środa, 4 listopada 2015

Rae Carson "Płonąca korona"

Tytuł: Płonąca korona
Autor: Rae Carson
Wdawnictwo: Albatros

Czy niepozorna dziewczyna z nadwagą ma szansę zostać pożądaną przez mężczyzn i cenioną przez poddanych królową? Czy ktoś, kto całe swoje życie chował się przed wzrokiem tłumów studiując opasłe księgi, ma szanse stać się przywódcą, który poprowadzi ludzi ku lepszej przeszłości? Co tak naprawdę determinuje ocenę władcy i czy magia wystarczy, aby zrekompensować niedostatki wynikające z charakteru? Na te wszystkie pytania musi odpowiedzieć sobie Elisa, bohaterka cyklu „Trylogia Ognia i Cierni”, opublikowanego nakładem wydawnictwa Albatros. 

Czytelnicy, którzy mieli okazję poznać tę niezwykłą (i pełną kompleksów) dziewczynę podczas lektury powieści „Dziewczyna Ognia i Cierni” doskonale wiedzą, z jakim wyzwaniem przyszło jej się zmierzyć. Jest wszak Wybraną, jedną z tych, który raz na cztery pokolenia zostają obdarowani Boskim Kamieniem, w którym ukryta jest ogromna moc. Elisa musiała dopiero przekonać się do czego jest zdolna w obliczu zagrożenia, ale wygrała starcie z armią Inviernych, zaś po śmierci swojego męża zasiadła na tronie. To jednak tak naprawdę dopiero początek historii, bowiem miłość poddanych i wdzięczność za ocalenie nigdy nie trwa wiecznie. Przed młodą królową kolejne wyzwania i kolejne śmiertelne niebezpieczeństwa, na jakie jest narażona zarówno jako monarchini, jak i jako właścicielka Boskiego Kamienia. Drugi tom powieści, „Płonąca korona”, będzie prawdziwą niespodzianką zarówno dla czytelników pierwszej części, jak i dla tych, którzy swoją przygodę w Bisadulce rozpoczynają dopiero teraz. O ile początek historii dawał nam pewne wytchnienie i nie angażował tak bardzo emocjonalnie, to kontynuacja od razu rzuca nas w wir wydarzeń, nie pozwalając na dekoncentrację czy spokój ducha.

Królowa Lucero-Elisa została okrzyknięta prawdziwą bohaterką, ale zarówno wśród poddanych, jak i na samym dworze królewskim nie brak jest głosów, że wciąż pozostaje ona cudzoziemką, która piastuje stanowisko wyłącznie dzięki zaaranżowanemu małżeństwu oraz wygranej z pomocą magii wojnie. Czy jednak wątpliwości dotyczące jej kompetencji są na tyle uzasadnione, żeby podżegać tłum do buntu, a także… by planować zamach na królową? Komuś jednak bardzo zależy na pozbyciu się jej, o czym świadczyć mogą liczne zamachy na życie, z których jeden poważnie nadwyrężył jej zdrowie, zaś kolejny niemalże uśmiercił jej najlepszego przyjaciela Hectora, dowódcę Gwardii Królewskiej, który zasłonił ją swoim ciałem przez strzałą z kuszy. Na dodatek znów uaktywnili się Invierni, poświęcając swoich animagów – czarnoksiężników działających w szeregach armii, by dokonywali aktów samospalenia, ostrzegając przed tym przed kolejną wojną i apelując o wydanie królowej. 

Elisa musi podjąć decyzję co do dalszych kroków. Doradcy sugerują jej małżeństwo, a właściwie podjęcie strategicznej decyzji o sojuszu, zatem królowa jest zmuszona przyjmować konkurentów do swojej ręki, z których jeden wydaje się bardziej nieodpowiedni od drugiego. Wyłącznie niejaki hrabia Tristán z Selvariki wydaje się być godny zaufania i uwagi, choć tak naprawdę Elisa żadnego z nich nie mogłaby pokochać – wszak, mimo iż nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, to jej serce już od pewnego czasu bije tylko dla Hectora. Być może szansą na przetrwanie Elisy jako królowej, a także na spokojną przyszłość podległych jej terenów, jest odnalezienie zafiry – magii ziemi, duszy świata. Magowie używają jej do nadania mocy czarodziejskim amuletom, zaś ten, który ją oswoi, będzie władał potężną mocą, będzie mógł z niej korzystać nie przejmując się barierą, jaką stwarza skorupa ziemska. Jednak brama prowadząca do zafiry jest zarówno bramą życia, jak i śmierci. Czy Elisa przetrwa podróż? Czy jej – młodej i pełnej wątpliwości co do własnej wartości dziewczynie, uda się ujarzmić magię?

Na te wszystkie pytania odpowiada powieść „Płonąca korona”, w której niespodziewane zwroty akcji, intrygi oraz ryzykowne decyzje podejmowane przez królową nie pozwalają nam oderwać się od lektury, aż do samego końca. Do zakończenia rozczarowującego, należy dodać, bowiem zmuszającego nas do oczekiwania na kolejny tom. Na kartach powieści jak zwykle wyróżnia się Elisa, która nawet nie zdaje sobie sprawy, jaki potencjał w niej tkwi, a także Hector, któremu również coraz trudniej przychodzi ukrywanie uczuć do swojej królowej. Powracają również bohaterowie znani nam z pierwszego tomu – piastunka Elisy i strażniczka kamienia Ximena, a nawet Belèn – zdrajca, który sprzedał królową armii Inviernych. Tym razem chce jednak wynagrodzić jej krzywdę i przyrzeka wierną służbę. Wszystkie te barwne postacie, dopracowane przez autorkę w każdym aspekcie ich istnienia, w połączeniu w porywającą akcją i plastycznymi opisami sprawiają, że powieść „Płonąca korona”, a właściwie „Trylogię Ognia i Cierni”, można uznać za jedna z najlepszych książek fantasy tego roku. Mam nadzieję, że tom trzeci jeszcze utwierdzi mnie w tym przekonaniu. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza