Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2018

Tim Weaver "Bardzo złe miejsce"

Autor: Tim Weaver
Wydawnictwo: Albatros


„Wyszłam za mąż, zaraz wracam / Może nawet jeszcze prędzej” - śpiewała Ewa Bem, przekonana zapewne o prawdziwości tych słów. Jednak, czy na pewno ci, którzy wychodzą – niekoniecznie za mąż – zawsze wracają? Statystyki policyjne wskazują na to, że nie zawsze tak jest, że bardzo często osoby uznane za zaginione wychodzą tylko na moment, do kiosku na rogu, odebrać dziecko z przedszkola czy kupić mleko w osiedlowym sklepie i … ślad po nich ginie.

sobota, 8 września 2018

John Grisham "Bar Pod Kogutem"

Autor: John Grisham
Wydawnictwo: Albatros


Prognozy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla Polski nie są optymistyczne – w ciągu najbliższych dziesięciu lat, liczba studentów na polskich uczelniach spadnie aż o trzydzieści procent. W roku akademickim 2017 / 2018 w kraju studiuje ponad milion czterysta tysięcy osób. Choć wydaje się, że to optymistyczna liczba żądnych wiedzy, to najlepsze lata dla uczelni już się skończyły. Zarówno niż demograficzny, jak i coraz powszechniejsze przekonanie, że studia niekoniecznie są dobrym pomysłem dla każdego sprawiają, że czeka nas likwidacja sporej ilości niepublicznych uczelni. Niestety niekoniecznie oznacza to, że z rynku znikną te słabe, a raczej te, które nie mają marketingowych pomysłów na przyciągniecie studentów. Ci zaś, mamieni obietnicami astronomicznych zarobków i gwarantowanej pracy, a także wciąż pozostający pod wrażeniem możliwości posiadania wyższego wykształcenia, złapią się na lep, nieświadomi, że stali się ofiarami potężnego systemu.

sobota, 23 maja 2015

Pierre Lemaitre „Koronkowa robota”

Tytuł: Koronkowa robota
Autor: Pierre Lemaitre
Wydawnictwo: MUZA SA


„(…) Napisałem książkę o najpiękniejszej zbrodni … wcześniej popełniwszy zbrodnie z najpiękniejszych książek” - te słowa, choć makabryczne w swej wymowie, stanowią dowód na wielkość literatury. Ileż to razy w swoim życiu powielaliśmy schematy zastosowane w książkach. Ileż to razy pragnęliśmy się znaleźć na miejscu bohatera. To właśnie sugestywność powieści, pragnienie odwzorowania losów literackich postaci, nieustanne powracanie do niektórych tytułów, świadczy o ich wielkości. Chyba każdy gatunek literacki ma pewien kanon literacki, pewien zestaw pozycji chętnie czytanych, pozycji, które nie tracą nic na świeżości i aktualności. Tak też jest w przypadku kryminałów – któż z nas nie zna takich mrocznych tytułów, jak American Psycho, Milczenie owiec, Noc w bibliotece czy trylogia Millenium?

Niestety, są wśród nas jednostki, których uwielbienie do mrocznych i spływających krwią tekstów, zawierających prawdziwie detektywistyczne łamigłówki, nie kończy się na ich wielokrotnej lekturze. Są wśród nas jednostki, które w swojej zdeprawowanej, chorej psychice, mają poczucie swego rodzaju misji, motywuje ich pragnienie odtworzenia dzieła mistrzów. Czy tak właśnie dzieje się w zatrważającej, ociekającej krwią i przerażającej stopniem człowieczego wynaturzenia książce „Koronkowa robota”? Już sam tytuł, w połączeniu ze świadomością, że mamy do czynienia z makabrycznymi zbrodniami budzi niepokój, a to dopiero wstęp, równie mocny jak sugestywna okładka. Nic nie jest jednak w stanie nas przygotować na to, co tak naprawdę Pierre Lemaitre nam proponuje. Opublikowana nakładem wydawnictwa MUZA SA książka sama ma szanse stać się klasykiem gatunku, bowiem stanowi interesującą kompilację wszystkich elementów, które składają się na literacki sukces.

Po raz kolejny spotykamy Camille Verhoevena, komisarza paryskiej policji, członka Brygady Kryminalnej, znanego miłośnikom kryminałów z takich pozycji, jak „Alex” i „Ofiara”. Ten oryginalny przedstawiciel władzy, słynący ze swojego niskiego wzrostu (metr czterdzieści pięć) i miłości do sztuki pięknej, tym razem będzie musiał stawić czoła godnemu siebie przeciwnikowi. Przeciwnikowi oczytanemu, który za cel postawił sobie wierne odtwarzanie scen morderstw, obecnych na kartach wielkich dzieł literackich. Nie jest to zatem miłośnik Erato czy Euterpe, bliżej mu raczej do Aresa, choć bez wątpienia powinien być uważany po prostu za psychopatycznego mordercę. Za mordercę genialnego, który nie szczędzi czasu i środków finansowych, z pietyzmem reżyserując swoje małe przedstawienia.




Mamy zatem dwie zmasakrowane kobiety, pokryte ekskrementami, z narządami wypalonymi kwasem, odciętymi głowami, ciałami częściowo odartymi ze skóry i napisem wypisanym na ścianie krwią jednej z ofiar „Wróciłem”. Ta makabryczna zbrodnia, ma swój literacki pierwowzór w jednej z kultowych powieści, podobnie zresztą, jak morderstwo popełnione kilka miesięcy wcześniej. Wówczas, na wysypisku śmieci, znaleziono przepołowione zwłoki kobiety z połamanymi kijem bejsbolowym nogami. Elementem łączącym te sprawy jest nie tylko książka, ale również odcisk palca mordercy, wykonany pieczątką z tuszem, swego rodzaju podpis zwyrodniałego mordercy. Wszystko wskazuje na to, że zbrodnie te nie są ani pierwsze, ani – co najgorsze – ostatnie. Zaczyna się szaleńczy wyścig z czasem, nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy morderca uderzy znowu.

Camille jak zwykle poświęca się sprawie bez reszty, odkrywając sposób działania mordercy oraz kolejne sprawy, których modus operandi jest zbieżny ze sposobem działania w prowadzonych przez niego śledztwach. Cierpi na tym jego ciężarna żona, dla której zupełnie nie ma czasu, choć wydawać by się mogło, że jest zaledwie o krok od wykrycia sprawcy i ten koszmar wkrótce się skończy. Tyle tylko, że sprawca jest od niego szybszy – planował przecież swoje zbrodnie miesiącami, a nawet latami. Camille drogo zapłaci za swoje poświęcenie i zaangażowanie, zapłaci tym, co dla niego najcenniejsze …

W przypadku tego typu powieści, autorzy powinni umieszczać ostrzeżenie dla osób o niskim progu odporności na okropieństwa, które w swym zezwierzęceniu może wyrządzić człowiekowi człowiek. „Koronkowa robota” to chyba najbardziej krwawa powieść autora, ale też i najlepsza. Nie ma tu miejsca na brak koncentracji, Lemaire zapewnia sobie pełną uwagę, zwodząc nas, naprowadzając na błędne tropy, zmuszając do podróży po fabułach takich pozycji, jak American Psycho, Czarna Dalia czy Roseanna. Doskonale skonstruowana akcja, przyciągający uwagę bohaterowie, plastyczny język, który przenosi nas wręcz na miejsce zbrodni – wszystko to świadczy o wielkości tej powieści. Powieści, której wróżę wieki sukces. Powieści ponadczasowej, która – mam taką nadzieję – nikogo nie zainspiruje do naśladownictwa.

poniedziałek, 27 października 2014

Gillian Flynn „Mroczny zakątek”

Tytuł: Mroczny zakątek
Autor: Gillian Flynn
Wydawnictwo: Znak

„Gdzie strach, tam przestępstwo, gdzie niepokój, tam wina” – pisał hiszpański poeta i dramaturg José Zorrilla y Moral. Pomimo upływu lat jego słowa nie straciły nic, ze swej aktualności. Ludzie boją się odmienności, a strach popycha ich do przemocy i innych, nieprzemyślanych działań. Kiedy ktoś wymyka się utartym schematom, naturalnym dążeniem otoczenia jest wyeliminowanie źródła dysonansu bądź przywrócenie go do pionu, sprawienie, by źródło niepokoju wtopiło się w tłum. Czy właśnie taka sytuacja miała miejsce w przypadku Benjamina Day, skazanego za potworne morderstwo własnej rodziny?

O tym, jak poradzić sobie z traumą z przeszłości, jak bardzo subiektywnym pojęciem jest prawda i jakie są granice ochrony ważnych dla nas osób, pisze Gillian Flynn. W opublikowanej nakładem wydawnictwa Znak powieści „Mroczny zakątek” znajdziemy wszystko co najlepsze w mrocznym thrillerze, powieści kryminalnej oraz powieści psychologicznej. Ta kompilacja gatunków doskonale sprawdza się w tej historii, sprawnie opowiedzianej przez autorkę, która zabiera nas na wędrówkę po zakamarkach ludzkiego umysłu, która obnaża motywy działania i zmusza do zastanowienia się nad granicami człowieczeństwa oraz sprawiedliwością.

Poznajemy Libby Day, obecnie niemal trzydziestoletnią kobietę, wegetującą już od lat na granicy ubóstwa, izolującą się do społeczeństwa, której szczytem ambicji jest przetrwanie kolejnego dnia. „Dzielna dziewczynka, zagubiona mała Libby (…)” – tak pisała o niej przed laty prasa, wspominając przerażającą tragedię, której była świadkiem. Kiedy miała siedem lat, jej piętnastoletni brat Benjamin zamordował całą jej rodzinę. Ona zaś przygarnięta przez ciotkę, ostatecznie całymi latami tułała się po kolejnych domach, nigdzie nie zaznawszy ciepła i spokoju. 

„Ben zarżnął moją mamę i dwie starsze siostry. Jako jedyna ocalała wskazałam na niego palcem” – mówi Libby, przeszłością tłumacząc swoją życiową nieporadność. Przez większość swojego życia żerowała na ludzkiej dobroci i współczuciu, utrzymując się z datków przekazywanych przez ludzi dobrej woli oraz z tantiem z książki opisującej jej historię. Teraz jednak pieniądze się skończyły, a na świecie jest dużo więcej tragedii, bardziej interesujących dla publiczności niż zbrodnia sprzed lat. Zdesperowana kobieta przyjmuje absurdalną propozycję dziwnego stowarzyszenia, zwanego Klubem Kryminalnych Ciekawostek. Jego członkowie to oryginalne postacie, pasjonaci demaskowania tajemnic, którzy są przekonani, że za morderstwo rodziny Day został skazany niewinny człowiek. Proponują Libby wynagrodzenie w zamian za włączenie się w prywatne śledztwo, demaskujące prawdziwego mordercę i prowadzące do zwolnienia Bena. 

Wraz z bohaterką powracamy do przeszłości, do dnia, który na zawsze zmienił życie wielu ludzi. 3 stycznia 1985 roku to dzień, w którym matka Libby i Bena dowiedziała się, że jej syn prawdopodobnie zostanie oskarżony o molestowanie kilku dziewczynek. 3 stycznia 1985 roku to dzień, w którym Ben postanowił wraz ze swoją ciężarną dziewczyną rozpocząć nowe życie … Masakra na rodzinnej farmie przekreśliła te plany, a okrucieństwo, z jakim zostały zamordowane matka i jedna z córek, wstrząsnęło wszystkimi mieszkańcami. 

Bena bardzo łatwo było oskarżyć – był inny, gniewny, nosił zafarbowane na czarno włosy i przynależał do organizacji, która rzekomo czciła szatana. Na dodatek jego osobę, jako winnego, wskazała sama Libby, obecna w noc morderstwa w domu. Chłopak nie bronił się podczas procesu, nie przedstawił alibi, a pomimo absurdalności niektórych zarzutów, niekompletnej rekonstrukcji wydarzeń i szeregu nieścisłości w zeznaniach, wygodnie było skazać młodego satanistę na dożywocie. 

Powrót do przeszłości jest bolesny zarówno dla Bena, jak i dla Libby tym bardziej, że kobieta zaczyna mieć coraz większe wątpliwości, czy jej brat rzeczywiście ponosi odpowiedzialność za krwawa masakrę. Czy rzeczywiście winnym straszliwego morderstwa był piętnastoletni chłopiec? Czy śmierć rodziny miała coś wspólnego z wyznawcami szatana? Na te, i na wiele innych frapujących pytań udziela nam odpowiedzi Gillian Flynn, choć droga do prawdy będzie kręta i wyboista. 

Autorka stworzyła skomplikowaną historię, w którą wkrada się pełen nieład. Bynajmniej nie zniechęca nas on do lektury książki, ale motywuje i sprawia, że oddajemy się śledzeniu fabuły z najwyższą koncentracją. Pojawiające się na kartach książki liczne postacie mają ściśle określony cel – nakreślić kontekst sytuacyjny, poddać w wątpliwość nie tylko winę Bena, ale i prawdopodobne wersje wydarzeń, a także odpowiedzieć na pytanie, kim tak naprawdę był morderca, wystraszonym nastolatkiem czy zwyrodnialcem? Mam wrażenie, że Flynn odczuwa niebywałą satysfakcję kpiąc sobie z naszych wysiłków mających na celu wytypowanie kręgu podejrzanych osób i prawdopodobnego zakończenia. Doskonale nakreśleni bohaterowie dorównują mistrzowsko wykreowanej opowieści i choć bardzo trudno jest mi polubić Libby, to doceniam złożoność jej charakteru, a także stopień skomplikowania całej plejady innych postaci.

Nic dziwnego, że producenci filmowi szybko odkryli potencjał tkwiący w tej mrocznej opowieści. Nie mogę się już doczekać adaptacji z Charlize Theron w roli głównej…