piątek, 19 lipca 2019

Przystanek w podróży - Świdnica z Kościołem Pokoju i Katedrą

Tegoroczną, muzyczną podróż do Lipska, śladami Klary Schumann – pianistki, pedagoga i kompozytorki, żony Roberta Schumanna, postanowiliśmy wykorzystać na zwiedzanie Kościoła Pokoju w Świdnicy. Zatrzymując się dosłownie na chwilę w tym historycznym mieście o ponad 750-letniej tradycji nie mieliśmy pojęcia, że spędzimy tam kilka godzin, zachwycając się możliwościami płynącymi z lokalizacji miasta, ale również jego historycznymi obiektami oraz przemiłymi mieszkańcami. I choć tak naprawdę poza Kościołem Pokoju udało nam się zwiedzić jedynie katedrę i przespacerować się uliczkami miasta, to jestem pewna, że jeszcze tam powrócimy. 

Nieco historii


Leżąca na Przedgórzu Sudeckim w dolinie rzeki Bystrzycy, sześćdziesięciotysięczna dolnośląska Świdnica ma do zaoferowania turystom zarówno imponujące zabytki, jak i piękne krajobrazy z górami i Ślężą w tle. Jest też przykładem tego, jak dobry gospodarz może zadbać o miasto – mimo zniszczeń i systematycznego wyburzania miasta w okresie komuny, teraz miasto wydaje się podnosić z gruzów. 

Świdnica była niegdyś najważniejszym w regionie, zamożnym i sławnym ośrodkiem kupieckim oraz stolicą samodzielnego Księstwa Świdnicko-Jaworskiego. To tutaj na liczne jarmarki, przyjeżdżali kupcy i mieszczanie, zaopatrując się w adamaszek, atłas, biżuterię, sól, a także ważone tu słynne w Europie ciemne świdnickie piwo. Trunek ten eksportowano nawet do włoskiej Pizy, a tzw. piwnice świdnickie, w którym można było go skosztować funkcjonowały w wielu miastach m.in. Toruniu, Wrocławiu, Krakowie, Pradze i Heidelbergu. 

To właśnie w Świdnicy swoje rodzinne domy mieli: słynny as myśliwski I wojny światowej Manfred von Richthofen zwany „Czerwonym Baronem”, matematyczka i astronom Maria Kunitz (której pomnik – ławeczkę jej poświęconą – możemy podziwiać na rynku), czy twórca bramy brandenburskiej Carl Gothard Langhans. Z miastem tym związana jest również Anna Świdnicka – cesarzowa rzymska z dynastii Piastów, mówiący 68-językami poliglota Emil Krebs, autor piosenki „Rozkwitały pąki białych róż” – Mieczysław Kozar-Słobódzki, a także dziennikarz Wojciech Piotr Mann. 

Kościół Pokoju 


Niestety, z uwagi na presję czasu, musieliśmy ograniczyć się wyłącznie do Kościoła Pokoju oraz katedry. Wyjątkowy na skalę światową Kościół Pokoju pw.św.Trójcy został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i nikt, kto go odwiedzi, nie będzie się temu dziwił. Ta największa drewniana barokowa świątynia w Europie, jeden z siedmiu nowych cudów Polski według „National Geographic”, została wzniesiona z tak nietrwałych nietrwałych materiałów, jak: drewno, piasek, słoma i glina. Mogła zostać wzniesiona wyłącznie poza murami miasta, bez wież i dzwonnicy, nie mogła przypominać kościoła, a budowa nie mogła przekroczyć roku. Tak zdecydował cesarz Ferdynand III Habsburg zobowiązany przez protestancką Szwecję do zezwolenia ewangelikom w księstwach dziedzicznych w Jaworze, Głogowie i Świdnicy na zbudowanie po jednym Kościele Pokoju. Ich nazwa pochodzi od pokoju westfalskiego kończącego wojnę trzydziestoletnią (1618-1648). Po wybuchu wojny świdniczanom odebrano prawo do własnej wiary i kościołów. Pokój westfalski złagodził nieco te obostrzenia i dał ewangelikom szansę na posiadanie własnej świątyni, jednak katoliccy Habsburgowie narzucili warunki, które wykluczały społeczność luteran, a ich skromny kościół miał nie przetrwać próby czasu. 

fot. J.Gul
Opracowanie projektu kościoła powierzono Albrechtowi von Saebischowi, który zaprojektował budowlę ryglową, co gwarantowało stałość i zwartość obiektu. 23 sierpnia 1656 roku położono kamień węgielny pod budowę świątyni, zaś 24 czerwca 1657 roku, po zaledwie dziesięciu miesiącach budowy, odprawiono pierwsze nabożeństwo w Kościele Pokoju w Świdnicy. Kościół zajmuje powierzchnię 1090 mkw., na której mieści się 7,5 tys. osób. Został wzniesiony na planie krzyża, w technice szachulcowej, opartej na drewnianym szkielecie wypełnionym masą z gliny i słomy. Do głównej części dobudowano Halę Chrztów i zakrystię od wschodu, Halę Zmarłych od zachodu, Halę Ślubów od południa i Halę Polną od północy. Jego wnętrze jest wspaniałym przykładem bogatego barokowego wnętrza kościelnego. Stropy nawy głównej, naw bocznych i transeptu, empory, deskowe okładziny ścian słupów i balustrady empor pokryte są malowidłami i sentencjami ujętymi w snycersko oprawione elementy. Bogato zdobione loże, tarcze herbowe i cechowe, dodatkowo podnoszą wspaniałość wystroju. 

W Kościele dominuje jednak XVIII-wieczny bogaty ołtarz z drewna, wykonany z okazji setnej rocznicy zezwolenia na budowę kościoła w 1752 roku. Nad stołem ołtarzowym umieszczona jest płaskorzeźba przedstawiająca Ostatnią Wieczerzę. Powyżej umieszczono rzeźbione postacie Mojżesza, arcykapłana Aarona, Jezusa, Jana Chrzciciela i apostołów Piotra i Pawła. Pomiędzy nimi, w centralnym miejscu znajduje się scena z chrztem Chrystusa w Jordanie. Nad sześcioma drewnianymi kolumnami korynckimi biegnie fryz z cytatem z Ewangelii Mateusza: “Dies ist mein geliebter Sohn, an dem ich Wohigefallen habe” (To jest syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem) . Ołtarz, odgrodzony złoconą balustradą z drewna, wieńczy księga z siedmioma pieczęciami i barankiem z chorągwią.

fot. J.Gul

fot. J.Gul
Warto zwrócić również uwagę na ambonę, stojącą w północno-wschodnim narożniku transeptu, także pochodzącą z XVIII wieku. Jej kosz podtrzymują Wiara z krzyżem, Nadzieja z kotwicą i Miłość z dzieckiem, a na zwieńczeniu anioł z trąbą obwieszcza Sąd Ostateczny. Schody na ambonę zdobią reliefy z zesłaniem Ducha Świętego, Golgotą i Rajem. Na mównicy umieszczono klepsydrę podzieloną na cztery półgodzinki, która w XIX w. odmierzała długość trwania kazania (ponoć niekiedy trwały one nawet 7 godzin).

fot. J.Gul
Organy, ze wspaniałym barokowym prospektem, podtrzymywane są przez dwóch atlasów i ozdobione ruchomymi figurkami muzykujących aniołków. Te największe w regionie organy o 62. głosach, zbudowane z blisko czterech tysięcy piszczałek, powstały w 1909 roku w znanej świdnickiej firmie Schlag&Söhne i zastąpiły wcześniejsze instrumenty. 

Na prospekcie znajduje się portret Marcina Lutra, za którym podczas konserwacji znaleziono batutę. Napis na ramie obrazu „Ein feste Burg ist unser Gott” (Warowną twierdzą jest nasz Bóg) to tytuł hymnu Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

fot. J.Gul

Zwiedzanie Kościoła Pokoju jest płatne (wstęp 12 zł) i trwa (wraz z wysłuchaniem nagrania lektora) około 40 minut. My, z uwagi na grupę japońską, która również zwiedzała kościół, mieliśmy okazję wysłuchać również koncertu organowego. 

Kościół, do którego prowadzi 27 wejść stoi w centralnym miejscu otoczonego kilometrowym murem placu Pokoju, na którym sąsiadują ze sobą XVII i XVIII-wieczne zabytki. Jest tu m.in. wybudowana w 1708 roku dzwonnica, a także Dom Dzwonnika, w którym mieści się bezpłatna wystawa „Wiara jak serce ze spiżu. Skarby Kościoła Pokoju w Świdnicy”, pokazująca przedmioty związane z kościołem luterańskim, na przestrzeni kilku wieków: rękopisy, Biblie sprzed 350 lat, obrazy, barokowe naczynia liturgiczne, portrety pastorów, zbiory modlitw, epitafia. Po wystawie mieszczącej się w 1 Sali, oprowadziła nas przesympatyczna studentka, która z zaangażowaniem opowiadała zarówno o samych eksponatach, jak i o całej parafii ewangelickiej w Świdnicy. 

fot. J.Gul
Przy wejściu na Plac, w Domu Stróża, mieści się również urocza kawiarenka z patio, czyli Baroccafe. Przez pewien czas, na początku XVIII w. mieszkał tu wyjątkowy lokator, Benjamin Schmolck, świdnicki pastor i poeta. Napisał aż 1200 pieśni, które do dziś są śpiewane przez luteran na całym świecie. Wstąpiliśmy tam na całkiem niezłą choć nieco letnią kawę i ruszyliśmy dalej, do katedry.

fot. J.Gul

Świdnicka Katedra św. Stanisława i św. Wacława 


Ponieważ z mapy wynikało, że Kościół Pokoju oddalony jest od katedry o kilkadziesiąt minut spacerkiem, zdecydowaliśmy się podjechać do Rynku, na następnie udać się dalej na piechotę. Przy okazji mieliśmy okazję ów Rynek zobaczyć – bez wątpienia jest on wart tego, żeby zatrzymać się na nim na dłużej. Piękne kamieniczki starówki, reprezentujące różne style architektoniczne, od renesansu po secesję, są w dużej mierze odnowione, a w sąsiedztwie zieleni i kwiatów wyglądają uroczo. W rogach Rynku wznoszą się cztery fontanny, jest tu również Muzeum Dawnego Kupiectwa, taras widokowy na wieży ratuszowej, a także pomnik wspomnianej Marii Kunic – świdnickiej astronomki, przy której Paweł oczywiście nie omieszkał zrobić sobie zdjęcia. My jednak nie zatrzymywaliśmy się ani przy wieży, ani przy licznych kawiarenkach, odkładając na przyszłość również zwiedzanie muzeum. Ruszyliśmy raźnym krokiem w kierunku katedry, której 101,5-metrowa wieża góruje nad miastem i po niespełna 10 minutach już wchodziliśmy na jej teren. 

W 1241 roku pierwszy kościół parafialny w Świdnicy został zburzony przez tatarów. W 1260 książę wrocławski Henryk III zbudował drewniany kościół pod patronatem klasztoru klarysek wrocławskich. W 1296 roku patronem kościoła był św. Wacław, w 1298 św. Stanisław, a w 1303 roku kościół miał wezwanie już obu patronów. W roku 1330 książę świdnicki Bolko II rozpoczął budowę obecnej świątyni. 

Potężny gotycki kościół, którego sama nawa główna ma 71 metrów długości, 10 m szerokości i 25 wysokości, jest jednym z największych kościołów Śląska, z najwyższą wieżą na Dolnym Śląsku. Kościół jest orientowany, trzynawowy, bazylikowy, z wielobocznie zamkniętym prezbiterium. Pod prezbiterium znajduje się krypta z XIV wieku ze sklepieniem palmowym, wspartym na centralnym filarze. 

Od zachodu prowadzą do kościoła cztery gotyckie portale z piaskowca ozdobione figurami apostołów i świętych patronów kościoła (św. Wacław i św. Stanisław bp). Portal główny jest parzysty, ustawiona jest przy nim rzeźba św. Anny Samotrzeć z 1496 roku. Fasada zachodnia zwieńczona jest figurą Matki Bożej. 

Portal północny zw. Portalem Oblubienicy posiada bogatą dekorację. W tympanonie portalu plastyczne popiersia Matki Bożej z Dzieciątkiem, św. Piotra i św. Pawła oraz przypuszczalnie Karola IV i Anny świdnickiej. W ostrołucznej archiwolcie portalu płaskorzeźby: Arystoteles i Filis oraz Samson i Dalila. 

W XVI wieku Lucas Schleierweber odbudował sklepienie po pożarze, jaki dotknął kościół, obniżył wysokość nawy głównej o sześć metrów i zbudował okno fasady zachodniej – największe gotyckie okno na Śląsku (18 x 6 m). Od północy i od południa przylegają do korpusu nawowego gotyckie kaplice.W 1660 roku patronat nad kościołem przejęli jezuici, którzy przebudowali kościół, zamurowali duże okna nawy głównej, zaś w roku 1697 przeprowadzili remont wieży uszkodzonej podczas wojny trzydziestoletniej. W 2004 kościół otrzymał rangę katedry. 

fot. J.Gul
Wnętrze imponuje bogactwem zgromadzonych tu dzieł. Niestety ołtarz był w renowacji, ale za to mogliśmy podziwiać m.in. średniowieczny obraz Matki Bożej Świdnickiej zwany Domina in Sole, który umieszczono w Kaplicy Matki Bożej Świdnickiej w roku 1686. Przebudowa kaplicy nastąpiła w XVIII wieku z inicjatywy jezuitów, a w związku z przeniesieniem tu słynącego cudami obrazu, ufundowano nowy wystrój. Postać Matki Bożej otoczona jest złotą promienistą glorią, stąd nazwa wizerunku Madonna in Sole. 

fot. J.Gul
fot. J.Gul
Warto zwrócić również uwagę na Chór Mieszczan, który został zbudowany około 1462 roku dla Bractwa Maryjnego działającego przy parafii w Świdnicy. Kaplica, do której wejście zdobi ażurowa balustrada z piaskowca, umieszczona jest nad starą zakrystią, sklepienie jest gwiaździste z profilowanymi gurtami. Piękna jest również ambona z 1698 roku, będąca dziełem Johanna Riejla, świdnickiego jezuity i wybitnego rzeźbiarza, pochodzącego ze Śląska Opawskiego.

Po prawej - wspaniała ambona
fot. J.Gul
Po wyjściu z katedry zatrzymał nas przewodnik po obiekcie, który nie tylko zdradził nam kilka ciekawostek dotyczących samej budowli, ale i ostatecznie przekonał, że do Świdnicy warto powrócić!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza