poniedziałek, 4 maja 2026

Freida McFadden "Oddział D"

Tytuł: Oddział D
Autor: Freida McFadden
Wydawnictwo: Czwarta Strona


Mówi się, że nie ma ludzi zdrowych — są tylko niezdiagnozowani. To zdanie, powtarzane pół żartem, pół serio, nabiera szczególnej wagi, gdy przenosimy je w obszar chorób psychicznych. Granica między „normalnością” a zaburzeniem bywa płynna, zależna od kontekstu, doświadczenia i punktu widzenia. Właśnie na tej niepewnej linii operuje akcją książka „Oddział D” autorstwa Freidy McFadden. Opublikowana nakładem wydawnictwa Czwarta Strona powieść, nie tyle opowiada historię, ile wciąga czytelnika w klaustrofobiczny eksperyment na granicy zdrowego rozsądku.

Poznajemy Amy Brenner, studentkę medycyny, która odbywa staż na oddziale psychiatrii. Tym razem przypadł jej w udziale nocny dyżur na Oddziale D – zamkniętym oddziale dla psychicznie chorych. Już sam fakt bycia zamkniętym na niewielkiej przestrzeni może wywołać klaustrofobię, ale jeśli dodamy jeszcze rzesze osób z zaburzeniami na tyle głębokimi, że izoluje ich się od społeczeństwa, to nocka na takim dyżurze robi się mocno problematyczna. Szczególnie, że w izolatce przebywa pacjent na tyle niebezpieczny, że będzie z tego oddziału zabrany, a sama Amy ma pewien mroczny sekret – już kiedyś była na tym oddziale...

Akcja książki rozgrywa się w przestrzeni skrajnie ograniczonej — zamkniętym oddziale psychiatrycznym, który sam w sobie staje się pełnoprawnym bohaterem narracji. To nie jest jedynie tło wydarzeń, lecz mechanizm generujący napięcie, kontrolujący rytm opowieści i determinujący zachowania postaci. McFadden świadomie wykorzystuje tę zamkniętą strukturę, budując atmosferę dusznego zagrożenia, w której każdy gest, każde słowo i każde milczenie nabierają znaczenia. W tym sensie jej powieść przywodzi na myśl konstrukcje znane z klasyki kryminału, szczególnie z dorobku Agathy Christie, gdzie ograniczona przestrzeń — pociąg, wyspa, rezydencja — staje się laboratorium ludzkich zachowań.

Jednak „Oddział D” idzie krok dalej. O ile u Christie zagadka opiera się na logicznym dochodzeniu i precyzyjnej strukturze intrygi, u McFadden fundamentem jest niepewność percepcji. Czytelnik tak naprawdę nie może zaufać ani narratorowi, ani pojawiającym się postaciom szczególnie, że są oni głównie zaburzeni. Rzeczywistość przedstawiona jest fragmentaryczna, podatna na zniekształcenia, a granica między prawdą a urojeniem pozostaje nieustannie rozmyta. Paranoje, w jakie wpadają pacjenci doskonale wpisują się w ich jednostki chorobowe, ale może niekiedy warto traktować wszystko z pewną dozą niepewności i nie ufać bezgranicznie. Ten zabieg okazuje się tu niezwykle skuteczny, ponieważ przenosi ciężar napięcia z pytania „kto jest winny?” na znacznie bardziej niepokojące „co właściwie jest prawdą, a co wytworem chorego umysłu?”.

Najmocniejszą stroną powieści jest jej klimat — gęsty, lepki, momentami wręcz przytłaczający. Autorka konsekwentnie buduje poczucie osaczenia, w którym bohaterowie nie tylko nie mogą opuścić fizycznej przestrzeni oddziału, ale także nie mają możliwości ucieczki od własnych myśli. W tym sensie „Oddział D” jest opowieścią o zamknięciu podwójnym: cielesnym i psychicznym. Czytelnik odczuwa tę presję niemal fizycznie, co świadczy o dużej sprawności warsztatowej McFadden.

Nie bez znaczenia pozostaje również sposób konstrukcji postaci. Nie są one jednoznaczne ani łatwe do sklasyfikowania. Każda z nich niesie ze sobą bagaż doświadczeń, który wpływa na sposób postrzegania rzeczywistości. Autorka unika prostych podziałów na „zdrowych” i „chorych”, sugerując raczej, że różnice między nimi są mocno płynne. W tym kontekście powraca myśl ze wstępu — o powszechnej potencjalności zaburzenia, o kruchości psychicznej równowagi.

Pod względem narracyjnym powieść jest zdyscyplinowana i konsekwentna. McFadden nie pozwala sobie na zbędne dygresje ani rozwlekanie fabuły. Każda scena pełni określoną funkcję, a tempo jest utrzymywane na poziomie, który nie pozwala czytelnikowi na chwilę rozluźnienia. To sprawia, że „Oddział D” to książka, która działa nie tylko jako opowieść, ale jako doświadczenie. Wciąga, niepokoi i zmusza do konfrontacji z niewygodnym pytaniem o naturę zdrowia psychicznego. McFadden udowadnia, że w ograniczonej przestrzeni można stworzyć świat równie złożony i niepokojący jak w najbardziej rozbudowanych powieściach. A może nawet bardziej — bo tutaj nie ma gdzie uciec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz