Od czasów Shreka kino dziecięce to coś więcej niż słodkie bajki z prostym morałem, ograniczoną liczbą słów, oparte na formule gonić króliczka. Teraz twórcy pragną przyciągnąć bardziej wymagających intelektualnie widzów, zaszywając w dialogach cytaty czy analogie do rzeczywistości, zrozumiałe wyłącznie dla dorosłych. To sprawia, że owe bajki są prawdziwie mistrzowskimi obrazami, które można oglądać wielokrotnie, nie szukając już nawet wymówki w postaci obecności latorośli. Czy tak samo jest z filmem „Corgi, psiak Królowej”?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królowa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 września 2019
czwartek, 3 maja 2018
Geneva Lee "Royals. Kochanka księcia"
Tytuł: Royals. Kochanka księcia
Autor: Geneva Lee
Wydawnictwo: Kobiece
Nie ma chyba dziecka, które nie lubiłoby bajek. Opowieściami o księżniczkach czekających na swojego księcia, o przystojnych rycerzach zmagających się z potworami, by zdobyć ukochaną kobietę, karmione są szczególnie dziewczynki, które wchodzą w dorosłe życie z wiarą, że spotkanie na swojej drodze królewicza rozwiąże wszystkie problemy. Nie bez przyczyny wszystkie te opowieści kończą się na pierwszym pocałunku bądź też na oświadczynach czy ślubie. Później bowiem wkracza rzeczywistość, a ona zdecydowanie nie przedstawia się w różowych barwach.
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Danielle Dutton"Księżna Margaret"
Tytuł: Księżna Margaret
Autor: Danielle Dutton
Wydawnictwo: Kobiece
„Poprawna ortografia stoi w sprzeczności z naturą kobiety” – te słowa, dziś bulwersujące, jeszcze kilka stuleci temu były przyjmowane za pewnik i powtarzane nie tylko przez mężczyzn, ale i przez kobiety. Traktowane przez prawo niczym niepełnoletni obywatele, lekceważone przez filozofów, znieważane, często nawet nie wiedziały, jak wielki potencjał w nich drzemie. Każda, która odważyła się zachowywać nieco inaczej niż pozostałe damy, traktowana była niczym parias, uważana za dziwaczkę, lub nawet skandalistkę. Historia zna wiele takich kobiet, a jedną z nich była królowa Henrietta Maria, Francuzka z pochodzenia, która budziła w Anglikach oburzenie, przełamując stereotypy dotyczące nie tylko kobiet jej stanu, ale kobiet w ogóle. Poddani nie potrafili zrozumieć jej pragnienia uczestniczenia w charakterze aktorki w przedstawieniach urządzanych na dworze, podobnie jak bulwersował ich fakt, że młoda królowa w przebraniu podróżuje po kraju, nierzadko imając się kosy i pracując fizycznie.
czwartek, 24 grudnia 2015
Łukasz Walewski „Przywitaj się z królową. Gafy i wpadki, faux pas inne historie”
Tytuł: Przywitaj się z królową. Gafy i wpadki, faux pas inne historie
Autor: Łukasz Walewski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Autor: Łukasz Walewski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Pamiętacie o czym ówczesny premier, Leszek Miller, rozmawiał z cesarzem Japonii w 2002 r.? Zapewne nie, ale z pewnością pamiętacie sukienkę, którą miała na sobie Aleksandra Miller na spotkaniu z cesarską parą. Biało-różowa kreacja z napisami „sex love romance” wywołała wówczas skandal i do dziś pozostała w naszej pamięci. Ta modowa wpadka to tylko jedna z tysięcy faux pas, jakie na przestrzeni wieków zdarzyły się przedstawicielom najwyższych władz państwowych. Dziś już nikt nie kara za tego rodzaju przewinienia karą śmierci, ale warto pamiętać, że w pewnych kwestiach złamanie protokołu dyplomatycznego może nieść ze sobą poważne konsekwencje i doprowadzić do groźnego w skutkach konfliktu.
O tym, jakie reguły obowiązują w życiu politycznym, czym należy się kierować wybierając na spotkanie z przedstawicielami rządu, jak organizować przyjęcia, jak czytać zaproszenia i jak wręczać prezenty pisze Łukasz Walewski, rozwiewając wiele naszych wątpliwości, obnażając największe wpadki ludzi na szczytach władzy, a także – co szczególnie interesujące – sięgając do starych wytycznych w kwestii zachowania, obowiązujących m.in. w carskiej Rosji. Książka „Przywitaj się z królową. Gafy i wpadki, faux pas inne historie”, opublikowana nakładem wydawnictwa SQN, to fascynująca wyprawa w świat sztywnych reguł i konwenansów, do których zbyt często podchodzi się z pogardą i ignorancją. Publikacja jest jedną z tych książek, które tak naprawdę powinny znaleźć się w każdym domu (nawet jeśli nie liczymy, iż kiedykolwiek będzie nam dane spotkać prezydenta), a już na pewno w każdym domu ludzi ze świata polityki i biznesu, które to sfery wzajemnie się przenikają. Pomijając praktyczne zastosowanie zawartych w niej informacji, jest to niezwykle wciągająca lektura, bowiem oparta na licznych przykładach błędów popełnianych przez osoby, którym owe wpadki nigdy nie powinny się zdarzyć.
Na wstępie autor przybliża nam nieco kwestie związane z Protokołem Dyplomatycznym, poszukując jego korzeni w Polsce, docierając do jego głównych współtwórców – Stefana Przeździeckiego i Karola Bertoniego – zawodowych dyplomatów, pisze również o książce Tomasza Orłowskiego, uważanej za swego rodzaju „biblię” dla polskiej dyplomacji. W kolejnych rozdziałach znajdziemy omówienie zagadnień związanych z każdą niemal sferą działań mieszczących się w zakresie reprezentacji kraju (i nie tylko), obejmujące takie tematy, jak organizowanie przyjęć, ubiór i prezencję, typy wizyt, powitania, konferencje prasowe i relacje z mediami, prezenty, toasty i wiele innych ważkich kwestii. Dowiadujemy się jak zorganizować ważne spotkanie, aby wszyscy czuli się komfortowo i jak wybrnąć w sytuacji, kiedy obecność danej osoby mogłaby negatywnie wpłynąć na odbiór całego wydarzenia, jak ubrać się na ważną uroczystość, czym różni się „white tie” od „black tie” i jakie określone działania / stroje wymusza oraz co oznaczają inne jeszcze terminy, występujące na oficjalnych zaproszeniach (jak „lounge suit” czy „tenue de ville”). Autor podaje uniwersalne rady, które trzeba mieć na uwadze wybierając się na spotkanie (również na spotkanie z Papieżem), wymienia różne rodzaje wizyt, z którymi mamy do czynienia w praktyce dyplomatycznej i wiążące się z nimi reguły, pisze także o tym, w jaki sposób należy poprawnie powitać gości. Zanim wyrwiemy się do całowania partnera bądź partnerki na powitanie, koniecznie należy przeczytać fragment książki poświęcony pocałunkom, by uniknąć wielomiesięcznych prób interpretacji zachowania, jakie zaprezentował m.in. Donald Tusk całując w dłoń kanclerz Niemiec Angelę Merkel.
Niezwykle istotny – z uwagi na moc rażenia mediów – jest rozdział poświęcony konferencjom prasowym i relacjom z mediami, w którym autor zwraca uwagę na to, jak powinna wyglądać poprawna konferencja (a przede wszystkim na zasadność postawienia sobie pytania „gdzie jest news”?), co generuje koszty i gdzie ową konferencje zorganizować. Walewski porusza również temat kurtuazyjnej wymiany prezentów, w tym ich wartości materialnej i oryginalności, zajmuje się również kwestią toastów, zwracając uwagę na to, iż „sztuka wznoszenia prawdziwych toastów nie należy do najłatwiejszych”. Od toastów przechodzi do punktu zapalnego wielu spotkań, czyli rozsadzenia gości przy stole oraz kolejności ich powitania, które to zagadnienia są jednymi z najtrudniejszych, opisanych w Protokole Dyplomatycznym. Niezwykle interesujące są również rozdziały dotyczące dbałości o detale, które niejednokrotnie rzutują na całokształt oraz … zapobiegania wpadkom popełnianym przez współpracowników.
Wszystkie te informacje, poparte przykładami oraz zdjęciami, ubarwione przywołaniem zasad z przeszłości, obowiązujących w różnych stronach świata, składają się zarówno na ten quasi-podręcznik dyplomacji, jak i na niezwykle wciągającą lekturę. Autor po raz kolejny przywołuje kompromitujące momenty w pracy ludzi piastujących najwyższe szczeble władzy, niektóre znane nam z pierwszych stron gazet, niektóre będące dla prawdziwym zaskoczeniem, bowiem odpowiadają one naszym zachowaniom (i – niestety – wpadkom). Tym samym „Przywitaj się z królową” to obszerna publikacja zawierająca mnóstwo przydatnych informacji, możliwych do wykorzystania nie tylko w sferze zawodowej, ale również podczas planowania rodzinnego spotkania w mniejszym bądź większym gronie. Niekiedy zabawna, niekiedy zatrważająca ignorancją głów państwa lektura jest jedną z tych, które warto polecić każdemu. Chociażby po to, by uniknąć kompromitujących wpadek …
Etykiety:
ambasador,
Cesarz,
dyplomacja,
faux pas,
gafa,
goście,
konferencja,
król,
królowa,
obiad,
premier,
prezenty,
Prezydent,
recenzja,
recenzje,
wpadka
środa, 4 listopada 2015
Rae Carson "Płonąca korona"
Tytuł: Płonąca korona
Autor: Rae Carson
Wdawnictwo: Albatros
Czy niepozorna dziewczyna z nadwagą ma szansę zostać pożądaną przez mężczyzn i cenioną przez poddanych królową? Czy ktoś, kto całe swoje życie chował się przed wzrokiem tłumów studiując opasłe księgi, ma szanse stać się przywódcą, który poprowadzi ludzi ku lepszej przeszłości? Co tak naprawdę determinuje ocenę władcy i czy magia wystarczy, aby zrekompensować niedostatki wynikające z charakteru? Na te wszystkie pytania musi odpowiedzieć sobie Elisa, bohaterka cyklu „Trylogia Ognia i Cierni”, opublikowanego nakładem wydawnictwa Albatros.
Czytelnicy, którzy mieli okazję poznać tę niezwykłą (i pełną kompleksów) dziewczynę podczas lektury powieści „Dziewczyna Ognia i Cierni” doskonale wiedzą, z jakim wyzwaniem przyszło jej się zmierzyć. Jest wszak Wybraną, jedną z tych, który raz na cztery pokolenia zostają obdarowani Boskim Kamieniem, w którym ukryta jest ogromna moc. Elisa musiała dopiero przekonać się do czego jest zdolna w obliczu zagrożenia, ale wygrała starcie z armią Inviernych, zaś po śmierci swojego męża zasiadła na tronie. To jednak tak naprawdę dopiero początek historii, bowiem miłość poddanych i wdzięczność za ocalenie nigdy nie trwa wiecznie. Przed młodą królową kolejne wyzwania i kolejne śmiertelne niebezpieczeństwa, na jakie jest narażona zarówno jako monarchini, jak i jako właścicielka Boskiego Kamienia. Drugi tom powieści, „Płonąca korona”, będzie prawdziwą niespodzianką zarówno dla czytelników pierwszej części, jak i dla tych, którzy swoją przygodę w Bisadulce rozpoczynają dopiero teraz. O ile początek historii dawał nam pewne wytchnienie i nie angażował tak bardzo emocjonalnie, to kontynuacja od razu rzuca nas w wir wydarzeń, nie pozwalając na dekoncentrację czy spokój ducha.
Królowa Lucero-Elisa została okrzyknięta prawdziwą bohaterką, ale zarówno wśród poddanych, jak i na samym dworze królewskim nie brak jest głosów, że wciąż pozostaje ona cudzoziemką, która piastuje stanowisko wyłącznie dzięki zaaranżowanemu małżeństwu oraz wygranej z pomocą magii wojnie. Czy jednak wątpliwości dotyczące jej kompetencji są na tyle uzasadnione, żeby podżegać tłum do buntu, a także… by planować zamach na królową? Komuś jednak bardzo zależy na pozbyciu się jej, o czym świadczyć mogą liczne zamachy na życie, z których jeden poważnie nadwyrężył jej zdrowie, zaś kolejny niemalże uśmiercił jej najlepszego przyjaciela Hectora, dowódcę Gwardii Królewskiej, który zasłonił ją swoim ciałem przez strzałą z kuszy. Na dodatek znów uaktywnili się Invierni, poświęcając swoich animagów – czarnoksiężników działających w szeregach armii, by dokonywali aktów samospalenia, ostrzegając przed tym przed kolejną wojną i apelując o wydanie królowej.
Elisa musi podjąć decyzję co do dalszych kroków. Doradcy sugerują jej małżeństwo, a właściwie podjęcie strategicznej decyzji o sojuszu, zatem królowa jest zmuszona przyjmować konkurentów do swojej ręki, z których jeden wydaje się bardziej nieodpowiedni od drugiego. Wyłącznie niejaki hrabia Tristán z Selvariki wydaje się być godny zaufania i uwagi, choć tak naprawdę Elisa żadnego z nich nie mogłaby pokochać – wszak, mimo iż nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, to jej serce już od pewnego czasu bije tylko dla Hectora. Być może szansą na przetrwanie Elisy jako królowej, a także na spokojną przyszłość podległych jej terenów, jest odnalezienie zafiry – magii ziemi, duszy świata. Magowie używają jej do nadania mocy czarodziejskim amuletom, zaś ten, który ją oswoi, będzie władał potężną mocą, będzie mógł z niej korzystać nie przejmując się barierą, jaką stwarza skorupa ziemska. Jednak brama prowadząca do zafiry jest zarówno bramą życia, jak i śmierci. Czy Elisa przetrwa podróż? Czy jej – młodej i pełnej wątpliwości co do własnej wartości dziewczynie, uda się ujarzmić magię?
Na te wszystkie pytania odpowiada powieść „Płonąca korona”, w której niespodziewane zwroty akcji, intrygi oraz ryzykowne decyzje podejmowane przez królową nie pozwalają nam oderwać się od lektury, aż do samego końca. Do zakończenia rozczarowującego, należy dodać, bowiem zmuszającego nas do oczekiwania na kolejny tom. Na kartach powieści jak zwykle wyróżnia się Elisa, która nawet nie zdaje sobie sprawy, jaki potencjał w niej tkwi, a także Hector, któremu również coraz trudniej przychodzi ukrywanie uczuć do swojej królowej. Powracają również bohaterowie znani nam z pierwszego tomu – piastunka Elisy i strażniczka kamienia Ximena, a nawet Belèn – zdrajca, który sprzedał królową armii Inviernych. Tym razem chce jednak wynagrodzić jej krzywdę i przyrzeka wierną służbę. Wszystkie te barwne postacie, dopracowane przez autorkę w każdym aspekcie ich istnienia, w połączeniu w porywającą akcją i plastycznymi opisami sprawiają, że powieść „Płonąca korona”, a właściwie „Trylogię Ognia i Cierni”, można uznać za jedna z najlepszych książek fantasy tego roku. Mam nadzieję, że tom trzeci jeszcze utwierdzi mnie w tym przekonaniu.
piątek, 8 maja 2015
Rae Carson "Dziewczyna ognia i cierni"
Tytuł:Dziewczyna ognia i cierni
Autor: Rae Carson
Wydawnictwo: Albatros
„Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było
kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze
wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć” –
pisał Carlos Ruiz Zafón. Są zatem tacy, którzy nigdy nie odkryją swego
przeznaczenia ze strachu przed światem, przed drogą wiodącą ich w nieznaną
przyszłość. Są też tacy, ludzie małej wiary, którzy nie mają świadomości tego,
jak wielka jest ich moc sprawcza…
Taką właśnie istotą, zakompleksioną, żyjąc w cieniu swojej
siostry jest Elisa de Riqueza, młodsza córka króla krainy Orovalle. Ze swoim
miękkim sercem, umiłowaniem nauki i pokaźną nadwagą, dziewczyna nie wzbudzałaby
żadnego zainteresowania, gdyby nie pewien istotny fakt – Elisa jest wybranka
Boga. W jej pępku lśni Boski Kamień, niebieski klejnot będący symbolem siły
Pana. To największe wyróżnienie dla grzesznej istoty, jaką jest człowiek, zaś
Bóg obdarza nim tylko jedną osobę na sto lat. To jednocześnie znak, że
właściciel kamienia jest osobą predestynowaną do rzeczy wielkich, że ma do
spełnienia pewną misję.
Elisa nie jest do końca świadoma, jak wielka
odpowiedzialność na niej spoczywa. Jej ród należy do Reformatorów, przekonanych
o
mądrości Boga i stojących na stanowisku, iż rzeczy powinny toczyć się własnym
rytmem. dlatego też dziewczyna trzymana jest w niewiedzy, nie zna ani legend
mówiących o Boskim Kamieniu, ani jego możliwości. Jednak rzeczywistość wymaga
spojrzenia w oczy prawdzie i … przeznaczeniu. Nadchodzi bowiem dzień
szesnastych urodzin Elisy, a jednocześnie dzień jej zaślubin. Wybrankiem jest
niejaki Alejandro de Vega, król rządzący rozległą i dochodową krainą Joya
d`Arena. Zaaranżowany przez ojca ślub budzi w niej przerażenie, jest jednak
świadoma, że to siostra przejmie tron po śmierci ojca, zostając królową
Orovalle, zatem ona musi stworzyć sobie własną przestrzeń. Czy uda się tego
dokonać z przystojnym królem u boku?
Elisa nie rozumie, jaką rolę w życiu Alejandro ma
odegrać. Zdaje sobie sprawę, że nigdy nie zastąpi jego zmarłej żony, nie
wyobraża sobie również, w jaki sposób sprawować ma opiekę nad sześcioletnim
synem męża. Ona, infantylna grubaska, od której nie wymaga się nawet spełnienia
obowiązków żony podczas nocy poślubnej, jest tak naprawdę częścią umowy
zawartej pomiędzy władcami dwóch państw. Stawką jest armia, którą ojciec Elisy
jest gotów wysłać do walki z nękającymi ziemie Joya d`Arena Inviernymi.
Nie jest to jednak jedyny powód. Otóż w Orovalle ktoś czyhał na życie
nieatrakcyjnej księżniczki i tylko dzięki jej służce, testerce żywności, udało
się uchronić Elise przed otruciem. Odprawienie jej z dworu i wysłanie do kraju,
gdzie mało kto wierzy w Boga, kto nie zna jej pozycji i nie wie, że jest Wybranką,
jest zatem strategicznym posunięciem.
Plany wobec niej ma również Alejandro – zamierza
utrzymywać ich związek w tajemnicy, przedstawiając ją na własnym dworze nie
jako małżonkę, tylko jako specjalnego gościa. Wyznacza jej równocześnie
niezwykle odpowiedzialne zadanie, Elisa ma bowiem szpiegować podczas
nieobecności króla i donosić mu o wszystkich przypadkach budzących jej
niepokój. Dumna z tego, iż może służyć pomocą, dziewczyna cierpi jednocześnie z
powodu odrzucenia. To bowiem nie jej ciało pociąga męża, ale brylującej na
salonach pięknej córki
hrabiego Treviña. Elisa nie ma jednak czasu, by rozpaczać nad niewiernością
męża i nad swoim nieszczęściem. Wkrótce po wyjeździe Alejandro, zostaje bowiem
porwana, zaś oprawcy doskonale wiedzą, jaką przedstawia ona wartość. Nie chcą
jej śmierci, potrzebna jest im raczej jej moc. Porwanie zaś
było w istocie aktem desperacji i próbą ratowania życia mieszkańców najbardziej
odległych od zamku króla terenów Joya d`Arena. Invierni plądrują bowiem ich
wioski, zabijają niewinnych ludzi, którzy w zderzeniu z potężnymi magami nie
maja żadnych szans. Szczególnie, że magowie ci wykorzystują moc niezwykłych
kamieni – Boskich Kamieni – zbieranych
pieczołowicie przez setki lat.
Przed Elisą stoi wielkie wyzwanie. Nie jest co prawda
świadoma, jaką dokładnie rolę ma
odegrać w tej walce o życie nie tylko swoje, ale i poddanych króla,
jednak wyraża pełną gotowość. Choć nie czuje się Wybraną, choć nie zna potęgi
kamienia, a wiedza
zdobywana z fragmentów opowieści i legend budzi jej przerażenie, to jednak do głosu dochodzi jej
poczucie obowiązku oraz wiara w boską pomoc.
Alternatywą zaniechania oporu jest bowiem kres ludzkości – magowie dążą do
skompletowania kamieni, by obudzić magię na Ziemi. Ta bowiem „czai się pod
naskórkiem tego świata i próbuje się uwolnić na powierzchnię. Żeby ją zwalczyć,
Bóg co sto lat wybiera kogoś, kto jest w stanie zwyciężyć magię magią”.
Zanim jednak dojdzie do starcia, Elisa będzie musiała
wraz ze swymi porywaczami pokonać pustynię, zostanie przechwycona przez
Inviernych, pozbawi życia jednego z magów, a nawet stanie na czele partyzanckiego
ugrupowania Malficio, knując
makiaweliczny plan pomieszania szyków wrogowi. Jej dorastanie do roli królowej
odpowiedzialnej na tysiące poddanych oraz do roli Wybranki Boga jest szybkie i
bolesne, ale – pomimo wcześniejszych wątpliwości – Elisa wydaje się być
stworzona do rządzenia. Jej analityczny umysł tworzy strategię, zaś żarliwa
modlitwa dodaje wiary w zwycięstwo. Czy to jednak wystarczy, by stawić czoła
potężnej armii Inviernych połączonych z Wyklętymi? O tym przekonamy się z
lektury wciągającej powieści „Dziewczyna ognia i cierni”. To pierwsza część
trylogii Ognia i Cierni,
autorstwa Rae Carson, zdradzająca jednocześnie niezwykłe zdyscyplinowanie
pisarki oraz umiejętność doskonałego panowania nad wielowątkową akcją.
Plastyczność tekstu pozwala nam śledzić przebieg wydarzeń, widzimy blask
niezwykłego kamienia, czujemy na twarzy ogień generowany przez klejnoty magów,
słyszymy szczęk oręża w trakcie starcia … To wszystko, w połączeniu z doskonałą
konstrukcją bohaterów, zarówno dojrzewającej na naszych oczach Elisy,
niezdecydowanego Alejandro, jak i pozostałych postaci, składa się na powieść
wyjątkową, którą czyta się z zapartym tchem. Po skończeniu lektury pozostaje mi
jedynie z tęsknotą wypatrywać kolejnej części, pilnie studiując Belleza Guerra –
ulubioną książkę Elisy …
Etykiety:
Bóg,
fantastyka,
fantasy,
klejnoty,
król,
królowa,
magia,
magowie,
przeznaczenie,
recenzja,
recenzje,
walka,
wojna,
wolna wola,
wyzwanie czytam fantastykę III
czwartek, 18 października 2012
Jolanta Kwiatkowska "Przewrotność dobra"
Tytuł: Przewrotność dobra
Autorka: Jolanta Kwiatkowska
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Za górami, za lasami, choć tak naprawdę wcale niedaleko, żyła sobie Calineczka. Mała dziewczynka, które całe życie pragnęła być dobra. Mała dziewczynka zdana tylko na siebie .. Wbrew pozorom to nie kolejna wersja bajki Andersena, ale opowieść o prozie życia, o jego brutalności i o ludziach, którzy zakładają maski. To także opowieść o dziewczynie, która grę pozorów doprowadziła do perfekcji, zostawiając czytelnika z pytaniem, czy była kiedykolwiek szczęśliwa.
Jolanta Kwiatkowska, autorka znana z takich powieści jak „Jesienny koktajl” czy „Kod emocji”, jest specjalistką od obserwacji rzeczywistości, zaś w portretowaniu ludzkich zachowań osiągnęła mistrzostwo. W jej książkach nie ma kolorowych fajerwerków, na życie nie patrzy się przez różowe okulary, zaś zakończenie nigdy nie jest oczywiste i jednoznaczne. Sięgając po kolejne pozycje możemy być pewni, że spotkamy w nich ludzi takich jak my: z problemami, dręczonych rozterkami czy dotkniętych wyjątkowym cierpieniem. Daleko autorce do snucia pesymistycznych wizji upadku społeczeństwa i wszelkich wartości – ona po prostu przelewa na papier to co widzi dookoła, bez przewiązywania brudów jedwabną kokardą, bez kamuflowania brutalnej prawdy. Nie inaczej jest w przypadku książki „Przewrotność dobra”, powieści na równi wstrząsającej co przerażającej, która zmusza nas do zastanowienia się, czy i my, w imię dobra nie przybieramy masek, czy nie interpretujemy pojęć zgodnie z źle pojętym kodeksem moralnym.
W powieści Calineczka ma na imię Dorota. Jest i Dorotka-idiotka, choć tak naprawdę to jedna i ta sama osoba, której dzieciństwo pełne było manipulacji i psychicznej przemocy. Jej nauczycielami w trudnej szkole życia byli rodzice, a także egoistyczny brat z zadatkami na psychopatę. Nie mogła trafić lepiej, bowiem przy ich boku osiągnęła mistrzostwo w byciu dobrą, uległą i skromną. Późniejsze lata stanowiły pokłosie tej edukacji, choć mimo wolności Dorotka-idiotka nie spoczęła na laurach. „Co robisz dziś, wpłynie na to, co zdarzy się jutro. To, co dla jednego dobre, dla innego może być złe (…) Musisz się nauczyć wybierać pomiędzy dużym złem i małym dobrem. Jeśli chcesz nauczyć się kierować swoim życiem, masz tylko taki wybór” – jak mantrę powtarza dorastając i przygotowując się rok po roku do odegrania swej największej roli – roli królowej.
„Chcę być dobra. Chcę dostąpić koronacji. Chce być mistrzem” – mówi, jednak zanim to nastąpi Dorota ukończy szkołę i jako chemik analityk rozpocznie pierwsza pracę. To tutaj, na deskach teatru prawdziwego życia, rozpocznie swój występ, ucząc się i dążąc do biegłości we wszystkim co robi – również w manipulacji. Opieka nad panią Eleonorą – matką swojego przełożonego, kłamstwa powtarzane dzień po dniu tak długo, że stały się niemal prawdą i gra, która Dorota prowadzi z otoczeniem stanowią środek do celu i zaledwie przystanek przed jej nieograniczonymi ambicjami. Pozy, jakie przybiera Dorota, maski jakie zakłada (wspaniałej opiekunki, siostry, pracownicy, koleżanki, a wreszcie kochanki i „żony”) sprawiają, że pogrąża się coraz bardziej, zaś granice pomiędzy dobrem a złem zacierają się, o ile istnieją racjonalne przesłanki dla określonego zachowania. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Dorota nie wie już naprawdę kim jest i jak być sobą, zaś chęć pozbycia się czy ukarania Dorotki-idiotki jest tak dojmująca, że nie pozwala Dorocie nawiązać przyjacielskich relacji nawet z uroczą parą spotkaną podczas jednej z wycieczek. Adam i Ewa odegrają zresztą niebagatelną rolę w jej przedstawieniu, podobnie jak wszystkie napotkane osoby, które widząc w niej anioła, nie dostrzegają zepsutej duszy.
Kwiatkowska bynajmniej nie ocenia zachowania Doroty, czasami tylko sama bohaterka karci swoje alter ego za chwilę słabości. Lektura „Przewrotności dobra” nie ma na celu wydania wyroku na dziewczynę – wszak czy można karać za dobro? To raczej bodziec do filozoficznych przemyśleń i do pogrążenia się w świecie Doroty, który tak naprawdę jest światem każdego z nas. Zastosowana przez autorkę konstrukcja tekstu (mamy wreszcie prawdziwą bajkę o Calineczce), fragmenty e-maili i ich rozwinięcia potęgują jeszcze wrażenie realizmu sytuacyjnego oraz przekonanie, że świat pełen jest ludzi pokroju Doroty. Czy tak jest naprawdę? Czy dobro rzeczywiście musi być przewrotne?
Jolanta Kwiatkowska, autorka znana z takich powieści jak „Jesienny koktajl” czy „Kod emocji”, jest specjalistką od obserwacji rzeczywistości, zaś w portretowaniu ludzkich zachowań osiągnęła mistrzostwo. W jej książkach nie ma kolorowych fajerwerków, na życie nie patrzy się przez różowe okulary, zaś zakończenie nigdy nie jest oczywiste i jednoznaczne. Sięgając po kolejne pozycje możemy być pewni, że spotkamy w nich ludzi takich jak my: z problemami, dręczonych rozterkami czy dotkniętych wyjątkowym cierpieniem. Daleko autorce do snucia pesymistycznych wizji upadku społeczeństwa i wszelkich wartości – ona po prostu przelewa na papier to co widzi dookoła, bez przewiązywania brudów jedwabną kokardą, bez kamuflowania brutalnej prawdy. Nie inaczej jest w przypadku książki „Przewrotność dobra”, powieści na równi wstrząsającej co przerażającej, która zmusza nas do zastanowienia się, czy i my, w imię dobra nie przybieramy masek, czy nie interpretujemy pojęć zgodnie z źle pojętym kodeksem moralnym.
W powieści Calineczka ma na imię Dorota. Jest i Dorotka-idiotka, choć tak naprawdę to jedna i ta sama osoba, której dzieciństwo pełne było manipulacji i psychicznej przemocy. Jej nauczycielami w trudnej szkole życia byli rodzice, a także egoistyczny brat z zadatkami na psychopatę. Nie mogła trafić lepiej, bowiem przy ich boku osiągnęła mistrzostwo w byciu dobrą, uległą i skromną. Późniejsze lata stanowiły pokłosie tej edukacji, choć mimo wolności Dorotka-idiotka nie spoczęła na laurach. „Co robisz dziś, wpłynie na to, co zdarzy się jutro. To, co dla jednego dobre, dla innego może być złe (…) Musisz się nauczyć wybierać pomiędzy dużym złem i małym dobrem. Jeśli chcesz nauczyć się kierować swoim życiem, masz tylko taki wybór” – jak mantrę powtarza dorastając i przygotowując się rok po roku do odegrania swej największej roli – roli królowej.
„Chcę być dobra. Chcę dostąpić koronacji. Chce być mistrzem” – mówi, jednak zanim to nastąpi Dorota ukończy szkołę i jako chemik analityk rozpocznie pierwsza pracę. To tutaj, na deskach teatru prawdziwego życia, rozpocznie swój występ, ucząc się i dążąc do biegłości we wszystkim co robi – również w manipulacji. Opieka nad panią Eleonorą – matką swojego przełożonego, kłamstwa powtarzane dzień po dniu tak długo, że stały się niemal prawdą i gra, która Dorota prowadzi z otoczeniem stanowią środek do celu i zaledwie przystanek przed jej nieograniczonymi ambicjami. Pozy, jakie przybiera Dorota, maski jakie zakłada (wspaniałej opiekunki, siostry, pracownicy, koleżanki, a wreszcie kochanki i „żony”) sprawiają, że pogrąża się coraz bardziej, zaś granice pomiędzy dobrem a złem zacierają się, o ile istnieją racjonalne przesłanki dla określonego zachowania. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Dorota nie wie już naprawdę kim jest i jak być sobą, zaś chęć pozbycia się czy ukarania Dorotki-idiotki jest tak dojmująca, że nie pozwala Dorocie nawiązać przyjacielskich relacji nawet z uroczą parą spotkaną podczas jednej z wycieczek. Adam i Ewa odegrają zresztą niebagatelną rolę w jej przedstawieniu, podobnie jak wszystkie napotkane osoby, które widząc w niej anioła, nie dostrzegają zepsutej duszy.
Kwiatkowska bynajmniej nie ocenia zachowania Doroty, czasami tylko sama bohaterka karci swoje alter ego za chwilę słabości. Lektura „Przewrotności dobra” nie ma na celu wydania wyroku na dziewczynę – wszak czy można karać za dobro? To raczej bodziec do filozoficznych przemyśleń i do pogrążenia się w świecie Doroty, który tak naprawdę jest światem każdego z nas. Zastosowana przez autorkę konstrukcja tekstu (mamy wreszcie prawdziwą bajkę o Calineczce), fragmenty e-maili i ich rozwinięcia potęgują jeszcze wrażenie realizmu sytuacyjnego oraz przekonanie, że świat pełen jest ludzi pokroju Doroty. Czy tak jest naprawdę? Czy dobro rzeczywiście musi być przewrotne?
Recenzja została także umieszczona na stronie Granice.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)







