niedziela, 3 stycznia 2016

Agnieszka Olejnik "A potem przyszła wiosna"

Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Poznańskie (Czwarta Strona)



„Zac­ność, uro­da, moc, pieniądze, sława, wszys­tko to mi­nie ja­ko pol­na trawa” – te słowa Jana Kochanowskiego pokazują, jak bardzo ulotna jest popularność, że miarą człowieka nie jest liczba jego przygodnych znajomych, nie jest stan jego konta czy ilość publikacji na jego temat. Tymczasem świat mediów zapomniał o tym, co jest prawdziwą wartością, zaś celebryci za wszelką cenę starają się robić wszystko, by zadowolić zachłannych dziennikarzy, by dostarczyć tematów do plotek, by utrzymać się na fali popularności. Nie każdy jednak odnajduje się w tym świecie. Sława może męczyć, zaś nic tak naprawdę nie jest w stanie zastąpić ciepła domowego ogniska czy oddanych przyjaciół. Zbyt często jednak do takiego przekonania dochodzą oni dopiero wówczas, kiedy wydarzy się jakaś tragedia, która weryfikuje wszystko, co do tej pory brali za pewnik, która jest prawdziwym sprawdzianem dla rzekomych przyjaciół. Zwykle wtedy okazuje się, że te „gwiazdy” zostają same, a wokół nich nie ma nawet jednej osoby skorej do niesienia pomocy. Zostaje tylko pełne konto, puste ściany oraz świadomość, że zmarnowali kilka ostatnich lat za pogoń za czymś, co tak naprawdę nie istnieje. 

Tak właśnie stało się w przypadku Poli Gajdy, gwiazdy telewizyjnych seriali, znanej ze swojej urody oraz stylizacji celebrytki. Mogłoby się wydawać, że dziewczyna ma wszystko, o czym marzy wiele osób rozpoczynających karierę w mediach – sławę, pieniądze, propozycje od agentów oraz wspaniałego mężczyznę, Grzegorza. Aktorska para rozbudza wyobraźnie, ich związek wydaje się być niczym z bajki i tak naprawdę niewiele osób jest świadomych, jaką cenę płaci Pola za takie życie. Godziny spędzane na ćwiczeniach pozwalających utrzymać nienaganną figurę, nieustanne zabiegi kosmetyczne, ścisła dieta oraz świadomość, że trzeba się uśmiechać nawet wówczas, kiedy chce się płakać, nawet wówczas, kiedy ukochany mężczyzna jest coraz bardziej obojętny. 

Stała kontrola swojego wizerunku jest niezmiernie istotna, bowiem zawsze znajdzie się jakiś paparazzo, który może robić zdjęcie, który jednym naciśnięciem migawki może zmienić wszystko. Dla Poli takim przekleństwem jest Konrad, niestrudzony fotograf, który czai się za rogiem, którego błysk flesza towarzyszy kobiecie we wszystkich chwilach jej życia. To właśnie on zrobił zdjęcia Grześkowi, kiedy ten oddawał się przeżywaniu rozkoszy ze swoją kochanką, to właśnie z brukowca, w którym paparazzo pracuje, aktorka dowiedziała się, że jej partner ma gorący romans ze znaną modelką.

Paradoksalnie, to również Konrad towarzyszył jej w ostatniej drodze, choć tak naprawdę nie był świadomy, że odurzenie alkoholowe nie tylko ma zagłuszyć ból Poli, ale także dodać jej odwagi do realizacji samobójczych planów. O tym, jak wygląda życie celebrytki i jak bolesny jest upadek ze szczytu, o tajemnicach z przeszłości i słowach, które pozostając niewypowiedziane zatruwają nas od wewnątrz pisze Agnieszka Olejnik w swojej powieści „A potem przyszła wiosna”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Poznańskiego książka, jest jedną z piękniejszych historii, które miałam okazję poznać. Autorka obnaża w niej cały fałsz charakteryzujący świat celebrytów, pisze o upadku wartości, o utracie tego, co daje siłę, czyli pewności co do słuszności obranej drogi oraz o sprzedaży swoich ideałów, ich wymianie na pieniądze i sławę. Po książkę powinni sięgnąć ci, którzy marzą o staniu się częścią tego medialnego cyrku – muszą być bowiem w pełni świadomi, na co się decydują i w odpowiedniej chwili wyznaczyć granice. To również powieść dla tych, którzy stracili dawno nadzieję na lepsze jutro, a także dla tych wszystkich, którzy cenią sobie dobrze opowiedziane historie, kryjące głębokie przesłanie.

Paradoksalnie, Pola miała szczęście, że z powodów zawodowych Konrad nie opuszczał jej niemal na krok – to właśnie on uratował jej życie, kiedy położyła się na torach, a następnie, kiedy chciała skoczyć z mostu. To również on zabrał ją daleko od tego medialnego szumu, ukrywając na małej wsi, w domu swojego ojca. Czy to proste życie w otoczeniu ludzi, na których jej twarz i nazwisko nie robi wrażenia, pozwoli jej pogodzić się z przeszłością? Czy odnajdzie w sobie chęć do życia, której już dawno nie czuła? Czy pozwoli sobie na konfrontację z przeszłością? Czy jeszcze pamięta, jak to jest być zwyczajną Kasią Pietrą? Tego wszystkiego dowiemy się z pięknej książki Agnieszki Olejnik, opowiadającej o zdradzie, o rodzącej się nieśmiało miłości, o tym, co naprawdę w życiu ważne oraz o słowach i ich kojącym wpływie.

„A potem przyszła wiosna” jest nie tylko przykładem talentu autorki i mistrzowskiej konstrukcji fabuły, ale i historią, która trafia do serca każdego. Dzięki oddaniu głosu zarówno Kasi vel Poli, jak i Konradowi, mamy szansę śledzić wydarzenia z różnych perspektyw, poznajemy zarówno męski, jak i kobiecy punkt widzenia, dzięki czemu nie tylko zwiększa się ładunek emocjonalny zawarty na stronach powieści, ale też rozszerza grupa odbiorców – jestem przekonana, że niejeden mężczyzna nabierze ochoty na to, by zagłębić się w skomplikowaną opowieść o kobiecie z przeszłością, której życie wydaje się być jątrząca się raną. Kasia będzie musiała znaleźć w sobie siłę, by uporać się ze wszystkim swoimi problemami, w tym z przeszłością, zamiast uciekać – co do tej pory robiła. Dopiero wówczas może ruszyć przed siebie.

„I to było właśnie cudowne. Że niczego niemożna być pewnym. Że za rogiem może na nas czekać coś, na co nie liczymy, czego się nie spodziewamy i w co nie wierzymy” – pisze Olejnik, a nam pozostaje tylko gorąco wierzyć, że słowa te staną się drogowskazem dla Kasi i …dla nas samych.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza