Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2019

Peter James "Niezbity dowód"

Tytuł: Niezbity dowód
Autor: Peter James
Wydawnictwo: Albatros


Przedstawiciele różnych nauk zastanawiają się od wielu lat, dlaczego ludzie wierzą. Okazuje się, że tak naprawdę powodów istnienia wiary może być tyle samo, ilu jest wierzących. Jedni zostali bowiem wychowani w wierze i dlatego uznają ją za coś naturalnego, nie zadają sobie pytań o istotę tej wiary, inni zaś w wierze szukają oparcia, a wyznawcy zapewniają im poczucie wspólnoty. Jeszcze inna grupa koncentruje się na tym, że świat realny jest zbyt przeciętny jak na ich preferencje, wolą zatem koncentrować się na tym, co niematerialne. Byli również tacy naukowcy, którzy źródeł wiary doszukiwali się w mózgu, który – by móc stosować regułę moralnego postępowania –zracjonalizował sobie ją by wyjaśnić, dlaczego należy się do tej reguły stosować. Wymyślił zatem Boga, nieśmiertelną duszę, a także wieczne zbawienie lub karę za niemoralne życie.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Hermann Beyeler i Gerd Schneeweis „Bozzetto. Klątwa”

Tytuł: Bozzetto. Klątwa
Autorzy: Hermann Beyeler i Gerd Schneeweis
Wydawnictwo: ARKADY


Czy tam, gdzie w grę wchodzi wiara, gdzie dobro toczy walkę ze złem, jest miejsce na racjonalność? Czy wszystkie zbrodnie mogą być odkupione? Czy pomiędzy tym, co boskie, a tym, co ludzkie, może istnieć równowaga? Czy to możliwe, żeby przedmioty były obarczone klątwą i przynosiły zgubę kolejnym właścicielom? Odpowiedzi na te pytania są przedmiotem badań naukowców już od wieków, zaś interpretacje wyników różnią się pomiędzy sobą w zależności od tego, czy interpretuje je osoba świecka czy duchowna. 

wtorek, 1 maja 2018

Ałbena Grabowska "Kości proroka"

Autor: Ałbena Grabowska 
Wydawnictwo: Marginesy 


„Nie możesz zmienić przeszłości, ale przeszłość zaw­sze pow­ra­ca, żeby zmienić Ciebie. Zarówno twoją te­raźniej­szość jak i przyszłość” – te słowa Jonathana Carrolla doskonale oddają prawdę o życiu i są dowodem, że przed przeszłością nie można uciec. To z niej bowiem biorą się nasze tradycje, to w niej kształtowały się nasze korzenie, to dzięki wydarzeniom z przeszłości jesteśmy zmuszeni niekiedy płacić za błędy… 

sobota, 17 lutego 2018

Anand Dílvar "Niewolnik. Jak przebudziłem się do życia "

Autor: Anand Dílvar 
Wydawnictwo: Samsara 



„Ludzie kierują się błędnym przekonaniem, że trzeba koniecznie coś zdobyć, żeby być szczęśliwym. Nie zdają sobie sprawy, że już mają wszystko, czego potrzebują. Nie rozumieją, że szczęście to pewne podejście do życia, to stan umysłu, nawyk” – te słowa powinny trafić do serca każdego z nas, choć tak naprawdę nie są żadnym odkryciem. Niestety, tylko niewielka grupa ludzi rzeczywiście posiada zdolność odczuwania szczęścia, rozumianego nie jako stan posiadania, ale jako stan umysłu, odczucie związane nie z tym, czego nie mamy, a mieć chcemy, ale z tym, co jest w naszym posiadaniu, co nas otacza, z ludźmi, z którymi wchodzimy w relacje. Bycie szczęśliwym to umiejętność, której nabywanie trzeba nieustannie ćwiczyć, ale praktyka ta może zmienić nasze życie, może nadać mu nową jakość. 

czwartek, 18 maja 2017

Wydawnictwo Paulinianum "Mały przewodnik po Jasnej Górze"

Tytuł: Mały przewodnik po Jasnej Górze
Wydawnictwo: Paulinianum


Częstochowa kojarzona jest niezmiennie z zespołem klasztornym ojców paulinów na Jasnej Górze, stanowiącym jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych w Polsce. To tu, ponad dwadzieścia pięć lat temu, odbyło się spotkanie Jana Pawła II z młodymi pielgrzymami, tu od wieków przychodzą tłumy ludzi z modlitwami, prośbami oraz podziękowaniami. Kierują je do Matki Bożej Częstochowskiej, której cudowny wizerunek znajduje się w specjalnej kaplicy. Ten niezwykły obraz, wedle tradycji wędrujący na polskie ziemie przez Konstantynopol i Ruś Czerwoną z samej Jerozolimy, jest symbolem dokonanych przez Matkę Boską cudów oraz ducha narodu.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Opowieści o Wielkanocy, czyli Wydawnictwo Jedność dla najmłodszych

Święta Wielkanocne to najstarsze i najważniejsze święta chrześcijańskie, które obchodzone są na pamiątkę śmierci oraz zmartwychwstania Jezusa. Punktem kulminacyjnym tych Świąt jest Triduum Paschalne, które rozpoczyna się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, a kończy w Wielką Niedzielę, zwaną Niedzielą Zmartwychwstania Pańskiego. Triduum Paschalne, wraz z poprzedzającymi go dniami, wchodzi w skład Wielkiego Tygodnia. 

Wielkanoc jest świętem ruchomych, a jego data przypada (w zależności od roku) najwcześniej 22 marca, a najpóźniej 25 kwietnia. Ze Świętem tym związanych jest wiele tradycji, jednak niezależnie od nich, należy stwierdzić, że jest to święto duchowe – wszak Zmartwychwstanie Jezusa nie dotyczy tylko przeszłości, ale daje nadzieję i radość. To Zmartwychwstanie nie oznacza wycofania się Boga ze świata, ale przeciwnie, to czas nowego tworzenia.

niedziela, 29 stycznia 2017

Peter Martin "Historie biblijne w szczegółowych obrazkach"

Autor: Peter Martin
Wydawnictwo: Jedność


Biblia to zbiór ksiąg o wielkim znaczeniu dla każdego chrześcijanina. Tak naprawdę jednak to nie tylko Święta Księga będąca świadectwem Boga, ale i wiekopomne dzieło pełne ukrytych znaczeń oraz fascynujących historii, intrygujących ludzi niezależnie od kręgu kulturowego. Może ona służyć też jako wielka pomoc w przekazywaniu dzieciom swojego systemu wartości, w tłumaczeniu wielkości Pana. Zbyt często bowiem zakładamy, że młody człowiek będzie w przyszłości kierował się takimi zasadami jak my, że będzie dobrym chrześcijaninem, katolikiem. Tymczasem tę miłość do Jezusa, etyczne zasady, miłość do bliźniego trzeba w dziecku zaszczepić, od najwcześniejszych lat zapoznając je z biblijnymi opowieściami, z ważnymi dla każdego chrześcijanina postaciami.

środa, 30 listopada 2016

ks. Marek Dziewiecki "Bóg, królewna i księżniczki"

Autor: ks. Marek Dziewiecki
Wydawnictwo: JEDNOŚĆ


Niekiedy jest tak, że pomimo słońca za oknami nosimy w sercu smutek, że niczym nie potrafimy się cieszyć, że wszystko nam przeszkadza. W takich momentach nic nam nie wychodzi, nie lubimy ludzi, nie potrafimy wykrzesać z siebie nawet krzty empatii czy serdeczności. Zazwyczaj w taki stan, zwany depresją, wpadamy w wyniku traumatycznych przeżyć, niespodziewanych i niemiłych wydarzeń, zdarza się jednak tak, że nie potrafimy się cieszyć życiem niemal od samego jego początku. Smutny jest los takiego człowieka, smutni są też ludzie wokół niego, bowiem – podobnie jak uśmiech – również pesymizm i poczucie beznadziei są zaraźliwe.

sobota, 6 sierpnia 2016

Marek Dziewiecki "Pamiętnik Perełki"

Autor: Marek Dziewiecki 
Wydawnictwo: Jedność 


Któż z nas w młodości nie pisał pamiętnika? Nawet jeśli nie robiliśmy tego regularnie, to zapewne taka myśl przyszła nam do głowy, a może nawet umieściliśmy kilka wpisów? Co więcej, może pamiętnik prowadzimy do dziś, zapełniając kolejne strony swoimi przeżyciami, wydarzeniami, które są dla nas ważne, które chcemy zapamiętać, zanim ulotność myśli obróci je w pył. I choć teraz rolę pamiętników bardzo często przejmują blogi, to jednak uczucie, które rodzi się w nas po otwarciu sfatygowanych stron pamiętnika, jest nieporównywalne z lekturą cyfrowych zapisów.

czwartek, 17 grudnia 2015

Joanna Hacz "Ja, Maciejka"

Tytuł: Ja, Maciejka
Autor: Joanna Hacz
Wydawnictwo: Lucky

Zmiana zawsze wiąże się ze stresem, niekiedy może pojawić się opór, wycofanie lub bierność. Każdy z nas inaczej reaguje na wszelkie wydarzenia, które pojawiają się bez zapowiedzi, każdy ma inną strategię radzenia sobie z wyzwaniami. Do stresorów z pewnością można zaliczyć zawarcie związku małżeńskiego czy przeprowadzkę, ale co wówczas, gdy zmiany sięgają jeszcze dalej?

Elżbieta, zwana Etą, to uczennica maturalnej klasy prywatnego liceum, dziewczyna z bogatego domu, w którym tak naprawdę nie brakowało tylko pieniędzy. Toksyczny związek, w jakim tkwiła matka Ety, przestępcza działalność ojca przynosząca mu kolosalne dochody, a następnie jego śmierć w dziwnych okolicznościach – to wszystko zostawiło piętno na duszy nastolatki. Może właśnie dlatego nie jest zadowolona z faktu, że mama znalazła mężczyznę, z którym chce się związać, a już z pewnością Eta nie chce poznawać jego rodziny. Zygmunt jest bowiem wdowcem samotnie wychowującym dwie córki, a jego dom zamieszkuje jeszcze doświadczona życiowo babcia Gertruda. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Ety? O tym właśnie przekonamy się dzięki Joannie Hacz, autorce książki „Ja, Maciejka”, niezwykle ciepłej i skłaniającej do refleksji opowieści o pierwszej miłości, traumatycznych doświadczeniach oraz … wierze w Boga. Szczególnie ten ostatni temat często bywa pomijany w książkach adresowanych do młodych czytelników, coraz mniej jest pozycji pozwalających dokonać własnego wyboru, ale równocześnie dostarczających pozytywnych wzorców, pokazujących zarówno konsekwencje braku wiary, jak i wsparcie, jakie możemy uzyskać pokładając w Panu nasze nadzieję. To właśnie czyni powieść opublikowana nakładem Wydawnictwa Lucky, która zabiera nas w podróż w głąb siebie, koło której nie możemy przejść obojętnie. 

Eta nie może już dłużej odwlekać spotkania z nową rodziną, jednak żadne domysły nie mogły przygotować jej na to, co zastaje w domu Zygmunta. Przede wszystkim mały choć przytulny domek zdecydowanie odbiega od luksusów, do jakich była przyzwyczajona, a ponadto jest zmuszona dzielić sypialnie z charyzmatyczną córką ojczyma, swoja rówieśniczką Malwiną. Eta wraz z przeprowadzką zyskuje jeszcze jedną siostrę, dziesięcioletnią Kasię, a także przemiłą staruszkę. Sęk w tym, że nie dość, że Etę czeka zmiana środowiska, nowa szkoła, to jeszcze trafiła pod dach gorliwych katolików, którzy nie wyobrażają sobie, jak można być ateistką. 

Pierwszy dzień w nowej szkole jest dla Ety prawdziwym szokiem. Zapisuje się również w pamięci pozostałych uczniów, bowiem cena ubrań nastolatki oraz jej styl, zdecydowanie zwracają uwagę, a w połączeniu ze zniewalającą urodą dziewczyny zapewniają jej wiernych adoratorów. Na jej wdzięki niewrażliwy wydaje się tylko pewien rudzielec zajmujący ostatnią ławkę. Ten klasowy parias, charakteryzujący się sporą nadwagą wyraźnie robi wszystko, by upokorzyć dziewczynę, atakuje, zanim sam zostaje atakowany. Jakie jest jego zdziwienie, kiedy okazuje się, że tusza nie stanowi dla Ety problemu, a tym bardziej nie przeszkadza jej w tym, by z owym rudzielcem, czyli Adamem się zaprzyjaźnić mimo docinków społeczności szkolnej. 

Wdzięk Ety zwraca uwagę nie tylko jej rówieśników, ale również pewnego nieznajomego mężczyzny, którego spotyka w niecodziennych okolicznościach. Okazuje się, że jest on nieco oderwanym od rzeczywistości nauczycielem, a przy tym … autorem poczytnych książek. Co więcej, o pisanych pod pseudonimem powieściach nie wie nikt w okolicy, mężczyźnie nie zależy bowiem na rozgłosie. Eta nie ma zamiaru zdradzać jego sekretu, nie przeczytała nawet żadnej z jego książek, ale jak się okazuje, Malwina jest jego gorącą wielbicielką …

Jak potoczą się dalsze losy Ety i jak poradzi sobie mieszkając z tak mocno wierzącymi w Boga domownikami? Jak rozwinie się jej znajomość z Adamem? Kim jest tajemnicza Anka, która pojawia się na stronach powieści? Co ukrywa Malwina, która wydaje się mieć dwie twarze – gorliwej katoliczki oraz buntowniczki sprawiającej kłopoty wychowawcze? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w powieści „Ja, Maciejka”, która – mimo niewielkiej objętości – porusza ważkie tematy, która niejednokrotnie chwyta za serce. I choć mam wrażenie, że autorka nie w pełni wykorzystała potencjał tkwiący w tej historii, to z pewnością książka jest warta tego, by się nad nią pochylić, by oddać się chwili refleksji na temat przyjmowanych w życiu postaw, by zastanowić się, czym jest dla nas szczęście i jaki mamy stosunek do wiary…



poniedziałek, 1 czerwca 2015

Małgorzata Stegenka „Na skrzydłach jak Nick Vujicic"

Tytuł: Na skrzydłach jak Nick Vujicic
Autor: Małgorzata Stegenka
Wydawnictwo: rozpisani.pl

„Nie mam dłoni, w których mógłbym trzymać dłonie mojej żony. Ale nie potrzeba mi ich, aby obejmować jej serce, a właśnie ono jest tym, co pragnę obejmować najbardziej” – te wzruszające słowa padły z ust Nicka Vujicica, genialnego mówcy motywacyjnego, który porywa tłumy, niosąc nadzieję i wiarę. Pastor Vujicic, bo tak właściwie należy go nazywać, podróżuje po całym świecie głosząc Słowo Boże i przekonując, że zawierzenie Panu pozwala odzyskać spokój i szczęście. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż ów mówca … urodził się bez rąk i bez nóg.
Mimo swojej niepełnosprawności można stwierdzić, że Vujicic żyje bez ograniczeń, każdego dnia próbując nowych rzeczy, przekraczając bariery, a przy tym pomagając milionom ludzi. Sam jest autorem kilku książek, między innymi bestsellera „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”, jednak tym razem, jego biografię, a właściwie dowód jego wielkości, przedstawia nam Małgorzata Stegenka, nauczycielka języka angielskiego i autorka publikacji zamieszczanych w prasie katolickiej. Jej książka „Na skrzydłach jak Nick Vujicic”, to pozycja niezwykle wzruszająca, a zarazem emanująca siłą. Choć może dziwić fakt, że żarliwa katoliczka pisze książkę o protestanckim pastorze, to tak naprawdę wspólną płaszczyzną są tu podstawowe prawdy ewangeliczne, a przede wszystkim – miłość do Pana.
Autorka przybliża nam sylwetkę Nicka, mężczyzny, dzięki któremu miliony ludzi na całym świecie uwierzyły, że wszystkie problemy można rozwiązać, że nawet, jeśli upadniesz tysiąc razy, to i tak warto podnieść się i ruszyć w drogę. Jego życie jest najlepszym przykładem takich upadków – urodzony ze zdeformowanym ciałem wzbudzał albo litość, albo przerażenie. Doświadczył odrzucenia i agresji ze strony rówieśników, co stało się przyczyną depresji i próby samobójczej. Jak sam wspomina, nieustannie modlił się do Boga o ręce i nogi, a kiedy po raz kolejny Pan nie spełnił jego próśb, zaczął wątpić w sens wszystkiego. Mówił: „Skoro Bóg nie zabiera mojego bólu, a moje życie pozbawione jest sensu … Skoro żyję tylko po to, by doświadczać odrzucenia i samotności … Jestem ciężarem dla wszystkich i nie ma dla mnie przyszłości … Powinienem skończyć z tym teraz”.
Nick długo skrywał swoje rozterki, nie opowiadał również o szykanach, których stał się ofiarą. Po raz pierwszy zdecydował się na otwartość podczas zebrania chrześcijańskiej młodzieżowej grupy dyskusyjnej. Jego słowa i historia poruszyły zgromadzonych uczniów tak mocno, że wkrótce Vujicic zaczął otrzymywać zaproszenia i prośby o to, by wspomógł potrzebujących słowem. Tak zrodził się Nick-mówca, choć tak naprawdę punktem przełomowym w jego życiu była chwila, w której zawierzył Bogu siebie oraz całe swoje życie.
Stegenka dokumentuje nie tylko dorastanie Nicka, ale i jego pracę polegającą na głoszeniu Słowa Bożego oraz dzieleniu się własnymi doświadczeniami. Pokazuje, jak wyglądają relacje Nicka z biednymi, z więźniami, z ludźmi terminalnie chorymi i kalekimi. Vujicic, nazywany „maszyną do przytulania” nie tylko niesie ukojenie w cierpieniu, daje nadzieje, motywuje do walki, ale również zapewnia, o swojej bezwarunkowej miłości. Niedawno, również w Polsce, w Poznaniu, mogliśmy przekonać się, na czym polega siła Vujicica, co takiego kryją w sobie jego hipnotyzujące oczy oraz doświadczyć fenomenu mówcy. Na spotkaniu tym była również obecna autorka, a co więcej – miała ona możliwość odbyć z Vujicicem bezpośrednią rozmowę.

Poznań
źródło: rozpisani.pl

Praca nad książką trwała trzy lata, zaś jej lektura pozwala przekonać się, jak wiele trudu autorka zadała sobie kompletując materiały i tłumacząc przemówienia. Powstała dzięki temu niezwykła publikacja o niezwykłym człowieku, który nawołuje nas do tego, byśmy żyli godnie, byśmy nie koncentrowali się na swoich wadach czy dobrach doczesnych, ale na drugim człowieku i formach pomocy bliźniemu oraz na czerpaniu zadowolenia z tego, co niesie ze sobą życie. Jak sam Nick mówi: „Znam osoby, które maja idealne ciała, a nie mają nawet w połowie tego szczęścia, jakie ja odnalazłem”.
Zarówno za sprawą samego Nicka, jak i subtelnego ujęcia tematu przez Stegenkę, książka „Na skrzydłach jak Nick Vujicic” jest pozycją niezwykle cenną, nie tylko dla osób chorych na fokomelię, ale dla wszystkich, którzy w życiu pobłądzili, którzy nie czują się na siłach nieść swój krzyż, którzy zmagają się z niepełnosprawnością, śmiertelnymi chorobami, problemami rodzinnymi. Życie Nicka pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że mamy w sobie siłę, by zmieniać rzeczywistość!

piątek, 8 maja 2015

Rae Carson "Dziewczyna ognia i cierni"

Tytuł:Dziewczyna ognia i cierni
Autor: Rae Carson
Wydawnictwo: Albatros


„Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć” – pisał Carlos Ruiz Zafón. Są zatem tacy, którzy nigdy nie odkryją swego przeznaczenia ze strachu przed światem, przed drogą wiodącą ich w nieznaną przyszłość. Są też tacy, ludzie małej wiary, którzy nie mają świadomości tego, jak wielka jest ich moc sprawcza…
Taką właśnie istotą, zakompleksioną, żyjąc w cieniu swojej siostry jest Elisa de Riqueza, młodsza córka króla krainy Orovalle. Ze swoim miękkim sercem, umiłowaniem nauki i pokaźną nadwagą, dziewczyna nie wzbudzałaby żadnego zainteresowania, gdyby nie pewien istotny fakt – Elisa jest wybranka Boga. W jej pępku lśni Boski Kamień, niebieski klejnot będący symbolem siły Pana. To największe wyróżnienie dla grzesznej istoty, jaką jest człowiek, zaś Bóg obdarza nim tylko jedną osobę na sto lat. To jednocześnie znak, że właściciel kamienia jest osobą predestynowaną do rzeczy wielkich, że ma do spełnienia pewną misję.
Elisa nie jest do końca świadoma, jak wielka odpowiedzialność na niej spoczywa. Jej ród należy do Reformatorów, przekonanych o mądrości Boga i stojących na stanowisku, iż rzeczy powinny toczyć się własnym rytmem. dlatego też dziewczyna trzymana jest w niewiedzy, nie zna ani legend mówiących o Boskim Kamieniu, ani jego możliwości. Jednak rzeczywistość wymaga spojrzenia w oczy prawdzie i … przeznaczeniu. Nadchodzi bowiem dzień szesnastych urodzin Elisy, a jednocześnie dzień jej zaślubin. Wybrankiem jest niejaki Alejandro de Vega, król rządzący rozległą i dochodową krainą Joya d`Arena. Zaaranżowany przez ojca ślub budzi w niej przerażenie, jest jednak świadoma, że to siostra przejmie tron po śmierci ojca, zostając królową Orovalle, zatem ona musi stworzyć sobie własną przestrzeń. Czy uda się tego dokonać z przystojnym królem u boku?
Elisa nie rozumie, jaką rolę w życiu Alejandro ma odegrać. Zdaje sobie sprawę, że nigdy nie zastąpi jego zmarłej żony, nie wyobraża sobie również, w jaki sposób sprawować ma opiekę nad sześcioletnim synem męża. Ona, infantylna grubaska, od której nie wymaga się nawet spełnienia obowiązków żony podczas nocy poślubnej, jest tak naprawdę częścią umowy zawartej pomiędzy władcami dwóch państw. Stawką jest armia, którą ojciec Elisy jest gotów wysłać do walki z nękającymi ziemie Joya d`Arena Inviernymi. Nie jest to jednak jedyny powód. Otóż w Orovalle ktoś czyhał na życie nieatrakcyjnej księżniczki i tylko dzięki jej służce, testerce żywności, udało się uchronić Elise przed otruciem. Odprawienie jej z dworu i wysłanie do kraju, gdzie mało kto wierzy w Boga, kto nie zna jej pozycji i nie wie, że jest Wybranką, jest zatem strategicznym posunięciem.
Plany wobec niej ma również Alejandro – zamierza utrzymywać ich związek w tajemnicy, przedstawiając ją na własnym dworze nie jako małżonkę, tylko jako specjalnego gościa. Wyznacza jej równocześnie niezwykle odpowiedzialne zadanie, Elisa ma bowiem szpiegować podczas nieobecności króla i donosić mu o wszystkich przypadkach budzących jej niepokój. Dumna z tego, iż może służyć pomocą, dziewczyna cierpi jednocześnie z powodu odrzucenia. To bowiem nie jej ciało pociąga męża, ale brylującej na salonach pięknej córki hrabiego Treviña. Elisa nie ma jednak czasu, by rozpaczać nad niewiernością męża i nad swoim nieszczęściem. Wkrótce po wyjeździe Alejandro, zostaje bowiem porwana, zaś oprawcy doskonale wiedzą, jaką przedstawia ona wartość. Nie chcą jej śmierci, potrzebna jest im raczej jej moc. Porwanie zaś było w istocie aktem desperacji i próbą ratowania życia mieszkańców najbardziej odległych od zamku króla terenów Joya d`Arena. Invierni plądrują bowiem ich wioski, zabijają niewinnych ludzi, którzy w zderzeniu z potężnymi magami nie maja żadnych szans. Szczególnie, że magowie ci wykorzystują moc niezwykłych kamieni – Boskich Kamieni  – zbieranych pieczołowicie przez setki lat.
Przed Elisą stoi wielkie wyzwanie. Nie jest co prawda świadoma, jaką dokładnie rolę ma odegrać w tej walce o życie nie tylko swoje, ale i poddanych króla, jednak wyraża pełną gotowość. Choć nie czuje się Wybraną, choć nie zna potęgi kamienia, a wiedza zdobywana z fragmentów opowieści i legend budzi jej przerażenie, to jednak do głosu dochodzi jej poczucie obowiązku oraz wiara w boską pomoc. Alternatywą zaniechania oporu jest bowiem kres ludzkości – magowie dążą do skompletowania kamieni, by obudzić magię na Ziemi. Ta bowiem „czai się pod naskórkiem tego świata i próbuje się uwolnić na powierzchnię. Żeby ją zwalczyć, Bóg co sto lat wybiera kogoś, kto jest w stanie zwyciężyć magię magią”.
Zanim jednak dojdzie do starcia, Elisa będzie musiała wraz ze swymi porywaczami pokonać pustynię, zostanie przechwycona przez Inviernych, pozbawi życia jednego z magów, a nawet stanie na czele partyzanckiego ugrupowania Malficio, knując makiaweliczny plan pomieszania szyków wrogowi. Jej dorastanie do roli królowej odpowiedzialnej na tysiące poddanych oraz do roli Wybranki Boga jest szybkie i bolesne, ale – pomimo wcześniejszych wątpliwości – Elisa wydaje się być stworzona do rządzenia. Jej analityczny umysł tworzy strategię, zaś żarliwa modlitwa dodaje wiary w zwycięstwo. Czy to jednak wystarczy, by stawić czoła potężnej armii Inviernych połączonych z Wyklętymi? O tym przekonamy się z lektury wciągającej powieści „Dziewczyna ognia i cierni”. To pierwsza część trylogii Ognia i Cierni, autorstwa Rae Carson, zdradzająca jednocześnie niezwykłe zdyscyplinowanie pisarki oraz umiejętność doskonałego panowania nad wielowątkową akcją. Plastyczność tekstu pozwala nam śledzić przebieg wydarzeń, widzimy blask niezwykłego kamienia, czujemy na twarzy ogień generowany przez klejnoty magów, słyszymy szczęk oręża w trakcie starcia … To wszystko, w połączeniu z doskonałą konstrukcją bohaterów, zarówno dojrzewającej na naszych oczach Elisy, niezdecydowanego Alejandro, jak i pozostałych postaci, składa się na powieść wyjątkową, którą czyta się z zapartym tchem. Po skończeniu lektury pozostaje mi jedynie z tęsknotą wypatrywać kolejnej części, pilnie studiując Belleza Guerra – ulubioną książkę Elisy …


wtorek, 20 stycznia 2015

Małgorzata Zając "W dobrej wierze"

Tytuł: W dobrej wierze
Autor: Małgorzata Zając
Wydawnictwo: e-bookowo.pl



Mimo składanych deklaracji, nie jesteśmy tolerancyjni. Słowo to w ostatnich latach stało się bardzo modne, tolerancji uczone są dzieci w domu, przedszkolu czy szkole, a jednak wciąż zdradzamy przejawy jej braku. Co więcej, próbujemy zrzucać z siebie odpowiedzialność, akceptując tylko wybrane formy odmienności, a najczęściej te, które nas nie dotyczą. Nawet, jeśli deklarujemy otwartość wobec odmienności seksualnej, to już świadomość, że w naszej rodzinie jest osoba o skłonnościach homoseksualnych, jest dla nas trudna, a często niemożliwa do zaakceptowania. Te przykłady można mnożyć, posługując się nie tylko preferencjami odnośnie płci, ale i kolorem skóry czy wyznawaną religią.

środa, 30 lipca 2014

Squire Rushnell "Boski Kompas”

Tytuł: Boski Kompas. Jak chwile, kiedy Bóg mruga, wyznaczają kierunek życia
Autor: Squire Rushnell,
Wydawnictwo: Illuminatio














Ksiądz Jan Twardowski pisał, że „Jeśli ktoś się mod­li, Pan Bóg w nim oddycha”. O sile modlitwy przekonało się wiele osób, którzy zawierzyli Bogu, w którego ręce złożyli swoje losy. Modlitwa jest bowiem uniwersalną formą komunikacji z Panem, nie potrzebujemy specjalnego miejsca, specjalnej okazji, by rozpocząć tę głęboko oczyszczającą rozmowę. Mając świadomość, że Bóg zawsze nas wysłucha, że jest cierpliwym Ojcem, nigdy już nie będziemy samotni, opuszczeni. Nawet, jeśli mamy wrażenie, że nasze prośby nie docierają do Pana, to warto uzbroić się w cierpliwość – być może to, o co prosimy, wcale nie jest dla nas najlepszym rozwiązaniem? A może po prostu trzeba czasu, by Bóg poukładał niczym puzzle fragmenty naszego przyszłego życia, zmieniając tory innych osób, osadzając ich we właściwym dla nas miejscu i czasie?

O tym, co może nam dać modlitwa, o poszukiwaniu swojej drogi dzięki rozmowie z Boskim Nawigatorem, o sile tej konwersacji i jej sprawczej mocy, możemy przekonać się podczas lektury książki „Boski Kompas. Jak chwile, kiedy Bóg mruga, wyznaczają kierunek życia”. Autorem tego opublikowanego nakładem wydawnictwa Illuminatio nietypowego poradnika, jest Squire Rushnell, twórca serii popularnych programów „Schoolhouse Rock!”. Dzięki temu, że nie mamy do czynienia z kaznodzieją, otrzymujemy świeckie spojrzenie na Boga. Spojrzenie o tyle inspirujące, że odkrywa przed nami głębie rozmów, w obrazowy (a nawet nieco żartobliwy) sposób, tłumacząc naturę tych kontaktów i ich skutki. Otrzymujemy tym samym książkę o zabarwieniu nie religijnym, a duchowym, pozycje skłaniającą do przemyśleń, a także do wkroczenia na drogę szczęścia i łaski. 

Jeśli kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie, dlaczego znalazłeś się w danym miejscu i czasie, jeśli kiedykolwiek doświadczyłeś zdarzenia określanego mianem „cudu”, sięgniesz po książkę, by zrozumieć zjawisko Boskiego dostrojenia. Również wtedy, kiedy sceptycznie podchodzisz do kwestii modlitwy, kiedy nie wierzysz w jej sprawczą moc, powinieneś zajrzeć do poradnika, by dowiedzieć się (i rozumieć), w jaki sposób niewidzialne nici splatają twoje życie z życiem innych. Życiem, w którym nie ma miejsca na przypadek, ale na Boską Interwencję. 

Squire Rushnell przekonuje, że „każdy z nas rodzi się z wbudowanym systemem GPS, Boskim Systemem Nawigacji”. Uzbrojeni w wewnętrzny głos intuicji oraz zestaw Boskich Mrugnięć okiem, możemy dostrajać się do ludzi oraz do tych wydarzeń, które prowadzić nas będą prosto do celu. Ten specyficzny GPS, Boski Kompas, pozwala również na kontakt z Nawigatorem. Niekiedy jednak, w chaosie dnia codziennego, w obliczu sprzecznych potrzeb, nacisków otoczenia, gubimy drogę i zaczynamy błądzić we mgle. Wówczas, musimy porozumieć się z owym Nawigatorem, dowiedzieć się, jakie ma wobec nas plany i powrócić na właściwy tor. 

W obraniu naszej życiowej drogi pomaga rozmowa z Nim, czyli modlitwa. To ona daje możliwość zajęcia stanowiska, wyspowiadania przed Bogiem, ale również stanowi szansę, by Pan przemówił do nas, naszym wewnętrznym głosem. Posługując się przykładami osób, które za sprawą rozmowy z Nawigatorem przestały błądzić, które doświadczyły niezwykłych wydarzeń, a nawet cudów, autor objaśnia system siedmiu kroków, które zbliżają nas do Boga, a tym samym do naszego celu. 

„Zasady Boskiego Kompasu pozwalają każdemu wyznaczyć własny kurs w życiu, którego celem będzie osiągnięcie stanu absolutnego zadowolenia” – pisze autor zaznaczając, że jego własne doświadczenia są najlepszym dowodem na to, że nawigacja w jego GPS działa bez zarzutu. Tym samym lektura „Boskiego Kompasu” odkrywa i przed nami nowe możliwości, nowe drogi i – co najważniejsze – przeświadczenie, że w tej podróży nie jesteśmy sami. Wystarczy tylko wsłuchać się w siebie i być czujnym na Boskie Mrugnięcia, by wiedzieć, że Pan nad nami sprawuje piecze!


niedziela, 22 lipca 2012

Robert Graves "Król Jezus"

Tytuł: Król Jezus
Autor: Robert Graves
Wydawnictwo: Officyna










„A gdyby tak nasze tysiąclecie dobiegło kresu wraz z pojawieniem się króla, łączącego w sobie wszystkie cechy poprzedników: prawowitego jak Adam, bezgrzesznego jak Henoch, wiernego jak Abraham, mądrego jak Salomon?”. Myślę, że wszyscy znamy odpowiedź na to pytanie bowiem wraz z nadejściem Jezusa zmieniło się całe pojmowanie natury rzeczy. Przedstawiany jako Syn Boży, Zmartwychwstały, stał się ostoją dla ludzi, źródłem wiary, nadziei i miłości.
Co jednak, gdyby się okazało, że jedyny element boskości to niezwykle łagodna i współczująca natura Jezusa oraz splot różnych wydarzeń? Gdyby się okazało, że Bóg nie ma nic wspólnego z narodzinami Jezusa? Przez długie lata nie mogliśmy zagłębić się w takie rozważania, a przynajmniej nie były one spowodowane lekturą książki „Król Jezus”. Autor, Robert Graves, został uznany bowiem za skandalistę, zaś jego publikacja, która ujrzała światło dzienne po raz pierwszy w 1946 r., przez długie lata zakazana była m.in. w Portugalii i Irlandii. Okrzyknięta jedną z najbardziej kontrowersyjnych powieści historycznych w dziejach literatury z pewnością dyskredytuje takie tytuły, jak „Kod Leonarda da Vinci” czy podobne mu wydania, choć trudno tu mówić o porównaniu tych pozycji. „Król Jezus” ma bowiem coś, czego zdecydowanie brakuje współczesnym komercyjnym produktom, pisanym według schematu i nastawionym wyłącznie na wyniki sprzedażowe. Mowa tu o przepięknym języku powieści, właściwego dla bohaterów oraz czasów o których pisze. Niemała w tym zasługa Macieja Świerkockiego, którego doskonały przekład pozwala wydobyć z powieści wszystkie jej walory oraz przenieść się w świat opisany przez Agabusa Dekapolitańczyka. To w stworzoną przez niego relację, dzieło rozpoczęte w Aleksandrii dziewiątego roku panowania cesarza Domigana, a ukończone w Rzymie w dwunastym roku jego panowania, się zagłębiamy.
Kontrowersyjność powieści Gravesa polega na tym, iż poznajemy historię prawowitego dziedzica Heroda (!), Króla Żydów, cudotwórcy, który w piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza został skazany na śmierć przez prokuratora Judei, Poncjusza Piłata.  Jeśli wydaje się nam, że historia została opowiedziana już przez Apostołów, to warto zapoznać się z alternatywną wersją wydarzeń, otwierając swój umysł na inne możliwości bądź po prostu traktując powieść, jako znakomitą lekturę, którą „Król Jezus” zdecydowanie jest.
„Dziecięciem spocząć w koszyku z sianem, być koronowanym na Króla, cierpieć dobrowolnie na krzyżu, zwyciężyć śmierć, dostąpić nieśmiertelności: takie było przeznaczenie owego ostatniego, najszlachetniejszego potomka najczcigodniejszego rodu królewskiego na świecie” – pisze autor i o ile pierwsza część tekstu odpowiada prawdzie, jaką znamy, tak druga stanowi hipotezę autora na temat „niepokalanego poczęcia”. Graves, w powieści określanej mianem „Szatańskich wersetów” chrześcijaństwa, przedstawia Jezusa jako owoc sekretnego małżeństwa, zaś Józefa, jako opiekuna, wybawcę, ale i aktora w spisku mającym na celu ocalenie Miriam, zwanej Marią oraz jej dziecka. Dziecka, którego prawdziwym ojcem był Antypatra, najstarszy syn króla Herolda, zrodzony z Doris.
Zgodnie z tradycją, prawo do tronu można było uzupełnić jedynie małżeństwem z dziedziczką drugiej gałęzi rodu, idącego od Mikal, córki Lewity z Domu Helego.  Potajemnie zawarty związek z Marią, jedyną córką Joachima Lewity, należącego do tak zwanych Dziedziców Dawida, czyli Dziedziców Królewskich, miał zatem dać mężczyźnie poczucie królewskości, które wzmocniłoby go i zatrwożyło wrogów. Antypatra nie sądził jednak, że jego największym wrogiem będzie … ojciec.
Oskarżony o próbę zamachu stanu Antypatra  zostaje uwięziony, a następnie podstępnie zgładzony bez wyroku. W niebezpieczeństwie znalazła się tym samym Maria, brzemienna już i przebywająca w En-Rimmon. Z pomocą przychodzi jej Anna, córka Fanuela, jej matka przełożona, która obmyśla makiaweliczny plan mający na celu uratowanie ciężarnej. Plan ten wymaga jednak udziału Józefa z Emmaus, pochodzącego z Domu Dawida, z którym Maria była niegdyś związana umową małżeńską.  „Nie proszę, żebyś mnie poślubił” – mówi Maria – „Nie chce mieszkać z tobą, jako żona, ale chce, żeby ludzie mieli nas za małżeństwo i aby myśleli, że moje dziecko jest także twoim dzieckiem”. Zgoda Józefa sprowadza historię na znane nam tory, z takim też zakończeniem…
Kontrowersyjna teoria wysnuta przez Gravesa stała się źródłem wieloletnich sporów, a temat ten jeszcze wiele wieków budzić będzie emocje. Pewne jest jednak, że „Król Jezus” jest lekturą pasjonującą, choć zdecydowanie dla wymagającego czytelnika. Podziw budzi już sama praca badawcza, którą musiał wykonać autor oraz doskonałe wyczucie kompozycji tekstu. Autor sprawnie prowadzi nas przez meandry historii nie pozwalając nawet na chwilę dekoncentracji czy spadku zainteresowania. Książka ta z pewnością na długi czas zapisze się w mojej pamięci, podobnie jak sam autor, bowiem po lekturze „Króla Jezusa”, opublikowanego przez Wydawnictwo Officyna, nie mogę odmówić sobie sięgnięcia po inne publikacje Gravesa.


Recenzja została opublikowana również na stronach wortalu literackiego Granice.pl