sobota, 19 września 2020

Z wizytą na zamku w Siewierzu

Do Siewierza wybieraliśmy się już od dwóch lat co najmniej, zawsze jednak coś stawało nam na przeszkodzie. Tym bardziej, że kierowała nami nie tyle chęć zwiedzenia miasta czy zamkowych murów, a … gęsie żołądki. I niezależnie od tego, jak to brzmi w ustach osoby, która mięso jada od wielkiego dzwonu (nie z powodów ideologicznych, a smakowych), to rzeczywiście P. zachwalał mi to wyborne ponoć danie od długiego czasu, więc postanowiłam w końcu go spróbować. 

Zanim jednak oddaliśmy się konsumpcji, trochę pospacerowaliśmy po mieście, w którym byłam całe lata temu. Dużo się zmieniło na plus, rynek wypiękniał, wreszcie też mogłam zajrzeć do zamku. Ale po kolei… 

Siewierz to historyczna miejscowość leżąca w północnej części województwa śląskiego, w dolinie Czarnej Przemszy, na skraju Jury Krakowsko Częstochowskiej, w pobliżu Jeziora Przeczyckiego. Miasto, dzięki swojemu położeniu, jest ważnym węzłem komunikacyjnym - krzyżują się tutaj ważne szlaki drogowe z Katowic do Warszawy, z Bytomia do Kielc, a także z Krakowa przez Olkusz do Częstochowy. Niestety zwykle turyści tylko przejeżdżają przez miasto (robiłam tak całe lata), nie zatrzymując się w nim. A trochę szkoda, bowiem o ile samo miasto mnie zupełnie nie zachwyciło, to warto wstąpić na wspomniany zamek biskupów krakowskich, zobaczyć słynną fontannę czy uroczą ławeczkę pamiątkową. 

Bogata historia Siewierza przetrwała m.in. w przysłowiach (np. „Kradnij, zabijaj, lecz Siewierz omijaj” – choć nie doszukałam się źródeł tego powiedzenia). Początki osady sięgają prawdopodobnie XI wieku, dlatego historycznie Siewierz należy do najstarszych grodów w Polsce (pierwsza wzmianka historyczna o nim znajduje się w dokumencie legata papieskiego Idziego z 1125 roku). Dzieje tej miejscowości nierozerwalnie łączą się z siewierskim średniowiecznym zamkiem biskupów krakowskich i z przynależnością do ziemi krakowskiej do lat 70. XII wieku. W XIII wieku Siewierz podlegał już książętom opolskim. Najstarsze wzmianki o tutejszym kasztelanie pochodzą z lat 1232 i 1234. Terytorium siewierskim władali książęta śląscy do 1443 roku, kiedy to Wacław I, książę cieszyński sprzedał je biskupowi krakowskiemu, Zbigniewowi Oleśnickiemu. Biskupi dołożyli wiele starań, by ich nowa rezydencja była przestronna i dobrze obwarowana. 

Samochód można zaparkować pod zamkiem, my jednak zdecydowaliśmy się zatrzymać samochód przy rynku. Ten został wytyczony podczas lokacji miasta Siewierza w 1276 roku. Poza rynkiem w skład zabytkowego układu miasta wchodzą: ul. Piłsudskiego, teren kościoła parafialnego pw św. Macieja Apostoła, droga do zamku, ul. Kościuszki, ul. Długosza i Plac Strażacki. 

Tablica upamiętniająca dawną lokalizację ratusza na rynku

Od 1523 do 1870 roku na środku Rynku stał murowany ratusz – siedziba władz miasta (dziś pozostała po nim tablica pamiątkowa). Poza nim i dwoma murowanymi domami, cała zabudowa do I połowy XX wieku była drewniana. Dziś ozdobą rynku jest słynna fontanna z Siewierskimi Pannami. Została zamontowana w 2009 roku i stała się symbolem miasta, nawiązując do piosenki "Od Siewierza jechał wóz", wykonywanej przez Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk". 

Fontanna. Niestety nieczynna w trakcie naszego pobytu

Piosenka tak rozsławiła miasto, że w ostatnich latach postanowiono, że na rynku stanie również pamiątkowa ławeczka jej twórców. Na ławce z brązu w pobliżu fontanny zasiedli autor tekstu, poeta Zdzisław Pyzik oraz kompozytor utworu Stanisław Hadyna. Projekt oraz gipsowy model rzeźby został przygotowany przez krakowskich rzeźbiarzy Agnieszkę i Marka Maślańców, a następnie odlany z brązu w odlewni GZUT Sp. z o.o. 

