Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 listopada 2023

Jessa Hastings "Magnolia Parks"

Tytuł: Magnolia Parks
Autor: Jessa Hastings
Wydawnictwo: Albatros


Teoretycznie wszyscy wiemy, że pieniądze szczęścia nie dają. Jednocześnie nieustannie dążymy do tego, by zdobyć ich jak najwięcej, by gromadzić je, inwestować, nabywać za nie rzeczy, które mają nam zapewnić poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie to mityczne szczęście. Niektórzy z nas dość szybko orientują się, że żadna z zakupionych rzeczy nie poprawiła uczucia szczęśliwości, co najwyżej było ono bardzo krótkotrwałe.

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Klaudia Muniak "Chwile, które nigdy się nie wydarzą"

Tytuł: Chwile, które nigdy się nie wydarzą
Autor: Klaudia Muniak
Wydawnictwo: Czwarta Strona


Bardzo często jest tak, że w obliczu problemów, wybieramy ucieczkę. Konieczność ich rozwiązywania nas przeraża i to do tego stopnia, że wolimy zmienić całe swoje życie niż zająć się nimi. Często jest tak dlatego, że są one bolesne, a my jesteśmy świadomi, że ten ból będzie narastał do chwili, kiedy już nie będziemy w stanie z nim żyć. Nie pociesza nas myśl, że wszystko przemija, nawet cierpienie. Te osoby, które wybrały ucieczkę, doskonale rozumieją podobnych sobie…

piątek, 20 marca 2020

Alexandra Tidswell "Lewisville"

Tytuł: Lewisville
Autor: Alexandra Tidswell
Wydawnictwo: Czarna Owca


Mimo iż chociażby przykłady amerykańskich biznesmenów czy polityków pokazują, że kariera od przysłowiowego „pucybuta do milionera” jest możliwa, to jednak większość nas sceptycznie podchodzi do tych przypadków. W skali całego kraju i tych wszystkich osób, które nęcone wizją wspaniałego życia podróżowały do USA przypadki tych, którym się rzeczywiście udało, są nieliczne. Bo nawet, jeśli rzeczywiście osiągnęli oni sukces, to odbyło się to wielkim kosztem, a nie każdy z nas byłby w stanie poświęcić niemal wszystko, by tylko zdobyć majątek.

środa, 4 grudnia 2019

Dorian Zawadzki "Selekcjoner"

Tytuł: Selekcjoner
Autor: Dorian Zawadzki 
Wydawnictwo: Replika 


Bohaterów, którzy ratowali świat oczyszczając ziemię z elementu przestępczego, było w literaturze i kinie mnóstwo. Batman, Spiderman, kobieta kot, czy też – z rodzimego podwórka – zupełnie względem poprzedników zwyczajny porucznik Borewicz, to tylko część przykładów postaci, tych całkiem realnych i tych o cechach mocno fantastycznych, którzy jasno opowiadali się po stronie dobra, choć niejednokrotnie sprawiedliwość wymierzali na własną rękę, nie przejmując się doprowadzaniem winnych przed sąd. 

Teraz zaś nadszedł czas na Faith, tajemniczą kobietę bez przeszłości i bez przyszłości, która pojawiła się znikąd. Obudziła się na peryferiach Londynu naga, ze świadomością swojego imienia i ważnej misji do zrealizowania. Czas, jaki jest przeznaczony został mocno ograniczony, podobnie jak skrupuły czy wątpliwości kobiety. Została zaprogramowana do wykonania zadania, zatem wiedziona wewnętrzną potrzebą, zaczyna wymierzać sprawiedliwość. W oczach innych wygląda to na swego rodzaju egzekucję, ginie bowiem jeden z mafijnych bossów, rozpoczynającą krwawą serię zabójstw osób należących do gangsterskiego półświatka. 

niedziela, 2 czerwca 2019

Beth O`Leary "Współlokatorzy"

Tytuł: Współlokatorzy 
Autor: Beth O`Leary 
Wydawnictwo: Albatros 



O tym, że Londyn (jak zresztą większość stolic) jest drogim miastem do mieszkania, nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego też sporo osób pracuje na dwa etaty bądź ima się różnych dorywczych zajęć. Normą są wspólnie wynajmowane mieszkania czy też wszelkiego rodzaju podnajem. Rzadko się jednak zdarza, by ktoś chciał oddać na pół dnia swoje … łóżko. 

czwartek, 1 listopada 2018

Magdalena Kołosowska "Tęcza nad jeziorem"

Tytuł: Tęcza nad jeziorem
Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Replika


Niekiedy w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie potrafimy zrozumieć, które dopiero z perspektywy czasu nabierają głębszego sensu. Największą naukę otrzymujemy wówczas, kiedy wydarzenia te są bolesne, łączą się z traumą lub stanowią dla nas wyzwanie, wówczas bowiem musimy dokonać wglądu w siebie, nierzadko zupełnie zmienić system wartości, być może poszukać winy w sobie.

piątek, 14 września 2018

Teresa Driscoll "Obserwuję Cię"

Autor: Teresa Driscoll 
Wydawnictwo: SQN 


Od lat trwają badania naukowe, pozwalające odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób konkretna sytuacja społeczna wpływa na nasze zachowanie. Ich wyniki są zatrważające - okazuje się, że nie tylko jesteśmy znacznie bardziej podatni na wpływy, niż myśleliśmy, ale na dodatek wcale nie jesteśmy tacy chętni do niesienia pomocy, jak nam się wydaje. Proces naszej wewnętrznej przemiany w osobę, którą niekoniecznie lubimy następuje, kiedy zostajemy umieszczeni w konkretnym kontekście społecznym. Podczas wypadku, konieczności udzielenia komuś pomocy, w sytuacji kiedy świadkiem zdarzenia jest wiele osób, to następuje rozproszenie odpowiedzialności. Co więcej, każdy z obserwatorów oczekuje działania od kogoś innego, w rezultacie pomoc nie zostaje udzielona. Dlatego też można zostać napadniętym wśród tłumu w autobusie i nie uzyskać pomocy, można umierać na ulicy i nikt – jeśli nie zostanie wskazany palcem – nie zadzwoni nawet po karetkę. 

czwartek, 11 stycznia 2018

Tasmina Perry "Oświadczyny"

Tytuł: Oświadczyny
Autor: Tasmina Perry
Wydawnictwo: Kobiece


„Wszystko, co miała, to marzenia o życiu, które mogliby razem wieść, gdyby nie ten jeden wieczór, który zmienił jej życie na zawsze” – ileż osób zmieniło swoje życie na gorsze w ciągu zaledwie kilku chwil. Jedno zawahanie, jedna nierozsądna decyzja, jeden unik bądź po prostu nieobecność w danym czasie i miejscu wystarczy, by zaprzepaścić szansę, by zmienić koleje naszego losu. 

środa, 20 stycznia 2016

Agnieszka Drummer, Beata Williamson „Tydzień w Londynie. Angielski dla podróżujących”

Autor: Agnieszka Drummer, Beata Williamson
Wydawnictwo: POLTEXT

O tym, że funkcjonowanie we współczesnym świecie bez znajomości języków obcych jest problematyczne, nie trzeba zapewne nikogo przekonywać. Dobra wiadomość jest taka, że tak naprawdę nigdy nie jest za późno na naukę, zaś do jej rozpoczęcia nie potrzebne są ani duże pieniądze, ani długie godziny. I choć przyswajanie nowych słówek czy reguł gramatycznych wymaga nieco wysiłku, to jednak korzyści płynące z możliwości porozumienia się w obcym języku są tak duże, ze szybko o nim zapominamy.

Nauka języka dawno już przestała polegać na uczeniu się z mało atrakcyjnych wizualnie książek, poświęconych mało interesującym nas tematom. Teraz można przygotować się do zagranicznej podróży, korzystając ze specjalnie opracowanych samouczków, które dzięki przykuwającej uwagę szacie graficznej, licznym ciekawostkom dotyczącym kultury danego kraju czy obowiązujących w nim reguł, nie tylko wspomagają proces przyswajania treści, ale również stanowią pasjonującą lekturę, zachęcającą do dalszego zgłębiania języka. Jedną z takich publikacji jest książka „Tydzień w Londynie. Angielski dla podróżujących”, autorstwa Agnieszki Drummer oraz Beaty Williamson, do której została dołączona płyta MP3, zawierająca nagrania tekstów czytanych przez brytyjskiego lektora.

Z racji tego, iż publikacja przeznaczona jest dla osób podróżujących, znajdziemy w niej działy tematyczne związane ze wszystkimi aspektami podróżowania, czyli: przelotem, poruszaniem się po mieście, wizytą w restauracji, w sklepie oraz u lekarza. Rozszyfrujemy również wszelkiego rodzaju napisy i ostrzeżenia, które spotkać można na londyńskich ulicach i w witrynach sklepowych, poznamy również nieco słownictwa związanego z zabytkami Londynu. Każda z tych części to jeden dzień z naszego życia, być może jeden dzień z pobytu w Londynie lub też jeden dzień poświęcony na przyswojenie każdego z wymienionych zagadnień.

Układ poszczególnych rozdziałów pozwala nam na stopniowe zagłębianie się w temat, zarówno jeśli chodzi o słownictwo, jak i o gramatykę języka angielskiego. Podczas przelotu do Londynu (w poniedziałek) powtórzymy przy okazji czas Past Simple, zaś stopień opanowania materiału możemy sprawdzić wykorzystując kończący pierwszy dzień (jak i kolejne) test. Jest również miejsce na nasze notatki – zarówno spostrzeżenia, jak i na nowe słowa, które być może poznamy podczas przelotu. Wtorek to nie tylko czas na słownictwo związane z planowaniem podróży czy poruszaniem się po Londynie transportem publicznym, ale i na zdania względne, zaś w środę – przy okazji poznawania lokalnych pubów i restauracji, powtórzymy nie tylko słownictwo związane z posiłkami i ich zamawianiem, ale również najważniejsze czasy przyszłe i różnice pomiędzy nimi oraz zasady pisowni końcówki „-ing” z czasownikiem. W czwartek będziemy zmuszeni odwiedzić lekarza, a przy okazji przyswoić sobie okresy warunkowe, co wynagrodzimy sobie podczas czwartkowego szaleństwa zakupowego. Pracując nad własnym szykiem i stylem, powtórzymy sobie również szyk wyrazów w zdaniu. Sobota będzie zaś czasem poświęconym zakazom, nakazom i tablicom informacyjnym oraz czasownikom modalnym, zaś niedziele możemy spędzić aktywnie na zwiedzaniu i przypomnieniu sobie czasu Present Perfect Simple.

Tym oto sposobem, siedem dni, siedem części książki, siedem poruszanych tematów pozwala nam znacząco wzbogacić nasze słownictwo, a także przyswoić lub przypomnieć obowiązujące reguły gramatyczne. Nie musimy się martwić również o ewentualne błędy w wymowie poszczególnych słów, bowiem na dołączonej do książki płcie znajdziemy nagrania lektora, zarówno w normalnym tempie, jak i bardzo wolnym, dzięki czemu ostatecznie upewnimy się co do własnego sposobu wymowy bądź skorygujemy go odpowiednio wcześnie. 

Przydatność zawartych informacji, konstrukcja samouczka oraz obietnica rychłego wyjazdu sprawiają, że nauka języka nigdy jeszcze nie była tak łatwa i przyjemna. Co więcej, z publikacji mogą skorzystać osoby o różnym stopniu zaawansowania języka (poziom A2-B1), które zapewne z chęcią powtórzą sobie zapomniane słowa, czy nawet zapoznają z nowymi wyrażeniami. Jestem przekonana, iż uzyskana dzięki powtórzeniu oraz ćwiczeniom z płytą płynność wymowy oraz brak poczucia popełnianych błędów uczynią pobyt w Londynie jeszcze wspanialszym!

Fragment publikacji możecie zobaczyć TU

piątek, 11 grudnia 2015

Rozmowy z autorem:Jacek Wąsowicz "Przystanek Londyn"

źródło: Jacek Wąsowicz
Jacek Wąsowicz - od 2002 r. mieszkał na Wyspach Brytyjskich, które opuścił dla południowych Chin we wrześniu 2015. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, z wykształcenia nauczyciel geografii. W Polsce pracował m.in. jako lektor angielskiego, przedstawiciel handlowy, specjalista ds. importu-eksportu. Na Wyspach zdobył i wykonywał zawód grafika komputerowego. Pisał do polonijnego tygodnika „Polish Express”. Laureat nagrody Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Autor zbioru felietonów „100 kijów w mrowisko”.
/źródło: www.jankawydawnictwo.pl/

J.G.: „Przystanek Londyn” to nie tylko książka o emigracji, o kulturze, ale też i o dążeniu do celu i pokonywaniu własnych granic. Co sprawiło, że zechciał się Pan podzielić z czytelnikami tak trudnymi i osobistymi niekiedy doświadczeniami, emigracyjną historią swojego życia?

wtorek, 17 listopada 2015

Jacek Wąsowicz „Przystanek Londyn”

Tytuł: Przystanek Londyn
Autor: Jacek Wąsowicz
Wydawnictwo: JanKa

Wielka Brytania już od kilkunastu lat detronizuje Stany Zjednoczone – to o Anglii bowiem mówi się niczym o legendarnym Złotym Mieście, gdzie spełniają się wszystkie sny, a funty płyną nieprzerwanym, wartkim strumieniem. Jeszcze przed wejściem Polski do UE sporo było śmiałków (lub desperatów), którzy decydowali się na nielegalny pobyt i pracę „na czarno”, chwytając się różnych sposobów, by nie zostać deportowanym, by zakosztować tych możliwości, które Anglia przed nimi otwierała. Popularne były wycieczki na Wyspy, z których rodacy już nie wracali do swych domów, pretekst do wyjazdów w jedną stronę dawały także szkoły językowe. Niestety, nie dla każdego ta emigracja okazała się być kluczem do szczęścia i dobrobytu – niejednokrotnie Polacy wracali do swoich rodzin nie tylko bez grosza, ale nawet z zadłużeniem. Wielu także, nie mając do czego i kogo wracać, bądź też wstydząc się swojej porażki poza granicami kraju, znikało w przepastnym Londynie, wiążąc swoją przyszłość z dworcami, ulicami i noclegowniami. 

A jak Londyn przyjął Jacka Wąsowicza, autora opartej na własnych, emigracyjnych doświadczeniach książki „Przystanek Londyn”? Opublikowana nakładem wydawnictwa JanKa niezwykle osobista i zabarwiona sporą dozą emocji relacja z pobytu na Wyspach, jest również zwierciadłem, w którym odbijają się funkcjonujące po dziś dzień stereotypy na temat Anglii i jej rodowitych mieszkańców, a także smutnym i rozczarowującym obrazem polskiej rzeczywistości. Autor z wielką pieczołowitością rejestruje swoje przygody, opowiada nam historie wielokrotnie zabarwione humorem, nie szczędzi również gorzkiej prawdy na temat rynku pracy czy zachowań obcokrajowców. To czyni książkę wymarzoną lekturą nie tylko dla tych, którzy z pobytem w Anglii wiążą swoją przyszłość, ale również dla tych wszystkich, którzy spragnieni są wzbogacającej lektury, dzięki której lepiej poznajemy nie tylko Anglików, ale i samych siebie.

„(…) Nikt nie robi rewolucji w swoim niby – poukładanym życiu, jeśli nie musi (…). Z drugiej strony rewolucję robi się właśnie po to, by coś zmienić na dobre (…). Stwierdzić muszę, że na Wyspach są ku takim „rewolucjom” warunki dogodne jak chyba mało gdzie” – pisze Wąsowicz, nawiązując również do swoich doświadczeń, przede wszystkim zawodowych. Okazją do pierwszego kontaktu z Anglią, a jednocześnie do przekonania się o potencjale kraju, był kurs językowy. Trzymiesięczny pobyt w celach edukacyjnych przedłużył się o kolejne miesiące, podczas których autor nie szczędził okazji, by pracować nad płynnością swojej mowy i nowym słownictwem, a także nad uzupełnieniem swoich skromnych zapasów gotówki. Sporo w tym czasie poczynił obserwacji, które przydały się przy okazji ponownego pobytu. 

O ile spotkanie zapoznawcze z Anglią było ograniczone ramami czasowymi oraz presją pozostałej w Polsce rodziny, to drugie – kilka lat później, było już świadomą decyzją o emigracji. Decyzją podjętą w obliczu kolejnych rozczarowań możliwościami, jakie rysowały się przed młodymi ludźmi w rodzimym kraju oraz w oparciu o CV przypominające swego rodzaju patchwork złożony z prac nie mających nic wspólnego z wykształceniem. Autor, na kolejnych stronach swojej książki, dzieli się z nami swoimi przeżyciami, opowiada o problemach i barierach jakie napotkał na swojej drodze, udziela wielu rad, które pozwolą nam te bariery ominąć. Wspomina „ścianę płaczu” będącą dla wielu głównym źródłem informacji na temat potencjalnej pracy, opisuje walkę o przyzwoite lokum, charakteryzuje specyfikę angielskiego rynku pracy oraz swoją długą drogę do nowego zawodu grafika. Towarzyszy temu wnikliwa analiza mentalności poszczególnych grup społecznych i narodów, różnic kulturowych, podejścia do wykonywanej pracy czy zdobytego dyplomu. Nie brak tu smutnych refleksji dotyczących rodzimego kraju i zawiedzionych oczekiwań, nie brak też słów o wyuczonej bezradności Polaków, dla której pobyt na emigracji jest tak naprawdę sprawdzianem siły charakteru i motywacji. Wszystko to składa się na barwny obraz, którego dopełnieniem są zdjęcia londyńskich ulic.

Przyznam, że podczas lektury wielokrotnie ogarniała mnie nostalgia, bowiem z tekstu wyziera autentyzm, zaangażowanie autora w przeżywane wydarzenie, to zaś przypomniało mi pobyt w Londynie i moje doświadczenia oraz spostrzeżenia – zdumiewająco zbieżne z obserwacjami Wąsowicza. Już wiem, że „Przystanek Londyn” będzie lekturą, do której wielokrotnie będę powracała, odnajdując w niej znajome dzielnice i ulubione miejsca. Do tej wędrówki po Londynie, ale i do przemyśleń na temat różnic pomiędzy krajami – a przede wszystkim pomiędzy mentalnością mieszkańców – zachęcam wszystkich, nie tylko przyszłych emigrantów..



niedziela, 4 stycznia 2015

Ian Weir "Trupiarz"

Tytuł: Trupiarz
Autor: Ian Weir
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza PWN


Jan Amos Komeński, wybitny pedagog mówił, że „Nauka rozpoczynać się musi od zmysłowych spostrzeżeń, a nie od opisów rzeczy słowami”. Są jednak takie dziedziny, w których to doświadczenie wymaga prób, eksperymentów, a co za tym idzie – ofiar. Jedną z takich gałęzi nauki, jest medycyna. Szczególnie początek XIX wieku niósł ze sobą dynamiczny rozwój badań nad naturą człowieka, jego budową i funkcjonowaniem. Postęp wiązał się jednak z licznymi kontrowersjami dotyczącymi metod postępowania lekarzy i studentów medycyny. Owe kontrowersje wynikały przede wszystkim z metod pozyskiwania materiału do obserwacji i obiektów do badań…

„Oni wszyscy to robili: chirurdzy i anatomowie, wszyscy byli prosektorami z konieczności, wykorzystującymi też wiwisekcje. Kartografowie żywych organizmów, poszerzający granice wiedzy naukowej, milimetr po krwawym milimetrze” – tak pisze o eksperymentach przeprowadzanych na psach Ian Weir, amerykański scenarzysta i powieściopisarz. W opublikowanej nakładem Grupy Wydawniczej PWN książce „Trupiarz” mamy jednak do czynienia nie tylko z badaniami przeprowadzanymi na zwierzętach, ale przede wszystkim na ludziach. Tym zmarłych i tych, którym podczas operacji zdarza się krzyczeć … To lektura dla czytelników o mocnych nerwach i mało wrażliwym żołądku, nie brakuje bowiem na stronach powieści krwawych scen i plastycznych opisów, „kulasów” składanych na stosach oraz ciał wykopywanych z grobu. Ciał, którym wieczny odpoczynek nie był dany.

Zapowiedzią klimatu książki jest już genialna, mroczna okładka oraz osobliwy, wyczerpujący podtytuł: „Rozrachunek Williama Starlinga z potwornych zbrodni i diabelskich dążeń wraz z wyznaniem nazwisk sprawców i ujawnieniem skrytych czynów bezecnych, przedstawiony tu w świetle dnia i spisany jego własną ręką w roku 1816.” Po takiej zachęcie możemy spodziewać się właśnie opowieści Williama, który występuje w roli Wielce Uniżonego Narratora. To właśnie za jego sprawą przenosimy się do Londynu roku 1816 roku. 

Skończyła się wojna z Napoleonem, z Europy powraca dziewiętnastoletni Will, pełniący funkcję asystenta chirurga wojskowego, Aleca Comriego. Lekarz wynajmuje mieszkanie nad sklepem w Cripplegate, niebezpiecznej dzielnicy Londynu, gdzie królują domy uciech oraz puby. Po bitwie pod Waterloo zdecydował się otworzyć prywatną praktykę, co jednak nie jest takie proste, jeśli chirurg chce się rozwijać i poszerzać swoją wiedzę. Na polu bitwy materiału do pracy miał pod dostatkiem, jednak tu, praca i kształcenie się, wymaga nawiązania współpracy z siatką Trupiarzy, jak nazywano osoby dostarczające lekarzom i studentom ciała zmarłych. 

Ten nielegalny proceder nakręcany był przez obowiązujące przepisy – w samym Londynie były setki osób potrzebujących zwłok do pracy, tymczasem prawo zezwalało Królewskiej Akademii Chirurgii na przejecie na własność tylko czterech morderców powieszonych w Newgate rocznie. Nic zatem dziwnego, że pozostałe ciała chirurdzy i anatomowie zdobywali wykorzystując niezbyt etyczne sposoby i … cmentarne hieny. Jednym z nich, był Jemmy Cheese, którego ciężkiemu pobiciu i aresztowaniu się przyglądamy. 

Ale to nie Jemmy i jego działania przykuwają uwagę Williama, ale postać słynnego chirurga, Dionysusa Athertona, który – niczym doktor Frankenstein – pragnie przekroczyć granicę pomiędzy życiem a śmiercią i … powołać do życia zmarłego. Makabryczne eksperymenty przeprowadza on na tyłach swojego domu, a z racji ich kontrowersyjnej natury, coraz trudniej jest utrzymać tajemnicę. Will desperacko pragnie dociec prawdy na temat działań Athertona, rozpoczyna zatem własne śledztwo. Pomaga mu w tym Anna Smollet, „najbardziej czarująca aktorka w Londynie”, kwiaciarka, nie stroniąca również od sprzedawania swojego ciała. 

Śledzimy również wątek morderstwa niejakiego Cheshire`a oraz niezwykłe wydarzenia rozgrywające się przy udziale dziwnej zjawy, nazwanej przez prasę Gapicielem Bobem. Ów osobnik pojawił się po raz pierwszy w okolicy cmentarza St.Mary Le-Bow, utrzymując, iż został pozbawiony przysługującego mu prawa wiecznego spoczynku. Czytając o incydentach z udziałem Gapiciela, na myśl przychodzi nam Bob Eldritch, którego przywrócić do świata żywych próbował Atherton…

Jak zakończy się ta wielowątkowa historia? Niestety prowadzi do dość mrocznego finału, ale czy ktokolwiek rozpoczynając lekturę „Trupiarza” spodziewał się, że będzie inaczej”? Ian Weir proponuje nam makabryczną powieść, która w pełni pokazuje jego talent do operowania słowem i tworzenia opisów, które ożywają w naszej wyobraźni. Mimo licznych zalet powieść mnie jednak rozczarowała – być może winnym temu jest sam William i jego liczne dygresje. Odnoszę wrażenie, że narracja w trzeciej osobie nadałaby książce płynności oraz uwolniła nas od męczącej niekiedy osoby narratora. Nie zmienia to faktu, że po „Trupiarza” sięgnąć warto, a nawet trzeba, chociażby po to, by podjąć próbę odpowiedzi na pytanie o granice poznania czy moralną stronę nauki.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Sophia Tobin „Żona złotnika”

Tytuł: Żona złotnika
Autor: Sophia Tobin
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN


Stare przysłowie ordoskie mówi: „Jeśli posiadasz złoto, twoim przeznaczeniem jest żyć; jeżeli go nie masz – twoim przeznaczeniem jest umrzeć”. Słowa te nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości. Świadczyć mogą o tym wydarzenia opisane przez Sophię Tobin, byłą pracownicę sklepu z antykami, bibliotekarkę zatrudnioną przez brytyjskie stowarzyszenie złotników Worshipful Company of Goldsmiths. Wykorzystując swoje doświadczenie zawodowe i bujną wyobraźnię, stworzyła ona wciągającą opowieść o miłości, namiętności, chciwości i zdradzie.

„Żona złotnika” przenosi nas do Londynu, do roku 1792. Wówczas, na Berkeley Square, stróż nocny Edward Digby, odnajduje zwłoki lokalnego złotnika, szlachcica, artystę wielbionego przez lokalną śmietankę towarzyską. Pierre Renard miał poderżnięte gardło, zaś brak przy ciele cennego zegarka oraz profesja mężczyzny, wskazują na motyw rabunkowy. Tak też orzeka miejscowy koroner, przyjaciel zmarłego, pan Taylor. Czy rzeczywiście złotnik padł ofiarą nieznanego sprawcy, czy może jego śmierć była starannie zaplanowana? Tego dowiemy się śledząc akcję książki, snując przypuszczenia, podążając fałszywymi tropami i bezskutecznie próbując przewidzieć zakończenie. To bowiem powieść dla tych, którzy lubią skomplikowane opowieści i cenią sobie kryminalne zagadki, których rozwiązanie wymaga umiejętności analitycznego myślenia i znajomości wszystkich faktów.

Wieść o zabójstwie popełnionym pod osłoną nocy szybko obiega całe miasto, wzbudzając lawinę plotek, przypuszczeń i emocji – zmarły zostawił bowiem dobrze prosperujący zakład wraz z kamienica, w której się mieścił, a także … żonę, która zgodnie z utartym zwyczajem będzie musiała poszukać opiekuna. Tym jednak zajął się za życia zapobiegliwy Renard, spisując testament zawierający wielce osobliwe życzenia. Otóż jego żona Mary, oprócz porcelany, książek i prawa do dożywotniego zamieszkiwania w domu, dostała w spadku kuzyna zmarłego – to on ma nadzorować firmę oraz wstąpić w związek małżeński. Tyle tylko, że ów kuzyn nie żyje. Ponadto, dziedzicem firmy ma zostać po osiągnięciu pełnoletności czeladnik Benjamin, bratanek Sarah – kobiety, w której przed laty Renard był zakochany. Wobec takiego stanu rzeczy, można spodziewać się kolejki zalotników, pretendentów do ręki Mary, bynajmniej nie ze względu na jej urodę. 

Śledząc wydarzenia rozgrywające się po śmierci złotnika, jednocześnie mamy możliwość zapoznania się z jego życiem – lektura fragmentów pamiętników Renarda nie tylko pozwala nam towarzyszyć złotnikowi w drodze jaką przebył, od nieznanego rzemieślnika do właściciela znakomicie prosperującego zakładu, z którego wychodziły srebra uwielbiane przez najznakomitsze rody. Niestety, z notatek Pierre`a, jak i opowieści i wspomnień mieszkańców Londynu, wyłania się obraz bezdusznego potwora, kierującego się jedynie chwilowymi namiętnościami. Mężczyzny trudniącego się lichwą, bezwzględnie nabijającego swój znak na wyrobach zatrudnionych przez siebie podwykonawców, poniżającego żonę i zdradzającego ją z młodą klientką. 

„(…) Renard potrafił mówić o koleżeństwie i uczuciu, ale powtarzał tylko zasłyszane słowa; puste dźwięki, nic więcej. Zabrał nam Mary i wyssał z niej całe życie równie skutecznie, jak gdyby fizycznie otworzył jej żyły. A jednak żył i śmiał się, jakby cukrzy wda dodawała mu sił (…)” – taki obraz swojego szwagra przedstawia Mallory, siostra Mary. Czy można się zatem dziwić, że ktoś zlitował się nad mieszkańcami Londynu i pozbawił miasto takiego obywatela?

O tym, jak zakończy się ta historia i czy tropy, którymi podążamy w trakcie lektury nie sprowadzą nas na manowce, możemy przekonać się czytając „Żonę złotnika”. Akcja toczy się tu wartko, choć klimat daleki jest od amerykańskich powieści sensacyjnych - u Tobin znajdziemy raczej mroczną atmosferę Londynu, mieszkańców skrywających pieczołowicie swoje sekrety i brudne dusze oraz układankę, rodem z kryminałów Agathy Christie czy sir Arthura Conana Doyle`a.

Autorka nie ogranicza się jednak do naszkicowania sylwetki zamordowanego złotnika oraz osób pozostających w jego otoczeniu – potencjalnych zabójców. Sophia Tobin stwarza nam możliwość zagłębienia się w rzeczywistość XVIII wieku, kiedy to kobiety były traktowane jak istoty słabe, wymagające prowadzenia, niezdolne do samodzielnej egzystencji, a tym bardziej do prowadzenia interesów. Szczególnie jest to widoczne w przypadku Mary, zakompleksionej i stłamszonej przez męża ofiary jego egoistycznej natury oraz młodej Harriet Chichster, kobiety zmuszonej do poślubienia zimnego mężczyzny, dla którego liczył się tylko potomek oraz majątek małżonki. 

Tobin stopniowo, akt po akcie, odsłania przed nami wszystkie tajemnice, jakie skrywa londyńska mgła, otwiera przed nami wrota domów, w których mieszkają zakłamani panowie oraz plotkująca służba. Autorka pozwala nam delektować się pięknym językiem, płynnością poruszania się pomiędzy różnymi wątkami, które ostatecznie prowadzą do rozwiązania wszystkich tajemnic. Jestem przekonana, że sukces tej powieści pociągnie za sobą kolejne publikacje autorki, na które już teraz czekam z niecierpliwością. 

niedziela, 29 czerwca 2014

Jennifer Worth "Jennifer Worth"

Tytuł: Zawołajcie położną
Autor: Jennifer Worth
Wydawnictwo: Literackie


Czy może być coś piękniejszego, niż cud narodzin? Czy może być piękniejszy zawód niż ten, który uczestniczy w stawaniu się tego cudu? Który stoi na straży bezpieczeństwa kruchej istoty, która z krzykiem wyłania się na ten świat? Która otacza opieką zarówno maleństwo, jak i jego matkę? Ten zawód to oczywiście położna – dziś niedoceniana, natomiast w przeszłości będąca świadomym wyborem kobiet, drogą nie tylko do zawodowego spełnienia, ale i wolności.

„(…) Mogłam wybrać tyle innych bardziej interesujących i lepiej płatnych zawodów - modelka, stewardesa w liniach lotniczych albo na statku. Tylko idiotka postanowiłaby zostać pielęgniarką. A na dodatek jeszcze położną (…)” – tak zaczyna się porywająca książka napisana przez położną, która przez ponad dwadzieścia lat pomagała przychodzić na świat kolejnym pokoleniom Brytyjczyków.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Edgar Wallace "Upierzony Wąż"

Tytuł: Upierzony Wąż
Autor: Edgar Wallace
Wydawnictwo: Damidos










Gucumatz to imię Boga Stwórcy, czczonego przez starożytnych Azteków, a szczególnie mieszkańców dzisiejszej Gwatemali. Znany również w Meksyku jako Quetzalcoatl, miał kształt upierzonego węża. Tak właśnie jest nazywany do dziś przez tych, którzy pielęgnują jego legendę, szczególnie w regionie Centralnej Ameryki. Upierzony Wąż był uznawany za pierwszą istotę „przed jakimikolwiek dwiema stworzonymi istotami, czyli przed materialną egzystencją wszystkich gatunków na ziemi.
Okazuje się jednak, że kult węża przeniósł się nawet do Europy, zaś w Anglii oddaje mu cześć mała grupa czcicieli, zwanych Czcicielami Upierzonego Pierwszego – Wspaniałego Boga Świata –Tchnienia Życia. To tajne stowarzyszenie zrodziło się za murami więzienia i daleko mu do idei węża – tworzenia, miłości do bliźniego i dobroczynności. Co jednak wspólnego Upierzony Wąż ma z piękną aktorką teatru, bogatym biznesmenem czy ekscentrycznym i introwertycznym naukowcem?
Dowiemy się tego podczas lektury powieści Edgara Wallace`a, zaś „Upierzony Wąż”, powieść kryminalna opublikowana przez Wydawnictwo Damidos, to najlepszy przykład tego, że Sherlock Holmes może mieć konkurencję. Autor przenosi nas do spowitego mgłą Londynu, gdzie na uliczkach mają miejsce największe podłości tego świata  - kradzieże, morderstwa, giełdowe spekulacje czy handel opium. Lawinowe tempo akcji, pełna napięcia atmosfera i wyraziści bohaterowie stanowią znak rozpoznawczy Wallace`a, i prawdziwa gratkę dla wielbicieli jego talentu. Ja do jego fanów niestety nie należę, ale po powieść sięgnęłam z prawdziwym zainteresowaniem, traktując ją jako idealną lekturę na parny, letni wieczór.
Autor przedstawia nam Piotra Dewina, dziennikarza kryminalnego, dla którego tropienie śladów zbrodni stało się nie tylko pracą, ale i prawdziwą pasją. Z dyskrecją niespotykaną u dziennikarzy przemierza ulicę Londynu szukając tematów do artykułów a, że „niebo jest dla niego przychylne plus minus siedem dni w tygodniu, to znaczy w czasie, gdy trwoni czas na badanie malowniczych morderstw” to wkrótce wpada na trop prawdziwej afery kryminalnej, gubiąc przy okazji serce dla pięknej sekretarki Daphne Olroyd. Mimo, iż początkowo jest przeciwny sprawie złodzieja, który napada na damy obwieszone biżuterią, to wkrótce odkrywa prawdziwa naturę zbrodni, która niestety na zniknięciach kosztowności się nie kończy.
Z pomocą Daphne, byłej pracownicy bogatego biznesmena Crewego Leicestera, a obecnie asystentki filantropa, naukowca i badacza Gregory`ego Beale, dziennikarz zgłębia naturę Upierzonego Węża, którego ślad znaczą bileciki z czerwonym stemplem. Co wspólnego ma to azteckie bóstwo z Leicesterem i z piękną choć despotyczną Ellą Creed, właścicielką teatru „Orpheum”? Kim jest William Lane, oficjalnie uznany przed laty za zmarłego i co łączy go z teraźniejszymi wydarzeniami? Jaką tajemnicę kryje kluczyk zdobyty przez Piotra, który jest na tyle cenny, że wiele osób zrobi wszystko, by go zdobyć?
Lektura „Upierzonego Węża” przynosi jeszcze wiele takich pytań i choć lektura powieści nie porwała mnie, to jednak z ciekawością śledziłam rozwój wydarzeń. Koniec, choć schematyczny i łatwy do przewidzenia nie rozczarowuje, bowiem cała historia układa się w lekką, nie wymagającą lekturę, idealną na wakacyjny wyjazd. Musimy tylko uważać, by wędrując uliczkami nieznanych miejscowości nie spotkać przypadkiem Upierzonego Węża bądź przestępcy, który się za niego podaje.

Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl

czwartek, 26 lipca 2012

Edgar Wallace "Brama zdrajców"


Tytuł: Brama zdrajców
Autor: Edgar Wallace
Wydawnictwo: Damidos









Tower of London, nazywana niekiedy Londyńską Tower, to obronna i pałacowa budowla monarchów Anglii, która w swojej historii pełniła wiele funkcji. Była wiezieniem, z którego z racji wejścia umieszczonego tuż nad wodą nie można było uciec, była także fortecą, a nawet służyła jako zoo. Tu także znajduje się skarbiec (Jewel House), w którym przechowywane są klejnoty i kosztowności królewskie. Klejnoty, które są z uwagi na ich wartość kulturową bezcenne. Klejnoty, które złodziejowi mogą przynieść pięćdziesiąt tysięcy funtów za samo tylko ich zabranie z Tower. Ile są warte dla zleceniodawcy kradzieży?
Ponad trzysta lat temu pewien włamywacz dokonał brawurowej kradzieży angielskich precjozów, jednak złapany, został skazany na śmierć. Zadanie wydaje się niewykonalne, bowiem jak wynieść cenne klejnoty, skoro budowli pilnują uzbrojeni oficerowie Gwardii Berwickiej? Bohaterowie Edgara Wallace'a przekonują, że wystarczy dobry plan, by wszystko stało się możliwe. „Nie można odnieść sukcesów na polu zbrodni, jeśli nie przyswoi się mentalności policji” pisze autor, a jego wydana po raz pierwszy w 1927 roku powieść „Brama zdrajców” przenosi nas do Londynu, gdzie będziemy świadkami najbardziej spektakularnej akcji wszechczasów. Wznowienie przez Wydawnictwo Damidos tej awanturniczo-kryminalnej powieści to prawdziwa gratka dla wielbicieli zagadek, tajemnic i skomplikowanych śledztw, nie zabraknie też wątku romantycznego choć eteryczne niewiasty autor zastąpił przebiegłą Dianą Montaque, piękną Hope Joyner oraz jedna z najzdolniejszych (i najbrzydszych) kobiet-najemników w służbie Scotland Yardu, czyli Jane Ollorby.
To właśnie ostatnia z plejady bohaterek Wallace'a węszy większą sprawę, niczym Sherlock Holmes i Irene Adler razem wzięci, krążąc wokół Londyńskiej Tower. Nawet ona jednak nie zna planów Tigera Trayne, który opracował genialny w swej prostocie plan kradzieży klejnotów. Na wykonawców wybrał wielce oryginalną parę oszustów – uwodzicielską Diane, rzeczniczkę prasową niejakiego księcia Kishlastanu oraz jej partnera Grahama Hallowella, złodzieja, który dopiero opuścił więzienne mury. Trudno stwierdzić, czy fakt, iż on jest bratem Dicka Hallowella, młodego oficera pełniącego straż przy Tower of London, zaś ona byłą narzeczoną żołnierza miał znaczenie, pewne jest jednak, że udział w tym przedsięwzięciu ma im zapewnić pięćdziesiąt tysięcy funtów.
Pojawienie się brata niepokoi Richarda, jednak po tym, jak odurzył i obrabował naiwnego oficera gwardii po czym uciekł jego żoną, nie posądza go o plany dokonania tak karkołomnego wyczynu. Jego uwagę odwraca też coś (a właściwie ktoś) innego – w jego życiu pojawiła się intrygująca dama, Hope, która zawładnęła jego sercem do tego stopnia, że jest gotów odejść ze służby oficerskiej z uwagi na brak akceptacji przez przełożonych  towarzyszki. Dziewczyna bowiem jest niczym czysta kartka – tajemnicza i bez przeszłości, której nie zna nawet sama zainteresowana. Z niejasnych informacji otrzymywanych przez wychowujących ja opiekunów i służby wynika, że jej rodzice zginęli pozostawiając córce pokaźny majątek, którym administruje sztab prawników. Oni też kierują jej życiem, wskazują osoby, z którymi nie należy się zadawać oraz dbają o wysoki standard życia za sprawa comiesięcznych czeków.
Hope również odwzajemnia to uczucie, ale jak mogłaby oddać swoją rękę komuś, nie wiedząc kim tak naprawdę sama jest? Obiekcji co do niejasnej przeszłości i pochodzenia dziewczyny nie ma jednak Jego Ekscelencja Rikisivi, książę Kishlastanu, przebywający w Anglii na banicji znienawidzony przez rodaków władca małego państewka. Zrobi wszystko, by Hope była jego i nie przeszkodzi mu nikt, a już szczególnie Dick. Dlatego też knuje intrygę, mającą na celu zdobycie dziewczyny i wywiezienie jej z Londynu. Czy intryga ta będzie udana? Czy oficerowi przyjdzie nie tylko stracić przedmioty, na których straży stoi, ale też i ukochaną?
Czytelnicy, za sprawa „Bramy zdrajców” będą mieli okazję przenieść się do lat 20. XX wieku, poczuć wyjątkowy klimat Londynu oraz uczestniczyć w zapierających dech w piersiach przygodach. Podczas lektury nie sposób nawet pomyśleć o nudzie, bowiem akcja rozwija się w lawinowym tempie, a lekkość pióra pisarza sprawia, że pochłaniamy książkę równie sprawnie, jak Trayne opracowuje swoje plany. „Nowoczesne bitwy wygrywa się przez powtórne ataki wroga, ale na pozorowane pozycje” – pisze autor, ale z czytelnikiem nie musi walczyć. Podbija nasze serca i zapewnia nam wspaniała rozrywkę, znakomitą zarówno na letni wypoczynek, jak i jesienne wieczory spędzane przed kominkiem.


Recenzja została umieszczona również na stronach wortalu literackiego Granice.pl