

Tytuł: Kwadrat zemsty
Autor: Pieter Aspe
Wydawnictwo: Videograf


Są takie miejsca na ziemi, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Jednym z nich jest romantyczna Brugia, nie bez przyczyny zwana Wenecją Północy lub flamandzką Wenecją. Turyści kochają jej średniowieczną zabudowę, zabytkowe centrum, a także bogatą kolekcję malarstwa flamandzkiego. Ale nawet do Brugii dotarła korupcja i przestępczość, nawet tutaj czai się występek i zło.

Doskonale o tym wie komisarz Pieter Van In, któremu przyszło prowadzić zagadkowe śledztwo, będące najwyraźniej aktem zemsty. Ofiarą padła rodzina jednego z najbardziej wpływowych członków lokalnej społeczności, Ludovica Degroofa, szanowanego katolika, Rycerza Zakonu Msaltańskiego, donatora wielu kościelnych organizacji, a w rzeczywistości – despoty i zboczeńca. Cła sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, niż można by sądzić po włamaniu do sklepu jubilerskiego, prowadzonego przez syna Degroofa. W śledztwie pomaga komisarzowi piękna Hannelore Martens, zastępca prokuratora, zaś o tajemnicach Brugii przeczytać możemy we wciągającej powieści „Kwadrat zemsty”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf książka Pietera Aspe to pierwszy tom cyklu z Van Innem w tle, a zarazem pasjonująca przygoda i łamigłówka, której rozwiązanie zaskakuje. To powieść lekka, ale daleka od banału, dlatego nawet najbardziej wymagający wielbiciele kryminalnych historii nie będą mogli się od niej oderwać. 

środa, 12 października 2016

Jonathan Holt "Carnivia. Rozgrzeszenie"

Autor: Jonathan Holt
Wydawnictwo: Akurat


„Uroczyście ślubuję i przysięgam (…) bez żadnych dwuznaczności, zastrzeżeń czy wykrętów jakichkolwiek, pod karą następującą: niech przetną mi szyję i wyrwą język z korzeniami, a moje ciało pogrzebią w szorstkich piaskach przy niskiej wodzie (…)” – to zaledwie fragment makabrycznej przysięgi masonów, dobitnie świadczącej o randze tajemnic i interesów wiążących członków tej budzącej kontrowersje organizacji. Ideą wolnomularstwa czy też masonerii, jest duchowe doskonalenie jednostek i braterstwo ludzi, jednak wichry historii sprawiły, że masonerię wiąże się z sektą, z rytualnymi morderstwami i światowymi spiskami. Jak jest naprawdę?

wtorek, 10 maja 2016

Valerie Bielen „Tylko twoimi oczami”

Autor: Valerie Bielen
Wydawnictwo: Prozami


Wiele ludzi marzy, snuje dalekosiężne plany, ale rzadko kiedy zajmuje się ich realizacją, wynajdując kolejne przeszkody uniemożliwiające wdrożenie zmian. Czasami jednak wydarza się coś, co sprawia, że nawet najbardziej nierealne marzenia stają się rzeczywistością, coś, dzięki czemu przestajemy narzekać, a zabieramy się do działania. Tym bodźcem czasami są traumatyczne wydarzenia, takie jak śmieć bliskiej osoby czy też ciężka choroba, ale niekiedy jest to silny impuls, płynący z naszego serca.

Właśnie taki znak otrzymała Alice Breuer, młoda Niemka, przeglądając jak co dzień gazetę. Ogłoszenie dotyczące pracy jako opiekunka do dzieci w Wenecji zmotywowało ją do zmiany dotychczasowego, monotonnego życia i rzucenia wszystkiego po to, by zasmakować przygody i zobaczyć kraj, w którym zakochana była jej matka. O tym, jak niezwykły scenariusz może napisać dla nas los, przekonamy się dzięki lekturze wciągającej opowieści „Tylko twoimi oczami”, która dowodzi, że marzenia to nie wszystko – trzeba bowiem działać. Po powieść opublikowaną nakładem wydawnictwa Prozami, w którą wplecione zostały zarówno wątki miłosne, jak i sensacyjne, sięgnąć powinny szczególnie te osoby, które wciąż odkładają realizację swoich planów na bliżej nieokreśloną przyszłość, a także wszyscy ci czytelnicy, którzy potrzebują odrobiny nadziei oraz zapewnienia, że miłość można odnaleźć wszędzie, a już w Wenecji szczególnie.

Autorka, Valerie Bielen, przedstawia nam absolwentkę germanistyki i pracownicę księgarni, która zamieniła prawdziwe życie na to, które toczy się na stronnicach pochłanianych przez nią książek. Po śmierci matki, która długo chorowała na stwardnienie rozsiane, świat Alice ograniczył się wyłącznie do podróży do pracy i z pracy, a monotonne życie dawało jej poczucie bezpieczeństwa. W głębi duszy jednak wiedziała, że można chcieć więcej – nawet jej matka przeżyła miłosną przygodę podczas kursu języka włoskiego w Rzymie, zaś Alice jest owocem tego romansu. Zauroczona krajem i językiem włoskim kobieta zaszczepiła tę miłość również w córce, choć nigdy nie było je stać na zagraniczną wyprawę. Dlatego też decyzja Alice o podjęciu pracy jako opiekunki dwójki dzieci u rodziny Scarpów zaskakuje, ale też jest jakby naturalną konsekwencją dotychczasowego życia. Co więcej, jest szansą od losu i bodźcem do tego, by dziewczyna zaczęła wreszcie oddychać pełną piersią, by wyszła ze swojej strefy komfortu, a nawet … zakochała się. 

Choć podróż z Berlina do Wenecji wielu może wydawać się szaleństwem, to Alice podąża za głosem wzywającym ją do działania. Mimo iż praca opiekunki wcale nie jest taka lekka, zaś rodzina wykorzystuje ją do granic przyzwoitości, to dziewczyna jest szczęśliwa, że znalazła się w tym cudownym mieście. Nawet warunki lokalowe nie są w stanie stłumić jej entuzjazmu szczególnie, że z jej balkonu rozpościera się widok na Wenecję. Ale nie tylko na miasto – Alice ma również możliwość obserwowania tajemniczego mężczyzny wpatrującego się w gwiazdy, na którego twarzy maluje się niezwykłe cierpienie.

Szybko okazuje się, że owym nieznajomym jest niejaki Tobia Manin, Amerykanin, który kupił niezwykły dom Palazzo Segantin przed rokiem, ale stroni od ludzi, niemal nie opuszczając murów kamienicy. Zarówno mężczyzna, jak i jego kalectwo – jest on bowiem niewidomy, są przedmiotem plotek całego miasta, którego mieszkańcy snują różne przypuszczenia odnośnie historii kryjącej się za tym pobytem w Wenecji. Okazją do poznania prawdy staje się bal maskowy, który Tobia decyduje się wydać, zapraszając nie tylko całą śmietankę towarzyską miasta, ale i – ku zgorszeniu chlebodawców dziewczyny – również Alice. Suknia z okresu Ludwika XIV, przemienia Alice w prawdziwą księżniczkę, choć tym razem to książę ma swoje sekrety, których nie chce zdradzić. Jednak mimo iż stara się być oschłym i wycofanym, Alice pociąga go, dlatego też szuka z nią coraz częściej kontaktu. 

Również dziewczyna zafascynowana jest tym mężczyzną, choć obawy Alice dotyczą przede wszystkim wielkości jego majątku – jako skromna bibliotekarka nigdy nie miała pieniędzy, dlatego boi się posądzenia o związek z kaleką dla pieniędzy. Tak naprawdę jedyne czego pragnie, to szczęście mężczyzny i spokój jego ducha, którego ten nie może jednak odzyskać. Wciąż rozpamiętuje wydarzenia z przeszłości, swoją rozrzutność, lekkomyślność i lekceważący stosunek do ludzi, wciąż też wraca wspomnieniami do tragicznego w skutkach napadu w wyniku którego stracił wzrok. Chciwość złodzieja kosztowałaby Tobię również życie, gdyby nie jego starszy brat, Stefano, który w ostatniej chwili zastrzelił złoczyńcę. Od tego momentu stara się opiekować kaleką, chroniąc go przed przeciwnościami losu, a także … przed samą Alice, którą uważa za łasą na pieniądze karierowiczkę. 

Stefano budzi w Alice niepokój od chwili, kiedy go zobaczyła, a wydarzenia, których będzie uczestnikiem, tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że braterska miłość w jego wykonaniu jest dość zaborcza i jakby wymuszona. Czy jednak Tobia, wdzięczny bratu za uratowanie życia i pomoc, uwierzy w podejrzenia dziewczyny? Czy związek skromnej bibliotekarki z milionerem ma jakąś przyszłość? Czy miłość zrodzona w Wenecji ma szansę przetrwać, czy też – podobnie jak romans matki – będzie tylko chwilową przygodą?

Na te wszystkie pytania Valerie Bielen odpowiada we wciągającej powieści rozgrywającej się w niezwykle romantycznym mieście, które wabi obietnicą spełnienia. Wędrując po uliczkach Wenecji, smakując włoskich specjałów czy po prostu rozkoszując się słońcem, zatracamy się w opowiadanej historii pragnąc, żeby przeżycia Alice i jej uczucia, były i naszym udziałem. Zatapiamy się w marzeniach o życiu u boku ukochanego mężczyzny, nie zważając na zasobność jego portfela, ciesząc się samą jego obecnością i narażając dla niego swoje życie. Lekkość, z jaką autorka snuje swoją opowieść unosi nas do gwiazd, zaś rozgrywające się wydarzenia, w tym wątki pełne napięcia i trwogi odmalowane są w książce „Tylko twoimi oczami” tak sugestywnie, że czujemy się częścią tej historii miłości, nadziei i triumfu dobra nad złem. I zawsze już chcemy czytać takie historie – najlepiej siedząc w jednej z weneckich kafejek, z Tobią u boku…


piątek, 29 maja 2015

Marlena de Blasi „Wieczory w Umbrii”

Tytuł: Wieczory w Umbrii
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: MUZA SA


„Gdyby posadzić pięć dowolnych kobiet, gdziekolwiek, razem przy kolacji (…), to będziemy my. W życiu ważne jest to, co robimy w tej chwili. Co robiłyśmy wczoraj, co uczynimy z resztą danego nam życia” – pisze Marlena de Blasi, wkładając te słowa w usta jednej ze swoich bohaterek. O wspólnotach kobiet napisano już wiele tomów, począwszy od historii zgromadzeń opartych na wspólnej wierze, po koła gospodyń wiejskich, pielęgnujących tradycję i przekazujących kolejnym pokoleniom ginące już umiejętności rękodzielnicze, taneczne czy kulinarne. I choć – niestety –  we współczesnym świecie, w erze pośpiechu, elektronicznych form kontaktu, takie formy spotkań i ich idea wydaja się odchodzić do lamusa, to są jednak miejsca, gdzie istnienie wspólnot jest pieczołowicie pielęgnowane.
Taka sytuacja ma miejsce między innymi w Umbrii, w okolicach małej miejscowości Orvieto. Tu właśnie, na via del Duomo, osiedliła się na stałe pierwsza Amerykanka – Marlena de Blasi. Autorka poczytnych powieści przybliżających nam urokliwy klimat Wenecji, Toskanii, Sycylii czy wreszcie Orvieto, szefowa kuchni, dziennikarka i znawczyni dobrej kuchni, po raz kolejny zaprasza nas do swojego raju, gdzie wiedzie proste życie, nie przejmując się upływającym czasem, korkami czy zaległymi terminami. W książce „Wieczory w Umbrii”, opublikowanej nakładem wydawnictwa MUZA SA, oddamy się czynności jedzenia, czerpania przyjemności z tradycyjnych dań umbryjskiej kuchni i … ze wspaniałej atmosfery. Tę zaś tworzą głównie kobiety, które spotykają się by wspólnie gotować, rozmawiać, a niekiedy także milczeć.
De Blasi przybliża nam wspaniałą inicjatywę, zwaną Umbryjskim Klubem Kolacji Czwartkowych – klub ten tworzą cztery mieszkanki Umbrii, połączone dziedzictwem kultury i tradycjami. Podczas spotkań w zmiennym gronie, oferują sobie nawzajem pociechę, koją smutki, są gwarancją tego, iż każdy, kto ma potrzebę mówić, zostanie wysłuchany. I nawet jeśli w ich gronie znajdą się mężczyźni, to trzon grupy stanowią niezmiennie kobiety – silne, odważne, a przy tym obdarzone wielkim talentem kulinarnym. Miranda, Ninuccia, Paolina i Gilda gromadzą się wraz z pozostałymi chętnymi co tydzień w starym, kamiennym domku w górach królujących nad Orvieto, by wspólnie smakować wyśmienitych potraw oraz toczyć dysputy, dopóki nie wypali się ostatnia ze świec stojących na ławie.

Umbria - położenie na mapie Włoch
Źródło: Wikipedia

Zaszczytu uczestnictwa w tych prawdziwych kulinarnych ucztach dostąpiła również sama autorka. I choć część mieszkańców miasteczka i okolicznych wiosek traktuje ją wciąż jak obcą, stosując zasadę ograniczonego zaufania, to właśnie Marlena przejąć ma opiekę nad domkiem i jego kuchnią, stojąc na straży czwartkowych kolacji. Nie zostanie jednak z tym wyzwaniem sama. Cennymi wskazówkami służyć jej będzie jak zawsze Miranda, która wprowadziła ją niegdyś w tajniki życia w Umbrii, a teraz wspaniała przyjaciółka. Również pozostałe kobiety czuwać będą nad przebiegiem spotkań, wykorzystując ich organizację do wspólnej pracy i rozmowy. Usłyszymy zatem historię związku Mirandy z Nilem, przeprowadzce Ninucci do Kalabrii, rozterkach Paoliny związanych z ofertą małżeństwa, a także pełną goryczy opowieść o matce Gildy, Magdalenie. Poznajemy niezwykłe życie tych (nie)zwykłych postaci, wsłuchujemy się w pełne czaru i magii opowieści o dorastaniu, pierwszych miłościach i zdradach, a także o codziennych sprawach, z których tak naprawdę utkane są nasze losy. Jak mówi Gilda: „W opowiadaniu niczego nie da się przyspieszyć, całkiem jak w przyrządzaniu kaczki”, słowa sączą się zatem leniwie, upajając nas swoją prostotą, a jednocześnie niezwykłą głębią i barwą.
Taka jest właśnie książka Marleny de Blasi – prosta, ale pełna uroku, na kartach której codzienne czynności i potrawy urastają do rangi symbolu bądź cudu. Lektura nie tylko odpręża, ale zwraca uwagę na otaczający nas świat, zmusza do refleksji, zwolnienia tempa, a także otwarcia się na ludzi. Kto wie, być może wspaniałe potrawy (przepisy na wybrane dania zostały dołączone do książki) i wyjątkowy klimat „Wieczorów w Umbrii” zachęci nas do zaproszenia znajomych i wspólnego dzielenia się radością z gotowania? Być może, takie spotkania staną się tradycją, a wówczas przekonamy się, że tak naprawdę siła tkwi w jedności, a wokół nas jest mnóstwo interesujących ludzi. I nigdy więcej nie zaznamy już samotności …