Ławeczka

Ławeczka

Na siewierski zamek trafiliśmy po kilku minutach spacerkiem od rynku. Zanim jednak się tam udaliśmy, postanowiliśmy wstąpić na kawę do jednej z kawiarni przy rynku. Ta, do której trafiliśmy zaserwowałam nam naprawdę dobrą kawę, industrialno-sportowy wystrój wnętrza również mi odpowiadał (P. niekoniecznie), natomiast ogródek, w którym się rozsiedliśmy wołał o pomstę do nieba. obsługa kawiarni zdecydowanie zapomniała o podlewaniu nielicznych kwiatów. 


Ruiny zamku biskupów krakowski położone są wśród łąk doliny prawego brzegu Czarnej Przemszy, na południowy wschód od miasta. Czas powstania zamku datowany jest na pierwszą połowę IV wieku. Rozbudowa zamku i lata jego świetności przypadająca czasy Jana Konarskiego, Piotra Tomickiego, Jana Latalskiego, Andrzeja Zebrzydowskiego, Filipa Padniewskiego i Franciszka Krasińskiego, którzy rządzili diecezją krakowską w XVI wieku. 

Zamek zaczął podupadać w XVII wieku, a dewastację pogłębił jeszcze najazd Szwedów. Po zniszczeniach wojennych podjęto ostatnią większą odbudowę i rozbudowę zamku, ale była to raczej próba nieudana. Ostatnim rezydentem zamku był biskup Feliks Paweł Turski (1790-1800), który opuścił całkiem zrujnowaną budowlę w 1800 roku. Postępującą dewastację zahamowały dopiero prace zabezpieczające prowadzone w latach 50. i 70 . XX wieku. 



Badania dowodzą, że zamek został wzniesiony na sztucznie usypanej platformie. Zabudowę wewnętrzną, otoczoną ziemnym wałem, biegnącym po krawędziach pięcioarowej wyniosłości, tworzyły drewniane budynki. Pierwsze murowane elementy zamku pochodzą z pierwszej połowy XV wieku. Wówczas wzniesiono w południowej części dziedzińca cylindryczną wieżę kamienną o średnicy 9 m. Równocześnie przystąpiono do budowy muru obwodowego. Wjazd do zamku prowadził w południowej partii obwodu, a około połowy XV wieku został wzmocniony budowlą bramną. 


Na wieżę bez problemu wejdziemy z dzieckiem w nosidełku, ale widok nie zachwyca

W kolejnej fazie, datowanej na okres poprzedzający rok 1518, wzniesiono nową wieżę bramną w północnej części założenia. Z działalnością biskupa Jana Konarskiego badacze wiążą budowę domu mieszkalnego na wschód od wieży. Rozebrano ją prawdopodobnie w latach 30. XVI wieku, a pozyskany materiał został użyty do wzniesienia południowego i zachodniego skrzydła zamku. Budowla uzyskała wówczas wygląd renesansowej rezydencji. Dopiero w 1575 roku biskup Franciszek Krasński podjął prace zmierzające do wzmocnienia obronności zamku. Otoczono go dodatkowym murem, a międzymurze wypełniono ziemią, tworząc taras dla artylerii. Także bramę wjazdową umocniono dwukondygnacyjnym przedbramiem (barbakanem). Ostateczny kształt nadała rezydencji odbudowa i rozbudowa przeprowadzona po zniszczeniach dokonanych przez Szwedów. Po konserwacji pozostałości zamku zostały udostępnione jako trwała ruina. W chwili obecnej zamek znów jest poddawany konserwacji, ale można go zwiedzać (w tym wejść na wieżę bramną, choć widok z niej nie jest imponujący). Wstęp na zamek jest bezpłatny, obowiązują maseczki – bez nich nie zostaniemy wpuszczeni na teren zamku.

Po zwiedzaniu zamku czekały na nas wspomniane gęsie żołądki w Oberży Złota Gęś. Choć z zewnątrz lokal jest niepozorny i nigdy bym do niego nie weszła, to rzeczywiście, pomijając wygląd dania, było ono wyborne. Podane z chlebem, można również zamówić osobno borówki, choć mnie one popsuły smak mięsa. Jedyne, co można zarzucić (poza okropnym wystrojem lokalu) to temperatura dania - zdecydowanie wolałabym gorące, a nie letnie).





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza