poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Eliza Drogosz "Ostrze nocy"

Tytuł: Ostrze nocy 
Autor: Eliza Drogosz 
Wydawnictwo: Edipresse Książki 



Nie ma chyba osoby, która (choćby pobieżnie) nie zna egipskiej mitologii. Zarówno w czasach szkolnych, jak i później – za sprawą różnych filmów czy kreskówek, postacie bóstw, w które wierzyła ludność zamieszkująca państwo Faraonów, stały się nam nawet jeśli nie bliskie, to przynajmniej znajome. Ich boskie moce fascynują, pobudzają wyobraźnię, są również znakomitą pożywką dla różnych twórców, którzy inspirując się mitami, potrafią stworzyć wspaniałe, zapierające dech w piersiach historie. 

Jedną z takich osób, jest Eliza Drogosz, fascynująca się archeologią studentka prawa i zarządzania. Właśnie z tych zainteresowań dawnymi cywilizacjami, tym, w co wierzyli faraonowie i ich poddani, światem bóstw, zrodził się pomysł na cykl inspirowany historią starożytnego Egiptu, pt. „Księgi Ankh”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki część „Ostrze nocy”, to trzeci już tom serii, który nie tylko odsłania przed nami kolejne tajemnice egipskich bogów i legend, ale również całkiem realne problemy oraz istotę walki pomiędzy dobrem i złem. Tym samym jest to powieść nie tylko dla tych osób, które gustują w fantasy, ale również dla tych, które interesują się mitologią, historią starożytnych cywilizacji, które chcą choć na chwilę zapomnieć o współczesnej rzeczywistości i przeżyć wielką przygodę. 

Nawet, jeśli wcześniej nie spotkaliśmy się z bohaterami cyklu, to autorka zadbała o komfort naszego wkroczenia w ten inny świat, prezentując krótkie streszczenie na początku książki. Dzięki temu bez przeszkód damy wciągnąć się w akcję trzeciego tomu, po jego zakończeniu podejmując decyzję o tym, czy do poprzednich wrócimy, czy też nie. I mimo iż ja raczej z tej przygody zrezygnuję, to zapewne wielu pasjonatów tego rodzaju emocji i pełnych niebezpieczeństwa wyzwań, po książki Elizy Drogosz sięgnie, na dobre przenosząc się już nad rzekę Nil, znajdując przyjemność w odkrywaniu skarbów pustyni… 

Autorka wpadła na przewrotny pomysł, by po latach zawieszenia, przebywania w niebycie, przebudzić egipskich bogów. We współczesnej cywilizacji zapewne nie znaleźliby dla siebie miejsca w swej rzeczywistej postaci, dlatego też Drogosz wtłoczyła ich w ciała przeciętnych nastolatków, pozornie niczym nie różniących się od swoich rówieśników. Jednym z nich jest Briant de Ramen (tak naprawdę Set), który wciąż pała żądzą pomszczenia swoich bliskich, a także Sonia Milewska. Niestety jej śmierć przekreśliła nadzieje i marzenia Brianta, zaś serce jego wypełniło się jadem i skamieniało. 

Chłopak nie może pogodzić się z tym, że nie spotka już Sonii, zrobiłby wszystko, by jej śmierć okazała się nieprawdą, by przywrócić jej życie. Kolejne dni pozwala mu tylko przetrwać myśl o zemście, to ona nie pozwala na załamanie, na poddanie się. Tyle tylko, że nie jest w stanie dokonać jej sam, potrzebuje narzędzia zemsty, potrzebuje potężnego pomocnika, który pozwoli wreszcie zgasnąć trawiącego chłopaka pragnieniu rozprawienia się z wrogami. Niespodziewanie jednak pojawi się zagrożenie, wobec którego Biant będzie musiał zweryfikować swoje plany. Przebudzi się ktoś kto sprawi, że świat znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie … 

Jak potoczą się losy bohatera? Czy jest jeszcze szansa, by uratować ludzkość czy tez i nasza cywilizacja skazana jest na zagładę? To tylko dwa z wielu rodzących się podczas lektury książki „Ostrze nocy pytań”, choć dwa najważniejsze. Zanim znajdziemy odpowiedzi, damy się porwać lawinowo toczącym się wydarzeniom i niesłabnącym emocjom, które nie pozwolą nam oderwać się od powieści. Wykorzystanie mitologii przez Elizę Drogosz, zagrożenie, dawne moce – to wszystko pobudza nasza wyobraźnię sprawiając, że jesteśmy w stanie dać się ponieść tej historii, dać się jej zauroczyć i – kto wie – może chcieć jeszcze. A choć ja nie znalazłam w tej opowieści miejsca dla siebie, to z pewnością nie mogę nie docenić zarówno doskonale skonstruowanej fabuły, jak i niezwykle plastycznego języka, którym autorka maluje nam przed oczami obrazy, niczym kadry z filmu. Dzięki temu jeszcze mocniej angażujemy się w książkę, jeszcze mocniej kibicujemy bohaterom, czując się niemal częścią przeżywanych przez nich przygód… 



2 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie...i masz piękną albo podłogę albo stół, w każdym razie to "drewno" ze zdjęcia ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to podłoga. Ukochana, z drewnianych klepek. Dziękuję bardzo:-)

      Usuń