Pokazywanie postów oznaczonych etykietą więzienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą więzienie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 września 2018

Mary Higgins Clark i Alafair Burke "Zabójcza Śpiąca Królewna"

Tytuł: Zabójcza Śpiąca Królewna
Autorzy: Mary Higgins Clark i Alafair Burke
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka



„Sądzimy po pozorach, łatwo i często oceniamy. Tymczasem nie wszystko jest tym, czym się wydaje” – pisał w jednej ze swoich książek Rafał Kosik, zaś słowa te doskonale oddają sytuacje, z jakimi spotykamy się w życiu. Zbyt łatwo wydajemy opinie, ferujemy wyroki, kierując się jedynie pierwszym wrażeniem, opierając swoje sądy na słowach, a nie dowodach, bazując na sympatiach i antypatiach. Tymczasem pozory mogą mylić, ktoś celowo może wprowadzać nas w błąd, oczerniając kogoś, oddalając od siebie podejrzenia. 

niedziela, 27 listopada 2016

Katarzyna Misiołek "Dziewczyna, która przepadła"

Autor: Katarzyna Misiołek
Autor: MUZA


Dwa lata temu świat obiegła sensacyjna informacja o odnalezieniu w USA kobiety, która została porwana dziesięć lat wcześniej, jeszcze jako nastolatka. Przez wszystkie te lata była ona przetrzymywana przez byłego partnera swojej matki, który zmusił ją między innymi do wstąpienia z nim w związek małżeński, urodziła mu również dziecko. Początkowo była trzymana w zamknięciu, a stopniowo otrzymywała coraz większy zakres swobód. Niestety dwukrotnie podejmowana próba ucieczki zakończyła się brutalnym pobiciem, dopiero a trzecim razem udało jej się uwolnić. Niemal w tym samym czasie w niewoli przebywała również inna kobieta, porwana przez kierowcę szkolnego autobusu, który przez jedenaście lat więził ją w swoim domu w Ohio. W tym czasie pięć razy zaszła w ciążę i pięć razy pobił ją tak dotkliwie, że poroniła. 

poniedziałek, 21 listopada 2016

Joanna Jax „Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu”

Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf


„Skutki gniewu są dużo poważniejsze od jego przyczyn” – twierdził Marek Aureliusz, a liczne przykłady z codziennego życia tylko potwierdzają prawdziwość tych słów. Eskalacja gniewu rodzi zgubne skutki, nierzadko wpływając negatywnie nie tylko na osobę pałającą gniewem, ale i na całe otoczenie. Gniew jest najczęściej efektem nieefektywnej komunikacji, braku wyjaśniania problemu i unikania poszukiwania rozwiązań, niekiedy jednak bywa tak, że ofiara tej emocji nie ma szans na wyjaśnienie – wyrok został już na nią dawno wydany.

Co jednak wspólnego ma gniew z przepiękną książką autorstwa Joanny Jax? Pisarka przyzwyczaiła nas już do mistrzowskiego pióra i do pełnych napięcia opowieści o ludziach rzuconych na pastwę wojennej zawieruchy. Do dziś „Dziedzictwo von Becków” wybrzmiewa w naszych sercach, a obecnie Jax proponuję nas nową powieść, która również omota nas pajęczą siecią, wciągnie, wzbudzi niesłabnące emocje i pozostawi w oczekiwaniu na kolejny tom. Mowa tu pozycji „Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu”, będącej pierwszą częścią nowego cyklu powieściowego. Opublikowana nakładem wydawnictwa Videograf książka jest jedną z tych, które zaspokajają oczekiwania nawet najbardziej wymagających czytelników, które ujmują zarówno delikatnością opowiedzianej historii, jak i jej brutalnością. Ta dwoistość, zmieniająca się atmosfera książki, stopniowe budowanie napięcia i doskonała kreacja bohaterów jest bez wątpienia wielkim atutem autorki, od której powieści trudno jest się oderwać.

Wśród tych bohaterów, na których koncentruje się cała nasza uwaga, jest Hanka Lewin, wychowana w biednej wiosce Chełmice, obdarzona wspaniałym głosem dziewczyna, bez pamięci zakochana w Żydzie Jakubie Mozelu. Fakt, iż chłopak nie podejmuje żadnych działań zmierzających do nawiązania bliskiej relacji odbiera jej radość życia, szczególnie że matka Hanki planuje piękną dwudziestolatkę wydać za mąż za wiejskiego pijaczka. Przypadek jednak sprawia, że dziewczyna ma szansę zaśpiewać podczas przyjęcia w pobliskim majątku, a tam, jedna z uczestniczek wręcza Hance wizytówkę, będącą przepustką do innego życia…

Bratem Hanki jest Emil, mężczyzna gwałtowny i brutalny, który nie może pogodzić się z warunkami, w jakich żyje. Kiedy okazuje się, że jest nieślubnym synem bogatego właściciela ziemskiego, jego gniew rośnie, szczególnie że ojciec uchyla się od przyznania należnych mu praw. Ten gniew skierowany jest nie tylko wobec ojca, ale również wobec przyrodniego brata i jedynego dziedzica majątku – Juliana Chełmickiego, a także wobec jego przyszłej żony, Adrianny. Ta ściągnęła na siebie nienawiść Emila odtrącając w przeszłości jego zaloty i lekceważąc biedaka, który miał czelność poprosić ją o spotkanie. W Julianie jest natomiast beznadziejnie zakochana przyjaciółka Hanki – Alicja. Beznadziejnie, bowiem przepaść klasowa wyklucza jakikolwiek formalny związek pomiędzy nimi, mężczyzna jest też zbyt honorowy, by zdradzić Adriannę. Wielkim atutem Alicji, oprócz urody, są umiejętności taneczne, zaś jej wielkim marzeniem – stołeczna szkoła tańca u Tatiany Wysockiej. Kiedy zatem Hanka, po śmierci rodziców, korzysta ze złożonej jej propozycji i wyjeżdża do Warszawy, Alicja jedzie z nią. 

Kolejne lata spędzone w stolicy to nie tylko walka o byt, podążanie ku założonym celom, ale również konieczność wersyfikacji swojego światopoglądu i swoich planów. Kiedy bowiem wszystko wydaje się przybierać korzystny dla bohaterów obrót, kiedy nazwisko Hanki staje się coraz bardziej znane, Emil bryluje na salonach, Alicja szuka zaspokojenia w ramionach kolejnych kochanków, a Julian – planuje zaślubiny, wybuch wojny przerywa dotychczasowe życie i zmienia priorytety…

Jak potoczą się losy bohaterów? Do czego będą gotowi się posunąć, by przetrwać? Czy znajdą w sobie siłę, by w trudnych, wojennych czasach, postawić na miłość i o nią zawalczyć? Czy znajdą ujście dla swojego gniewu czy raczej obudzą kolejne demony? Na te pytania odpowiedź przynosi wspaniała, wielowątkowa powieść autorstwa Joanny Jax. Znajdziemy w niej sprzeczne emocje, miłość i nienawiść, zdrady i rozstania, znajdziemy też obraz ludzkiej podłości i bestialstwa wojny. Autorka w niezwykle plastyczny sposób kreśli tło wydarzeń, zabiera nas do sielskich Chełmic, by następnie przerazić wizją niszczonej Warszawy, getta i więzienia na Pawiaku. Gwałtowne zwroty akcji i zaskakujące niekiedy wybory bohaterów przypominają nam, że autorka jest doskonałą obserwatorką życia, unika zatem jednoznaczności, pozwala swoim postaciom na błędy i potknięcia. Jedynie czytelnik nie ma wyboru, pochłaniając powieść i nie mogąc przerwać zagłębiania się w burzliwe losy Hanki, Alicji, Emila i Juliana oraz osób z nimi powiązanych …



czwartek, 1 września 2016

Przemysław Piotrowski "Droga do piekła"

Autor: Przemysław Piotrowski
Wydawnictwo: Videograf



Jak wyobrażasz sobie piekło? Czy jest to malowniczy obrazek z licznych kreskówek, gdzie diabły z widłami upychają klientów wielkich kotłach? A może jako miejsce pełne wyuzdanego seksu, w którym alkohol leje się strumieniami, gdzie obowiązuje nakaz przekraczania wszelkich granic? A może twoje piekło jest inspirowane dantejską wizją zaświatów, gdzie wciąż słychać jest potępieńcze jęki bólu, rozpaczliwe krzyki, wielojęzyczny gwar, gdzie dodatkowych cierpień grzesznikom przysparzają ukąszenia os czy mszyc?

poniedziałek, 9 maja 2016

Michał Leśniak "Będzie dobrze"

Autor: Michał Leśniak
Wydawnictwo: Rozpisani.pl


Mówi się, że fortuna kołem się toczy, ale tylko nieliczni przekonują się o prawdziwości tego stwierdzenia w sposób szczególnie bolesny. Do zmiany naszej sytuacji mogą przyczyniać się różne czynniki zewnętrzne i wówczas ciężko jest nam przygotować się na straty, które dotyczyć mogą każdej sfery naszego życia. Czasami jednak bywa tak, że to my sami, wykuwając nasz los, zbaczamy z prawidłowego kursu. Może to wynikać z naszej nieostrożności, niewiedzy, a czasami z pragnienia wykorzystania różnych skrótów w drodze do celu. Ten ostatni wariant zwykle wiąże się z balansowaniem na granicy prawa, bądź też z tego prawa łamaniem i zwykle bywa najgorszą z dostępnych opcji.

O tym, jakie są konsekwencję igrania z obowiązującymi zasadami i jak wielką krzywdę można swoim zachowaniem wyrządzić nie tylko sobie, ale również otoczeniu, doskonale wie Michał Leśniak. Swoje doświadczenia życiowe, które zaprowadziły go za kraty więzienia, opisuje w porywającej książce, którą można śmiało nazwać biograficzną, choć czyta się ją niczym dobry kryminał. Pozycja „Będzie dobrze”, opublikowana nakładem wydawnictwa Rozpisani.pl, to swego rodzaju spowiedź, mająca na celu nie tylko rozliczenie się z popełnionych grzechów, ale również uwrażliwienie czytelnika na to, jak łatwo można popełnić daleko idący w swych skutkach błąd. I choć nieustannie słyszymy na swej drodze pocieszenia i zapewnienia, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży, to niekiedy słowa te tworzą w naszej głowie mylny obraz rzeczywistości. Bowiem nic nie ułoży, jeśli nie będziemy brali odpowiedzialności za nasze czyny, jeśli nie zmienimy negatywnych postaw i schematów myślenia. Dlatego też po książkę powinien sięgnąć każdy, czytając ją ku przestrodze – niech nie zwiedzie nas nadmierna pewność siebie oraz przekonanie, że możemy wszystko.

Sięgamy do przeszłości autora, aż do okresu jego narodzin, szukając w życiorysie Leśniaka momentu, w którym z grzecznego chłopca z dobrego domu przeistoczył się w buńczucznego trzynastolatka sięgającego po papierosy i alkohol. Nieustanna nieobecność rodziców, narodziny siostry nie tłumaczą postępującej degradacji osobowości i pierwszych prób, mających na celu sprawdzenie, jak daleko może się posunąć. Pierwsze wagary, złe oceny i brak promocji do kolejnej klasy – to wszystko sygnały ostrzegawcze, choć dyskusyjne jest, czy szybka reakcja rzeczywiście wpłynęłaby na przyszłe losy bohatera. Przykro jest czytać o metodach zarobkowania szczególnie, że z taką kreatywnością i odwagą, Leśniak mógłby naprawdę wiele osiągnąć. Wykazując się niezwykłą przedsiębiorczością imał się on różnych zajęć, prowadził chociażby szkolny sklepik, ale dopiero odkrycie giełdy i dużych pieniędzy sprawiło, że młody jeszcze chłopak zachłysnął się możliwościami, jakie ona daje.

Utrata pieniędzy, będąca ryzykiem wpisanym niemal w ten rodzaj zarobkowania powinna stać się dla Leśniaka nauczką i ostrzeżeniem, niestety stała się bodźcem do ucieczki. Od tej chwili jego życie przypominało szalony rollercoaster, z pospieszną ewakuacją do Krakowa i epizodem bezdomności włącznie. To zaczęły się kradzieże i oszustwa, tu narodziła się wielka miłość zakończona katastrofą. W jaki jednak sposób bohater trafił do więzienia? Co takiego wydarzyło się na przestrzeni kilku lat jego życia, iż obecnie, zamiast bawić się z ukochanymi dziećmi, spowiada się w więzieniu ze swoich czynów? Na te pytania odpowiedzi musicie poszukać w porywającej i niezmiernie angażującej książce, obejmującej nie tylko szczegóły techniczne kradzieży i wszelkich „przekrętów”, których Leśniak był autorem, ale również przeżycia wewnętrzne. 

Niezwykle plastyczny styl i dokładne opisy procederów, pozwalają nam inaczej spojrzeć na przestępczą działalność, a być może nawet ustrzec się przed zostaniem ofiarą w przyszłości. I choć szkoda, że zabrakło szczegółów dotyczących samego skazania czy więziennego życia, to lektura książki skłania do zadumy i refleksji nad tym, jak łatwo można się w życiu zagubić oraz zatracić granicę pomiędzy dobrem a złem. W książce znajdziemy ponadto przytoczone artykuły autora, publikowane w popularnych miesięcznikach, a nawet sztukę teatralną, inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Wszystko to sprawia, że jesteśmy pełni podziwu dla talentu pobytu. Czekamy również z niecierpliwością na zapowiadaną książkę, która będzie niejako dopełnieniem biografii, przekonując nas ostatecznie, że – wbrew obiegowym opiniom – w życiu happy endy wcale nie są takie częste, zaś za błędy los każe sobie słono płacić …

środa, 2 marca 2016

Stefan Darda „Zabij mnie, tato”

Tytuł: Zabij mnie, tato
Autor: Stefan Darda
Wydawnictwo: Videograf





„Istnieje tylko Zło i Wielkie Zło, a za nimi oboma, w cieniu, stoi Bardzo Wielkie Zło” – pisał Andrzej Sapkowski, zaś śledząc zbrodnie dokonane na przestrzeni lat można odnieść wrażenie, że słowa te niezwykle trafnie ujmują charakter natury człowieka, zdolnego upokorzyć, wykorzystać i zabić. Jest on po prostu Wielkim Złem. Wydaje się, że prawo, ani żaden inny mechanizm obronny nie działa wystarczająco sprawnie, by ocalić nas przez psychopatami, zwyrodnialcami, którzy dla własnej przyjemności lub z sobie tylko znanych, irracjonalnych powodów są skłonni zabić każdego, kto stanie na ich drodze. Bez znaczenia jest przy tym fakt, czy mają do czynienia z osobą dorosłą czy też z dzieckiem…

środa, 8 stycznia 2014

Sandra Gregory "Zapomnijcie o córce"

Tytuł: Zapomnijcie o córce
Autor: Sandra Gregory
Wydawnictwo: MUZA 








Handel narkotykami szerzy się na coraz większą skalę, a używki pojawiły się już nawet wśród gimnazjalistów. Narkotykowy biznes przynosi miliardowe zyski każdego dnia, zbiera również swoje żniwo śmierć. Setki heroinistów, morfinistów, a także wielbicieli innych środków odurzających umiera od zanieczyszczonych narkotyków, zbyt dużych dawek czy na skutek AIDS. Istnieje powszechne potępienie tych, którzy narkotyki biorą, ale również tych, którzy zajmują się handlem nimi, ich wytwarzaniem, a także przemycaniem. Jaka jednak ilość narkotyku jest potrzebna, by potępić drugą osobę? Jaką miarą mierzyć tych, co handlują i tych, którzy z niewielkimi dawkami dają się złapać na przejściu przez granicę – czy stosować według nich takie same zasady i równie surowe kary? Odpowiedzi wydają się być proste, zaś nasz sprzeciw słuszny, a przynajmniej do chwili, kiedy przed nami nie staje żywy człowiek, konkretna postać skazana na długie lata więzienia. 

Czy niecałe dziewięćdziesiąt gramów heroiny jest warte dwudziestu pięciu lat spędzonych w więzieniu? Czy warte jest siermiężnych warunków, poniżania, ciężkiej pracy, znęcania się fizycznego i psychicznego? Czy warte jest tysiąca funtów, obiecanych za przewiezienie narkotyku z Bangkoku do Tokio? Czytając historię Angielki, Sandry Gregory, która została skazana za przemyt osiemdziesięciu dziewięciu gramów narkotyku, przekonujemy się, że nie tylko oferowana jej suma nie jest warta takiego cierpienia, ale żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować jej traumatycznych przeżyć. 

Wbrew pozorom, oparta na faktach książka „Zapomnijcie o córce”, opublikowana nakładem wydawnictwa MUZA, nie jest wypełniona pretensjami z tytułu niesłusznej kary, autorka nie próbuje przekonywać o swojej niewinności czy obciążać sumienia mężczyzny, który popchnął ją do tego kroku. Zapis przeżyć Gregory stanowi ostrzeżenie przed pokusami łatwego zysku, przed pozornie błahym wykroczeniem, które tak naprawdę może przekreślić całe dotychczasowe życie, a także zniszczyć przyszłość. To także opis nieludzkich warunków panujących w tajlandzkich więzieniach, w których więźniowie stłoczeni są jak bydło i pozornie tylko lepszych warunków panujących w angielskich jednostkach penitencjarnych. 

Autorkę poznajemy jako zbuntowaną nastolatkę, a następnie młodą kobietę wyrażającą jawny sprzeciw przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Wyjazd do Tajlandii miał być odskocznią, szansą na nowe życie, zgłębieniem nie tylko sekretów innego świata, ale i także szansą na sprawdzenie siebie. Egzotyczny kraj ją wciągnął, zauroczył na tyle, że postanowiła zagościć w nim na dłużej. Podjęła się nauczania języka angielskiego, poznawała Bangkok chłonąc jego atmosferę i stając się jego częścią. Tę sielankę przerwał zamach stanu w 1992 roku, kiedy to armia Królestwa Tajlandii, wraz ze swym naczelnym wodzem, w bezkrwawym zamachu obaliła rząd. Dwa miesiące po tych wydarzeniach, na czele rządu stanął generał Suchinda, a nominacja ta wywołała falę protestów społecznych, przybierających z każdym tygodniem na sile. Równocześnie Sandra straciła pracę, zaś jej stan zdrowia pogorszył się gwałtownie. Bez pracy, bez pieniędzy, znalazła się w patowej sytuacji – nie miała funduszy nawet na przelot do kraju. Była zbyt dumna, by zwrócić się o pomoc do rodziców, skorzystała zatem z propozycji poznanego kilka miesięcy wcześniej mężczyzny…

W 1993 roku, Sandra wraz z Robert Lockiem została aresztowana na lotnisku, kiedy próbowała odlecieć do Tokio, mając ukryte w swoim ciele prawie dziewięćdziesiąt gram heroiny. To miał być łatwy zarobek, łatwe pieniądze i bezproblemowy przerzut. Skończyło się aresztowaniem i skazaniem przez sąd w Bangkoku na … karę śmierci, zamienioną na dożywocie i obniżoną do dwudziestu pięciu lat. W oczekiwaniu na wyrok spędziła prawie dwa lata w tajlandzkim więzieniu Lard Yao, jako numer 228/36. Pobyt na kobiecym oddziale więzienia, nazwanego ironicznie „Hiltonem w Bangkoku”, przypominał piekło. Ponad sto kobiet stłoczonych na ośmiu metrach kwadratowych, podłe jedzenie, urągające ludzkiej godności warunki sanitarne, przejmujące gorąco i szerzące się choroby stanowiły codzienność Sandry. Nic dziwnego, że odliczała dni i tygodnie do czasu, kiedy zostanie podjęta decyzja o jej przeniesieniu do zakładu karnego w Anglii. 

Po czterech latach, kiedy minął wymagany przepisami czas w tajlandzkim wiezieniu, została przeniesiona do wiezienia pod Londynem. Jednak brytyjskie zakłady karne, jak Holloway, Foston Hall w Derbyshire czy Durham, zakład najwyższego ryzyka w którym przebywali najokrutniejsi przestępcy, wcale nie okazały się być lepsze. W Tajlandii, w prymitywnych warunkach, czuła się przynajmniej jednostką zdolną o sobie choć w minimalnym stopniu decydować, natomiast w rodzimym kraju spotkała się z bezdusznych traktowaniem i powolnym odczłowieczeniem. Pogrążając się w depresji, nękana myślami samobójczymi, zdołała jednak wytrwać. Na skutek kampanii prowadzonej przez rodziców i znajomych, na mocy Królewskiego Przebaczenia, udzielonego przez króla Tajlandii, 21 lipca 2000 roku wyszła na wolność. W zamknięciu spędziła siedem i pół roku z dwudziestopięcioletniej kary – siedem i pół roku piekła.

„Zapomnijcie o córce” to nie tylko dramatyczna historia skazanej za przemyt narkotyków Brytyjki, ale także historia miłości i okrucieństwa. Sandra Gregory przybliża nam okoliczności, w których doszło do aresztowania, opisuje warunki panujące w więzieniach, relacje pomiędzy więźniarkami a strażnikami oraz osobiste tragedie osadzonych w więzieniu kobiet. Nierzadko były to morderczynie, które w bestialski sposób pozbawiały na wolności życia. Za kratami były jednak współwięźniarkami, kobietami takimi jak tysiące, mającymi swoją wrażliwość, poczucie humoru, potrzeby i słabości. 

Nie da się czytać wyznań Sandry Gregory bez emocji, nie można nie przeżywać opisywanych sytuacji, nie dopingować jej staraniom o odzyskanie wolności i nie wzruszać się w ważnych dla niej momentach. Z uwagi na charakter książki trudno jest oceniać jej walory techniczne – wszak to tekst pisany emocjami, w którym przeżycia autorki i ona sama stają się nam bliskie. I właśnie nasza empatia jest miarą wielkości tej książki. 

czwartek, 26 lipca 2012

Edgar Wallace "Brama zdrajców"


Tytuł: Brama zdrajców
Autor: Edgar Wallace
Wydawnictwo: Damidos









Tower of London, nazywana niekiedy Londyńską Tower, to obronna i pałacowa budowla monarchów Anglii, która w swojej historii pełniła wiele funkcji. Była wiezieniem, z którego z racji wejścia umieszczonego tuż nad wodą nie można było uciec, była także fortecą, a nawet służyła jako zoo. Tu także znajduje się skarbiec (Jewel House), w którym przechowywane są klejnoty i kosztowności królewskie. Klejnoty, które są z uwagi na ich wartość kulturową bezcenne. Klejnoty, które złodziejowi mogą przynieść pięćdziesiąt tysięcy funtów za samo tylko ich zabranie z Tower. Ile są warte dla zleceniodawcy kradzieży?
Ponad trzysta lat temu pewien włamywacz dokonał brawurowej kradzieży angielskich precjozów, jednak złapany, został skazany na śmierć. Zadanie wydaje się niewykonalne, bowiem jak wynieść cenne klejnoty, skoro budowli pilnują uzbrojeni oficerowie Gwardii Berwickiej? Bohaterowie Edgara Wallace'a przekonują, że wystarczy dobry plan, by wszystko stało się możliwe. „Nie można odnieść sukcesów na polu zbrodni, jeśli nie przyswoi się mentalności policji” pisze autor, a jego wydana po raz pierwszy w 1927 roku powieść „Brama zdrajców” przenosi nas do Londynu, gdzie będziemy świadkami najbardziej spektakularnej akcji wszechczasów. Wznowienie przez Wydawnictwo Damidos tej awanturniczo-kryminalnej powieści to prawdziwa gratka dla wielbicieli zagadek, tajemnic i skomplikowanych śledztw, nie zabraknie też wątku romantycznego choć eteryczne niewiasty autor zastąpił przebiegłą Dianą Montaque, piękną Hope Joyner oraz jedna z najzdolniejszych (i najbrzydszych) kobiet-najemników w służbie Scotland Yardu, czyli Jane Ollorby.
To właśnie ostatnia z plejady bohaterek Wallace'a węszy większą sprawę, niczym Sherlock Holmes i Irene Adler razem wzięci, krążąc wokół Londyńskiej Tower. Nawet ona jednak nie zna planów Tigera Trayne, który opracował genialny w swej prostocie plan kradzieży klejnotów. Na wykonawców wybrał wielce oryginalną parę oszustów – uwodzicielską Diane, rzeczniczkę prasową niejakiego księcia Kishlastanu oraz jej partnera Grahama Hallowella, złodzieja, który dopiero opuścił więzienne mury. Trudno stwierdzić, czy fakt, iż on jest bratem Dicka Hallowella, młodego oficera pełniącego straż przy Tower of London, zaś ona byłą narzeczoną żołnierza miał znaczenie, pewne jest jednak, że udział w tym przedsięwzięciu ma im zapewnić pięćdziesiąt tysięcy funtów.
Pojawienie się brata niepokoi Richarda, jednak po tym, jak odurzył i obrabował naiwnego oficera gwardii po czym uciekł jego żoną, nie posądza go o plany dokonania tak karkołomnego wyczynu. Jego uwagę odwraca też coś (a właściwie ktoś) innego – w jego życiu pojawiła się intrygująca dama, Hope, która zawładnęła jego sercem do tego stopnia, że jest gotów odejść ze służby oficerskiej z uwagi na brak akceptacji przez przełożonych  towarzyszki. Dziewczyna bowiem jest niczym czysta kartka – tajemnicza i bez przeszłości, której nie zna nawet sama zainteresowana. Z niejasnych informacji otrzymywanych przez wychowujących ja opiekunów i służby wynika, że jej rodzice zginęli pozostawiając córce pokaźny majątek, którym administruje sztab prawników. Oni też kierują jej życiem, wskazują osoby, z którymi nie należy się zadawać oraz dbają o wysoki standard życia za sprawa comiesięcznych czeków.
Hope również odwzajemnia to uczucie, ale jak mogłaby oddać swoją rękę komuś, nie wiedząc kim tak naprawdę sama jest? Obiekcji co do niejasnej przeszłości i pochodzenia dziewczyny nie ma jednak Jego Ekscelencja Rikisivi, książę Kishlastanu, przebywający w Anglii na banicji znienawidzony przez rodaków władca małego państewka. Zrobi wszystko, by Hope była jego i nie przeszkodzi mu nikt, a już szczególnie Dick. Dlatego też knuje intrygę, mającą na celu zdobycie dziewczyny i wywiezienie jej z Londynu. Czy intryga ta będzie udana? Czy oficerowi przyjdzie nie tylko stracić przedmioty, na których straży stoi, ale też i ukochaną?
Czytelnicy, za sprawa „Bramy zdrajców” będą mieli okazję przenieść się do lat 20. XX wieku, poczuć wyjątkowy klimat Londynu oraz uczestniczyć w zapierających dech w piersiach przygodach. Podczas lektury nie sposób nawet pomyśleć o nudzie, bowiem akcja rozwija się w lawinowym tempie, a lekkość pióra pisarza sprawia, że pochłaniamy książkę równie sprawnie, jak Trayne opracowuje swoje plany. „Nowoczesne bitwy wygrywa się przez powtórne ataki wroga, ale na pozorowane pozycje” – pisze autor, ale z czytelnikiem nie musi walczyć. Podbija nasze serca i zapewnia nam wspaniała rozrywkę, znakomitą zarówno na letni wypoczynek, jak i jesienne wieczory spędzane przed kominkiem.


Recenzja została umieszczona również na stronach wortalu literackiego Granice.pl