niedziela, 13 stycznia 2019

Czy warto sprzedać szkodę?

Ze statystyki prowadzonej przez Komendę Główną Policji, Biuro Ruchu Drogowego wynika, że w całym 2017 roku do Policji zgłoszono 32 760 wypadków. Danych za rok 2018 jeszcze nie ma, ale można przypuszczać, że liczba ta będzie podobna. Stłuczki i kolizje drogowe to niemal codzienność na polskich drogach i niemal każdy z kierowców ma na swoim koncie przynajmniej jedno takie niemiłe zdarzenie. 


Kolizja i do dalej? 
Niestety, sama kolizja to dopiero początek naszych problemów i „drogi przez mękę”. Czeka nas jeszcze przejście przez długi proces likwidacji szkody, aż po wypłatę odszkodowania. Po tym, jak spiszemy oświadczenie sprawcy kolizji lub wezwiemy Policję, która wskaże winnego zajścia drogowego, zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela, gdzie otrzymujemy instrukcję dalszego postępowania. Następnie czekamy na wizytę rzeczoznawcy, który sporządza protokół uszkodzeń naszego auta. Wygląda prosto i niewinnie? Niestety zwykle tu zaczynają się już problemy, bowiem nagminne wydaje się być zaniżanie odszkodowań przez ubezpieczycieli. 

Doprowadziło to do tego, że – w odezwie na potrzeby rynku (i sfrustrowanych ubezpieczonych) – prężnie rozwinął się rynek firm odszkodowawczych. Pojawił się też swojego rodzaju „rynek wtórny” szkód komunikacyjnych – w sytuacji, kiedy ubezpieczyciel wypłacił mniej niż powinien, zaś klient nie widzi szans na wygraną, bądź tez nie chce rozpoczynać batalii sądowej, rozwiązaniem może być sprzedaż szkody za gotówkę. 

Sprzedajemy? 
Niestety, nie każda szkoda może zostać sprzedana. Polskie prawo nie przewiduje bowiem możliwości odsprzedania prawa do dochodzenia zadośćuczynienia za szkody osobowe. Inaczej ma się sprawa ze szkodą komunikacyjną – tu sprzedaż szkody jest możliwa. Co więcej, wycena szkody zwykle jest w takim przypadku bardzo szybka, nie ma też długotrwałego postępowania sądowego. 
Sprzedaż szkody komunikacyjnej z OC sprawcy, od której powstania minęły mniej niż 3 lata (okres przedawnienia), to doskonały sposób na ominiecie szarpaniny z ubezpieczycielem. To też łakomy kąsek dla samych firm, bowiem przypadku OC rozmaite wyłączenia odpowiedzialności i inne warunki umowy AC nie utrudniają dochodzenia roszczeń. 

Jak wygląda współpraca z taką firmą: 
  • należy przesłać otrzymane od ubezpieczyciela dokumenty. Warto również przesłać dodatkowe, istotne materiały, m.in. zdjęcia uszkodzeń, korespondencję z zakładem ubezpieczeń itp., bowiem może mieć to wpływ na ofertę odkupu, 
  • po dokonaniu bezpłatnej wyceny szkody przez firmę poczekać na stworzenie propozycji dopłaty do odszkodowania 
  • po akceptacji propozycji, kiedy podpisana umowa cesji wróci do firmy, wypłaca należne środki finansowe. 
Po odkupieniu od nas szkody taka firma ubiega się o dopłatę od ubezpieczyciela już na własny rachunek. 

Same zalety? 
Najważniejszy jest fakt, iż decydując się na sprzedaż szkody komunikacyjnej specjalistycznej firmie, nie tracimy nic z wcześniej otrzymanego odszkodowania. Co więcej, odkupienie szkody OC nie wpływa też na nasz zniżki ubezpieczeniowe. 

Ponadto sprzedaż szkody pozwala na ominięcie długotrwałego procesu sądowego. W tradycyjnym sposobie dochodzenia odszkodowania, kierowca otrzymuje dodatkowe środki dopiero po zakończeniu sprawy (są one zwykle pomniejszone o koszty procesu oraz prowizję firmy odszkodowawczej). W sytuacji odkupu odszkodowania, otrzymujemy dodatkowe odszkodowanie jeszcze przed rozpoczęciem procesu sądowego, zaś jego wynik jest dla nas nieistotny (dopłata do szkody jest bezzwrotna). 

A jakie Wy macie doświadczenia ze sprzedażą szkody? Czy próbowaliście kiedyś samodzielnie uzyskać odszkodowanie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza