czwartek, 22 października 2020

Poniedziałkowe podróże: pustelnia bł.Salomei w Grodzisku

Poniedziałkowe popołudnie, mimo niezbyt obiecującej pogody, postanowiliśmy spędzić poza miastem. Tak naprawdę to już jedna z ostatnich takich możliwości, bo powrót do pracy zbliża się nieubłaganie, a z uwagi na nasz charakter pracy nie mamy wspólnie z P. wolnych dni. 

Wybór poniedziałkowego celu był mocno ograniczony czasowo, a nie chcieliśmy znów spędzać dnia w Świerklańcu, bo choć kochamy ten park, to jesteśmy tam już prawie co tydzień. Przypomniały nam się jednak zdjęcia, które kilka tygodni temu na FB wrzucał mój znajomy i niezwykłe miejsce, które odwiedził – pustelnię bł.Salomei. Zatem wybór został dokonany i po godzinie byliśmy już na miejscu, dziwiąc się jednocześnie, że zachwalając atrakcje Ojcowa, o tym miejscu praktycznie się nie mówi. Może dlatego że jadąc do Ojcowa, by dostrzec strzałkę prowadzącą pod górę do pustelni, trzeba by się odwrócić i spojrzeć na ścianę lasu. My też musieliśmy się zresztą posłużyć GPS, bowiem z Klarą chcieliśmy zostawić samochód jak najbliżej, nie wiedząc jak będzie wyglądało podejście. Ostatecznie zaparkowaliśmy przy pięknym, starym, drewnianym domu, tuż przy tablicy informującej o pustelni. 

Pustelnia bł. Salomei w Grodzisku, koła Skały, to miejsce wyjątkowe i to zarówno jeśli chodzi o widoki (jest zlokalizowana na szczycie potężnej skały wapiennej, górującej nad doliną Prądnika), jak i o panującą tam atmosferę oraz ducha historii (dzieje są mocno wrośnięte w wiek XIII). Do pustelni idziemy drogą prowadzącą przez las i po kilku zaledwie minutach docieramy do celu. 


Nieco historii 


Pierwsze wzmianki o tym miejscu pochodzą z pocz. XIII wieku , z okresu walk o opiekę nad małoletnim Bolesławem Wstydliwym, a co za tym idzie, również o tron krakowski między księciem wrocławskim Henrykiem Brodatym a księciem mazowieckim - Konradem. 

Bolesław Wstydliwy objął w 1243 roku panowanie nad dzielnicą krakowską, a kilkanaście lat później nadał Grodzisko wraz z przyległymi wioskami i późniejszą Skałą swej siostrze Salomei., która po śmierci męża, króla Halicza - Kolomana, wstąpiła w 1245 roku do klasztoru Klarysek i w 1262 roku przeniosła się tu z Zawichostu wraz z zakonem. W 1320 roku Władysław Łokietek przeniósł klaryski do Krakowa, ale Grodzisko pozostało ich własnością aż do XIX wieku. 

Wszystko jednak wskazuje, że to właśnie tu – w skalnym klasztorze ukrytym pośród lasów – jesienią 1268 roku zmarła w opinii świętości bł. Salomea, pierwsza polska klaryska. Jej losy stanowią nie tylko przykład fundacyjnej działalności, ale również niezwykłej pobożności. Ponoć już od dziecka pragnęła ona służyć Bogu, zaś ze swoim mężem tkwiła w białym małżeństwie. Pomijając mój sceptycyzm w tym względzie pewne jest, że małżonkowie nazwani zostali przez papieża Grzegorza IX przyjaciółmi kościoła i obrońcami wiary. Niezależnie jednak od tego, co się działo (lub raczej nie działo) w ich sypialni, po śmierci męża, który zmarł w wyniku ran odniesionych w bitwie z Mongołami, Salomea – idąc w ślady św.Klary – wybrała życie zakonne. Wkrótce też ufundowała pierwszy na polskich ziemiach klasztor klarysek w Zawichoście nad Wisłą. Jej duchowa droga rozwoju, wyrzeczenia oraz działalność na rzecz chorych już za życia wyjednały jej tytuł świętej. 

Współczesność


Obecnie w miejscu tym znajduje się utrzymany w stylu manierystycznym zespół architektoniczno-rzeźbiarski wzniesiony w latach 1677-1691. W jego skład wchodzi kościół p.w. Wniebowzięcia NMP i bł. Salomei, dom prebendarza, domki modlitwy i pustelnia. 



Kościół utrzymany jest w stylu barokowym. Zewnętrzna prostokątna bryła zbliżona jest do budowli romańskiej, zaś wnętrze kojarzone jest z renesansem. Ołtarz główny, trójosiowy, wykonany z marmuru, wypełniający całą zachodnią ścianę prezbiterium aż po sklepienie, pochodzi z innego kościoła. Nad jego belkowaniem znajduje się obraz Koronacji NMP. Górna część okrągłej wieży kościoła, spalona w 1939 r., została odbudowana w latach 60. Do zewnętrznej zachodniej ściany prezbiterium przylega murowana "Grota Ogrodu Getsemańskiego". 

Grota

Zachodnia ściana 

Kościół niestety zastaliśmy zamknięty, ale zapytamy o to mężczyzna sprzątający z posesji liście, okazał się być ks.Stanisławem Langerem - kapłanem, który podniósł to miejsce z upadku. To dzięki jego uprzejmości mogliśmy obejrzeć wnętrze.



Przed kościołem od strony wschodniej stoi dom prebendarza pochodzący z końca XVII wieku, w latach 1984-85 częściowo przebudowany i odnowiony. Dziś przypomina ruinę, ale po odnowieniu to tam mieścić się ma plebania. 

Zabudowania otacza mur zbudowany z cegły i wapienia, w którym znajduje się brama o wykroju półkolistym i trzy mniejsze - wszystkie o formach barokowych. Na murze wokół kościoła stoi pięć posągów członków rodziny bł. Salomei i Henryka Brodatego, wyrzeźbionych w piaskowcu – niestety bardzo już dziś zniszczonych. Przedstawiają one: Henryka Brodatego, jego żonę św. Jadwigę Trzebnicką trzymającą w ręce model kościoła, Bolesława Wstydliwego - brata Salomei, bł. Kunegundę - żonę Bolesława Wstydliwego i króla Kolomana Węgierskiego - męża bł. Salomei. 




Za kościołem stoi budynek z trzema grotami - domkami modlitwy, kolejno od lewej: św. Marii Magdaleny, Zaśnięcia NMP i św. Jana Chrzciciela. Wykonane są na wzór jaskiń; ich wnętrza zdobiły niegdyś sztuczne formy naciekowe. Zaglądając przez kraty możemy podziwiać zarówno te formy, jak i malowidła. Za grotami rozciąga się malowniczy widok na okolicę, warto więc zatrzymać się tu na kilka minut. 


grota św.Marii Magdaleny

Zaśnięcia NMP

św. Jana Chrzciciela

Przed kapliczkami stoi granitowy obelisk na grzbiecie słonia, wzniesiony w 1686 roku na cześć Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Posąg słonia jest wykonany z dużego bloku wapienia; z trąby niegdyś tryskała fontanna. Tę cenną rzeźbę wykonano na podstawie rzymskiego pierwowzoru, czyli obeliska na słoniu stojącego przed kościołem Santa Maria Sopra Minerva. 

Poniżej grot, schodząc kamiennymi stopniami (jest dość stromo, o zejściu z wózkiem nie ma szans, było mi trudno znieść Klarę nawet w nosidełku), mieści się pustelnia bł. Salomei - budynek o rzucie zbliżonym do kwadratu. Wewnątrz zachował się ołtarzyk bł. Salomei, resztki dekoracji stiukowej, a w kącie celi Góra Kalwaria i Grób Chrystusa oraz kamienne łóżko bł. Salomei. Budyneczek był zamknięty, jednak zaglądając przez otwór w drzwiach można dojrzeć zarówno ołtarzyk, jak i fragmenty dekoracji. 


Zaglądamy do środka


Ciekawostką jest, że w Grodzisku mieszkało kilku pustelników. W XVII wieku przybył tu Aleksander Soboniewski, oboźny hetmana koronnego, który przełożył fragmenty Biblii na język polski. Po śmierci w 1674 roku został zresztą pochowany w pustelni przy ścianie ołtarza bł. Salomei. W 1811 roku Jan Ursyn Niemcewicz wspomina byłego karmelitą z Austrii, ks. Maurera, który przybywszy na Grodzisko zajmował się chorymi. Pod koniec XIX wieku mieszkało tu jeszcze dwóch pustelników: pobożny brat Franciszek Warkocz i staruszek Feliks Ekkert. 

Na zakończenie wyprawy postanowiliśmy wstąpić jeszcze do Ojcowa na krótki spacer i coś ciepłego. Zatrzymaliśmy się Pod Bocianem, gdzie mogę polecić całkiem niezłą kawę i świeże placuszki ziemniaczane (choć jednak śmietanki mi brakowało).




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza