poniedziałek, 22 stycznia 2018

Jak wyrzucać, żeby zarabiać, czyli o minimalizmie, porządkach, sprzedaży i przesyłkach słów kilka

www.pixabay.com

Planowanie, podobnie jak minimalizm, stały się w ostatnich latach bardzo modnymi tematami. I bardzo dobrze, bowiem robienie wokół siebie porządków, wolnej przestrzeni, tworzy miejsce na nowe rzeczy, nowe smaki, dodaje nam zapału do pracy, kreatywności. Ponadto, nie dość, że zyskujemy mnóstwo wolnego czasu, który wcześniej poświęcaliśmy na szukanie danego dokumentu, książki, bluzki w szafie, to teraz możemy spożytkować go na spacer, dobrą kolację z ukochanym czy wizytę w teatrze. Co więcej, dzięki firmie Allekurier, porządki i sprzedaż zbędnych przedmiotów, stają się opłacalne.


Mimo iż nadmiar rzeczy wokół nas tylko potęguje wrażenie bałaganu (szczególnie w małym mieszkaniu), to ciężko jest nam rozstać się z ukochanymi ubraniami (to nic, że w większość z nich już się nie mieścimy), książkami (które zalegają na półkach nieprzeczytane) czy tysiącami tzw. przydasiów, czyli rzeczy, które może kiedyś będą przydatne, choć nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Sklepy kuszą nas swoimi ofertami, z każdej półki parzą na nas rzeczy, które chcielibyśmy mieć, a promocyjne ceny dowodzą, że aż żal nie kupić danego przedmiotu. Niestety, wraz z przynoszonymi do domu zdobyczami, nie pozbywamy się niczego, co w nim się już znajduje – nie mamy takiego nawyku, od razu w myślach pojawia się cena danego zakupu (czyli: wyrzucenie rzeczy = wyrzucenie pieniędzy), a mamy w głowie zakodowane, że nie można wyrzucać czegoś, co jest dobre / mało wyeksploatowane / może się przydać za 5, 10 czy … 50 lat (to właśnie te „przydasie”). Pojawiające się poczucie winy nie pomaga w gruntownych porządkach i koło się zamyka, bo z miesiąca na miesiąc „obrastamy” w dziesiątki rzeczy.

www.pixabay.com

Zarabiaj, pozbywając się rzeczy

Przyznam, że nigdy nie miałam tego problemu. Być może bierze się to z faktu, że dorastałam w rodzinie, której pasją było zbieractwo wszystkiego, co tylko możliwe, począwszy od znaczków, monet, pocztówek, książek, przez ubrania, które zapisały się w pamięci domowników i nie były wyrzucane nawet wówczas, kiedy od ostatniego ich przywdziania minęło więcej, niż 50 lat (te wszystkie ubranka do chrztu, komunii świętej, ślubne suknie – czy też to znacie?). Dlatego też, jeszcze jako dziecko, obiecywałam sobie, że moje mieszkanie będzie przestronne i ascetyczne, zaś ja … będę bogata nie w rzeczy, ale w doświadczenia. Kolejne przeprowadzki pomogły mi ten stan utrzymać, ale przede wszystkim liczy się zmiana podejścia do otaczających nas przedmiotów, samodyscyplina, a także świadomość, że dzięki pozbywaniu się rzeczy wokół nas, możemy stać się bogatsi. Tak, tak, dobrze przeczytałaś / przeczytałeś – mam taką teorię, że każdy przedmiot znajdzie swojego nabywcę, zatem bez skrupułów pozbywam się tych, które znalazły się w moim otoczeniu przypadkowo, były niechcianym prezentem, wyszły z mody, były przydatne na pewnym etapie życia. Bój po stracie łagodzi zarobek, który mogę wówczas bez skrupułów przeznaczyć na dobrą kawę, wizytę w muzeum czy flakonik ukochanych perfum.


Jak się pozbywać?

Najlepszą metodą jest systematyczny przegląd stanu posiadania, nie tylko dwa razy w roku, z okazji świątecznych porządków, ale podczas codziennych czynności. Jeśli coś zniszczy się w toku eksploatacji – od razu wyrzucam (przynajmniej jeśli jestem pewna, że naprawa nie jest możliwa, albo będzie kosztowała więcej, niż nowa rzecz).

Ubrania, w które są za duże / za małe, które trafiły do mnie w ramach prezentów, a zupełnie nie są w moim stylu, fotografuję, a następnie umieszczam na stronach popularnych serwisów pośredniczących w sprzedaży. Podobnie postępuje z płytami, na których się zawiodłam, pomocami naukowymi zakupionymi w ramach studiów / pracy, które zupełnie się nie sprawdziły, sprzętem elektronicznym, który doczekał się swoich następców, a także dziesiątkami tysięcy filiżanek, kubków i kubeczków, które dostaję w ramach pamiątek z podróży. Wierzę, że na każdą z tych rzeczy ktoś czeka, każda kogoś może uszczęśliwić, dlatego pozbywam się ich bez problemu. Jedynie przy książkach, które namiętnie pochłaniam, dopada mnie lekkie zawahanie - tu jednak z pomocą przychodzi zaprzyjaźniona biblioteka, która z utęsknieniem czeka na pozycje, po które drugi raz nie sięgnę. 


Wysyłka droższa od zakupu

Jedyną bolączką związaną ze sprzedażą rzeczy, jest konieczność jej wyekspediowania do nabywcy. Niestety, przy rosnących cenach przesyłek pocztowych dochodzi do licznych absurdów – zakupiony przez pasjonata magnesów gadżet (koszt 4 zł), był dużo tańszy, niż jego wysyłka!!! Nic zatem dziwnego, że rynek wtórnego obrotu takimi drobnymi przedmiotami rozwija się w Polsce bardzo słabo. Nie mówię już nawet o przesyłkach poza granice naszego kraju, gdzie za taką samą przesyłkę na terenie Europy, zapłacimy już … ponad dwa razy drożej zł. Transakcje robią się jeszcze mniej opłacalne, kiedy w grę wchodzi nadanie paczek pocztowych – wówczas stosunek ceny przesyłki do ceny danego przedmiotu, wynosi nawet 3:1 (i to przy dość optymistycznych założeniach). O licznych perypetiach z niedoręczonymi przesyłkami już nawet nie wspomnę …

Od chwili, kiedy dostrzegłam ten absurd, coraz więcej rzeczy wynosiłam na śmietnik lub rozdawałam świadoma, że takie zakupy stają się dla klientów nieopłacalne. Towarzyszyła mi jednak świadomość, że nie tędy droga, że te wszystkie przedmioty zasługują na drugie życie. Rozpoczęłam zatem poszukiwania firmy, która pozwoliłaby mi nadawać przesyłki za rozsądną cenę. Tak właśnie trafiłam na platformę Allekurier, która pozwala wysyłać przesyłki kurierskie (zarówno koperty, jak i paczki, palety) nie tylko na terenie Polski, ale również na terenie Unii Europejskiej oraz większości krajów na świecie. Platforma gromadzi największe firmy kurierskie i transportowe, umożliwiając użytkownikowi dokonanie wyboru, zgodnego z jego preferencjami. Co więcej, zamówienie kuriera jest dziecinnie proste, podobnie jak i cały proces wysyłki – nawet, jeśli startujemy z pozycji osoby fizycznej, nie firmy.

www.pixabay.com


Szybka usługa Allekurier

Korzystając z oferty platformy nie musimy deklarować określonej liczby wysyłek miesięcznie (w moim przypadku byłoby to naprawdę trudne – są bowiem okresy i wydarzenia, takie jak święta, urodziny, wypady wakacyjne znajomych czy różnego rodzaju rocznice, po których pozostają dziesiątki rzeczy, których trzeba się pozbyć). Nie jest konieczna również umowa rodząca kolejne zobowiązania, wystarczy tylko na stronie Allekurier wycenić przesyłkę, wpisując jej wagę oraz wymiary, a także wybrać jedną z dwóch dostępnych opcji: kurier przyjeżdża po przesyłkę, lub dostarczenie przesyłki do punktu stacjonarnego. 


Następnie, wybieram ofertę, która najlepiej spełnia moje oczekiwania (odpowiada potrzebom), wpisuje swoje dane, jako dane osoby, od której kurier odbiera przesyłkę, wybieram dzień i przedział godzin, w których kurier ma przyjechać po przesyłkę (z uwagi na nieregularność moich zajęć, to prawdziwe wybawienie, mogę bowiem ustalić termin zgodnie z dyspozycyjnością), a także dane odbiorcy i określam chęć ewentualnego skorzystania z usług dodatkowych (czasami wybieram pobranie i / lub ubezpieczenie). Jedyne, o czym muszę pamiętać, to wydrukowanie listu przewozowego i naklejenie go na przesyłkę, co nie stanowi żadnego problemu – dokumenty możemy pobrać z panelu klienta w serwisie lub z własnej skrzynki pocztowej, otrzymuje je bowiem na podany w formularzu adres e-mail. Po wysłaniu takiego zlecenia wybieram sposób płatności (szybka płatność / sposób tradycyjny). Całość operacji trwa zaledwie kilka minut, pozwalając zaoszczędzić czas przy odręcznym wypisywaniu rzekomo niezbędnych druków. Zamawiając kuriera rano lub w godzinach południowych mogę liczyć na to, że jeszcze tego samego dnia odbierze on przesyłkę. 


Wygoda wysyłania przesyłek to kolejny argument przemawiający za serwisem, podobnie jak intuicyjna jego obsługa i terminowość, ułatwiająca mi planowanie rozkładu codziennego dnia. Dlatego też trudno jest mi już sobie wyobrazić inną formę wysyłki tych rzeczy, których kariera u mnie w domu już się zakończyła. Dodatkowo, dzięki możliwości wyboru pomiędzy DPD, DHL, UPS, InPost, Geis, GLS i FedEx, mogę w największym stopniu zaspokoić swoje / kupcy potrzeby. Zatem… zamiast zastanawiać się, czy warto robić porządki i pozbywać się zbędnych rzeczy, zastanów się, ile – korzystając przy tym z usług Allekurier zarobisz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz