Pokazywanie postów oznaczonych etykietą profiler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą profiler. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 kwietnia 2016

Monika Całkiewicz, Iwona Schymalla " Zbrodnia prawie doskonała"

Autor: Monika Całkiewicz, Iwona Schymalla
Wydawnictwo: PWN


Z policyjnym zacięciem już od wielu lat śledzimy wszystkie doniesienia o morderstwach, samobójstwach, kradzieżach i rozbojach, pozyskując wiedzę na ten temat przede wszystkim z mediów. Rekordy popularności bił serial dokumentalny z gatunku court show „Sędzia Anna Maria Wesołowska”, namiętnie oglądamy też kolejne odcinki „CIA. Kryminalne zagadki”, niezależnie od miejsca, w którym toczy się akcja. Nie wspominając już nawet o śledzeniu amerykańskiego serialu „Ally McBeal”, który wytworzył w naszych umysłach pewien obraz prawnika, który wygrywa sprawę w ciągu jednego odcinka, a po pracy jeszcze ma tyle zapału i energii, żeby wyjść z kolegami z kancelarii na drinka.

O tym, jak naprawdę wygląda śledztwo i rozprawa sądowa, jak toczą się postępowania pozbawione blasku fleszy, czym się różnią się takie terminy, jak przestępstwo, zbrodnia i wykroczenie, czy istnieje gen przestępczości i w jakich sytuacjach używa się wariografu, przekonamy się podczas lektury niezwykle wciągającej książki „Zbrodnia prawie doskonała”. Opublikowana przez wydawnictwo PWN pozycja, jest swego rodzaju wywiadem-rzeką, przeprowadzanym z prof. Moniką Całkiewicz, karnistką, która dzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem, a także uświadamia, jak fałszywy obraz przestępczego świata i samych procesów mamy w naszych umysłach. 

Iwona Schymalla z właściwym sobie profesjonalizmem, ale i ciekawością świata, zadaje nurtujące nas od lat pytania, uszczegóławia i systematyzuje przekazywane informacje. Z książki wyłania się klarowny obraz zakresu obowiązków poszczególnych służb, rzeczywistego przebiegu procesu sądowego i przesłuchań, znajdziemy tu również wiele przykładów z życia zawodowego. Po książkę sięgnąć powinni przede wszystkim studenci prawa i osoby związane z wymiarem sprawiedliwości, a także osoby zainteresowane tematem. Być może wywiad zainspiruje też licealistów, którzy właśnie stoją przed wyborem swojej życiowej drogi, wszak studia prawnicze dają szerokie spektrum możliwości …

W kolejnych rozdziałach książki jesteśmy świadkami rozmów o każdym niemal aspekcie związanym z szeroko rozumianą przestępczością. Dowiadujemy się nieco o teoriach kryminologicznych i o tym, jak wyglądał rozwój kryminalistyki, zastanawiamy się nad czynnikami zwiększającymi prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa i obalamy teorię o genie przestępczości odpowiedzialnym za popełniane przez człowieka zbrodnie. Całkiewicz mówi również o zbrodniach, w których przestępcą okazuje się „porządny człowiek” i o cechach przestępców, które doskonale pozwalają im zmylić wychowawców czy psychologów zatrudnionych w więzieniu.

Monika Całkiewicz wyjaśnia również rozbieżności, pomiędzy rzeczywistym przebiegiem śledztwa czy postępowania sadowego, a tym przedstawionym na łamach książek czy w serialach i filmach, wyjaśnia również dokładne znaczenie poszczególnych terminów. Mówi również o statystykach zabójstw, przyczynach wysokiej ich wykrywalności i najczęściej występujących motywach, popychających do morderstwa. Czytamy ponadto o tym, skąd pochodzą informacje o popełnieniu przestępstwa, o wariografie i sprawach, w których był wykorzystywany, o metodach przesłuchań i o tym, w jaki sposób pozyskuje się zeznania od najmłodszych świadków. 

Okazuje się, że poznanie tajników pracy policji nie stanowi dla potencjalnych sprawców żadnego problemu, a i my mamy możliwość posiąść wiele cennych informacji, na przykład czym różni się poszlaka od dowodu poszlakowego. Przeczytamy również o słynnych procesach poszlakowych w Polsce (m.in. o sprawie Rity Gorgonowej) oraz o miejscu zbrodni i oględzinach.

W rozmowie, Całkiewicz i Szymalla poruszają również temat seryjnych zabójców oraz zabójców masowych, a także profilerów, czyli psychologów zajmujących się psychologią śledczą. Dowiemy się, w jakim stopniu przydatne są profile psychologiczne, a także, jak wyglądają przestępstwa popełniane przez kobiety. Sięgniemy do archiwum X, a tak naprawdę poznamy szczegóły działań grupy specjalistów, jednostki zajmującej się badaniem najpoważniejszych przestępstw, których zabójcy nigdy nie zostali złapani. Niezwykle cenny jest rozdział poświęcony wiktymologii, próbujący odpowiedzieć na pytanie, jak nie stać się ofiarą. Zagłębimy się ponadto w świat obowiązujących procedur, praw, jakie ma sprawca zabójstwa w procesie karnym oraz tych, które ma osoba pokrzywdzona lub osoba bliska działająca w jej imieniu.

Wszystko to składa się na fascynującą książkę o kulisach zbrodni i o polskiej rzeczywistości. „Zbrodnię prawie doskonałą” czyta się z zapartym tchem, bowiem jesteśmy świadomi, że rozmówczyni dziennikarki jest praktykiem, zaś jej wypowiedzi pozbawione są filmowej otoczki i przekłamań wynikających z dostosowania realiów do wymogów scenariusza telewizyjnego. Jak zauważa Całkiewicz „Dzisiaj wiedza o tym, jak pracuje policja, prokuratura czy sąd jest bezcenna. Dlatego chciałabym, żeby nasza rozmowa nie została odebrana jako podręcznik dla przestępców (…)”. Jestem przekonana, że lektura książki będzie raczej ostrzeżeniem niż instruktażem. To bowiem przestroga przed popełnieniem przestępstwa i jasny komunikat: nie ma zbrodni doskonałej!



niedziela, 7 czerwca 2015

Katarzyna Bonda "Okularnik"

Tytuł: Okularnik
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: MUZA SA


Osoby policyjnych profilerów fascynują, kojarzą się z odkrywaniem mrocznych tajemnic, z doskonałą znajomością kierujących działaniami ludzi motywów oraz skomplikowanej psychiki przestępców. I choć w Polsce zawód ten nie jest jeszcze popularny, a niezależny profiler, funkcjonujący poza policyjnymi strukturami, nie ma tak naprawdę zbyt wiele pracy, nie zmienia to faktu, że coraz częściej sylwetka psychologa rozwiązującego kryminalne zagadki pojawia się w książkach rodzimych autorów. 

Nie inaczej jest w przypadku autorki bestsellerowych powieści, dziennikarki i scenarzystki, Katarzyny Bondy. Miłośnikom kryminałów nie trzeba jej przedstawiać – po tak głośnych książkach, jak „Sprawa Niny Frank” czy „Florystka”, nadszedł czas na serię książek o pięknej i utalentowanej profilerce, Saszy Załuskiej. Czytelnicy, którzy mieli przyjemność poznać już panią psycholog i jej historię dzięki lekturze „Pochłaniacza” (żywioł Powietrza), z pewnością nie zawahają się przed sięgnięciem po „Okularnika”, reprezentującego żywioł Ziemi. Niestety, mam wrażenie, że autorka padła ofiarą swojej perfekcji, bowiem o ile pierwszy tom powieści porywał, przerażał i sprawiał, że z niecierpliwością wyczekiwałam na kontynuację, to w trakcie lektury liczącej sobie blisko osiemset czterdzieści stron części drugiej, moje emocje opadły.

Bonda postanowiła maksymalnie skomplikować nie tylko fabułę, ale i życie samej Saszy, która po powrocie do Polski nie może odnaleźć się na rynku pracy. Jako niezależny profiler nie jest dopuszczana do poważniejszych śledztw, nie idzie jej również praca nad doktoratem. Nic więc dziwnego, że znów próbuje dostać się do policyjnych szeregów, jednak aby móc kontynuować swoją karierę, Sasza chce zakończyć zaległe sprawy i zamknąć za sobą przeszłość. Wybiera się zatem do Hajnówki, małego miasteczka na Podlasiu, gdzie ma nadzieję odnaleźć Łukasza Polaka, byłego kochanka, ojca jej córki, a zarazem podejrzanego w sprawie „Czerwonego Pająka”. Dotąd była przekonana, że Łukasz nie żyje, a tymczasem on przebywał w prywatnym ośrodku całodobowej opieki dla zaburzonych nerwowo i psychicznie. Niestety, na miejscu okazuje się, że Łukasz został uznany za wyleczonego i opuścił już placówkę, zaś jego obecne miejsce pobytu jest nieznane.

Prowadząc prywatne dochodzenie, Sasza zostaje wplątana w aferę kryminalną, staje się świadkiem dramatycznych wydarzeń, ale również ma możliwość wykazania się swoim profesjonalizmem. Będzie to niezbędne, bowiem w okolicy wiele się dzieje – w dzień zaślubin zostaje porwana żona miejscowego biznesmena, Piotra Bondaruka. To już trzecie kobieta z jego bliskiego otoczenia, która ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, choć tym razem wszystko wskazuje na to, że tym razem Iwona oddaliła się z własnej woli, ze swoim byłym chłopakiem, wypuszczonym właśnie z więzienia Jerzym Orzechowskim, o pseudonimie Quaku. Ważne wydarzenia w życiu Bondaruka, prowadzącego zresztą szemrane interesy, są zbieżne z makabrycznymi odkryciami – w okolicznych lasach zostają odnalezione ludzkie czaszki, które wydają się być powiązane z dramatycznymi wydarzeniami z przeszłości Hajnówki. Na dodatek, w mieszkaniu wynajmowanym przez Łukasza Polaka, Sasza odnajduje zwłoki młodej dziewczyny, zaś lokalna prasa otrzymuje artystyczne zdjęcie denatki…

Mocna stroną Bondy są jak zawsze postacie, z Saszą Zaluską na czele, ale przyciąga uwagę również dbałość o szczegóły i trud pracy, jaki autorka musiała włożyć w rozpoznanie tematu. Autorka przybliża czytelnikowi przy okazji nową technikę, antroposkopie, opisującą cechy jakościowe na podstawie wzorców antropologicznych. W kryminalistyce metoda ta wykorzystywana jest do rekonstrukcji twarzy na podstawie czaszki, co z uwagi na charakter znalezisk i fakt, że mamy do czynienia z anonimowymi ofiarami, jest szczególnie istotne.

Akcja powieści toczy się wartko, nie ma tu miejsca na przestoje, są za to liczne pułapki czekające na czytelnika, jest tajemniczy mercedes klasy E, model W210, zwany potocznie okularnikiem, nie zabrakło nawet miejscowej szeptuchy, czyli osoby parającej się białą magią. Autorka jak zwykle pieczołowicie czuwa nad rozlicznymi wątkami, których celem jest zbudować pełen obraz minionych i obecnych wydarzeń. 

Mimo tego, że w „Okularniku” wszystkie elementy są na najwyższym poziomie, to jednak nie mogłam podczas lektury oprzeć się wrażeniu, że pragnienie kontroli autorki stłumiło nieco spontaniczność bohaterów i płynność samego tekstu. Różnorodność, jaką serwuje nam Bonda i ciągła troska o to, by nie stracić uwagi czytelnika sprawiają, że w pewnym momencie książka zaczyna męczyć, zaś kolejne postacie, nie wnoszące tak naprawdę nic nowego do sprawy, tylko budzą irytację. „Okularnik” stanowi dla mnie najlepszy dowód na to, że lepsze jest wrogiem dobrego, co jednak nie umniejsza talentu autorki i nie zmienia faktu, że na kolejny tom powieści już czekam z niecierpliwością.