Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przestępstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przestępstwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 października 2024

Izabela Janiszewska "Histeria. Tom II"

Tytuł: Histeria. Tom II
Autor: Izabela Janiszewska
Wydawnictwo: Czwarta Strona


Mówi się, że nie ma winy, bez kary. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Są przecież jednostki, którym udało się wymknąć wymiarowi sprawiedliwości, a także takie, które nigdy nie zostały zidentyfikowane, których wina pozostaje głęboko skrywaną tajemnicą. Takie osoby mogą wówczas krzywdzić innych w poczuciu jakiejś misji czy sensu, a także w ramach rekompensaty za własne krzywdy czy też po to, by rozładować skumulowane w ich ciele napięcie.

poniedziałek, 6 maja 2019

Daria Orlicz "Drapieżcy"

Tytuł: Drapieżcy 
Autor: Daria Orlicz 
Wydawnictwo: HarperCollins 


Małe nadmorskie miasteczka mają w sobie coś sennego, urokliwego, szczególnie poza sezonem, kiedy jeszcze nie zjechali do nich turyści okupujący plaże, deptaki i lokalne restauracje. Ta idylla wielu z nas może zawrócić w głowie i sprawić, że marzymy o ucieczce do takiego raju, o miejscu, gdzie życie płynie spokojnie, gdzie wszyscy się znają, są dla siebie serdeczni i życzliwi. Aż chciałoby się natychmiast pakować walizki i przeprowadzać, pozostawiając za sobą całe dotychczasowe życie i problemy. Tyle tylko, że to tylko pozory… 

czwartek, 17 maja 2018

Erica Spindler "Tamta dziewczyna"

Tytuł: Tamta dziewczyna
Autor: Erica Spindler
Wydawnictwo: Edipresse


„Odcięła się od całej przeszłości, od wszystkich z wyjątkiem dziewczyny, którą wtedy była. Przez lata nosiła ją w sobie niczym niewidzialną ciężką kotwicę. Dziewczyna, którą była. I nadal jest.” – te słowa, choć bolesne, niestety są prawdziwe o czym przekonuje się każdy, kto próbował zostawić za sobą przeszłość, odciąć się od niej. Niezależnie, jak bardzo zmienimy swoje życie, przeszłość prędzej czy później upomni się o nas, niszcząc obraz nas samych, który stworzyliśmy. A wówczas nie pozostaje nam nic innego, jak tylko pogodzić się z tym, że od przeszłości nie da się uciec. Można jednak zaakceptować ją i na bazie tej akceptacji budować nowe, świadome życie.

sobota, 30 grudnia 2017

T.M.Frazier "King"

Tytuł: King (tom I)
Autor: T.M.Frazier
Wydawnictwo: Kobiece



Jak to jest stracić pamięć? Nie wiedzieć nic o sobie, o swoim życiu, nie mieć przeszłości, a niekiedy i przyszłości? Nie mieć do kogo się udać, nie wiedzieć, komu zaufać, w którą stronę skierować swoje kroki? Choć przypadków amnezji jest stosunkowo niewiele, to te obejmujące pamięć długotrwałą są najbardziej dotkliwe. Jeśli na dodatek nie można powiązać chorego z żadnym nazwiskiem, jeśli nie posiada przy sobie dokumentów mogących go zidentyfikować, zaś rodzina nie zgłasza zaginięcia, takie osoby dryfują po powierzchni życia, nie mogąc się od nowa zakorzenić.

poniedziałek, 9 maja 2016

Michał Leśniak "Będzie dobrze"

Autor: Michał Leśniak
Wydawnictwo: Rozpisani.pl


Mówi się, że fortuna kołem się toczy, ale tylko nieliczni przekonują się o prawdziwości tego stwierdzenia w sposób szczególnie bolesny. Do zmiany naszej sytuacji mogą przyczyniać się różne czynniki zewnętrzne i wówczas ciężko jest nam przygotować się na straty, które dotyczyć mogą każdej sfery naszego życia. Czasami jednak bywa tak, że to my sami, wykuwając nasz los, zbaczamy z prawidłowego kursu. Może to wynikać z naszej nieostrożności, niewiedzy, a czasami z pragnienia wykorzystania różnych skrótów w drodze do celu. Ten ostatni wariant zwykle wiąże się z balansowaniem na granicy prawa, bądź też z tego prawa łamaniem i zwykle bywa najgorszą z dostępnych opcji.

O tym, jakie są konsekwencję igrania z obowiązującymi zasadami i jak wielką krzywdę można swoim zachowaniem wyrządzić nie tylko sobie, ale również otoczeniu, doskonale wie Michał Leśniak. Swoje doświadczenia życiowe, które zaprowadziły go za kraty więzienia, opisuje w porywającej książce, którą można śmiało nazwać biograficzną, choć czyta się ją niczym dobry kryminał. Pozycja „Będzie dobrze”, opublikowana nakładem wydawnictwa Rozpisani.pl, to swego rodzaju spowiedź, mająca na celu nie tylko rozliczenie się z popełnionych grzechów, ale również uwrażliwienie czytelnika na to, jak łatwo można popełnić daleko idący w swych skutkach błąd. I choć nieustannie słyszymy na swej drodze pocieszenia i zapewnienia, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży, to niekiedy słowa te tworzą w naszej głowie mylny obraz rzeczywistości. Bowiem nic nie ułoży, jeśli nie będziemy brali odpowiedzialności za nasze czyny, jeśli nie zmienimy negatywnych postaw i schematów myślenia. Dlatego też po książkę powinien sięgnąć każdy, czytając ją ku przestrodze – niech nie zwiedzie nas nadmierna pewność siebie oraz przekonanie, że możemy wszystko.

Sięgamy do przeszłości autora, aż do okresu jego narodzin, szukając w życiorysie Leśniaka momentu, w którym z grzecznego chłopca z dobrego domu przeistoczył się w buńczucznego trzynastolatka sięgającego po papierosy i alkohol. Nieustanna nieobecność rodziców, narodziny siostry nie tłumaczą postępującej degradacji osobowości i pierwszych prób, mających na celu sprawdzenie, jak daleko może się posunąć. Pierwsze wagary, złe oceny i brak promocji do kolejnej klasy – to wszystko sygnały ostrzegawcze, choć dyskusyjne jest, czy szybka reakcja rzeczywiście wpłynęłaby na przyszłe losy bohatera. Przykro jest czytać o metodach zarobkowania szczególnie, że z taką kreatywnością i odwagą, Leśniak mógłby naprawdę wiele osiągnąć. Wykazując się niezwykłą przedsiębiorczością imał się on różnych zajęć, prowadził chociażby szkolny sklepik, ale dopiero odkrycie giełdy i dużych pieniędzy sprawiło, że młody jeszcze chłopak zachłysnął się możliwościami, jakie ona daje.

Utrata pieniędzy, będąca ryzykiem wpisanym niemal w ten rodzaj zarobkowania powinna stać się dla Leśniaka nauczką i ostrzeżeniem, niestety stała się bodźcem do ucieczki. Od tej chwili jego życie przypominało szalony rollercoaster, z pospieszną ewakuacją do Krakowa i epizodem bezdomności włącznie. To zaczęły się kradzieże i oszustwa, tu narodziła się wielka miłość zakończona katastrofą. W jaki jednak sposób bohater trafił do więzienia? Co takiego wydarzyło się na przestrzeni kilku lat jego życia, iż obecnie, zamiast bawić się z ukochanymi dziećmi, spowiada się w więzieniu ze swoich czynów? Na te pytania odpowiedzi musicie poszukać w porywającej i niezmiernie angażującej książce, obejmującej nie tylko szczegóły techniczne kradzieży i wszelkich „przekrętów”, których Leśniak był autorem, ale również przeżycia wewnętrzne. 

Niezwykle plastyczny styl i dokładne opisy procederów, pozwalają nam inaczej spojrzeć na przestępczą działalność, a być może nawet ustrzec się przed zostaniem ofiarą w przyszłości. I choć szkoda, że zabrakło szczegółów dotyczących samego skazania czy więziennego życia, to lektura książki skłania do zadumy i refleksji nad tym, jak łatwo można się w życiu zagubić oraz zatracić granicę pomiędzy dobrem a złem. W książce znajdziemy ponadto przytoczone artykuły autora, publikowane w popularnych miesięcznikach, a nawet sztukę teatralną, inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Wszystko to sprawia, że jesteśmy pełni podziwu dla talentu pobytu. Czekamy również z niecierpliwością na zapowiadaną książkę, która będzie niejako dopełnieniem biografii, przekonując nas ostatecznie, że – wbrew obiegowym opiniom – w życiu happy endy wcale nie są takie częste, zaś za błędy los każe sobie słono płacić …

sobota, 23 kwietnia 2016

Monika Całkiewicz, Iwona Schymalla " Zbrodnia prawie doskonała"

Autor: Monika Całkiewicz, Iwona Schymalla
Wydawnictwo: PWN


Z policyjnym zacięciem już od wielu lat śledzimy wszystkie doniesienia o morderstwach, samobójstwach, kradzieżach i rozbojach, pozyskując wiedzę na ten temat przede wszystkim z mediów. Rekordy popularności bił serial dokumentalny z gatunku court show „Sędzia Anna Maria Wesołowska”, namiętnie oglądamy też kolejne odcinki „CIA. Kryminalne zagadki”, niezależnie od miejsca, w którym toczy się akcja. Nie wspominając już nawet o śledzeniu amerykańskiego serialu „Ally McBeal”, który wytworzył w naszych umysłach pewien obraz prawnika, który wygrywa sprawę w ciągu jednego odcinka, a po pracy jeszcze ma tyle zapału i energii, żeby wyjść z kolegami z kancelarii na drinka.

O tym, jak naprawdę wygląda śledztwo i rozprawa sądowa, jak toczą się postępowania pozbawione blasku fleszy, czym się różnią się takie terminy, jak przestępstwo, zbrodnia i wykroczenie, czy istnieje gen przestępczości i w jakich sytuacjach używa się wariografu, przekonamy się podczas lektury niezwykle wciągającej książki „Zbrodnia prawie doskonała”. Opublikowana przez wydawnictwo PWN pozycja, jest swego rodzaju wywiadem-rzeką, przeprowadzanym z prof. Moniką Całkiewicz, karnistką, która dzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem, a także uświadamia, jak fałszywy obraz przestępczego świata i samych procesów mamy w naszych umysłach. 

Iwona Schymalla z właściwym sobie profesjonalizmem, ale i ciekawością świata, zadaje nurtujące nas od lat pytania, uszczegóławia i systematyzuje przekazywane informacje. Z książki wyłania się klarowny obraz zakresu obowiązków poszczególnych służb, rzeczywistego przebiegu procesu sądowego i przesłuchań, znajdziemy tu również wiele przykładów z życia zawodowego. Po książkę sięgnąć powinni przede wszystkim studenci prawa i osoby związane z wymiarem sprawiedliwości, a także osoby zainteresowane tematem. Być może wywiad zainspiruje też licealistów, którzy właśnie stoją przed wyborem swojej życiowej drogi, wszak studia prawnicze dają szerokie spektrum możliwości …

W kolejnych rozdziałach książki jesteśmy świadkami rozmów o każdym niemal aspekcie związanym z szeroko rozumianą przestępczością. Dowiadujemy się nieco o teoriach kryminologicznych i o tym, jak wyglądał rozwój kryminalistyki, zastanawiamy się nad czynnikami zwiększającymi prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa i obalamy teorię o genie przestępczości odpowiedzialnym za popełniane przez człowieka zbrodnie. Całkiewicz mówi również o zbrodniach, w których przestępcą okazuje się „porządny człowiek” i o cechach przestępców, które doskonale pozwalają im zmylić wychowawców czy psychologów zatrudnionych w więzieniu.

Monika Całkiewicz wyjaśnia również rozbieżności, pomiędzy rzeczywistym przebiegiem śledztwa czy postępowania sadowego, a tym przedstawionym na łamach książek czy w serialach i filmach, wyjaśnia również dokładne znaczenie poszczególnych terminów. Mówi również o statystykach zabójstw, przyczynach wysokiej ich wykrywalności i najczęściej występujących motywach, popychających do morderstwa. Czytamy ponadto o tym, skąd pochodzą informacje o popełnieniu przestępstwa, o wariografie i sprawach, w których był wykorzystywany, o metodach przesłuchań i o tym, w jaki sposób pozyskuje się zeznania od najmłodszych świadków. 

Okazuje się, że poznanie tajników pracy policji nie stanowi dla potencjalnych sprawców żadnego problemu, a i my mamy możliwość posiąść wiele cennych informacji, na przykład czym różni się poszlaka od dowodu poszlakowego. Przeczytamy również o słynnych procesach poszlakowych w Polsce (m.in. o sprawie Rity Gorgonowej) oraz o miejscu zbrodni i oględzinach.

W rozmowie, Całkiewicz i Szymalla poruszają również temat seryjnych zabójców oraz zabójców masowych, a także profilerów, czyli psychologów zajmujących się psychologią śledczą. Dowiemy się, w jakim stopniu przydatne są profile psychologiczne, a także, jak wyglądają przestępstwa popełniane przez kobiety. Sięgniemy do archiwum X, a tak naprawdę poznamy szczegóły działań grupy specjalistów, jednostki zajmującej się badaniem najpoważniejszych przestępstw, których zabójcy nigdy nie zostali złapani. Niezwykle cenny jest rozdział poświęcony wiktymologii, próbujący odpowiedzieć na pytanie, jak nie stać się ofiarą. Zagłębimy się ponadto w świat obowiązujących procedur, praw, jakie ma sprawca zabójstwa w procesie karnym oraz tych, które ma osoba pokrzywdzona lub osoba bliska działająca w jej imieniu.

Wszystko to składa się na fascynującą książkę o kulisach zbrodni i o polskiej rzeczywistości. „Zbrodnię prawie doskonałą” czyta się z zapartym tchem, bowiem jesteśmy świadomi, że rozmówczyni dziennikarki jest praktykiem, zaś jej wypowiedzi pozbawione są filmowej otoczki i przekłamań wynikających z dostosowania realiów do wymogów scenariusza telewizyjnego. Jak zauważa Całkiewicz „Dzisiaj wiedza o tym, jak pracuje policja, prokuratura czy sąd jest bezcenna. Dlatego chciałabym, żeby nasza rozmowa nie została odebrana jako podręcznik dla przestępców (…)”. Jestem przekonana, że lektura książki będzie raczej ostrzeżeniem niż instruktażem. To bowiem przestroga przed popełnieniem przestępstwa i jasny komunikat: nie ma zbrodni doskonałej!



poniedziałek, 26 stycznia 2015

Christian Plowman „O krok za daleko”

Tytuł: O krok za daleko
Autor: Christian Plowman
Wydawnictwo MUZA SA


„Bez śladu”, „Kryminalne zagadki Las Vegas, „Kryminalne zagadki Miami”, „Dexter”, „Kości”– ty tylko kilka spośród wielu seriali kryminalnych, które przyciągają przed ekrany tysiące widzów. Ekscytujące śledztwa, tajemnicze zbrodnie, perwersyjni bandyci, handlarze narkotyków czy malwersanci budzą emocje, ekscytują i sprawiają, że niejedna osoba pomyślała choć przez chwilę o wstąpieniu w szeregi policji. Praca oficera śledczego, detektywa, wydaje się być nie tylko pasjonująca, ale w połączeniu z misją, może stanowić treść i sens życia. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że policyjna rzeczywistość daleka jest od scenariusza filmowego. Wiąże się z długimi godzinami oczekiwania, ze ślepymi zaułkami, z mylnymi tropami, czasem z zagrożeniem zdrowia lub życia. Nie zawsze też prowadzone sprawy kończą się sukcesem, nie każda sprawa jest rozwiązana, za to większość z nich pozostawia ślad na duży i umyśle funkcjonariusza.

O realiach pracy w policji zajmująco pisze Christian Plowman w opartej na faktach książce „O krok za daleko”. Opublikowana nakładem wydawnictwa MUZA SA pozycja, to możliwość uczestniczenia w pasjonujących sprawach, w tajnych operacjach, to nieustanne napięcie i adrenalina krążąca w organizmie. Z każdą stroną coraz mocniej wciąga nas opowieść o spektakularnej karierze zakończonej bolesnym upadkiem i rozczarowaniem. To dowód na to, że rozbudowane struktury organizacyjne i przerost procedur nad rzeczywistymi efektami mogą zniszczyć człowieka, zdeptać go, eksploatując wcześniej bez umiaru. Książka Plowmana to doskonała lektura nie tylko dla wielbicieli seriali kryminalnych, ale także dla funkcjonariuszy służb specjalnych, oficerów policji, wojskowych, a także dla tych, którzy marzą o karierze w służbach mundurowych. Autor, były policjant z szesnastoletnim doświadczeniem w przeprowadzaniu operacji specjalnych, nie zniechęca do wstępowania w szeregi policji, jednak posługując się swoją historią zmusza do zastanowienia i oszacowania zysków i strat.

Chris Plowman długo nie wiedział, co będzie robił w życiu. Burzliwe dzieciństwo, rozwód rodziców, przeprowadzki, wykształciły w nim umiejętność dostosowania się do każdej sytuacji. Instynkt przetrwania, wyćwiczony na ulicach Tottenham i Newington nie raz uratował mu życie, zaś zdolność wtapiania się w otoczenie predestynowała do pracy w terenie. Mimo to, przez długi czas po skończeniu nauki podejmował się różnych prac, poniżej swoich możliwości, nie myśląc o przyszłości i rozwoju. Wrodzona ciekawość, chęć doświadczania i pragnienie nowych bodźców sprawiały, że zmieniał prace, nie przywiązując się na dłużej do żadnego z zajęć. Dopiero ciąża partnerki i brzemię odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale za Jane i dziecko, skłoniły go do poszukiwania „dorosłej pracy”. 

Tym właśnie sposobem trafił do Metropolitan Police, gdzie niestrudzenie piął się po szczeblach kariery. Kolejne kursy, kolejne akcje, kolejne szczeble…, a wszystko to kosztem życia rodzinnego, ciepła domowego ogniska. Po szkoleniu wstępnym w Hendon trafił do West End Central, gdzie uczestniczył w pościgach, zajmował się bójkami, nożownikami, kradzieżami. Miał do czynienia w wielonarodowym przestępczym tyglem, a dzięki swojemu poświeceniu i oddaniu zyskał reputację solidnego gliniarza, „łapacza złodziei”. 

Jednak praca funkcjonariusza londyńskiej policji do emerytury nie była dla niego – poszukiwanie nowych wyzwań i sposobów realizacji pchnęło go na nową ścieżkę. Postanowił bowiem zrzucić mundur i zostać detektywem. Odtąd jego kariera rozwijała się w szybkim tempie, a on miał szansę sprawdzić się w różnych obszarach policyjnych działań. Pracował w małym zespole (zwanym jednostka z Soho), który zajmował się zwalczaniem osobliwego procederu „strzyżenia”, czyli przestępstwa dokonywanego przez dziewczyny wyłudzające od klientów pieniądze. Następnie trafił do Wydziału Kryminalnego w West End Central, został TPO, czyli specjalistą od zakupów kontrolowanych, który kupuje od klientów małe ilości narkotyków, by zebrać dowody potrzebne do przedstawienia zarzutów. Pracował także w policji rzecznej, w jednostce zwalczającej przestępstwa hotelowe, gdzie wsławił się aresztowaniem słynnego złodzieja, który w hotelach na całym świecie ukradł ponad milion dolarów. 

Po ponad siedmiu latach pracy przy zakupach kontrolowanych rozpoczął starania o przyjęcie na ogólnokrajowy kurs dla tajnych agentów, przez krótki czas kierował również pracą wywiadowców działających w środowisku handlarzy narkotyków. Paradoksalnie, osiągnąwszy cel, czyli pracując jako tajny funkcjonariusz, tworząc własne legendy, czyli fałszywe życiorysy, zmieniając tożsamości, sięgnął dna. Rozpadł się jego związek, pogłębiały się problemy emocjonalne, zaś ze strony przełożonych nie mógł liczyć na żadne wsparcie. Kiedy znalazł się o krok od samobójstwa wiedział, że musi zmienić swoje życie. Odszedł ze służby w atmosferze niechęci i podejrzeń o fałszowanie godzin pracy i wydatków, rozczarowany strukturami, których przez tyle lat był częścią. 

„O krok za daleko” to książka będąca wyrazem fascynacji pracą policji, ale też i zwątpienia w etos pracy. Autor zrezygnował ze specjalistycznej terminologii, przytaczając zaledwie kilka skrótów, z uwagi na tajemnicę służbową nie mógł też zdradzić wszystkich szczegółów. Opowieść, mimo lekkości, jaką jej nadał, nie tylko ekscytuje, ale też skłania do zastanowienia zarówno nad charakterem pracy funkcjonariuszy, jak i podejściem do pracy. Musimy sobie odpowiedzieć czy i co gotowi jesteśmy dla niej poświęcić …

poniedziałek, 27 października 2014

Gillian Flynn „Mroczny zakątek”

Tytuł: Mroczny zakątek
Autor: Gillian Flynn
Wydawnictwo: Znak

„Gdzie strach, tam przestępstwo, gdzie niepokój, tam wina” – pisał hiszpański poeta i dramaturg José Zorrilla y Moral. Pomimo upływu lat jego słowa nie straciły nic, ze swej aktualności. Ludzie boją się odmienności, a strach popycha ich do przemocy i innych, nieprzemyślanych działań. Kiedy ktoś wymyka się utartym schematom, naturalnym dążeniem otoczenia jest wyeliminowanie źródła dysonansu bądź przywrócenie go do pionu, sprawienie, by źródło niepokoju wtopiło się w tłum. Czy właśnie taka sytuacja miała miejsce w przypadku Benjamina Day, skazanego za potworne morderstwo własnej rodziny?

O tym, jak poradzić sobie z traumą z przeszłości, jak bardzo subiektywnym pojęciem jest prawda i jakie są granice ochrony ważnych dla nas osób, pisze Gillian Flynn. W opublikowanej nakładem wydawnictwa Znak powieści „Mroczny zakątek” znajdziemy wszystko co najlepsze w mrocznym thrillerze, powieści kryminalnej oraz powieści psychologicznej. Ta kompilacja gatunków doskonale sprawdza się w tej historii, sprawnie opowiedzianej przez autorkę, która zabiera nas na wędrówkę po zakamarkach ludzkiego umysłu, która obnaża motywy działania i zmusza do zastanowienia się nad granicami człowieczeństwa oraz sprawiedliwością.

Poznajemy Libby Day, obecnie niemal trzydziestoletnią kobietę, wegetującą już od lat na granicy ubóstwa, izolującą się do społeczeństwa, której szczytem ambicji jest przetrwanie kolejnego dnia. „Dzielna dziewczynka, zagubiona mała Libby (…)” – tak pisała o niej przed laty prasa, wspominając przerażającą tragedię, której była świadkiem. Kiedy miała siedem lat, jej piętnastoletni brat Benjamin zamordował całą jej rodzinę. Ona zaś przygarnięta przez ciotkę, ostatecznie całymi latami tułała się po kolejnych domach, nigdzie nie zaznawszy ciepła i spokoju. 

„Ben zarżnął moją mamę i dwie starsze siostry. Jako jedyna ocalała wskazałam na niego palcem” – mówi Libby, przeszłością tłumacząc swoją życiową nieporadność. Przez większość swojego życia żerowała na ludzkiej dobroci i współczuciu, utrzymując się z datków przekazywanych przez ludzi dobrej woli oraz z tantiem z książki opisującej jej historię. Teraz jednak pieniądze się skończyły, a na świecie jest dużo więcej tragedii, bardziej interesujących dla publiczności niż zbrodnia sprzed lat. Zdesperowana kobieta przyjmuje absurdalną propozycję dziwnego stowarzyszenia, zwanego Klubem Kryminalnych Ciekawostek. Jego członkowie to oryginalne postacie, pasjonaci demaskowania tajemnic, którzy są przekonani, że za morderstwo rodziny Day został skazany niewinny człowiek. Proponują Libby wynagrodzenie w zamian za włączenie się w prywatne śledztwo, demaskujące prawdziwego mordercę i prowadzące do zwolnienia Bena. 

Wraz z bohaterką powracamy do przeszłości, do dnia, który na zawsze zmienił życie wielu ludzi. 3 stycznia 1985 roku to dzień, w którym matka Libby i Bena dowiedziała się, że jej syn prawdopodobnie zostanie oskarżony o molestowanie kilku dziewczynek. 3 stycznia 1985 roku to dzień, w którym Ben postanowił wraz ze swoją ciężarną dziewczyną rozpocząć nowe życie … Masakra na rodzinnej farmie przekreśliła te plany, a okrucieństwo, z jakim zostały zamordowane matka i jedna z córek, wstrząsnęło wszystkimi mieszkańcami. 

Bena bardzo łatwo było oskarżyć – był inny, gniewny, nosił zafarbowane na czarno włosy i przynależał do organizacji, która rzekomo czciła szatana. Na dodatek jego osobę, jako winnego, wskazała sama Libby, obecna w noc morderstwa w domu. Chłopak nie bronił się podczas procesu, nie przedstawił alibi, a pomimo absurdalności niektórych zarzutów, niekompletnej rekonstrukcji wydarzeń i szeregu nieścisłości w zeznaniach, wygodnie było skazać młodego satanistę na dożywocie. 

Powrót do przeszłości jest bolesny zarówno dla Bena, jak i dla Libby tym bardziej, że kobieta zaczyna mieć coraz większe wątpliwości, czy jej brat rzeczywiście ponosi odpowiedzialność za krwawa masakrę. Czy rzeczywiście winnym straszliwego morderstwa był piętnastoletni chłopiec? Czy śmierć rodziny miała coś wspólnego z wyznawcami szatana? Na te, i na wiele innych frapujących pytań udziela nam odpowiedzi Gillian Flynn, choć droga do prawdy będzie kręta i wyboista. 

Autorka stworzyła skomplikowaną historię, w którą wkrada się pełen nieład. Bynajmniej nie zniechęca nas on do lektury książki, ale motywuje i sprawia, że oddajemy się śledzeniu fabuły z najwyższą koncentracją. Pojawiające się na kartach książki liczne postacie mają ściśle określony cel – nakreślić kontekst sytuacyjny, poddać w wątpliwość nie tylko winę Bena, ale i prawdopodobne wersje wydarzeń, a także odpowiedzieć na pytanie, kim tak naprawdę był morderca, wystraszonym nastolatkiem czy zwyrodnialcem? Mam wrażenie, że Flynn odczuwa niebywałą satysfakcję kpiąc sobie z naszych wysiłków mających na celu wytypowanie kręgu podejrzanych osób i prawdopodobnego zakończenia. Doskonale nakreśleni bohaterowie dorównują mistrzowsko wykreowanej opowieści i choć bardzo trudno jest mi polubić Libby, to doceniam złożoność jej charakteru, a także stopień skomplikowania całej plejady innych postaci.

Nic dziwnego, że producenci filmowi szybko odkryli potencjał tkwiący w tej mrocznej opowieści. Nie mogę się już doczekać adaptacji z Charlize Theron w roli głównej…